Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. Dzięki za odpowiedzi :) [quote name='Darianna']Ale nie po to lata tworzenia rasy żeby mieszać je z kundlem. Dolewka niekoniecznie może pomóc, a oprócz zdrowia może przynieść wiele efektów w eksterierze, niekoniecznie pożądanych.[/QUOTE]A po co? Po to, żeby stworzyć psy ze średnią życia 6 lat? Wymagające cesarki w standardzie? Duszące się po biegu na sto metrów? TO jest w porządku, Twoim zdaniem? A jeżeli krzyżówka poprawi zdrowie, przynosząc jednocześnie "niepożądane" zmiany w eksterierze - to ja kicham na eksterier. I uważam, że każdy hodowca, który dba o zwierzę, postawi w takiej sytuacji zdrowie przed wyglądem. [quote name='Darianna']nie jestem w stanie podać, ponieważ dotąd nie spotkałam się z badaniami kundli i prowadzoną wg tego statystyką.[/QUOTE]Czyli nie masz absolutnie żadnego dowodu, przesłanki albo choćby spostrzeżenia na poparcie swojej hipotezy? Naprawdę nic? [quote name='Darianna']nie jestem hodowcą, ale zakładam, że po coś ten imbred ma słuzyć.[/QUOTE]Inbred jest drogą na skróty. Urodziła się suka z uwypukloną określoną cechą, przekazała tę cechę młodym. ŁATWIEJ i SZYBCIEJ utrwalić tę cechę, kryjąc sukę jej własnym synem (który jest pod ręką) nić szukać po dalekich hodowlach albo męczyć się nad "wyprodukowaniem" następnego takiego osobnika, niespokrewnionego (co może zająć zbyt wiele czasu, a poza tym - uwaga - kosztuje). Po to służy. Z punktu widzenia zdrowia populacji kazirodztwo jest ZAWSZE szkodliwe. [quote name='Darianna']A któż to wie skoro nikt tego nie bada? :) bo z rasowych można się spodziewać, jakie efekty osiągniemy a kundel to jedna wielka niewiadoma. Co z jego rodzicami, dziadkami? Jakie badania przeszli? Jak mamy np likwidowac etropium jeśli nie wiemy czy dziadkowie i rodzice kundla etropium mieli? A przy rasowcu przebadanym i z przebadanymi przodkami tą informację mamy.[/QUOTE]Masz rację. Dlatego wcale się nie upieram, że dolewką świeżej krwi [U]musiałby[/U] być kundel. Usiłuję tylko naświetlić, że stan zdrowia niektórych ras jest na tyle tragiczny, że nawet zagadka, kompletna niewiadoma genetyczna ma większe szanse przysłużyć się populacji, niż gwiazda ringów. Tym niemniej pomysł z kundlem ma głównie służyć zawstydzeniu hodowców - pokazaniu, że efekt ślepego trafu jest zdrowszy niż skutek ich długotrwałego wysiłku w "udoskonalaniu" rasy. Od strony praktycznej znacznie większy sens ma urozmaicenie genów za pomocą innej rasy (najlepiej całkiem niepodobnej, kompletnie nie spokrewnionej) - po prostu dlatego, że dzięki rodowodom możemy przeanalizować stan zdrowia przodków danego psa. [quote name='Darianna']rozdzielone ze zdrowiem przyimkiem "i". Tym się rozdziela równoważne zdania.[/QUOTE]Co nie zmienia faktu, że wygląd dajesz na pierwszym miejscu. A nawet jeśli uważasz go za równoważny :shake: - tym się różnimy. Dla mnie komfort życia mojego zwierzaka jest o niebo ważniejszy od wyglądu, ale cóż... [quote name='Darianna']Nie będe się wypowiadać na temat chorowitych ras, gdyż takich nie mam. Nie zamierzam również mieć mopsów czy bokserów czy innych krótkopyskich, bo po prostu nie trafiają w moje gusta estetyczne ani użytkowe. Mam setery i uważam, że wyżły należą do stosunkowo zdrowych ras. A na początku szło, że wszystkie rasowce są be a kundelki cacy i głównie do tego piłam.[/QUOTE]Biorąc pod uwagę wagę, jaką przywiązujesz do swoich gustów estetycznych, oraz ich relację z dbałością o komfort życia psa (równoważne, eksterier zwykle pierwszy w kolejności) - bardzo się cieszę, że masz setery. Zgadzam się również co do zdrowia wyżłów. Jak dotąd miały one szczęście umknąć dążeniom do ideału. A gdzie i w czyjej wypowiedzi "szło", że wszystkie rasowce są be, a kundelki cacy? Możesz to zacytować, żeby konkretnie było?
  2. [quote name='Kiłi']Spoko nie nerwuj się behemotka, pytania najzwyczajniej w świecie nie zauważyłam, nie mam teraz czasu na rozmowy ;) Ponad 3 lata. Poprzedni mix boksa dożył 12 lat w dobrym zdrowiu.[/QUOTE]Nie denerwuję się :) Fajnie, że obecna bokserka ma takie zdrowie, jak piszesz. Życzę jej, by je zachowała przez następne lata (i by tych lat było dużo). A co z tym? [to nie są pytania do eksperta, tylko do miłośnika rasy, bo zakładam, że coś o bokserach wiesz i jakąś opinię na ich temat masz]: [quote name='behemotka'][B]Uważasz, że boksery (jako ogół populacji) są długowieczne, obdarzone znakomitym zdrowiem?[/B] Jeśli tak - poproszę o argumenty, bo powszechna opinia jest całkiem odwrotna. Jeśli nie - dlaczego? [B]Twierdzisz, że boksery (jako ogół populacji) oddychają równie swobodnie, jak psy długopyskie[/B], zwłaszcza podczas upałów oraz w warunkach wysiłku fizycznego?[/QUOTE]I jeszcze jedno. Skoro twierdzisz, że boksery ze zdjęć na podanych stronach hodowli nie mają "przesadnie" skróconych pysków... Ile tam może być między koniuszkiem nosa a powierzchnią czoła? 3 cm? 4? U mojego psa (z grubsza takiej samej wielkości) ta odległość wynosi 10 cm. [B]Myślisz, że takie "ściśnięcie" narządów - jam nosowych, zatok, części górnych dróg oddechowych - nie ma wpływu na ich pracę?[/B] [SIZE=1]Pytanie pomocnicze: Wiesz, jak działał wiktoriański gorset? Jaki miał wpływ na użytkownika?[/SIZE] [quote name='Chefrenek']Oczywiście że tak jest jak napisałam niemniej nie wyobrażam sobie posiadania innej rasy niż buldoga. Ale to już jest moja sprawa i nikomu nic do tego. [B]Chcę mieć chorą rasę to ją mam. Najwidoczniej lubię chodzić po wetach i wydawać tam kasę.[/B][/QUOTE]Miłośnik zwierząt :roll: Moderator forum poświęconego zwierzętom :roll: Z tym nawet trudno dyskutować - bo w tej wypowiedzi jest tylko własna zachcianka. Zero empatii, zero jakiegokolwiek zainteresowania samopoczuciem psa. Cóż, są ludzie, którzy zwierzę traktują jak element umeblowania, modną i fajną ozdobę domu. Można taką ozdobę cenić (przecież ile kosztowała!), można nawet i kochać (dziecko też kocha zabawki, a kolekcjoner sztuki najdroższego Cezanne'a), ale brak grama szacunku. Niesmaczne. [quote name='Chefrenek']A ja jestem ciekawa co Wy zrobiłyście by coś zmienić? Może jakiś protest do FCI? Petycja? Pisać każdy może...[/QUOTE]Co? Nie kupiłam - i, na ile mogę przewidzieć przyszłość, NIGDY nie kupię - psa z założenia chorego/zdeformowanego. Nie wspieram takiego "dążenia do ideału". [Już pierwsza różnica między nami :roll:] Rozmawiając ze znajomymi psiarzami tudzież osobami, które ewentualnie kiedyś chciałyby mieć psa, często wchodzę na temat ras o sensownym stanie fizycznym i tych, na które żal patrzeć, bo nie mogą normalnie funkcjonować. Podając argumenty, odradzam (zwykle skutecznie) określone rasy. Im mniej klientów, tym mniej cierpiących psów. Wiele moich artykułów traktuje o chorobach, zniekształceniach oraz krótkowieczności poszczególnych ras. No, jasne, że nie jest to poczytność na poziomie "Polityki" ;-), ale ludzie wchodzą, zostawiają komentarze - a zatem najwyraźniej przyswajają. To moje pięć groszy. Chyba więcej, niż ktoś, kto na jednym forum ubolewa nad stanem zdrowia buldogów, a na innym marudzi, że autorzy podobnych opinii przesadzają i mają manię. Wiem, że mogłabym zrobić więcej jako hodowca. Ale uważam, że powoływanie na świat wciąż nowych i nowych psów - ze świadomością, że tyle ich umiera w koszmarnych warunkach, a jeszcze więcej nie wie nawet, co to prawdziwy dom i kochający człowiek - jest wątpliwe moralnie.
