Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. [quote name='kavala']Behemotka, ja też rodziców nie tłumaczę. Nie wyobrażam sobie wprost zostawić 5 letnie dziecko samo na zewnątrz, potępiam to i uważam takich rodziców za głupich i lekkomyślnych rodziców. Moje dzieci pilnowałam bardzo długo, ale teraz mają naście lat i chodzą już same, do szkoły i na rower. I boję się o nie bo dyży pies spokojnie dałby im radę. Ulice powinny być bezpieczne dla każdego: dorosłego, nastolatka, nawet dla dziecka które wyjdzie po kryjomu z domu gdy nieodpowiedzialna mamusia zaśnie lub się upije.[/QUOTE]Oczywiście, że powinny być. Opiekun psa jest odpowiedzialny za to, co się z nim dzieje. Co do tego naprawdę panuje dość powszechna zgoda. Zachowanie tych ludzi jest niedopuszczalne, najchętniej to ich bym uśpiła :angryy:. Albo rzuciła na pożarcie krokodylom - niechby wiedzieli, co spotkało dziecko. Kodeks Hammurabiego miał jednak pewien urok... Opiekun dziecka jest odpowiedzialny za to, co się z nim dzieje - i dopiero tutaj zaczynają się schody, jeśli chodzi o akceptację rozsądku oraz prawa. Dlaczego? Ja naprawdę nie jestem za szukaniem wymówek czy okoliczności łagodzących dla opiekunów psów; ich należy ukarać z maksymalną surowością, wsadzić do więzienia, dowalić wysokie grzywny. Ale dlaczego usprawiedliwiać rodziców ze wszystkich błędów?
  2. [quote name='strix']Jeśli zostawi sie otwarty samochód a ktoś nam go ukradnie, to wina jest wciąż złodzieja, a nie nasza. Jeśli dziecko czeka na mame pod sklepem i dorwie je pedofil, to winny jest pedofil. Odnoszę wrażenie, że zdrowy rozsądek u niektórych ma wakacyjną przerwę. Rodzice powinni nadzorować dziecko, ale pies nie ma prawa zabić człowieka. Dorośli są atakowani tak samo często jak dzieci. Czy w takim razie to też ich wina, bo idą chodnikiem/ jadą rowerem?[/QUOTE]Oczywiście, że nie ich wina. Chyba nie rozumiesz. Winą rodziców nie jest to, że psy zaatakowały ich dziecko. Winą rodziców jest to, że zostawili pięciolatka bez opieki (w tym czasie stała się tragedia, co zwykle nie ma miejsca - inna sprawa, że akurat o niebezpieczeństwie ze strony biegających luzem, agresywnych psów najwyraźniej wiedzieli). Za to powinni odpowiedzieć. Za pozostawienie dziecka bez opieki. [quote name='strix']Rodzice powinni pilnować dzieci, jednak w przypadku ataku psa winę ponosi właściciel. Bo na miejscu dziecka mógłby być dorosły. Liczy się fakt ataku na jednostkę ludzką.[/QUOTE]Nie wiadomo, czy te psy zaatakowałyby dorosłego. Możliwe. Może nie. Wiadomo, że zaatakowały dziecko - które nie byłoby tam samo, gdyby rodzice działali zgodnie ze zdrowym rozsądkiem to raz, a z prawem to dwa. W ogóle nie odpowiadasz ma moje pytania. Twoje teorie są, jak na razie, całkowicie gołosłowne. W jakiej "większości" krajów UE asty są nielegalne? [wiem o UK] Możesz podać źródła do tej "sporej" liczby zagryzień przez rodowodowe asty? A psy w typie, na tle innych ras/typów? [quote name='strix']Tu nie chodzi o psa, który dziabnął w rękę w obronie własnej, ale o psa, który zamordował człowieka. To zupełnie inna kategoria.[/QUOTE]Nie. Tu mowa o rasach, które często trafiają do bardzo nieodpowiednich ludzi. Jak już cytujesz, warto wiedzieć, do czego się wypowiedź odnosi ;-)
  3. [quote name='filodendron']Czy my żyjemy w dżungli? Mam już kupować maczetę albo jeszcze lepiej - karabin maszynowy? Bo psy mogą sobie latać trójkami po ulicy i zagryzać dzieci? Dużo chodzę po Beskidach - obecnie na tym terenie bytuje pięć wilczych watah. I czuję się tam bezpieczniej niż na osiedlowym spacerniaku. Jak ludzie nie zaczną pilnować swoich psów, jak nie zacznie się im głęboko i bezwzględnie zaglądać do kieszeni wyciągając słone odszkodowania, to w końcu wywalą nas z miast razem z naszymi psami. Nigdy pies nie będzie miał takich praw jak dziecko. Dzięki Bogu.[/QUOTE]Nie, nie mogą. Ktoś twierdzi inaczej? Walcząc o to stwierdzenie tak zapalczywie, wyważasz już otwarte drzwi :roll: - bo do winy opiekunów psów oraz co do faktu, że te psy stanowiły zagrożenie, chyba wszyscy się zgadzamy. Ale dziecko w tym wieku nie może przebywać na dworze bez opieki. Koniec, kropka. Co, prawo się dla rodziców w ogóle nie liczy? Miłość wystarczy, jesteśmy zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności? Wymagasz, aby ludzie zaczęli pilnować swoich psów - jak najbardziej słusznie. Ja wymagam, aby ludzie zaczęli pilnować swoich dzieci - to już źle? [quote name='filodendron']Gdyby zagryziony chłopiec miał 10 lat, to nie byłoby tej dyskusji. A to znaczy, że argumenty nie są merytoryczne tylko emocjonalne.[/QUOTE]Masz rację, gdyby zagryziony chłopiec miał 10 lat, nie byłoby dyskusji o ukaraniu rodziców za złamanie prawa. A gdyby ośmioletni chłopiec na placu zabaw spadł z huśtawki, złamał sobie rękę i rozbił głowę, i wykrwawił się na śmierć, nie byłoby dyskusji o obwinianiu psów i reszty świata za krzywdę dziecka. Czy może wtedy wina huśtawki? Projektanta? Wykonawcy? Zarządcy terenu? Urzędu miasta? Ptaka, który przelatywał obok i być może przestraszył dziecko? Deszczu, bo zmoczył barierki? Rodzice SĄ odpowiedzialni za bezpieczeństwo dziecka. Moralnie I prawnie. [quote name='filodendron']I naprawdę uważasz, że to jest argument w sprawie o [B]śmiertelne zagryzienie przez trzy niepilnowane psy[/B]? Po co cały świat? Wystarczyło mieć porządny kojec dla psów. Właściciele psów złamali wszelkie możliwe paragrafy dotyczące utrzymywania zwierząt. Zagryzły dziecko. A jakby zagryzły drobną kobiecinę, pijaczka, niepełnosprawnego? To by jakoś powiększyło winę właścicieli psów?[/QUOTE]A czy ja usprawiedliwiam tych ludzi? Tłumaczę ich w [U]jakikolwiek[/U] sposób? Oczywiście, że są winni. Ale, przykro mi, swoją część winy mają także rodzice. Uważasz, że oni zachowali się zgodnie z wszystkimi paragrafami i odpowiedzialnie?
