Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. A co słychać w sprawie chipu? Znaleziony, wszczepiony nowy? :)
  2. [quote name='sodalis']Dokładnie tak.labrador bez pasji do pracy i bez silnej chęci do współpracy z człowiekiem nie będzie mniej energiczny, będzie natomiast trudniejszy w szkoleniu i w opanowaniu. [B]Zresztą kazdy kupujący labradora powinien byc informowany przez hodowce, że to nie mis co ma leżec na kanapie, lecz pies wymagający duzej dawki ruchu i jakichs zajęć[/B], nie koniecznie musi na polowania jeździć, ale coś robic powinien.[/QUOTE] [quote name='Toller']Myślę że dotyczy to wszystkich retrieverów[/QUOTE] I terierów (mimo że takie małe). I owczarków (mimo że takie mądre). I gończych (mimo że takie przytulaśne). I chartów... Serio, do kanapowców można zaliczyć co najwyżej psy z IX grupy (z wyjątkiem pudli, naturalnie; zresztą one chyba trafiły do tej grupy przez niedopatrzenie :roll:) oraz niektóre molosy. Pozostałe 90 proc. ras wymaga solidnych dawek ruchu, a jeśli potencjalny opiekun nie jest w stanie tego ruchu zapewnić, poradzę maltańczyka albo schorowanego staruszka ze schroniska. Natomiast wpasowywanie na siłę energicznych, wysoce aktywnych psów w rolę leniwca to dopraszanie się o kłopoty :shake:. Kłopoty, które widzimy na każdym kroku na ulicach i w schroniskach.
  3. [quote name='herak']odnośnie hodowców mam zastrzeżenia; 1 psy są przerasowane co powoduje genetyczne choroby 2 hodowca ma świetny zarobek na szczeniakach 3 g...hodowce obchodzi do jakiego domu idzie szczeniak poszczególnej rasy 4 hodowcy reklamują psiaki jako idealną maskotkę dla dzieci i panienek ze sztucznymi paznokietkami 5 nieudany miot ląduje za grosze u potencjalnych nabywców,lub w schronisku[/QUOTE] [quote name='panbazyl']wybaczcie że wracam to archeologii, ale takie teksty jak ten na samej górze mnie nadal dziwią. I na szczęście mnie dziwią. Bo jak dziwić przestaną to przestaje hodować psy![/QUOTE] A ja się z tymi zarzutami częściowo zgodzę. No dobrze, w małej części ;) Ad. 2 i 5 - możliwe, że takie przypadki się zdarzają, ale to chyba margines błędu statystycznego. Nie słyszałam o hodowcy, który wywaliłby szczeniaki do schroniska, choć słyszałam o takim, co po ośmiu tygodniach rozpaczliwie usiłował upchnąć szczeniory gdziekolwiek, za grosze. Co do kosztów... Cóż, odchowanie miotu tymczasowanej suki - 5 sztuk larw teoretycznie swetropodobnych :evil_lol: - kosztowało mnie [I]circa[/I] (dokładnie nie liczyłam, bo mi włosy dęba stawały) trzy tysiące. I zdemolowany pokój dziecinny, w tym parkiet do podwójnego cyklinowania :mad:. A to było tylko dobrej jakości żarcie, szczepienia i insza opieka weterynaryjna, zabawki etc. Gdybym miała do tego dodać koszty krycia, wystaw, utrzymania suki przez okres "nieprodukcyjny" oraz ewentualnych operacji, nie wypłaciłabym się, sprzedając gówniarzy za tysiaka od łba. Przy cenie półtora tysiąca za sztukę oraz dużym szczęściu [U]może[/U] wyszłabym na zero. Oczywiście zakładając, że kryłabym pierwszym z brzegu dostępnym repem, a nie australijskim interchampionem :eviltong: Do tego dochodzi to, o czym pisze [B]Yana[/B]: zarwane noce, czas, praca. Oraz emocje, stres, smutek, gdy np. maluch odchodzi... O, nie, hodowla to naprawdę