  3. [quote name='zaginiona sara']Moja 5 letnia bratanica mająca kontakt z psami przy buldogach na filmiku zapytała czy to pieski czy kotki :D widziała pekińczyki, nowofunlandy, kundle, owczarki i inne w typie i nie miała problemów z odróżnieniem psa od kota, ale jak zobaczyła takie coś to nie była już pewna co to jest.[/QUOTE]Ejże, wypraszam sobie :eviltong: Żaden z moich czterech kotów nie wygląda jak buldog. [SIZE=1]I całe szczęście...[/SIZE] [quote name='panbazyl']nie bardzo rozumiem toku myślenia. Żaden wet nie prowadzi statystyki czy szczepi mieszańce czy rodowodowe, pisze tylko rasę jaką poda właściciel (wet nawet nie musi znać wszystkich ras, on musi znać się na leczeniu psa a nie na rasie) oraz cechy szczególne. a ja i tak nadal szukam tej najbardziej zdrowej rasy - jakieś typy moze znów?[/QUOTE] Tok rozumowania [B]molosmolos[/B] rzeczywiście dość oryginalny ;-). I solidnie przesadzony, moim zdaniem. Nie mam pomysłu na przykład, dlaczego odrobaczenie i odkleszczenie mojego kundla - wielkości ONka - miałoby być tańsze niż te same procedury dla rasowego ONka. Albo dlaczego leczenie rasowca z wypadku jest ponad dwa razy droższe... :evil_lol: Obawiam się, że nie można wyodrębnić jednej jedynej najzdrowszej rasy ;-). Jakieś tam typy już podałam. Przypuszczam, że podobne do nich też cieszą się dobrym zdrowiem. Proponuję poszukać wśród mało rozpowszechnionych pierwotniaków, psów użytkowych hodowanych w swoich ojczystych stronach wciąż w celach użytkowych itp. :)
  4. [quote name='kavala']Ja jeszcze dodam, że nasze forumowe pieski z problematycznych ras mogą być w o wiele lepszej kondycji niż elita wystaw. U tychże championów wszystkie te szkodliwe dla zdrowia cechy są jeszcze bardziej nasilone. Ale niestety to właśnie je czyni ""pięknymi".[/QUOTE]Właśnie. Przypominają mi się ONki z Cruftsa z tego filmu :-(. Owszem, na ulicach regularnie widuję owczarkowe pokraki, ale takich kalek jak ta "elita" to jeszcze na żywo nie spotkałam...
  5. [quote name='Kiłi']Tak tak o kopiowaniu to może i rozmawiałyśmy:cool3: Proponuje, zbierz to wszystko do kupy i zapytaj najzwyczajniej w świecie hodowców, najlepiej tych których strony wymieniłaś:razz: [B]Nie mnie na te pytanie odpowiadać[/B] z prostej przyczyny jestem zwykłym posiadaczem boksera, którego interesowało wyłącznie: Swoją drogą zobaczyć psa na wystawie, a zwykłych warunkach to dwie różne rzeczy... Znasz kilka? Rasowych rozumiem? Czyt z rodowodem? Uprawiających jakiś sport czy tylko grzejących dupke na kanapie? i to własnie zależy od właściciela nie od rasy, sama zauważyłaś że psy ćwiczące reprezentują dobrą kondycje i zdrowie i tu tkwi sedno, bo jak się z psem nie ćwiczy, to nawet z charta można zrobić kaleke, nie jest to wina rasy, a raczej jej posiadaczy. I na tym właśnie zakończe, ide teraz wyszaleć mojego krótkonosego boksera:loveu: P.S. Nie uważam, żeby psy z przedstawionych przez Ciebie stron miały przesadnie skrócone pyski (który wygląda dla mnie : [URL]http://blogopsach129.files.wordpress.com/2010/04/mops071.jpg[/URL]) ale o tym też najlepiej podyskutuj z hodowcami:diabloti:[/QUOTE]Na pytanie, w jakim wieku jest Twój własny osobisty pies, albo co uważasz o bokserach w ogóle, nie Tobie odpowiadać, tylko jakiemuś gronu hodowców? :roll: Widzę, że znowu zadaję niezręczne pytania, które najwygodniej zbyć milczeniem, może nikt nie zauważy...
  6. [quote name='evel']Hm, a pieseczki "w typie" też są zdrowe i nie chorują? To jak wytłumaczyć zdegenerowanie np. yorkopodobnych? Wg weterynarzy jakieś 75-90% psów w typie yorka ma problemy zdrowotne, rzepki, oczy, serce itp. Coś nie bardzo się to składa w całość...[/QUOTE]Według kogo psy w typie są zdrowe i nie chorują? Jeszcze raz: wątek jest przede wszystkim o rasowych psach. Rasowych, czyli rodowodowych. Nie w typie. To, że psy w typie gremialnie chorują częściej niż ich pierwotne rasy, większość obecnych chyba wie. Nie ma więc o co kruszyć kopii w tym wątku, lepiej uświadamiać tych, którzy jeszcze nie wiedzą. Natomiast rzesza hodowców i fanów ras takich jak buldogi francuskie czy berneńczyki uparcie nie chce przyjąć pewnych faktów do wiadomości. Na przykład że zwykłe kundle, bez troskliwej opieki hodowców, mają się (przeciętnie) lepiej niż przedstawiciele tych ras.
