behemotka
Members-
Posts
578 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by behemotka
-
[quote name='Cockermaniaczka']A czy sa ludzie calkiem zdrowi?W 100 prcoentach?:shake:Raczej watpie...[/QUOTE]Czy ludzie są zdrowi w stu procentach? Nie, nie są. [SIZE=1]Degeneracja genów homo sapiens zaszła już nawet znacznie dalej niż psów - ale to z zupełnie innych powodów.[/SIZE] Widzisz, ludzie chcą mieć dzieci, bo chcą mieć dzieci. Marzą o potomstwie, o rodzinie. Natomiast celowa hodowla psów ma podobno na celu "ulepszenie" konkretnej rasy. Co oznacza, że każde skojarzenie powinno wnosić coś cennego do puli genetycznej. Dlatego jest to porównanie nieadekwatne, po prostu ludzie decydują się na dziecko z całkiem innych powodów niż przy zakładaniu hodowli ;-) [quote name='Cockermaniaczka']Tam gdzie jest dobor sztuczny i to czlowiek decyduje co i z czym rozmnaza tam zawsze bedzie zawezona pula genetyczna,inbredy i chcac nie chcac zawsze jakies ryzyko chorob... Wykluczyc nosiciele?Swietnie,tylko w tym momencie odeszlo by 60 prc bardzo dobrych i wartosciowych psow z hodowli...Co znow by zawezilo pule genetyczna... Nie wiem czy to takie madre:roll: Na szczescie wiele hodowli psy bada i da sie kupic psy po zdrowych rodzicach[/QUOTE]Rasa, w której mniej niż połowa zwierząt ma "zdrowe" geny, powinna chyba dla dobra gatunku zostać wykluczona z jakiejkolwiek hodowli. To ma być ulepszanie? :crazyeye: PLANOWE produkowanie zwierząt chorych i/lub przenoszących choroby? A można zamiast osobnika chorego albo nosiciela wykorzystać w hodowli zdrowego mieszańca albo psa innej rasy. Większa szansa na zdrowe szczeniaki, cenne powiększenie puli genetycznej - wszyscy zadowoleni, nie? [quote name='kavala']Ludzie nie są całkiem zdrowi, ale odsetek chorych ludzi jest o wiele mniejszy niż chorych psów w rasach wymienionych w filmie. Ale gdy weźmiemy odizolowaną z jakiegoś powodu grupę ludzi, np rody królewskie w dawnej Anglii, to sytuacja wygląda podobnie. Aby nie dopuścić do rozdrobnienia majatku i nie poślubić nikogo z plebsu, w rodach królewskich często występował inbreeding, dlatego co trzeci król był debilem lub pokraką.[/QUOTE][SIZE=1]Lub szaleńcem. Np. Karol VI (król Francji w XIV/XV wieku) święcie wierzył, że jest zrobiony ze szkła - dlatego nie można było go dotykać, bo by się potłukł :evil_lol:[/SIZE] Natomiast co do chorowitości się nie zgadzam. Trudno znaleźć tak naprawdę zdrowego człowieka (nawet młodego) - a to alergia, a to wada wzroku, wrzody, chroniczne zapalenie zatok, ciągłe przeziębienia, wady serca... Ale tu największą winę ponosi brak selekcji naturalnej, nie chów wsobny czy inne ciekawe pomysły hodowców ;-) [quote name='kavala']Jacy oni dobrzy i wartościowi skoro są nosicielami?[/QUOTE]Właśnie :roll:
-
[quote name='HelloKally']Chyba mówisz o pseudohodowcach. Raczej da się zauważyć, że hodowcy dążą do powstania miotów o konkretnym umaszczeniu (kiedyś w modzie były czarno-białe, dziś są srebrne). Husky owszem powinno, a nawet trzeba badać pod kątem katarakty, ale jesteśmy daleko za murzynami i póki co, to cieszmy się, że coraz więcej hodowców robi badania na zwyrodnienie stanu biodrowego. Nie wiem czy gen niebieskich oczu niesie ze sobą większe ryzyko wystąpienia rzeczonej katarakty - nigdy się w to nie zagłębiałam specjalnie.[/QUOTE]Nie, pytałam o hodowców. Nie rozumiem, dlaczego tak częstą reakcją hodowców/miłośników rasy na praktycznie każdą wątpliwość, zapytanie, krytykę lub zarzut jest tarcza w postaci pseudohodowli. Wchodzę na strony hodowli i widzę całkiem sporo niebieskookich haszczaków hodowlanych. [quote name='HelloKally']I owszem syberiany są wypaczone, nie tylko one, ale niemal rasa która ma typy - użytkowy, wystawowy, bo z założenia w hodowlach miało się dążyć do doskonałości, a jak tu mówić o doskonałości, kiedy pies w zaprzęgach ma dobre wyniki, ale ze swoim fatalnym eksterierem ma problemy ze zrobieniem hodowlanki? I odwrotnie - patrząc na niektóre championy mam wrażenie, że podpięcie do wózka byłoby ostatnią rzeczą jaka wykonywałam przy żywym psie.[/QUOTE]Owszem, haszczaki się zmieniły, ich użytkowość stopniowo zanika. Ale nazywanie ich "jednymi z bardziej wypaczonych psów" to chyba w kontekście zdrowia mopsów albo buldogów angielskich smutny żart. Czy możesz sprecyzować to wypaczenie pod kątem zdrowotnym? Co dokładnie hodowcy zrobili z haszczakami, że nazywasz je jednymi z bardziej wypaczonych psów?
