Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. [quote name='Wavix']Ja mam kota i w tej chwili dwa psy (suki w gruncie rzeczy). Oczywiście wszystkie są kochane, chociaż mam tego pecha że wzajemnie szczerze się nienawidzą. Tylko że koty to jednak nie jest to. Dlaczego? Ano z przyczyn praktycznych. Z kotem nie pójdę pobiegać na dwór, z psami - jak najbardziej. Kocura nawet przyzwyczajaliśmy do smyczy, ale co by się nie działo, zapierał się wszystkimi łapami i tylko patrzył, jak zwiać do mieszkania. Trzeba było odpuścić, przecież nie będę się znęcać nad zwierzakiem ;). Kota niczego nie nauczę. Nie, żeby był głupi - w życiu! - ale jemu po prostu NIC się nie chce. Sensem jego życia jest jedzenie i spanie, w tej właśnie kolejności.[/QUOTE] Sensem życia jednego z moich kotów jest żarcie (a chudy jak szczapa :eviltong:), bycie głaskanym przeze mnie, barankowanie mnie, spanie ze mną, spanie na mnie oraz zabawa. Inny da się pokroić w plasterki i posolić za puszczenie mu bieżącej wody. Dwa głaski nawet od obcego człowieka natychmiast budzą w nim wielką miłość. Na żarcie nawet nie spojrzy. Wyciągasz wnioski ogólne na podstawie jednego przykładu, a z tymi stereotypowymi różnicami między psem i kotem bywa naprawdę BARDZO rozmaicie ;) [quote name='Wavix']Kot mniej tęskni. Moja Afra wariuje ze szczęścia, kiedy wracam po 30 minutach. Kot po trzech dniach niewidzenia przychodzi i zaczyna się od niechcenia łasić.[/QUOTE] Po moim wyjeździe pies też był osowiały, ale to kocica mocno schudła (z 4,6 kg, co przy jej ładnym umięśnieniu było znakomitą wagą, do 3,6 kg - ponad 20 proc. :shake:). Na dodatek gdy sprowadziłam całe stado do Szkocji, wszystkie cztery koty poznały mnie natychmiast, od pierwszego niuchu i pierwszego otarcia się o rękę, a pies na samym początku w ogóle nie zdradził, że mnie kojarzy :roll: [quote name='Wavix']Psy są znacznie lepszymi przyjaciółmi. Kiedy leżałam chora w łóżku, Afra oddalała się ode mnie praktycznie tylko na siku i jedzenie.[/QUOTE] Gdy zachoruję, koty natychmiast mnie obłażą, leżą na mnie, grzeją, jonizują ujemnie (rzecz wyjątkowo korzystna dla organizmu) i mruczą. To ostatnie to najlepsze lekarstwo :loveu: [quote name='Wavix']No i kuweta. Jasne, można sprzątać, stosować najcudowniejsze odmiany żwirków, ale... i tak śmierdzi![/QUOTE] U mnie, przy czterech sztukach, nie śmierdzi :cool3:. Duże znaczenie ma rodzaj żwirku, częstotliwość sprzątania, profilaktyka zdrowotna oraz żywienie. A także ewentualne pasożyty (warto przebadać). [quote name='Wavix'][B]Czarna_Owieczka[/B], taki wynalazek o zapachu drewna to by się nam przydał.[/QUOTE] Też mam, korzystam, bardzo sobie chwalę. Ekologiczne to to, bezpieczne (właśnie w razie zabawy w wykopaliska), ładnie pachnie na dodatek naturalnym drewnem. Żadne dziwo, chyba większość zoologików taki żwirek sprzedaje, wystarczy zapytać.
  2. Ależ u mnie też nikt nie sypia na nie swoim łóżku :) Wszystkie łóżka są wspólne i po kłopocie, żadnych konfliktów na tle własności nie ma :evil_lol:. [SIZE=1]No, czasem kocica przywłaszcza sobie moje kolana i wali po pysku zagnieżdżonego tam kocura celem przekonania go do taktycznego odwrotu :mad:[/SIZE] Z ciekawości: Po co kłaść się na legowisku psa? Nie żeby musiał istnieć cel, tak se pytam ;)
  3. No, ostatecznie mogę przyznać, że rudo-pstrokate towarzystwo też fajne :loveu:, nie tylko czarne ;) [quote name='1111tomek']Wreszcie zrozumiałem dlaczego on nie przychodzi do mojego łóżka.[/QUOTE] Ba, a po co, skoro ma pełną obsługę u siebie? :lol: [SIZE=1]A jak się w ogóle szkot do kociny odnosi? Instynkt pasterski/opiekuńczy mu się załącza?[/SIZE]
  4. [quote name='malva']to już wiem czemu jesteś behemotka :D czarrrne to twoje towarzystwo, hehe[/QUOTE] Bo to jedyny słuszny kolor :diabloti: Wszystkie wolałabym czarne, ale pingwiny mnie ujęły mocno nietuzinkowymi osobowościami, więc przy adopcji nawet nie patrzyłam na futro ;) [quote name='evel'][URL]http://img543.imageshack.us/img543/678/img4911.jpg[/URL] słodkie czarnuchy i pingwiniorki (to najlepsze umaszczenie kotów wg mojego TŻta ;-)) a w rogu czyżbym widziała Simon's Cat na 2011 rok? :-D[/QUOTE] Dzięki :), choć słodkie są te padalce tylko z wyglądu :evil_lol:. Łobuzy skończone, szkodniki zrzucające wszystko zewsząd, awanturnicy naparzający się dla zabawy, namolne głąby wiecznie drące się o uwagę/żarcie/[I]niewiadomoco[/I], kleptomani o zainteresowaniach głównie spożywczych... Koty przynajmniej. Pies jest grzeczny - choć akurat wolałabym, by się trochę rozbrykał, bo jego niemal idealna grzeczność wynika ze wspomnianego braku pewności siebie :roll: Owszem, to czerwone to Kot Simona na cały rok :). Jedna z myśli przewodnich na styczeń: "[I]Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?[/I]" Mark Twain :lol!: Choć mnie i tak bardziej się podoba nieprzetłumaczalne "[I]A house is not a home without a cat[/I]" [quote name='1111tomek']Super to Twoje stadko. Ja posiadam identyczne ilościowo tylko w innej kolorystyce(przewaga rudzielców) Co do spania w moim łóżku to koty to i owszem regularnie,ale za to pies hrabia Joker(owczarek szkocki zapraszam do galerii) nigdy. Ma swoje super legowisko z podpisaną imiennie podusią i moje łóżko ma w .......... Kiedy go ładnie poproszę to wejdzie na chwilę na łóżko ,da się pogłaskać i już go nie ma. Za kogo on się skubany uważa? Jutro wrzucę fotki mojej bandy. Pozdrawiamy Ja,Joki,Zuzia,Maja,Gabrysia i Cezar.[/QUOTE] A za kogo uważa się mój, pospolity kundel zgarnięty z ulicy w formie szkieletu, który teraz tylko na łóżeczku potrafi spać? Posłanie na podłodze nie wchodzi w grę - gdy mu chwilowo zabraniam wstępu na łóżko, nieśmiało acz przekonująco użala się nad podłym losem :lol: Czekamy na rude scenerie łóżkowe ;-)
