-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Mnie tam psy ani w restauracjach ani w sklepach nie przeszkadzają. Moja babcia miała gigantyczną kuchnię, psy tam zawsze wylegiwały się pod stołem i jakoś to nikomu nie wadziło a można powiedzieć że miały "kontakt" z jedzeniem. Wyjątkiem był dzień jak babcia "produkowała" makaron ale wtedy i my mieliśmy zakaz wstępu bo ciasto suszyło się na wielkich chustach rozłożonych na wszelkich obiektach. Nie były to też jakieś wymuskane, wykąpane pieski a zwykłe burki podwórkowe. Ich zadaniem było wyłapywanie kąsków upadających przypadkiem na podłogę. Takie samo zadanie mają moje psy. Podczas jedzenia leżą pod krzesłem mojej córki - wiedzą że fleja i zawsze coś jej upadnie ;)
-
[quote name='Karolina1234']czyli to w dużej mierze zależy od wychowania, tak?[/QUOTE] szczekliwość? raczej tak. Ja nie pozwalam na szczekanie w domu, jak ktoś zapuka to pies może sobie kilka razy szczeknąć i potem ma być spokój. Nie pozwalam na głupie szczekanie np. przez okno jak usłyszy innego psa. Na działce może sobie poszczekać przy płocie czy z psami ale też niezbyt dużo. Po kilku szczeknięciach jest odwoływana. Jak ją wymęczę spacerem, zabawą, frisbee to nie ma ochoty na szczekanie. W zestawieniu z drugim moim psem, szetlandem collie jest bardzo cicha ;) nie ma też tendencji do nakręcania się swoim wlasnym głosem tak jak mają szetlandy - szetland sam sobie odpowiada i wsłuchuje się w swój głos
-
Mój nie szczeka dużo ale to rasa stróżująca więc trzeba zwrócić uwagę aby nie rozszczekał się. Lubi poszczekać na działce bo ma teren do doglądania ale pilnuję aby nie udzielał się zbyt często. Szkockie collie to fajne psy - inteligentne, lubią się uczyć, dużo gadają tzn. mruczą, wzdychają, cały czas bacznie obserwują właściciela. Mój dodatkowo jest bardzo szybki i skoczny, uwielbia frisbee i długie spacery po łąkach oraz kąpiele w bajorach. Collie są dosyć "wrażliwe", bywają lękliwe ale dużo zależy jaki egzemplarz wybierzesz.
-
Koniecznie zgłoś. Mojego psa w zeszłym roku zaatakował amstaff. Ja szłam z psem na smyczy a amstaff był luzem. Zaatakował zupełnie bezgłośnie i bez ostrzeżenia. Właściciele psa - było ich troje nie pomogli mi bo się bali, sama musiałam sobie radzić. Skończyło się na tym, że mój pies miał pogryzioną nogę. Całe szczęście tylko tyle, jak amstaff złapał moją sukę za szyję to dostał kopa w nos i puścił a właściciele zagnali go do klatki schodowej bo chciał zatakować ponownie. Cała akcja trwała ok. 15 minut, amstaff puszczał i łapał mojego psa coraz bliżej głowy aż chwycił za szyję. Całe szczęście miałam psa na smyczy bo inaczej zostałby zawleczony dalej i zagryziony. Wezwałam straż miejską - czekałam godzinę. Wlaściciele dostali upomnienie, pouczenie i zostali wpisani na "czarną listę". Kilka miesięcy później ten sam amstaff zaatakował małą suczkę na działkach pod moim blokiem. Tym razem potraktował ją dużo gorzej niż moją. Tym razem właściciele dostali mandat, pomogła podobno moja wcześniejsza skarga. Teraz bardziej uważają na psa i nie biega luzem. Ten pies także całymi dniami ujadał na balkonie, stąd terytorializm podblokowy.
