behemotka
Members-
Posts
578 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by behemotka
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
behemotka replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Litterka']Amstaffy są psami obronnymi, walecznymi. Dobrze prowadzone są wspaniałymi przyjaciółmi.[/QUOTE]Małe sprostowanie: bojowymi, nie obronnymi ;) Zupełnie inne skłonności, psy bojowe mają tendencję do agresji wobec innych psów, a obronne (jak ONki czy belgi) wobec obcych - niezależnie od gatunku. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='daguerrotype']Byłam ostatnio na wystawie kotów i nie widziałam żadnych dachowców ...[/QUOTE]Nie daję głowy, że na każdej są - chodzi raczej o to, że być i się publicznie pokazać mogą ;). Osobiście byłam na kilku kocich wystawach, chyba podczas każdej prezentowano po kilka futer w klasie DOM. Każdy, kto oglądał, mógł się łatwo przekonać, że dachowiec bywa równie piękny jak rodowodowy champion. To miłe :) [quote name='daguerrotype']A wystawy przecież służą ocenianiu psów, które mają dostać tytuły reproduktora, a więc wyłapywaniu ewentualnych wad hodowlanych, a nie temu, żeby ludzie przyszli i popatrzyli, jakie ładne pieski :)[/QUOTE]Czyli wystawa jest tylko dla wystawców i sędziów, goście won? ;) Sucha ocena mogłaby się odbywać w dzikiej głuszy albo na niedostępnym dla publiki terenie, bez hałasujących i przeszkadzających widzów. Cała ta imprezowa otoczka służy przecież promocji psa jako takiego (wyłącznie rasowego, rzecz jasna), propagowaniu wiedzy, możliwości zdobycia informacji na temat danej rasy, porównania ras w ogóle... Więc owszem, wystawa jest częściowo właśnie po to, żeby ludzie przyszli i popatrzyli na ładne pieski ;) I myślę, że to się trochę przyczynia do skojarzenia kundel = brzydkie, pospolite, pokraczne coś. Nie mówię, że to koniecznie trzeba zmienić (wola związków), ale... ukłon w kierunku psiego pospólstwa byłby naprawdę fajny. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='evel']To takie trochę smutne, że ludzie nie wierzą, że kundel też może wyglądać ładnie, czysto i w ogóle - mnie też czasem pytają jaka to rasa, a moja Zu to kundel najkundlejszy, tyle, że zadbany, dobrze karmiony, kąpany w miarę potrzeby, podstrzyżony itd.[/QUOTE]No przykre :sad:. Połowa ludzi nie weźmie psa ze schroniska - bo brudny, bo brzydki, bo zarośnięty, bo wyłysiały, potargany i w ogóle. Nie dociera, że z prawie każdego takiego zaniedbanego Burka można zrobić piękność, tylko trzeba w to włożyć nieco wysiłku? Ba, mój też, jak go pierwszy raz zobaczyłam, wyglądał tak: [URL="http://img843.imageshack.us/i/max2l.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img843/2336/max2l.jpg[/IMG][/URL] Śliczności, prawda? ;) A potem miewałam np. sytuacje, gdy na spacerze z dwoma psami pytano mnie o rasę tego pięknego psa. Już miałam na języku, że seterka irlandzka (skrót myślowy: bez rodowodu = w typie, ale fakt, że moja tymczasowiczka eksterierowo idealnie zgadzała się z wzorcem; a setery to urodziwe zwierze :loveu:), gdy widziałam, że autor pytania wskazuje na kundla obok :evil_lol: [SIZE=1]Luźne spostrzeżenie: Moim zdaniem to trochę wina wystaw. Na ringach pokazuje się tylko rasowce, co kreuje skojarzenie, że wyłącznie rasowce warto pokazywać. [I]Ergo[/I] - kundel nie może być taki ładny. Na kocich wystawach razem z rasowcami oceniane są mieszańce. I nigdy nie spotkałam się z brakiem wiary, że dany cudny kot to pospolity dachowiec znaleziony na śmietniku...[/SIZE] -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
behemotka replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='evel'][B]behemotka[/B], wina ewidentnie faceta od westie, zwłaszcza po Twoim ostrzeżeniu. Moja suka na przykład nigdy nie nawiąże pozytywnej relacji z psem podprowadzonym do nas frontalnie, zwłaszcza jeśli ten pies (a tak się często zdarza) się jeszcze napina na smyczy, ciągnie właściciela, charcze, bo się poddusza na obroży i cuda wianki wyprawia, żeby tylko powąchać moją sukę. Ja jestem tego świadoma, zawsze ostrzegam, a nie mam zamiaru sobie psa wsadzać na głowę za każdym razem jak mijamy innego psa, więc nasze spacery wyglądają tak, że po prostu staram się unikać takich sytuacji... Niestety, nie zawsze się to udaje - czasem przez przypadek wpadamy na kogoś z psem nagle, a czasem właściciele mają problemy ze słuchem (mówię, że moja gryzie, boi się, ale nie dociera) :roll:[/QUOTE]Problemy ze słuchem u ludzi to jedno. Automatyczne obarczanie winą większego psa - drugie. No właśnie: A jak Twoja w odpowiedzi na niechciany kontakt ugryzie albo choćby wystartuje z krzykiem, też jest krzyk i pretensje? Bo mnie najbardziej wkurzyło, że westka ugryzła pierwsza (i ludzie zdawali sobie z tego sprawę, bo gdy się z nimi skontaktowałam, by pokazać zaświadczenie o szczepieniu przeciwko wściekliźnie i zostawić namiary do siebie, żebyśmy się porozumieli w sprawie kosztów leczenia, nic ode mnie nie chcieli), a i tak seterka była przedstawiona jako agresor. Ktoś zupełnie inny, komu najwyraźniej opowiedziano historię, pytał mnie potem, dlaczego rudzielec nie nosi kagańca, skoro taki groźny :roll: Pomijam, że to przecież wcale nie jest duży pies, ale jednak ze trzy razy większy od tamtej terierki. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