  5. [B]Amarth[/B], fajne masz podejście :thumbs:. Zdroworozsądkowe i oparte na normalnej relacji z psem, na obopólnym szacunku i radości, nie ślepo ograniczone mądrościami, które właśnie wymyślili amerykańscy naukowcy :lol: Ja też nie potrzebuję skomplikowanego, uczonego uzasadnienia na wpuszczanie psa do łóżka. Lubię i tyle :p. Uwielbiam patrzeć na odprężonego czworonoga, który z rozkoszą wyciąga się na pościeli. Nie chodzi tylko o to, że miękko i wygodnie, ale futra są w nocy przy mnie - i to uwielbiam :) Jedyna wada: kiedy trzeba wstać i obudzić towarzystwo, które leży na mnie :eviltong: [quote name='malva']mnie to rozwala jedno ,dlaczego każde niewinne pytanie ,jak to :czy śpisz ze swoim psem w łóżku? musi się kończyć dyskusją pt" dominacja-fakty i mity" to są przecież lekkie ,fajne tematy do pośmiania się[/QUOTE] Pewnie dlatego, że teoria dominacji jak Lenin - wiecznie żywa :diabloti: I [U]bardzo[/U] powszechnie stosowana, co już mniej zabawne... Pewnie zeschizowanych psów byłoby znacznie mniej, gdyby nie zwyczaj wywalania szczeniorów do góry kołami, by im pokazać, kto w "stadzie" jest szefem :roll: [quote name='malva']no temat baardzo interesujący, uwielbiam czytać ,dużo się można dowiedzieć nauczyc ,czasem jest nad czym pomyśleć ale szkoda że już nikt nie wkleja takich prześmiesznych zdjęc jak to z psiakiem z doopką na kanapie i głową na stole[/QUOTE] W sensie, że brak fot? Ależ proszę bardzo :grins:. Moja trzoda, drugi dzień w Szkocji: [URL="http://img543.imageshack.us/i/img4911.jpg/"][IMG]http://img543.imageshack.us/img543/678/img4911.jpg[/IMG][/URL] Codziennie cały zestaw śpi ze mną :loveu:. Trzy koty na mnie, jeden obok po jednej stronie, pies po drugiej.
  6. [quote name='MagdaH']ad.a. mimo że antylopy gnu nie tworzą stada z wielorybami, to dzielą to samo terytorium z gazelami czy zebrami nie tworząc stada, ale wspólnie koegzystując (nawiasem, tytuł wątku nie brzmi "Czy śpisz ze swoją welonką w łóżku?";)) Kopiuję z Wiki..."[B]Gnu pręgowane[/B], [B]gnu pasiaste[/B] ([I]Connochaetes taurinus[/I]) – gatunek [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ssaki_kopytne"]kopytnego[/URL] [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ssaki"]ssaka[/URL] z rodziny [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C4%99torogie"]krętorogich[/URL]. [B]Żyje w dużych stadach, najczęściej wraz z [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zebra"]zebrami[/URL], [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Antylopa"]gazelami[/URL] i [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BByrafa"]żyrafami[/URL][/B] zamieszkują południową i wschodnią [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Afryka"]Afrykę[/URL]. W poszukiwaniu pokarmu odbywają długie wędrówki, w czasie których pokonują wiele przeszkód, np. głębokie rzeki".[/QUOTE] No i?... :roll: Sugerujesz, że taki np. gerenuk rywalizuje z żyrafą o pozycję w hierarchii? I co, jak gazela zeżre trawę, którą zebra uważa za swoją własność, to znaczy, że gazela usiłuje zdominować zebrę? Życie na jednym terytorium czy nawet koegzystencja NIE oznaczają tworzenia jednego stada, a zatem i konieczności tworzenia struktur oraz zwyczajów stadnych. Ale jasne, skoro chcesz tworzyć z psem stado - bardzo chętnie to zobaczę. Oczywiście taka decyzja pociąga za sobą przewodnictwo na polowaniu (jeśli żywe zwierzę zastąpimy np. piłką, przewodnik po rzuceniu aportu powinien za nim pobiec, złapać go samodzielnie lub osaczyć wspólnie z psem, a następnie rozerwać na strzępy), a zarazem zgodę na to, by pies każdej swojej własności bronił zębami przed Tobą czy innymi członkami stada. Rzecz jasna takie fanaberie jak siad, podaj łapę, równaj, chodzenie na smyczy, tolerowanie przechodniów czy zakaz samodzielnego polowania na spacerze z miejsca odpadają. To niezgodne z wilczymi zwyczajami. [quote name='MagdaH']ad.b. odpowiedź również na Wiki...[/QUOTE] Wiki twierdzi również, że "Berneński pies pasterski obecnie jest hodowany jako pies rodzinny, [B]pełni też rolę stróża.