Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. [quote name='Rut']dobry przyklad dajecie...psa nie mozna bic a dziecko owszem? ciekawa logika :)[/QUOTE] Ja tam za dziećmi nie przepadam, ale i tak jestem zdania, że "wychowawczo" nie można bić. Nikogo. Ani psa, ani człowieka (poza sytuacjami realnego zagrożenia zdrowia/życia). Widzisz chyba różnicę między dzieckiem a dzieckiem tłukącym psa? Tego pierwszego nie tknę, nawet jeśli drze pyszczek i mnie irytuje ciągłym bieganiem. Drugiemu potworkowi najchętniej przyłożę, aż się znajdzie w przyszłym tygodniu. Najchętniej oko za oko. Leje smyczą, kijem, kopie - niech poczuje, jak to jest, proszę bardzo! Nie toleruję zwyrodnialców znęcających się nad słabszymi stworzeniami, niezależnie od wieku. To budzi we mnie agresję :mad:. Zwłaszcza jak patrzę na mojego psa, o którego zaufanie długo walczyłam, a i tak myślę, że jego psychika nigdy się całkiem nie pozbiera po tym, co przeszedł. [quote name='Rut']widzisz,granica jest cienka.klaps klapsowi nie rowny. nie mowimy tu o samoobronie i ratowaniu wlasnego zycia.[/QUOTE] Zgadza się, nie mówimy. Mówimy tu o obronie KOGOŚ i ratowaniu CZYJEGOŚ zdrowia. Jak ktoś zacznie okładać kijem Twoją siostrę/koleżankę/babcię, też nic nie zrobisz, bo to nie samoobrona? Występowanie w obronie kogoś, kto sam bronić się nie potrafi, jest postępowaniem nieporównanie bardziej odważnym i szlachetnym niż chronienie własnego tyłka. A jeżeli tym kimś jest zwierzę, w polskich warunkach wymaga tym większej odwagi. [SIZE=1]Ech, interpunkcja, ortografia... Czy ja o czymś nie wiem i w ciągu ostatnich kilku lat zlikwidowali język polski w szkołach? Teraz jest jakiś zakaz pisania po ludzku? :shake:[/SIZE] [B]Karilka[/B], chylę czoła przed postawą. Twoją i Twojego taty :)
  2. [quote name='nikusiovatamiłośniczka:)']Dobrze że u mnie nie ma kota .. widzę że same problemy :/ Ale chciałam kota mieć .. tylko mój pies nienawidzi kotów :placz: Wiem że na pewno się nie przyzwyczają do siebie :-([/QUOTE] Akurat wątek jest o problemach Z PSEM, a nie z kotem :roll:. To jeżeli pies goniąc koty na dworze biega po ulicy i naraża swoje życie, też powiesz, że problemem jest bezdomny kot? Bo jak on śmie żyć i oddychać w pobliżu psa? Jak dobrze, że nie masz kota... Posługuj się jakąkolwiek chcesz wymówką - nawet tak głupią, że pies kotów nienawidzi i na pewno się nie przyzwyczai. Jak dla mnie możesz nawet uważać, że kot to diabelskie narzędzie do zagryzania noworodków, bylebyś tylko nigdy nie wzięła żadnego do domu i nigdy nie uczestniczyła w wychowaniu kota. Mam nadzieję, że do psa masz sensowniejsze podejście. Dla dobra psa.
  3. Z całym szacunkiem, [B]karjo[/B], nikt z odpowiedzialnych ludzi nie podpowie czegokolwiek w jakiejkolwiek sprawie online... KAŻDĄ radą można zaszkodzić. W takim razie dla uniknięcia popełnienia tragicznego w skutkach błędu należy natychmiast zamknąć działy "Wychowanie", "Weterynaria", "Żywienie" oraz "Pielęgnacja". Przy doświadczonym szkoleniowcu/lekarzu/dietetyku/groomerze to może wypalić, a w przypadku biednego głupiego szarego człowieczka, z definicji nie mającego pojęcia o psach, może skończyć się tragedią. Żarty na bok. Kto wspomina o diagnozach i złotych radach przez internet? Myślą przewodnią NIE JEST [U]polecenie[/U] awersji, tylko jej [U]dopuszczenie[/U]. Tak, w wyjątkowych przypadkach. Tak, przez osobę znającą psa i wiedzącą, co robi. Ale to "tylko" okoliczności, przed ich dookreśleniem trzeba najpierw przekonać zatwardziałego, fanatycznego przeciwnika siły do zdjęcia klapek z oczu. Powtarzam: czułam się źle, stosując przemoc w wychowaniu psa; wiem, że co najmniej kilka razy odczuł fizyczny dyskomfort. Tym niemniej dziwnym trafem NIKT z potępiających mnie "pozytywnych" dogomaniaków nie umiał podać rozwiązania takiej sytuacji: Pies startuje z zębami do człowieka idącego po drugiej stronie ulicy. (Jeszcze) nie reaguje na smaki ani słowa, zabawki powodują silny lęk. Co robić? Może i sytuacja nie była patowa, może dało się inaczej (jak?). Szczerze mówiąc, teraz to już istotne tylko teoretycznie. Ponieważ obrana przeze mnie metoda, oparta na awersji, pozwoliła wyciszyć w kundlu chęci udziabania różnych ruchomych elementów otoczenia. Nie próbuję nikogo przekonać do przemocy. Sens jej użycia to wyjątek, nie reguła. Ale potępianie w czambuł wszystkiego, co zawiera elementy siły, jest równie durne i wąskohoryzontalne, jak profilaktyczne tłuczenie psa smyczą. Co do domniemanej słuszności tabu, [B]filodendron[/B], nakaz milczenia jest zawsze błędem, niezależnie od powodów. Ukrywanie argumentów świadczy tylko i wyłącznie o ich słabości.
