-
Posts
481 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Arwilla
-
[quote name='Beatrx'] w takim razie po co Ci pies? pieniądze, które wydajesz na jedzenie dla niego powinnaś wydawać na jedzenie na głodujących dzieci. już nie mówiąc o tym, co idzie co roku na szczepienia. A gdzie pieniądze za zakupioną smycz, obrożę, kaganiec? że już nie wspomnę o kwocie, jaką na niego wydałaś biorąc go do siebie. tyle pieniędzy "marnujesz" na psa choć tyle głodnych dzieci jest w koło. skąd wiesz, czy któreś nie umiera z głodu?[/QUOTE] Płyniesz.... :D Nie pierwszy raz... ;)
-
[quote name='Beatrx']ktoś kto ratuje obcą zdegenerowaną jednostkę zamiast bliską sobie istotę nie może nazywać innego człowieka nienormalnym;) [/QUOTE] Jak możesz somnambulika nazywać degeneratem? [quote]nazywać innego człowieka nienormalnym;-)[/quote] Jeśli to do mnie, to wskaż mój post, w którym nazywam kogokolwiek "nienormalnym"...
-
[quote name='Beatrx']tak z ciekawości: wyobraź sobie hipotetyczną sytuację. jesteś na spacerze z psem w ciemnym parku, Twój pies pobiegł za czymś (nie interesuje mnie to, ze nie chodzisz po ciemnym parku czy masz super psa, który za niczym nie odbiega od Ciebie). nagle jakiś olbrzymi facet wciąga Cię w krzaki( (przyjmujemy, ze nie masz czarnego pasa karate bądź nie posiadasz super siły żeby go obezwładnić i nie zdażysz użyć gazu). po wszystkim ucieka, ale nagle pojawia się Twój pies i zaczyna go gonić. zapędza go do stawu (przyjmijmy, że w tym parku jest staw). zboczeniec poślizgnął się, wpadł do wody a Twój pies skoczył za nim. nagle obaj zaczynają się topić. kogo ratujesz?[/QUOTE] Spróbuję się wbić w klimat... Miotam się zapewne od brzegu do brzegu (załóżmy, że mam na nogach raki alpinistyczne i nie wpadnę jak poprzednicy), wyciągam w błagalnym geście ręce do nieba (załóżmy, że jestem wierząca), histeryzuję (hipotetycznie), następnie rozdarta między psem a człowiekiem wybieram człowieka, ten wyciągnięty na brzeg (przyjmijmy, że moje 50 kg da radę wywlec z wody nasiąknięte 120 - olbrzymi był, tak?) okazuje się być lunatykiem, który podczas snu wyszedł z domu i teraz nie wie co się dzieje... Odwożę go więc do domu (załóżmy, że nie doznał szoku i pamięta gdzie mieszka), gdzie czeka na niego roztrzęsiona żona i gromadka dzieciaczków... Hipotetycznych, oczywiście... :D
-
[quote name='behemotka']To była akurat odpowiedź na pytanie Kavali. Oj, chyba problemy z czytaniem, o zrozumieniu to już w ogóle nie śmiem wspominać. I całkiem poważnie odpowiedziałam kilkakrotnie (odpowiedź ta nie zaprzeczyła moim poglądom), więc pozwoliłam sobie na lekką dywagację - zaadresowaną do jednostek domyślnych. Nie musiałaś się poczuwać.[/QUOTE] Jeśli to są te wyżyny kultury, na które ja, chamka wznieść się nie potrafię, to bądź uprzejma nieco spuścić z poziomu, może wtedy spróbujemy podyskutować... Czy odpowiesz więc na pytanie Kavali szczerze i uczciwie? Bo jeśli będzie takie samo, jak to "pół serio", to odpowiedz wtedy na moje... [quote]Na moje rozliczne już pytania nie odpowiadasz w ogóle. Czyżby odpowiedź mogła zaprzeczyć Twoim poglądom? Czy po prostu - a wiem, że mam talent do takowych :eviltong: - pytania są niewygodne?[/quote]Widać poziom ich był zbyt "wysoki"... [quote]Jakiej krzywdy, jakie skazywanie, jakie przyczynianie się do tragedii? A to ja kogoś wrzuciłam do tej nieszczęsnej wody? :roll:[/quote]Nie... Ty tylko patrzysz jak się topi... no, ale rączki masz czyste... a sumienie? To chyba retoryczne pytanie... Psychopata też uważa, że morduje dla szczytnych celów... Gdybyś miała to znowu zgłaszać, to oświecam Cię, że to tylko porównanie, nie inwektywa... [quote]Nie zadaję żadnej krzywdy. W tym hipotetycznym scenariuszu ratuję życie, nie je niszczę.