-
Posts
481 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Arwilla
-
[quote name='filodendron'] [I]Chociaż jakiekolwiek uogólnianie w tak skomplikowanej sprawie jak psi swiat jest praktycznie niemożliwe, to według moich odczuć, przeważajaca część miłośników psów nie chce przyjąć do wiadomości prawdy o wzroście wskaźnika psich ataków i szkód, jakie psy wyrządzają ludziom. Dużo, o wiele za dużo psiarzy bagatelizuje fakty - albo oskarżając ofiary, albo szukając usprawiedliwienia w okolicznościach. Problem ten więc, jeśli nie służy jako sensacja medialna, jest zupełnie ignorowany przez osoby fizyczne, instytucje i agencje, które składają się na Społeczeństwo Miłośników Psów [...] Agresywne psy nie tylko samoistnie tysiącami pojawiają się w obiegu, ale na dodatek w niektórych odłamach społeczeństwa wręcz imperatywem moralnym stało się ratowanie i adoptowanie takich zwierząt. Niektórzy psi adwokaci uważają za niemoralne poddawanie agresywnych psów eutanazji. Za to humanitarne wydaje im się promowanie ich adopcji, nawet za cenę narażania dzieci, lub trzymanie w zamknięciu, w schroniskowych klatkach, całymi latami aż do śmierci. Dziwna to moralność [...] Straciliśmy dystans moralny, jeżeli nie widzimy, że prawa i dobro dzieci mają pierwszeństwo nawet przed najukochańszymi czworonożnymi pupilami.[/I] Jon Katz, Wszystko, co usłyszałem od swoich psów .[/QUOTE] Jakby mi to z ust wyjął... Szczególnie ostatnie zdanie... Tylko jeszcze jedna sprawa mnie drażni... ;) Nawet w tych statystykach występuje określenie "rasa psa"... Większość z tych psów raczej nie była rasowa... Jakikolwiek materiał medialny, w którym to ogłasza się, że pies RASY takiej a takiej zagryzł dziecko powoduje u mnie nerwowe zgrzytanie zębami... Jeśli to nie jest pies rasowy, to co szkodzi powiedzenie pies W TYPIE RASY? Media będą miały swoją pożywkę, a laik zastanowi się skąd takie stwierdzenie... może zacznie szukać, dopytywać się...może wreszcie ludzie zobaczą różnicę między psem rasy, a psem wyglądającym jak dana rasa... bo za wyglądem często nie idzie w parze charakter, predyspozycje...często natomiast występuje agresja dziedziczona... Stąd później histeria na samo słowo amstaff, czy pitt bull... Chociaż często ten agresor z amstaffem ma tyle wspólnego, co ja z rosyjską baletnicą... Pora to zmienić... warto, bo choć dla zwyczajnego człowieka to żadna różnica, to my dobrze wiemy, że jest ona ogromna...
-
[quote name='filodendron']Niestety, na dogo myślenie o ludziach trochę kuleje. Znalezienie nowego domu a potem cisza. Zapisałam się kiedyś na wątku psa, który trafił do schronu, bo ugryzł dziecko. Dziewczyny go wyciągnęły, pies został oceniony jako przemiły, wyadoptowały. Po jakimś czasie pies załatwił dziewczynie nowego opiekuna dziesięć szwów na twarzy (wcześniej podbił oko). Pies trafił na ulicę, został znaleziony (przez osoby, które znały jego historię od początku), oceniony jako przemiły - i znowu trafił do adopcji - do domu z 12-letnim dzieckiem. Zapisałam się, i czekam, wciąż czekam, że pojawiają się choć dwa słowa - że nic się nie stało, że jest ok. Ale jest cisza. Albo ten, który omal nie zagryzł bodaj 10-letniej dziewczynki, też ze schronu - adopcja szybko poszła, bo ładny - nikt go dokładnie nie ocenił. Dziewczyna, gdyby nie sąsiad, wykrwawilaby się jak chłopczyk z Katlewa. Mimo to pies poszedł do kolejnej adopcji - jakiś "koneser" jechał po niego z drugiego końca Polski. Co dalej, nie wiadomo. To trochę jak obrót bronią.[/QUOTE] Dokładnie... Gdzieś w tej całej wielkiej miłości do psów wiele osób traci zdrowy rozsądek, zdolność do logicznego myślenia, przewidywania... Jak to ktoś napisał: "hyraoptymizm"... Tyle psów w schroniskach czeka na swojego pana, czasem całe życie... a ratuje się psy, które stanowią potencjalne zagrożenie, w dodatku nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności... często właśnie wmawiając ludziom, jakie to łagodne i wdzięczne istoty... a potem dochodzi do tragedii... To oczywiście nie jest wina tych psów... bo żadne zwierzę nie jest z natury złe... Ale coś w życiu tych psów spowodowało, że nie są takie, jakie być powinny... a zdrowie i życie ludzkie powinno być priorytetem...