  4. M@d - ukłon za logiczne podejście. Co prawda braku żwacza nie nazwałabym metodą awersyjną, tylko nadal brakiem nagrody ;), ale już trzepnięcie po pysku to jak najbardziej awersja. Nazywając rzecz po imieniu, jest to przemoc. ALE w opisanym przypadku (i opisanej skali, właśnie jako krótkie otrzeźwienie, a nie środek do wyładowania naszej własnej złości i frustracji) jak najbardziej uzasadniona jako metoda wychowawcza. Bo skuteczna, w przeciwieństwie do głaskania po główce, klikania czy obsypywania smakołykami. Jeśli metody pozytywne nie działają, naprawdę lepiej spróbować tej strasznej przemocy niż nie robić nic, godząc się z utratą kontroli nad psem. Podobnie miała moja znajoma z haszczakiem. W najbardziej burzliwym okresie dojrzewania bez problemu respektował autorytet pana domu, natomiast jego żonę próbował po swojemu ustawiać: przepychał się, wymuszał np. większy kawałek kości czy ustąpienie przejścia, z czasem zaczął podgryzać, w dodatku coraz mocniej. A przysmaki za siad, dawanie łapy i inne "grzeczne" zachowania jakoś nie chciały podziałać z tymi mniej grzecznymi :diabloti:. Za którymś razem, gdy delikwent kolejny raz złapał zębami, dostał po pysku materiałowym kapciem. Zabolało chyba tylko urażoną dumę, bo zwierzątko w ciężkim szoku najpierw zbaraniało, a potem ustąpiło pani miejsca, z którego nie chciało się ruszyć. I odtąd już uznawało, że tej drugiej dwunożnej też należy się słuchać. Podobnie miałam i ja. Kundel po przejściach, tresowany chyba kijem i zapalniczką :mad:, po zadomowieniu się u mnie zaczął startować do warczących/szczekających na niego innych dużych psów, jak również do niektórych ludzi. Kontakt z początku bardzo słaby, nie działały przysmaki ani głos, zabawki powodowały panikę. To co, miałam miło i pozytywnie nie ograniczać piesia, pozwolić na bójkę albo użarcie przechodnia, po czym nagrodzić, kiedy wypluje z pyska czyjąś rękę? :roll: Czy trzymać psa na balkonie, żeby uniknąć potencjalnie stresujących sytuacji? Byłam wstrętną sadystką, bo w momencie wypadu stosowałam przemoc: krótkie, mocne szarpnięcie za szelki (zwierz duży i silny, ale wyczulony na dotyk, więc to wystarczało, żeby go otrzeźwić i zwrócić uwagę na mnie zamiast na potencjalnego przeciwnika). Nie byłam ani z siebie dumna, ani zadowolona z zastosowania tej metody. Jednak najważniejsza była dla mnie skuteczność. Konkluzję mam chyba taką samą jak i Ty: Tam, gdzie się da, stosować nagrody, zachęty, umiejętnie kierowaną motywację. Zawsze od tego zaczynać i u każdego zwierza tej techniki próbować. JEŻELI metody pozytywne nie działają, ma sens zastosowanie przemyślanej siły. Wyłącznie jako korekty niepożądanego, niebezpiecznego zachowania. NIGDY jako wyładowanie własnego zniecierpliwienia/irytacji/strachu/whatever.
  5. [quote name='Karilka']Hm, zależy do czego dąży hodowca. Nie można generalizować i twierdzić, ze każdy hodowca doga niemieckiego daży do wielkiego psa, chihuaua - maleńkiego psiaka a pekińczyka do najkrótszej kufy...[/QUOTE] Kłopot polega na tym, że wcale nie muszą dążyć... Dog niemiecki JUŻ JEST wielki, chihuahua maleńki, a pekińczyk kufy prawie nie posiada :shake:. Uważam, że hodowcy tych i innych ras krzywdzą zwierzęta już przez samą kontynuację trendu, przez dopuszczenie do rozmnożenia. Jasne, nie jestem nieomylna. Pokażcie hodowcę, który odrzuca reproduktora wybitnego, wprost idealnego pod względem eksterieru, o poprawnym charakterze - z powodu np. szybkiego męczenia się przy biegu (pekińczyk), fałd na skórze (shar pei) czy silnie skręconego ogonka (mops). Wówczas bez wątpienia przyznam, że się myliłam, że nie wszyscy hodowcy mocno "zmodyfikowanych" ras są całkiem źli. Na razie jednak, widząc efekty ich pracy, zmuszona jestem przyznać, że wszyscy. [quote name='Karilka']W jakimś sensie masz dużo racji, jednak dla mnie liczy sie też dobro indywidualne każdego zwierzęcia a tu rozmnażacze w 80% przegrywają z hodowcami.[/QUOTE] Bez wątpienia. Dlatego trzeba uświadamiać, przekonywać, negocjować. Absolutnie nie popieram rozmnażaczy - moje zwierzaki (4 koty + pies) są już dawno w wersji unisex :diabloti:, potomstwa nigdy nie miały i już z pewnością mieć nie będą; wszystkich w bliższym i dalszym otoczeniu staram się odwodzić od pomysłu rozmnażania. Idzie mi wyłącznie o zachowanie zdrowego rozsądku: skoro sprawcami 90% śmiertelnych w skutkach wypadków samochodowych są mężczyźni, to jeszcze wcale nie oznacza, że trzeba każdego faceta za kierownicą potępiać w czambuł i krzyczeć, że morderca, zgadza się? :eviltong: [quote name='Karilka']Miutik to ciekawa rasa. Bardzo ładnie ten piesek sie rozglądał za wszystkim siedząc na ławeczce a do tego był posłuszny i grzeczny ;). Fajne stworzenie. Jednak [U]ja bym pierwsze co to uruchomiła golarke biorac takiego psa[/U] hahah.[/QUOTE] Ja chyba też :evil_lol: Oczywiście bez urazy, Marta, to są po prostu subiektywne preferencje urodowe :). A ponieważ wygląd jest dla mnie rzeczą trzeciorzędną, zdecydowanie prędzej wzięłabym mioritica niż doga, mimo że ten ostatni szalenie mi się podoba. Miałam nikłą nadzieję, że ze strony [B]Sabiny[/B] znajdą się jakieś argumenty :-(. Niestety, wyszło jak u zwolenników kopiowania: takie mam zdanie i już, nie warto o tym dyskutować, a w ogóle zabieram zabawki z piaskownicy i sobie idę. Foch. Ech...