  4. [quote name='dog193']Bardzo możliwe, ale inni rodzice słysząc o takim przypadku, raczej samego dziecka na placu zabaw już nie zostawią, bo będą zdawać sobie sprawę z zagrożenia.[/QUOTE]Oby. Naprawdę mam nadzieję. Ale to nie pierwszy taki przypadek i wielu rodziców wciąż uważa, że oni nie mają obowiązku dbać o bezpieczeństwo swojego dziecka, bo w razie czego każdy wokół jest winny, tylko nie oni... [quote name='dog193']A takie licytacje, jaka rasa zabiła więcej ludzi wydają mi się bezsensowne. Bo miłośnicy TTB demonizują ONy w tym momencie - i to zauważyłam już dawno. "Bo TTB to świetne psy, a te ONy to dopiero mordercy"... Nie wiem, jaki to ma sens.[/QUOTE]Oj tam, zaraz demonizowanie i licytacja :). Za ONkami nie szaleję do nieprzytomności, ale całkiem lubię. Co nie zmienia faktu, że psa obronnego znacznie łatwiej sprowokować/przyuczyć do ataku na człowieka niż psa bojowego. I to psy obronne są wykorzystywane w policji, gdzie elementem ich pracy bywa atak na człowieka.
  5. [quote name='kavala']Wszystko się zgadza, tylko niestety takie psy często atakują osoby niezależnie od wieku, dorosłych też. I tak jak wspomniałam wcześniej drobny dziesięciolatek też może zostać zaatakowany i wtedy już nikt nie wspomni o winie rodziców.[/QUOTE]Toteż nie bronię psów. Oczywiście, że to nie ich wina, ale niestety - w sytuacji, gdy człowiek jest nieodpowiedzialny i bezmyślny (może jeszcze szczuje, bije? nie wiemy), a zwierzę staje się niebezpieczne, gdy nie ma realnych możliwości zweryfikowania stanu psa, zapewne uśpienie stanowi jedyną rozsądną opcję. Niestety. Znowu zwierzę płaci za głupotę człowieka. Ale usprawiedliwianie rodziców wedle przekonania, że cały świat powinien uważać, aby ich pociechom nie stała się krzywda - to też zła droga. [quote name='kavala']Poza tym, jak się czyta podobne wiadomości, to z reguły rodzice jednak SĄ karani, czy tu faktycznie było inaczej? Może okoliczniści były jednak inne i nie było wielkiego zaniedbania ze strony rodziców? Trudno orzec, media często nie są obiektywne.[/QUOTE]Szczerze, nie odnoszę takiego wrażenia. Owszem, rodzice są karani w przypadku zostawienia głodnego dziecka na dwa dni samego w domu albo po potrąceniu przez samochód na ruchliwej ulicy, na której samo się bawiło. Ale po pogryzieniu przez psa? Odnoszę wrażenie, że wówczas cała wina jest przypisywana psu/opiekunowi, a rodziców się usprawiedliwia. To moje subiektywne odczucie, mogę się mylić. Ale np. rodziców z tego wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/191077-Krak%C3%B3w-Owczarek-pogryz%C5%82-buzi%C4%99-pi%C4%99cioletniego-ch%C5%82opca[/URL] ukarano w jakikolwiek sposób?
  6. [quote name='dog193']Behemotko, śmierć dziecka też działa jako komunikat dla innych rodziców, myśle że dużo bardziej obrazowo niż wsadzenie do paki.[/QUOTE]Nie działa, bo nadal mogą sobie żyć w przekonaniu, że to nie była wina rodziców. Że bezmyślni opiekunowie psów, że krwiożercze bestie - że cały świat sprzysiągł się przeciwko dziecku i jego biednym rodzicom, którzy przecież chcieli jak najlepiej i zrobili wszystko, co możliwe, by chronić potomka. Wiadomo, że na zło całego świata nie poradzimy, więc jeżeli winien był świat dookoła, a nie idealni rodzice, nie ma sensu starać się bardziej niż oni. I czynnik do następnej katastrofy gotowy. Czym innym jest trudna do przewidzenia i zapobiegnięcia tragiczna śmierć bliskiej nam osoby, a czymś zupełnie innej wagi świadomość, że ta tragedia to także i nasza wina. Tutaj brakuje tego komunikatu, rodzice są prawnie zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności.
