behemotka
Members-
Posts
578 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by behemotka
-
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
[quote name='Itske']Esteban, to jakiś nowy trójłapek? Czy Wy tam macie kolekcję? A temu "nowemy z biura" co sie przydarzyło?[/QUOTE]Esteban chyba wcale nie nowy, widnieje na pierwszej stronie wątku już od jakiegoś czasu. I czarny jest :loveu:. Jakby miał zamiar [I]uróść[/I] jeszcze ze dwa razy, to bym pewnie brała w ciemno ;) Pewnie, że kolekcjonują! APSA się dopiero co przyznała do ucięcia rudej łapki, potem się chwali usunięciem nabiału, kiedy indziej własny przychówek przerabia na łyso... Normalnie moda na ucinanie :shake: No nie mogę. Patrzę i patrzę na zdjęcia pręgusa i dochodzę do zdumiewającej konkluzji: [B]Jak pies się robi nasz, to automatycznie ładnieje w oczach[/B] :evil_lol: -
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
[quote name='APSA'][IMG]http://img28.imageshack.us/img28/9772/img0321s.jpg[/IMG][/QUOTE] No, ten uśmiech to mnie od początku ujął :loveu: Tylko uszy to mu można zmniejszyć o połowę, starczy jeszcze dla jakiegoś innego psa :evil_lol: Nie wiem, czy wypada się tu wtrącić z wieściami :oops:, ale Morengo (zwany również Morkiem ;)) zaadaptował się błyskawicznie do warunków domowych. Bawi się z psami, na dworze zapyla jak Struś Pędziwiatr, dobrze wie, do czego służy kanapa, a u weta pierwsze, co zrobił, to wywalił się kołami do góry i wołał o głaski. [SIZE=1]Szczerze - nie jestem z nim jeszcze emocjonalnie związana, pewnie dlatego, że się nigdy nie spotkaliśmy... :oops: Ale pod wpływem opisów już bym go chciała mieć przy sobie. A tu jeszcze prawie 7 miesięcy.[/SIZE] -
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
[quote name='Itske']a przystojny ten kolega? Bo jak tak sobie, to poczekam na Ciebie :-)[/QUOTE] Nieprzystojny, a na dodatek ostatnio sobie u mnie nagrabił, bo moim rodzicom spadł na głowę kot pod jego odpowiedzialnością :roll:. Lepsza APSA :evil_lol: A Morengo dzięki pewnym dwóm Asiom (dziękuję :loveu:) [B]opuścił dzisiaj schron[/B] :multi: Na dzień dobry zrobił reklamę paluchowemu menu, bo trzeba wietrzyć mieszkanie :diabloti:. [SIZE=1]Ja tam się przy stopniowym przestawianiu nie upieram, po prostu niektóre zwierze jednak mają sensacje, jak jedzą jedno żarcie i nagle przechodzą na zupełnie inne. Ale w praniu wychodzi, że morengowy żołądek pewnie też od razu czeka rewolucja ;)[/SIZE] -
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
[quote name='Itske']O fu, to w związku z Puffy - co tam jest słoma i kasztany? no tego to on u mnie nie dostanie :-)[/QUOTE]Przez parę pierwszych dni chyba warto podawać to samo, co dostaje w schronisku? I w ciągu tych dni stopniowo przestawić na docelowe frykasy ;) [quote name='APSA']Przefarbować mu nos? :diabloti:[/QUOTE]O, są opcje farbowania? To ja poproszę futerko! Na czarno, rzecz jasna - wtedy już będzie ładny, nieważne, czego mu brakuje i że ma uszy jak nietoperz :evil_lol: [quote name='Itske']a kiedy ta wizyta przedaopcyjna, co jest?! No! Domagam się wizyty![/QUOTE]Ja też poproszę! To co, kto się wybiera jakoś mniej więcej w moim kierunku? :grins: -
[quote name='Bastylia']A jak mam takie pytanie odnośnie spania w łóżku z ... kotem. Śpię niekiedy z kotkiem w łóżku, zwłaszcza nad ranem. I teraz moje pytanie: Czy mam tego powoli unikać, ponieważ kiedy przyjdzie pies do naszego domu to będzie sobie myślał "acha kocisko może tam spać to ja też" i dawaj na wyrko ? :) A nie chcemy wpuszczać psa na łóżko, na kanapę stojącą w drugim pokoju - Ok, ale nie na pościel. Co mam zrobić w kocicą w tym momencie ?[/QUOTE] Ja bym na Twoim miejscu nie odzwyczajała kocicy [SIZE=1](no, ja na Twoim miejscu wpuściłabym psa do łóżka :evil_lol:, ale to już oczywiście indywidualna decyzja)[/SIZE]. Pies nie wychodzi od razu z założenia, że ma mieć takie same prawa, jak pozostali członkowie domowego "stada", zwłaszcza ci innych gatunków ;). Pewnie, widząc kota wylegującego się na łóżku, sam będzie próbował wejść, ale wystarczy go konsekwentnie uświadamiać, że nie może, to będzie ok. U mnie koty mają zupełnie inne uprawnienia i pies nie zgłasza zastrzeżeń. A kociastej by taka zmiana z lekka pomieszała w głowie. Skoro teraz wolno, to, w duchu konsekwencji, powinno być wolno nadal. Pomijam, że oduczenie kota łóżkowego spania w tym miejscu może być niewykonalne bez zamknięcia drzwi sypialni. Bestie są zwykle oporniejsze w poddawaniu się ludzkiej woli :diabloti:
-
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
W sprawie Morengo zdarzył się niestety poślizg organizacyjny z powodu nieplanowanego pobytu w szpitalu i operacji... :shithappens: Odbiór kawalera, przy dobrych wiatrach - tj. jak dobrzy ludzie pomogą biednej emigrantce - już w weekend :multi:. APSA, posłałam PW z prośbą :oops: Ze spraw technicznych: Dałoby się przejść jutro z Morengo na kociarnię (nie wiem nawet, kto go ma pod opieką, więc do kogo kierować tę prośbę :oops:)? Jak nie, to trudno, ta wiedza nie jest mi niezbędna do szczęścia ;), po prostu chciałam mieć jakieś wstępne info na temat reakcji na koty. Jakie jedzenie chłopak teraz wcina? Przy adopcji wystarczy podać te dane: [B]Morengo, 299/09 , pawilon II boks S[/B], są aktualne? W jakich godzinach można dokonywać adopcji w soboty i niedziele? Na stronie Palucha znalazłam informację, że od 12 do 16 - to się zgadza? [quote name='Itske']Behemotka - oby wiecej takich jak TY! Hura! no [B]niech Ci Apsa dorzuci coś za brakujacą łapę, jakiś drugi ogon albo trzecie ucho![/B] a psiak piękny, kocham pręgowane![/QUOTE] Mózg jakiś na przykład? Mam wśród futer zawstydzający niedobór :diabloti: [quote name='Grinia']Behemotko, życzę powodzenia w miedzynarodowej adopcji ! Czyli nie jestem jedna taka wariatka. Moja Aliska ze schroniska pojechała ze mną aż do Kalifornii. Tylko że było to o wiele łatwiej niż do Szkocji. W sumie 15 godzin lotu razem z załadowaniem i wyładowaniem z Frankfurtu (nawet nie nabrudziła w klatce). A Morengo znam od początku jak przywiozła go właścicielka. Tak on płakał i ciągnął do niej gdy ona go zostawiła! Wtedy z nim od razu poszłam na spacer. On jeszcze wtedy miał wszystkie łapy i ogon. :shake: Biedny psiak. Oby dożył do adopcji.