  7. [quote name='Darianna']A długopyskich rasowców nie ma? Podobnie jak kundli ze spłaszczonym pyskiem?[/QUOTE]No są. I co z tego? Ignorujesz wszystkie moje pytania. Trudne są czy jak? A może niewygodne?
  8. [quote name='Chefrenek']Zauważyłam, że dogo ma tendencje do manii i przesadyzmu. Z jednej strony nagonka na pseudohodowle "bo jak kupisz bez papierów to Ci będzie chorował i Bóg wie co" i propoagowanie akcji r=r, a teraz znów r=r jest beee bo lepsze są kundelki. Za to rozmnażanie kundelków jest złe bo nakręca falę bezdomności itp itd. Zamknięte koło. Czysty obłęd.:tard:[/QUOTE]Apel o logikę. Kto wysunął postulat, że R=R jest be? :crazyeye: Na wszelki wypadek przetłumaczę, bo może nie znasz rozwinięcia i stąd nieporozumienie. R=R to skrót od "rasowy = rodowodowy". W akcji R=R chodzi o to, by, JEŻELI zdecydujemy się na zwierzaka rasowego, kupić tego z rodowodem, bo tylko co w jego przypadku mamy uzasadnioną prawie-pewność, że faktycznie rasowy jest. Natomiast kampania NIE postuluje przekonania wszystkich bez wyjątku do psów rasowych. Dalej dla wiedzy: Oprócz psów rasowych (= rodowodowych) oraz tych w typie ras istnieją również mieszańce oraz kundle. Ideą przewodnią niniejszego wątku nie jest porównanie grupy A z grupą B, tylko co najwyżej grupy A z grupami C i D. W przypadkach wielu ras konkluzja - tutaj mowa głównie o zdrowiu, ale często również pod względem charakteru, a moim zdaniem i urody - jest na korzyść tych ostatnich...
  9. [quote name='Kiłi']Hmmm a możesz mi przypomnieć kiedy dokładnie z Tobą rozmawiałam, bo wiesz ja od kilku lat rzadko bywam na dogo, jak już to w galeriach, nie przypominam sobie dyskusji z Tobą, więc najprawdopodobniej chyba się pomyliłaś:evil_lol:. Nie pisałabym też napewno, jaka kondycja nie jest mojemu psu potrzebna, bo akurat to jest dla mnie najważniejsze, nie bez powodu codziennie trenuje suke, np. podłączam na 1,5 godziny do opony, nie biega kilku kilometrów nie wiem skąd to wytrzasnęłaś, nie twierdze, też że mam niezmordowanego tytana pracy (nie ma to jak dopowiadanie sobie:evil_lol:) bo oczywistym jest, że są rasy wytrzymalsze.[/QUOTE]Dogrzebałam się, sprawdziłam - fakt, pomyłka. To było z [B]Yaną[/B]. Z Tobą usiłowałam prowadzić dyskusję odnośnie "estetycznych" amputacji. Podobny temat (zachcianka wizualna człowieka postawiona ponad komfortem życia psa), podobny styl, podobna argumentacja (cytując Twoje wypowiedzi: "BO TAK", "bo mi się bardziej takie podobają"). Stąd mi się uroiło. [quote name='Kiłi']Ponawiam pytanie ile widziałaś (!rasowych!) bokserów na żywo (nie jednego czy dwa!), czy Twoja wiedza jest czysto teoretyczna z jakiejś tam stronki?? Bo nie ma to jak wypisywać mądrości, gdy nie widziało się jakiejś rasy na oczy... bowsko:evil_lol::evil_lol::evil_lol: P.S. Moja suka nie ma problemów z oddychaniem, nie charczy o zgrozo nawet nie chrapie w nocy:diabloti:[/QUOTE]Widziałam to sporo, na wystawie :eviltong:. Jak było ciepło, charczały i dyszały równo, bez porównania bardziej niż psy z normalnym pyskiem. A bliżej osobiście - lub ze szczegółowych opowiadań opiekunów - znam kilka. Nie wiem, pięć, sześć? Jasne, można z całkowitą słusznością powiedzieć, że to mało, dlatego nie opieram swojej wiedzy wyłącznie ani nawet głównie na własnych doświadczeniach. Częściowo bazuję na opiniach wetów, częściowo na tym, co widzę na spacerach, ale przyznam, że najbardziej znaczącą metryczkę wystawiają bokserom ich najwięksi fani :). Nie gdzie indziej jak w tym wątku miłośniczka (i hodowczyni!) bokserów swoją hipotezę o fantastycznej kondycji fizycznej tych psów argumentowała biegiem na AŻ kilka kilometrów. W ustach znawcy, który broni swojego stanowiska, to o czymś świadczy... Jeśli Twoja suka ma świetną kondycję i zero problemów z oddychaniem - tylko się cieszyć (a w jakim jest wieku? to bardzo istotne). Tym niemniej, ile byś się o niej nie rozpisywała, pojedynczy dowód indukcyjny jako jedyny argument nie ma wielkiej wartości logicznej w odniesieniu do ogółu populacji. Liczę na rewanż w zakresie odpowiedzi na pytania ;) Skoro hodowla ma na celu udoskonalenie rasy, a dawniejsze boksery (pracujące) miały wyraźnie dłuższe pyski, należy wnosić, że krótki pysk jest doskonalszy od długiego. Zatem: [B]Co bokserowi daje spłaszczona kufa? Co to ma wnosić do rasy, w jaki sposób pomaga psu?[/B] Uważasz, że boksery (jako ogół populacji) są długowieczne, obdarzone znakomitym zdrowiem? Jeśli tak - poproszę o argumenty, bo powszechna opinia jest całkiem odwrotna. Jeśli nie - dlaczego? Twierdzisz, że boksery (jako ogół populacji) oddychają równie swobodnie, jak psy długopyskie, zwłaszcza podczas upałów oraz w warunkach wysiłku fizycznego? [quote name='Kiłi']Za buldożki czy mopsy się nie wypowiem, ale [B]u bokserów nie zauważyłam jakiegoś wielkiego dążenia do skrucenia kufy[/B]. Część bokserów to psy w jakiś sposób ćwiczące (w ten czy inny) i jakoś dają rade ;-)[/QUOTE]To ja naprawdę nie mam pojęcia, gdzie patrzyłaś. Wchodzę na strony hodowli bokserów, pierwsze z brzegu: [URL]http://www.boxer.ewenement.pl/psy.htm[/URL] [URL]http://www.gromadkazestarowki.pl/suczki.html[/URL] [URL]http://www.vonschreck.com/cms/index.php?option=com_content&task=view&id=90&Itemid=74[/URL] [URL]http://www.glogosia.pl/pl/nasze_psy.html[/URL] [URL]http://alfahara.republika.pl/alfa_hara_dzisiaj_03.htm[/URL] [URL]http://sadnocnychgwiazd.jimdo.com/poza-hodowl%C4%85/[/URL] Popatrzcie na zdjęcia. To nie są mocno skrócone kufy? :crazyeye: Natomiast nie przeczę, że "część" bokserów w jakiś sposób ćwiczy. Mogę uwierzyć, że ta "część" prezentuje bardzo dobre zdrowie i kondycję. Problem polega na tym, jaka to część :roll: Przecież nie twierdzę, że każdy bokser to kaleka, co to nie przebiegnie kilku metrów. Kilka pewnie przebiegnie bez problemu, ale obawiam się, że przytłaczająca większość nie pokonałaby w dobrym zdrowiu kilkudziesięciu kilometrów biegiem. Cieszę się, że istnieją boksery o naprawdę dobrej kondycji fizycznej, tym niemniej rasa jako całość wciąż - niestety - jak najbardziej pasuje do tematu. W celu uwypuklenia, "wyidealizowania" konkretnej cechy wyglądu, dla estetyki pogorszono komfort życia psów. Chyba że ktoś mnie w końcu uświadomi, bo czego tym psom potrzebna spłaszczona kufa, co im daje, jakie ma zalety.