behemotka replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='gops']wiesz co , po 1 powstrzymało mnie to że to starsza osoba, sama mieszkam z babcią i wiem jak dziwnie ludzie się zmieniają na starość , po drugie mam 19lat wyglądam na 16 i ludzie nie traktują mnie poważnie bardzo często , wyzwą od gówniar i taka z nimi "gadka", gdyby to była młodsza kobieta to pewnie bym coś powiedziała , w każdym razie ta babcia myślę że już nigdy nie zaatakuję żadnego psa laską bo była przerażona jak moja suka na nią skoczyła , całe szczęście za nią był płotek i nie wywaliła jej . nie wiem co ona myślała że pies sie skuli i ucieknie.. może i inny by tak zrobił.[/QUOTE]Nie mówię, że tak trzeba, po prostu pewnie ja bym natychmiast sięgnęła po telefon ;). Choć fakt, czasem trudno przedstawić swoją wersję, zwłaszcza jak się nie ma świadków... Tyle dobrego, że się chociaż przestraszyła. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='kavala']Ale masz ładne psisko! :loveu:[/QUOTE]Dzięki :). Chyba właśnie z powodu tej ładności ludziska chcą mu koniecznie wynaleźć rasę. No nie wierzą, że kundel z ulicy :evil_lol: [quote name='vege*']I tak ludzie by się nie kapnęli o co chodzi, w szczególności jeśli chodzi o skrót "lab" :evil_lol:[/QUOTE]Pamiętaj, że kraj anglojęzyczny :eviltong:. W UK praktycznie każdy wie, co to "lab" w sensie psa ;) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
behemotka replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='gops']mijam ludzi bez problemu , suka nawet nie wącha idzie jak skazaniec bo jest jej tak gorąco , mijamy dwie kobiety jedna koło 50stki druga kolo 70stki , między mną a nimi jest pies ale również jest odstęp nie jest tak że by dotknęła ich , a ta starsza kobieta miała laskę,i oczywiście pach mi psa tą laską! byłam w szoku! nie spodziewałam się ataku z ich strony , sucz szybko odzyskała siłę i na tą kobietę, całe szczęście miała kaganiec bo zdążyła na nią skoczyć zanim zorientowałam się co się dzieje i odciągnęłam psa.[/QUOTE]Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego się w takiej sytuacji powstrzymywać nie tylko przed ostrymi słowami, ale i przed telefonem na policję. Przecież to tak jasny przypadek sprowokowania psa do agresji, że trudno o lepszą ilustrację przepisu. To jest karalne. Że babcia? Owszem, szacunek do starszych osób się należy, ale tym starszym osobom żaden wiek nie daje prawa zachowywać się po chuligańsku... Co do yorka zagryzionego przez domniemanego haszczaka: Miałam kiedyś trochę podobną sytuację. Wyszłam na krótki wieczorny spacer z tymczasowaną seterką. Nie znałam jeszcze dobrze reakcji suki, choć do tej pory reagowała wyłącznie radością (fakt, trochę dziką, dlatego nie całkiem wierzyłam rudzielcowi) na inne zwierzęta. W każdym razie podszedł do nas facet z młodą westiczką - i próbuje podstawić swojego psa do mojego. Żeby się poznały. Mówię, że jednak lepiej nie, bo mam sukę dopiero od kilku tygodni i nie jestem jej pewna. A on swoje. Nie zdążyłam się wycofać (nie chciałam szarpać suką) i psy się spotkały. Sekunda obwąchiwania, merdania ogonkami... i nagle pisk, warkot. Westka z jakiegoś powodu spanikowała, ugryzła. Wcale nie jakoś strasznie krwiożerczo, po prostu capnęła zębami. Ruda się odgryzła, i to dość konkretnie. Różnica gabarytów zrobiła swoje, w każdym razie mała została dość poważnie uszkodzona. Mnie było naprawdę przykro ze względu na westkę; potem podobno miała traumę do psów (w sumie się nie dziwię). A opiekunowie rozpowiadali o seterce, że agresywna. Mimo że wcześniej ani później nie miała żadnego spięcia z jakimkolwiek innym psem - kontaktów było sporo, wszystkie pod kontrolą. Ale też żaden inny jej nie ugryzł... Oczywiście, różnica sytuacyjna jest taka, że drugi pies podszedł razem z ludziem, ponadto - rzecz najważniejsza z punktu widzenia prawa - był na smyczy. Tym niemniej to on nawiązał kontakt, mimo jasnego komunikatu, że sobie takiego kontaktu nie życzę. I teraz: Czyja wina? Moja, że nie wsadziłam sobie suki na głowę i nie uciekłam przed panem? Owszem, gdybym przypuszczała, że spotkanie może się skończyć w podobny sposób, pewnie tak właśnie bym zrobiła, ale chyba nie na tym ma polegać życie z większym niż 10 kg psem, by zwiewać przed wszystkim, co się rusza, w obawie, że ktoś nas zaczepi? -
[quote name='Balbina12']Nie każdy ma czas i OCHOTĘ ciąć w domu kości,babrać się w sokowirówce czy gościć na swoich podłogach surowe mięcho...Mam lekkiego 'świra' na punkcie czystości i nie wyobrażam sobie mojego psa latającego ze skrzydełkiem po całym domu,jakbym mu położyła koc to zaraz trzeba wyprać a w domu poobkładanym gazetami mieszkać nie zamierzam.Wredna ze mnie właścicielka co?[/QUOTE]Wredna? Ależ skąd, dlaczego? Po prostu masz swoje priorytety. Na wątku o dążeniu do ideału kosztem zdrowia pisałaś, że wolałabyś, aby Twój pies był brzydki, wyłysiały, ale zdrowy. Za to w temacie żywienia - sprawy bodaj najważniejszej dla zdrowia - piszesz (parafrazując), że wolisz, aby pies jadł kukurydzę niż mięso, bo... masz świra na punkcie czystości i np. wypranie kocyka (zamknięcie drzwi od jednego pomieszczenia też?) to zbyt wysoka cena. Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze. [quote name='Balbina12']Co do odchodów w suchych karmach.Już mi ręce opadają na takie informacje...żadnych potwierdzonych danych tylko jakieś pogłoski 'bo ktoś gdzieś słyszał,albo o zgrozo-czytał w internecie'.Internet wsiąknie wszystko a ludzie też gadają głupoty byle zrobić sensację....[/QUOTE]A zapoznałaś się w ogóle z informacjami tutaj? Znasz autorkę, jej książki? [URL]http://www.newsagepress.com/foodpetsdiefor.html[/URL] [quote name='Balbina12']Niestety w zamrażarce mam jeszcze LUDZKIE(OMG,teraz to mi się dostanie...bo jakim prawej jeszcze się odżywiam,najlepiej powinnam załadować całą lodówkę psim żarciem:oops:)jedzenie a wielki gar jedzenia mało miejsca nie zajmuje.[/QUOTE]Mam w domu psa (35 kg, czyli ok. 10 yorkowatych) i cztery koty. I brata. W lodówce/zamrażarce jakoś miejsca wystarcza na żarcie dla wszystkich. Doprawdy osobliwy argument... [quote name='Balbina12']A wygodą się kieruję i tego nie ukrywam.To jakaś zbrodnia?Po coś suche karmy zostały stworzone,napewno nie dlatego żeby utrudniać a raczej ułatwiać.;-)[/QUOTE]Owszem, żeby ułatwiać. Ludziom.