-
Collie smooth to fajny wybór ale trzeba pamiętać, że to pies o mocniejszym charakterze niż collie długowłosy. To psi sportowiec ze sporym temperamentem, który trzeba wyładować bo inaczej będzie źle. Fajne są też collie długowłose aczkolwiek typ współczesny ma jak dla mnie zbyt dużo futra i nazbyt duże kątowanie. Idealny byłby półdługowłosy (typ klasyczny) lub w typie amerykańskim. Jak na mój gust mają wyważony temperament a i przy koniu też pobiegną. Tam gdzie są dzieci i małe zwierzaki idealnie nadają się sheltie, aczkolwiek to niewielkie owczarki i jak biegają przy koniach to nie mam bladego pojęcia - zazwyczaj biegają na torach agility i zaganiają owce oraz ptactwo domowe. Kondycję mają ale nie wiem czy na tyle dużą aby biegać na długich trasach. Ich wielki plus to to, że są zupełnie niekłopotliwe i łatwe w szkoleniu. Mam zestawienie z owczarkiem szkockim w typie półdługowłosym, który jest dużo bardziej temperamentny. Co do BOSow i owczarków niemieckich. Fajne psy ale jak dla mnie raczej dla wprawionego posiadacza psów z doświadczeniem, niejeden "przejechał" się na tych rasach. Świetnie wyszkolony BOS czy owczarek niemiecki to marzenie tylko pytanie czy podołasz i czy umiejętnie wybierzesz hodowlę oraz egzemplarz o dobrym, zrównoważonym charakterze.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Pies łapie bardzo fajnie ale twoje rzuty pozostawiają wiele do życzenia. Wyrzucasz dysk pod kątem i do góry dlatego leci po łuku, skręca i upadając spada na kant. Dodatkowo dysk telepie się i drży. Spróbuj wyrzucać dysk w poziomie, na płasko i przed siebie (nie do góry) wtedy poleci w obranym przez ciebie kierunku. Wyrzucając dysk pracuj nadgarstkiem, mocno podkręć wtedy lot będzie stabilniejszy a dysk zawiśnie w powietrzu nad głową psa i pies będzie miał szansę łapać z wyskoku a nie tuż przy ziemi. Nie pracuj całą ręką tzn. nie rób zamaszystego wymachu, mocy dyskowi daje praca nadgarstkiem czyli łokieć w jednym miejscu a wyrzut za pomocą nadgarstka. Poćwicz nadgarstek, musi być giętki - bierzesz dysk do ręki i majtasz nim w lewo i prawo bez wyrzutu, łokieć sztywno, chodzi sam nadgarstek i tak przynajmniej raz dziennie.
-
Ja mam spory problem z panem, właścicielem suki owczarka niemieckiego. Pies teoretycznie wydaje się przyjazny ale...Oddala sie od właściciela na sporą odległość, potrafi mnie namierzyć, podchodzi ze spuszczonym łbem i warczy mi na szetlanda. Potem unosi ogon i na sztywnych łapach łazi wokół mnie a szetland chowa się za nogami. Sytuacja powtórzyła się już kilkukrotnie i czuję pewien dyskomfort - o co temu psu chodzi? Mówiłam o tym właścicielowi ale on tylko stwierdził, że pieski muszą sobie pogadać. Tak robi z szetlandem, jak jestem z collie to do tego rytuału dochodzi jeszcze szczekanie. Widziałam, że ten pies traktuje w identyczny sposób jeszcze kilka innych, w stosunku do reszty jest przyjazny. Jest się czego bać? Czy to tylko jakiś tajemniczy rytuał?