[/QUOTE]Wariatów tu dostatek, obawiam się :evil_lol: Na szczęście ja mam bliżej i jednak głównie po lądzie, więc nie muszę brać pod uwagę opcji transportu samolotem [SIZE=1](bałabym się pakować zwierza do ładowni, za dużo słyszałam o złych zakończeniach takich podróży :sad:)[/SIZE]. [SIZE=1]Tę gnidę, co go oddała - ponoć z powodu choroby :mad: - sama bym chętnie zostawiła gdzieś na środku pustyni, jak zachoruje i nie będzie potrafiła sama o siebie zadbać. [I]Homo sapiens[/I] to czasem najgorsze bydlę. Sorry za język, ale mnie ponosi, jak sobie wyobrażam rozpacz porzuconego psa...[SIZE=2] Chyba nie ma przeciwwskazań, by dożył ;). Przecież nie będzie czekał w schronisku, tylko w (fantastycznym, sądząc z opinii) domowym hotelu. Silwie życzymy wszystkiego dobrego na nowej drodze :kciuki: [/SIZE] [/SIZE] -
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
[quote name='magdyska25']Behemotka- gratuluję wyboru ! Ni to czarne ni to biało czarne. Zawsze jakieś "odstępstwo od normy" być musi ;-)[/QUOTE]I jeszcze łapy ma nieparzyste. No przecież jasne, że nie pasuje :evil_lol: [quote name='rotek_']w maju jedzie nasz pies do Szkocji, więc z przepisami jestem dokładnie już obeznana. Jeszcze jedną ważną kwestią jest odpchlenie i odrobaczenie psa nie dłużej niż 24 godziny przed przekroczeniem granicy. Wet musi wpisać dokładną datę i godzinę tych zabiegów w książeczkę zdrowia. Jeśli pies będzie przekraczał granice po 25 godzinach od daty odpchlenia i odrobaczenia to wrócą go. Nie można sie spóźnić nawet godziny:) Chory przepis...[/QUOTE]Przepisy mam już obcykane, w 2009 roku wiozłam dwa kocie tymczasy do Irlandii, kilka miesięcy temu sprowadziłam całe swoje stado i trzymałam rękę na pulsie międzynarodowej adopcji :) Mała poprawka ;) Preparaty przeciwko kleszczom i robakom (pchły niepotrzebne) trzeba podać na 48-24 godziny przed odprawą paszportową. Czyli właśnie więcej niż dobę - a mniej niż dwie. [quote name='morisowa']cudne kociska! W moim ulubionym kolorze dla kota :smile:[/QUOTE]Jedynym słusznym :smokin: Mam nadzieję, że cudne! Trzy debile + jedna szuja - muszą być przynajmniej ładne, żebym ich w końcu nie utłukła, jak za setnym razem włażą do lodówki :diabloti: -
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
[quote name='APSA']Chłopak jeszcze nie wie, co się mu szykuje :cool3: [IMG]http://i683.photobucket.com/albums/vv192/Paluch_2009/trojlapki/PICT2650.jpg[/IMG][/QUOTE]To będzie miał niespodziankę :p Zabawna rzecz, swoją drogą. Bo mi się Morengo jakoś specjalnie nie podoba :lol:. Tj. fajny psiak, ale niekoniecznie mój typ urody - bo to ani czarne, ani specjalnie duże, ani wilczaste, uszyska ma wielkie jak ONek... W dodatku nie cierpię krótkich ogonów. Brak łapy mi nie przeszkadza, natomiast ogona bardzo. A jakoś odkąd weszłam na wątek i pierwszy raz rozważyłam adopcję trójłapka, to do niego mnie ciągnęło :) [SIZE=1](i do Ami/Lali)[/SIZE] Czeka na niego taka zgraja (wersja z demonicznie błyszczącymi ślepiami :diabloti:): [URL="http://img829.imageshack.us/i/img4913ou.jpg/"][IMG]http://img829.imageshack.us/img829/4374/img4913ou.jpg[/IMG][/URL] I kundel sam: [URL="http://img69.imageshack.us/i/img4888mh.jpg/"][IMG]http://img69.imageshack.us/img69/7046/img4888mh.jpg[/IMG][/URL] Rozmawiałam dzisiaj w sprawie hotelu - powinno się udać. No i trzeba będzie chłopaka dokładniej zdiagnozować. Przy okazji, dałoby się z nim przejść na kociarnię? Wiem oczywiście, że w warunkach schroniskowych test nie jest całkiem miarodajny, ale nie zaszkodzi poznać reakcję. [quote name='APSA']Oby i innym się udało... Wczorajsza Zoja/Słodycz: [IMG]http://i683.photobucket.com/albums/vv192/Paluch_2009/trojlapki/PICT2527.jpg[/IMG][/QUOTE]Trzymam kciuki za Słodycz. Ona ma podobny rodzaj urody do Twojej Puni - taka ciepła, urocza sunia. Jedno spojrzenie na nią i człowiekowi przychodzi na myśl jesienny wieczór przy kominku, z rozmarzonym psem przytulonym do kolan... -
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
[quote name='morisowa']behemotka, gratulujemy wyboru :)[/QUOTE]Dzięki :). I pozdrawiam serdecznie. [quote name='justynaz87']Super wieści. Nie wiedziałam, że przewóz na wyspy okupiony jest takim długim czekaniem.[/QUOTE]Niestety :roll:. Czas procedury jest tak naprawdę głupi: o ile rozumiem konieczność zaczipowania zwierzaka i zaszczepienia przeciwko wściekliźnie, a nawet wykonania badań na przeciwciała wścieklizny (czy na pewno wytworzyła się odporność), o tyle konieczność biernego oczekiwania po tym badaniu następnych sześciu miesięcy - dawniej "kwarantanny" - jest idiotyzmem wyższego rzędu. Niedawno się dowiedziałam, że w dodatku idiotyzmem bez choćby pozorów sensu. Oficjalne wyjaśnienie przepisów jest takie, że Wielka Brytania i Irlandia stanowią obszar wolny od wścieklizny i koniecznie chcą ten stan zachować. Rozmawiałam parę tygodni temu z przedstawicielką szkockiego SPCA i powiedziała mi, że z tym obszarem wolnym od wścieklizny to guzik prawda, bo trafiają się lisy zarażone tą chorobą. Ale przepisy imigracyjne nadal obowiązują :shake: [SIZE=1]Już nie wspomnę, ile ten cały cyrk kosztuje - znowu ludzie będą mówić, że bardziej by mi się opłacało kupić jakiegoś psa na miejscu :diabloti: EDIT: złe słowo [/SIZE] -
Trzy łapy, trzy łapy, a na łapach pies trójłapy z Palucha ...