  6. Chętnie zagłosowałam na latającego psa :) I pomyśleć, że z takiej niezgrabnej kluchy wyrósł i lotnik, i pływak :evil_lol: [URL="http://img265.imageshack.us/i/pict0075b.jpg/"][IMG]http://img265.imageshack.us/img265/6361/pict0075b.jpg[/IMG][/URL] Ubolewam, że dopiero teraz zawitałam do galerii. Tak patrzę i patrzę, i napatrzeć się nie mogę... Lara jest po prostu piękna :loveu:
  7. [quote name='amensalizm']Wystawa psów nierasowych, super. Dlaczego nie. Wystawa zwierząt rasowych wykastrowanych, czy wysterylizowanych to [U]po prostu bezsensowny stres dla zwierzęcia[/U].[/QUOTE] Z taką argumentacją to ma sens także tłumaczenie pseudohodowców, że szczeniaczki rodowodów nie mają, bo troskliwy pańcio nie chciał ukochanej suni męczyć wystawami :shake: A co z dokonaną na podstawie ciachniętych zwierzaków oceną wartości hodowlanej ich rodziców tudzież rodzeństwa? W ogóle się do tego nie odnosisz. Wreszcie: dla celów czysto hodowlanych równie dobrze można by dokonać oceny w zaciszu gabinetu sędziego. Sam fakt organizacji całego tego cyrku (tłumy psów, wystawców i przede wszystkim gości, z praktycznego punktu widzenia całkiem tam niepotrzebnych), że wystawa ma na celu coś więcej niż nadawanie uprawnień hodowlanych.
  8. [quote name='Cieplutkaa.']A pochwalę się wszystkim, że Larsona bierze udział w konkursie fotograficznym gazety Przyjaciel Pies. :loveu: Ze wszystkich nadesłanych zdjęć z całej Polski ta fotografia została wybrana jako jedna z dziesięciu, a więc jest to ogromne wyróżnienie jak dla mnie. Jakby ktoś chciał nas wesprzeć głosami to zapraszamy: [URL]http://pies.pl/konkurs_foto_s.html[/URL] W dodatku to zdjecie Lary zostanie opublikowane w majowym numerze PP :loveu::loveu:[/QUOTE] No proszę jaka gwiazda :lol: Byłam, zobaczyłam, zachwyciłam się, zagłosowałam. W ogóle robisz jej wspaniałe foty, zwłaszcza dynamiczne :loveu:. Uchwycony moment otrzepywania się z wody - powalający :roflt:
  9. Marta - to, że ludzie nie słuchają argumentów teoretycznych (= których nie widzą na własne oczy, tylko ktoś im opowiada o zabiedzonych sukach, chorych szczeniakach etc.), jakoś mnie jeszcze mniej dziwi. Przykro mi, ale o ludziach mam taką opinię, że są generalnie głupi i dopiero od tego istnieją pewne wyjątki. Za to jak taki jeden z drugim debil nie potrafi się uczyć na swoich błędach, to już w moim odczuciu całkiem niepojęte :roll: Rodzice mojej znajomej z (byłej) pracy kupi "podhalana" na giełdzie w Pruszczu Gdańskim. Szczeniak zachorował, walczyli o niego 5 dni. Umarł. Parwowiroza. Ta znajoma przyszła do mnie po pomoc - bo rodzice zrozpaczeni i oburzeni, jak tak można. Tłumaczę więc, jak działają pseudohodowcy, dlaczego trzeba zobaczyć warunki odchowu szczeniaków, jak można spróbować przyskrzynić bydlaka (umówiłam ich z patrolem Straży dla Zwierząt, musieliby tylko znaleźć handlarza na giełdzie). Wyjaśniłam, że za 600 zł za niespodziankę z bazaru + 400 zł za leczenie praktycznie mieliby peta z hodowli. Emocje opadły, państwo postanowili wziąć następnego psiaka. Skąd? Ano, z giełdy :wallbash:. No litości, jakim to trzeba być niedorozwojem? :placz: To są niestety nasze "porażki" w temacie uświadamiania. Nie zawsze się udaje: mnie z rodzicami znajomej, Tobie z potencjalnymi opiekunami szczeniaków. Z drugiej strony - siostrę przekonałaś, tak? Myślę, że lepiej się skupić na tym, co jesteśmy w stanie zmienić. Ja mam radochę z przekonania znajomej, przedtem przeciwnej kastracji, do wyciachania swojego psa w typie haszczaka. Tak samo jak mam satysfakcję z przekonania innej dziewczyny, że naprawdę nie warto kleić uszu DON-ce (jak radziła "hodowczyni" :angryy:), bo jedno nie stanęło. Moja rada: nie słuchaj tych, co zarzucali Ci zapędy pseudohodowcy. Chciałaś rozmnożyć suczkę - to błąd (popełniony w dobrej wierze), nie podłość czy okrucieństwo. Natomiast fakt, że zorientowałaś się w temacie i zrezygnowałaś z zamiarów - jest dobrą wieścią dla tych, którym zależy na dobru wszystkich psów. Wiesz swoje (jeśli hodowla, to z dokumentacją i dla dobra zwierząt, a nie własnej zachcianki) i tego się trzymaj :)