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='filodendron']A wejście do tego mauzoleum jest płatne? Bo jak tak, to by to wiele tłumaczyło :D Albo może szczury się zagnieździły pod poduszką Władimira Iljicza :)[/QUOTE] To musiałby być bardzo duży szczur... ;) Prędzej podejrzewałabym jakiś prymitywny sposób, choćby sznurek... :D -
Nie przedrę się przez taką ilość postów, więc powiem jeszcze jedno... Każdy z Was pamięta tragedię na torach, gdzie pociąg zabił psa... Był wrzucony film z monitoringu, na którym co bardziej nakręceni dopatrywali się wręcz przywiązywania psa do torów - co było wierutną bzdurą... padały epitety: "debil, bydlę, morderca, śmieć", oraz życzenia w najlepszej wersji: "żeby zdychał"... Drugi przypadek - psy zagryzły dziecko... I zaczyna się debata... czemu, na pewno bez powodu tego nie zrobiły... a może kijem drażnił?... co winne psy? nie usypiać... śmierć dziecka w tym wszystkim zupełnie umyka... I kolejny - pies zmasakrował dziecko, a na dogo od razu wątek - "ratujmy biedaka"... Nie rozumiem, dlaczego na człowieka od razu wydajecie wyrok, nie znając sprawy, nawet kiedy widzicie czarno na białym co się stało, to dopatrujecie się w tym czegoś, czego nie było, natomiast psa, stanowiącego potencjalne zagrożenie dla ludzi wyciąga się na siłę ze schroniska, bo taki bidulek i chcą go uśpić... a taki bidulek okaleczył dziecku twarz... Jeśli po znalezieniu takiemu psu domu, podobny incydent powtórzyłby się, to odpowiadać powinni wszyscy, którzy przyczynili się do uratowania tego psa... Co do ataków małych i dużych psów, to różnica między nimi polega na tym, że przed małym łatwiej się bronić... I nie trzeba tutaj ironicznych tekstów o przegryzaniu tętnic, czy łagodnych yoreczkach... Wystarczy włączyć logiczne myślenie... [B]Behemotka[/B], tu się z Tobą zgodzę: [quote]Albo chodzi o fakt, że pies ma psychiczne i fizyczne możliwości zabicia człowieka (agresywny york się kwalifikuje), albo o szanse. Jeśli o szanse - medal z ziemniaka dla tego, kto potrafi sztywno wyznaczyć granicę. Bo zapewniam: ZAWSZE znajdzie się pies, który ma większe szanse. Czy to znaczy, że temu z mniejszymi odpuszczamy?[/quote] Nie może być wyjątków, pies to pies i każdego powinno się traktować na równi... Ale tutaj już nie mogę się zgodzić, choć rozumiem oburzenie hipotetyczną sytuacją...: [quote]To JA też mam pilnować, żeby czyjemuś dziecku nie stała się krzywda? :crazyeye: Z jakiej racji w ogóle? Teoretycznie: Jeżeli do mojego psa (prowadzonego na smyczy) podejdzie pięcioletnie dziecko (bez opieki) i go w jakiś sposób zaczepi, pociągnie za ucho czy nagle obejmie za szyję, a kundel się odwinie i dziabnie, to moja wina? Paranoja.[/quote] Jeśli Twój pies dziabnie dziecko, to Ty za to odpowiadasz... bez względu na okoliczności... Natomiast rodzice odpowiadają w zależności od sytuacji... Bo jeśli dziecko pięcioletnie samo, bez opieki (lub czasem z bezmyślną opieką) podejdzie do psa to jest ich współwina... ale jeśli to Twój pies podejdzie do dziecka to wina leży tylko po Twojej stronie, a nie po obydwu...