  7. [quote name='dog193']Nie sądzę. Strata dziecka to dla nich dużo większa kara, niż odsiadka w więzieniu.[/QUOTE]Dla nich - pewnie tak. Wyobrażam sobie, że czują się strasznie. Wyobrażam też sobie, że strasznie czuje się posiadający sumienie człowiek, którego pies zabił dziecko. Ale ukaranie rodziców za pozostawienie dziecka bez opieki byłoby komunikatem dla innych rodziców: To WY jesteście odpowiedzialni za bezpieczeństwo swojego dziecka, a nie cały świat. Bo z takiego podejścia, niestety, wynika sporo tragedii. PS. Zwróćcie uwagę, że w przypadku zagryzienia dziecka przez trzy psy w tytule są psy. Przy ataku amstaffa - w tytule jest amstaff. Nie ma to jak podgrzewanie atmosfery przez pismaków. PPS. Doczytałam, że według przypuszczeń (pomijam wiarygodność źródła - Super Express) atak na dziecko trwał nawet kilkadziesiąt minut. To nie była jedna chwila nieuwagi...
  8. [quote name='strix']Pies, który daje się sprowokowac dziecku nadaje się tylko do uśpienia, niezależnie od tego jakiej jest rasy. Zrównoważony pies odwraca się i odchodzi. Jeśli 3 psy rzuciły sie na dziecko, to podejrzewam, że nie były na smyczy. Dobrze, że zostały uśpione, bo byly oczywistym zagrożeniem i dobrze, że ich właściciele zostali ukarani. Pies ma prawo warknąć, odejść ale nigdy zaatakować dziecka.[/QUOTE]A do kiedy jest "dziecko"? Czy jeżeli dziesięciolatek kopnie albo walnie kijem psa, to zaatakowany, gdy zacznie się bronić, też "nadaje się tylko do uśpienia"? Dla jasności: Nie usprawiedliwiam tych psów, choćby dlatego, że nie znam sprawy. Zrównoważony pies, nawet sprowokowany, dziabnie raz (nawet dość głośny przypadek ugryzienia dziecka w twarz przez ONa na smyczy, bodaj w Krakowie, był właśnie przykładem takiej krótkiej reakcji) i odejdzie. Nie będzie się rzucał i zostawiał licznych ran w różnych miejscach, nie zabije... [quote name='strix']Powód, dla którego posiadanie astów jest nielegalne w większości krajów UE jest taki, że te rodowodowe też zagryzły sporo osób. Także niekoniecznie są to kundle. Asty to silne psy o niskim progu pobudliwości z genetycznie zaprogramowaną gotowością do walki i agresji, w trakcie ataku praktycznie odporne na ból. I dlatego są potencjalnie niebezpieczne. Nie jestem zwolenniczką wykluczania ras, ale nie można pisać, że jedynie mixy zagryzają. Chociaż prawda, że krzyżowanie psów bojowych na przykład z myśliwskimi to tworzenie tykających bomb, bo do charakterystyki asta dochodzi wtedy instynkt łowiecki.[/QUOTE]Asty są nielegalne w większości krajów UE? Możesz je wymienić? Bo ja wiem o UK... W UK zabronione jest trzymanie czterech ras: pit bull (wliczają w to też asty, ale staffików już nie, bo na nie mówią "nanny dog" :diabloti:), tosa, fila, dog argentyński. Czy to znaczy, że file i tosy też "zabiły sporo osób"? Psy bojowe mogą być niebezpieczne dla PSÓW, dla ludzi większym potencjalnym zagrożeniem (jeśli już) są psy obronne. Naprawdę twierdzisz, że w zębach TTB zginęło więcej osób niż w atakach ONków? Możesz podać źródła do tej "sporej" liczby zagryzień przez rodowodowe asty? [quote name='strix']Obwinianie rodziców za śmierć dziecka to to samo,co obwinianie ofiary gwałtu, bo miala za obcisłą/za krótką sukienkę. Psy nie miały prawa biegać luzem.[/QUOTE]To nie jest to samo. Paradowanie po mieście w obcisłej czy krótkiej sukience jest legalne. Zostawienie pięciolatka bez opieki nie jest legalne. Psy nie miały prawa biegać luzem - prawda. Pięciolatek nie miał prawa przebywać na dworze bez opieki - też prawda.
  9. [quote name='Litterka']Balbina, po raz kolejny, naucz się czytać, a potem odpowiadaj! Czy ktoś powiedział, że to źle, że właściciele usłyszeli zarzuty? Dobrze. Tylko źle, że rodzice ich nie usłyszeli. Nie, nie współczuję im tak bardzo - to ich głupota zabiła dziecko, a nie umiem współczuć głupocie... I wkurza fakt, że znowu astopodobne kundle popsuły opinię tym pięknym, wspaniałym psom, rasowym, prowadzonym przez świadomych właścicieli. I znowu stereotyp amstaff=morderca się utrwali. Przez głupotę obu stron. Dlaczego więc tylko jedna ma być ukarana?[/QUOTE]Dokładnie. Owszem, współczuję dziecku, to jest naprawdę tragedia. Ale co do rodziców prawda jest taka, że sami do tej tragedii dopuścili, nie interesując się losem dziecka. Nie znając okoliczności (jak doszło do ataku, czym był spowodowany, jak były wychowywane psy, jak było wychowywane dziecko), mogę powiedzieć tylko tyle, że wina opiekunów psów jest [U]taka sama[/U] jak wina opiekunów dziecka. Nie mniejsza, nie większa. Uważam za błąd decyzję policji/prokuratury, że nie ukarano rodziców. W ten sposób następni rodzice pewnie postąpią tak samo...