-
[quote name='panbazyl']jakie to rasy? Pytam serio.[/QUOTE]Nie podejmuję się wypowiadać z całkowitą pewnością, bo nigdy tego tematu nie zgłębiałam (po prostu nie planowałam zakupu rasowca). Ale myślę, że przede wszystkim rasy stosunkowo rzadkie, które jeszcze nie zdobyły światowej popularności, I zarazem typowo użytkowe. Buhund norweski, elkhund, karelczyk, shikoku, płochacz holenderski, owczarek chorwacki, podengo, aidi, norweski lundehund, mudi - takie byłyby moje typy. Mogę się mylić oczywiście, to raczej hipoteza niż teza ;) [quote name='Arwilla']A chociażby taki siberian husky... ;-)[/QUOTE]A spora część hodowców nie rozmnaża przypadkiem chętnie haszczaków niebieskookich? Gen niebieskiego oka nie jest skorelowany ze skłonnością do katarakty i innych chorób oczu? [quote name='HelloKally']Raczysz żartować. [B]Husky są jednymi z bardziej wypaczonych psów[/B] - albo są psy o wyglądzie czołgu, albo szczury z fatalnym futrem. Plus jest taki, że coraz więcej hodowców decyduje się na badania. Chociaż nie powiem, niektóre psy z dobrych hodowli wcale nie wyglądają źle jak na swój wiek, są też pośrednie, czyli najbardziej zgodne ze wzorcem, którymi się zachwycam.[/QUOTE]Oj, dramatyzujesz strasznie ;-). Husky wcale jeszcze nie mają tak źle (zwłaszcza w porównaniu z rasami, które wymieniłam, TE są dopiero wypaczone). Nie dąży się na razie do kalectwa, problemów z oddychaniem, stawami, sercem, skórą... Nie mam też pojęcia, co masz na myśli przez "fatalne futro" albo "szczura". Że pies drobny, że krótkowłosy? Ja wiem, że to przeinaczenie konceptu husky, ale zdrowia jakoś specjalnie nie krzywdzi ;-) [quote name='Cockermaniaczka']spaniele,wyzly,CTR-y tez nie naleza do bardzo chorych:smile:[/QUOTE]Część spanieli jest BARDZO chorowita - choćby cavaliery i king charles spaniele. A opisy w rodzaju "nie należy do bardzo chorych" (pomyślane jako zaleta, jak mniemam) moim zdaniem w ogóle nie powinny gościć w słowniku porządnego hodowcy. [quote name='kalyna'][B]praktycznie każda rasa ma predyspozycje do jakiś chorób[/B]... i to jest przykre, bo powinno hodować się jak najzdrowsze psy, a nie jako najładniejsze...(chociaż z całym szacunkiem, ale buldogi angielskie czy francuskie mi się nie podobają)[/QUOTE]Ano właśnie. Niektórzy hodowcy nawet beztrosko przyznają, że w ich ukochanej rasie większość populacji to zwierzęta chore lub nosiciele. I zamiast dążyć do wprowadzenia do hodowli psów [U]całkowicie[/U] zdrowych, nie będących nosicielami - jeśli trzeba, to i z innej rasy, czemu nie - po prostu rozmnażają takie. Albo spokrewnione, następny genialny pomysł.
-
[quote name='Aysel']Rozerwał szelki w strzępy. Nie wiem z czym to było związane, ale raczej nie z jakością materiału, bo były to te polecane Easy cośtam (pamiętam, że na necie je zamawiałam i nie były tanie wtedy). Zerwał się centralnie przed ruchliwą ulicą... - Na tym moje przygody z szelkami się zakończyły :P[/QUOTE]Easy walk? Cena niekoniecznie przekłada się na jakość, wystarczy spojrzeć po karmach ;). A jeżeli szelki się rozerwały - zwłaszcza na kilka czy kilkanaście fragmentów od jednego pociągnięcia, skoro piszesz o "strzępach" - był to najwyraźniej piramidalny bubel. Co nie ma żadnego związku z miejscem doczepienia smyczy do szelek, a o tym mowa jako o mechanicznym ograniczniku ciągnięcia ;)
-
[quote name='kavala']Zawsze byłam zwolenniczką psów rasowych, ale po obejrzeniu tego filmu mam pewne wątpliwości. Manipulacja kształem psa zaszła stanowczo za daleko, ciekawa jestem jak niektóre rasy będą wyglądały za 50 lat jeśli ludzie się nie opamiętają. Można by polemizować, kto czyni większe zło: hodowca rozmnażający championa - zdeformowanego mopsa czy pseudo-hodowca rozmnażający zdrowego kundelka. Film daje dużo do myślenia.[/QUOTE]Gdybym miała kupować szczeniaka, a nie adoptować dorosłego zwierza, prędzej zapłaciłabym za kundla (ale naprawdę kundla, niepodobnego do niczego, a nie coś "rasowego bez rodowodu" :roll:) niż za buldoga angielskiego albo francuskiego, mopsa, pekińczyka, rodezjana, bernardyna, berneńczyka, basseta, boksera, owczarka niemieckiego... i, niestety, wiele innych :-( Co więcej, gdybym sama osobiście miała doprowadzić do rozmnożenia jakiegoś psa, prędzej zrobiłabym tatusiem mojego Kazana (kundla [U]trochę[/U] wyżłowatego, ale wcale nie mocno w typie), a ciachnęła dowolnego przedstawiciela którejś z wymienionych - oraz domyślnych innych - ras. Gwoli wyjaśnienia: Nie, nie będę rozmnażać kundli. ;) Rasowców zresztą też nie - uważam, że za dużo już psów na świecie, by jeszcze dorzucać do puli. Wszystkie moje zwierzaki są i wszystkie przyszłe pewnie będą ciachnięte. Powyższe to po prostu efekt rozważań na temat tego, co jest mniejszym złem: powoływanie na świat "niewiadomych", zwierząt o trudnym do przewidzenia wyglądzie, charakterze oraz stanie zdrowia, czy stworzeń prawie na pewno - zgodnie z wymogiem rasy - zdeformowanych, okaleczonych, chorych. Ja już wolę niewiadome, one mają większą szansę. A przy tym wszystkim warto pamiętać, że wciąż się plącze po świecie trochę ras z założenia zdrowych. Jeśli ktoś chce koniecznie futro z "arystokracji" ;), lepiej chyba zdecydować się na którąś z ras wciąż hodowanych sensownie, pod kątem zdrowia, charakteru i użytkowości.
-
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