[/B] (...) Berneńskie psy pasterskie [B]żyją około 10-13 lat. Nie są psami chorowitymi[/B], lecz istnieje kilka dolegliwości, na które są szczególnie narażone.", że "Wadami w usposobieniu boksera są: [B]złośliwość, podstępność,[/B] niezrównoważenie, brak temperamentu, bojaźliwość.", chow chowy "Nie nadają się na szkolenie, ani do pomocy innym, bardziej wymagającym.", pudle "(...) nieustannie domagają się pieszczot i [B]czułych słówek[/B] (...)" :roflt:, grzywacze chińskie "Są to [B]psy niealergizujące[/B] (nawet odmiana owłosiona), włos strukturą przypomina włos ludzki. Występują [B]we wszystkich barwach i ich odcieniach[/B]. (...) Mogą mieszkać w mieszkaniu, [B]jak i na dworze[/B]", charty afgańskie "Wymagają zabaw ruchowych dla "upustu" energii, lecz nie powinny być spuszczane ze smyczy na otwartym terenie (dobrym rozwiązaniem jest coursing).", golden retrievery "(...) sprawdzają się jako [B]towarzysze osób starszych[/B] i dzieci.", a Saarlooswolfhond "(...) jest psem o wysokim stopniu aktywności i [B]nie uległym[/B]." W to wszystko też wierzysz w ciemno? [quote name='MagdaH']ad.d. co do zasady pierwszeństwa, to jak już pisałam ze względów bezpieczeństwa, jak idę z dziećmi to też pierwsza wychodzę z domu, wchodzę na jezdnię, wychodzę z auta i co? dziwi Was to?[/QUOTE] Bezpieczeństwo to insza inszość. Nikt przecież nie twierdzi, że to pies musi czy powinien gdziekolwiek iść pierwszy. Ja tam akurat w sytuacji potencjalnego zagrożenia (czyli np. na ulicy, obok stworzeń o nieznanych zamiarach itp.) wolę, by pies szedł obok mnie, ewentualnie przede mną, ale w żadnym razie za mną - nie wyhodowałam sobie oczu z tyłu głowy i mam większą kontrolę nad kundlem, jeżeli go przez cały czas widzę. Ale, oczywiście, jak kto woli. Jeżeli uważasz, że bezpieczniej jest, gdy prowadzisz psa za sobą, nikt przecież nie krytykuje takiego rozwiązania. Uprę się natomiast przy krytykowaniu zamkniętego, schematycznego rozumowania. "Pies przechodzący pierwszy przez drzwi = zaburzona hierarchia", "Pies przynoszący patyk na spacerze = zaburzona hierarchia", "Pies skaczący na powitanie = zaburzona hierarchia", "Pies zbyt szybko uciekający przed rojem wkurzonych pszczół = zaburzona hierarchia" [KOCHAM ten przykład :loveu:] Litości... :roll:
  7. [quote name='MagdaH']Każda teoria ma swoje luki i jak widać, każda następna teoria obala poprzednią (mam na myśli teorię generalnie, bez wyszczególniania czy chodzi o szkolenie psów, karmienie piersią czy co zdrowsze: masło czy margaryna);). Nie mamy gwarancji czy po wyczekanej z utęsknieniem behawiorystyce nie nadejdzie kolejna jedynie słuszna i nie obali poprzedniczki (dlatego [B]modne aktualnie teorie nigdy nie zastąpią zdrowego rozsądku[/B])[/QUOTE] Odnoszę wrażenie, że behawiorystyka to nie tyle jedna teoria, ile zbiór spostrzeżeń na temat wzorców zachowań ;). Spostrzeżeń opartych zresztą w dużym stopniu o zdrowy rozsądek... Ale zasadniczo się zgadzam, zwłaszcza z treścią w nawiasie. Szczególnie utkwiło mi w pamięci wspomnienie bodaj M@da, który w którymś wątku (za cholibkę nie pamiętam gdzie :oops:) przypominał, że kiedyś psy wychowywano bez tych wszystkich mądrych, popartych badaniami, obserwacjami i wyliczeniami naukowych koncepcji. Że za wyskoki obrywały smyczą po tyłku, za grzeczność dostawały kiełbasę. I w przeważającej większości normalne były :diabloti:, a nie, jak dzisiaj, często albo agresywne, albo histeryczne, albo jedno z drugim. [quote name='MagdaH']Rozumiem, że dominacja wobec człowieka może mieć miejsce tylko w przypadku rottków. Jeśli w miejsce rottweilera podstawisz spaniela, pudla albo jamnika , a dalej jak w opisie, to o dominacji nie ma mowy???!. Przecież sposób zachowania psa jest dokładnie ten sam, różnica polega na "rozmiarach" sierściucha i konsekwencjach użycia przez niego paszczy. Jeśli kogoś bawi wyrażenie "dominujący jamnik" i nie wierzy w takie "herezje", to Grazyna9915 może podzielić się swoimi doświadczeniami z tymczasem spanielojamnikiem Florkiem. Bogu dziękować, że nie jest wielkości rottweilera.[/QUOTE] Przypuszczam, że Martens nie szło tu o rasę czy rozmiary "dominanta", tylko przyczyny zachowania. Dwuletni (zatem psychicznie wciąż dojrzewający) rotek często próbuje badać granice, złamać czy obejść autorytet przewodnika - i w tym przypadku rzeczywiście nieraz można mówić o dominacji. Ale pies pchający się z niecierpliwości na spacer, przemykający przez drzwi przed nami? Albo ciepłolubny leniuch, który udaje, że nie słyszy polecenia zejścia z łóżka? :lol: [quote name='MagdaH']Myślę, że nie chodzi o "skrzydło drzwiowe lewe na MDFie" :evil_lol: tylko o pewien próg psychologiczny, polecam programy Animal Planet, dla stada np. gnu takim progiem jest rzeka, pierwszy wchodzi "szef stada" czyli samiec alfa. Każde zwierze napotyka przeszkody, taki "próg", za którym jest "nieznane", na które jakoś trza wejść.[/QUOTE] Wszystko fajnie, tylko: a) człowiek i pies nie tworzą stada; stado gnu składa się z antylop gnu, a nie antylop gnu i wielorybów ;) b) akurat w stadzie gnu, zwłaszcza tym gigantycznym, tworzonym na okres migracji, nie ma jednego absolutnego szefa, lecz co najmniej kilku; c) zachowania okołohierarchiczne u poszczególnych gatunków bardzo się różnią; na przykład słonica-matrona stada nie zżera słoniątek, które nie są jej dziećmi, z kolei lew nie zarządza czuwania przy umierającym staruszku; d) jeżeli trzymamy się zasady pierwszeństwa w wąskich przejściach, rzucenie psu piłki między drzewa jest równoznaczne z oddaniem mu wyższej pozycji na drabinie hierarchii; e) obserwacje np. Tamar Geller wskazują, że szef stada wilków podczas zabawy czasem biegnie przed pozostałymi członkami stada, a czasem za nimi; i co z tym fantem?