  10. [quote name='Arwilla']Bzdurzysz moja droga...[/QUOTE]Rodowód = dowód pochodzenia. Więc niby dlaczego bzdura? Oczywiście, że można prowadzić jak najbardziej profesjonalną, zaopatrzoną w pełną dokumentację hodowlę mieszańców albo kundli. A labradoodle to niby co? Rację ma też Afryka, podając za przykład eurodogi i greystery. Alaskan husky chyba też się kwalifikuje? [quote name='Arwilla']No tak, faktycznie... te rasy doskonale nadają się do ulepszania wyglądu mopsów...:evil_lol:[/QUOTE]Do poprawy ZDROWIA, nie wyglądu. Zrozum, niektórzy dbają w pierwszej kolejności o komfort życia zwierzęcia, nie o urodę... Po drugie można dodać każdą rasę czy kundla bez zmiany wyglądu rasy, nad którą pracujemy. Po trzecie akurat mopsom drastyczna zmiana eksterieru (m.in. prosty ogon, długi pysk, brak fałd skórnych) wyszłaby na dobre.
  11. [quote name='Darianna']3: kundle i psy w typie też chorują. Ale je mało kto bada, stąd błędne przekonanie o ich nadprzyrodzonym zdrowiu... 4: Powodzenia w odtwarzaniu niektórych ras bez imbredu, jak to miało np miejsce przy ogarach. Tam bez tego nie udało by się odtworzyć starej polskiej rasy. W przypadku ras, gdzie pula genetyczna jest duża imbred jest dla mnie dopuszczalny, gdy ma sensowne uzasadnienie. 5: Konia z rzędem temu, kto wykaże, że u kundli imbredu nie ma :diabloti: Psy wolnożyjące nie przemierzają setek kilometrów w poszukiwaniu niespokrewnionego partnera, raczej bazują na tym, co pod łapą... szeroka pula genowa owszem, ale w praktyce to tak nie wygląda. Więc siłą rzeczy kto zagwarantuje, że to nie ojciec pokrył córkę czy też syn matkę? Wizualnie nie zawsze człowiek skojarzy że rodzice miotu są spokrewnieni. :cool3: 6: Dolewanie krwi do rasy owszem, ale nie kundla. Dla mnie nieporozumieniem jest Księga Wstępna ogarów, która już została zamknięta na szczęście. Wpisywano do niej kundle wyglądające jak ogary właśnie w celu zwiększenia puli genetycznej. Tyle to, że pies wygląda jak ogar może być wynikiem kompletnego miksu a nie tego, że w przodkach miał ogara. Bardziej przemawia do mnie idea coonogarów, czyli dwa mioty ogarek z coonhoundem. Tu mamy pewność, że pies przebadany itp oraz że z miotu nie wyjdzie nam owczarek... Wiele ras powstało przez mieszanie istniejących wcześniej ras. Ale ras, a nie kundli. Gwoli wyjaśnienia, określenie kundel nie ma dla mnie negatywnego nacechowania. To dla mnie po prostu pies o nieudokumentowanym pochodzeniu i tyle.[/QUOTE][SIZE=1]Do cięcia wibrysów (używasz mylącego określenia, bo wąsy to tylko włosy, a wibrysy pełnią funkcję narządów czucia) się szczegółowo nie odnoszę, bo dyskusja jest stara jak świat. Piszesz tylko o swoich wrażeniach i swoich potrzebach, psy w tym wszystkim wydają się najmniej ważne.[/SIZE] [B]Ad. 3[/B]. A kto tu twierdził, że nie chorują? :crazyeye: Niektóre rzadko albo wcale, inne często czy wręcz bez przerwy. Problem polega na tym, że w niektórych rasach choroba jest standardem lub wręcz niezbędnym wymogiem. I takim rasom potencjalnie lepiej zrobi dodanie krwi nawet przeciętnego kundla, bo przeciętny kundel jest zdrowszy od takiego, powiedzmy, King Charles spaniela albo mopsa. Albo berneńczyka. Albo wilczarza. I tak dalej, i tak dalej... Niektórzy hodowcy sami chętnie przyznają, że rezygnacja z rozmnażania wszystkich psów chorych i nosicieli zmniejszyłaby populację hodowlaną do wspomnianych (nie przeze mnie) 40 proc. Podaj choć jedną chorobę, przy której kundle mają taki lub gorszy wynik. [B]Ad. 4[/B] Jeżeli pula genetyczna jest duża - czyli mamy dużo reproduktorów do odtwarzania rasy - to na gwizdek inbred? Pomijam, że odtwarzanie rasy zdarza się niezmiernie rzadko (a nawet gdy się zdarza, już po odtworzeniu można spokojnie wprowadzić nową krew, by powiększyć pulę genową), a dzisiejsi hodowcy stosują inbred jako standardową metodę działalności. [B]Ad. 5[/B] Pewnie się zdarza. Ale w hodowlach jest świadomie stosowaną normą - i na tym polega problem. Jak to w filmie było (nie jestem pewna, czy dobrze zapamiętałam liczby :oops:)? 10.000 brytyjskich mopsów jest genetycznym odpowiednikiem 50 osobników? Uważasz, że u kundli jest tak samo albo choćby w przybliżeniu podobnie? :crazyeye: [B]Ad. 6[/B] Czyli z dolewanie krwi innej rasy popierasz? A dlaczego nie kundli? Mnóstwo ras powstało właśnie przez selekcję z podwórkowych Burków ;) [quote name='Darianna']Wygląd plus zdrowie - racja. (...)[/QUOTE]I znowu wygląd na pierwszym miejscu :sad: [quote name='Darianna']Jestem pewna, ze własciwie odsetek rozmaitych chorób byłby zbliżony u kundli i rasowców, tylko to te drugie są bardziej przebadane.[/QUOTE]Zatem np. problemy z oddychaniem u długopyskich kundli są w zbliżonym stopniu tak powszechne jak wśród pekińczyków, mopsów, buldogów francuskich czy boston terierów? A inne typowe dla konkretnej rasy schorzenia, jak dermoid sinus dla ridgebacków, deformacje kręgosłupa u mopsów czy syringomyelia dla cavalierów? [quote name='Darianna']Pomijając rasy typowo bardzo chorowite, ale tu się właściciel liczy z wydatkami itp biorąc takiego psa.[/QUOTE]Z wydatkami może i tak, ale nie z dobrem psa :roll:. Świadomie powołując na świat zwierzę, które z założenia będzie "bardzo chorowite", będzie cierpiało i nie będzie zdolne do normalnego życia, taki człowiek jasno pokazuje, jakie są jego priorytety. Ot - jak w temacie, dążenie do ideału kosztem zdrowia psów...