[/quote]To Twoje zdanie... [quote]Jestem ciekawa, co zrobisz w przykładzie podanym przez [B]Beatrx[/B]. Albo jeżeli w tych samych okolicznościach na Twoim miejscu byłoby Twoje dziecko.[/quote]Zaraz odpowiem... :lol: Wybacz, nie tkwię przed komputerem 24 na dobę... [quote]A co byś zrobiła, jakby topiła się jednocześnie Twoja mama i Twoje dziecko? Albo oboje rodzice? Albo dziadek i kuzynka?... To tak samo uczciwe pytanie.[/quote]Po raz piąty... (Widać nie tylko ja niedoczytuję... ale cztery razy już pisałam, postarałabyś się trochę... :lol:). Człowiek kontra człowiek, to zupełnie coś innego, niż człowiek kontra pies... Po kolei - dziecko, matka, kuzynka - odpowiadam, żeby nie było, że robię uniki... :lol: [quote]Całkiem pokręciłaś: to po drugiej stronie pojawiły się takie stanowcze podziały ;-). Że nieważne, czy swój, obcy, czy morderca, psychopata, pedofil, gwałciciel - i tak jest lepszy od psa, choćby bohatera.[/quote]Podziały wzięły się z dyskusji... Ktoś napisał - nie wiem, czy nie Filodendron - że kiedy będziemy już w takiej sytuacji, może zachowamy się zupełnie inaczej, ale nasza deklaracja przed to zupełnie coś innego... Dlatego dalej nie rozumiem, jak można wybrać psa... [quote]Osoby, które ratowałyby [U]swojego[/U] psa przed [U]obcym[/U] człowiekiem - podkreślam, bo to rozróżnienie chyba wciąż niektórym umyka - deklarowały wielokrotnie, że oczywiście stawiają wyżej życie istoty bliskiej i kochanej nad życiem istoty obcej. A to zupełnie oddzielny temat. Inna rzecz, że i w gronie osób, które znam, a nawet niektórych spokrewnionych, duża część jest dla mnie mniej wartościowa od moich zwierzaków.[/quote]A osobom, które deklarowały odwrotnie zarzucano brak miłości do zwierzaka... Już pisałam - nie porozumiemy się, bo żeby się porozumieć, trzeba mieć jakieś podstawy... nasze się rozmijają w kwestii najbardziej istotnej...
-
[quote name='stroosia83']uff, [B]Arwilla[/B] już myślałam, że zmieniłaś front;)[/QUOTE] Się zamotałam jedynie w ferworze "walki" :D
-
[quote name='ladySwallow']Zakładając, że jest to nasza ukochana mama, którą kochamy nad życie - ratujemy mamę, to oczywiste.[/QUOTE] Z tą oczywistością, to bym nie przesadzała... ;) Mnie się oczywistym wydawał fakt, że mając wybór człowiek/pies powinno się zawsze wybrać człowieka... tzn. mnie dalej się tak wydaje, tyle, że moja oczywistość nie jest oczywista dla każdego... :D
-
[quote name='behemotka'] Polecam zapytać kogoś obeznanego z językiem polskim, co też może oznaczać wyrażenie "Pół żartem, pół serio". W dużym skrócie, zanim dowiesz się więcej: to taka wypowiedź z przymrużeniem oka. Takim jak to o: ;)[/quote] Z tego co pamiętam, to Filodendron pytała całkiem serio... rozumiem, że poważna odpowiedź nie wchodziła w grę, bo mogłaby zaprzeczyć Twoim poglądom? [quote]Kilkakrotnie całkiem serio, w prostych słowach (więc teoretycznie można by się spodziewać, że nie będzie problemów ze zrozumieniem) napisałam, że szanuję czyjeś wybory, światopoglądy i systemy wartości tak długo, jak długo nie obejmują one zadawania krzywdy. [/QUOTE] A jak nazwiesz wybór psa zamiast człowieka, jak nie zadawaniem krzywdy? Nie dość, że skazujesz kogoś na śmierć, bo zamiast udzielić mu pomocy wybierasz psa, to jeszcze przyczyniasz się do ludzkiej tragedii jaką jest utrata bliskiej osoby...