  10. [quote name='Martens']Najgorsze jest to, że chyba żadna rasa nie jest teraz tak rozpowszechniona w niewłaściwych rękach jak właśnie ttb.[/QUOTE]A choćby laby. I ONy ;) [quote name='Martens']Dla mnie oczywiste jest, że pies gryzący w obronie własnej osobę, która robi mu poważną krzywdę, albo w uzasadnionej obronie właściciela się pod to uśpienie nie kwalifikuje.[/QUOTE]To się zgadzamy :)
  11. [quote name='Balbina12']To skąd te ataki na ludzi? Słyszeliście o przypadku zagryzienia dziecka przez yorka albo labradora?Był taki?Jeśli tak-chętnie poczytam,może zmienię swój światopogląd ale póki co to śmiercionośne skutki miały GENERALNIE pogryzienia przez ttb.[/QUOTE]Ataki na ludzi w wykonaniu TTB są [U]naprawdę[/U] rzadkie. Po prostu są nagłaśniane, bo wskutek przesądów i legend mają dużą nośność medialną. Na tej samej zasadzie nagłaśniana jest bez wyjątku KAŻDA katastrofa samolotowa, więc można by odnieść wrażenie, że samoloty są bardziej niebezpieczne np. od samochodów. A w kraksach samochodowych ginie bez porównania więcej ludzi (i proporcjonalnie, i liczbowo). Analizowałam kiedyś (do tekstu w tym temacie) doniesienia prasowe o pogryzieniach przez psy z rocznego okresu. Jeżeli w pogryzienie, nieważne z czyjej winy, zaangażowany był pies o szerokiej głowie, ciętych uszach lub pręgach - zależnie co dany świadek uważał za wyznacznik wyglądu dla TTB, bo [U]żaden[/U] z tych psów nie miał udokumentowanego pochodzenia - tytuły nieodmiennie krzyczały, że "Amstaff rzucił się na bezbronną kobietę" czy "Rozwścieczony amstaff zaatakował". Jeżeli był to pies w typie boksera, ONa czy jakikolwiek inny, tytuły brzmiały zwykle: "Pies pogryzł". Stąd [U]fałszywe[/U] przekonanie, że TTB atakują częściej niż inne psy. Tak media kreują może nie rzeczywistość, ale ludzkie postrzeganie tej rzeczywistości :mad: W policyjnych statystykach z tego roku na pierwszym miejscu były nieokreślone kundle, przede wszystkim wiejskie łańcuchowe Burki, na drugim miejscu ONki (czyli ONkopodobne), na trzecim jamniki. Potem jeszcze rottki i dalej nie pamiętam. Nie były podane skutki pogryzień. Były gdzie indziej, o czym za chwilę. Na pewno słyszałam o zagryzieniu dorosłego przez labradora. Czytałam też, że we Francji laby są w pierwszej trójce ras odpowiedzialnych za pogryzienia dzieci. Analizowałam również statystykę z bodaj dziesięciu lat poważnych - w tym śmiertelnych - pogryzień w Stanach. Yorków nie pamiętam, ale pomeranian zagryzł dziecko... czym liczbowo zrównał się w "wynikach" z filą. Tutaj są przytoczone poważne pogryzienia, z wyszczególnieniem wypadków śmiertelnych, pogryzień dzieci oraz trwałych obrażeń: [URL]http://ulubiency.wp.pl/gid,12274591,kat,1012383,title,Ktor******-gryza-groznie,galeriazdjecie.html[/URL] [quote name='Balbina12']być może ale nie zaprzeczysz ,że amstaf ma genetycznie większą wolę walki z innym psem niż labrador...Nieułożony ast szybciej zaatakuje niż nieułożony labrador..[/QUOTE]Tak, ma większą wolę walki Z PSEM, niż labrador. A chart ma większą wolę upolowania królika. No i? :roll: Chyba wszyscy wiemy, że między rasami istnieją różnice w skłonnościach czy tendencjach. [quote name='Balbina12'] a jak się zerwie z tej smyczy?No sorry ale prawdopodobieństwo spotkania innego psa i zaatakowanie go jest chyba większe niż spotkanie szczura...Poza tym mało kto panuje nad tak dużymi psami,nie raz widzę jak dziewczyna ok 14 lat dosłownie fruwa w powietrzu bo onek na smyczy chce się przywitać z Frankiem...[/QUOTE]York też może zerwać się ze smyczy. Pomijam, że - częściej niż ast - w ogóle na tej smyczy nie chodzi. Widziałam znacznie więcej nieopanowanych, agresywnych, histerycznych, nieodwoływalnych, nieupilnowanych yorków niż amstaffów, pit bulli i staffików razem wziętych. Zarówno w Polsce, jak i w UK (tu są niezmiernie rzadko nieupilnowane, ale agresywne do psów - owszem, nierzadko). W praktyce ludzie częściej nie mają kontroli nad małymi psami, niż nad dużymi :roll:, co miałam okazję zaobserwować choćby wczoraj wieczorem, gdy mój pies (duży, spokojny, bez smyczy) szedł sobie równo przy mojej nodze i bez szemrania reagował na komendy, a spotkany lhasa apso (mały, rozjazgotany, agresywny, szczęśliwie na smyczy) miał oboje państwa tam, gdzie słońce nie dochodzi, i wisiał na obroży, drąc ryja. Owszem, nie chciałabym, żeby TAKI pies się ze smyczy zerwał :p Ale karać się powinno za czyny dokonane, nie prewencyjnie. JEŻELI pies (jakikolwiek) zerwie się ze smyczy I zrobi komuś krzywdę, należy wyciągnąć jak najsurowsze konsekwencje. A dopóki jest zabezpieczony i pod kontrolą, i jako tako się zachowuje (wspomniany lhasa apso tego warunku nie spełniał...), może sobie nie lubić, kogo chce - i przechodniom NIC do tego. Zresztą przytomny człowiek stara się prawidłowo zsocjalizować psa, więc coraz więcej TTB nie tylko toleruje inne futra, ale wręcz, po kulturalnym przywitaniu, chętnie się z nimi bawi.