-
[quote name='Dobert']Ja nie krowa, da się ze mną pogadać i nawet słucham ;) Mała suche zawsze jadła jak za karę a mnie barf zawsze kusił. Skoro da się tym karmić nie zużywając mnóstwa czasu... :) Zwłaszcza, że o niewielkiej przyswajalności witamin dosypanych do trocin wiem nie od dziś więc zmienimy ale z międzylądowaniem w surowych warzywach i gotowanym mięsie ([B]muszę moją piękniejszą połowę przekonać do surowizny i dywanów wysmarowanych krwią[/B] :evil_lol:).[/QUOTE]Wszystko się da, trzeba chcieć :). Fajnie, że chcesz ;) Może jadalnia na balkonie (jeśli masz), w klatce kennelowej albo w kuchni? Też zawsze mam na uwadze miejsce, gdzie kundliszcze obrabia kości. [SIZE=1]Choć u mnie akurat to wynika z faktu, że dwa koty biją psa, jak się za bardzo cieszy (:mad:), a dwa pozostałe to beztroskie, żarłoczne głąby pozbawione instynktu samozachowawczego, więc jeszcze by mu się wepchały między zęby :shake:. Pies wprawdzie ma zakodowane, że kot jest nienaruszalny i może włazić do miski, ale przy szczególnie apetycznych skarbach nie ryzykuję.[/SIZE]
-
[quote name='Martens'][B]Btw o tym, że barf jest czasochłonny słyszę tylko od osób, które go nigdy nie praktykowały.[/B] A prawda jest taka, że cała praca nad barfem to pójście do mięsnego i na stragan z warzywami, pomrożenie trofeów i późniejsze rozmrażanie ich i podawanie w całości, plus raz na kilka tygodni odpalenie sokowirówki i zrobienie paciai z warzyw i pomrożenie jej w porcjach. 1-2 h z myciem machiny, raz na kilka tygodni/miesięcy.[/QUOTE]Nie zwróciłam wcześniej uwagi, ale też chyba tylko od fanów chrupek słyszałam kiedykolwiek opinie, że samodzielne żywienie psa pochłania mnóstwo pracy, czasu, wysiłku etc. Tak samo jak tylko osoby, które absolutnie nic z psem nie robią, wygłaszają autorytatywne opinie, że szkolenie zwierzątko męczy, czyni nieszczęśliwym, zamienia w robota i w ogóle robi krzywdę ;) [quote name='pauli_lodz']mniejsza już o kości i resztę. ja nie dorabiam super ideologii do żywienia kulkami - co więcej ciągle próbuję się przed sobą tłumaczyć, że daję kulki a nie gotuję - bo zwyczajnie z powodów podawanych wyżej tak teraz muszę robić. jestem daleka od idealizowania zbilansowanego idealnie dobranego jedzenia przemysłowego i dawania wiary słowom, że nie umiałabym "zbilansować" psu jedzenia tak dobrze, jak to robią koncernowi specjaliści. tylko się burzę trochę czytając, że aż tak źle robię dając te cholerne kulki :smile:[/QUOTE]Ale to też trochę nie fair ;-). W tej chwili karmisz psa granulatem - z powodów życiowych, zdarza się. Sama masz świadomość, że to nie jest dla niego najlepsza opcja (tym bardziej, że właśnie przechodzisz na rc) i czujesz dyskomfort, że ktoś krytykuje karmy przemysłowe? Naprawdę nie wtrącam się w Twój wybór. Czasem mamy ograniczone pole manewru. Ale nie tłumaczmy chrupek w celu uspokojenia sumienia, bo potem te argumenty zaczną żyć własnym życiem i naprawdę wyewoluują w ideologię żywienia kulkami ;-) [B]Dobert[/B], miło, że brzmisz na przekonanego :smile:. Szczerze życzę powodzenia, jeśli planujesz przestawić małą na BARF.
-
[quote name='filodendron']Oczywiście, że nie zamierzam. Przecież ja nie karmię suchą karmą, więc nie poluję po necie za argumentami na jej rzecz. To Ty nieustannie ubierasz mnie w zbroję z herbem suchej karmy na tarczy :-D Ja jedynie twierdzę, że ludzie mają prawo do wyboru i że sucha karma nie jest trucizną, i że wyjątkowo rzadko zdarza się ktoś, kto karmi wyłącznie suchą karmą bez jakichkolwiek dodatków.[/QUOTE]Sama się ubierasz, zabierając głos po konkretnej stronie ;-). Skoro karmisz BARFem, zapewne nie masz zaufania do pasz przemysłowych. To o co tyle zamieszania? Przecież co do reszty się zgadzamy. Owszem, człowiek (legalnie) ma prawo karmić suchą karmą; albo chlebem z pasztetem; albo własnoręcznie upolowanymi przepiórkami. Tak samo jak ma prawo wybrać, czy chodzić z psem do weta, czy zabierać go na spacery, czy nauczyć sikać do kuwety, czy trzymać w kojcu 24/7. To wybór człowieka. Konsekwencje prawie zawsze poniesie pies. Że granulaty nie są jakąś straszną trucizną, już pisałam. Fakt, że nie działają jak arszenik czy inna strychnina. Natomiast też niekoniecznie jak normalne jedzenie...