-
[quote name='asiunia']Gdyby było wszystko takie proste i jasne;) A co powiesz na taką sytuację-młoda kobieta zostaje zaatakowana,w trakcie obrony rani napastnika,niefortunnie raniąc w tętnice,zanim przyjeżdza pogotowie facet się wykrwawia. Babeczkę na 25 lat do paki bo zabiła? Wnioskowanie per analogiam jest super ale w niektórych przypadach sie nie sprawdza.[/quote] W tym podanym przez Ciebie przypadku jest jedna zasadnicza różnica... Człowiek kontra człowiek i pies kontra człowiek... Rozumiesz? [quote]Mój DON boi się dzieci,nigdy żadne nie zrobiło mu krzywdy ale na widok dzieci reaguje paniką. Jeżeli ma gdzie uciec i się cofnąć zrobi to,jeżeli nie będzie próbował się bronić. Ja robię wszystko żeby nie doszło do konfrontacji z żadnym maluchem i tego samego oczekuje od rodziców,dziadków czy opiekunów dzieci.[/QUOTE] Rozumiem Cię, jednak jeśli doszłoby do konfrontacji Twojego psa i dziecka i pies dziecko zagryzie (czysto teoretycznie), to nie miałabym wątpliwości, że trzeba go uśpić... Jestem psiara straszna od dziecka... kocham psy, nie boję się ich, wiem jak z nimi postępować... Pomagam biedakom jak mogę i nie nad jedną biedą psiną płakałam... Ale przede wszystkim jestem człowiekiem i dla mnie zawsze dobro ludzkie będzie na pierwszym miejscu...
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Arwilla replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Dokładnie... kupy się to nie trzyma... :D -
Tak sobie czytam i widzę pewne podobieństwo do argumentów w sprawie gwałtu... Sama sobie winna, bo szła ciemną uliczką, bo w spódnicy, bo sama... Nie interesuje mnie co to dziecko robiło samo, dlaczego i jak to się stało... interesuje mnie finał i również uważam, że te psy powinny zostać uśpione... W USA przesadzają z usypianiem psów, u nas wręcz odwrotnie... Sytuacje są różne, ale co tutaj porównywać dziabnięcie pracownika schronu z zagryzieniem dziecka? :roll: To w ogóle nie jest temat do dyskusji... Psy powinny zostać uśpione - obojętnie jakiej rasy, a właściciel powinien iść do pudła... za zabójstwo dziecka... BTW... Gdybym miała wybierać, jaki pies miałby mnie ugryźć, to z Yorka i TTB wybiorę zawsze Yorka... i tłumaczenie, że York może użreć w twarz i też ją zmasakrować jakoś mnie nie przekonują, bo takie samo ugryzienie w twarz TTB, czy innego podobnego gabarytowo psa, zrobi mi większe kuku niż ugryzienie Yorka... P.S. Nie jestem miłośniczką ani Yorków, ani TTB... Przeciwniczką również nie...;)
-
Dwa razy w tygodniu to trochę za mało... Nie wiem skąd się wzięło przekonanie ludzi, że jak jest ogród, to pies już nie musi wychodzić... Każdy ogród, choćby miał 10 hektarów, w końcu się psu znudzi... pies nie będzie biegał dookoła jabłonki... ;) Spacery, to nie tylko trochę ruchu i pozbycie się balastu... spacery to również mnóstwo informacji dla psa, mnóstwo bodźców słuchowych, węchowych i wzrokowych... to czas na relaks i na naukę... na zbicie energii... Owczarek niemiecki ma zupełnie inne potrzeby niż husky... do czegoś innego został stworzony...
-
[quote name='dogszok']Po prostu podoba mi się ta rasa.[/quote] To trochę za mało... [quote] Z miejscem i zapewnieniem ruchu nie będzie problemów ponieważ mam baaardzo duży ogród.[/quote] Psu ogród nie wystarczy. Husky tym bardziej... [quote] Owczarek nie przebywał za dużo czasu wśród innych psów i jest raczej sceptycznie do nich nastawiony.[/quote] Błąd socjalny... [quote]Nie chciałbym mieć żadnych problemów gdy husky podrośnie - o ile się na niego zdecydujemy.[/QUOTE] Jeśli powyższe się nie zmieni, to daruj sobie tą rasę... Husky potrzebuje dużo ruchu, ogród dla żadnego psa nie będzie zbyt długo atrakcyjny. Znudzony husky to przekopany ogród, ucieczki, gryzienie wszystkiego co się da, wycie, problemy wychowawcze...