  12. [quote name='Itske']TAK, TAK, koniecznie, tylko jaki rozmiar? wymierze go, tak jak sobie tego życzą i zamawiaj! kasę Ci przesłać teraz, czy jak? ju[/QUOTE]No to będzie pływak :) Zmierz w takim razie długość grzbietu i obwód klatki piersiowej za przednimi łapami. Pewnie będzie S albo XS ;-) Brat leci do Polski 9 sierpnia - oczywiście mogę wysłać wdzianko wcześniej, ale w ten sposób odpadają koszty przesyłki. Kasę ogarniemy przy odbiorze, na razie się nie przejmuj. Fajne jakieś brązowe :loveu:. Na drugiej focie wygląda jak kangur :evil_lol:
  13. A co tam: z okazji zakupu telefonu robiącego zdjęcia, które nawet (w ostateczności) można publicznie pokazać, wepcham się z wieściami ;) Często się widujemy i chodzimy na wspólne spacery, ale zwykle nie mamy okazji do pstrykania zdjęć; dopiero podczas ostatniego spotkania zrobiłyśmy szaleńcom parę fotek. Też czasu na zbyt wiele nie było, bo psy szalały, ganiały się, biegały po kałużach, kładły się w tychże :mad:, a następnie, ubłocone po pachy, stwierdziły, że już możemy wracać, bo są głodne... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/51/photo0001zg.jpg/"][IMG]http://img51.imageshack.us/img51/6884/photo0001zg.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/641/photo0003vx.jpg/"][IMG]http://img641.imageshack.us/img641/5356/photo0003vx.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/194/photo0006mx.jpg/"][IMG]http://img194.imageshack.us/img194/6917/photo0006mx.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/4/photo0009wt.jpg/"][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/2143/photo0009wt.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/707/photo0010h.jpg/"][IMG]http://img707.imageshack.us/img707/905/photo0010h.jpg[/IMG][/URL] Dante to fantastyczny pies. Otwarty, energiczny, bystry, bardzo skierowany na człowieka. Ale oczywiście, że swoje za uszami też ma :eviltong:. Gdybym miała zgadywać, co mu siedzi na drzewie genealogicznym, to obstaję za mieszanką bliżej niesprecyzowanego teriera z jakimś owczarem. Pal sześć wygląd (choć i tu łatwo sobie wyobrazić taki mix), ale przede wszystkim charakter, skłonności, odruchy. Po terierze odziedziczył chłopak upór i zaciekłość - ależ walczy o zabawkę przy przeciąganiu! :diabloti: - a po pastuchu silny instynkt stadny oraz chęć kontrolowania otoczenia pod jego "opieką". Ta ostatnia sprawia, że Dante wciąż wymaga pracy. Co za szczęście, że z nim akurat praca to sama przyjemność :loveu:. No, może z wyjątkiem obślinionych rąk, bo delikatnie brać smakołyków jeszcze tak całkiem nie umiemy :lol:
  14. [B]Omry[/B], właśnie ten sam zestaw cytatów miałam wrzucić... Jak pomyślę, że taki osobnik chodzi sobie luzem bez opieki, z przyjemnością lejąc psy, szerząc agresję na prawo i lewo, i jeszcze we własnym psie ją zaszczepia... :shake: Sprawdziłam - w regulaminie dogo nie ma mowy o tym, że nie wolno propagować agresji wobec zwierząt, bicia ich itp. Ale to chyba jednak [I]z lekka[/I] niezgodne z duchem portalu.
  15. [quote name='Balbina12']nie wiem czy ktokolwiek z was chciałby aby jego pies został ZAGRYZIONY przez psa który już kiedyś to zrobił i ktoś dał mu "szansę":roll: albo żeby jego dziecko do końca życia chodziło bez ręki bo asty trzeba ratować! Wogóle jak dla mnie to ta ogólna dostępność ttb to jest jakaś pomyłka. Owszem-większość zależy od wychowania ale...[/QUOTE]Kompletnie mieszasz agresję do psów z agresją do ludzi... [quote name='Balbina12']-[B]ttb mają silniejsze szczęki[/B]-nieporównywalne jest pogryzienie przez jamnika i asta...[/QUOTE]Tak, jak krokodyl. I dostają szczękościsku, kiedy poczują krew, i zioną ogniem, i każde ich ugryzienie wywołuje gangrenę... Rozbraja mnie żywotność mądrości ludowo-miejskich :shake:. Nie, TTB nie mają jakiejś ponadnaturalnej diabelskiej mocy w szczękach. Po prostu są silne. Dlatego tym lepiej, że z natury kochają człowieka. W przeciwieństwie do takich, na ten przykład, ONków, które mają we krwi nieufność do wszystkich obcych, więc po szkoleniu czy szczuciu w tym kierunku nie widzą specjalnego problemu w zaatakowaniu dwunoga. Na marginesie: Jamniki (czytaj: zapewne głównie jamnikowate) plasują się w policyjnych statystykach pogryzień w pierwszej trójce, podczas gdy TTB nawet się nie kwalifikują do tabeli :eviltong: [quote name='Balbina12']-genetyka-te psy [B]zostały stworzone do walki[/B] i tego nie zmienicie wiecznym bablaniem ,że ttb są kochane i nie skrzywdzą nawet muchy...