behemotka replied to APSA's topic in Już w nowym domu
Morengo będzie miał dom :) Od dłuższego czasu nosiłam się z myślą o adopcji trójłapka, ale potrzebowałam czasu, by zaaklimatyzować się na obczyźnie. Wybór był trudny, jako że niestety towar wybrakowany i zabrakło psów w jedynym słusznym kolorze (czarnym) :diabloti:. Przynajmniej większych, bo rozmiar ma dla mnie pewne znaczenie ;). Po konsultacjach z niezrównaną APSĄ (jeszcze raz dziękuję :loveu:) padło na Morengo. Kawaler pojedzie do Szkocji, trafi do domu z czwórką kotów i psem. One co prawda jeszcze nie wiedzą, że się stado powiększy :lol:, ale ja wyglądam z niecierpliwością, kiedy będę mogła go powitać. Niestety, procedura związana z przewozem futra z kontynentu na Wyspy jest nie do obejścia i potrwa 6-7 miesięcy, zależnie od dokumentacji. To jedyny feler. Poza nim - myślę, że dam Morengo fajny, kochający dom. -
Dante - uroczy kudłacz - pojechał do domku!! :-)
behemotka replied to leni356's topic in Już w nowym domu
Byłam, poznałam :) Latający Pies jest boski :loveu:. Uroczy kudłacz, naprawdę: sympatyczny, otwarty na człowieka. Na razie wciąż trochę rozkojarzony i roztrzepany jak szczeniak ;), ale to przecież drugi dzień w domu. Musi się oswoić, zaznajomić z miejscem - i na pewno będzie dobrze. Ma tylko jeden feler, za który chyba wypadałoby złożyć reklamację :diabloti:. Otóż Dante [U]nie potrafi chodzić[/U]. Umie biegać, skakać, fruwać, ewentualnie truchtać w podskokach. Innych opcji nie zainstalowano, co, uważam, jest poważną wadą w tym modelu :evil_lol: A, i czeka go mała zmiana image'u. Ciekawe, jak po tym będzie się prezentował. -
Dante - uroczy kudłacz - pojechał do domku!! :-)
behemotka replied to leni356's topic in Już w nowym domu
W kąpieli jakoś się go wyraźnie mniej zrobiło :evil_lol: Jeszcze kilka dni i przyjedzie do swojego domu - rzeczywiście cudownego :). Cała rodzina już się nie może doczekać kudłacza. A ja też go niedługo poznam :cool1: -
[quote name='Taya']I będzie tak dotąd,aż nie zostaną wprowadzone ostre regulacje prawne dot. rozrodu zwierząt. Kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt uśpionych miotów nie załatwi sprawy. Psów nie jest mniej w schroniskach, chociaż się usypia. W latach (nie pamiętam dokładnie) 80 w TOZie podobno usypiano wszystkie psy, bez wyjatku, które przebywały w schroniskach dłużej niż dwa tygodnie. I co, pomogło? Jakoś tak jakby ich więcej było... W obecnej sytuacji rozwiązaniem mogą być tylko "drastyczne środki", np wprowadzenie na kilka lat CAŁKOWITEGO zakazu hodowli psów i kotów, zarówno rodowodowych, jak i mieszańców.[/QUOTE] Też jestem zdania, że usypianie właśnie ślepych miotów niewiele daje. Bo po trosze przekazuje komunikat: "Zdarzyła się wpadka? A, trudno, zawsze można uśpić efekt" :roll: Ostre regulacje prawne (ja bym była za całkowitym zakazem hodowli, czemu nie; [SIZE=1]ew. późniejsze wprowadzenie krwi mieszańców wyszłoby pewnie tylko na dobre, bo urozmaiciłoby tragicznie ubogą pulę genową poszczególnych ras... ale to całkiem inny temat[/SIZE]) jako doraźny środek mogłyby dać efekt. Jednak potrzebna jest przede wszystkim zmiana podejścia ludzi, czyli edukacja, praca u podstaw. Dlatego, choć często mam ochotę zakłuć widłami jednego z drugim ignoranta, co to psa "nie pozbawi męskości, bo to krzywda jest", a suce podaruje możliwość bycia matką "dla zdrowia", gryzę się w język i zamiast bluzgać tłumaczę, wyjaśniam, przekonuję. I są wyniki :). Gdy zapaloną przeciwniczkę kastracji przekonuję do ciachnięcia zwierza, to mały krok, ale właśnie z takich drobnych kroków musi się składać ewolucja ogólnospołecznej wiedzy ;) Oczywiście pomogłoby, gdyby schroniska wydawały zwierzaki wyłącznie lub prawie wyłącznie ciachnięte (nie wszędzie tak jest), gdyby weci propagowali kastrację wszystkich zwierząt, o ile nie ma przeciwwskazań medycznych, gdyby w szkole na biologii uczyli również o psach, kotach i innych spotykanych codziennie zwierzętach, a nie tylko o nieśmiertelnych pantofelkach, mitozach i mejozach, gdyby... Ech, znowu wychodzi mój niepoprawny idealizm :oops: Robię, co mogę, potrafię, a przede wszystkim - co uważam za słuszne. Byłoby miło, gdybym nie była obrażana za podyktowaną moim osobistym sumieniem odmowę dostosowania się do czyjegoś poglądu na pojęcie "eutanazja".