Jak tam podróżnik, dojechał? Wieści poprosimy :) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='evel']Ależ ja nie widzę w tym stwierdzeniu niczego pogardliwego :) Dla mnie to oznacza, że właściciel zdaje sobie sprawę, że pies to tylko pies, który do komunikacji oprócz postawy ciała, różnych dźwięków, pomruków itd., użyć może także zębów.[/QUOTE] [quote name='kropka77']W moim odczuciu to stwierdzenie, że mimo wielkiej miłości, jaką mam dla moich domowników, zdaję sobie w pełni sprawę, że niestety różnią się od nas, nie tylko pod względem wyglądu :smile:. I dlatego również używam zwrotu o Iwanie " nie jest agresywny, ale to tylko zwierzę". Nigdy do końca nie wiadomo, co mu strzeli do głowy.[/QUOTE]Tak samo nie wiadomo, czy człowiek do komunikacji zamiast słów nie użyje pięści, noża, kija etc. Zwłaszcza że całkiem często używa ;) Ale przecież nie twierdzę, że każdy, kto mówi "tylko zwierzę", ma na celu obrażenie futra. Pewnie Wy akurat nie macie :). Po prostu dla mnie brzmi to pogardliwie. Sugeruje, że człowiek jest lepszy. Natomiast całkowicie się zgadzam, że tak reakcji człowieka, jak psa nie można na sto procent przewidzieć, bo jednemu i drugiemu zawsze może coś strzelić do głowy. [quote name='badmasi']behemotka-Trochę pokory by się przydało, pies który wyrywa się z komendy (gania sukę) oraz niefrasobliwa właścicielka zdecydowanie nie nadają się do socjalizacji czegokolwiek.[/QUOTE]Hę? A co to jest, jak nie trochę pokory? [quote name='behemotka']Mój pies nie jest idealny, a [B]ja nie jestem idealnym przewodnikiem[/B]. [B]Popełniam błędy[/B], on też ma swoje za uszami. (...) [B]Moja wina, za późno ją zobaczyłam i za późno zareagowałam.[/B][/QUOTE] Wytłumacz mi, gdzie wykazuję niefrasobliwość. [Dla informacji: właścicielką psa nie jestem. Uważam, że żywa istota nie może być własnością.] Tak, popełniłam błąd. Nie pierwszy i z pewnością nie ostatni (jestem tylko człowiekiem :p). Rozumiem, że Ty od kołyski nie masz na koncie żadnej pomyłki, skoro przyznajesz sobie prawo rzucania kamieniami tego kalibru. Od momentu, kiedy pies złamał komendę, do chwili, gdy się zatrzymał, minęło około 5-6 sekund. Podczas których nie stałam sobie bezczynnie, tylko zadziałałam (skutecznie), a po fakcie przeprosiłam i upewniłam się, że wszystko jest w porządku. Nie było agresji, nikomu nie stała się krzywda, rozstaliśmy się w zgodzie - zarówno psy, jak ludzie. GDZIE tu niefrasobliwość? Nie twierdzę też, że mój pies nadaje się do socjalizacji KAŻDEGO zwierzęcia. Ze szczeniakami i kotami jest boski (może tylko odrobinę za ciamajdowaty :lol:); z małymi psami - odkąd mu wytłumaczyłam, że nie można z nimi uprawiać zapasów, bo nie ta kategoria wagowa ;-) - też bez zarzutu; z większymi muszę zawsze uprzedzać opiekunów, że lubi ostre zabawy, coby nie było konfliktu na tym tle. Wiek, płeć czy kolor nie robią mu różnicy, chce się dogadać z każdym. Natomiast zdarza mu się za bardzo nakręcić i zapomnieć. Rzadko, ale bywa. Akurat chwilę później, gdy stał spokojnie ze dwa metry od niej, suka przestała się bać. Sama nie podeszła, a ja nie chciałam, żeby tak od razu po chwili strachu on nawiązywał kontakt, ale według opiekunki już sam fakt, że suka nie miała podwiniętego ogona i patrzyła nawet z pewnym zainteresowaniem, stanowił w jej przypadku postęp. Więc tak - przy odpowiednim zapoznaniu kundel dobrze się sprawdza w socjalizacji. Nawet dzieci z fobią na tle psów, co ostatnio uskuteczniamy :) [SIZE=1]Internetowa chęć przyłożenia komuś dla zasady przypomina mi czasem właśnie zapłotowe ujadanie... :roll:[/SIZE] -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='papillonek']Rozumiem ,dobrze zrobiłaś :) Chodzi o nie wiem to [B]tylko[/B] zwierzę ;)[/QUOTE]Mnie też to sformułowanie trochę irytuje. Jak się zwierzaka lubi czy kocha, to chyba nie powinno się o nim wyrażać tak pogardliwie. Nawiasem mówiąc, człowiek to też "tylko" zwierzę ;). W dodatku z natury znacznie bardziej agresywne i niebezpieczne niż pies: mamy dużo większe szanse, że krzywdę nam zrobi przechodzący ludź niż czworonóg ;) -
[quote name='sabusia']z tym zawracaniem probowalam jak ciagnela szlam w druga strone ale nie pomoglo ciagla w druga strone. musze z tym stawaniem sprobowac.ale na czym to polega? jak pies to zrozumie? on nie bedzie wiedzial czemu sie zatrzymuje.[/QUOTE]Metoda jest bardzo prosta: Pies napina smycz = zatrzymujemy się, stoimy spokojnie w miejscu i nie ruszamy, dopóki nie zwolni smyczy. Zwierz ma na którymś etapie skojarzyć, że ciągnięcie smyczy oznacza nudny postój, a luźna smycz daje możliwość ciekawego spaceru, eksploracji terenu, wąchania różnych listów po drodze itp. Wada: Przy psie z silnie zakorzenionym nawykiem ciągnięcia i/lub upartym pierwsze spacery mogą być istną mordęgą, podczas której przejście stu metrów zajmie dwadzieścia minut... Trzeba się uzbroić w mnóstwo cierpliwości oraz odporność na dziwne spojrzenia przechodniów, gdy człowiek stoi jak kretyn na środku chodnika :eviltong:. Tym niemniej warto spróbować, na wiele psów to działa jako wolna, za to trwała zmiana zachowania. Natomiast sposobem na oduczanie ciągnięcia z pewnością nie jest kolczatka. Ani dławik, ani halter. Powodzenia :) [quote name='Aysel']U mojego Waderka takie szelki wytrzymały jeden spacer, po czym obróciły się w strzępy :-D[/QUOTE]W sensie zerwał szelki? Szarpnięciem czy ciągnięciem? Nie sądzę, by to miało związek z punktem, do którego przyczepiona jest smycz, raczej z jakością materiału i - przede wszystkim - zapięć. ;-)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Maziak&Negra']A tak, żeby było w temacie dowiedziałam się, że są yorki miniaturki xDD Czego to ja się jeszcze nie dowiem, czego to ja jeszcze nie wiem.