głupi interes. Ad. 3 i 4 - wiem, że takie przypadki się zdarzają. Wciąż jednak chyba jako wyjątek, "czarne owce". Z moich dość skromnych obserwacji wynika, że [U]większość[/U] hodowców zachowuje się zupełnie inaczej. Ad. 1 - i tu jest, [I]nomen omen[/I], pies pogrzebany. Przerasowienie to wina przede wszystkim hodowców, nie pseudohodowców. Kto zaczął przykurczać ON-ki? Handlarze giełdowi nadal sprzedają psa "marki wilczur", a nie wykrzywioną krzyżówkę psopodobną. Kto staranną, planowaną selekcją doprowadził do powstania dzisiejszego boksera, mopsa, cavaliera? Wiemy chyba, że pseudohodowcy kopiują wygląd psów hodowlanych. Wszelkie zarzuty o przerasowienie należy więc kierować w pierwszej kolejności do hodowców. Tych, którym się trochę pochrzaniły priorytety względem psów :shake:
  4. [quote name='Romas']Behemotka , słusznie piszesz i popieram Twoje zdanie . Przychodzi czas , że trzeba porozmawiać o tym co dzieje się z psami rasowymi i w jakim kierunku to zmierza. Nie jest prawdą , że za wygląd psów odpowiadają nabywcy . Klient się nie zna i bierze to co jest na rynku, co oferują mu sprzedawcy. Tylko bardzo nieliczni mają swoje oczekiwania i wymagania . Reszta się zgadza- gube labki proszę biorę bo takie widze na ulic, zającowate ONki prosze sąsiad ma takiego samego wiec chyba o.k W rękach miłośników kynologi leży możliwość poprawy tej sytuacji i , stopniowy odwrót od zbyt wynaturzonych fizycznie psów. Dyskusja na ten temat jest bardzo ważna, bo może wielu z nas nie jest hodowcami ale jesteśmy potencjalnymi nabywcami. Dzięki takim rozmowom człowiek zaczyna się zastanawiać czy naprawdę pomysł kupna ONka z zadem jak zjeżdżalnia jest słuszny .[/QUOTE] Oczywiście, dyskusja nad problemem to podstawa, jeśli zamierzamy go rozwiązać. I w ramach tej debaty nie zgodzę się na zwolnienie kupujących z jakiejkolwiek odpowiedzialności ;). Owszem, IMO ich wina jest mniejsza niż hodowców czy sędziów - po pierwsze ze względu na skalę (bo jednak kupują tego nieszczęsnego psa raz na dziesięć lat, a nie produkują co roku nowe mioty), po drugie z uwagi na autorytet (bo przecież hodowca = miłośnik = znawca, i jeśli zapytany o sens skrzyżowania ON-a z zającem zacznie perorować o specyfice chodu kłusaka, przedłużonym wykroku, wydajniejszym kłusie i lepszej pracy tylnych łap, to z definicji ma rację, tak? :roll:). ALE większość informacji o zdrowiu psów to nie jest jakaś wiedza tajemna. Wystarczy zorientować się, popytać, poczytać, poobserwować i - uwaga, uwaga - POMYŚLEĆ. Zresztą gdyby klient był automatycznie rozgrzeszony, nieuczciwe byłoby potępianie ludzi kupujących w pseudohodowlach, prawda? :eviltong: Przecież biedny człowiek się nie zna, bierze to, co oferuje mu rynek. Ja wiem, że gdyby nikt kalekich psów nie produkował, to z oczywistych względów nikt nie mógłby ich kupować. Przewaga popytu nad podażą polega jednak na tym, że jeżeli istnieje na rynku jakiś produkt, wcale jeszcze nie musi się przyjąć (stąd upadają firmy, które nie trafiły ze swoimi pomysłami). Natomiast jeśli istnieje potrzeba, produkt wcześniej czy później się pojawi. I się sprzeda. Głosujmy więc portfelem :p - na zdrowe, stabilne psychicznie psy. Wszystko jedno, czy zgodne z wzorcem/powszechną interpretacją wzorca.