[/QUOTE]Tak, zostały stworzone do walki. Z PSAMI. Tak jak charty zostały stworzone do polowania na zające, yorki do zabijania szczurów. ŻADNA rasa nie została stworzona do walki z ludźmi. A skoro już genetykę wywołujesz do tablicy, proszę bardzo. Genetyka wskazuje, że TTB są z natury wyjątkowo opanowane. Zwróć uwagę: wiele walk psów nie kończyło się śmiercią jednego z "zawodników". Taki pies miał za zadanie ruszyć do walki (na komendę), a w odpowiednim momencie często odstąpić (również na komendę lub po rozdzieleniu przez człowieka). Widziałam zdjęcia z walk*. Na ring nieraz wchodził człowiek - i żaden pies nie miał prawa dotknąć go zębem, nawet jeśli ludź łapał zwierze za wszarz i rozdzielał gołymi rękami. Co innego choćby takie yorki. One miały za zadanie walczyć z pełną zajadłością i nie odpuszczać do śmierci ofiary. Nikt nigdy nie wymagał od nich opanowania temperamentu, stąd też różnice w stopniu panowania nad jednymi i drugimi terierami są istotne. Przykład: Wetka mi opowiadała, że w swojej wówczas piętnastoletniej praktyce, podczas której zajmowała się psami wszelkich ras i odmian, dwukrotnie trafiła na zwierza, którego musiała farmakologicznie uspokajać do rzeczy banalnych typu pobieranie krwi. Opiekunowie nie mieli pojęcia, jak przywołać do porządku zwierza, który wpadał w histeryczną agresję uniemożliwiającą jakiekolwiek operacje. W obu przypadkach to były yorki. [quote name='Balbina12']I jeszcze jedno-porównywanie zagryzienia szczura(gdzie u licha mój pies ma znaleść szczura jak chodzi na smyczy????)przez yorka który i tak pewnie by mu nie dał rady do zagryzienia dziecka czy psa jest no poprostu śmieszne...[/QUOTE]Prosta analogia: A gdzie u licha czyjś ast (niechby i agresywny do innych futer) ma znaleźć psa, jak chodzi na smyczy???? Jeśli ten pies sam do niego niego nie podbiegnie, nieupilnowany i nieodwołany? I dlaczego porównanie zagryzienia psa do zagryzienia szczura/zająca/dzika/lisa/borsuka miałoby być "poprostu" [SIZE=1](słownik...)[/SIZE] śmieszne? [SIZE=1]* Nie, nie w ramach zainteresowań. Do pracy mi były potrzebne. Straszne...[/SIZE]
  16. [quote name='a_niusia']nie, nie czekam radosmie az spotkam takie bydle. wprost przeciwnie. w tej chwili za kazdym razem jak widze on to odwoluje psa, bo po prostu boje sie, ze to jeden z nich i jesli w pore nie zareaguje, podbiegnie do mojej suczki z przeciagnie ja bez powodu po ziemi lub rzuci jej sie do gardla w ramach przywitania. wolalabym takich psow nie spotykac. ale niestety spotykam. i owszem: jesli uda mi sie pogonic takiemu kota i obronic mloda, to jestem usatysfakcjonowana zdarzenie. jesli z jakis przyczym mi sie nie uda, to jestem mega wsciekla, ze nie udalo mi sie zapobiec zdarzeniu. i twedy dopiero [B]mam ochote dac w dziob i psu i wlascicielowi, ale nie robie tego, bo jestem kulturalna[/B]. tak, wolaj moda.[/QUOTE]Psa bijesz - a człowieka nie, bo jesteś kulturalna? Znaczy bicie psa jest kulturalne? :crazyeye: Z każdym postem dajesz coraz ciekawszy obraz swojej osobowości. Naprawdę nie jestem przekonana, że nie wyczekujesz tych spotkań. Przecież sama twierdzisz, że "przypieprzasz" takiemu bydlęciu "z przyjemnością". To niepokojące. Człowiek czerpiący przyjemność z bicia, z zadawania bólu, równie dobrze może przekierować swoje zainteresowania na inne obiekty. Nie tylko u psów występuje przeniesienie agresji...
  17. [quote name='a_niusia']jesli chodzi o bycie milosnikiem zwierzat, to nie mam obowiazku byc milosnikiem niewychowanego lazacego bez smyczy suczyska, ktore z dzika przyjemnoscia rzuca o ziemie kazdym mniejszym od siebie psem podczas gdy wlasciciel twierdzi, ze "owczarek niemiecki tak sie wita" oraz "psy musza sie ustawic". zdrowe czy nie...jak widze te suke, to natychmiast owoluje mloda tak, aby znalazla sie w takiej odleglosci, ze tamta zostanie dosiegnieta moim butem lub smycza. przysiegam, ze dzis pierdyknelam jej smycza zwinieta w kulke w zebra (a chodzimy na regulowanym rogzie rozmiar l-ma duzo metalowych sprzaczek) i poniewaz sie nie spodziewala, [B]spieprzyla z piskiem, a [U]ja czulam satysfakcje[/U] z tego powodu[/B]. mam szczera nadzieje, ze nastepnym razem tez zdaze zanim dobiegnie do mlodej. nie, nie jestem milosnikiem zwierzat. tych niewychowanych po prostu nie znosze.[/QUOTE]Mnie to brzmi na radosne wyczekiwanie kolejnej okazji do przylania psu :shake:. Kulka ze smyczy z metalowymi elementami plus siła zamachu - przecież tym można zrobić krzywdę. Czy jest na sali mod? Satysfakcja i radocha z okazji sprawienia psu bólu to coś akceptowalnego na dogomanii?