-
[quote name='filodendron']A tak z ciekawości - czy twórcą (ew. propagatorem) tego hasła jest Peter Singer - ten od prawa do zabijania niemowląt do 28 dnia życia?[/QUOTE] ...oraz zwolennik zoofilii... :D
-
[quote name='stroosia83']To co piszesz jest po prostu przerażające! W ramach moralności to można sobie zdradę małżeńską oceniać, a nie rozważać, czy z moralnego punktu widzenia wartościowsze jest życie psa czy człowieka, bo to wogóle nie powinno podlegać dyskusji! [/QUOTE] Dokładnie... [quote]a, i jeszcze, tak a propos różnych postaw omry i filodendron. a co, jeśli hipotetyczny świadek hipotetycznegio wypadku, niania, czy pasażer autobusu, będzxie najpierw ratowac swoje dziecko/brata, a nie twoje dziecko/brata? wtedy, jak rozumiem, wsio w pariadkie?[/quote] Jesteś chyba 4 osobą, która podaje taki przykład i Tobie również odpowiem to samo, co poprzednim... Sytuacja człowiek kontra człowiek jest zupełnie inna niż człowiek kontra zwierzę... I tak, wtedy jest to w porządku... Sleepingbyday - podejrzewam, że ze swoim podejściem jesteś wegetarianką...a może jednak nie? Czy Twój pies również żywi się sałatą? Bo ten ostatnio modny na Dogo "gatunkowy rasizm" nijak się ma do karmienia naszych pupilków mięsem... Dlaczego krowa, czy kura ma być gorsza od Twojego psa? Dlaczego pozwalasz, by jedno zwierzę zdechło, żeby wyżywić drugie? Czyżbyś była oportunistyczną, gatunkową rasistką? ;) Taka mentalność Kalego?
-
[quote name='behemotka'] A większość ludzi z psami około-haszczakowymi to głąby, którym się spodobał śliczny piesek, a nie mają pojęcia, że zwierzę też ma potrzeby. ... [/QUOTE] [quote name='behemotka']Nie pisałam o psudo haszczakach, tylko o psach okołohaszczakowych. W sensie rasowe, w typie rasy, podobne... [/QUOTE] Obraziłaś HelloKally, czy mi się wydaje? :evil_lol:
-
[quote name='behemotka'] Pół żartem, pół serio: A ja uszanuję :eviltong:. Niech sobie ma poglądy, jakie chce, niech je nawet wprowadza w życie - na sobie, czyli niech rozda wszystkie swoje ruchomości pierwszym lepszym przechodniom. Ale niech tylko spróbuje aktywnie przenieść swoje poglądy na [U]moją[/U] własność... Obawiam się, że dojdzie do starcia ideologicznego :diabloti: [/QUOTE] A jak ktoś nie widzi nic złego w zabiciu psa, to rozumiem, że może sobie zabijać, byle od Twojego trzymał się z daleka, bo szanujesz odmienność jego poglądów? :D
-
[B]Behemotko[/B] - wybacz, nie przedrę się przez Twoje cytaty, większość wolę odpuścić, z wielu względów. Poziomy sobie odpuść, bo aż tak nisko zejść nie potrafię... Nie podyskutujemy, bo Twój system wartości/światopogląd/kodeks moralny itd jest zupełnie różny od mojego... Wydaje mi się, że bierze się to stąd, iż uważasz, że pies stoi, a przynajmniej powinien stać na równi z człowiekiem... O czym świadczy choćby to: [quote]niezależnie od gatunku w obu przypadkach [/quote] Nie jest tak i nigdy nie będzie... Dlatego jak idę chodnikiem z psem i widzę, że ktoś z naprzeciwka czuje się niepewnie, to schodzę z drogi, a nie idę dalej, :bo ja i mój pies mamy takie same prawo iść"*. Z tego co czytam Ty masz właśnie takie