-
Z bezsensem rozmnażania zwierząt zaledwie poprawnych (a nie wybitnych w rasie) zasadniczo się zgadzam. Z tym już mniej: [quote name='sacred PIRANHA'](...) bo hodowle rasowe i rozmnażanie wyselekcjonowanych osobnikow danej rasy (podkreslam wyselekcjonowanych a nie wszytskich jak popadnie tylko dlatego ze maja rodowod) [B]jest potrzebne[/B] a i owszem (gdyby nie to nie mielibysmy konkretnych ras psów, wiele z nich by zniknęło a reszta by sie pozmieniała) (...)[/QUOTE] To istnienie ras jest ważniejsze niż komfort życia psów, niż ograniczanie bezdomności? [quote name='sacred PIRANHA']a mnie trafia jak widzę kolejne i kolejne i kolejne szczeniaki w schronie...część pada przez choroby itp, część całe swoje dziecinstwo spędza za kratkami, przechodzi do boksow dla doroslych i tak spędza kolejne lata swojego zycia...gdybym miała na to wpływ wolałabym tego psa uśpić zaraz po tym jak sie urodził...gdybym miała jeszcze większe możliwości wolałabym wyciachac jego matke zanim urodziła, jakbym miałam jeszcze większe możliwości wyciachałabym ją zanim zaszła w ciąże...a tak patrze na te kolejne szczenieta...wyciagam jednego a na jego miejsce przychodzi 10...syzyfowa praca...pomoge trzem a w tym czasie 30 w schronie padnie...[/QUOTE] I? Tragiczna sytuacja bezdomnych zwierząt daje prawo do obrażania ludzi, którzy zamiast zabijać dane zwierzę, szukają mu domu? Domu, który wcześniej gruntownie uświadamiają w kwestii bezdomności, konieczności sterylizacji etc.? :roll:
-
[quote name='Taya']...bo na miejsce tych starych mozna wziąć całkiem dobrego jeszcze psa ze schronu,bo te domowe schorowane juz zaznały dobrej strony życia a schroniskowe jeszcze nie, bo to egoistyczne trzymać swojego starego psa przy sobie "na siłę" skoro tyle innych czeka, bo i tak mają "nadżyte", bo ... ???[/QUOTE] Toteż właśnie. W tę stronę również można znaleźć mnóstwo argumentów, dlatego uważam, że decyzji o odebraniu życia nie powinno się podejmować tak pochopnie. "Zamknięte oczy + nierasowy = pod igłę go" :shake: Żywe stworzenie zasługuje na szacunek, na rozważenie argumentów przed uśmierceniem, a nie decyzję na zasadzie "wszystkie takie zabijamy, więc jego też". Szlag mnie trafia czasami na internetowe oceny. Spędzam od groma czasu na uświadamianiu ludzi znanych bliżej lub dalej albo w ogóle nieznanych, wszystkie tymczasy ode mnie wyszły albo już ciachnięte (dorosłe), albo z umowami wymagającymi ciachnięcia (szczyle), świadomie odkładam na półkę marzenie o psie pewnej konkretnej rasy, bo nie chcę poprzez kupno szczeniaka przyczynić się do powołania na świat kolejnych maluchów, bo wolę wziąć bezdomniaka niż rasowego... A potem czytam takie teksty :angryy:. Ponieważ nie uśmierciłam szczeniąt, na pojawienie się których [U]nie miałam wpływu[/U].
-
[quote name='evel']A to Ci logika - w schronie [B]usypiać słodkie szczeniaczki[/B] można, a w DT już nie, bo moralność zabrania. Sorry, dla mnie nie do pojęcia.[/QUOTE] Powtarzam jeszcze raz: Jeżeli DLA TEGO KONKRETNEGO PSA (w dowolnym wieku) nie ma widoku sensownego życia, lepiej go tego życia pozbawić humanitarnie niż pozwalać na bolesną agonię. Ale jeżeli widok jak najbardziej jest - dlaczego (i jakim prawem wobec samego zainteresowanego :roll:) zabijać? Spróbuję obrazowo. Przypadek 1: "[I]Słuchaj, wiem, że to nie twoja wina, ale muszę cię zabić. Widzisz, inaczej będziesz umierać we własnym g..., z głodu albo chorób. Z mojej najlepszej wiedzy i przy najlepszych chęciach wynika, że szybka, bezbolesna śmierć będzie dla ciebie lepsza. Nie mogę pomóc inaczej.[/I]" Przypadek 2: "[I]Słuchaj, wiem, że to nie twoja wina, ale muszę cię zabić. Widzisz, jeżeli tego nie zrobię, może trafisz do fajnego domu, który by cię kochał o dbał o ciebie... A na ten dom czeka już ktoś inny, kto się urodził dwa dni wcześniej albo kogo nie zdążyliśmy znaleźć, póki miał jeszcze zamknięte oczy, i teraz za późno już, żeby go zabić, więc uzgodniliśmy, że ma większe prawo do życia niż ty.[/I]" Z pierwszym wyborem się zgadzam, choć jest straszny. Na drugi nie potrafię przystać, moje sumienie sprzeciwia się stanowczo zabijaniu nie z powodów bezpośrednich, ale dla ogólnej idei, nawet takiej jak zmniejszanie populacji bezdomnych zwierząt. Co w tym takiego trudnego do pojęcia? Dla szczeniąt urodzonych w hodowlach istnieją realne widoki na dobre życie. Ich się nie zabija. Rozumiem, że Twoim zdaniem powinno się je wszystkie uśmiercić, zanim otworzą oczy? A "słodkie szczeniaczki" to tekst w tym kontekście niesmaczny. Ja rozumiem, że podła śmierć psów to rzecz przygnębiająco powszechna, ale może spróbujmy z niej nie kpić :roll: [quote name='evel']Bo te domowe nie muszą czasem walczyć o każdy dzień swojego życia a schroniskowe tak? Bo często takie psy są zagryzane przez współtowarzyszy niedoli w schroniskowych boksach? Bo często umierają w męczarniach? Bo...?[/QUOTE] No i? Wszystkie schroniskowe psy muszą walczyć o każdy dzień swojego życia. Czyli postulujesz zabicie wszystkich schroniskowców, tak? Czy "tylko" wszystkich, które sobie słabo radzą za kratami (delikatnych psychicznie, mocno podporządkowanych, małych itd.)? Moje ulubione pytanie o hodowlane szczeniaki standardowo spotyka się z głuchym echem...