  10. [quote name='Sabina02']Jestem zdruzgotana, tym co tu napisalas... :shake: I to ze nie zamierzalas na tym zarobic wcale nie jest pocieszajace. Nie bede Cie mieszac z blotem, bo byc moze nie jestes swiadoma, ze [U]to co robisz[/U] jest zle... ale pozwol ze Ci cos wyjasnie:[/QUOTE] Czytanie ze zrozumieniem poproszę :roll: Nie "robisz", tylko "chciałaś zrobić". Różnica diametralna. Marta, jak sama pisze, doszła do wniosku, że robi źle. Zrezygnowała z koncepcji rozmnażania suni, popiera R=R. Jeszcze źle? Ma się samoubiczować za sam pomysł? Ja tam żyję w głupim, naiwnym przekonaniu, że lepiej uświadamiać niż gnębić. Co prawda satysfakcja i wewnętrzna radocha mniejsza, ale przynajmniej można wywołać różnicę praktyczną. A o to nam chyba chodzi... prawda? [quote name='Sabina02']Po pierwsze nigdy nie masz gwarancji na to, ze komus kto otrzymal od Ciebie szczeniaka nie odbije i ze ten szczeniak nie wyladuje w schronisku, nawet jesli jest to Twoja rodzina czy przyjaciele (albo Ci ktorym bys sprzedala tego jednego lub dwa).[/QUOTE] Prawda. Wniosek: hodowla jest bez sensu. Bo skoro nie mamy gwarancji, że dom jest i na zawsze pozostanie dobry, strach sprzedawać/oddawać gdziekolwiek jakiegokolwiek zwierzaka. Bez sensu jest także tymczasowanie zwierząt i szukanie im nowych opiekunów - bo przecież gwarancji nie mamy. Co ma wnosić do sprawy to światłe spostrzeżenie o braku stuprocentowej pewności? [quote name='Sabina02']Po drugie, nawet jesli wszystkie Twoje szczeniaki znajda dobre domy, to Ci ludzie juz nie pojda adoptowac psa do schroniska, bo maja psa od Ciebie... i ty samym masz na sumieniu (a przynajmniej powinnas miec) 6-7 psow ktore czekaja za schroniskowymi kratami na czlowieka, ktory nigdy po nie nie przyjdzie, bo ma szczeniaka od Ciebie.[/QUOTE] A to już argument abstrakcyjny. Czyli wydając tymczasa, mam na sumieniu schroniskowca? Przecież ludzie, którzy wzięli ode mnie zwierza, do schroniska już nie pójdą... [quote name='Sabina02']Tu na dogo (i poza) tyle osob walczy o lepsze zycie dla kazdej jednej bidy schroniskowej, kazdej jednej istoty... a Ty tu takie teksty wypisujesz... Rece opadaja... :mdleje: Wybierz sie do najblizszego schroniska, spojrz na te psy i uswiadom sobie, ze Ty tez przyczyniasz sie do ich losu poprzez rozmnazanie swojej suki. :-([/QUOTE] Ok, walczmy o lepsze życie psów. Razem z rozmnażaczami należy w takim razie tępić gdzieś z połowę hodowców. Moim zdaniem każdy [B]hodowca[/B] - tak, całkiem legalny i "papierowy" - cavalierów, buldogów angielskich, mopsów, basset houndów, shar pei, bernardynów, pekińczyków, mastiffów neapolitańskich, dogów niemieckich, rodezjanów, berneńczyków, jamników czy buldogów francuskich [B]jest znacznie bardziej szkodliwy od typowego rozmnażacza[/B]. Tak, teraz można próbować mnie zjeść. Dla porządku uprzedzam jednak, że jestem niestrawna, mam kolce, a na dodatek będę kopać ;)
  11. Marta, dzięki za odpowiedzi :) Tak się domyślałam, że mniej zmodyfikowany pies nawet mimo wielkości jest stosunkowo zdrowy. Acz hodowcy mogą mówić różne rzeczy: każdy miłośnik swoją rasę chwali, prawie każdy przesadza, a mało kto potrafi ocenić obiektywnie ;) [quote name='Brezyl ja']Obawiam się, że cały problem w zdrowotności tej rasy tkwi w "naturalnych" warunkach życia, selekcja naturalna robi swoje, przeżywają najsilniejsze. Gdybyśmy taka selekcję zastosowali nawet do dogów niemieckich, bardzo szybko wzrosłaby zdrowotność rasy, ale nie oszukujmy się każdy z nas będzie psa ratował za wszelka cenę, choć różnice wiekowe pomiędzy poszczególnymi liniami, potrafią bardzo się różnić. Jeżeli rasa "nie daj Boże" zrobi sie popularna, to szybko przypałętają się jakieś choroby - tak po prostu jest w kynologicznym światku.