podejście... Dlatego za potrącenie psa nie odpowiada się tak jak za potrącenie człowieka... Dlatego za zarżnięcie kury na rosół nie idziemy do paki na kilka lat... chociaż gdzieś już czytałam, że za karpia można iść siedzieć...:evil_lol: ale to chyba była kwestia znęcania się, a nie samego "zabójstwa"... Znęcanie się nad zwierzętami, które zapewne ktoś po mojej wypowiedzi wyciągnie, to inna - NIEDOPUSZCZALNA - sprawa... dla jasności... Kiedy człowiek stawia życie psa nad życie ludzkie, to jakim jest człowiekiem? Prosiłaś, żeby dopowiedzieć Ci "jak to o Tobie świadczy"... Rozbieżności między nami powodują, że moja odpowiedź brzmi "bardzo źle", a Twoja "bardzo dobrze"...:roll: *To też kwestia kultury, ale nie o tym... Co do mojego "chamstwa" wobec Szury: Skoro ktoś twierdzi, że nie wie kogo by ratował: psa, czy swoje dziecko, to Twoim zdaniem powinien mieć dzieci, żeby móc się o tym przekonać? Skoro Szura jest tak pewna, że ich nie chce, to super... gorzej, gdyby chciała, żeby się przekonać... Poza tym skoro nie chce mieć dzieci, to moje " życzenie" powinno ją zachwycić... ;) Nie podyskutujemy, bo nawet to: [quote]Ciekawam, czy decyzja o nieratowaniu człowieka, bo się go nie lubi, jest uznana przez forumowe autorytety moralne za "normalną" :-P[/quote]świadczy o tym, że autorytety to my mamy zuuuupełnie różne... :lol: I w dalszym ciągu nie rozumiesz, że to nie kwestia "lubienia", czy też "nie lubienia"...
-
[quote name='behemotka'] Rozumiem, że dla matki dziecko jest świętością. To biologiczny imperatyw, występujący u większości - jeśli nie u wszystkich - wysoko rozwiniętych społecznie ssaków. Ale zrozum, że ten biologiczny imperatyw (macierzyństwo, instynkty rodzica) wyznacza Twój system wartości. Niekoniecznie całego świata.[/QUOTE] Przeczytaj jeszcze raz... szczególnie wytłuszczone zdanie... Może wreszcie zrozumiesz, że nie chodzi tu o dziecko, a o człowieka... [quote name='Arwilla'] Bo gdyby Twoje dziecko* topiło się, a razem z nim topiłby się mój pies, to ja ratowałabym dziecko*... obce... zupełnie mi nie znane, być może znęcające się nad zwierzętami... własnego psa ratowałabym później... gdybym nie zdążyła, to byłaby to dla mnie tragedia, ale drugi raz zrobiłabym tak samo... Twoje dziecko* może trafić na kogoś, kto będzie ratował swojego psa, pozwalając mu się utopić... [B]*zamiast "dziecka" można wstawić sobie dowolnego, bliskiego człowieka... matkę, ojca, siostrę, brata, narzeczonego, żonę, lub co kto chce... bo "dziecko" budzi tutaj wiele kontrowersji[/B]...[/QUOTE] [quote name='behemotka']Owszem, myślałam właśnie o podobnej sytuacji z wyborem stworzenia do ratowania (mnie akurat wpadł do głowy wypadek drogowy, ale to bez różnicy). Tak, najpierw ratowałabym swojego psa, a dopiero potem rzuciłabym się z pomocą obcemu człowiekowi, dorosłemu czy dziecku. I mam do tego prawo. Mam prawo do ratowania kogoś, kogo kocham, przed kimś, kogo nawet nie znam.