-
[quote name='behemotka']Kolczatka do oduczania obsikiwania latarni? A co na odzwyczajanie od skakania na powitanie - obroża elektryczna? Dławik dla szczeniaka, który podgryza ręce podczas zabawy? Na klawiaturę ciśnie się powiedzenie "Strzelać z armaty do komara"... Serio, jeśli na takie [B]drobne[/B] uciążliwości wykorzystamy narzędzia szkoleniowe ciężkiego kalibru, to co nam zostanie, jeśli pojawią się [B]prawdziwe[/B] problemy?[/QUOTE]Zadałam całkiem poważne pytanie. A nawet kilka, choć najważniejsze jest ostatnie. Będzie odpowiedź? Zaczepki osobiste ignoruję.
-
[quote name='stroosia83'][B]behemotka[/B] problem polega na tym, że wyciągasz sobie z treści całego posta zdanie, czy fragment zdania i [U]robisz wokół tego jakieś wielkie "halo", nadinterpretację i jesteś wielce oburzona, usiłując przy tym pokazać jaką jesteś psią behawiorystką, szkoleniowcem i znawczynią wszystkich narzędzi i metod szkoleniowych[/U], traktując resztę jak potencjalnych idiotów, sadystów i nieudolnych właścicieli swoich psów. Przymknęłam oko na niektóre Twoje wypowiedzi i starałam się rzeczowo odpowiadać na pytanie nie idąc za tonem i sposobem Twoich wypowiedzi, ale widzę, że to tylko utwierdza Cię w przekonaniu, że masz rację i chyba [U]podbudowuje Twoje ego[/U].[/QUOTE]Gdy komuś brakuje argumentów, nie ma jak wycieczki osobiste :lol:. Uroczo. I nie, nie chwycę przynęty i nie zniżę się do tego poziomu :) [quote name='stroosia83']I tak - [B]nigdzie nie napisałam, że pies sam z siebie nauczył się[/B] chodzić przy nodze po założeniu kolczatki (...)[/QUOTE]Nie muszę nadinterpretować ani nawet podinterpretować ;), wystarczy cytat: [quote name='stroosia83']Mój pies [B]uczył się[/B] na kolczatce i [B]się nauczył[/B].[/QUOTE]Jeśli była to po prostu nieumiejętnie wyrażona myśl - wystarczy powiedzieć. Nie trzeba od razu wykazywać się brakiem kultury. [quote name='stroosia83']a w miejsce gdzie ja podałam przykład mijanki z innym psem, można wpisać inne przykłady w zależności od tego z czym dany pies ma problem (mój ma problem z psami, inny notorycznie będzie się wyłamywał i odskakiwał z zamiarem obsikania latarni, a jeszcze innego będą wkur... wirujące od wiatru liście na chodniku) i oczywiście nie wszędzie musimy używać komendy "równaj" ba w zależności od zachowania może być to "niewolno", "fe" czy co tam uważamy.[/QUOTE]Kolczatka do oduczania obsikiwania latarni? A co na odzwyczajanie od skakania na powitanie - obroża elektryczna? Dławik dla szczeniaka, który podgryza ręce podczas zabawy? Na klawiaturę ciśnie się powiedzenie "Strzelać z armaty do komara"... Serio, jeśli na takie [B]drobne[/B] uciążliwości wykorzystamy narzędzia szkoleniowe ciężkiego kalibru, to co nam zostanie, jeśli pojawią się [B]prawdziwe[/B] problemy?
-
Nie tylko wiem, jak używa się kolczatki, ale nawet wiem, jak należy prawidłowo używać kolczatki, bo to też dwie odrębne kwestie ;) Zadaję konkretne pytania, ponieważ Twoje posty wprowadzają po trosze w błąd. Nie tylko piszesz, że pies sam się uczy (może chodzi Ci o to, że to Ty go uczysz, ale słowo raz posłane w sieć żyje własnym życiem), ale mieszasz hamowanie agresji - czy innych "niewłaściwych" zachowań, choć ja nie do końca ogarniam zastosowanie kolczatki np. przy węszeniu w nieodpowiednim momencie - z "równaj". A to naprawdę różne sprawy.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
behemotka replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Na litość boską, czy ja kiedyś przestanę słyszeć, że to [URL="http://img375.imageshack.us/i/pict0057o.jpg/"][IMG]http://img375.imageshack.us/img375/6094/pict0057o.jpg[/IMG][/URL] jest labrador? Pomijam szorstkawą sierść i kształt klaty, bo to trudno zauważalne szczegóły. Ale bródka; wąska kufa; sylwetka bliżej charta niż retrievera (zwłaszcza przy obecnym upodobaniu do kluchowatości...); długie, kościste łapy - no naprawdę z podobieństw to chyba tylko kolor i klapnięte uszy. W Polsce jeszcze przynajmniej różnorodność jakaś była. Pytali, czy dog niemiecki, wyżeł, miks sznaucera, a raz - typ sezonu! - chart niemiecki :lol: Chyba kundlowi kupię płaszczyk odblaskowy z napisem "This is NOT a lab". -
[quote name='sabusia']a powiedzcie mi dlaczego moj pies lepiej idzie na szelkach niz na kolczatce/. mniej ciagnie....[/QUOTE]Po raz: Nie da się postawić diagnozy behawioralnej przez internet, zwłaszcza na podstawie obszernych informacji zawartych w aż jednym zdaniu. :roll: Po dwa: Co ma kolczatka do ciągnięcia?