[/QUOTE]Ja się kiedyś dowiedziałam, że są labradory miniaturki :roflt: Uprzejmie zapytałam panią z niskim, kluchowatym miksem (suka ważyła max 18-20 kg), czy to nie jakaś krzyżówka z labradorem, bo z głowy trochę podobna, na co pani odpowiedziała z oburzeniem, że to jest oczywiście czystej rasy labrador, tylko "z tych mniejszych" :evil_lol: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Sybel']Behemotka, Twoje porównanie ze zbluzganiem odniosła bym raczej do szczekania w sposób agresywny, z pianą na pysku i próbami ugryzienia przez płot, a nie obszczekiwanie "uwaga idzie ktoś!", bo to tak samo, jak dzieciaki bawiące się na działce mogą zareagować "aaaaa! ktoś iiidzieeee! do baazyyy!" Uśpić gówniarzy, nie? Przecież naruszają Twoje dobro osobiste. Przechodzisz w takie skrajności, że ręce opadają. Powiedzmy, ze można wyróżnić kilka stopni szczekania, przy czym powiedzmy najwyżej na skali stoi agresywne darcie się w amoku, z totalnym obłędem w oczach, pianą na pysku właśnie itd. Mam wrażenie, że Ty szczekanie generalnie sprowadzasz do tego poziomu. A jest też takie szczek - szczek od czasu do czasu, jest poszczekiwanie, bo ktoś idzie, jest szczekanie "pobaw się ze mną" - to też Cię wyprowadza z równowagi? Jak pies chce, żeby mu rzucić piłkę i drze pysk, to też go oduczyć? Może lepiej od razu zadrutuję pysk i zostawię słomkę do karmienia.[/QUOTE]Zgodnie z Twoją argumentacją mój pies ma pełne prawo podczas spaceru podbiegać do każdego przechodnia i na niego warczeć. On warczy w zabawie, więc to przyjazne. Może też się drzeć, pod warunkiem, że w celach ogłoszeniowych. Dobrze wiedzieć, że jak podleci do Ciebie obcy pies i zacznie piłować ryj, nie będziesz miała nic przeciwko. Za to mnie nie bardzo interesuje, w jakim nastroju pies się na mnie wydziera - przeszkadza mi, ŻE się wydziera. Nie życzę sobie być objazgotana, bo śmiem przechodzić chodnikiem. Dlaczego to takie trudne do zrozumienia? :roll: Jak ktoś ma litościwych sąsiadów - jego szczęście. Ja bym najpierw próbowała przemówić delikwentowi do rozumu, uprzejmie zaapelować o kulturę, a w razie braku sukcesu zadziałałabym przez straż miejską lub policję. Inny rzuci kamieniem albo otruje, jeszcze inny otworzy furtkę i wypuści albo ukradnie natręta... Mój pies też sobie nie życzy być obiektem do wyładowania frustracji "stróża". Nauczyłam kundla ignorować dziamgoty za płotem, ale szczęśliwy nie jest, najchętniej by im odpyskował. Dlatego jeżeli spotka takiego dziamgota na wolnej przestrzeni i zeżre prowokatora, nawet źle na niego nie spojrzę. Swoją drogą, jazgot na psa przechodzącego za płotem też się kwalifikuje pod art. 78. [quote name='Sybel'][SIZE=1]I NIE OCENIAJ, czy ktoś jest leniwy w szkoleniu psa, bo nie działa tak wybitnie, cudownie i perfekcyjnie, jak Ty. To jest po prostu niesmaczne, takie wtarabanianie się z butami w cudze wychowanie psa, bo to prywatna sprawa każdego z nas.[/SIZE][/QUOTE][SIZE=1]Radzę darować sobie sarkazm i wtarabanianie się z butami w moje oceny. Mój pies nie jest idealny, a ja nie jestem idealnym przewodnikiem. Popełniam błędy, on też ma swoje za uszami. Nie dalej jak parę dni temu zerwał mi się z komendy i pogonił sukę - on chciał się pobawić, ale ona, choć podobnej wielkości, bała się go, warczała, nie miała ochoty na kontakt. Moja wina, za późno ją zobaczyłam i za późno zareagowałam. Tylko że ja [U]natychmiast[/U] pobiegłam za psem, odwołałam go, grzecznie przeprosiłam kobitkę i zaproponowałam jej pomoc w socjalizacji lękliwej suni. A nie wyszłam z beztroskiego założenia, że problem ma ten, komu zachowanie mojego kundla przeszkadza :shake:[/SIZE] [SIZE=1] Prywatna część wychowania psa kończy się tam, gdzie zaczyna się prywatność innych ludzi i psów. Mimo różnych dziwactw Brytyjczyków szalenie mi się tu podoba fakt, że oni to rozumieją i uważają za naturalne patrzenie trochę dalej niż na swoją wygodę, swoją prywatność, swoje widzimisię.[/SIZE] [quote name='gops'](...) [B]to ze jakiemus przechodniowi to przeszkadza to mnie nie obchodzi[/B] i nie uwazam zebym byla chamska[/QUOTE]Mój pies startował kiedyś z zębami do niektórych ludzi. Po co głupio spędziłam sporo czasu na odczulaniu, zamiast po prostu wyjść z założenia, że mnie to nie obchodzi, jeśli ludziom przeszkadza... [quote name='Balbina12'][B]żyjemy w społeczeństwie a nie na bezludnej wyspie więc wypadałoby być troszkę bardziej wyrozumiałym...[/B] (...) Ile razy mam to jeszcze [COLOR=red]powtóżyć[/COLOR]?[/QUOTE]I odpowiedzialnym za zachowanie swojego psa. :roll: [SIZE=1][COLOR=red]Słownik, litości...[/COLOR][/SIZE] -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='arielka186']Jazgotanie o którym piszesz- rozumiem że myślisz o szczekaniu? Pies nie porozumiewa się przez szczekanie? Hmmm.... Psy kilka domów dalej już wiedzą że zbliża się coś, co spowodowało reakcję ich pobratymca- coś jak z wyciem u wilków ;)[/QUOTE]Oczywiście, że pies porozumiewa się między innymi (wcale nie głównie) poprzez szczekanie - jeden lub kilka takich dźwięków to określony komunikat, np. ostrzeżenie, przywołanie do porządku, zachęta do zabawy, niezadowolenie czy sto osiem innych wiadomości. Natomiast jazgotanie, czyli darcie japy dla darcia japy, nie jest żadnym komunikatem. Chyba że mnie oświecisz, co takiego - i komu - próbuje przekazać pies drący się za przechodniem, który go olewa? [quote name='arielka186']Chamstwo...:roll: Dobre:shake:. A jak nazwiesz swoje zachowanie z tymi ćwiczeniami przy płocie:diabloti:? To właśnie jest działanie celowe, mające na celu osiągnąć określony skutek- nerwów właściciela psa pilnującego posesji![/QUOTE]Czytanie ze zrozumieniem poproszę. Napisałam wyraźnie, że te ćwiczenia stanowią trening cierpliwości i skupienia na mnie w warunkach rozproszenia. TO jest mój cel, nerwy ludzia na posesji ani mnie ziębią, ani grzeją. Acz pewnie gdzieś głębiej jest też próba uświadomienia człowiekowi, że pies piłujący się pod płotem przez pięć minut to NIE JEST coś fajnego. [quote name='arielka186']I spytam w końcu bo nie rozumiem Twoich reakcji:razz:- wkurzenie kogoś kto wkurza Ciebie powoduje że... robi Ci się ciepło na sercu?:roflt: Wszystko z Tobą OK?