-
[quote name='sacred PIRANHA']Moja osobista suka podczas pierwszej cieczki została puszczona do psa (pod moja nieobecnosc, bez mojej wiedzy i zgody moja babcia specjlanie pusciła ja do psa, takie ma poglądy i uważała że suka chce, cierpi, powinna ble ble ble), po czym natychmiast cieczka jej sie skonczyła zatem w trybie pilnym została wyciachana (nie miałam w planach jej wtedy akurat ciachac bo nie bardzo miałam czas ją po zabiegu przypilnowac w tamtym okresie swojego zycia). Znalazłam kiedys sukę, która jak sie okazało była w ciąży, Zawiozłam do weta na sterylke aborcyjną. Innym razem znalazłam psa, w tragicznym stanie w sędziwym już wieku, zawiozłam do weta i po kilku badaniach podjełam decyzje o uspieniu. Jestem za usypianiem psów w schroniskach - psów starych,nieuleczalnie chorych i cierpiących tak samo jak agresywnych...problem w interpretacji tego jakby takie prawo powstało...problem w kontrolowaniu tego bo w wiekszosci schronik by to wykorzystywali i usypiali i tak te ktore chca twierdzac ze były agresywne na przyklad... Gdyby moj pies był stary, schorowany i cierpiący uśpiłabym go; gdyby moja suka jakims cudem urodziła szczeniaki uśpiłabym je; gdyby mój pies był totalnym agresorem nie do opanowania zagrażającym innym ludziom i zwierzętom uśpiłabym go. Nie uważam żebym moralnie zgrzeszyła usypiajac te szczeniaczki czy tego znalezionego staruszka...ale tak jak mowie to jest moj pogląd, do ktorego mam prawo tak jak inni maja prawo do własnego rowniez tego przeciwnego do mojego. Zatem moze skonczmy ta duskusje.[/QUOTE] Oczywiście, każdy ma prawo do własnego poglądu. Ja uważam, że życie i śmierć to zbyt ważna sprawa, by bez rozpatrywania okoliczności wszystko, co jeszcze nie widzi (z wyjątkiem rasowych, nikt nie chce mi wyjaśnić dlaczego :roll:) kierować pod igłę. Że powinno się każdy przypadek rozważyć indywidualnie i jeżeli dla tego konkretnego psa, dorosłego czy szczeniaka, nie ma realnej perspektywy sensownego losu - uśmiercić. Wtedy jest to eutanazja. Na masowe zabijanie mówią inaczej. Eksterminacja. Jeżeli więc zamierzasz mnie obrażać czymś takim: [quote name='sacred PIRANHA']wiesz co to sterylka aborcyjna? usypianie ślepiego miotu?[/QUOTE] a ladyswallow takimi tekstami: [quote name='ladySwallow'][B]Przeraża mnie ten "cud narodzin"[/B] w dogomaniackich domach, nawet tymczasowych.[/QUOTE] [quote name='ladySwallow']A szczeniaki rodzą się nie widzące, natomiast jeśli dana osoba mówi innej, zeby uświadomiła komuś, jak każde szczeniaki zwiększają skalę bezdomności, a sama pozwoliła na narodziny takowych na tymczasie, [B]jest po prostu hipokrytą[/B]. Jeśli ktoś nie umie uśpić - niech da komuś, kto umie. Jeśli ktoś nie ma "serca" zawieźć suki na aborcyjną (ale [B]ma "serce" patrzeć na szczeniaki zdychające w schroniskach[/B]), to niech znajdzie kogoś, kto mu pomoże i sukę zawiezie. To proste. Albo się pomaga, albo nie.[/QUOTE] wypadałoby najpierw wyjaśnić: 1. Dlaczego masowo zabijać psy właśnie według kryterium "do momentu otwarcia oczu", a nie na przykład "od chwili wypadnięcia pierwszego zęba ze starości"? 2. Dlaczego argument o "zabieraniu domów" (vide: "domy, które wzięły te psy, mogły z powodzeniem wziąć inne szczeniaki") ma dotyczyć tylko psów nierasowych? 3. Skoro już i tak masowo zabijamy, dlaczego nie uśpić po prostu WSZYSTKICH jak leci psów w schroniskach? Przecież problemu bezdomności wtedy nie będzie. 4. Jeżeli propagujemy uśmiercanie schroniskowych psów schorowanych, starych, niepełnosprawnych etc., to dlaczego nie takich samych psów domowych?