-
[quote name='Gdarin']Fakt, łatwiej poradzić sobie z wściekłym amstaffem niż z rozwścieczonym babskiem. ;)[/QUOTE] Otóż to... :diabloti:
-
[quote name='Gdarin'] Upieram się wciąż, że są o wiele skuteczniejsze metody niż kopanie i bicie napastnika - ten w ferworze walki i tak nie czuje bólu z powodu buzujących hormonów, np. noście ze sobą gwizdek o możliwie nieprzyjemnym i głośnym dźwięku - hałas gwizdka jest tak silny że atakujący pies przerywa ataki wtedy można mu w razie gdyby chciał znowu atakować, podsunąć pod pysk jakiś przedmiot np. kij czy smycz czy but czy torebkę.[/QUOTE] To mnie rozbawiłeś... Po pierwsze, widzę, że niemal z reżyserską precyzją znasz przebieg każdej walki co do szczegółu... Najpierw pies przerywa walkę na gwizdek, a potem czeka, aż mu kij podetkniesz? Po drugie, wiele zaatakowanych psów nie czuje bólu, wiele nie czuje po walce już niczego, bo nie żyją!... Mój w konfrontacji zapewne nie straciłby życia, ale nie rozumiem, jak można stać bezczynnie i patrzeć, jak jakiś pies atakuje naszego? Czy gdyby moją córkę zaatakował rówieśnik, to też mam stać i patrzeć, niech się dziewczyna uczy bronić? Nie. Podejdę i odpędzę gówniarza, choćby i kopniakiem... i nie będę się zastanawiać w takiej sytuacji, czy ma tatusia znającego karate i czy mam szanse w konfrontacji z nim... Bronię mojego dziecka i bronię mojego psa... a jak będzie potrzeba, to i męża obronię... :D
-
[quote name='arielka186']Jest dokładnie tak jak piszesz- i dziwi mnie to, że tak mało osób- interesujących się kynologią- o tym wie. Sposób niemalże niezawodny. I czasami wystarczy odciągnąć w ten sposób tylko psa atakującego- drugi, jeżeli jeszcze nie jest w furii albo po prostu jest mniejszy,powinien sp...ać jak najdalej. Piszę o tym, bo najczęściej nie ma dwóch osób które by psy odciągnęły w przeciwne strony-niestety...[/QUOTE] Sposób to niezawodny - pomijając kilka ras, które łapią i nie puszczają - jeśli właściciel drugiego psa współpracuje... Jeśli nie współpracuje, to jak to sobie wyobrażasz? Poza tym niezawodność owego sposobu maleje wprost proporcjonalnie do szybkości kotłujących się psów... [quote]Cóż- jeżeli znasz się na piej psychice, wiesz również że istnieje coś takiego jak próg pobudliwości- niski lub wysoki. Z resztą, abstrahując już od rasy- byle rozjuszony burek w ferworze walki może po prostu "przez pomyłkę dziabnąć" pana/ią, dlatego nie wsadza się rąk- i nóg- jeśli chce ię je zachować całe- pomiędzy gryzące ię psy. A podnieść psa do góry za tylne łapy i odciągnąć- żadna sztuka, nawet w przypadku tych nienajmniejszych psów. Znacznie skuteczniejsze niż np lanie wodą o którym tu czytałam ;)[/quote]Dlatego lepiej - o ile można tak powiedzieć w kontekście jakby nie było, robienia psu krzywdy - kopnąć psa, niż pchać się miedzy zęby z łapami... Po co mam łapać mojego psa i odciągać go, skoro on na "zostaw" przerywa walkę, za to tamten go atakuje? Mam odciągać nie swojego psa, narażając się na ugryzienie? Chyba, że powinnam się rozdwoić i ciągnąć z dwóch stron... ;) Odciąganie psa przerywa walkę i dekoncentruje napastnika... Kopnięcie psa również dekoncentruje go... skupia swoją uwagę na nas i wtedy możemy go odgonić... postawą, krzykiem itd... Jest niewielki procent psów, które zaatakują wtedy człowieka, ale cóż... zaryzykuję... Jak mam wybierać między teoretycznym ugryzieniem w rękę, czy w twarz - jeśli się pochylę, żeby odciągnąć psa za łapy - a atakiem na nogę, to wolę jednak kopnąć..... Nie ma jednego dobrego sposobu na atakującego psa, wszystko zależy od sytuacji, agresywności, miejsca, naszych możliwości i masy innych okoliczności... Dlatego wypowiedzi w stylu "sposób niemalże niezawodny" są trochę naiwne... ;)