  12. [quote name='Chefrenek']Oczywiście bo strzelacie utopijnymi frazesami a tak na prawdę z hodowlą macie zero wspólnego. Opieracie się na tym co zaserwowała Wam TV. A może by tak wniknąć bardziej w kynologię? Wtedy wiedziałybyście, że nastąpiła zmiana standardu buldoga angielskiego czy chociażby basseta. [B]Poza tym inbred nie tworzy wad genetycznych[/B] ale o tym możecie sobie poczytać w mądrych książkach czy chociażby internecie.[/QUOTE]Nie tworzy, tylko uwydatnia, powiela, wydobywa. To fajnie? :roll: Ja tam o zmianie wzorca basset hounda wiem. I bardzo się z niej cieszę, uważam ten krok za odrobinę nadziei dla psów, że może nie będą musiały skończyć jako karykatury samych siebie. Acz reakcje środowiska miłośników bassetów były dość haniebne. Podobna zmiana w stronę rozsądku i dobra zwierząt uratowała bloodhoundy, które też otarły się o kalectwo. O buldogu angielskim nowości nie znam. Może dlatego, że rasa już mnie odrzuca przez stopień deformacji. A wcześniejszy post zgłosiłam do moderacji (z - utopijną, a jakże - nadzieją, że zostanie rozpatrzony w sposób obiektywny, nie na zasadzie stronniczej cenzury) jako atak na użytkowników. [quote name='Kiłi'][B]A czemu np. boksera?[/B] Mam bokserke rasową z którą trenuje m.in. WP, frisbee, częściowe agility, elementy obedience itp, jestem zadowola z jej użytkowości oraz ze zdrowia, prześwietlona, kilka razy badana przez dr. Niziołka. Krótka kufa też jej w niczym nie przeszkadza, potrafi dziennie 2 godziny aportować frsibee następnie ok 6-7 godzin spacerować po lasach i jeszcze mieć ochote na więcej. Toteż zainteresował mnie Twój post, dlaczego wymieniłaś boksera? Uzasadnij. Jakie masz doświadczenie z tą rasą, ile (rasowych) przedstawicieli jej widziałaś (czyt. miałaś też bliższy kontakt). Dodam jeszcze tylko, że nie neguje żadnych "racji" z tego tematu, zaciekawił mnie tylko ten wpis, bo akurat na niego się natknęłam. Bokser jak dla mnie to cudowny pies użytkowy, nadający się do sportów i wymagający doświadczonego właściciela własnie dlatego, że to pies bardzo żywotny i nie nadający się dla przeciętnego Kowalskiego.[/QUOTE]Temu: [URL]http://www.dogbreedhealth.com/boxer/[/URL] Bo problemy z oddychaniem, bo charczenie, bo plejada typowych chorób, bo krótkowieczność, bo wrażliwość na ciepło. Już Ci to kiedyś wyjaśniałam. Podczas poprzedniej naszej dyskusji na dokładnie ten sam temat jako dowód fantastycznego zdrowia bokserów podawałaś swoją sukę, która potrafi przebiec aż [sic!] kilka kilometrów. Na pytanie, dlaczego nie mogłaby uprawiać rekreacyjnych trzydziestokilometrwowych biegów po górach i dolinach z moim kundlem - o podobnej wielkości i podobnej budowie ciała - odpowiedziałaś, że taka kondycja nie jest jej potrzebna do szczęścia. Bo nie. Teraz twierdzisz, że masz niezmordowanego tytana pracy (choć nie wiem akurat, co obedience ma do zdrowia fizycznego). To miło, choć jeden przykład jeszcze o niczym nie świadczy. Jak ktoś ma berneńczyka, któremu fartem udało się dożyć do dziesiątych urodzin, to nie znaczy, że mowa o psach długowiecznych...
  13. [SIZE=1][quote name='zaginiona sara']Do niedawna kopiowanie było legalne. Nie mam informacji nt. czy na wystawie pies kopiowany, którego zakaz już objął jest dyskwalifikowany, ma obniżoną ocenę? Czy związek się tym zajmuje czy ma gdzieś?[/QUOTE]Starsze i nie do końca w temacie, ale dopiero zauważyłam. Gwoli ścisłości: zakaz kopiowania obowiązuje od 1997 roku (wtedy weszła w życie ustawa o ochronie zwierząt). Bodaj w 2005 zakaz ten został potwierdzony przez Głównego Lekarza Weterynarii. A związek ma gdzieś. Rzeczniczka prasowa związku, Anna Bogucka, mając w pogardzie nie tylko komfort zwierząt oraz prawo, długo po wprowadzeniu zmiany we wzorcu boksera - zmiany jednoznacznie zakazującej obcinania zarówno ogona, jak i uszu - wciąż użyna szczeniakom ze swojej hodowli ogony i uszy. Godny przykład.[/SIZE] [quote name='Kam']"Chcesz mieć zdrowego psa z normalną psychiką? - to go sobie wyhoduj sam, my hodujemy ładne" ;)[/QUOTE]Właśnie na każdym kroku widać, że uroda to dla hodowców niedościgniony priorytet :shake:. Prosta analiza wzorców rasy (ja akurat porównywałam kilkanaście ras teoretycznie użytkowych, jak onki, dobermany, boksery) pokazuje jasno, co się liczy dla hodowców oraz sędziów. Co najmniej 98 proc. treści poświęca się wyglądowi, pozostałe 2 (przy dobrych wiatrach) przypada na zdrowie, a czasem nawet odrobinę charakteru. [quote name='Martens']To może zacznijmy się czepiać nie tylko hodowców, ale i nabywców?[/QUOTE]O przepraszam, ja się od dawna czepiam również nabywców :-P. Każdym rynkiem rządzi popyt, nie podaż - więc kupcy jak najbardziej ponoszą odpowiedzialność za degenerację oraz cierpienie psów. Najlepszym dowodem wagi głosowania poprzez portfel są hodowle np. dobermanów czy bokserów, gdzie niektórym szczeniętom nawet z tego samego miotu amputuje się ogony czy uszy, a innym - na zamówienie klienta - zostawia. Oto władza pieniądza przeznaczonego na zakup zwierza. Można to wykorzystać również w zakresie zdrowia. Dlatego właśnie NIE kupię psa rasy, u której normą czy wymogiem są problemy zdrowotne. Nawet jeżeli bardzo mi się podoba i chciałabym go mieć. [quote name='Caruso']Najnowsza strona pani Carol Fowler, znanej "bojowniczki"o zdrowe cavaliery, którym po prostu grozi zagłada. [URL]http://www.dogbreedhealth.com/[/URL] W górnym menu znajdziemy : obowiązki właścicieli! I wykaz ras psów z rzetelnym opisem co badane być powinno i co najbardziej zagraża danej rasie.[/QUOTE]Ciekawa strona, dziękuję za podanie :) Nawet już mam pierwsze zastosowanie ;-)
  14. [quote name='Chefrenek']Hmmmm a jak Ty sobie wyobrażasz np. połączenie buldoga z pierwszym lepszym kundlem?[/QUOTE]Możesz sprecyzować, co masz na myśli? W sensie czy dojdzie do kopulacji i zapłodnienia? Nie widzę przeciwwskazań. [quote name='Arwilla']Wiele postów upłynęło, ale mam pytanie do Cockermaniaczki... Jak wyobrażasz sobie dolewanie świeżej, "zdrowej" krwi do rasy, skoro nie wiesz co ta krew w sobie niesie? Piszesz o "zdrowym" mieszańcu... nie wiesz, czy ten "zdrowy" mieszaniec nie jest nosicielem wielu chorób genetycznych, a nie każdą da się wyłapać badaniami...[/QUOTE]To chyba do mnie było ;) W przypadku psów rodowodowych chyba z grubsza wiadomo, co niosą? Więc można wprowadzić psa zupełnie innej rasy. Można również użyć mieszańca albo kundla - bo problem polega na tym, że przy dzisiejszym stanie zdrowia wspomnianych dopiero co spanieli, mopsów albo buldogów niespodzianka genetyczna (nikt nie wie, co pies niesie) jest i tak dużo bezpieczniejsza niż gwiazdy ringów... [quote name='Aneta220978']Jestem przeciwna jakimkolwiek interwencjom hodowców w genetykę...[/QUOTE]Przepraszam, ale turlam się ze śmiechu :lol: Całą [U]istotą pracy[/U] hodowcy jest właśnie interwencja w genetykę.