[/QUOTE]Że co, że ja wkurzam? :lol: Ależ dlaczego ktoś miałby się wkurzać, że ja na publicznym chodniku ćwiczę coś z psem? Skoro tak już się interesujesz moimi uczuciami (bardzo to miłe), chętnie wyjaśnię. Ciepło na sercu mi się robi, gdy ktoś ma do mnie pretensje, że nie wychował psa i nie potrafi nad nim zapanować :loveu: Przy czym powtórzę i zaznaczę po raz kolejny, że psów za płotem absolutnie NIGDY nie drażnię (jedyny kontakt, jaki z nimi nawiązuję, to głaskanie - jeżeli są zainteresowane) i nawet nie przystaję, jeżeli ktoś zwierza ucisza lub próbuje uciszyć. Ale jak on ma w nosie moje samopoczucie i potrzebę świętego spokoju, dlaczego ja mam się przejmować jego problemami? -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='*Monia*']Niestety, art. może skutkować zatruciami :shake:. Olewanie w przypadku domieszki łowczarkowej zawziętej stróżującej krwi jest ciężkie... Ale nad jakimś łagodnym wielkoludem chcącym się przywitać z drażniącymi bym się zastanowiła :evil_lol:.[/QUOTE]Toteż właśnie rozumiem, że z niektórymi psami niełatwo to osiągnąć, że praca jest żmudna, trudna, a na dodatek durni ludzie przeszkadzają :mad:. Z drugiej strony, nie można też tłumaczyć, że "ten typ tak ma, nic nie poradzę, więc jakoś z tym żyjcie" (nie twierdzę, że Ty tak robisz, przecież pracujesz :)), bo wtedy równie dobrze pitowi wolno by było zagryzać wszystkie napotkane psy, a mojemu wyżłowatemu uganiać się po lesie za sarnami - bo ten typ tak ma. Przykra prawda jest taka, że z niektórymi psami oduczenie pilnowania głosem bywa bardzo, ale to bardzo trudne. Ja bym chyba poszła w kierunku sygnalizowania intruza i nagradzania dzielnej obrończyni ;) za określony sposób informowania o groźnym intruzie. Za to jeszcze jeden sposób na rozdrażniaczy mi przyszedł do głowy (choć patent z groźnym brytanem jest chyba najfajniejszy :evil_lol:). Na większość ludzi, którzy zachowują się głupio, złośliwie i niezgodnie z prawem - a prowokowanie psa jest niezgodne z prawem - znakomicie działa kamera, choćby w telefonie. Nagranie może podziałać jako straszak sam w sobie, w razie potrzeby będzie też dowodem dla policji. [quote name='motyleqq']a jaki cel ma szczekanie na przechodzących pod bramą ludzi? ok, racja, fajnie, że pies alarmuje, ale jeśli Twój pies szczeka w różnych sytuacjach, nie tylko alarmowych, to chyba jednak powinnaś go oduczyć... to NAPRAWDĘ drażniące. kiedy jadę do rodziców na wieś, nie mogę nawet przejść kawałka drogi do lasu, bo z obu stron ulicy w prawie każdym ogrodzie szczekają psy, a Etna wtedy nie chce iść... co z tego, że nie szczekają 24h na dobę? szczekają bezsensownie, bo nawet wtedy, gdy koło nich nie przejdę. [B]ok, niech psy szczekają gdy trzeba, np gdy ktoś się wchrzania obcy na ich podwórko, ale litości, nie wtedy, kiedy ktoś przechodzi kilka metrów obok...[/B][/QUOTE]Dokładnie :thumbs: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Sybel']Jeszcze jedno dodam do szczekania: jest różnica pomiędzy szczekaniem a obskakiwaniem, bo to jest naruszenie granicy fizyczności. Troszkę inna sprawa. Stwierdzenie Balbiny, że pies w ciągu dnia sobie podziamga - co w tym złego? Znam setki psów, które tak robią. I co? Uśpić? Dogomania cholera...[/QUOTE]Wrzeszczenie na kogoś, wyzywanie go albo oczernianie też nie narusza granicy prywatności - a patrz, jednak jest zabronione... Mało tego, nie kto inny, ale właśnie Balbina oburzała się gromko na faceta, który wyjechał z nieparlamentarnym tekstem do podpłotowego dziamgota :p Hałas JEST uznany za naruszenie dobra. A nawet gdyby nie był, to co? Mój pies na spacerze może podbiegać do każdego przechodnia i na niego warczeć albo drzeć ryj? Dopóki nie naruszy granicy fizyczności, wszystko ok? :roll: [quote name='Balbina12']behemotka-skończ już.Burzysz się ,ze pies raz na jakiś czas podziamga chwilkę,zręsztą-głównie zdarza się to na działce w bloku-musi się dziać coś wyjątkowo niepokojącego aby pies zaczął szczekać.Poza tym mieszkam w niezbyt bezpiecznej okolicy i chcę żeby pies też mnie informował o jakimś zagrożeniu...[/QUOTE]Ustal sobie może jedną wersję, zanim zaczniesz szukać wymówek na lenistwo w wychowaniu pieseczka ;-). Do POINFORMOWANIA przewodnika o zagrożeniu wystarczy jeden szczek lub kilka - i to rozumiem, taka uroda psa ze skłonnościami do stróżowania. Natomiast oszczekiwanie przechodnia, który śmie przemieszczać się zbyt blisko płotu, to już całkiem inna bajka. I powtarzam: pies ma prawo się drzeć (a w mojej opinii nawet zaatakować), gdy intruz wchodzi na jego teren bez zaproszenia. A jeżeli zakłóca spacer osobie, która po prostu przechodzi obok, to psim obowiązkiem przewodnika jest uciszyć szczekacza albo wziąć go za fraki do domu. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='*Monia*'][B]behemotka[/B] a masz jakieś rady na zapłotowych rozdrażniaczy? Jak wołam psy które [U]alarmują[/U] mnie że ktoś idzie to taki ktoś zaczyna na moje psy szczekać/podskakiwać/tupać a im ciśnienie rośnie i mogę sobie kolejną komendę w buty wsadzić. Albo wołam sobie psy a za płotem i za krzakami (gdzie mój wzrok nie sięga) ktoś mi robi przysługę i psy bardziej podjudza do szczekania. Kiedyś starowinkę o lasce, ledwo chodzącą przyłapałam że jak dochodzi do rogu posesji gdzie były cegły to robi z owej laseczki użytek i szturcha pieska przez siatkę. I na pewno pies babcie wszystkie będzie darzył miłością dzięki temu :cool3:. Obecnie ciężko pracuję nad nie darciem się psów i jak mi taki ktoś się wetnie z drażnieniem psując wszystko co wypracowałam to mi się odechciewa mieszkać w domu z ogrodem...