-
[quote name='evel']Bo to "duży", czujny pies, którego ludzie się obawiają - łapię dla świętego spokoju, właśnie po to, żeby nikt się nie miał prawa przyczepić ani złego słowa powiedzieć - spotykają mnie uśmiechy i podziękowania i to jest fajne. Tak samo ja bym wolała, gdyby ktoś automatycznie odwoływał i łapał swoje psy, gdy widzi nasz "zestaw spacerowy". A że ludzie u mnie na osiedlu się uczą (w bólach i powoli, ale jednak - niektórzy zaczęli z psami wychodzić, nosząc ze sobą zabawki, zaczęli zbierać kupy, zaczęli robić z psami cokolwiek, a z powietrza im się to raczej nie wzięło), to nic mnie nie kosztuje postępować wobec innych tak, jakbym sama chciała być traktowana. Podobnie jest z kagańcem w określonych sytuacjach. A może po prostu zbyt wiele razy słyszałam, że pies "nic nie zrobi" a okazywało się, że wręcz przeciwnie i jestem przewrażliwiona. I nie twierdzę, że Twoje sheltie czy Etna są morderczymi bestiami, wręcz przeciwnie - nie znam, nie oceniam, wierzę na słowo że wszystko z nimi OK - ale moim zdaniem wymóg kagańca w komunikacji nie wziął się z sufitu. Tak po prostu ;)[/QUOTE] No widzisz a moja collie wszystkim kojarzy się z Lassie Wróć i nikt się jej nie boi. Owszem zapinam ją jak widzę obce psy, prewencyjnie bo ona i tak nie ma prawa się oddalać choć w parku wszystkie psy łażą luzem i muszą się dogadać a najgorsze to zlapać swojego na smycz jak coś się przyplącze. Szetland wogóle nie podejdzie do obcego psa tylko obejdzie łukiem jeśli jest taka konieczność. Ja nie twierdzę, że ludzie się nie nauczą jak coś się dobrze robi tyle, że ja nie mam ciśnienia na zbawianie świata. Często wymieniam się doświadczeniami z sąsiadami, jak o coś się spytają to chętnie podpowiem choć i tak nie mają zacięcia i determinacji aby wprowadzić te metody, kilka osób też zaczęło sprzątać po psach (jednak to nie do końca moja zasługa a koszy, które znienacka pojawiły sie w naszej okolicy). Szetland nawet jeździł kiedyś w kagańcu ale zbyt dużo osób zaczęło "interweniować" że męczę psa :) więc aby nikogo nie stresować kaganiec wylądował w pudle na psie gadżety.
-
[quote name='WATACHA']Ja też zawsze wołam psa (przeprowadzam trzymając za obrożę), gdy ktoś przechodzi, przejeżdża obok.W komunikacji maja kagańce i jak wchodzę do windy pytam czy można wejść, bo nie zakładam ich na chwilę.Nie rozumiem co to za problem.Widać, że ludzie są wdzięczni.Raz w windzie jechał facet i mimo, że zaprosił nas do środka to nie wsiedliśmy, bo widziałam po minie, że się boi.[/QUOTE] To ja musiałabym wlec psa za obroże cały czas. Mieszkam w ruchliwym miejscu i nie wyobrażam sobie takiego spaceru, szczególnie z szetlandem który i tak nie oddala się o dwa kroki. Wyglądałoby to tak - wysoka postać skulona, wlecząca małego, zdziwionego psa. Myślę, że sąsiedzi wzięli by mnie za wariatkę. Collie jak jest tłok wogóle nie jest puszczana luzem więc nie muszę jaej ciągle targać. Myślę, że już lepiej psa wogóle nie spuszczać niż co krok tarmosić go za obrożę.
-
[quote name='evel']Jak mam więcej niż jednego psa to owszem, łapię. Zwłaszcza większe. Zu wystarczy równanie przy nodze, ale Zu to Zu. Maliniaka łapię zawsze za obrożę przy mijance i nikt od tego nie umarł, zwłaszcza sam zainteresowany ;) Jednak ogólnie tak, robię sporo rzeczy "na wszelki wypadek" i nie rozumiem dlaczego inni nie mogą iść na takie małe ustępstwa, które praktycznie nic nie kosztują a pozytywnie wpływają jednak na obraz psiarzy. [/QUOTE] No ale w jakim celu łapiesz tego maliniaka? Ja ci powiem dlaczego nie idę na ustępstwa. Po to wychowuję psy aby nie były upierdliwe a skoro nie są ani nie ma sytuacji zagrożenia to nie widzę powodu aby cały czas stresować się na spacerze, że ktoś się zestresuje. Nie chcę też pracować na obraz psiarzy. Dbam o swój własny wizerunek i zadowolenie nikomu tym nie szkodząć. Życie jest zbyt krótkie aby w kółko rozkminiać co sobie inni pomyślą. Jeśli smycz, kaganiec są potrzebne to stosuję, jeśli nie to nie.