  15. [quote name='Cockermaniaczka']Wiecie co,skoro macie taka szeroka wiedze nt hodowli,genetyki to czemu jeszcze nie hodujecie super zdrowych psow?:smile: Poczekam na wasze wyniki z checia ;D Tak obcinam psu wasy tak samo jak robia to hodowcy wuelu ras i nie widze zeby pies z tego powodu cierpial;D Pies to nie kot.[/QUOTE]Nie mam szerokiej wiedzy na temat genetyki, to tylko podstawy. Podstawy, które przytłaczająca większość hodowców ignoruje. Dla SWOJEGO wyobrażenia urody. A hodować nie zamierzam nigdy. Uważam, że za dużo psów umiera na ulicach i w schronach, wegetuje w kojcach i na łańcuchach, by zalewać przepełniony rynek ciągle nowym "towarem". [SIZE=1]Wiem, że pies to nie kot, napisałam wyraźnie, że dla psa bez wątpienia wibrysy nie są aż tak ważne jak dla kota, ale przecież pełnią swoją rolę. Dlatego najnormalniej w świecie zapytałam o wpływ braku wibrysów na zachowanie zwierzaka. Ale może nie zwracasz na samopoczucie psa aż takiej uwagi (po co? przecież jest ładny) i po prostu nie wiesz, skoro nie odpowiadasz.[/SIZE] [quote name='Cockermaniaczka']nie bede ci tlumaczyla zasad groomingu bo mi sie nie chce.Zbojkotuj wszystkich wlasciceli pudli,spanieli,seterow itd itp ;D Moj pies i moja sprawa czy i jak go obcinam.[/QUOTE]Nie obrażaj może tak na prawo i lewo :roll:. Miałam seterkę na tymczasie przez jakieś siedem miesięcy. Do głowy mi nie przyszło obcinanie jej wibrysów :crazyeye: Argumentacja też niebezpieczna. Zgodnie z nią mam prawo amputować psu łapę (też będzie żył, nie? i może być szczęśliwy). Mój pies i moja sprawa, czy i jak go obcinam. [quote name='kavala']A tak przy okazji, możesz mi powiedzieć po co mu je obcinasz?[/QUOTE]Jak to po co? No przecież napisane wyraźnie: żeby nie wyglądał jak foka. Taki jest ładniejszy :loveu:
  16. Dławik nie nauczy psa chodzić na luźnej smyczy. Kolczatka też nie. Ani halter. Każdym z tych narzędzi (które mają swoje zastosowanie, ale absolutnie nie jako środek do oduczania ciągnięcia) można zrobić psu krzywdę. Zamiast straszyć psa bólem i dyskomfortem, jeżeli się od nas oddali - bo tak działają te akcesoria: sprawiają zwierzęciu przykrość, gdy smycz jest napięta - przekonaj go, że fajnie jest trzymać się blisko przewodnika :). Smaczki, zabawa i pochwały za luźną smycz pomogą przekonać sunię, by zrezygnowała z roli parowozu ;). Warto też spróbować tzw. drzewa, czyli zatrzymywania się w miejscu za każdym razem, gdy panienka pociągnie smycz (ruszamy dalej dopiero gdy ją zwolni, by pokazać, że spacer będzie się odbywał tylko i wyłącznie na luźnej smyczy). Nauka pójdzie na pewno łatwiej po wybieganiu, gdy sunia jest zmęczona. Przewracanie się na plecy to całkiem oddzielna kwestia. Za dużo tu zależy od mowy ciała, więc trudno stwierdzić, nie widząc suni, ale możliwe, że jest po prostu mocno podporządkowana. Niekoniecznie musiała być bita, może po prostu została za wcześnie oddzielona od matki i ma braki w socjalizacji, może jest mało pewna siebie, może w poprzednim domu się na nią wkurzali, gdy "broiła", i same złe emocje wystarczyły, by podkopać jej zaufanie do człowieka? Miesiąc to jeszcze niedługo. Daj jej czas na zaufanie i pokochanie, zbuduj więź opartą na pozytywnych uczuciach i będzie dobrze :). Na pewno w takiej chwili, gdy sunia okazuje uległość czy lęk, nie pocieszaj jej, nie obejmuj, nie przemawiaj z czułą troską - odbierze to jako nagrodę za swoje zachowanie i będzie je powtarzała. U wielu psów zabawa w przeciąganie pomaga podbudować pewność siebie, zwłaszcza jeśli będziesz często pozwalała zwierzowi na wygraną. [quote name='paulina2904'](...) krzywdy zwierzakowi to nie robi, ponieważ sterując jego głową nie nadwyrężamy karku.[/QUOTE]Obroża uzdowa to niebezpieczny gadżet. Jeśli pies się nagle szarpnie (przestraszy czegoś, odskoczy, wystartuje, będzie chciał pogonić) można mu zrobić DUŻO większą krzywdę niż nieszczęsną kolczatką :shake:. Poza tym, jak pozostałe narzędzia, nie służy do nauki chodzenia przy nodze.