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
behemotka replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='awaria']Art. 78 KW dotyczy ludzi (którzy drażnią lub płoszą), a nas zaatakował agresywny york, który teoretycznie był na smyczy. Generalnie jednak warto ów art znać, tak na wszelki wypadek...[/QUOTE] Nie tylko ludzi ;) W polskim prawie pies traktowany jest jako narzędzie (m.in. pogryzienie przez psa kwalifikuje się jako atak człowieka-opiekuna psa z użyciem broni), czyli w tej sytuacji kobita "swoim psem drażniła Twojego psa". Zresztą za działania psa ZAWSZE prawnie odpowiada człowiek, więc sytuacja podpada pod KW. Oczywiście wiem, że praktyka jest w tym wypadku bardzo trudna do wdrożenia. Ten artykuł chyba nie bywa stosowany, większość osób w ogóle go nie zna i sądzi, że drażnienie psa uchodzi bezkarnie... -
[quote name='ladySwallow']Widzę, że dyskutować z Tobą nie ma sensu, bo dzieli nas ocean przekonań - tylko ja uważam, że należy nie tylko walczyć z przyczynami, ale również, przy obecnej skali zjawiska, ze skutkami. I tak, uważam, że uśpione w schroniskach powinny być psy stare, nieuleczalnie chore czy niepełnosprawne.[/QUOTE] W SCHRONISKACH - tak. W DOMU - nie. To nie w porządku kazać ludziom zabijać swoje stare, nieuleczalnie chore czy niepełnosprawne zwierzaki, bo tyle na świecie bezdomności :roll: [quote name='ladySwallow']Podobnie, jak usypiane powinny być szczenięta zaraz po narodzinach.[/QUOTE] Te w hodowlach też? [quote name='sacred PIRANHA'][B]oczywiście masz prawo walczyć jedynie z przyczynami[/B] Przy obecnej skali bezdomności, walcząc jedynie z przyczynami (czyli nie dopuszczanie do bezmyslnego zapładniania suk, ale dopuszczanie do urodzenia juz tych zaplodnionych wywalonych na ulice, ratowanie suk ze slepymi miotami, odchowywanie i szukanie im domow) mamy szanse opanowac bezdomnosc za jakies 100lat (biore pod uwage podatnosc ludzi na edukacje w tym temacie) - oczywiscie jak te aktualnie zyjące i przebywające w schronach ponad 100 000 psów padnie. Dyskusje na ten temat kończe, rozmijamy się z poglądami. Każdy wie swoje i wyciaga własne wnioski obserwując sytuacje w polskich schroniskach.[/QUOTE] NIE napisałam, że jedynie z przyczynami. Czytanie ze zrozumieniem to widać pojęcie mniej popularne niż sterylka aborcyjna. Napisałam wyraźnie, że w schronisku, na ulicy (czyli tam, gdzie są skutki bezdomności) owszem. Z braku wyboru uważam zabijanie tych zwierząt za mniejsze zło. Mniejsze niż pozwalanie im na gnicie latami w klatkach, umieranie z głodu albo od chorób. Ale prawo moralne do zarzucania mi powiększania bezdomności poprzez nie zabicie psów, które - nieświadomie co prawda, bo o szczeniakach nie wiedziałam - wzięłam na tymczas, będziesz mieć dopiero wtedy, gdy zabijesz swojego psa i na jego miejsce weźmiesz innego, bezdomnego. [quote name='ladySwallow']behemotko, mylisz się - ja nie mam własnego psa. Na to miejsce, na które mogłam wziąc własnego psa, biorę tymczasy. A co do poglądów - raczej nigdy się nie dogadamy.[/QUOTE] Ok, więc zamiast danego tymczasa (nawet lepiej pasuje, ta suka to też był tymczas) mogłaś wziąć innego. Czyli, zgodnie z argumentacją, jaką stosujesz, Twój tymczas (którego, jak sądzę, wydałaś) zabrał szansę na dom jakiemuś bezdomnemu psu.
-
[quote name='ladySwallow']A szczeniaki rodzą się nie widzące, natomiast jeśli dana osoba mówi innej, zeby uświadomiła komuś, jak każde szczeniaki zwiększają skalę bezdomności, a sama pozwoliła na narodziny takowych na tymczasie, jest po prostu hipokrytą. Jeśli ktoś nie umie uśpić - niech da komuś, kto umie. Jeśli ktoś nie ma "serca" zawieźć suki na aborcyjną (ale ma "serce" patrzeć na szczeniaki zdychające w schroniskach), to niech znajdzie kogoś, kto mu pomoże i sukę zawiezie. To proste. Albo się pomaga, albo nie.[/QUOTE] Uważam, że każde dopuszczenie do narodzin szczeniąt zwiększa skalę bezdomności. Mimo to nie krzyczę, że wszyscy hodowcy zwiększają liczbę bezdomnych zwierząt (każde to każde, rasowe czy nie). Wiem, że jest to pogląd niepopularny, ale taki mam. Dlatego nie kupię zwierzęcia z hodowli (gdzie szczenięta narodziły się jak najbardziej zgodnie z planem, nieprzypadkowo). Dlatego ciachnęłam moje futra i wszystkie dorosłe tymczasy. Dlatego małe tymczasy wydawałam wyłącznie ze zobowiązaniem do ciachnięcia, a przede wszystkim z uświadomieniem opiekuna. Dlatego uświadamiam wszystkich wokół, w skali małej i dużej, z całkiem przyzwoitymi efektami. Hipokryzji tu za cholerę jasną nie widzę. Ja nie pozwoliłam na pojawienie się u mnie szczeniąt. One już były. Sama bym na to nie pozwoliła i ile biłam się z myślami, jakimi inwektywami siebie obrzucałam, że nie położyłam suki pod nóż następnego dnia po przywiezieniu jej - to nie sprawa osoby, która ocenia nie znając faktów :angryy: Na drodze nie stanęło mi serce, tylko poglądy etyczne. Nie zabiję kogoś, bo uważam jego życie za mniej wartościowe od innego. Za zasadne uważam raczej wejście do schroniska i uśmiercenie tych psów, którym nie potrafimy zapewnić życia innego niż gnicie za kratami. [quote name='ladySwallow']Nie chodzi o znalezenie dobrych domów. Chodzi o to, zeby nie mnożyć bezdomności - [B]domy, które wzięły te psy, mogły z powodzeniem wziąc inne szczeniaki, już żyjące[/B].[/QUOTE] Nigdy nie rozumiałam tego argumentu... Ty też zamiast swojego psa mogłaś wziąć innego. Czy to znaczy, że Twój pies ukradł dom innemu? Czyli powinien trafić pod igłę? [quote name='sacred PIRANHA']i chodzi o patrzenie długofalowe...dalej niż na własne podwórko... bo właśnie to każemy uswiadamiać założycielce tego wątku...uświadamiac rodziców co jest poza ich domem (mega bezdomnosc) i jaki skutek długofalowy odnoszą takie rozmnazania suń w typie rasy... bo jeśli patrzymy tylko na to co mamy przed nosem (sunia jest na tymczasie u mnie dbam o nią, zadbam o szczeniaki i znajde im dobry domy) to [B]jak możemy wogole odradzac ludziom rozmnazanie ich suni ze wzgledu na bezdomność?[/B] przeciez to jest ich sunia, nie jest bezdomna, oni o nią zadbają, a szczeniaczkom znajdą dobre domy wiec pieski nie beda bezdomne...to co oni maja do psiej bezdomności?[/QUOTE] Jak? Prosto: Ja nigdy nie rozmnożyłam żadnego zwierzęcia i nie czekałam na słodkie szczeniaczki z utęsknieniem. Przeciwnie. Byłam w fatalnej formie psychicznej, kiedy ciąża wyszła na jaw. Uznałam jednak, że niemoralne jest zabijanie tylko za to, że pies nie widzi.