-
[quote name='evel']A ja nie rozumiem, dlaczego ktoś musi PROSIĆ o założenie kagańca w komunikacji publicznej. To podobnie jak z podbiegaczami - ja muszę prosić jaśnie państwa, żeby zabierali swojego burka. A naturalnym stanem powinno być to, że każdy panuje nad swoim psem. Ja kaganiec zakładam dla świętego spokoju, psa łapię dla świętego spokoju jak kogoś mijam na alejce spacerowej, schodzę na bok jak widzę rowerzystę, rolkarza czy kogoś tam, mimo że WIEM, że mój pies nie podejdzie, nie podbiegnie i nic nie zrobi, i jakoś ani mi korona z głowy nie spadła ani mi kaktus na czole nie wyrósł a wiele razy przechodnie mi dziękowali, więc zupełnie nie rozumiem w czym problem, jeśli się myśli o czymkolwiek innym w życiu niż czubek własnego nosa.[/QUOTE] Evel naprawdę za każdym razem łapiesz psa jak spacerujesz i kogoś mijasz? Ja bym zwariowała, psy dostają komendę równaj i idą przy nodze ale ich nie łapię. Wyjątkowo zapinam collie jak idzie małe dziecko bo to pies w zestawieniu z takim maluchem duży i nie chcę powodować dyskomfortu u matki. Jak widzę rowerzystę też schodzę na bok ale nie dlatego żeby rowerzysta poczuł się mega komfortowo tylko żeby mnie i psów nie rozjechał. W Warszawie rowerzyści rozplenili się jak muchy i niestety większość z nich kompletnie nie zna umiaru - szaleją po chodnikach a po ścieżkach pieszorowerowych, jakich jest pełno w parkach pędzą z prędkością światła. Jestem tak wredna, że aż się czasami cieszę jak takiego delikwenta oszczeka jakiś pies. Kiedyś siedziałyśmy w nocy z koleżanką w parku obok ścieżki. Psy przysypiały przy ławce. Kilka razy w tą i spowrotem przebiegł facet. Psy nie zwróciły na niego uwagi. Za czwartym razem koleś pękł i ze złością wykrzyczał, że mamy się wynosić z psami bo on tu biega. Na tak miłą interwencję pozostało mi zwrócić mu uwagę, że park jest wielki i może sobie biegać gdzie indziej.
-
[quote name='rika']Nie wiem, o co ta spina... Sama napisała, że się potnie :p Za to robienie sobie jaj z czyjegoś lęku, czy zarzucanie choroby psychicznej jest całkiem spoko :roll:[/QUOTE] Nie wiem czy jesteś tylko chamska czy masz problem z głową. Dlatego się spytałam czy jesteś zdrowa. No ale teraz obstawiam wersję nr.1 chociaż biorąc pod uwagę twoje wcześniejsze przekleństwa można zastanowić się nad ZT co by trochę tłumaczyło brak kontroli nad językiem.
-
[quote name='rika']Mnie pytasz? Skąd mam wiedzieć, co się u Ciebie dzieje? Wróżką nie jestem :roll:[/QUOTE] Tak, pytam się ciebie. Czy jesteś zdrowa na umyśle? Bardziej łopatologicznie się nie da.
-
[quote name='rika']Za słabo się pocięłaś, skoro wciąż tu siedzisz :roll:[/QUOTE] A w domu wszyscy zdrowi?
-
[quote name='asiak_kasia']a to wybacz, nie pamiętałam całości ;) no i niech wam będzie jak najlepiej. Oby ten super zrównoważony pies nigdy Cię nie zawiódł. Mam nadzieje, że nigdy nie przyjdzie mi z nim jechać busem.[/QUOTE] Nie martw się, nie zawiedzie. W busie nawet byś go nie zauważyła bo spałby pod moimi nogami więc kto wie...