[/quote]Oczywiście, że masz prawo, ja Ci go nie odmawiam... tylko jak ten wybór o Tobie świadczy, to już inna sprawa... [quote name='behemotka']Już pomijam, że prymitywnie obraźliwy (zgłaszam do moderacji tylko dla porządku, bo nie sądzę, by na to akurat była reakcja), ale ten post jest taki dziecinny... "Buu, myślisz inaczej niż ja, jesteś głupia, zła, wredna i w ogóle brzydka!!!"[/quote]Dziecinny? Nie rozśmieszaj mnie... czym Cię obraziłam? Aspołeczną jednostką? Skoro stawiasz życie psa nad życie człowieka, to wszystko się zgadza... [quote name='behemotka']O! Nie tylko zdolności telepatyczne, ale i przewidywanie przyszłości :lol:[/quote]Większość osób zarzekających się, że nie będą mieć potomstwa, jednak to potomstwo po jakimś czasie posiada... [quote name='behemotka']Ciekawa teoria. Na czymś oparta czy tak sobie wysmażona na własne potrzeby?[/quote] Sklecona na własne potrzeby w oparciu o mądrzejszych ode mnie... [I][quote]"Człowiek bez poczucia moralnego jest[/I] [I]najdzikszym i najniegodziwszym stworzeniem."[/I] Arystoteles[/quote] [quote]Moralność - Moralność jest to zbiór zasad lub norm,które określają co jest dobre, a co złe.Moralność można zdefiniować jako sposób postępowania jednostki ludzkiej, przyjęty pośród większości za normę,będącą częścią dziedzictwa kulturowego danej organizacji kulturowej, która wywołuje negatywne lub pozytywne emocje innych jednostek, nie jest lub jest sprzeczna z naturą człowieka oraz nie jest lub jest szkodliwa z punktu widzenia organizacji kulturowej danej społeczności.[/quote]
-
[quote name='kavala']Dobra matka ratowałaby dziecko, nie psa, gdyby musiała wybierać. [/quote] Dokładnie... [quote]... wcale nie potępiam, bo potrafię sobie wyobrazić, że miłość matczyna dla osoby, która nie jest matką to czysta abstrakcją czasami.[/QUOTE] A ja potępiam, bo nie jest w tej sytuacji istotne, czy wie co to miłość rodzicielska, czy nie... Zamiast dziecka można przyjąć, że topi się jej matka, ojciec, siostra koleżanki, czy też zupełnie obcy człowiek.... :roll: Matce też powie, że gdyby wybuchł pożar, to najpierw uratuje swojego psa? :shake:
-
[quote name='Szura']Z mamą, wyobraź sobie, niejednokrotnie rozmawiałyśmy na tematy dzieciowo-psie, tym bardziej, że moja mama jest po pedagogice (ja z psychologii zrezygnowałam po 2 latach). [/quote] Gdzieś słyszałam stwierdzenie, że najgorsi rodzice to pedagodzy i psychologowie... ;) To: [quote]Już się tak bardzo nie martw, za kilka lat planuję podwiązać sobie jajowody - będziesz mogła spać spokojnie. :evil_lol:[/quote] przeczy nieco temu: [quote].... wiem, że gdybym (tfu, tfu) matką została, byłabym świetną mamą. ;)[/quote] Dlaczego "za kilka lat"? Skoro jesteś przekonana w słuszności swojego wyboru, to zrób to teraz... odpadnie Ci stres związany z potencjalną prokreacją... ;) [quote]Nie podziela mojego podejścia (zwierzęta owszem, lubi, ale nigdy nie były dla niej ważne), ale je rozumie i szanuje.[/quote] W dalszym ciągu nie rozumiesz, że wybór między psem a człowiekiem nie zależy od siły uczuć do zwierząt, tylko od naszego człowieczeństwa... Ale, skoro mama nie umiała Ci tego wytłumaczyć (choć uważam raczej, że to ciągły proces wychowawczy, niż jednorazowe "wyjaśnienie"), to ja tym bardziej tego nie zrobię...