[/QUOTE]Rada na zapłotowych rozdrażniaczy w teorii jest piękna i prosta - art. 78 kodeksu wykroczeń. W praktyce oczywiście wątpię, żeby dało się wyciągnąć konsekwencje z tego objawu głupoty... Pozostaje chyba tylko nauka olewania. Wiem, że nie w każdym przypadku to proste. Mojego kundla względnie szybko przekonałam do ignorowania nawet pyszczących się na niego psów, ale za dużo tu zależy od temperamentu, instynktu terytorialnego i skłonności do szczekania w ogóle, by uczciwe było wymaganie tego samego od wszystkich psów. Mój na przykład nie szczeka prawie w ogóle, na przykład w tym roku jeszcze mu się nie zdarzyło. Tym niemniej nie wymagam, by wszystkie psy się uciszyły, to byłby absurd, zwłaszcza w odniesieniu do szelciaków, jamników, pinczerów, terierów itp. ;) Ale psa można nauczyć, że sygnalizuje intruza i zamyka pyszczek, a nie lata wzdłuż płotu, nakręcając siebie i wkurzając otoczenie. Przypominam też, że taka aktywność nie jest dla psa normalna i nic mu nie daje. Jeśli nauczyć się nie da, w trosce o zdrowie psa - zarówno psychiczne, jak i fizyczne - lepiej go nie puszczać bez linki do płotu. Wiem, to nie wina psa, że ludzie bywają głupi i mają radochę z prowokowania. Dlatego sama nigdy psów na cudzych posesjach nie drażnię, nie pozwalam drażnić mojemu psu, a gdyby ktoś wyraził życzenie, mogę pomóc w treningu olewania. Pół żartem, pół serio: Radą na rozdrażniaczy może być sprawienie sobie kaukaza albo anatoliana i wychodzenie z nim z wizytą (koniecznie bez kagańca i na długiej lince ciągnącej się luzem po ziemi) do zapłotowego odważniaka :diabloti: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='engelina_88']Raczej grafy, jak już chcemy się czepiać. Poza tym, to nic w porównaniu do nierozumienia tekstu. Przecież pisze dziewczyna, że pies nie jazgocze non stop, tylko czasami szczeka, potem się zamyka.[/QUOTE]Spoko, orty też... A w sensie że kto nie rozumie tekstu? Balbina pisze wyraźnie: [quote name='Balbina12']Mój pies na działce to [B]jak ktoś idzie to biegnie za nim wzdłuż płotu i szczeka[/B].;-) Nie robi tego przez cały dzień,nie pozwalam mu też jazgotać przed 8 rano i po 21.[B]Reszte dnia zawsze trochę podziamga.[/B][/QUOTE] Nie bardzo mnie interesuje, że pies nie drze się przez 24 godziny na dobę (tak by chyba żaden nie potrafił), ale ma się nie drzeć, kiedy ja sobie przechodzę gdzieś obok. Co to w ogóle znaczy, że pies ma prawo jazgotać na człowieka, bo tak? :crazyeye: To co, na spacerze też może się pyszczyć do każdego napotkanego przechodnia? Bo nieznajomy? A potem się dziwimy, że społeczeństwo psów nie lubi i trafi się jeden z drugim truciciel :roll:. Choć oczywiście trucia psa nic nie usprawiedliwia. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Sybel']Dodam, ze moje psy nie drą japy non stop. Pewnie wyczerpują słynny łódzki limit piętnastu minut na dobę, pewnie go przekraczają, ale [B]szczerze mówiąc mam gdzieś, czy komuś to nie pasuje[/B]. Przez 27 lat nikt się nie czepiał, więc nie jest to sytuacja skrajna, a więc siłą rzeczy nie przejmuję się nią śmiertelnie. Owszem, jestem aspołeczna :) Feels good :D[/QUOTE]Można i tak. Równie dobrze ja mogę mieć gdzieś, czy mój pies skacze po ludziach, zostawiając na nich błotne ślady. Feels good :roll: To normalne, że pies zasygnalizuje intruza (takiego, który wchodzi albo próbuje wejść na posesję, a nie przechodzącego chodnikiem obok). Burknięcie albo kilka szczeknięć - w porządku. Natomiast jazgotanie NIE JEST normalnym zachowaniem psa. To efekt nudy, frustracji, złej socjalizacji, agresji, lęku, nerwicy czy innego "odchyłu". Czyli problemu, z którym odpowiedzialny przewodnik walczy. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Balbina12']jestem zapatrzonym w siebie oszołomem.Miło mi ;) a zresztą-ja już wszystko olewam to może i ciebie oleję?Bedziesz mogła jeszcze jeden przykład napisać ;) Ja kończę.Napisałam co miałam do napisania,dowiedziałam się co nie co o mojej osobie od behemotki z dogomanii. Acha-troszkę dystansu do samego siebie. Nie znasz-mnie więc mnie nie obrażaj.[/QUOTE]Nie obraziłam nikogo personalnie. Jeśli czujesz się oszołomem, nie wnikam. Podpowiedziałam, jak można zachować się przyzwoicie. Nie chcesz słuchać - trudno. Ale w słownik może jednak lepiej zainwestuj, stawiasz żenujące byki... Coby było w temacie: Dzisiaj pan nie bardzo chciał uwierzyć, że mój Kazan to facet :evil_lol:. Bo jego pies zwykle nie lubi samców, a z moim się chciał bawić. Wytłumaczyłam, że kundel wykastrowany, więc ma inny zapach i to może być powód - oczywiście jeśli bójki są na tle płciowym, ale już się w takie szczegóły nie wdawałam, bo widziałam mgliste niezrozumienie :lol:. Pan był bardzo zdziwiony, że kastracja może mieć w ogóle taki wpływ. Beztroska ignorancja przeciętnego psiarza jest jednak powalająca. Niepojęte dla mnie. Jak ktoś kupuje samochód i nim jeździ, to najpierw się uczy, do czego służą pedały i kierownica, jak czytać znaki, gdzie jest przód, gdzie tył ;). A biorąc psa statystyczny Kowalski wie, że ma to cztery łapy i szczeka. I potem twierdzi na przykład, że darcie ryja na przechodnia jest metodą komunikacji :grin: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Balbina12']Coś ci nie wyszło z tym przykładem.Bo jak Twój pies startuje do yorka to moze mu wyrządzić krzywdę więc jest to zagrożenie dla zdrowia psa.mój pies nie jazgota ciągle robi to okazjonalnie i nie uważam aby był to przejaw braku mojej kultury. A jeśli mamy postepować tak aby przypadkiem ktoś się nie zdenerwował i nie otruł psa...no ludzie.Świry się zdarzają a ja nie zamierzam sie stosować do reguł wariatów którym szczekający piesek wadzi. Powtóżę to jeszcze raz.MÓJ PIES SZCZEKA BARDZO ŻADKO W CIĄGU DNIA,JAK JESTEM W BLOKU TO ZDARZY MU SIĘ RAZ/DWA RAZY NA DZIEŃ I TYLE.NA DZIAŁCE ROBI TO CZĘŚCIEJ ALE NIE CIĄGLE-JAK KTOŚ PRZECHODZI NIEZNAJOMY.PO MINUCIE KOŃCZY INIE ODZYWA SIĘ PRZEZ NASTĘPNĄ GODZINĘ. Uwazam ,ze są większe przejawy chamstwa na tym świecie niż szczekający pies raz na jakiś czas.