-
[quote name='rika']Byle dobrze. Chcesz żyletkę? Zrobisz przysługę społeczeństwu...[/QUOTE] Wcześniej było strasznie, teraz śmiesznie. Mistrz
-
[quote name='asiak_kasia']Mi się juz po raz enty nie chce tłumaczyć tego samego. Każdy sam odpowiada za swojego psa, i to na jego kark spadnie odpowiedzialność gdy jednak ten super ułożony pies zareaguje inaczej niz do tej pory. Po prostu ja nie rozumiem tego "problemu" i tego zażartego bronienia się przed ubraniem namordnika i chyba tylko badmasi powiedziała, coś w stylu, że jest hipokrytką bo jeden jej pies ma kaganiec a drugi nie. Już mi się nie chce do tego wracać. Po prostu nie umiem sobie tego sensownie lub mniej wyjasnić, dlaczego nie załadać. W imię czego? Jakiej potrzeby? Nie bo nie? Moj piesek lepszy niz wszystkie inne? Taka trochę dyskusja konia z wiadrem, w stylu ja o niebie ten o chlebie. W każdym razie "miło" się po raz kolejny przekonać, że większość ludzi ma słuszne pretensje do psiarzy ;)[/QUOTE] Napisałam, że nie jestem hipokrytką ;) bo przyznaję się, że nie przestrzegam przepisów. Jeden pies ma kaganiec bo tego potrzebuje a drugi nie bo ma idealnie zrównoważony charakter. Żeby tego mało, pies który ma na wyposażeniu kaganiec wogóle nie jeździ komunikacją miejską tylko samochodem oraz nie jest zabierany w tłoczne miejsca dla jego komforu psychicznego.
-
[quote name='rika']Leczyć to się powinien ktoś, kto jest tak ograniczony, że nie rozumie tego, iż ktoś może się po prostu bać- tak najzwyczajniej w świecie- bo np ma złe doświadczenia, uraz itp itd. A pokonanie jakiegoś głęboko zakorzenionego lęku- nawet takiego totalnie głupiego nie trwa chwilę. Mało tego- mimo leczenia często nie da się nad nim zapanować.[/QUOTE] Wstrząsające...Chyba się potnę
-
[quote name='Ania!'] A te super wychowane psy (wychowane na forach) zazwyczaj okazują się najgorsze ;)[/QUOTE] A np. które? Ja nie znam żadnego psa z forum więc jestem ciekawa. Raczej najgorsze przeżycia mam związane z psam z osiedla ale ich właściciele nie mają pojęcie co to dogomania.
-
[quote name='asiak_kasia']No wiec mówię, spoko mogę być hipokrytką:loveu: Nawet wożąc psa w kagańcu, prowadzać na smyczy tam, gdzie jest taki wymóg i sprzątając po psie. :evil_lol: Natomiast próbuje zrozumieć innych, na tyle na ile się da. I tak jak wspomniałam, bieganie luzem po parku jeszcze mogę pojąc, tak niezakładane kagańca już nie. Taka jestem ograniczona, nooo ;) [/QUOTE] Nie pisałam, że jesteś ograniczona. Hipokryzja to raczej swojego rodzaju cwaniactwo. Człowiek, który jest hipokrytą nie musi być ograniczony, może mieć np. tak jak Ty poczucie misji ale zbudowane na fałszu. Ja jakoś tak organicznie nie lubię pouczania szczególnie ze strony osób, które jak się w trakcie okazuje same mają bardzo płynne zasady. Jakbyś napisała, że jesteś za przestrzeganiem wszystkich przepisów i nie ma od tego odstępstw to bym to zrozumiała a tak...Wychodzi na to, że masz takie samo podejście jak wszystkie osoby, które nie zakładają kagańców psom bo taką mają potrzebę.