  8. [quote name='papillonek']Zawsze podlewam trawniki na spacerze i rywaluizuję między sukami.Już nie mówiąc z piciu z psiej miski ,czy jedzeniu psiej karmy.I jestem z tego dumna!Chyba niektórzy ludzie nie wiedzą ,że można po dobroci wyjaśnić co niektórym mniej doświadczonym błędy ,a nie odrazu poniżać ,czy wymachiwać paluszkiem.[/QUOTE] Nie obrażaj się, serio :) Ze mnie taki złośliwiec jest, ale nie w głowie mi poniżanie czy pouczanie ;). Po prostu sama autorytatywnie stwierdziłaś, że czyjś pies odczuwa dominację, a mam uczulenie na oświecone autorytety, wydające sądy na podstawie kilku przeczytanych zdań. Ale, oczywiście, z wiedzą się nikt nie rodzi. Zatem całkiem na spokojnie. Teoria dominacji nijak się ma do zachowań - a przez to i wychowania - psa. Tę fantastyczną koncepcję opracowano na podstawie zachowań wilków (nie psów: wilków; to mniej więcej jakby opracowywać wychowanie dziecka na podstawie obserwacji rodziny neandertalczyków), w dodatku wilków w niewoli (a więc poddanych wysoce nienaturalnym, stresogennym warunkom; powiedzmy - neandertalczycy w więzieniu). Żeby nie było, część dobrych rad Fishera czy Fennel naprawdę wydaje się "działać", czyli pomagać w określonych kłopotach z określonymi psami. Jest to jednak zasługą przede wszystkim komunikacji z psem oraz konsekwencji w działaniu, a nie takich szczegółów jak kolejność przechodzenia przez drzwi czy sposób ściągania z łóżka. Każdy pies jest inny i każda relacja pies-przewodnik jest inna. Nie ma określonej sztancy, w którą można by wpasować wszystkie zwierzaki. Należy najpierw zrozumieć swojego futrzaka, poznać jego potrzeby, predyspozycje oraz charakter, aby dobrać odpowiednią metodę wychowania i współpracy. Jeżeli metoda jest dobra, a więź oparta na wzajemnym szacunku, będzie dobrze :). Nieważne, jakie mądre i naukowe zasady się przy tym złamie :lol: I nie wyciągaj pochopnych wniosków, zwłaszcza na odległość ;) Na przykład ja często miewam na przedramieniu siniaki od zębów mojego psa. Bardzo łatwo i bardzo szybko można dojść do rozsądnej konkluzji: Nie panuję nad kundlem, w dodatku agresywnym. A przy bliższym spojrzeniu okazuje się, że pies puszcza natychmiast na jedno cicho wypowiedziane słowo; że gdybym podniosła głos i kazała mu przestać, odskoczyłby speszony i pewnie przez całe dnie (jeśli nie tygodnie) miał opory przed tą zabawą; że cieszy się dziko, gdy owijam czymś rękę, dając tym sygnał do zabawy, a zarazem odsłoniętej skóry nie ruszy nigdy; że po przejściu przez piekło jest skrajnie niepewny siebie i tego rodzaju zabawa to jedna z metod podbudowania jego psychiki. Daję głowę, że wielu trenerów ochrzaniłaby mnie od góry do dołu za taki pomysł. Mam ich wszystkich w nosie :p, bo najważniejsze, że Kazan lepiej się dzięki temu czuje, a ja panuję nad nim do stopnia na tyle przyzwoitego, że ludzie podczas zwykłego spaceru mnie pytają, czy szkolę właśnie psa na przewodnika :evil_lol:
  9. [quote name='mordecai']Wiem, że nie powinno się pozwalać psu leżeć na miejscu pani/pana bo pies traci poczucie tego kto jest liderem itp (...)[/QUOTE] Bujda na resorach :lol: Przy dobrych relacjach nie ma naprawdę żadnego wychowawczego powodu, by zwierz nie spał z nami w łóżku. Ja tam uwielbiam mieć obok siebie w nocy zrelaksowane, szczęśliwe, mruczące (to akurat koty, pies wzdycha ;)) futro. [quote name='papillonek']A ja słyszałam,że pies może spac na łóżku tylko wtedy kiedy na ,,prośbę" właściciela z niego schodzi...To też mit?[/QUOTE] Co futrzak może, a czego nie - to zależy od przewodnika. Zdrowy rozsądek nakazuje jednak mieć nad zachowaniem psa kontrolę i umieć wyegzekwować opuszczenie łóżka, bo jeśli tego nie potrafimy, łatwo możemy doprowadzić do sytuacji kłopotliwej, a nawet groźnej. Jak to wyegzekwujemy - wolna wola. Mojemu kundlowi wcale nie wystarczy jedno słowo :evil_lol:. Mówię pierwszy raz: Kazan, zejdź. Kazan otwiera jedno oko i patrzy na mnie wzrokiem zranionej sarny. Pyta, czy naprawdę, ale to naprawdę musi. Mówię drugi raz: Kazan, zejdź. Schodzi. Po czym staje obok łóżka i wpatruje się we mnie żałośnie. Śle niemą skargę, że tam na podłodze zimno, twardo, wiatr wieje, śniegiem zacina, wilki wyją i w ogóle straszno jest :-( Ale z niego to w ogóle delikatne bydlę. Jak mu zakazuję wejścia na łóżko (po deszczowym spacerze, żeby najpierw wysechł i nie zabłocił mi od razu pościeli i koców) to snuje się, popiskuje, całkiem przekonująco sprawiając wrażenie, jakbym mu kazała po pinezkach chodzić :roll: [quote name='papillonek'][B]Ale pies odczuwa swoją dominację nad tobą[/B][/QUOTE] O, tak, kocham światłe diagnozy przez internet! :loveu: A mój pies odczuwa nade mną dominację, bo wygrywa w przeciąganie linki. I jeszcze zwykle dostaje jeść przede mną. I pierwszy przechodzi przez drzwi. I skacze na mnie przy powitaniu, do czego - [I]o tempora, o mores![/I] - sama go zachęcam :diabloti: Normalnie tylko czekam, aż mnie kundel zagryzie :placz: [quote name='papillonek']Ajć chyba słowo hierarchia też jest wam obce ,a wiecie ,że to zwierzęta stadne ,nie?[/QUOTE] Ajć, chyba niektórym obce jest rozróżnienie gatunków "pies" i "człowiek" :diabloti: Naprawdę uważasz, że Twój [SIZE=1](bo, nawiasem mówiąc, kultura nakazuje zaimek osobowy drugiej osoby pisać dużą literą)[/SIZE] pies jest tak głupi, że nie widzi różnicy między Tobą a ratlerkiem czy innym buldogiem? :stupid: No, chyba że podlewasz trawniki na spacerze, rywalizujesz z sukami o względy osiedlowych amantów, wąchasz listy zostawione przez inne psy, drapiesz się nogą po uchu i lubisz sobie czasem poaportować patyk rzucony przez innego członka [U]stada[/U]. Wtedy faktycznie mógłby się pomylić :evil_lol: [SIZE=1]Chyba przekraczam granice absurdu... :smokin: Ale nie przestaje mnie zdumiewać ta dziecięca naiwność, z jaką co bardziej rozkoszni miłośnicy psów usiłują zacierać różnice między gatunkami.[/SIZE]
  10. [quote name='Beata+Barbie']Nie chcę polemizować, ale wytłumaczcie mi w takim razie to: Od dzieciństwa miałam problem z kotami i psami. Mimo, że uwielbiam te zwierzaki, nie mogłam mieć z nimi bliższego kontaktu, bo kończyło się to łzawieniem oczu, katarem i dusznościami (zawsze inhalator pod ręką). Jednak posiadanie psa było zawsze moim marzeniem. Ok. 5 lat temu usłyszałam gdzieś o nieuczulających psach, zaczęłam szperać w internecie, wybrałam rasę, której charakter najbardziej mi odpowiadał i poszukałam kontaktu z przedstawicielem tej rasy. Po kilku wielogodzinnych seansach wniosek: ta rasa nie wywoływała żadnego z w/w objawów. Decyzja zapadła - od sierpnia jest z nami cudowna sunia hawańczyk. Śpi z nami w łóżku, wtulam w nią nos, całuję i nic, to niesamowite uczucie móc pieścić swojego pieska. [B]Więc teraz wytłumaczcie mi: są czy nie ma nieuczulających ras?[/B] Pozdrawiam Beata, szczęśliwa właścicielka Barbie[/QUOTE] Nie ma nieuczulających ras. [SIZE=1]W ogóle samo pojęcie "uczulający/nieuczulający pies" to błąd merytoryczny, bo nie zwierzę nas uczuliło (= spowodowało alergię), tylko to my jesteśmy chorzy, a objawy mamy akurat przy takim a takim zwierzaku. Jak ktoś ma gruźlicę i kaszle na mrozie, zarazem dobrze się czując w ciepłych krajach, to też nie mówimy, że "zimno go ugruźlicza"... Ale mniejsza o większość.[/SIZE] Alergia jest chorobą tak naprawdę wciąż słabo poznaną, jednak już wiemy, że bardzo niejednorodną w kwestii zarówno przyczyn pojawienia się, jak i historii czy objawów. Tak wiele zależy od osobniczej reakcji organizmu, że w zasadzie przewidzieć z rozsądną pewnością nie można nic. Można nie być uczulonym na żadne futro, na niektóre, zdałoby się losowo wybrane, na wszystkie lub prawie wszystkie. Objawy mogą się nasilać, ustępować lub utrzymywać na jednorodnym poziomie. Dana postać alergii może być podatna na farmakologiczne łagodzenie objawów czy też odczulanie albo nie. Pewników brak :roll: Jedynym rozwiązaniem [U]niemal[/U] (bo alergii można też dostać po latach) gwarantującym sukces jest właśnie to, co zrobiłaś: sprawdzenie na sobie, czy dane zwierzę (konkretna sztuka) mnie uczula. U Ciebie wyszło - fajnie, cieszę się. Ale ŻADNA rasa nie gwarantuje, że nie będziemy reagować na zwierzaka alergicznie. Na miłość boską, równie dobrze można by twierdzić, że wszystkie bez wyjątku koty są bezpieczne dla alergików, tak? Przecież istnieją ludzie uczuleni np. na świnki morskie i psy, a na koty nie. Po prostu fakt, że dany alergik/grupa alergików nie jest uczulona akurat na chomiki/kanarki/bengale/portugalczyki (etc.), nie daje pewności, że NIKT nie będzie na nie uczulony.