[/QUOTE]Oprócz przystosowania do życia w społeczeństwie brakuje również słownika? :roll: Litości, takie orty... Prawo olewasz, kulturę olewasz, zasady współżycia społecznego takoż, bezpieczeństwo własnego psa też masz widać w nosie. To już nie wiem, jakiego argumentu użyć. Pozostaje się cieszyć, że nie mieszkam blisko i nie muszę słuchać darcia ryja pieseczka, który oznajmia przejście nieznajomego za płotem. Właśnie przez taką postawę istnieje całkiem powszechne przekonanie, że większość (absolutnie nie wszyscy, przeciwny przykład daje choćby inna z osób wypowiadających się na tym wątku ;)) fanów yorków to zapatrzone w siebie oszołomy. A co tam, chyba wezmę przykład i będę pozwalać mojemu trzydziestopięciokilowemu kundlowi ścigać yoreczki. On nie startuje do innych psów, tylko się z nimi bawi, słodko i naturalnie :loveu:. Jeśli nie zrobi krzywdy, to przecież nikomu to nie powinno przeszkadzać, nie? Jak jakiś tam zejdzie ze strachu na zawał - nie moja wina. Świry się zdarzają, a ja nie zamierzam się stosować do reguł wariatów, którym goniący piesek wadzi :eviltong: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Balbina12']Boże...co ty masz do życzenia?Jak nie robi tego pomiędzy 22 a 6 i nie robi tego cały czas a okazjonalnie to możesz sobie życzyć albo nie życzyć ale tego nie zmienisz.Bo nigdzie nie ma przepisu ,ze pies nie może raz na godzinę/dwie przez minutę pojazgotać przy płocie.Bez przesady.Ja rozumiem jak pies szczeka 24/dobę ale raz na jakiś czas przez chwilę to chyba nikomu nie powinno przeskadzać.Żyjemy wśród ludzi i wymagać od każdego żeby nagle zamilkł,psy tak samo to to jakaś paranoja jest. A co do mojej wiedzy.Nie jestem behawiorystą/kynologiem/weterynarzem moją wiedzę czerpię przede wszystkim z życia,obserwuję mojego psa i na tej podstawie wysnuwam wnionski.Owszem przeczytałam kilka książek i dały mi jakiś tam obraz psich zachowań itp. ale generalnie-obserwuję psa i staram się postępować jak najmniej książkowo.Bo z takich sztuwnych reguł nigdy nic dobrego nie wynika ;)[/QUOTE]Przepisu określającego dozwolone minuty szczekania rzeczywiście nie ma. To po prostu brak kultury i dowód nieprzystosowania (człowieka, nie psa) do życia w społeczeństwie. Równie dobrze mogę powiedzieć, że jak mój pies stratuje jednego yorka na godzinę, to też nikomu to nie powinno przeszkadzać. Przecież on się tak porozumiewa, nie będę mu zabraniać naturalnego zachowania... A, niezależnie od ciszy nocnej funkcjonuje również pojęcie zakłócania porządku. Dotyczy KAŻDEJ godziny w ciągu dnia czy nocy, więc jazgot dzienny się pod to kwalifikuje. Nie musi występować 24/7, bo zależy od cierpliwości sąsiadów i uznania policjanta/strażnika. I jeszcze jedna podpowiedź. Ja tam bym się na psie nie mściła za głupotę ludzia, ale to może być niebezpieczne. Niektórzy mogą takiego krzykacza np. otruć :roll:. Więc może choćby dla bezpieczeństwa psa (skoro komfort przechodniów masz w tylnej części ciała) jednak spróbuj go jakoś wychować, a jak nad zwierzem nie panujesz, nie puszczaj bez kontroli "pod płot". -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Maziak&Negra'][B]Behemotko[/B] takie reakcje bywają raczej pozytywne i mogą wywoływać uśmiech na twarzy, ale jest to niezaprzeczalny dowód na to jak małą wiedzę mają ludzie o podstawowym szkoleniu posłuszeństwa. Każda komenda wiąże się z gestem. Przy takich pytaniach warto wyjaśniać ludziom, że to wcale nie jest nic niezwykłego.[/QUOTE]Toteż ja na podobne komentarze zazwyczaj się śmieję i odpowiadam, że to nic specjalnego, ot, podstawy posłuszeństwa. I że komenda optyczna jest zasadniczo łatwiejsza do odczytania niż werbalna. Większość robi duże oczy ;) Choć i tak się cieszę. W UK przynajmniej szkolenie zwierza w miejscu publicznym spotyka się głównie z przyjazną aprobatą, a nie kolektywnym wytrzeszczem i pukaniem się w głowę, co też ta wariatka wyprawia z biednym pieseczkiem :lol: [quote name='kiniaaa']1) Pan woła do mnie "to kotek czy piesek? bo mój kotek jest większy i by go pożarł w całości" :lol:[/QUOTE]A to mi z kolei przypomniało komentarz własnego autorstwa. Spotkałam kiedyś na spacerze faceta z yorkiem. Psiak mi się jakoś wyjątkowo mikry wydawał (już dorosły), więc po chwili rozmowy zapytałam gościa, ile ta drobinka waży. On: - Kilo osiemset. Ja: - Rany, mam kota cztery razy większego. No tak bez zastanowienia mi się palnęło, to wcale nie miało być uszczypliwe :oops: -
[quote name='Eta_carinae']Dobra, może masz rację, ale na pewno wolę halter, niż kolczatkę. Zanim cokolwiek polecę, dużo o tym czytam - nie zakładaj zaraz, że nic o tym nie wiem - sama używałam przez pewien czas haltera i zapewniam, że jest o wiele bezpieczniejszy niż kolczatka - mój pies się nieraz czegoś przestraszy i Wiesz co się wtedy dzieje? Nic. [B]Prawdopodobieństwo skręcenia karku jest tak niewielkie, że nie ma obaw[/B] - a kolczatkami i dławikami wyrządza się psu o wiele większą krzywdę. Kolczatka, to jeszcze, ale dławik może trwale uszkodzić psu szyję. [B]Halter ma to do siebie, że nie sprawia psu bólu[/B], nie wbija się, nie kuje, tylko działa na zasadzie mechanicznej - siła z jaką pies ciągnie zostaje stłumiona poprzez przemieszczenie wszystkiego na kufę, co powoduje, że [B]pies automatycznie przestaje - nie ma możliwości pociągnięcia kufą, nawet, jakby chciał[/B]. Żadma bzdura na kółkach - zapewniam Cię.[/QUOTE]Znany mi haszczak ciągnie wcale nieźle na halterze, nieznacznie tylko słabiej niż na obroży :roll: Co do bólu... Przy szarpnięciu halter jak najbardziej może sprawiać ból - tak samo jak kolczatka. Na dodatek w przeciwieństwie do kolców halter działa na kufę, miejsce dla większości psów bardzo wrażliwe na najlżejszy dotyk. Wiele psów po nałożeniu haltera natychmiast zamyka się w sobie, popada w apatię, słabo reaguje na bodźce - po prostu dlatego, że tak źle czują się z pętlą na pysku. "Prawdopodobieństwo skręcenia karku jest* tak niewielkie, że nie ma obaw" :crazyeye:. Fajne podejście :shake:. Analogicznie: Prawdopodobieństwo przebicia tchawicy ze skutkiem śmiertelnym jest tak niewielkie, że nie ma obaw, więc kolczatka jest fajna. A to, że nie od razu zabijemy, tylko uszkodzimy psa, to nieważne. [SIZE=1] * słowo klucz: JEST [/SIZE]Halter stosowany jako obroża - tak samo jak kolczatka stosowana jako obroża - JEST niebezpieczny. Może zrobić krzywdę.