  18. Gratulujemy Milce do spółki z koleżanką :) Przy okazji, próbowałam ją znaleźć na pierwszej stronie i Saba nadal jest w dziale trójłapków szukających domu, a to już chyba nieaktualne :diabloti: [quote name='APSA'][IMG]http://i683.photobucket.com/albums/vv192/Paluch_2009/trojlapki/P1040742.jpg[/IMG] [/QUOTE] Ale miał fajny ogon :placz:. No to mnie boli, naprawdę. Rozmawiałam dzisiaj z [B]ajlii[/B], u której Morek aktualnie przebywa. Mówi ([B]ajlii[/B], nie Morek :eviltong:), że właśnie porównywała zdjęcia piesa z okresu wkrótce po przyjeździe ze stanem obecnym. Konkluzja jest taka, że zwierz zmężniał, nabrał mięśni i w ogóle formy. Ponieważ biega po ogrodzie niemal bez wytchnienia, a ponadto porusza się trochę skacząco, powstała opinia, że będzie można z Morengo ćwiczyć agility :multi:. Znaczy wyłącznie na tyle, na ile będzie dla niego zdrowe i bezpieczne - oczywista oczywistość. Jeśli przeszkody, to niskie. Choć, szczerze mówiąc, lądowanie (najbardziej obciążający element skoku) jest przecież i tak na przednich łapach, a te mamy w komplecie, jak najbardziej sprawne ;) Tak czy inaczej, przed ewentualnymi treningami na pewno będzie konsultacja z wetem. Tymczasem właśnie zamawiamy preparat wzmacniający stawy, ponoć bardzo dobry. Na razie co prawda nic na tym polu nie budzi zastrzeżeń, ale mimo wszystko tylna łapa podlega większym obciążeniom, niż przewidziała natura. Jeśli dodać do tego poziom energii oraz upływ lat, zdecydowanie lepiej zadziałać, zanim pojawią się kłopoty. [B]Itske[/B], znalazłam kapok w naprawdę fajnej cenie :): [URL]http://www.zooplus.co.uk/shop/dogs/dog_clothing/life_vests/227845[/URL]. Znajoma jakoś bardzo wkrótce kupuje klatkę dla swojego psa (chcemy go uczyć wyciszenia, bo ma kłopoty z opanowaniem wiecznej ekscytacji). Daj znać, czy dorzucić do zamówienia wdzianko wodne ;) PS. A zMorek zeżarł następną szczotkę :evil_lol:. I nadal jest kochanym, uroczym tumankiem... ale dla żarcia zrobi wszystko, nawet uda mądrego :diabloti:. Po raz kolejny włamał się do worka z karmą, w którym są przygotowane odmierzone porcje w foliowych woreczkach (coby prowiant nie tracił świeżości). Otóż zMorek wcale nie memła woreczków w pysku, tylko kładzie je na podłodze, czeka, aż się trochę rozwiną (są tylko skręcone na górze), chwyta od dołu za róg i wysypuje zawartość, po czym przystępuje do uczty. Kolejne moje zwierzę nie ma zielonego pojęcia, czego ludź od niego chce, za to wykazuje kreatywność złodziejską...
  19. [quote name='a_niusia']ale sorry-jak nastepnym razem podleci do niej z warkotem suczysko owczarka niemieckiego, to nie bede gwizdac. za to z przyjemnoscia przypieprze bydleciu smycza przez grzbiet.[/QUOTE]A to już takie... średnio zdrowe, obawiam się. "Z przyjemnością"? "Przypieprzę"? Cóż, miłośnicy zwierząt najwyraźniej miewają ciekawe rozrywki :roll:
  20. [quote name='kavala']Ja tylko dodam, że w psim przedszkolu nas uczyli, że powyższa metoda jest skuteczniejsza od metody drzewka i pies szybciej zajarzy, że ma nie ciągnąć.[/QUOTE]Pewnie tak - bo w sumie fajny pomysł :) Tyle że chyba sporo zależy od charakteru psa (reakcji na ciągnięcie w przeciwną stronę) i od tego, na ile zakorzeniony jest nawyk ciągnięcia, czy związany z nadmiarem energii, czy z chęcią dotarcia do upatrzonego obiektu, czy z brakiem kontaktu z człowiekiem w ogóle... Z upartym, silnym psem może to się skończyć szarpaniną albo przeciąganiem smyczy ;). Tym niemniej na pewno warto spróbować i zobaczyć, jak zwierz zareaguje.
  21. Bardzo dobrze, że działacie krok po kroku :). Pośpiechem się nic nie wskóra, zwłaszcza na początku, gdy trzeba przede wszystkim zbudować więź z nowym domownikiem. Życzę sukcesów. A jak jej podległe zachowania?