-
[quote name='Taya']...nie wiem,dlaczego. ale byc może z tych samych powodów, dla których większość osób na dogo szczenięta usypia... z powodów przekonań(nie mylić z religią), powodów przemyśleń lub z jeszcze jakichś innych. To nie jest dyskusja na temat moralności wyboru eutanazji, tylko na temat nie dopuszczenia do ciąży. A mi się "oszczeniła" klacz na tymczasie. I co teraz, uśpić? Do rzeźni z nim? Tu pojawia sie straszny problem, bo źrebięta jak na złość rodzą się widzące...[/QUOTE] Dokładnie. Dziękuję za dojrzałe spojrzenie (rzecz wcale nie tak częsta na dogo). NIGDY nie dopuściłam do pojawienia się na tym świecie szczeniąt, kociąt czy innych futrzaków. Nigdy nie zamierzam dopuścić.
-
[quote name='ladySwallow']Przeraża mnie ten "cud narodzin" w dogomaniackich domach, nawet tymczasowych.[/QUOTE] Żaden cud narodzin :angryy: Gdybyś zadała sobie trud ZAPYTANIA, a nie oceniania bez danych, odpowiedziałabym: Sukę wzięłam ze znanych warunków. Kojec: opancerzona klatka 2x3 metry. Rudzielec nie wypuszczany na wolność [U]w ogóle[/U] (= nigdy) od kilku miesięcy. Wzrost: 61 cm w kłębie. Waga w dzień po przyjeździe: 18 kg. Szkielet obciągnięty skórą. Najpierw odkarmianie, doprowadzenie do jako takiej formy fizycznej, wyleczenie kilku stanów zapalnych, potem sterylka. Taki był plan. W międzyczasie regularne kontrole u weta, zwłaszcza że były i szczepionki, i antybiotyki. A tydzień przed sterylką wetka mnie informuje, że suka zaraz będzie rodzić. Wcześniej nie było widać, bo wyglądała jak żywy model do nauki anatomii. I zgoda - mogłam na wstępie dać sukę pod nóż, nie starając się przedtem poprawić jej stanu. Mogłam sprawdzić, czy nie jest w ciąży - mój błąd, bo uwierzyłam, że w ciąży być nie może (klatka 24/7; [U]potem[/U] się okazało, że państwo w dobroci serca raz ostatnio wypuścili sukę, by sobie pobiegała :mad:). Ale dowiedziawszy się, że poród na dniach (było już mleko), świadomie nie zdecydowałam się na sterylkę aborcyjną. NIE widzę różnicy między uśmierceniem rozwiniętego, zdolnego do samodzielnego życia szczeniaka w macicy a uśmierceniem tego samego szczeniaka w dwa tygodnie później, kiedy już otworzy oczy, albo w dziesięć lat później. Uważam, że z bezdomnością powinno się walczyć ZAPOBIEGANIEM przyjściu na świat, a NIE ZABIJANIEM, gdy już zwierzak na tym świecie jest. [quote name='evel']behemotko, a dlaczego szczeniaki nie zostały uśpione zaraz po narodzinach?[/QUOTE] A dlaczego wszystkie psy w schronisku nie zostaną uśpione teraz, dzisiaj? W celu zmniejszenia bezdomności rzecz jasna. NIE uważam, by życie psa, który widzi, było warte więcej niż życie psa, który nie widzi. Mam do tego prawo. Gdyby chodziło o sukę bezdomną lub przebywającą właśnie w schronisku - tak, jestem za sterylką aborcyjną, ew. humanitarnym uśmierceniem szczeniąt zaraz po narodzinach. Po prostu dlatego, że tym konkretnym szczeniakom nie ma możliwości zapewnić szczęśliwego życia. Ale suka u mnie w domu MA zapewnioną opiekę. Szczeniaki wydałam z umowami adopcyjnymi, zobowiązaniami do kastracji/sterylizacji. Sukę przed wydaniem wysterylizowałam. Wszystkie moje zwierzęta (cztery koty i pies) są wykastrowane/wysterylizowane. Młodych nie miały i nigdy z pewnością mieć nie będą. [quote name='sacred PIRANHA']nie zaprzeczasz sama sobie? proponujesz uświadomienie komu problemu bezdomności a u Ciebie oszczeniła ię suka na tymczasie...wiesz co to sterylka aborcyjna? usypianie ślepiego miotu?[/QUOTE] Nie, nie zaprzeczam sama sobie. Wiem, co to sterylka aborcyjna i uśmiercanie małych szczeniąt - jest to uśmiercanie psów, czyli walka ze skutkami bezdomności, nie z jej przyczyną. JA walczę z przyczynami.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
behemotka replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='awaria']Wieczorny spacer okazał się moją wychowawczą porażką :( Mój Baron ugryzł psa. Tyle pracy i czasu włożyłam w to, żeby był przyjaznym psem, żeby nie reagował na zaczepki. I dzisiaj wszystko poszło się j...bać. Szłam sobie chodnikiem z futrami, z naprzeciwka szła kobieta z yorkiem na (bo jakżeby inaczej) flexi. Skróciłam smycze, posadziłam trochę z boku, myślałam, że przejdzie spokojnie. Niestety nadzieja matką głupich, [B]york z jazgotem podbiegł do Barona i dziabnął go w brzuch. Baron chwycił go w zęby i grzmotnął o chodnik[/B]. Wszystko to trwało ułamki sekund, nie miałam szans, żeby zareagować :( Ale i tak czuje, że zawiodłam. Skończyło się dzięki bogu na piskach i krzykach, yorkowi nic się nie stało, ale ja dawno tak podłego nastroju nie miałam :( Mój pies jest cierpliwy, nie raz został obszczekany czy podszczypany przez mniejszego/większego podbiegacza i zawsze znosił to ze stoickim spokojem. Widocznie dzisiaj jego cierpliwość się skończyła. Nie jestem w stanie myśleć za siebie, za swoje psy, za obce psy i ich właścicieli. Fizycznie też nie jestem w stanie każdemu zdarzeniu zapobiec. Dlaczego ludzie są tak bezmyślni... Gdyby Baron zrobił temu psu krzywdę, a tak naprawdę, żeby uszkodzić takie maleństwo wystarczy jedno niefortunne kłapnięcie... Nawet nie chce o tym myśleć...[/QUOTE] [QUOTE][B]Kodeks Wykroczeń[/B] [B]Art. 78. [/B]Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.[/QUOTE]Rzecz już się stała, ale ogólnie w podobnych sytuacjach ja bym proponowała wezwać Straż Miejską i zażądać ukarania inteligentnego inaczej osobnika :roll: Dużo pracy włożyłam w to, żeby mój pies był bezpieczny dla otoczenia. Do psów jest akurat świetny, ale reakcji na agresywnych ludzi nie gwarantuję. Jeżeli ktoś go sprowokuje do wystartowania i ugryzienia, na pewno będę się domagała wyciągnięcia konsekwencji wobec tej osoby. -