-
[quote name='stroosia83']Dlaczego kolczatka nie służy do nauki chodzenia na luźnej smyczy? Ponieważ, [B]żeby jej stosowanie miało sens pies nie może ciągnąć[/B], bo wtedy mamy cały czas napiętą smycz i wbite kolce.[/QUOTE]Znaczy twierdzisz, że użycie kolczatki podczas ataku (= napięta smycz) jest bez sensu? :eviltong: [quote name='stroosia83']W jaki sposób używamy kolczatki podczas nauki chodzenia przy nodze? Zakładam, że pies wie już co znaczy komenda "noga" i "równaj", ustawia się prawidłowo po lewej stronie i idziemy na nienapiętej smyczy, no i mamy np. mijać innego psa (mamy problem z agresją do innych psów) pies już jest skupiony na "wrogu" i zaczyna mnie wyprzedzać/szykuje się do ataku, popuszczam smycz tak, aby nawet przy wyprzedzaniu nie była napięta i jest komenda "równaj", jeżeli nie ma odzewu ze strony psa jest powtórka komendy i energiczne szarpnięcie kolczatką, co jest dla niego jednak wyraźnym bodźcem i potrafi go wyciągnąć z "transu". [B]I to nie pies dawkuje sobie odpowiednie bodźce w odpowiednim czasie, tylko ja daje mu sygnał negatywnym bodźcem w odpowiednim momencie przerywając zachowanie, które uważam za niewłaściwe.[/B][/QUOTE]Poprzednio pisałaś o samodzielnej nauce psa, więc naturalnie założyłam, że sam sobie wszystkie bodźce dawkuje :razz: A co ma wypracowanie u agresora spokojnej mijanki (bez ataku, rzucania się i w ogóle awantury) z chodzeniem przy nodze? :-o To są dwa ZUPEŁNIE oddzielne tematy.
-
[quote name='pauli_lodz']ano skłaniam się, skłaniam - zwyczajnie z powodów finansowych czasowych i tego, jak mi pies przybrał masy na chrupkach. jak mu gotowałam filety z kurczaka z ryżykiem i marchewką było super, ale wcinał 3 michy dziennie i był zawsze smukły, na chrupkach przytył, zbudował masę. a w gotowanym żarciu co najmniej połowa ilości to było czyste mięso - chude filety z kurczaka lub indyka [chuda delikatna dieta bo żywiony był pod kątem trzustki, na jelita też skutkowało dobrze].[/QUOTE]W trudnej sytuacji - rozumiem wybór. [SIZE=1]Pomińmy, dlaczego smukłość psa miałaby być problemem ;).[/SIZE] Życzę, byś po poprawie sytuacji mogła wrócić do tego systemu, do którego masz większe przekonanie :). Bo finanse są w konkretnych okolicznościach jak najbardziej poważnym powodem jakiejś tam "niewygody" u zwierzaka (moje koty też muszą sobie poczekać na nowy drapak, choć stary już się chwieje i strzępy z niego czasem lecą; ale trudno, są inne priorytety w budżecie ;)). Apeluję tylko, by do tej decyzji nie dorabiać ideologii, że tak dla zwierza przecież lepiej - a jeśli już, to z argumentami.
-
I że to JA przeinaczam wypowiedzi? :lol: Komedia. Bodaj wszystko Ci się poprzekręcało, która analogia do czego się odnosiła i który argument na co odpowiadał. Że już nie wspomnę o rozbrajających wnioskach, jakie wyciągasz: [quote name='behemotka']Może grube, kontrowersyjne przekręty są powszechne, może nie są. Nie wiem. Właśnie na tym polega problem: NIE WIEM.[/QUOTE] [quote name='filodendron']Doszukiwanie się zutylizowanych psich zwłok w każdej suchej karmie to nie jest spiskowa teoria?[/QUOTE] Między "może przekręty są powszechne, może nie są; [B]nie wiem[/B]" a "doszukuję się zutylizowanych psich zwłok w [B]każdej[/B] suchej karmie" jest jednak solidna różnica semantyczna. Jeżeli jej nie dostrzegasz - a chyba nie dostrzegasz - to rzeczywiście rozmawiać trudno. Brak wspólnej płaszczyzny językowej, na podstawie której można wymieniać opinie. Przykro mi, ale jeżeli u Ciebie "nie wiem" = "teoria spiskowa", to ja po Twojemu nie potrafię mówić... Na pytania oczywiście w tych wszystkich zawiłościach nie raczysz odpowiedzieć. Rozumiem, pewnie nie zamierzasz.
-
[quote name='pauli_lodz']gotowane kości też przerabiałam - podgotowane, sparzone, dawane na chwilę coby tylko kawałeczek chrząstek zjadło bydle - efekt zawsze taki sam - paw i problemy ;-) gamoń za zbędne uważa gryzienie takich rzeczy i łyka wielkie kawały. no ale mniejsza z tymi kośćmi już :smile:[/QUOTE]Nie gotowane, a zmielone :). Takie są w gotowych do podania porcjach BARFowych. Gotowane być nie mogą niejako z definicji BARFu, nawet z rozwinięcia skrótu ;) [quote name='pauli_lodz']pewnie spróbuję na krótko royala [chyba mi psa nie zrakowacieje po jednym worku :crazyeye:] i sama najchętniej bym potestowała karmy bezzbożowe, wysokobiałkowe - orijen, acany bezzbożowe, etc. tylko się obawiam czy to nie za ciężkostrawne jedzenie [?? w ogóle jest to ciężkostrawne?] bo się do żadnej porządnej informacji nie mogę dokopać a weterynarze rozkładają ręce i jednym głosem - RC weterynaryjny. także pozostaną mi testy do usr*** śmierci, bo acana też zaczęła szkodzić dopiero po kilku miesiącach.[/QUOTE]Widać, że się mimo wszystko bardzo stanowczo skłaniasz ku chrupkom... A dlaczego nie mieszać? Co się zepsuło z acaną, bo nie słyszałam? Gorsza jakość składników, proporcje, coś innego?