  22. [quote name='Balbina12']Filodendron-jak dla mnie w opisanym przypadku najlepszym wyjściem byłoby uśpienie psa i tyle.Nie da się uratować wszystkich agresorów a prawdopodobieństwo ,ze taki ast zrobi to samo na innym psie jest naprawdę duże.A skazywać go na dożywocie w schronie bez psów,bez ludzi?Chyba już lepiej dać mu dobrą śmierć. denerwuje ratowanie wszystkich ttb które pogryzły,zagryzły innego psa bo każdy psiak ma swoją szanse.Tylko taki pies który jest w stanie zabić i ma do tego zapędy no przepraszam bardzo ale nie powinien poruszać się wśród ludzi,dzieci,psów.Wyobrażacie sobie jakby taki pies oderwał łapę waszemu psu czy zmasakrował twarz dziecku?Bo przecież ma szanse....[/QUOTE]Jeśli "najlepszym wyjściem" jest uśpienie asta, który pogryzł lub zagryzł innego psa (czyli zrobił coś, do czego stworzono rasę), analogicznie "najlepszym wyjściem" będzie uśpienie charta, który pogryzł lub zagryzł królika? Wyżła, który pogryzł lub zagryzł sarnę? Yorka, który pogryzł lub zagryzł szczura? Sprawdź może, czy Twój pies "jest w stanie zabić [szczura, mysz, chomika] i ma do tego zapędy". Będę ciekawa opinii po takim teście. [quote name='Martens']Ja jestem za usypianiem psów, które zagryzły lub ciężko pogryzły dziecko czy w ogóle człowieka (...)[/QUOTE]Ale bez wyjątków? Szczerze: Gdyby mój pies zeżarł to bydlę, co go kiedyś trzymało - i biło; i przypalało papierosami; i na deser wyrzuciło z jadącego samochodu - jeszcze bym mu medal sprawiła. Owszem, agresję do przypadkowych ludzi (mało zdecydowaną, najpewniej na tle obronnym) stanowczo wyciszyłam, jednak uznaję, że w pewnych okolicznościach, jak brutalna prowokacja czy atak, pies po prostu ma prawo się bronić. Także przed człowiekiem. [quote name='Gdarin']Upieram się wciąż, że są o wiele skuteczniejsze metody niż kopanie i bicie napastnika - ten [B]w ferworze walki[/B] i tak nie czuje bólu z powodu buzujących hormonów, np. noście ze sobą gwizdek o możliwie nieprzyjemnym i głośnym dźwięku - hałas gwizdka jest tak silny że atakujący pies przerywa ataki wtedy można mu w razie gdyby chciał znowu atakować, podsunąć pod pysk jakiś przedmiot np. kij czy smycz czy but czy torebkę.[/QUOTE]Jeszcze raz, powoli i wyraźnie. W przytoczonych tu przypadkach mowa była głównie o działaniu jeszcze PRZED "ferworem walki". Nie było za to mowy o biciu (a dlaczego o kopaniu - już kilka osób wyjaśniło). Pomijam, że kopnięcie jak najbardziej może skutkować wybiciem psa z misji "dopaść, zabić". Niekoniecznie z powodu bólu (faktycznie wiele psów ma w takiej chwili ograniczoną percepcję), ale poprzez atak z innej strony, w dodatku w wykonaniu człowieka.
  23. [quote name='filodendron']Oczywiście. Tylko nie należy lukrować ewentualnych konsekwencji - bo prawdą jest, że mogą być różne. To nie tak prosto rozdzielić prawdziwie walczące psy.[/QUOTE]Tutaj akurat mowa o jednostronnym ataku. Ale masz rację: podobnie jak w przypadku walki, trudno odgonić zdecydowanego na zrobienie komuś kuku, silnego, pewnego siebie psa. To może się skończyć źle również dla interweniującego. Tym niemniej w obronie stworzenia, które się kocha, wypada chyba zrobić coś więcej niż krzyczeć "sio!" do napastnika...
  24. [quote name='Gdarin']Chodzi o to, że jeżeli mamy do czynienia z nieznanym amstaffem, który zachowuje się bardzo agresywnie możemy założyć, że coś nie tak jest z właścicielem, który do tego dopuścił i nie możemy wykluczyć, że pies był uczony także agresji wobec ludzi. Niestety jakiś procent amstaffów czy innych ras uważanych za grożne (także różnych miksów) trafia w ręce osób, które uczą je ataku na ludzi. W takim wypadku kopnięty pies może zaatakować człowieka, co może się skończyć tragicznie. Pomyślcie też o swoim zdrowiu a nie tylko o swoim psie![/QUOTE]Znaczy mam hipotetycznemu astowi pozwolić zeżreć mojego kundla (duży jest, ale przyjaźnie nastawiony do prawie wszystkich czworonogów, więc mocno wątpię, żeby sobie poradził ze zdecydowanym, zaprawionym w bójkach, silnym psem), bo mnie MOGŁOBY coś się stać? :crazyeye: Mam inne priorytety. Jeżeli dopuszczę do starcia, a ast złapie mojego wyżłowatego za gardło albo kark, Kazan może stracić życie; nawet w mniej krwawej wersji pewnie nabawi się traumy, co biorąc pod uwagę kruchość jego psychiki cofnie nas w pracy o całe mile. Jeżeli zainterweniuję - nawet tym nieszczęsnym kopniakiem, choć wcale nie uśmiecha mi się podobna perspektywa :shake: - istnieje duże prawdopodobieństwo, że pies ucieknie lub odejdzie. W najgorszym razie rzuci się na mnie; tylko że ja mogę zasłonić się choćby ręką, więc mając do wyboru gardło mojego psa (za zranienie którego opiekun psa nie poniesie najprawdopodobniej żadnej odpowiedzialności) i moją rękę (której pogryzienie skończy się dla tego człowieka co najmniej spotkaniem z policją) - owszem, wybieram poświęcenie kawałka zdrowia w obronie mojego psa.
  25. [quote name='Gdarin'][B]Aby rozdzielić walczące psy najlepiej ciągnąć psa za tylne nogi (najlepiej każdy właściciel swego)[/B], a nie kopać je czy bić po głowie, tak pobudza się je tylko do jeszcze większej agresji.[/QUOTE]Aby rozdzielić [U]walczące[/U] psy być może (choć też nie zawsze, dużo zależy choćby od stylu walki czy od różnicy rozmiarów). Ale żeby odstraszyć/zniechęcić do ataku niebezpiecznego, nieprzyjaźnie nastawionego psa, który atakuje bez prowokacji? O co Ci chodzi w ogóle? Że jeśli obcy pies rzuca się na naszego, mamy spokojnie zaczekać, aż się w niego dobrze wgryzie, a potem chwycić zwierza (naszego) za tylne łapy i wyrywać z paszczy agresora? Zauważ, że w większości omawianych sytuacji tak zwani "opiekunowie" agresorów, nawet jeżeli widnieją łaskawie na horyzoncie, nie kwapią się jakoś do interwencji :roll:
×
×
  • Create New...