  11. [quote name='pa-ttti']nie przesadzasz troszkę? nie podejmuję za moje koty żadnej decyzji, one same chcą wychodzić na dwód, a wręcz nie ma ich w domu całymi dniami, przychodzą na noc spać i najeść się. są to koty które uratowałam od śmierci być może, a na pewno zapewniłam im lepsze życie niż mogły mieć, a Ty zarzucasz mi że "podejmuję ich kosztem grę w rosyjską ruletkę"...jednego z nich wyciągnęłam z piwnicy w bloku, chorego na tyfusa, i wyleczyłam. inny przybłąkał się do nas w zimę, a trzeciego zabraliśmy dzieciakom na wsi które rzucały nim sobie jak piłką. Być może uważasz mnie za okrutną osobę, masz prawo do takiego zdania. ja uważam że dużo robię dla nich dużo. mając hodowlę psów potrafię jeszcze znależć serce dla bezdomnych, wiejskich kotów, i otoczyć je opieką.[/QUOTE] Ależ naturalnie. To, co piszesz, jest logiczne i rozsądne, futrzaki powinny same o sobie decydować: gdzie i kiedy pójść, co i kiedy zjeść, kogo ugryźć czy podrapać, jak często się rozmnażać... Oczywiście, jako osoba konsekwentna i troskliwa, nie dzieląca domowych czworonogów na takie, których życie jest cenne (= chronione) i na te, które mogą sobie skończyć jako krwawy pasztet na poboczu drogi, bez wątpienia również psom - bo i one, jak mniemam, same chcą wychodzić na dwór, nie muszą być wyrzucane codziennie przez okno - dajesz taką możliwość i wypuszczasz je na swobodne całodzienne wędrówki. Niestety, obawiam się, że nie znajdziesz tu na dogo zrozumienia w tej decyzji :-(. Oni tu mają jakieś dziwne pomysły: że kontrola nad zwierzęciem, że opieka, że prawo (bla, bla, bla...). Podli tyrani, nie pozwalają zwierzakom żyć po swojemu :roll: [quote name='pa-ttti']a psiak który charczał, była to suczka która spokojnie biegała, a charczenie pojawiało się jak już pisałam, po dużym wysiłku. być może twój pies jest w stanie przebiec 20-30km, ale ona była yorkiem i raczej wystarczało jej kilka okrążeń ogrodu.[/QUOTE] No taaak, kilka razy wokół ogrodu to rzeczywiście ekstremalny wysiłek dla przedstawiciela rodziny psowatych, znanych z wytrzymałości na długich dystansach... Moim zdaniem ten pies się męczył, Ty uważasz, że to normalne. I jesteś hodowcą. A potem tacy idealiści jak ja się dziwią, dlaczego co drugi rasowiec to chorowity cherlak, który kondycję to chyba tylko na obrazku widział :shake:
  12. [quote name='pa-ttti']Przyznaję, opinię wyrobiłam na podstawie filmiku. Ale to tylko moja opinia, ja nikogo do niczego nie namawiam przecież. Miałam charczącego psa, i naprawdę był to normalny, nie męczący się pies. Po prostu po zbyt długim wysiłku, np bieganie w kółko kilka okrążeń ogrodu, charczał kilka minut. A tak na co dzień-bardzo żadko.[/QUOTE] Pies, który nie może sobie pobiegać, bo jeśli biega, ma problemy z oddychaniem - dramat :sad:. Wolę sobie nie wyobrażać kondycji psychicznej mojego, gdyby nie był w stanie przebiec chociaż z 20-30 kilometrów. Raz się topiłam i raz dusiłam. Straszne uczucie. Psy o drastycznie skróconych drogach oddechowych mają tak nieraz przez całe życie, muszą się więc potwornie męczyć. A ja mimo wszystko uważam jedynie, że powinno się zwyczajnie zabronić rozmnażania takich psów, traktując proceder hodowli niektórych ras jak znęcanie się nad zwierzętami. Natomiast nie znając danego futrzaka osobiście, nie ośmieliłabym się wyrokować, czy uważam zabicie go za dobre wyjście. [quote name='pa-ttti']Co do drzewa...raczej nikt ich w domu nie trzyma, ja też nie, a jednak moje koty po drzewach/furtkach/parapetach biegają. To oczywiste, że dotyczy to kotów które swobodnie mogą wychodzić na dwór.[/QUOTE] Cóż, trudno mi się do tego odnieść. Wypuszczanie zwierzaka (zwłaszcza kota, bo psa po [U]skutecznym[/U] przeszkoleniu w zakresie unikania zwierząt, samochodów etc. jeszcze bym łatwiej strawiła), by sobie biegał po okolicy bez żadnej kontroli, bez choćby podstawowej ochrony przed licznymi niebezpieczeństwami, nie mieści mi się w głowie :roll: Twoje koty mogą zginąć każdego dnia, śmiercią tragiczną i bolesną. Z jakiegoś powodu podejmujesz w ich imieniu - i ich kosztem - tę grę w rosyjską ruletkę. Być może dlatego tak łatwo oceniasz, że jakieś inne zwierzęta również lepiej byłoby pozbawić życia. [quote name='pa-ttti']Ale w domu też jest dużo wysokich miejsc z których mogłyby spaśc i chyba nie zaprzeczysz? Co jest najistotniejsze w przypadku tych kotów: czy właściciel ma czas, warunki i silną psychikę żeby się takimi kotami zajmować. W chwilach kiedy nie mają tych "napadów" są pewnie szczęśliwymi zwierzętami, ale kiedy taki "skurcz" je łapie, powinien być przy nich człowiek, bo kot może spaść z wysoka, albo wpaść głową w miskę z wodą i się utopić. Musi to być osoba w 100% oddana tym kociakom. (wiem że koty już nie żyją, piszę teoretycznie).[/QUOTE] Nawet nie wiesz, czy te kociaki były w stanie się na cokolwiek wspiąć czy wskoczyć. Być może choroba im to uniemożliwiała. Nie wiem. Nie wiem też, na ile fachową opiekę zapewniali im ludzie. Dlatego uważam, że [U]bez takiej wiedzy[/U] nie powinno się pochopnie wydawać opinii o tym, kto żyć powinien, a kto nie.