-
[quote name='filodendron']Po prostu nie wierzę w to, że karma przemysłowa jest produkowana w celu skrócenia życia psów ;-) (No, może poza molochami idącymi wyłącznie w ilość a nie jakość - typu pedigree.) [B]Psy to klienci - im dłużej żyją, tym więcej zjedzą.[/B][/QUOTE]Ależ oczywiście :). A firmy chętnie i masowo oferują wynagrodzenie wyższe niż przeciętne/niezbędne, skoro przecież wiadomo, że dobrze opłacony pracownik jest lepszy, wydajniejszy, bardziej zadowolony i skłonny do zostania, a jako taki tańszy niż ciągłe szkolenie nowych niezadowolonych. Też mam słabość do utopii ;-), ale raczej w wersji "chciałabym, aby tak było", nie "w braku dowodów wierzę, że tak jest". Nie "w celu". Zasada brzytwy Ockhama: Najprostsze wyjaśnienie jest zwykle prawidłowym wyjaśnieniem. Naprawdę nie ma więc sensu doszukiwać się spisków, złych zamiarów i nienawiści do zwierząt, gdy w grę wchodzi (duża) kasa. Stosowanie odpadków tudzież wypełniaczy jest zwyczajnie tańsze. A jeśli zwierz krócej pożyje... trudno, efekt uboczny. Przy czym dobrze wiadomo, że klient kupi następnego czworonoga, więc przepływ pieniądza trwa. [quote name='filodendron']I nie wierzę w powszechność przekrętów typu utylizacja zwłok usypianych zwierząt. Na tym rynku jest ogromna konkurencja - gdyby szkodliwość suchej karmy wynikająca z jakości składników użytych do ich produkcji była taką oczywistością, to mielibyśmy full wypas reklamy negatywnej. Żaden producent nie przegapiłby takiej okazji pogrążenia konkurencji w oczach klientów.[/QUOTE]Zauważam, że w ogóle Twoja "obrona"* granulatów opiera się głównie na wierze ;-) Akurat istnieje szereg powodów, dla których konkurencja nie będzie się doszukiwała afer z psami jedzącymi martwe psy. Może nie chcą prowokować dyskusji o jakości karm w ogóle, bo mają swoje oszczędności. Może nawet sami robią dokładnie to samo. Nie wspominam o sprawach mniej drastycznych niż odchody albo zutylizowane zwłoki, mianowicie o wypełniaczach. Już widzę, jak rc gromkim głosem ostrzega przed pedigree, bo tam jest za dużo płatków, kukurydzy, pszenicy czy podobnych atrakcji :evil_lol:. Pomijając, że to ta sama firma... Może grube, kontrowersyjne przekręty są powszechne, może nie są. Nie wiem. Właśnie na tym polega problem: NIE WIEM. Podając paszę przemysłową, nie mam pojęcia, co je mój kot czy pies. Mogę wierzyć w skład, mogę mieć nadzieję, że firma nie oszczędza na składnikach. Ale przy braku narzędzi kontroli moja wiara i nadzieja pozostaje pobożnym życzeniem. Chyba że będziemy regularnie testować losowo wybrane próbki pokarmu, przy użyciu odpowiedniego sprzętu laboratoryjnego oraz podręcznika do chemii organicznej. Ręka do góry: Kto tak robi? [SIZE=1]* nie w sensie, że jesteś za nimi - zwłaszcza że karmienie BARFem stanowi pewną deklarację ;-) - tylko w znaczeniu odpierania krytyki[/SIZE] [quote name='filodendron']Tak, sądzę że bezstronna statystyka mogłaby coś udowodnić w kwestii żywienia psów i wpływu na długość życia, ale z powodu wyżej wspomnianego czynnika ludzkiego jest raczej trudna do skonstruowania. Proponowane analogie do katowania psów czy kopiowania są mało merytoryczne. Wspomniane przeze mnie psy do miksy średniej wielkości. Coś w okolicach labradora - gabarytowo.[/QUOTE]A dlaczego podane analogie są mało merytoryczne (ja już tak mam, często zadaję niewygodne pytania, które są albo ignorowane, albo zbywane jako nie pasujące do przyjętej koncepcji...)? Przedstawiasz sytuację trochę tak, że bez badań na szeroką skalę, bez bezstronnych statystyk ponoć nic się nie da powiedzieć. Badań i statystyk w obecnych warunkach raczej nie będzie - kilkakrotnie wyjaśniłam dlaczego. Pytam więc: [quote name='behemotka']Serio uważasz, że [B]wyłącznie bezstronna statystyka może coś udowodnić?[/B][/QUOTE]Umyślnie podałam dość ostre przykłady... bo po nich (mam nadzieję) widać, że jednak bez bezstronnej statystyki można się niekiedy obyć i przyjąć konkretne tezy na innej podstawie. Z serii pytań bez odpowiedzi:[quote name='behemotka']Na zapomniany zdrowy rozsądek: Każdy organizm ma się lepiej (= jest sprawniejszy, lepiej przystosowany do odparcia ataku ew. choroby, bardziej odporny etc.), żyjąc na diecie przystosowanej do jego potrzeb gatunkowych oraz indywidualnych. Możesz wyjaśnić, z jaką częścią tego założenia - i na jakiej podstawie - się nie zgadzasz?[/QUOTE] Zauważ, że w cytowanym artykule wśród zalet karmy przemysłowej znajdziemy wygodę człowieka, zwolnienie człowieka z myślenia o komponowaniu psiego menu, lepszy skład niż zapewniliby "niektórzy" ludzie (w sensie ci karmiący otrębami ze smalcem?). A, i jeszcze wybawienie. Dla nas, rzecz jasna, przecież nie dla psa. To chyba ukłon w stronę realizmu - świadomości, że ludzie CHCĄ karmić psa chrupkami i już. I mowa zdecydowanie o tym, by granulat stanowił dodatek do diety, nie jej podstawę. [quote name='filodendron'] Pies nie rozdrabnia zębami w stopniu umożliwiającym naruszenie komórek roślin - nie posiada zębów przystosowanych do żucia ani enzymów charakterystycznych dla przeżuwaczy. Jak zapewne wiesz, właśnie z tego powodu w barfie stosuje się maksymalnie rozdrobnione (sokowirówką) papki zmieszane z podrobami - mają udawać zawartość żołądka upolowanego roślinożercy, od którego psowate ponoć zaczynają swój posiłek. Są to warzywa przeżute i nadtrawione - idealne dla psa. W warunkach domowych nie do podrobienia, no chyba że ktoś ma ochotę pluć do psiej miski, ale też jestem za zdrowym rozsądkiem ;-)[/QUOTE]Wiem. No i przecież nożem mu też nie naruszę komórek ;-). I m.in. z tego powodu nie karmię samym gotowanym, tylko mniej więcej po równo gotowanym i BARFem, z licznymi dodatkami dla urozmaicenia.