-
[quote name='Gdarin']Aby rozdzielić walczące psy najlepiej ciągnąć psa za tylne nogi (najlepiej każdy właściciel swego), a nie kopać je czy bić po głowie, tak pobudza się je tylko do jeszcze większej agresji.[/QUOTE] Tylko do tego, jak do tanga - trzeba dwojga... Niedawno miałam sytuację właśnie z amstaffem, szłam sobie z moim zasmyczowanym psem, kiedy od tyłu napadł na niego pies tej rasy (lub w typie)... Bez ostrzeżenia, bez warknięcia, rzucił się na mojego i zaczęło się... Mój jest karny, na "zostaw" kończy bójkę, ale co z tego, jak tamten dalej się rzuca... Drugi raz w życiu miałam nieprzyjemność kopnąć psa. Nie wyobrażam sobie stać i patrzeć, jak jakiś pies atakuje mojego... :angryy: Gdybym w tej sytuacji była jeszcze z moim dzieckiem, to dla właściciela tego psa mogłoby się to skończyć tragicznie, bo gdyby moje dziecko znalazło się między kotłującymi się psami i coś by jej się stało, to chyba bym nogi z odwłoka powyrywała... A tak skończyło się na dwóch kopniakach i "pogawędce" z właścicielem, którego to sama musiałam odszukać...:angryy: [quote]Te panny które się szczycą kopaniem rozjuszonych amstaffów itp., niech się liczą z tym, że to raczej ktoś w ich imieniu będzie prosił o ratunek (dla nich rzecz jasna).[/quote] Owszem, istnieje pojęcie agresji przeniesionej - w tym przypadku na człowieka, ale to rzadkość... pies w konfrontacji z człowiekiem zazwyczaj odpuszcza... Gdybym jednak kiedyś spotkała się z takim psem, to o ratunek prosić będzie jego właściciel, bo ugryzienie/pogryzienie człowieka to już grubsza sprawa...
-
[quote]Szkoda czasu na takie głupoty bo większość czyta to co chce przeczytać.:shake:[/quote] Ciekawa jestem, gdzie przeczytałaś coś takiego: [quote name='zaginiona sara'] ...że rodowodowe to cud bo tak nie jest.[/QUOTE] Czytanie ze zrozumieniem proponuję zacząć od siebie...
-
[quote name='zaginiona sara'] Nigdzie nie napisałam żeby ktoś kupował z pseudo, wskaż mi ten fragment gdzie tak piszę. Wyrażam tylko swoją opinię, a nie namawiam.[/quote] Proszę... [quote name='zaginiona sara'] Jak dla mnie pseudo dbająca o zdrowie zwierząt jest lepsza niż papierowa trzymająca psy w fatalnych warunkach, bo nie o papier chodzi a o troskę.[/quote] [quote] Więc najlepiej jak przeczytasz jeszcze raz, jeśli będą problemy to czytaj do skutku. Aż zrozumiesz. ...[/QUOTE] A Tobie proponuję najpierw obeznać się z tematem, a potem wypowiadać się... Bo jak na razie, to mylisz psy w typie z tymi rasowymi... [quote name='zaginiona sara'] Nie wiem ile jest psów z rodowodem w schronisku bo się statystykami nie zajmuję ze schroniska. Oczywiste jest że nie tyle co kundelków, [b]a coraz więcej jest psów w typie.[/b] [/quote] A chodzi właśnie o to, że te w typie, których jest w schroniskach od groma, zostały wyprodukowane w pseudohodowlach... Psów rasowych w schroniskach jest bardzo mało... ile? Nie odpowiem, bo również nie zajmuję się statystykami, mogę jedynie powiedzieć, że na masę psów w typie, które ogłaszamy na husky adopcje, tych rasowych było chyba 3, czy 4.... Teraz zrozumiałaś dlaczego pseudo jest zła? Kończę tą jałową dyskusję, bo polemizować można z kimś, kto ma choć odrobinę pojęcia o tym co mówi....