[/QUOTE] Wydaje mi się, że trochę mylisz selekcję hodowlaną z selekcją do życia... Wiadomo, każdy kochający opiekun będzie ratował swojego zwierza, leczył go etc. Prawidłowo. Natomiast kiedy takiego chorowitego, obdarzonego słabą odpornością tudzież nosicielstwem ciekawych przypadłości psa szanowny hodowca rozmnoży - to buc i partacz, który dla osiągnięcia chwilowego efektu wizualnego psuje genom rasy. Problem polega na tym, że takich buców i partaczy jest na pęczki, a prawdziwych hodowców - jak na lekarstwo (chyba tylko linie użytkowe, a jaki to procent? :shake:). Do wzrostu zdrowotności dogów niemieckich nie trzeba od razu ubijać cherlawych szczeniaków. Wystarczy rozmnażać tylko te najbardziej odporne zamiast wszystkiego jak leci, byle miało odpowiednio obfite fafle, pożądany kształt ucha etc. Niby proste, a jednak dla tak zwanych miłośników rasy dziwnym trafem niepojęte...
  12. [quote name='amensalizm']Co innego wystawa "dla zabawy", a co innego ocena hodowlana. To drugie jest dużo ważniejsze.[/QUOTE] Że coś innego - to się zgodzę. Natomiast kryteria "wagowe" mamy całkiem odmienne. Dla mnie bez porównania ważniejsze jest popularyzowanie wizerunku zwierząt niehodowlanych/nierasowych jako zadbanych i kochanych towarzyszy (jedna przekonana osoba może uratować życie bezdomnemu biedakowi zamiast pójść do hodowli... albo na bazar, bo łatwiej i taniej) niż rozmnażanie sobie ślicznych piesków i kotków :roll:
  13. Szczerze - zrozumieć można wszystko... Moim największym błędem było napisanie materiału pt. "Pieniądze same się rodzą", czyli jakim wspaniałym złotym interesem jest hodowla. Tekst wysoce ironiczny, z konkluzją, że jeżeli mamy duże szczęście (żadnych problemów zdrowotnych z młodymi i matką), przy dobrych wiatrach można zarobić w ciągu roku... całe 500 zł :diabloti: Otóż nie, praktycznie nikt nie załapał. Unikam więc ironii, aluzji, sarkazmu, analogii, metafor i podobnych skomplikowanych zabiegów. Akurat w tym przypadku mnie się wydaje, że trudno o taką interpretację. Dałam do przeczytania bratu - totalny laik, za to naukowiec-analityk ;) - i też stwierdził, że on tak tego nie rozumie. Ale na wszelki wypadek następnym razem postaram się napisać o przyczepieniu linki do obroży/szelek.
  14. Myślę, że kwestia spania w łóżku nie zależy od wielkości delikwenta ;)
  15. [quote name='karjo2']Troche OT, UK poszlo dalej w rozwoju robienia kuku pieskom, przyjrzyj sie, jak wygladaja pomoce, na ktorych sa psy prowadzane ;). A to tylko dalszy ciag popularnosci TD.[/QUOTE] UK trochę niewyrównane jest, bądź co bądź cztery kraje ;), więc bywa różnie. Ocenić mogę Glasgow i tu też jest w sumie różnie :lol: Z jednej strony większość (na oko 60-65 proc.) psów chodzi bez smyczy; również w centrum miasta. Słuchają się, są spokojne - niektóre dlatego, że w ich wychowanie ewidentnie włożono sporo wysiłku, inne dlatego, że są karykaturalnie zatuczone i wszystko im jedno, w którą stronę człapią :roll: Z drugiej - widziałam też młodego staffika, który rzęził na grubej skórzanej obroży tak, że słyszałam go z drugiej strony ulicy, przez szum autobusów i samochodów. Wisiał na krótkiej smyczy, zainteresowany dosłownie wszystkim - śmietnikiem, papierkiem w kałuży, ścianą budynku - tylko nie balastem na drugim końcu smyczy :angryy: Widziałam też faceta prowadzącego dwa średniej wielkości psy wyglądające na myślliwskie na zaciskowych linkach... [SIZE=1]Nie widziałam za to, żeby [U]ktokolwiek[/U] sprzątał po psie. Od tubylców słyszę, że to specyfika Glasgow i ponoć w Edynburgu panuje zupełnie inna kultura.