  13. [quote name='pa-ttti']Co to jest morbital? nie podejmuję żadnej decyzji o odebraniu "komuś" życia. po prostu, na podstawie tego filmiku, i tego co zobaczyłam, ja bym na miejscu właściciela skróciła cierpienie tych kotków.[/QUOTE]Morbital to środek używany w lecznicach weterynaryjnych do uśmiercania. Wyrabiasz sobie opinię na podstawie niespełna dwuminutowego filmiku, nawet [U]nie czytając tytułu czy opisu tego materiału[/U]. Oceniasz, jaki jest komfort życia kociaków, i twierdzisz, że człowiek powinien je uśmiercić dla ich dobra, co jest diagnozą równie abstrakcyjną (opartą na nikłych przesłankach), jak nieodpowiedzialną (chodzi o życie). [quote name='pa-ttti']i to nie jest to samo, co charczący pies(takiego psa miałam i charczał po bieganiu np). kot który ma tą chorobę, naprawdę się męczy. w dodatku to KOT. i wyobraź sobie co by było, gdyby ten "skurcz" złapał go np. na jakimś wysokim meblu, czy na drzewie(przecież koty lubią się wspinać). oczywiście, jeśli ktoś ma czas i ochotę zajmować się takim zwierzęciem, to czemu nie pozwolić mu żyć. tylko że ja nie mogłabym na to patrzeć.[/QUOTE]Tylko DLACZEGO to nie to samo? Moim zdaniem charczący pies męczy się co najmniej tak samo - a często o wiele bardziej - jak koty na filmie. Nie wiem też, co ma do rzeczy przykład z drzewem. Kto trzyma w domu drzewo, na które mógłby się wspiąć jego kot? :crazyeye: [quote name='pa-ttti']kiedyś zajmowałam się dobermanem, staruszkiem, który ledwo chodził i przy wstawaniu bardzo piszczał bo go stawy tak bolały. rozumiem, że właściciele bardzo go kochali i nie chcieli go uśpić, ale ja własnie z tej miłości skróciłabym jego cierpienie.[/QUOTE]Ja wiem, co znaczy "dobra śmierć". Jestem jak najbardziej za eutanazją - kotów, psów, ludzi oraz każdego innego zwierzaka - ale tylko i wyłącznie w przypadku, gdy nie ma już radości życia, gdy cierpienie przewyższa wolę przetrwania. A taką obserwację może poczynić, powtórzę, trzeźwy opiekun w porozumieniu z wetem, nie pierwszy z brzegu przypadkowy odbiorca filmu...
  14. [quote name='pa-ttti']pies radzi sobie super. a koty...piękne są, ale moim zdaniem się męczą, a właściciel nie powinien skazywać ich na dalsze cierpienie...[/QUOTE] [quote name='Yorkomanka']pies świetnie sobie radzi ale właściciel kotków ma chyba nie równo pod sufitem :shake: widzi przecież że się męczą... powinien je uśpić[/QUOTE] Taak... A taki, na przykład, piesek bez łapki albo ze skróconym pyskiem, charczący przy każdym wysiłku, albo za mały, żeby sobie samodzielnie w życiu poradzić - przecież widać, że się męczy. Najlepiej go od razu do piachu :roll: Skoro decyzję o odebraniu komuś życia tak łatwo podejmujecie na podstawie dwuminutowego filmiku z youtube - nawet bez przeczytania kilku zdań opisu czy choćby tytułu materiału, bo WildH słusznie zauważa, że oba maluchy umarły - to ręce opadają. Obrońcy zwierząt od siedmiu boleści się znaleźli :mad: O ewentualnym uśmierceniu powinien postanowić trzeźwy opiekun w porozumieniu z kompetentnym wetem (czasem kilkoma), a nie osoba, która dopiero co się dowiedziała o istnieniu danej choroby, i teraz gra dobrego Samarytanina z morbitalem w ręku.
  15. [quote name='filodendron']Przecież nie ma alergii na roztocza, tylko na białka zawarte w ich odchodach :)[/QUOTE] Masz słuszność :) Choć i tak twierdzenie "Mam alergię na psa" jest prawdziwe (w końcu uczulenie jest na jakąś część psa ;), jak ślina, mocz albo naskórek), tylko niewystarczająco dookreślone. Natomiast twierdzenie "Mam alergię na sierść" (= keratynę) jest z gruntu fałszywe. [quote name='filodendron']Jeśli ktoś kogoś wprowadza w błąd, to w pierwszym rzędzie ci, którzy uparcie i w nieskończoność powielają mit ras hipoalergicznych jako tych, które jakoby mają "włos" zamiast "sierści".[/QUOTE] Nie mogłabym się bardziej zgodzić. Niestety, w tej szerokiej kategorii powielaczy mitów mieszczą się i hodowcy od siedmiu boleści (głównie pseudo, ale też rozmnażacze oraz część "związkowców"), i zaślepieni miłośnicy danej rasy... i wszystkowiedzący, służący swoją mądrością internetowi doradcy, obecni nawet na tym forum, włącznie z niniejszym wątkiem :roll:
  16. [quote name='filodendron']Nie wiem, po co ta ironia. W naskórku psa i surowicy zdefiniowano 29 antygenów alergizujących ludzi. Trwają wciąż badania nad tym, które źródło tych antygenów jest najbardziej alergizujące (czy naskórek, czy mocz, krew, ślina, odchody). Sierść jest ważnym biernym źródłem alergenów i całość testu, czy to skórnego czy z krwi nosi zazwyczaj nazwę "sierść psa". Czy to jest semantycznie słuszne czy nie, to już inna sprawa - faktem jest, że większość gabinetów oferujących testy alergologiczne tak właśnie je nazywa i po ich wykonaniu wychodzi lub nie wychodzi "uczulenie na sierść". Chyba tylko raz spotkałam się z nazwą panelu po prostu "pies". A "leni się" zamiast "linieje" to chyba specyfika krakowskiej mowy potocznej i niestety nie ma wpływu na zmniejszenie objawów choroby ;) Definicja labradoodla też jest mocno nieścisła - tzn. taka "swojska", polska - niekoniecznie jedyna, a nawet na pewno nie oficjalna dla australijskich labradoodli. A ze sprzątaniem długiej sierści to fakt - sprząta się znacznie łatwiej niż krótką.[/QUOTE] Ironia jest wypadkową bezsilnego ryku wściekłości na widok kolejnego pytania o "rasę psa dla alergika" oraz zamiaru zachęcenia jednostek myślących, by najpierw dowiedziały się dokładnie, z jaką chorobą mają do czynienia, a potem dopiero używały tej choroby do wyboru przyjaciela. Sierść [U]nie jest alergenem[/U]. Że alergeny przenosi, to insza inszość, ale mówienie o "uczuleniu na sierść" jest wciąż szkodliwym w skutkach (głównie dla wywalanych z domu futer, choć nieraz również dla samych chorych) wprowadzaniem w błąd. Ważne bierne źródło alergenów stanowią też przecież poduszki, kołdry, ubrania, obicia mebli, zasłony etc. Mimo to jakoś potrafimy powiedzieć "Mam alergię na roztocza" zamiast "Zwykłe krzesło mnie uczula. Czy ktoś zna model krzesła dla alergików?" To, że jakieś mylące, nieprawdziwe określenie się przyjęło, nie znaczy, że należy je bezmyślnie powtarzać. [SIZE=1]A Słownik Języka Polskiego podpowiada mi, że jedynymi dopuszczalnymi określeniami na zmianę okrywy są "linieć" i "lenieć". Nie czepiam się z niechęci do konkretnej osoby, tylko z szacunku do języka. Jak ktoś pisze "przyszłem", też marudzę ;)[/SIZE]