-
[quote name='stroosia83']Kolczatka jest narzędziem szkoleniowym i co do tego nie ma wątpliwości. Nigdzie nie napisałam, że założyłam psu kolce i czekałam, aż pies zacznie chodzić przy nodze, a już na pewno nie "zakotwiczałam się w ziemi" trzymając psa na kolcach, aby go tylko utrzymać.[/QUOTE]Nie. Napisałaś coś innego. [quote name='stroosia83']Jak dla mnie, to jest to jak najbardziej skuteczne narzędzie, aby psa nauczyć chodzić przy nodze, co nie znaczy, że jedyne i że na zwykłej obroży też się nie da. [B]Mój pies uczył się na kolczatce i się nauczył.[/B] Co innego z chodzeniem na luźnej smyczy, tzn. nie przy nodze - tu kolczatka zupełnie bezsensowna.[/QUOTE]Mogłabyś zdradzić, w jaki sposób Twój pies nauczył się chodzić przy nodze, używając kolczatki? W jaki sposób dawkował sobie odpowiednie bodźce w odpowiednich momentach? Wreszcie: Jeżeli kolczatka jest odpowiednim narzędziem do nauki chodzenia przy nodze, dlaczego staje się bezsensowna przy nauce chodzenia na luźnej smyczy?
-
[B]pauli_lodz[/B], to świetnie, że zależy Ci na zdrowiu psa. Tym bardziej: uważaj, co mu dajesz. Bo karmiąc chrupkami, naprawdę nie masz żadnej gwarancji, co jest w składzie. Na szok nic nie poradzę, niestety :sad:. Sama byłam w lekkim szoku, dowiedziawszy się, że poważne, duże, cieszące się zaufaniem klientów firmy dodają do karm m.in. odparowane odchody oraz ciała zwierząt uśpionych w lecznicach i schroniskach. W jeszcze większy wstrząs wprawiła mnie informacja, że jest to działanie jak najbardziej legalne i dozwolone, w związku z powyższym raczej się nie zmieni :crazyeye: Też początkowo dałam się przekonać troskliwym koncernom :oops:, że tak naprawdę to jestem za głupia na samodzielne żywienie zwierzaka, że oni wiedzą lepiej, jak idealnie zestawić składniki, więc powinnam tylko grzecznie kupić, co dają, nie zadawać żadnych pytań i przypadkiem nie dawać nic na własną rękę. A potem zaczęłam myśleć. OK, może mi łatwiej mówić, bo pies jest zasadniczo w miarę spożywczo bezproblemowy: nie grymasi, rzadko miewa niestrawność czy podobne atrakcje. Tylko miał w swoim czasie skórne objawy alergiczne, z którymi się bujałam na restrykcyjnej diecie wyłącznie z hypoalergicznego rc. Zniknęły na BARFie + acanie (chrupki były dodatkiem). Przy psie wrażliwym jest z pewnością trudniej. Nie wyciągnę z rękawa rozwiązania, bo ani zwierza nie widziałam, ani nie jestem ekspertem ;). Na Twoim miejscu na pewno nie dawałabym mu samych chrupek - zwłaszcza takiej jakości jak rc, odkąd firmę przejął producent pedigree i whiskasa. W żywieniu jak w leczeniu, diagnoza najważniejsza, więc dlaczego właściwie acana (to ma większe szanse być stosunkowo porządnym żarciem) przestała służyć? Co się zmieniło? Próbowałaś innych linii, niekoniecznie przeznaczonych dla wrażliwców? Próbowałaś BARFa gotowego, w zmielonej postaci (może zmielone kości przyjmie)? I dlaczego nie mieszać? Gotowane posiłki, surowe mięso (najpierw trzeba by się zorientować, czy psu z nietolerancją kości można podawać mięso np. z preparatami wapniowymi, żeby nie zaburzyć proporcji fosforowo-wapniowych), chrupki też... Zachowajmy wszyscy zdrowy rozsądek ;). Z suchymi karmami jest jak z czekoladą - gdyby były aż tak trujące, jak ostrzegają najbardziej zajadli przeciwnicy, większość psów już dawno by się przekręciła. Natomiast pod wpływem samodzielnego myślenia, zdobytej wiedzy oraz badań ludzi, którzy w przemyśle żywienia zwierząt siedzą od -nastu lat, nie mam wątpliwości, że karmienie wyłącznie lub prawie wyłącznie paszą przemysłową jest dla psa szkodliwe i znacząco zmniejsza szanse na długie życie.