  5. To ja zacznę, niestety, standardowo. Na wstępie poproszę o: - kulturę osobistą (wypowiedź, zwłaszcza publiczna, skierowana do osoby nieznanej, wymaga pisania zaimków wielką literą: "Ci", nie "ci"); - uważną lekturę postu rozmówcy, na który się odpowiada (mój nick to behemotka, co sugeruje płeć; ponadto czasowniki w czasie przeszłym kończę na -am, nie -em); - rzeczowe kontrargumenty zamiast ogólnego "sprawdź w praktyce ile z tego co napisał[B]eś[/B] jest prawdą". [quote name='miniaga']A dla mnie jak na dziennikarza zbyt słabo zachciało ci się zagłębić w temat i zachęcam do zrobienia bardziej obiektywnego testu- obdzwoń 20 hodowli danej rasy, porozmawiaj z hodowcami jak kupujący i sprawdź w praktyce ile z tego co napisałeś jest prawdą.[/QUOTE] No więc coś prawdą nie jest? Może jakiś konkret? :) Cytowałam wzorce. Jeśli mi nie wierzysz - sprawdź. Reszta to moje subiektywne oceny i komentarze (które z definicji nie mogą być ani prawdą, ani nieprawdą ;)). Jeżeli się ze mną nie zgadzasz, chętnie podejmę dyskusję. Tylko na konkretach. [quote name='miniaga']Oczywiście przez lata hodowcy stawiali na eksterier i większość z nich przesadnie uwydatniała cechy , który doprowadziły do wielu problemów zdrowotnych w rasach, które wymieniłeś. To był proces który nie trwał rok czy dwa, ale kilkanaście, kilkadziesiąt lat a czasami i setki.[/QUOTE] Setki? :icon_roc: Widziałaś kiedy fotę basseta sprzed JEDNEJ setki lat? Albo mastiffa neapolitańskiego? Jamnika? Bullterriera? Pekińczyka? Która rasa miała wiele problemów zdrowotnych więcej niż dwieście lat temu? [quote name='miniaga']Niestety na psy równie jest moda, przeciętny kowalski nie szuka psa o pewnych cechach charakteru, kieruje się głównie wyglądem. Skoro masy chcą ociężałego basseta, to zawsze znajdą się ludzie gotowi im takiego wyhodować. Ty mi karzesz mówić o nich hodowca, dla mnie na ten tytuł trzeba zapracować, nie wystarczy rozmnożyć suczkę.[/QUOTE] Nic Ci nie każę. Dla mnie hodowcą jest człowiek, który rozmnaża zwierzęta po to, by w swoim mniemaniu - czasem słusznym, czasem nie - ulepszyć daną rasę, doprowadzić ją bliżej widzianego przez siebie ideału. Jeżeli tym subiektywnym ideałem jest zwierzę kalekie i potem ta kaleka spodoba się klientom, powstaje błędne koło. Winny jest hodowca (który rozmnożył), sędzia (który nie wywalił hodowcy na zbity pysk z wystawy, z adnotacją dyskwalifikującą dla zwierza) oraz nabywca (który kieruje się głównie wyglądem, a ponadto wyglądem powodującym cierpienie psa). "Masy" chcą również bokserów z urżniętymi ogonami, a jakoś wzorzec boksera zmienił się tak, by ogonów już - teoretycznie - nie można było amputować. Ponoć dla dobra psów. Nie widzę, żeby dla dobra psów dopuszczono posiadanie kufy przez pekińczyka albo prostego ogona przez mopsa. [quote name='miniaga']Zgadzam się, że trzeba mówić o tym, że w niektórych rasach jak np onki przez lata doprowadzono do degeneracji tej rasy , ale dlaczego jako dziennikarz nie piszesz że współcześnie stara się ten trend odwrócić. Dlaczego piszesz że hodowcy są be i tylko nieliczni stawiają na zdrowie i psychikę? Ja bym napisała że wśród hodowców można znależć różnych ludzi , jedni rozmnażają psy inni je hodują i na szczęście tych drugich jest co raz więcej.