  17. [quote name='Cockermaniaczka']Nosiciel nie jest chory zazwyczaj;p w cockerach wiele hodowli uzywa psow z PRA B i jakos hodowla idzie do przodu....A eliminujac nosiciele wiele psow odpadlo by w przedbiegach,ze szkoda wg mnie dla rasy i puli genetycznej. Oczywiscie jest duzo psow N/N wiec na szczescie cockery nie sa strasznie "chora" rasa ....[/QUOTE]Hodowla "jakoś idzie do przodu", a efekt nie jest "strasznie chory". Jak to mają być zachwyty nad udoskonalaniem, to żenada :roll: Od kilku postów usiłuję wytłumaczyć, że wykluczenie z hodowli wszystkich chorych i nosicieli wcale nie oznacza zawężenia puli genetycznej. [quote name='Cockermaniaczka']Dla mnie charakter powinien byc najwazniejszy....Pozniej zdrowie i eksterier.W takiej wlasnie kolejnosci... Ale jak wiadomo,kazdy ma inne priorytety. Ja np nie wykluczyla bym tak pieknego psa jak ten z hodowli tylko dlatego ze ma PRA B [URL]http://www.cocker.com.ua/wiliam.htm[/URL][/QUOTE]Przeczysz sama sobie. Najpierw twierdzisz, że najwyżej cenisz charakter, potem zdrowie, na końcu wygląd. A dwa zdania później tłumaczysz, że chętnie widzisz w hodowli nosiciela choroby (czyli, jakby nie patrzeć, zwierzę przekazujące potomstwu uszczerbek na zdrowiu), bo... jest ładny :shake: Wielu hodowców robi to samo. Karmi publikę wzniosłymi frazesami, jak to niby zależy im na zdrowych szczeniaczkach o znakomitej psychice, a gdy przyjdzie do praktyki - biorą nawet i nosiciela (albo chorego; albo krewnego). Bo ładny. Właśnie TO jest różnica między teorią a praktyką. W teorii zdrowie się liczy, w praktyce gremium hodowców (nie, nie wszyscy) ma je głęboko tam, gdzie słońce nie dochodzi. [SIZE=1]Obcinasz psom wibrysy? To nie ma żadnego wpływu na ich zachowanie? Wiem, jak ważne dla kotów są wibrysy, dla psa bez wątpienia nie w takim stopniu, ale mimo wszystko... Po co? A, przepraszam. Żeby nie [U]wyglądał[/U] jak foka. Przecież cóż mogłoby być w psie ważniejszego, niż wygląd?[/SIZE] [quote name='Cockermaniaczka']Nie do konca bo ten pies daje zdrowe dzieci...[/QUOTE]Poprawka. Ten pies MOŻE dać zdrowe dzieci. Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa MOŻE równie dobrze dać dzieci chore. [quote name='kavala']Wręcz odwrotnie, szkoda wprowadzać do puli genetycznej nosicieli, przecież to nie jest wymierająca rasa. [B]Nosicielstwo to nie choroba, ale pierwszy krok do niej.[/B] I jest dziedziczone, czyli rozmnażając takiego psa rozsiewa się to nosicielstwo na prawo i lewo, aż w końcu spotka się dwóch nosicieli (co robi się coraz bardziej prawdopodobne) i urodzi się chore potomstwo. Mało to ładnych i równocześnie nieobciążonych wadliwymi psów w tej rasie? [B]Jeśli takowych brakuje, to znaczy, że rasa jest już zdegenerowana.[/B][/QUOTE]Dokładnie!
  18. [quote name='Itske']a na dodatek nie lubię psów z brązowym nosem:wallbash:, jak to jednak siebie nie znam:diabloti: behemotka, ile masz już psów, o koty nie pytam, bo nie pewnie zliczysz:lol:[/QUOTE]A ja nie lubię psów z krótkim ogonem i wielkimi uszyskami :eviltong:. Pogódźmy się z tym: obie mamy brzydactwa... Tylko dlaczego takie ładne? :evil_lol: Do czterech jeszcze liczę ;) - to w sprawie kotów. A psów chyba półtorej sztuki: jeden w Glasgow, drugi w trakcie transferu, z punktem magazynowania w Koluszkach.
  19. Przede wszystkim: - w żadnym wypadku nie pozwalać na gonienie, skoro koty się boją (gonitwa w zabawie to co innego, może kiedyś wypracują sobie takie relacje, by się bawić w polowanie, ale na razie jest to rozrywka dla psa kosztem przerażenia kota :roll:); - nie zmuszać kota do żadnego kontaktu, absolutnie NIE przytrzymywać wbrew woli w celu powąchania przez psa; - budować kotom pozytywne skojarzenia z psem i [I]vice versa[/I]; - nie zostawiać ich razem bez kontroli, dopóki ustalą sobie stabilnych relacji. Ostrożność to podstawa, szczególnie jeżeli pies jest duży (z ciekawości: co to za rasa?). Wkurzony kot może psu rozorać nos pazurami, wkurzony albo nawet nadmiernie pobudzony duży pies raz kłapnie zębami i... tragedia gotowa. A psy myśliwskie mają silnie wbudowany instynkt pogoni, który bez naszej kontroli łatwo się przekształca w pełne polowanie. Tym niemniej byłabym dobrej myśli. Dla większości psów kot w domu (= członek rodziny) to zupełnie inny gatunek zwierzęcia niż kot na dworze (= potencjalny obiekt pogoni). Pies zapewne w miarę szybko zaakceptuje koty. Z przekonaniem ich, sądząc po opisie, pójdzie trudniej. Na pewno dłużej w każdym razie, ale nie przyspieszaj tego. Kota i tak do niczego nie zmusisz ;). Daj im czas, zadbaj, by miały jak najmniej stresu (zabawa, dobre skojarzenia z psem, może feliway?), przekonaj, że nie muszą się bać. [SIZE=1]Wiem co mówię, niestety, choć mierzyłam się raczej z odwrotnymi problemami ;). Miałam BARDZO trudne dopsienie, bo kocica-przywódczyni stada na dzień dobry usiłowała psa (35 kg) zeżreć, a potem go terroryzowała na każdym kroku, biła i zastraszała. Po około 3-4 miesiącach postanowiła pozwolić kundlowi żyć - tyle trwało ustabilizowanie relacji, przy mojej ciągłej pracy nad zapoznaniem futer.[/SIZE] [quote name='KatarzynaSol11']Własnie nie wiedziałam, czy przytrzymywanie psa to dobry pomysł, ale już wiem, że tak. A Wy pozwalaliście gonić się zwierzetom po domu? Ja na przykład boję sie, że pies złapie uciekającego kota i zrobi mu krzywdę, a na polu jest zawsze jakieś drzewo czy cos na które kot może uciec, na razie izoluję zwierzęta jak są w domu, ale to chyba nie najlepsza metoda...[/QUOTE]Skoro koty wychodzą bez kontroli na dwór, to trochę utrudnia sprawę (i jest dla nich bardzo niebezpieczne, ale to insza inszość). Kiepsko, że przestały przychodzić na Twoje wołanie, wcale nie lepiej, że przesiadują na drzewach. Zadbaj o więź z nimi, bo na razie chyba strach bierze górę... Izolacja jako sposób na zapoznanie raczej się nie sprawdzi. Raczej próbuj je do siebie stopniowo, krok po kroku przyzwyczajać - byle nic na siłę, w możliwie komfortowych warunkach i koniecznie z psem pod kontrolą (na smyczy, by na pewno się nie wyrwał).
  20. [U]Jeżeli[/U] przepisy lokalne pozwalają puszczać psy luzem na terenie niezabudowanym pod warunkiem sprawowania kontroli I jeżeli oba mandaty zostały wystawione w sprawie zdarzeń mających miejsce właśnie na terenie niezabudowanym - to sprawa jest w zasadzie do wygrania, choć będzie trzeba pewnie udowodnić, że ma się nad psami kontrolę. To był na pewno teren niezabudowany? Poza tym historia jest odrobinę niespójna... Piszesz, że sąsiadka dzwoniła na policję za każdym razem, "czy wychodzimy z psami na smyczy czy nie". Czyli psy na smyczach niekiedy chadzają. Zarazem twierdzisz, że nie mogą z przyczyn zdrowotnych. Same zaświadczenia wydają się lipą. Zwiotczenie mięśni krtani, podobnie jak schorzenia np. przełyku, rzeczywiście mogą być decydującym przeciwwskazaniem do obroży. Ale mnóstwo modeli szelek w ogóle nie opiera się na szyi, tylko na barkach, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by je zakładać. Czemu trójłapka nie może chodzić na smyczy? :crazyeye:
  21. [quote name='Cockermaniaczka']A moze te pies np jest wybitny eksterierowo,Moze ma piekna glowe,moze ma doskonaly ruch,moze maja wspaniale charakter i jest sprawdzony pod wzgledem uzytkowosci??? I co wtedy?Wykluczyc takiego psa ? Nosiciel nie oznacza ze pies jest chory... Moze byc nosiciel np PRA( PRA B). Laczac ze zrowym psem nie otrzymamy psow chorych a nie wykorzystujac takiego psa mozemy wiele stracic. Nie jestem hodowca by takie rzeczy wyjasniac,zreszta kazda rasa na pewno ma takie przypadki i w roznych chorobach... Dla mnie to ze pies jest nosicielem nie sklresla go z hodowli pod warunkiem ze mamy zdrowa suke z ktora psa laczymy. Jasne ze fajniej by bylo jak by tylko same zdrowe w 100 proc psy hodowac,ale niestety teoria swoje a praktyka swoje:)[/QUOTE]Piękna głowa i cała reszta wybitnego eksterieru to w mojej opinii jedno z ostatnich zmartwień porządnej hodowli, daleko za zdrowiem. Hodowca, dla którego najważniejsze jest dobro zwierząt, wybierze reproduktora z przeciętną albo brzydką głową, ale wolnego od choroby. A wspaniały charakter, użytkowość? Zgoda, to są wartości, które warto utrwalać. Ale jeżeli nie da się w rasie znaleźć odpowiedniej liczby (dla niezbędnej różnorodności genetycznej) psów zdrowych I nie-nosicieli, obdarzonych zarazem dobrą psychiką, to chyba wypada przyznać się do porażki w kontekście całej rasy i albo zarzucić hodowlę, albo wprowadzić świeżą krew spoza rasy.
  22. Szkoda, pechowy egzemplarz Ci się trafił. Wadliwe stanowczo - szelki nie mają prawa po prostu pęknąć na pierwszym spacerze, przecież pies nie ciągnie aż tak mocno, to nie koń czy inny nosorożec ;) A taki pech tylko potwierdza, że nie warto na stałe polegać na narzędziach, tylko uczyć. [To nie jest żaden przytyk oczywiście, bo zakładam, że swojego nauczyłaś. Mówię ogólnie :)] Przy mojej tymczasowej seterce przyczepienie smyczy z przodu do szelek bardzo pomogło skutecznej kontroli w czasie nauki. Po spędzeniu większości życia w klatce suka nie znała konceptu spaceru, obroży, chodzenia przy nodze czy w ogóle smyczy, a że w dodatku była równie piękna, co głupia :evil_lol:, ładne parę miesięcy zabrało, zanim się dogadałyśmy w sprawie wleczenia ludzia w wybranym kierunku. Szczęśliwie się udało. Kolczatka równie szczęśliwie nawet mi do głowy nie przyszła, bo pewnie bym rudzielca zabiła...
  23. [quote name='APSA']Wymagania! Może jeszcze ma mieć empatię? I szczyptę urody? I w dodatku na raz? A tak w ogóle, to się odzywaj częściej :smile:[/QUOTE]I urok osobisty, i wdzięk, i grację. Jeśli takiego nie znajdziesz, no to już trudno, pewnie będę musiała w następnej kolejności wziąć sobie coś nowego :shake: :eviltong: [SIZE=1]Postaram się ;-)[/SIZE] [quote name='Itske']Behemotka - to trzeba bylo wziąć suke, toż wzięłas faceta i mózgu sie domagasz?! :smile:[/QUOTE]Niby prawda :evil_lol:. Jedyne moje futro, które można walnąć w łeb i nie usłyszeć dźwięcznego echa, to kobieta. Tyle że szuja do ubicia, ale coś za coś... Jeszcze nie masz brązowonosego, a już nie chcesz oddać? No to trzymam kciuki :lol:
  24. Ale roześmiany ryjek :loveu: [SIZE=1]A co to zydelek? Niezaznajomionam z terminem :oops: [/SIZE][quote name='APSA']Chyba powinnam zrobić jakąś większą akcję promocyjną na pomorzu - to już trzeci trójłap zabrany z Palucha przez Pomorzan :)[/QUOTE]No właśnie, a propos :) Morengo/Morek ma się świetnie. Uwielbia przytulanie, jedzenie, podgryzanie przez inne psy, jedzenie, bieganie i jazdę samochodem. A, i jeszcze jedzenie :evil_lol:. Ogonek powędrował do góry, znaczy kawaler czuje się dużo pewniej w nowym środowisku. Jeden ze współlokatorów początkowo uparcie próbował znaleźć czwartą łapę i nie mógł zrozumieć, gdzie się podziała brakująca część :lol:. Generalnie odnalazł się fantastycznie, jest radosny i ufny. I głupiutki :eviltong:. Podobno straszny z niego tumanek. Można do niego mówić długo, pięknie i kwieciście, a on się będzie bardzo mądrze patrzył... i właściwie tyle by było z jego mądrości ;). To takie zwierzątko do kochania, przytulania i bawienia się. I karmienia, rzecz jasna. Czy ja mogę poprosić o jakieś zwierzę z mózgiem? Tak dla odmiany? :diabloti:
  25. [quote name='evel']Zaciekawiłaś mnie. Ze sporą częścią Twojej wypowiedzi ogólnie się zgadzam, sama mam w głowie powiedzmy listę ras, na które bym się nie zdecydowała właśnie przez ich predyspozycje zdrowotne do różnych dziwnych przypadłości, ale rodezjana się nie spodziewałam :) Możesz wyjaśnić, czemu rodezjana też byś nie kupiła? ;)[/QUOTE]Pręga rodezjana, tak jak i thai ridgebacka, to jeden z objawów łagodnej postaci dermoid sinus - choroby kręgosłupa, która w poważnych odmianach jest niebezpieczna dla zdrowia i życia. Jeśli dobrze rozumiem, z pręgą i tą chorobą jest tak jak z załomkiem na ogonie i rozszczepem kręgosłupa: sam załomek niby nie jest groźny, ale w następnych pokoleniach może zebrać swoje żniwo. Różnica polega na tym, że psy z załomkiem programowo wyklucza się z każdej przyzwoitej hodowli (z wyjątkiem psów kopiowanych, gdzie można to łatwo ukryć przez amputację), podczas gdy pręga jest niezbędnym wymogiem eksterieru.
×
×
  • Create New...