[/SIZE] [B]Saite[/B], kiedy artykuł zostanie opublikowany - nie wiem, nie jestem wydawcą, ja tylko współpracuję z portalem jako freelancer. Jeśli chcesz, mogę Ci podesłać linka po tym, jak się ukaże. Gdzie - ano razem z innymi ;). Pozwolę sobie podać sporo przykładów :oops: - nie z megalomanii bynajmniej, tylko aby zaznaczyć, jak różnorodną tematykę podejmuję: [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Kiedy-ignorowanie-nie-wystarczy,wid,12168402,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010807,title,Przeklenstwo-ogrodu,wid,12168208,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010807,title,Po-co-komu-rodowod,wid,12108656,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,On-nigdy-z-tego-nie-wyrosnie,wid,12085095,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Do-pilnowania-to-jest-alarm,wid,12165795,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010807,title,Eksperymenty-na-zwierzetach-nie-maja-sensu,wid,11622264,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Zwierze-i-dziecko-kiedy-najlepiej,wid,11448193,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,110602,title,Zabili-nam-psy,wid,11310073,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Trudna-sztuka-nagradzania,wid,12164859,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Genetycznie-uwarunkowana-agresja-mit-czy-ostrzezenie,wid,11518993,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,110602,title,Pies-zgodny-z-przepisami-czyli-agresywny,wid,11447974,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Szkola-dla-kazdego,wid,11651376,wiadomosc.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Chodzenie-na-luznej-smyczy,wid,12129777,wiadomosc.html[/URL] Generalnie prawie cały dział "szkolenie" (+ część w zdrowiu i prawie) jest mojego autorstwa. Wcale nie dlatego, że czuję się ekspertem od wszystkich aspektów wychowania, tylko z powodu wyboru: mogłam podjąć się pisania albo zostawić serwis komuś, kto usiłuje dowodzić, że samoobrona to agresja, warczenie jest przejawem badania szans w walce o przywództwo, a jeśli pies poluje no obce koty, to łatwo przeniesie te zachowania na niemowlę w domu - przykłady z jednego tylko tekstu tego autora. Więc staram się, jak mogę, choć współpraca niekiedy bywa trudna, a i partnerzy strategiczni serwisu są, jak widać po logach u góry :roll:
  16. Ewtos: towarzystwo na zdjęciu to jeszcze nie hardcore; jak miałam szczeniory od tymczasowanej suki, to przed wydaniem ostatniej dwójki ośmiokilowych dwumiesięcznych szczyli zabierałam je czasem na noc z dziecinnego pokoju, żeby nie gnębiły ciągle matki. Spać nie spałam w ogóle, bo gnojki deptały mi po twarzy i zjadały włosy :lmaa: [quote name='Litterka']A ja mam inne pytanie: Czy Ty śpisz ze swoim psem, czy Twój pies z Tobą? :D[/QUOTE] Żarty żartami, ale oczywiście pies ma gorzej od kotów i musi się słuchać :eviltong:. Jasne, że chętnie go wpuszczam na łóżko, ale: a) musi mnie zapytać o zgodę - i na słowo "nie" patrzy wzrokiem zranionego do głębi zająca, po czym z westchnieniem lokuje cielsko na podłodze; b) schodzi również na komendę.
  17. Piszę dla polskiego portalu - stąd w ogóle potrzeba tłumaczenia miłośnikom słodkich piesiuniów, że ten "lekki, wygodny i właściwie prawie niewyczuwalny" nylonowy kaganiec należy wsadzić na ryj sprzedawcy, który go polecił, a nie psu :shake:. W Glasgow nie widziałam jeszcze żadnego zwierza w podobnym potworku; zresztą w ogóle od przyjazdu (pół roku temu) kagańców na psach widziałam sztuk raz ;) Że złote mądrości Fishera i Fennel powstały na podstawie badań wilków w niewoli - dobrze wiem :). Podałam po prostu inny przykład, gdzie z obserwacji wilków w środowisku naturalnym Geller wysnuła [U]częściowo[/U] podobne wnioski - choć podkreślam, jej konkluzje są znacznie bardziej sensowne. Np. zauważyła, że przewodnik stada podczas zabawy czasem biegł przed innymi wilkami, czasem za nimi (także w wąskich przejściach :cool3:), więc zrozumiała pewną elastyczność w relacjach stadnych i zrezygnowała ze ślepego wymuszania pierwszeństwa. Co do zasady oczywiście się zgadzam - opierając koncepcję na zachowaniach wilków w niewoli, twórcy TD popełnili kardynalny błąd, zanim zdążyli napisać pierwsze słowo. To tak, jakby badania ludzkich zachowań prowadzić nad więźniami w zakładach karnych. Pewnie też by wyszła jakaś teoria dominacji i hierarchii w grupie...