[/QUOTE] Dlatego, że starań do odwrócenia trendu jest niestety bardzo mało w porównaniu ze staraniami do jego utrzymania :shake: Taką zmianę we wzorcu boksera - dopuszczalny wyłącznie naturalny ogon i wyłącznie naturalne uszy - uważam na przykład za światełko w tunelu. Tylko że to światełko przyszło niejako z zewnątrz (zmiana wzorca FCI), natomiast przez [U]większość[/U] polskich hodowców jest z godnym lepszej sprawy zapałem tłumione. Anna Bogucka to znane nazwisko? Rzeczniczka ZKwP, sędzia i hodowca z wieloletnim stażem... a boksery jak rżnęła, tak rżnie. I nadal siedzi w związku, nikt jej nie wykopał. Toż to jakaś karykatura działalności dla dobra zwierząt. Też bym napisała - a nawet napisałam - że wśród hodowców można znaleźć różnych ludzi. Kłopot tkwi w proporcji... [quote name='miniaga']Pierwszy mój grzywacz- sunia- ma agresję lękową i jest wysterylizowana. Nie rozmnażam psów agresywnych ani chorych. I nie zamierzam kłaść po sobie uszu , bo w środowisku hodowców nie wszyscy myślą podobnie i [B]zdarzają się czarne owce[/B] - jak ty gdy słyszysz o nierzetelnych dziennikarzach.[/QUOTE] Ależ gdyby zdarzały się czarne owce, złego słowa bym nie powiedziała o całym środowisku. Natomiast jak biała stanowi wypatrywany ewenement, to stado jest bardziej czarne niż białe, przykro mi. Co nie zmienia oczywiście faktu, że te białe owce są "dobre" i zasługują na szacunek za swoją pozytywną działalność. [quote name='miniaga'][B]To że ktoś urodzi dziecko i widnieje na metryce nie czyni go matką.[/B] I czy wszystkie matki mają spuszczać głowy, bić się w pierś bo w miejscowości położonej 300 km dalej jakaś pijaczka urodziła 8 dzieci i zostawiła je na pastwę losu a sama poszła chlać kilka dni?[/QUOTE] Eee... Do czego ma niby być to pierwsze zdanie? :hmmmm: Jeżeli z 5 znajomymi matkami założysz klub oferujący szkolenia z zakresu wychowania dzieci, i w ramach jednego z takich szkoleń matka stłucze dzieciaka kablem od żelazka, a Ty będziesz patrzyła i nie zareagujesz, i pozwolisz umieścić swoje nazwisko na kolejnym plakacie reklamującym kolejne szkolenie, to... nie, wcale nie "masz" spuszczać głowy (nie próbuję Ci czegoś nakazać). Chociaż moim zdaniem sumienie tego wymaga :roll: To kwestia odpowiedzialności za własne wybory. Kiedy świadomie wstępujesz w szeregi jakiejś organizacji, stajesz się jej reprezentantem. Kiedy mówisz o sobie "hodowca", jesteś przynajmniej częściowo odpowiedzialna za ogół działalności hodowców. Tak jak ja, mówiąc o sobie "dziennikarz", jestem w jakimś tam ułamku odpowiedzialna za ogólny poziom prezentowania informacji. Dlatego na ile mogę, staram się podnosić poprzeczkę. [quote name='miniaga']Dla mnie prawdziwy hodowca zawsze stawia na pierwszym miejscu zdrowie i psychikę i moim zdaniem zamiast psioczyć na hodowców należy ludziom tłumaczyć po czym poznać dobrą hodowlę i dobrego hodowce.[/QUOTE] No toż tłumaczę :roll:, staram się przynajmniej, jak np. tu: [URL]http://ulubiency.wp.pl/gid,11999472,kat,1012383,title,Stad-nie-kupuj-zwierzaka,galeriazdjecie.html?ticaid=1a51b&_ticrsn=3[/URL] A hodowca, który stawia na pierwszym miejscu wygląd, to jaki przepraszam jest, sztuczny? Czy w ogóle takich nie ma? Moim zdaniem ten "prawdziwy" to po prostu dobry hodowca, a ten drugi - zły. Ale też hodowca. Podkreślam po raz kolejny: NIE uważam, że wszyscy hodowcy są źli. Są i dobrzy. Bardzo mnie to cieszy. Tym niemniej WIĘKSZOŚĆ uważam za złych. Nosz kurka wodna, gdyby chociaż [U]większość[/U] hodowców była właśnie dobra, czyli - według Twojej własnej definicji - na pierwszym miejscu stawiała zdrowie i psychikę, to [U]większość[/U] wzorców (w sensie większa część każdego z nich) traktowałaby właśnie o zdrowiu i psychice, tak? Wygląd zszedłby na dalszy plan. Na wystawie też sędzia poszedłby z psem na spacer, zobaczył go w kontakcie z innymi psami, ze znajomymi i obcymi ludźmi, pobawił się ze zwierzem, sprawdził wyniki badań na wszelkie możliwe choroby, na koniec zaś rzucił okiem na wygląd. Tak nie jest. Dlaczego, skoro - według Ciebie - prawdziwych hodowców jest coraz więcej, a czarne owce tylko "się zdarzają"? Gdzie tu widać odwrócenie trendu?
  6. [quote name='bila1']Behemotka, czemu upierasz się przy użytkowości psów? większość miejskich futrzaków to domowe pupile i fakt, że przez lata selekcji hodowlanej (takiej fe, pod wystawy) zatraciły w dużej mierze pierwotne instynkty, jest dla nich błogosławieństwem; mieszczuchy przywykły do cywilizacji, całodniowego leniuchowania, spacerów nie zawsze długich i wyczerpujących; zamiast paść, czy polować, biegają za piłką, uprawiają agillity, szkolą się; przyzwyczaiły się do nowych warunków, tak jak i ludzie się przyzwyczajają;[/QUOTE] Chyba mylisz nieużytkowość z brakiem energii :roll: Pies nieużytkowy oznacza tyle, że nie ma (lub ma w zaniku) pasji pracy, potrzeby robienia czegoś z człowiekiem. To NIE przekłada się automatycznie na psa zadowolonego z codziennych trzech dziesięciominutowych sesji dreptania na smyczy dookoła bloku. Bodaj największą różnicę między liniami użytkowymi a wystawowymi widać u ON-ów i labradorów. No więc dobrze, taki nieużytkowy labrador nie ma ochoty na pływanie, aportowanie czy w ogóle współpracę z balastem na drugim końcu smyczy. Czy to znaczy, że przeobraża się od razu w leniwego kanapowca? Wolne żarty. Ma dokładnie tyle samo energii, tyle że trudniej ją ukierunkować. Psa nieprzyzwyczajonego do pracy nie nakręcisz podczas sesji treningowej, by mógł się wyciszyć poza nią. Taki pies będzie się pobudzał i uspokajał we własnym rytmie, na który nie masz specjalnego wpływu. Mało to dookoła nieopanowanych blabladorków? Szalejących, nieodwoływalnych, radośnie namolnych lub agresywnych? To są te wystawowe "niekłopotliwe" cuda, nie użytki... Nieużytkowy ON ma pod ogonem skupianie się na przewodniku albo jakiś tam popęd łupu. Natomiast potrzebę robienia CZEGOŚ wciąż ma. Jak nie z człowiekiem, to trudno, znajdzie zajęcie sam. Histeryczne, jazgotliwe, agresywne, nadmiernie pobudliwe, niezrównoważone owczarki - wśród eksterierów zaczyna to być smutną normą, podczas gdy użytki się takie właściwie nie trafiają. One mają tryb pracy i tryb odpoczynku, i jakoś potrafią się między nimi przełączać. Skąd się w ogóle wziął mit, że użytek to pies kłopotliwy, trudny? :crazyeye: Wszelkie instynkty psów użytkowych łatwo przekierować z aktywności trudno dostępnej (np. polowanie, pasienie) na tę bliższą (jak wymienione przez Ciebie agility, nauka sztuczek albo banalne aportowanie). Myśliwskiego labradora nakręcisz na aport i zmęczysz w ten sposób ku uciesze obu stron. Nieużytkowemu labradorowi rzucisz aport, a pies odwróci się do Ciebie zadem - bo on w ramach błogosławieństwa zatracił przecież pierwotny instynkt użytkowy, w