-
No przecież o tym piszę od początku...:roll:
- 79 replies
-
Ale jeśli białko powoduje blokowanie wchłaniania witaminy B, to podanie żółtka w momencie podawania białka nie ma sensu...;)
- 79 replies
-
[quote name='zaginiona sara']Na dogo może być tylko jedno zdanie, zdanie większości.[/QUOTE] A g....uzik prawda....:roll: Ja bardzo często mam odmienne zdanie i bardzo często jestem w mniejszości... Własnego zdania trzeba umieć bronić... argumentami, a nie bredzeniem... Nie odpowiedziałaś na moje pytania... Jaki procent psów schroniskowych stanowią te z rodowodami? Przypuszczam, że ułamek procenta... i dalej twierdzisz, że obojętne, czy pseudo czy hodowla, a wręcz popierasz branie psów z "dobrej pseudohodowli" - co jest takim samym bzdurnym słowotworem, jak "cofać do tyłu"... Nie ma dobrych pseudohodowli... Choćby szczeniaki spały w puchu i jadły kawior, a suka do porodu miała akuszerkę, lekarza i pediatrę...:evil_lol: Nie ma dobrych pseudo, bo to pseudo przyczynia się do ogromu psów schroniskowych... I jak to kiedyś powiedziała pewna mądra osoba na tym forum, dopóki w schroniskach będzie większość psów bez papierów, a w rowach będą kończyć życie nie rodowodowe psy, dopóty będę przeciwniczką pseudohodowli...
-
Moim zdaniem to ruletka... jednemu zaszkodzi, drugiemu nie... ale po co ryzykować... Mamy na stajni kilka klaczy, wszystkie rodziły, ale tylko jedna po odchowaniu źrebaka zaczęła mieć problemy właśnie z wchłanianiem biotyny... czemu? Do końca nie wiadomo... Tak samo pies - jeden szamie surową cebulę i nic, a drugiemu zaszkodzi... Oczywiście każdy robi jak uważa, nikomu w talerz nie zaglądam, więc psom też nie będę... ;)
- 79 replies
-
Psu nie daje się SUROWEGO białka... Żółtko można dać gotowane, lub surowe, białko tylko gotowane... To nie są żadne mity... białko wytrąca z organizmu psa witaminę B7... zawiera avidynę, która niweluje wchłanianie biotyny przez organizm... Co do skorupek, to dostarczają one wapnia... Ale nie zastąpią witamin...
- 79 replies
-
[quote name='Werri'] Nie kupiłam psa dla papierów i po to by się nim chwalić. Boże, znowu to samo... Taki urok ogólnodostępnych for internetowych... Chyba nie myślisz, że ktoś Cię pochwali za zakup psa w pseudo? Masz grzecznego, kochanego i ślicznego psa... niestety jest też chory i zaniedbany...
- 79 replies
-
[quote name='pa-ttti']bardzo miesza w głowie. ostatnio odwiedzil mnie znajomy, który wie że mam hodowlę. jak zobaczyl że psy mieszkają w domu, że mają czysto, i jak je traktuję, stwierdzil "aaa to ja myślałem że Ty masz taką normalną hodowlę, a Ty masz domową hodowlę!". musiałam mu wytłumaczyc, że ja mam właśnie taką normalną hodowlę, i że pomyliło mu się pojęcie hodowla z pojęciem pseudohodowla... ludzie kojarzą słowo "hodowla" bardzo negatywnie, w zasadzie to mają przed oczami zaraz klatki, brud, smród, jakieś ciemne piwnice... nie odrózniają hodowli od pseudohodowli, w zasadzie większość ludzi nie zna tego drugiego pojęcia. dlatego też wolą kupic pieska z ogłoszenia gdzie jest napisane "z domowej hodowli", albo wręcz "nie z hodowli", bo wydaje im się że to duży plus jak pies nie jest z hodowli, tylko od tzw "osoby prywatnej". a w rzeczywistości kupują psa z pseudo...:([/QUOTE] Otóż to!!!