  18. [quote name='Marlenuś91']Behemotko he a [B]ty się jak tam mieścisz[/B] ? :P Zwierzaki porozciągane na łóżku, a ty w kłębek się zwijaszhg ? ;)[/QUOTE] Jak? Bardzo ostrożnie :evil_lol: Bo jeśli się odrobinę poruszę, jeden kot zaraz dochodzi do wniosku, że czas pójść na parapet i pogapić się na chmury, drugi wpycha mi ryj pod rękę i żąda głasków, trzeci idzie żreć chrupki (głośno!). A potem wszystkie wracają. I się moszczą. Przez dwadzieścia minut :roll:
  19. W moim przypadku w grę wchodzi jedynie DUŻE łóżko :diabloti: Ja + kocica na mnie + dwa kocury pod kołdrą + okazjonalnie trzeci bydlak (kocur znaczy się, tylko trochę psich rozmiarów: 7 kg) przychodzi połaskotać mnie wąsami + pies (35 kg) śpi oczywiście nie zwinięty kulturalnie w kłębuszek, tylko rozwalony na boku, z wyciągniętymi długimi łapskami. Do tego jeszcze tymczasowane kociaki i zaczynam myśleć o przeprowadzce na balkon ;) Już pomijam, że zanim się to towarzystwo umości, ze dwie księgi "Pana Tadeusza" można wyrecytować. A, i czasem budzi mnie przeraźliwy skowyt kundla, któremu kocica akurat postanowiła spuścić manto, bo pewnie za blisko Jej Wysokości leżał albo za głośno westchnął przez sen... :mad: Przykładowy łóżkowy krajobraz [SIZE=1][beze mnie, za dnia i tak, wiem, że mam bałagan :eviltong:][/SIZE] wygląda tak: [URL="http://img90.imageshack.us/i/img0396e.jpg/"][IMG]http://img90.imageshack.us/img90/445/img0396e.jpg[/IMG][/URL]
  20. [quote name='marta9494']Ta rasa to mioritic [URL]http://psypsypsypsy.blogspot.com/2009/12/ciobanesc-romanesc-mioritic.html[/URL] [URL]http://www.happytails2.ro/mioritic.htm[/URL] [URL]http://www.mioritic.nl/[/URL] Resztę odpowiedzi już Ci piszę na pw.pozdrawiam:)[/QUOTE] Nie znałam wcześniej. Muszę co prawda przyznać, że to nie mój typ - wolę jak widać więcej psa, a mniej futra, nic oczu i kształtu głowy nie zasłania etc. :evil_lol:; no i preferuję suche, bez brody (choć mój wyżłowaty kundel ma jakieś tam kilka kłaczków na krzyż prawie-bródki i oczywiście jest najpiękniejszy na świecie :eviltong:). Ale wygląda na fajnego użytkowego psa, sprawnego fizycznie, raczej zdrowego. Czyli już mioritica lubię :) Skorzystam z okazji do pogłębienia wiedzy ;). Skoro myślisz o hodowli, to pewnie rasę nieźle znasz. Jak w niej jest z typowymi dla dużych psów problemami zdrowotnymi (dysplazja, niewydolność serca i reszty układu krążeniowego, skłonność do skrętów żołądka)? Ja uwielbiam giganty, ale np. doga niemieckiego w życiu nie wezmę, bo chorowity strasznie - a jestem przeciwna rozmnażaniu psów z założenia żyjących kilka lat, bo dłużej organizm nie wydoli :roll:. No ale na logikę u ras mniej zmodyfikowanych pod względem urodowym powinno być lepiej.
  21. [quote name='karjo2']Niejasno napisalam, przepraszam ;). Raczej chodzilo mi o podstawowy blad w zalozeniu, [U]tym bardziej, ze badania robione byly na grupie wilkow w niewoli[/U]. Wychodzac od tego, mozna obalac punkt po punkcie.[/QUOTE] Chyba ja też mogłam doprecyzować pytanie :). Idzie mi przede wszystkim o wewnętrzne sprzeczności teorii dominacji - nie te osadzone w szerokim kontekście behawioru psa, tylko absurdy u podstawy; błędy bardziej logiczne niż wynikające z braku wiedzy (czyli dobieranie faktów do już ustalonej tezy). Tak mi w sumie przyszło do głowy, że absurdem jest też próba wytłumaczenia praktycznie WSZYSTKICH problemów z zachowaniem zbyt wysoką pozycją w stadzie. Bezustannie szczeka - bo jest za wysoko w hierarchii, załatwia się w domu - bo jest za wysoko w hierarchii. Już nie wspominając o leczeniu lęku przed petardami i kontrolowaniu tempa ucieczki przed rojem pszczół - za pomocą dominacji, a jakże :evil_lol: Wcale że nie tylko na wilkach w niewoli :eviltong:. Tamar Geller swoje obserwacje, opisane w "Kochanym psie", prowadziła na wilkach jak najbardziej wolnych. Wśród wniosków jest kilka podobieństw z TD, ale widać OGROMNĄ różnicę w podejściu Geller i Fennel. Jest też więcej elastyczności, dostosowania metody do psa (a nie tylko amichien bonding dla każdego i jedziemy), więcej normalnej miłości do zwierzaka zamiast ciągłego ustawiania go do pionu, za to mniej łopatologii i brak pięciominutowego przepisu na psa doskonałego. Żadna tam wyrocznia, tym niemniej coś ciekawego do poczytania. Wybitnie podobało mi się proste udowodnienie pewnemu zarozumiałemu gościowi, że jego pies wcale nie zna komendy "siad" :diabloti:
  22. [quote name='Saint']Nie mam zamiaru wdawać się z Tobą w szczegółowe dyskusje, bo nie po to robiłem badania, żeby teraz przed ich publikacją opisywać je na dogomanii. Z chęcią przeczytam artykuł, który napiszesz i wtedy możemy dyskutować, bo wiele zależy od tego jak zostanie napisany, czym poparty i jakimi tezami podsumowany.[/QUOTE] Poprosiłam o argumenty - od razu koniec dyskusji i do widzenia. To po co zaczynasz krytykę? :roll: Mam kilka powodów do założenia, że prace prowadzisz rzetelnie i sensownie. ALE taka postawa (mówiąc krótko: niegrzeczna, nastawiona nie na szerzenie wiedzy, tylko na tępienie dla idei tępienia) nie świadczy o Tobie dobrze jako o badaczu. BTW, rozmawiamy bodaj o całkiem różnych artykułach. Ty jesteś naukowcem - ja dziennikarzem. Ty publikujesz dla specjalistów, żeby pogłębili wiedzę - ja dla stosunkowo szerokiego grona odbiorców, żeby ludzie wiedzący o psie tyle, że ma cztery łapy i szczeka, spróbowali trochę pomyśleć, zanim zrobią krzywdę zwierzowi. Stąd nie tworzę bardzo mądrej i uczonej rozprawy o modelach socjalnych psowatych, tylko piszę np. o tym, jak pies znosi kaganiec nylonowy, a jak fizjologiczny, jak można nauczyć chodzenia przy nodze oprócz szarpania za smycz, zaś w tym przypadku: ile wewnętrznych sprzeczności zawiera teoria dominacji. Efekt z pewnością nie tak imponujący jak Twoje badania [SIZE=1](serio piszę, to nie żadna ironia; chciałabym zająć się tematami bardziej wysublimowanymi, niż tłumaczenie głąbom banałów, ale ze mnie niepoprawna idealistka i postawiłam na pracę u podstaw :eviltong:)[/SIZE], ale ja tu staram się coś zmienić, nie zaimponować erudycją. Nieśmiało też zauważę, że w artykule informacyjnym teza na początku to poważny błąd w sztuce, a na końcu - rażące złamanie zasad gatunku.