-
[quote name='Martens']No to nie była porządna bójka tylko małe spięcie, bo ODWOŁAĆ jakiegokolwiek psa z naprawdę zajadłej walki zwyczajnie się nie da... [/QUOTE] Zdaję sobie z tego sprawę... Tylko trzeba też pamiętać, że prawdziwe walki przytrafiają się raczej rzadko... Większość spięć między psami to właśnie bójki, które dla człowieka wyglądają czasem bardzo groźnie, a dla psów to bardziej darcie futra i groźne odgłosy, niż walka na śmierć i życie... Co nie zmienia faktu, że ani ja, ani mów pies, nie mamy ochoty być narażanymi na takie atrakcje... :)
-
Hmmm... a ja właśnie niedawno rozdzielałam kopniakami asta, lub astopodobnego (bardzo ładny zresztą) psa, który bez powodu, bez ostrzeżenia, od tyłu zaatakował mojego psa... Dwa kopniaki spowodowały, że przestał atakować mojego psa i mogłam go przegonić....
-
[quote name='Szura']Rozumiem, że jesteście w mojej głowie i za mnie wiecie, co bym zrobiła. ;)[/quote] Nie musimy być, wystarczy przeczytać co piszesz... Samo zastanawianie się nad kolejnością też wiele o Tobie mówi... Może wyłącz komputer i idź porozmawiać z mamą... zapytaj jej, kogo by ratowała, swojego psa, czy swoje dziecko... może ona wytłumaczy Ci to, co dla mnie jest oczywiste... [quote]Ale nie martwcie się, dzieci mieć nie będę.;) [/QUOTE] Będziesz mieć... dlatego się właśnie martwię.... Z psychologicznego punktu widzenia nie ważny jest obiekt, tylko zachowanie... Niestety, to zwariowane na punkcie swoich psów osoby mają największe szanse stać się zwariowanymi na punkcje swoich dzieci rodzicami...
-
[quote name='filodendron']Sądzę, że autor miał na myśli to, że wzrost liczby wypadków z udziałem psów jest nie tylko efektem wielokrotnych adopcji problemowych psów ale także całego zespołu czynników sprawiających, że agresywne psy są rozmnażane (popyt, nacisk na eksterier, egoizm hodowców - bo "mój jest najwspanialszy, najpiękniejszy i musi mieć potomstwo, nieważne, że udziabał ciocię już trzy razy) a także "produkowane" poprzez powszechne ignorowanie potrzeby socjalizacji, szkolenia i wychowania KAŻDEGO psa. I z tym się zgadzam. Ale nie wiem, dlaczego to tłumaczę, bo Twój system wartości jest rzeczywiście przerażający i przy takim podejściu nie ma żadnego znaczenia, czy ten hipotetyczny pies jest samosiewny czy nie - ważne, że jest psem - to jest sprawa priorytetowa. A czy kogoś zabije, czy nie zabije to kwestia okoliczności: [/QUOTE] Cieszę się, że jest ktoś, kto ma podobny tok myślenia do mojego... I chwała Ci Filodendron za Twój spokój i opanowanie... mnie od razu trafia szlag... :D
-
[quote name='kavala']Co dziecko musiałoby robić, żeby sprowokować normalnego psa? Bić go dotkliwie, kłóć, przypalać? Jeśli tak, to zgadzam się, właściciel psa jest zwolniony od odpowiedzialności. Ale jeśli pies zareaguje agresją tylko dlatego, że dziecko mu machało ręka przed nosem to obawiam się, że w świetle naszego prawa winny jest właściciel psa, bo nie zabezpieczył należycie agresywnego psa (kaganiec, szczelny wybieg, dozór).[/QUOTE] Otóż to...
-
[quote name='Szura'] Gdybym miała własne dziecko i własnego psa - NIE MAM POJĘCIA, kogo bym ratowała najpierw.[/QUOTE] Skoro nie wiesz, to ja Ci powiem... nigdy w życiu nie powinnaś urodzić dziecka... [quote name='Szura']No łał, równie dobrze można powiedzieć: "Powiem tyle - nie chciałabyś, żeby kiedyś ktoś musiał wybierać między życiem Twojego psa, a życiem swojego dziecka..." [/QUOTE] Dla mnie wybór w tym momencie jest oczywisty i tylko aspołeczna jednostka z wypaczonym systemem wartości mogłaby uważać, że jest inaczej...