-
[quote name='filodendron']Oczywiście, że się liczą, ale to się sprowadza do przerzucania się przykładami - znałam psa, który żył lat 15 na ryżu z kurczakiem i marchewką. Żył całkiem fajnie aż umarł. Sekcja wykazała, że miał zniszczoną wątrobę. Znałam psa, który żył lat 17 na suchej karmie. Sekcji nie zrobiono. Tak czy siak oba psy nieźle sobie pożyły. Znam osobę wybitnie mięsożerną, która praktycznie nie choruje mimo swoich 78 lat i wegetariankę z tak schorowanym organizmem, że od lat nie może zajść w ciąże, choć bardzo chce. Kłopot polega na tym, że zupełnie nic z tego nie wynika, poza tym, że niektórzy są lepiej a inni słabiej obdarzeni potencjałem genetycznym.[/QUOTE]Umyślnie nie przerzucam się przykładami. Podałam argumenty różnorakiej natury, na które jakoś brak kontry. Zapytałam o jakikolwiek argument ZA paszą przemysłową - odpowiedzi też brak (poza wygodą dla człowieka, oszczędnością czasu człowieka oraz zwolnieniem człowieka z konieczności myślenia o psim jedzeniu). Miło, że chociaż przykład podajesz. Oba psy dożyły słusznego wieku. Z ciekawości: jakich były gabarytów i ew. rasy/w typie rasy? Pozostaje jeszcze naturalnie kwestia, z czego wynikało zniszczenie wątroby, ale nie jest to pytanie zbyt istotne, jako że w późnych latach nawet świetnie traktowany organizm ma prawo po prostu przestać działać. [quote name='filodendron']Jaki sens ma wyliczanie takich przykładów. Ani Ty nie wiesz, czy Twój pies pożyje długo na gotowanym, ani ja nie wiem, czy na barfie, ani Dobert nie ma tej pewności w kwestii suchej. [B]Jedynie bezstronna statystyka, choćby ograniczona terytorialnie, mogłaby coś w tej kwestii wykazać[/B], no ale takiej nie ma, więc i rozmowa jest jaka jest - można jedynie pogdybać i powymieniać się informacjami o tym, co kto woli i co się u niego lepiej sprawdza.[/QUOTE]Serio uważasz, że wyłącznie bezstronna statystyka może coś udowodnić? Więc bez bezstronnej statystyki nie przyjmiesz też np., że pies codziennie bity i przypalany papierosami ma spore szanse nabawić się jakiejś traumy? Wybacz, ale stwierdzenie jak powyżej wydaje mi się... niebezpieczne. Toż fani amputacji estetycznych przekonują do swojego systemu wartości za pomocą identycznego trybu: szczeniaka przecież nie boli, jak mu na żywca odetniemy ogon; w końcu nikt tego na odpowiednio naukowej drodze nie udowodnił, nie? :shake: Genetyka - ależ oczywiście, ma swoje prawa. W pełni się zgadzam, że wpływa na długość życia, nieraz ją determinuje. Ale oprócz kart wyjściowych organizm gra też tym, co dostanie w trakcie partii. Przykładowo niejeden palacz z trzydziestoletnim stażem nałogu jest zdrowy jak koń. Równolegle na nowotwory zapadają też ludzie, którzy papierosa nigdy w ręku nie mieli. Jedni i drudzy najpewniej zawdzięcza stan zdrowia m.in. wrodzonym skłonnościom, czyli genom. Tym niemniej palacz ma jakby ździebko większą szansę zapoznać się bliżej z rakiem płuc (o krtani nie wspominając). Chyba że i z tym się nie zgodzisz? Na zapomniany zdrowy rozsądek: Każdy organizm ma się lepiej (= jest sprawniejszy, lepiej przystosowany do odparcia ataku ew. choroby, bardziej odporny etc.), żyjąc na diecie przystosowanej do jego potrzeb gatunkowych oraz indywidualnych. Możesz wyjaśnić, z jaką częścią tego założenia - i na jakiej podstawie - się nie zgadzasz? Bo z Twojego postu można wysnuć wniosek, że pies karmiony otrębami ze smalcem będzie miał takie same widoki na długie i zdrowe życie jak ten na menu dostosowanym pod każdym względem do potrzeb jego organizmu. Przecież nie twierdzę, że każdy bez wyjątku pies karmiony wyłącznie tudzież prawie wyłącznie chrupkami szybko się rozchoruje i odejdzie. Tak samo jak nie każdy pies wypuszczany dzień w dzień na samowolne spacery przy drodze szybkiego ruchu skończy jako krwawa plama na poboczu. Ale doświadczenie pokazuje (choć nie ma na ten temat żadnych bezstronnych statystyk :roll:), że niepilnowany zwierz ma dużo większą szansę zakończyć życie w gwałtowny i tragiczny sposób niż futro, na które opiekun uważa. [quote name='filodendron'](btw może warto wrócić do rozdrabniania warzyw, bo z tego co wiem, pies nie trawi celulozy będącej budulcem ścianek komórkowych roślin i maksymalne rozdrobnienie sprzyja zwiększeniu przyswajalności pokarmu roślinnego)[/QUOTE]A kto mówi, że nie są rozdrabniane? Sam sobie rozdrabnia, zębami ;-)
-
[SIZE=2]Mnie nie zaskakuje ;). Sama kojarzę statystyki pogryzień we Francji, gdzie w obrażeniach w stosunku do dzieci na czoło wysuwały się właśnie laby. Tym niemniej liczba pogryzień to też niekoniecznie wskaźnik agresji, nawet biorąc pod uwagę popularność rasy ;). Myślę raczej, że dzięki legendzie "idealnego psa rodzinnego" i "czworonożnej niańki" niezbyt rozgarnięte osobniki zostawiają takiego psa samego z dzieckiem, którego w ogóle nie uświadamiają, że piesek też ma uczucia, że jego nerwy przesyłają ból, a cierpliwość ma swoje granice. IMHO pies, który ma dość latorośli depczącej po nim, ciągnącej za uszy tudzież grzebiącej w oczach i [U]w końcu[/U] ugryzie - zwykle nie jest agresywny. Prawdziwa agresja w stosunku do człowieka - gdy pies na serio chce zrobić komuś krzywdę, a nie jest po prostu niewychowany - wśród retrieverów zdarza się wciąż naprawdę rzadko (choć, biorąc pod uwagę kierunek w hodowli, możemy się spodziewać zmiany [/SIZE] [SIZE=2]:roll:). Co oczywiście nie znaczy, że możemy takiego psa zostawić samemu sobie.[/SIZE]