  23. Equus, zgadzam się całkowicie. Ocena potomstwa danej pary to raz, a dwa - wystawianie sterylizowanych, kastrowanych, po prostu niehodowlanych zwierząt może być zwyczajnie miłym akcentem imprezy. Na kocich wystawach dachowce (prezentowane w klasie household pets) traktowane są nieco z przymrużeniem oka, ale zawsze jako mile widziani goście honorowi ;) IMO zaproszenie "pospolitych" kocich kundli :eviltong: na ringi razem z arystokratami jest ukłonem w stronę wszystkich miłośników zwierząt. Robi też sporo dobrego, bo pokazuje gościom (tak, tak, na wystawie są nie tylko hodowcy i nie tylko dla nich jest ta cała heca), że byle Mruczek wyciągnięty z piwnicy może być i piękny, i zadbany, i kochany. Może gdyby ludzie zobaczyli na wystawie, że kundel bywa tak cudnej urody jak nagradzany champion, nie chcieliby sobie na siłę sprawić rasowca - choćby z bazaru - tylko ruszyliby tyłek do schroniska? :roll: Postawą Anny Boguckiej jestem zniesmaczona do kwadratu. I to jest rzecznik Związku Kynologicznego? Hodowca [tfu]? Sędzia? :mad: Co to wzorca własnej rasy nie zna i amputuje bokserom różne części ciała, mimo że od dawna dopuszczone są tylko zostawione w stanie naturalnym? Ręce opadają. Bo ona nie ma obowiązku zajmować stanowiska, to nie zajmuje... A propozycja eksperymentu pyszna :diabloti:
  24. [quote name='filodendron']U Fishera było jeszcze przesiadywanie na psim posłaniu, żeby się futro nie zagalopowało i nie sądziło, że jest u siebie :D A - no i przemieszczamy się po mieszkaniu najkrótszą drogą do celu a leżące na naszej trasie burki na nasz widok migusiem zbierają tyłki z podłogi.[/QUOTE] Tak, to szalenie istotne :lol: Jestem beznadziejnie zdominowana, bo mój kundel posłania własnego nie ma (nie używał, więc po zniszczeniu go przez tymczasowaną sukę nawet nie kupowałam nowego) i nie mam na czym siadać, żeby mu pokazać miejsce w hierarchii :placz:. Mało tego - nie dość, że bydlę śpi ze mną w łóżku (o ile kocica pozwoli i kocury zostawią trochę miejsca :diabloti:), to jeszcze jak mnie na łóżku nie ma, gnojek nie pyta się o zgodę przed wejściem... Co do schodzenia z trasy przejścia Pana i Władcy - nie wiem, może jakaś dziwna jestem, ale ja się [U]cieszyłam[/U], kiedy pies zamiast w panice zbiegać mi z drogi i zmykać w kąt (bo przecież idący w jego kierunku człek to było zagrożenie :roll:), zaczął z zainteresowaniem podnosić głowę i po prostu mnie obserwować, ufny, że przechodząc obok nie zrobię mu krzywdy. A, zapomniałam dodać, że przez drzwi nieraz przechodzi pierwszy. I jedzenie dostaje przede mną (chociaż po kotach). I często pozwalam mu wygrywać w przeciąganie. I nie ignoruję go przy powitaniu albo kiedy doprasza się o pieszczoty. I... może lepiej już skończę, zanim się całkiem pogrążę :eviltong:
  25. [quote name='karjo2']Dlaczego odwolujesz sie do struktur wilkow? Psy to nie wilki i tu jest podstawowy blad.[/QUOTE] Ech, jeszcze raz :) Nie ja się odwołuję do struktur wilczych. Ja komentuję prezentowane przez Fishera czy Fennel odwoływanie się do struktur wilczych - komentuję właśnie jako nielogiczne, bo błędem jest po pierwsze próba traktowania psa jak wilka (jak widać, mimo kilku podobieństw we wzorcach społecznych funkcjonuje na całkiem innych zasadach), a po drugie chęć posiadania w domu zwierzaka zachowującego się po wilczemu (i niepraktyczne, i niebezpieczne).
×
×
  • Create New...