-
[quote name='omry']Ależ ja żadnej kolczatki nie bronię.. Widzę po prostu, że Iwan nie zmienia swojego podejścia, gdy wypuszczam go z jego terenu i zakładam kolczatkę. Dalej cieszy się tak samo i zachowuje się tak samo.[/QUOTE] Po trosze się zgodzę. Gdyby kolczatka była takim okropieństwem, połowa psów byłaby okaleczona lub martwa wskutek jej stosowania. Bez przesady - stosowana jako obroża kolczatka to głupota, najczęściej niewygoda, czasem brutalność, a rzadko zagrożenie. Demonizując ją nadmiernie, można tylko zrobić z siebie oszołoma zamiast wytłumaczyć Kowalskiemu, że kolce są specjalistycznym narzędziem szkoleniowym, a nie standardowym elementem wyposażenia psa... Dla jasności dodam, że absolutnie nie jestem zwolenniczką kolczatek. Uważam, że w uzasadnionych konkretnych przypadkach (agresji w amoku, bez kontaktu z otoczeniem) jej użycie ma sens - pod warunkiem, że jest zaplanowane z głową i stosowane jako korekta, a nie kara albo magiczny środek kontroli. Jeszcze głupsze jest używanie kolców jako ozdoby czy remedium na ciągnięcie :roll: Swoją drogą, nie rozumiem też zastosowania łańcuszka, jeśli wygodniejsza (dla psa, bo to chyba ważniejsze) jest skórzana albo materiałowa obroża bądź szelki. [quote name='zaba14']Mój sunia niestety ciągnie na smyczy , mimo że mała ma mnóstwo siły :/ kolczatki nigdy bym jej nie założyła ... :/ próbowałam już dławika efekt jest taki że gdy go ma na sobie to faktycznie nie ciągnie, ale jednocześnie chyba się go boi bo wystarczy że wyjmę go z kieszeni a ona już idzie ładnie, a nie o to mi chodzi :/ próbowałam zawracać w drugą stronę gdy tylko pociągneła i to też nie dało rezultatu, nie wiem czy jestem za mało wytrwała czy też ona nie czuje jak szarpie na smyczy :/[/QUOTE] Dławik - moim zdaniem - wcale nie lepszy od kolczatki, też działa na zasadzie bólu i strachu przed bólem. Obroża uzdowa też może zrobić krzywdę. Plus dla wielu psów jest baaaardzo niekomfortowa, znacznie gorsza od kolców. Metod jest mnóstwo - smaki, zabawki, drzewo... Czasem trzeba ćwiczyć do znudzenia (nad tymczasowaną seterką, która spędziła całe życie w kojcu i nie wiedziała, co to spacer albo smycz, namordowałam się na tysiąc i jeden sposobów przez kilka miesięcy, w końcu doszłyśmy do porozumienia :smile:). Dopasować technikę do psa i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. A tymczasem, dopóki się nie uda, z mechanicznych "zapobiegaczy" najlepsze są chyba szelki z kółkiem z przodu. Do tego kółka doczepiamy smycz i życzymy parowozowi powodzenia w ciągnięciu :lol:. Siła przyłożona do smyczy po prostu obróci zwierza, powinno podziałać. [quote name='Fafenkufen']A szelki odpadają bo dla psa szelki = ciągnięcie.[/QUOTE]Mogę poprosić o doprecyzowanie? Masz na myśli swojego psa czy ogólnie każdego psa?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Arysiaa!']Jak szłam z moim Barrym to podbiegła dziewczynka jej mama stała obok dziewczynka zaczeła go ciągnąć za ogon i wgl .. pies się obraniająć warknął jej mama powiedziała co ja za groźnego psa wychowuje do uśpienia . -.-[/QUOTE]Jasne, pies ma znosić wszystko, bo dziecko znalazło nową zabawkę :shake: Od tego jest art. 78 kodeksu wykroczeń. Gdyby mój kundel, bez pytania zaczepiony przez dziecko (albo ludzia w dowolnym wieku), odwinął się i odwarknął albo capnął zębami, zażądałabym ukarania delikwenta za sprowokowanie psa do agresji. Po zapytaniu I jeżeli zwierz ma ochotę na kontakt - pozwalam, przy odpowiednim podejściu można mu prawie wejść na głowę i będzie ok. Ale znienacka sobie nie życzę, Kazan też nie. Żeby było w temacie: Po raz ochnasty z kolei zapytano mnie dzisiaj, czy szkolę psa na przewodnika. Stwarza nieodparte wrażenie profesjonalisty, bo reaguje na komendy optyczne i nosi szelki odblaskowe :evil_lol: Choć nie powiem, jeden facet był nawet oryginalny. Szedł za nami dobre kilka minut, a że mi się akurat nie chciało gadać do kundla i komunikowałam się z nim tylko gestami, miły pan próbował mnie przekonać, że trenuję psa dla głuchoniemych :lol: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Zapłotowe jazgoty to książkowy przykład chamstwa, więc komentarzowi sąsiada wcale a wcale się nie dziwię. Przy ciągłym problemie nie dziwiłabym się również telefonowi na SM w sprawie zakłócania porządku :roll: Ja rozumiem, że niektóre psy (w tym większość terierów) mają skłonności do dziamgotania. I rozumiem, że zwierz podekscytowany/niewychowany/znudzony/stróżujący czasem rozedrze japę. Rozumiem jeden szczek albo kilka - a potem pies powinien albo sam się uciszyć, bo został nauczony, że się nie jazgocze, albo zostać uciszony przez przewodnika. Wypracowałam wredną taktykę na takie jazgoty :evil_lol:. Kiedy już nauczyłam kundla ignorowania szczekaczy (a najpierw im odburkiwał po swojemu, przez takie niewychowane Burki miałabym problem z agresją smyczową :mad:), zaczęłam przy codziennych krzykaczach przystawać i ćwiczyć z moim posłuszeństwo. Siad, waruj, chodzenie na równaj w kółeczko... wszystko przed nosem sfrustrowanego jazgota. Nie była to czysta złośliwość ;), raczej trening cierpliwości i skupienia w rozproszeniu - i nigdy, ale to nigdy nie odstawiałam takiego cyrku, jeżeli ktoś odwołał albo próbował odwołać swojego psa. Ale nie powiem, jak po paru minutach ktoś się wychylał z okna i miał pretensje do mnie, że JA DENERWUJĘ JEGO PIMPUSIA, bo IDĘ, w dodatku IDĘ Z PSEM, to robiło mi się jakoś ciepło na sercu :diabloti: [SIZE=1]Ciekawostka przyrodnicza: Odkąd mieszkam w UK, nie mam tego problemu. Otóż tutaj jak pies zaczyna jazgotać, to [U]praktycznie każdemu[/U] człowiekowi jest wyraźnie głupio i natychmiast stwora ucisza, a jak się nie da, bierze za fraki i wciąga do domu. Inne psy tu mają? :razz:[/SIZE] [quote name='Balbina12']Mój pies na działce to jak ktoś idzie to [B]biegnie za nim wzdłuż płotu i szczeka[/B].;) Nie robi tego przez cały dzień,nie pozwalam mu też jazgotać przed 8 rano i po 21.Reszte dnia [B]zawsze trochę podziamga[/B]. (...) Pomiędzy 6 a 22 nie obowiązuje cisza nocna i nie wyobrażam sobie kogoś kto mi stoi pod płotem i przeklina bo mój pies raz czy dwa razy szczeknął:roll:Nikt na tym nie ucierpiał więc bez przesady.Ciekawe jak byście się czuli jakby ktoś kazał wam siedzieć cicho cały dzien i ani słowa.[B]Pies się porozumiewa,robi to w taki anie inny sposów i tyle.[/B][/QUOTE] Gwoli ścisłości: pies NIE porozumiewa się przez jazgotanie na NIEZNANE osoby tudzież liście spadające z drzew :roll:. Zapach, CS-y, mowa ciała w ogóle, znaczenie terenu, wycie, warczenie, czasem parę szczeków - to są elementy psiego słownika. Dziamgotanie dla dziamgotania się w to nie wlicza.