tym aportowanie - i pobiegnie wskoczyć jakiemuś dziecku do wózka albo pogryźć się z nielubianym psem. Nie odwołasz go tak łatwo, bo on przecież nie jest psem pracującym z człowiekiem, tylko towarzyszącym mu gdzieś obok. Co takiego fajnego w tym, że pies nie jest zainteresowany aktywnością z człowiekiem? [quote name='bila1']dobrze, że istnieją linie użytkowe, ale przyznasz sama, że dla takich psów w naszym cywilizowanym świecie jest coraz mniej miejsca i pracy; no i nie każdy człowiek nadaje się na przewodnika dla użytka, a wielu chce mieć po prostu towarzysza;[/QUOTE] Jak człowiek nie nadaje się na przewodnika stabilnego psychicznie, łatwego do zmotywowania (dzięki silnie zaznaczonym popędom) ON-a, to tym bardziej nie nadaje się na przewodnika ON-a cholerycznego, lękliwie agresywnego, który spadający liść myli ze śmiertelnym zagrożeniem. A użytek jak najbardziej może być świetnym towarzyszem. Myślisz, że ludzie mający użytki poza treningami trzymają je w klatkach czy co? Nie, nie przyznam, że jest coraz mniej miejsca na użytki. Z powodu gremialnego lenistwa ludzi jest coraz mniej miejsca na psy wymagające dużo ruchu. Ale jeżeli już biorę psa wymagającego dużej ilości ruchu, wolę, żeby ten pies BYŁ zainteresowany pracą ze mną. To takie dziwne?
  7. [quote name='ma']selekcja w duzej mierze zalezy od hodowcy. Czy on mysli o tym co robi.Czy jest odewazny aby nie podda sie presji sedziego.. Ale dodam ze bardzo ciezko cos zrobic wbrew sadziom:(Naprawde do tego tzreba duzej wiedzy i zwyczajnie odwagi..[/QUOTE] Problem w tym, że kiedy mądry hodowca próbuje ulepszyć rasę zdrowotnie, spotyka się z murem przeszkód (sama się o tym przekonałaś, prawda? próbując urozmaicić rodowody). A kiedy głupi hodowca olewa zdrowie, by stworzyć wynaturzone "piękności" - przedstawiciele największej organizacji kynologicznej w Polsce ochoczo mu przyklaskują. To jest właśnie gremialne dążenie do wymyślonego ideału kosztem zdrowia zwierząt. [quote name='ma']Ale nie jest moim celem powielanie glupot. Kiedy uznam ze nie jest mozliwe prowadzenie hodowli tak jak sobie ja to wyobrazam i tak jak mi wiedza to wsazuje to po prostu zakoncze hodowanie.. choc z zalem bo to moja najwieksza pasja zyciowa. A czy moje psy sa szczesliwe????. Przyjedz zobacz.. moze ja to widze inaczej? Wcale nie mowie ze moja prawda to tzw " swieta prawda"[/QUOTE] Ależ ja nie twierdzę, że Twoje psy są nieszczęśliwe, wcale tak nie uważam. Podkreślam raz jeszcze: nie mam wszystkich hodowców za zło wcielone. Martwi mnie po prostu (jak również oburza i wnerwia) ogólny trend w hodowli psów, nastawiony niemal wyłącznie na wygląd, a użytkowość, psychikę i zdrowie traktujący jako dodatkową fanaberię hodowców-dziwaków :mad: Dla mnie kolej ważności tych czynników z punktu widzenia dobra psa prezentuje się następująco: [B]Zdrowie - psychika - użytkowość - ... [długo, długo nic ;)] - wygląd[/B] Według wzorców, wystaw i ogólnej działalności ZKwP wygląda to raczej tak: [B]Wygląd - ... [długo, długo, NAPRAWDĘ długo nic] - zdrowie[/B] [bo jednak u sporej części ras są badania obowiązkowe np. w kierunku dysplazji] - [B]psychika[/B] [bo ze dwa zdania we wzorcu są, a poza tym jak pies zagryzie sędziego, to też raczej doskonałej nie dostanie]. O użytkowości ani widu, ani słychu :-(, pies pracujący to co najwyżej idea hodowcy.