[quote name='AnAn']Witam, chciałabym się dowiedzieć ile kosztuje średnio odchowanie szczeniaków, tj szczepienia, odrobaczania, karma... Pozdrawiam[/QUOTE] Witaj, AnAn. Też proponowałabym niezależnie od argumentów finansowych spróbować wytłumaczyć rodzicom problem bezdomności, potencjalnych problemów zdrowotnych u suki (powikłania okołoporodowe, wyczerpanie, również śmierć). Ale kasa też mówi sama za siebie :evil_lol: Oszczeniła mi się suka na tymczasie. Urodziła sześć maluchów, jeden nie przeżył doby, co już na starcie daje koszt emocjonalny :sad: Na dobre żywienie (acana puppy large breed, mięso, biały ser), smakołyki, szczepienia, odrobaczanie, prześwietlenie suki wydałam [B]TYLKO coś ponad trzy tysiące złotych[/B]. Tylko, bo: - miałam [U]ogromne[/U] szczęście: [U]żadnych[/U] komplikacji zdrowotnych przy porodzie ani później u maluchów (ten szósty umarł nagle, nie było kiedy ratować); - miałam też znaczące zniżki u mojej wetki, która, wiedząc, ile wydaję na tymczasy, większość rzeczy liczyła mi dużo taniej, a za wizyty nie płaciłam w ogóle. Dodatkowo: - leczenie suki, u której z powodu osłabienia po porodzie uaktywnił się nużeniec (ok. 200 zł); - kanapa do wyrzucenia, bo szanowna mamusia szykowała sobie posłanko do porodu :mad: [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/188940"][IMG]http://upload.miau.pl/3/188940m.jpg[/IMG][/URL] - zrujnowany parkiet w pokoju dziecinnym, do cyklinowania (ok. 1300 zł); - w tymże pokoju dziecinnym zniszczony tynk strukturalny, ściany do odmalowania i gruntownie podrapane drzwi (tynk i farba ok. 100 zł, nowe drzwi ok. 300 zł). Doliczać koszt odwożenia szczeniaków z Trójmiasta m.in. do Konina, Łodzi i Jaworzna czy wystarczy? :diabloti:
-
O wyższości psów nad kotami - i odwrotnie ;-)
behemotka replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='daguerrotype']Koszmaria: myślę i myślę... oczywiście, trochę się boję, że złapie jakieś choróbsko. Ale gdybym zakładała, że tak się stanie, to nie powinnam pozwalać wychodzic na dwór także psu, bo to raczej pies ma tendencje to zjadania jakichś podejrzanych, znalezionych w trawie rzeczy... Pewnie zaraz się dowiem, że jestem nieodpowiedzialnym właścicielem i kot powinien przebywać tylko i wyłącznie w domu? ...[/QUOTE] Ależ oczywiście, że nie musi przebywać tylko w domu :) Szelki i smycz, woliera, [U]porządne[/U] zabezpieczenie ogrodu - jest sporo metod, by pozwolić kotu cieszyć się i naturą, i bezpieczeństwem. Jeżeli mamy [U]uzasadnioną[/U] pewność, że futrzak od nas nie odejdzie, to w bezpiecznym otoczeniu nawet luzem ryzyko jest raczej niewielkie, być może dopuszczalne ;) [quote name='engelina_88']Moje koty też wychodzą swobodnie na dwór. [B]Często się o nie martwię, ale nie miałabym serca przestać je wypuszczać.[/B] Może to dlatego, że mieszkam w takim miejscu, ze ruch samochodów jest bardzo ograniczony, dookoła pola, psów bezpańskich raczej nie widać. Dwa z trzech moich kotów wychodzily chyba od zawsze. Jak zamieszkały u mnie to i tak większość czasu spędzają w domu, wychodzą głównie ze mną i psem na spacer. Mam też dwie kocice u mojej mamy- te mieszkają w bloku. Jedna z nich nie wychodzi nawet na balkon ze strachu. Druga często tam przesiaduje i mam wrażenie, że czasem marzy, aby wyjść z domu i poznać świat zewnętrzny, chociaż praktycznie od zawsze mieszka z nami.[/QUOTE] :sad: Szkoda wielka... Jeszcze od biedy potrafiłabym zrozumieć wypuszczanie luzem psa - psa [U]skutecznie[/U] nauczonego uważnego przechodzenia przez ulicę, niepodchodzenia do obcych zwierząt, niezjadania niczego z ziemi. Ale kota? :shake: Już pomijam, że to nielegalne. Ale ta gra w rosyjską ruletkę kocim życiem wybitnie mnie zadziwia właśnie w wykonaniu ludzi, którzy psa też mają - i psa tak zwykle nie puszczają. Bo? Jedno istnienie ważniejsze od drugiego, że mamy ochotę, czas i możliwość o nie dbać, a przy innym się nie da? :niewiem: Ja też "nie mam serca" ograniczać wolności mojemu psu, dla którego sensem życia jest bieganie, tropienie. On byłby najszczęśliwszy na świecie, gdybym pozwoliła mu realizować instynkt myśliwski, gonić za sarnami, lisami, polować na jeże... A potem przed oczami staje mi pies zaplątany w jakiś drut w lesie, umierający z pragnienia czy zimna. Albo wykrwawiający się na poboczu drogi, z wnętrznościami na asfalcie. I nagle serce się znajduje. Najwyraźniej moja pikawa jest zbudowana z jakichś dziwnych materiałów, bo myślę w pierwszej kolejności o zapewnieniu zwierzakom życia, potem zdrowia i szczęścia. Nawet nie pytam, czy straciłaś już jakiegoś wychodzącego kota. Jestem świeżo po lekturze wątku dziewczyny, która znalazła ciało swojego kota na poboczu małej uliczki - w "cichej, spokojnej okolicy" - zmasakrowane przez samochód (zmasakrowane nie tak na amen, podobno jeszcze trochę żył, ktoś go słyszał krzyczącego z bólu). Następnego kota będzie wypuszczać, bo przecież nie ograniczy biedakowi wolności, nie będzie go więzić w czterech ścianach. Nie ma serca tak go krzywdzić :roll: Nie pytam, czy to mieszkanie w bloku ma osiatkowany balkon i okna. Po co mam się znowu denerwować...