  17. [quote name='ASICAiBREGO']Witam, nie wiem na ile piesek nie uczula, ale wiem, że istnieje taka oto rasa: [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Labradoodle[/URL] w Polsce były dwie hodowle tych psiaków. Pani, która mieszkała nie daleko mnie kupiła takiego swojemu dziecku z alergią. Nie wiem jak obecnie ma się dzieciak i psiak, bo rodzinka się wyprowadziła jakis czas temu, ale przez około pół roku wszystko było super.[/QUOTE] Labradoodle to nie rasa, tylko [U]mieszaniec[/U] pudla z labradorem :roll: Te psy nie mają ustalonego wzorca, struktury sierści, rozmiarów ani tym bardziej charakteru. Nie da się przewidzieć, co wyrośnie ze szczeniąt, różnice choćby w eksterierze są gigantyczne - więc o rasie nie może być mowy. Jeżeli "hodowcy" się dogadają i będą chcieli stworzyć coś sensownego (choć nie wiem doprawdy, co sensownego może wyjść ze zwierząt o tak odmiennych temperamentach), może kiedyś stworzą. Ale na razie tylko krzyżują słodkie mordki w nadziei, że wyjdą jeszcze słodsze mordki :shake: A sam pomysł "kupienia psa dziecku" już wystarczająco dobitnie określa wspomnianą panią, nawet komentować tego nie trzeba. Biedne zwierzę.
  18. [quote name='pieknakraina']Czy istnieje jakaś rasa psa która polecana jest dla alergika?? [B]Mojemu dziecku na testach wyszła alergia na sierść[/B], i teraz mamy problem..[/QUOTE] [quote name='pieknakraina'][B]Alergia na sierść[/B].. A zwłaszcza jak pies jest z dłuższą sierścią, leni się..[/QUOTE] Jeżeli córka jest uczulona na sierść - czyli na włosy, bo przecież sierść składa się z włosów - to współczuję :-(. Jest uczulona na siebie, na Ciebie, na wszystkich ludzi, jakich kiedykolwiek spotka, każde owłosione zwierzę... Swoją drogą gratuluję odwagi lekarzowi, który stwierdził alergię na keratynę. To chyba pierwszy taki przypadek na świecie. Jednego nie rozumiem: Co właściwie ma lenistwo psa (napisałaś, że alergia jest zwłaszcza wtedy, gdy pies się leni) do objawów uczulenia? :crazyeye: Na marginesie: właśnie dłuższą sierść jest prawie zawsze łatwiej usunąć z ubrań, dywanów, mebli etc. niż krótką, bo zbija się w proste do zebrania kłębki, a nie wbija we wszystko dookoła. I długowłose psy zasadniczo mniej linieją, ponieważ martwe włosy często wciąż trzymają się szaty i można je spokojnie wyczesać ze zwierzaka, zamiast wyskubywać z tkanin. [SIZE=1]Potwierdzają to wszyscy znani mi opiekunowie długowłosych futer, porównanie bezpośrednie też jakieś drobne mam: seterka irlandzka i krótkowłosy wyżłopodobny czarny kundel. Twarde, sztywne czarne kłaki wszędzie, rudych praktycznie brak, wystarczyło raz na tydzień wyszczotkować irlandkę i od czasu do czasu zebrać kilka kłębków z podłogi :eviltong:[/SIZE]
  19. [quote name='Koszmaria']i uważam ze o ile psów nie ma brzydkich,to koty się zdarzają.np.persy,egzotyki.paskudztwa o chorobliwym wyglądzie na czterech łapach.[/QUOTE]Rzecz gustu. Mnie się właśnie tylko persy, egzotyki i manksy nie podobają (jedyne kocie rasy, którym budowa utrudnia życie), za to wśród współczesnych rasowych psów z mojego punktu widzenia co drugi to kaleka = brzydal ;). Mopsy, buldogi angielskie i francuskie, mastify neapolitańskie i angielskie, shar pei, bernardyny, bassety, cavaliery, jamniki, pekińczyki, boston terriery, owczarki niemieckie, wilczarze irlandzkie, dogi niemieckie... Właśnie dlatego pisałam, że do kotów hodowcy i miłośnicy tych zwierząt mają chyba większy szacunek. Nie robią z nich kalek na skalę masową tylko po to, by komuś się podobały :roll: Co do agresji o podłożu chorobowym - w pełni się zgadzam. W ogóle agresja może mieć rozmaite źródła, jak stres, nuda, samotność, złe wspomnienia, strach albo ból. Ale najłatwiej powiedzieć, że "wredny" i "złośliwy", a potem przenieść opinię na cały gatunek.
  20. [quote name='kropka77']Jeśli naukę otwierania szafek, zdejmowania haczyków od drzwi, znajdywania w szafie [B]najnowszych, koniecznie czarnych ciuchów[/B] celem zostawienia na nich swej sierści- tu pole do popisu mają moje koty. (...) Łażą po stołach, zaglądają w gary, biegają po głowie, wykopują kwiaty, piasek z kuwety jest na połowie mieszkania. [B]Doprowadzają mnie często do szewskiej pasji.[/B][/QUOTE]O, skąd ja to znam :evil_lol: I tak kocham te wstrętne, leniwe, niewdzięczne, egoistyczne padalce ;) [quote name='engelina_88']Teraz mam psa i 4 koty i gdyby miała z czegoś zrezygnować... najchętniej zrezygnowałabym z ludzi ;-)[/QUOTE]Mam taki sam zestaw i taki sam wniosek :diabloti:
  21. [quote name='Cockermaniaczka']skad taki wniosek?Koty nie sa stadne z tego co mi wiadomo...[/QUOTE]Koty domowe, o ile nie zostaną umieszczone przez człowieka w izolacji od innych, najchętniej żyją w grupach (o mniej ścisłej i mniej formalnej strukturze niż typowe stado, ale tak samo bliskiej). Rzadkie przypadki, gdy kot naprawdę nie toleruje towarzystwa drugiego czworonoga, są prawie zawsze efektem zaburzeń w sferze psychiki. Wszyscy znani mi kociarze, którzy mieli zarówno samotnika, jak i parę lub więcej kotów, dochodzą nieodmiennie do tego samego wniosku: Nigdy więcej jednego kota. Bo robi mu się tym krzywdę.