-
[quote name='zaginiona sara']O ile się nie mylę to krzyk jest pisaniem z capslockiem, więc gdzie masz wrzask?[/quote] Więc nie wytłuszczaj, bo ślepa nie jestem... [quote]Pseudo robią to samo kopiują po papierowych plus nie robią żadnych badań.[/quote] To jasne... [quote]Byłam w schronisku nie jeden raz, jest dużo psów w typie, może porównywalnie co kundelków. I co w związku z tym?[/quote] A psów rasowych? Bo o to mi chodziło, nie sądziłam, że nie zrozumiesz... [quote]Jest psów za dużo i nie ma o czym dyskutować. Schroniska są przepełnione.[/quote] To prawda... [quote]Psy z rodowodem też trafiają do schroniska.[/quote] W jakiej ilości? Porównaj proszę...może zrozumiesz, o co mi chodzi... [quote](rasowe) Też chorują.[/quote] To chyba oczywiste, a chciałaś jakąś gwarancję? Pies to nie pralka... [quote]A wybór dobrej hodowli jest bardzo trudny.[/QUOTE] Trudny... A nazywanie hodowli złej - pseudohodowlą, nie pomaga laikom w wyborze.... Bo miesza w głowie...
-
[quote name='aneta']Hodowla - tylko i wyłącznie gdy mamy jakieś dążenie w pracy nad rasą a to jest tylko i wyłącznie w przypadku psów rasowych = rodowodowych. I w takim aspekcie tego zdania się z Tobą zgadzam :) W Polsce mamy zarejestrowanych 99 % Hodowli które możemy nazwać domowymi bo w mieszkaniu, w domu przebywają 1-2 suczki rodowodowe z uprawnieniami posiadające 1-2 x w życiu suczki rasowe = rodowodowe szczeniaki :) 1 % to duże Hodowle po częsci kennelowe posiadające ale posiadające też tylko i wyłącznie szczenięta rasowe. Trzymanie suczki "rasowej" i jej mnożenie chociażby w najlepszych warunkach jest co o najwyżej pseudohodowlą w warunkach domowych ;)[/QUOTE] Właśnie o to mi chodziło odnośnie "hodowli domowej"... Podzielam Twoje zdanie [B]Aneta[/B]... :)
-
[quote name='zaginiona sara']Skoro hodowla dba o zdrowie psów (co za bzdura), o ich dobro, to wytłumacz mi skąd się biorą rasy tak zdeformowane przez człowieka, że nie są w stanie urodzić bez cesarki w większości przypadków. Ewentualnie chodzą jak kaleki, lub też mają problemy w oddychaniu, zbyt małą czaszkę. I jest to wymuszone przez sędziów, hodowców, szeroko rozumiany wzorzec. To jest dobro tych psów, to ich zdrowie? Po co robić badania, skoro z drugiej strony, inną wadę, chorobę psa akceptujemy i mnożymy na potęgę. Serce mam mieć zdrowe a układ oddechowy może być zdegenerowany. Dysplazji niech nie ma, ale niech nie chodzi bo ma za niski tyłek.[/QUOTE] Rozumiem, że pseudohodowle rozmnażają kundelki nie przypominające żadnej z wymienionych przez Ciebie domyślnie ras? Nie ma pseudochodowli mopsów, basetów, ONków? [B][quote]A ja będę sobie nazywać papierowe hodowle pseudo jeśli na takie miano zasługują bo tak mi się po prostu podoba.[/quote][/B]Nazywaj sobie jak chcesz, tylko nie wrzeszcz... To Twoje prawo wyboru, moje prawo takie, że nie muszę się z nim zgadzać... [quote]Skoro chcemy żeby psów było mniej to wszystkie psy powinny się mniej rozmnażać. Kundelki u cioci Krysi i rasowce, których rasa jest bardzo liczna.[/quote]To jest "oczywista oczywistość". Tylko jest jeden istotny szczegół, który pominęłaś... Proponuję przejść się do najbliższego schroniska i sprawdzić ile jest tam psów rasowych, ile w typie rasy - czyli przypominających rasę, ale nie posiadających udokumentowanego pochodzenia, a ile kundelków zmiksowanych... Po wycieczce możemy podyskutować...