-
[quote name='behemotka'] Pies nie musi być agresywny, żeby zabić dziecko. Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, taka śmierć może być wynikiem polowania. Że to też wypaczenie? Owszem. Ale rzecz w tym, że NIE WIADOMO, dlaczego psy zaatakowały, jak były wychowywane, czy były szczute, czy były chore, czy były skrzywdzone, czy były głodne. Nie znając okoliczności, nieuczciwie jest rzucać tak ciężkie oskarżenia jak olanie śmierci dziecka. [/QUOTE] Chyba jednak podyskutuję, bo mnie trafia... Gdzież były Twoje tłumaczenia i próba zrozumienia, kiedy pociąg zmasakrował na torach psa? Gdzie wtedy były prośby o zrozumienie, że być może facet chciał popełnić samobójstwo? Że był nawalony jak bąk i bez świadomości tego co robi? Ale to przecież TYLKO człowiek... nieważne... ważne, że zginęło zwierzę... Za to teraz jest ważne to, czy psy były głodzone, bite, może ktoś się nad nimi znęcał... trzeba zrozumieć, że coś w życiu tych psów sprawiło, że stała się tragedia, ale nad tym, co skłoniło faceta na torach do takiego, a nie innego zachowania nie warto się zastanawiać... nikogo to nie obchodzi, ważny finał... W sprawie z psami finał się nie liczy, liczą się okoliczności... Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
-
[quote name='behemotka'] Fakty są, jakie są. Opiekunowie psów wypuścili je bez opieki, opiekunowie dziecka wypuścili je bez opieki. To takie same czyny (skutki - zupełnie różne, niestety...). Ale jedną stronę usprawiedliwiamy i zakładamy same dobre chęci, z drugiej strony robimy od razu potwora, doszukując się bez mała radości z tragedii. [/QUOTE] Fakty są takie, że dłuuugo w tym temacie złą stroną byli rodzice, a dobrą właściciele psów... Wina leży po obu stronach, różnica polega na tym, że dziecko puszczone samopas* nie stanowi zagrożenia, a agresywne psy tak... * kolejny raz podkreślę, że dla mnie jest to niedopuszczalne...
-
[quote name='behemotka'] Dla mnie zdrowie i życie mojego psa (a także każdego z kotów) jest ważniejsze od zdrowia i życia obcego człowieka. [/QUOTE] To zdanie sprawia, ze nie mam o czym z Tobą dyskutować... Mamy zupełnie inny system wartości... Powiem tyle - nie chciałabyś, żeby kiedyś ktoś musiał wybierać między życiem Twojego dziecka, a życiem swojego psa... Bo gdyby Twoje dziecko* topiło się, a razem z nim topiłby się mój pies, to ja ratowałabym dziecko*... obce... zupełnie mi nie znane, być może znęcające się nad zwierzętami... własnego psa ratowałabym później... gdybym nie zdążyła, to byłaby to dla mnie tragedia, ale drugi raz zrobiłabym tak samo... Twoje dziecko* może trafić na kogoś, kto będzie ratował swojego psa, pozwalając mu się utopić... *zamiast "dziecka" można wstawić sobie dowolnego, bliskiego człowieka... matkę, ojca, siostrę, brata, narzeczonego, żonę, lub co kto chce... bo "dziecko" budzi tutaj wiele kontrowersji...
-
[quote name='engelina_88']Zgadzam się, że rasowość tych psów zwykle pozostawia wiele do życzenia. Ale obawiam się, że dla większości laików nie ma różnicy między amstaffem a psem w typie amstaffa. [/QUOTE] Dlatego właśnie trzeba to zmienić... ;) Może wtedy dotrze do ludzi, że różnica między psem rasowym, a psem w typie rasy nie polega tylko na papierku... :) [quote]nie wiem czy te same czy nie... [/quote] Raczej nie te same... [quote]...ale wiem ze to dosc powrzechne zjawisko na dogo... niestety [/quote] Właśnie o tym m.in. mówimy... ;)