-
[quote name='asiak_kasia']No skoro koniecznie chcesz tak twierdzić, spoko-może być i hipokryzja, chociaż, kurde no ja tak nie robiłam, a wpływu na innych nie mam. Natomiast jestem w stanie zrozumieć ich motywacje, a przynajmniej się staram. Natomiast braku kaganca w mpk nie cholery nie umiem sobie wytłumaczyć sensownie. Także niech będzie, jestem hipokrytką ;)[/QUOTE] Wiesz, hipokryzja nie polega tylko na tym czego się robi a czego nie ale również jakie prawdy się głosi - czyli łopatologicznie" przestrzegam wszystkich przepisów ale dostrzegam możliwość, że w pewnych sytuacjach i na pewnych warunkach można pewnych nie przestrzegać". Tym sposobem każdy może sobie wybrać? Skoro tak to ja wybieram nie zakładanie kagańca w autobusie, puszczanie psa luzem w parku ale np. przestrzegam sprzątania odchodów. Ty wybierasz inną wersję ale ciągle jest ona zgodna z moją bo masz wybiórcze podejście do przepisów.
-
[quote name='asiak_kasia']Szkoda, że nie doczytałaś reszty mojej wypowiedzi, trochę rozwinęłam pierwszą myśl. Dlaczego jestem w stanie zaakceptować bieganie luzem w parku, a dlaczego kagańca w mpk nie ;) Nie będę tego powtarzać, bo bez sensu. ;) [/QUOTE] Doczytałam i wciąż twierdzę, że to hipokryzja. Bez sensu to jest Twój tok rozumowania. Według Ciebie można nie przestrzegać jednych przepisów a koniecznie należy przestrzegać inne. Na tej zasadzie każdy z forumowiczów również może sobie wybrać jakich przepisów przestrzega a jakich nie pod warunkiem, że ma sensowne wytłumaczenie.
-
[quote name='asiak_kasia']JA dopuszczam taka możliwość, bo to akurat mi nie przeszkadza. Taka wybiórczość, mam chyba do niej prawo jeszcze? Czy już nie? ;) [COLOR=#000000]Takich ludzi jak moj znajomy jest dość sporo, mozna sobie pogrzebac w necie, uświadomionych/lubiących psy jednak jest dużo mniej. Szczególnie, że rzadko kiedy ten pies faktycznie jest ogarnięty. Ja tu nie kwestionuje wychowania czy predyspozycji psów do biegania luzem/bez kaganca. [/COLOR] [COLOR=#000000]Tylko ni cholery nie umiem pojac co za problem ten kaganiec psu nałozyć. Upierać się, że nie bo nie? Korona z głowy spadnie?[/COLOR] [/QUOTE] Oczywiście, że masz. To się nazywa hipokryzja :) Dziwne, że ja nie spotykam takich ludzi. Nie mogę też odpowiadac za wszystkie nieogarnięte psy biegające luzem. Ja nie nakładam kagańca szetlandowi bo nie widzę takiej potrzeby, już to wcześniej wyjaśniłam i "korona" nie ma z tym nic wspólnego.
-
[quote name='asiak_kasia'] Napisałam, że mi nie przeszkadzają biegajace psy w parku. A nie, że moje biegają :cool3:[/QUOTE] Ale dopuszczasz taką możliwość a możliwości nie posiadania kagańca w autobusie już nie. Brak tu logiki. To, że spotkam Twojego znajomego w tramwaju jest znikoma. Można by się tu pokusić o rachunek prawdopodobieństwa...
-
[quote name='asiak_kasia'] Nie umiem po prostu pojac tego absurdalnego argumentu, "ja nie widzę takiej potrzeby", no ale ja widzę i przepisy widzą, jak komuś sięto nie podoba-nie ma obowiązku jeżdżenia MPK. A skoro juz pakuje zad do busa, to niech stara się być w miarę bezproblemowy i stosować sie do zasad, które obowiązują wszystkich. ;)[/QUOTE] Ja nie jestem hipokrytką i otwarcie mówię - nie przestrzegam niektórych przepisów, nie stosuję się do zsad, które obowiązują wszystkich. Nie do końca rozumiem Twoje stanowisko. Dopuszczasz bieganie psa luzem w parku choć to zakazane a nalegasz aby wszyscy kagańcowali swoje psy w komunikacji miejskiej. Żeby innych pouczać to samemu trzeba być wzorem.