  22. [quote name='xxxx52']Koty typowo domowe powinny byc min zawsze dwa kastrowane.Kot sam tylko sam z soba jest nieszczesliwy.[/QUOTE]To miałam na myśli :). Pod tym względem się całkiem zgadzamy. A baranek mnie trochę zaskakuje :lol:. Szczerze mówiąc na nich się nie znam, ale jestem ciekawa, jak wyglądały testy.
  23. [quote name='xxxx52']Plusem kotow jest ze; nadaja sie do malych mieszkan,moga zostac wiele godzin same(musza byc kastrowane),nadaja sie do ludzi wygodnych niechetnych do spacerowania,odchodza od opiekuna do nastepnego jak czuja sie zle w swoim domu Minusem kotow jest ,ze robia co one uwazaja za sluszne,wychowanie kotow jest sprawa wrecz nie mozliwa[/QUOTE]Z wieloma punktami się zgadzam, ale drobne sprostowanie: [U]samotny kot (jeden) absolutnie nie nadaje się do regularnego zostawania w pustym domu na wiele godzin[/U]. Z kotami mam dużo większe doświadczenie niż z psami i już nieraz widziałam, jak takie postępowanie zniszczyło zwierzakowi psychikę :shake:, jak stawał się neurotyczny, agresywny lub płochliwy. Wychowanie jest możliwe przy odpowiedniej więzi i szacunku, ale kontrolowanie zachowań kota faktycznie rzadko bywa wykonalne ;). Dlatego ludzie o apodyktycznej osobowości, którzy mogą się idealnie zgrać z pewnym typem psa, w żadnym razie nie nadają się na opiekuna kota. [quote name='xxxx52']To co zauwazylam w naszym kraju to istnieje dyskryminacja kotow na rzecz psow,oraz istnieje duza nienawisc do kotow(wczoraj podawali w telewizji ze kobieta karmiaca bezdomne koty zostala pobita)Koty sa zatruwane,topine,glodzone,zabiajne ,wyrzucane na dwor, zeby zamarzly .To co sie robi z kotami to az sie prosi o zemste z nieba.Sa schroniska ,a nie ma kociarn ,przyjmuja psy do schronisk ,a nie koty,kotu lezacemu na ulicy,po wypadku nikt prawie nie udzieli pomocy,na palcach jednej reki mozna policzyc ludzi co karmia bezpanskie koty ,wylapuja do kastracji,otwieraja okienka piwniczne,czy biora na DT.Pobyt kota na wsi prawie rowna sie smierci,gdyz te " buraki "uwazaja ,ze kot jest po to zeby tylko lowil myszy i to musi mu wystarczyc.karmienie kota ,to chyba graniczy z cudem.Koty nie sa kastrowane,karmione,jak dostaja mleko do picia to uwazaja ze jest okey(kot nie moze pic mleka krowiego)[/QUOTE]Psy też są trute, zabijane i wyrzucane, choć masz rację: sytuacja bezdomnych kotów jest dużo gorsza niż bezdomnych psów, urzędowa pomoc nikła (kto słyszał o interwencji pt. odławianie bezdomnego kota?). Wszystko przez pokutujące przekonanie, że kot, w przeciwieństwie do psa, wcale nie potrzebuje opieki i kontaktu z człowiekiem, a miska mleka/żarcia wystarcza mu do pełni szczęścia. [quote name='xxxx52']zal mnie ogromnie kotow,nie zasluguja sobie te zwierzatka ,ktore pochadza z krajow o wysokiej temp.powiertza ,zeby tak je ludzie traktowali. Kot kocha spokoj ,cieply kacik ,cieply kocik na slonecznym parapecie okna,pelna miske ,i oczekuja od czlowieka pieszczot.One wynagradzaja mruczeniem ze szczescia.[/QUOTE]Nie wszystkie koty pochodzą z ciepłych krajów ;) - patrz choćby syberyjskie, norwegi czy żbiki. To, czy lubią spokój, zależy z kolei głównie od charakteru. Z moich czterech kotów na przykład dwa są bardzo aktywne, aż nieprzyzwoicie proludzkie i namolne.
  24. [B]Juliusz(ka)[/B], o jakikolwiek ślad konkretu prosiłam trzykrotnie. Wobec braku odzewu przyjmuję, że argumentów po prostu nie ma. Niektórzy lubią czepiać się dla idei czepiania się - trudne to dla mnie do zrozumienia, ale w końcu każdy ma swoje przyjemności :roll: Nie ma żadnego powodu, dla którego miałabym się tłumaczyć, co robię z psem. Że z wyjątkiem jednego określonego warunku (chyba podobnie jak u Ciebie) słucha mnie na smyczy tak samo jak bez niej. Że mamy wypracowane komendy na odległość. Że mimo zjechanej przemocą psychiki i małych predyspozycji do współpracy z człowiekiem osiągnęliśmy już dużo w zakresie motywacji. Nie żeby było idealnie, wciąż pracujemy - ale tu akurat wielkie pudło, bo uwielbiam właśnie przede wszystkim pracę z psem i proces szkolenia, a dopiero w drugiej kolejności ładne efekty :) O posłuszeństwie sportowym czytałam, dyskutowałam i dyskutuję z osobami, które je trenują, kilka treningów też zdarzyło mi się oglądać. Oprawa, forma mi się nie podoba - i tyle. Musi? Umyślnie dałam przykład z wnętrzami, bo na tym polu mam niejakie doświadczenie. Żaden z architektów, z którymi współpracowałam przy tekstach, nie potrafił ładnie i z sensem sklecić pięciu zdań. Woleli, żebym to ja pisała, i co najwyżej jeśli popełniłam błąd (zdarza się, oczywiście), wyjaśniali mi, na czym on polega. No ale mówili o konkretach, więc to zupełnie inny temat ;)
  25. Dyskryminowane liczebnie ;) Mnie się trudno o innych wypowiadać, mam doświadczenie tylko ze świniakiem morskim i (bardzo małe, kilkutygodniowy tymczas) z królikiem. Z tego, co zauważyłam, jedne i drugie bardzo kontaktowe są. A ostatnio widziałam nawet filmik z króliczego agility :lol:
×
×
  • Create New...