  8. [quote name='sodalis']Są bardzo nieliczni.Za to na szczęście dla uzytków niektórzy sędziowie w Polsce ogólnie są bardzo wyrozumiali i oceny hodowlane dają prawie wszystkim psom, więc tą hodowlankę jakoś się wyjeżdża - czasem trzeba troszke wiecej pojeździc poprostu, zwykle w klasie uzytkowej jest troche łatwiej, ale i tak nawet w tej klasie jak w każdej innej wygrywa klucha. To co dzieje się obecnie z labradorami w większosci hodowlach i na wystawach mnie przeraża - na wystawach widzi sie psy coraz cięższe, coraz mocniejsze, z coraz krótszymi kufami i szerszymi głowami, coraz blizej im do molosów niz psów myśliwskich niestety. Na szczęście jest kilka hodowli w Polsce bardziej zainteresowanych tym jak pies pracuje niz jak wygląda.[/QUOTE] Labradory nie stanowią niestety wyjątku. To, co zrobiono z ON-kami, to czysta zbrodnia :shake:, a jak się dowiedziałam o podziale border collie na linie użytkowe i wystawowe, odrobinę mnie zamurowało :roll:. Nieużytkowy border?... Skupiając się na pozytywach: dobrze, że w niektórych rasach w ogóle istnieją linie użytkowe. I że da się wyjeździć te nieszczęsne hodowlanki. Tylko czemu trzeba kombinować i liczyć na dobrą wolę sędziego, żeby hodować zdrowe, pracujące psy? :-?
  9. [quote name='ma']obecnie POny sa psami towarzyszacymi. Nie ma stad owiec w Polsce ktore zatrudnialyby PONy. Nikt nie traktuje obecnie PONow jako psy uzytkowe czy pracujace przy pasieniu i o ile wiem P Hryniewicz tez nie traktowala tak ich, a sam Lubomir Smyczynski pisal o PONach jako o milych towarzyszach ludzi nawet w miastach a moze szczegolnie w miastach ( nie za duze, zdrowe, madre mile ) Owszem prowadzi sie proby instynktu pasterskiego. Ale ja traktuje ta rase jako towarzyszy rodzin ludzkich. Wiec nie kryje psami o niedobrym charakterze ( agresja) Moja psy nie pracuja inaczej niz przyjaciele w rodzinach ludzkich i towarzysze dla turystow ( sama lubie turystyke piesza bardzo i psy mi w tym towarzysza)[/QUOTE] Tylko że pies z samego towarzyszenia nie jest jeszcze szczęśliwy ;). Musi coś robić. I pół biedy, jeśli to maltańczyk, którego pół godziny czy w ostateczności godzina szybkiego marszu wykończy na cały dzień. Ale owczarek potrzebuje codziennej pracy fizycznej i umysłowej, a od tej reguły PON nie jest chyba wyjątkiem? Dla mnie nieużytkowy owczarek to mimo wszystko oksymoron :oops: Cieszę się, że bardzo dbasz o zdrowie swoich psów. I o kontakty z opiekunami szczeniąt. Ale powiedz szczerze: uważasz, że tak właśnie powinna wyglądać selekcja zwierząt do hodowli, jak wygląda obecnie (wzorzec, wystawy)? Psychika - 1 proc., użytkowość - 0 do 1 proc., zdrowie - 1 proc., eksterier - 97 do 98 proc? Czy to jest hodowla mająca na celu dobro psów?
  10. [quote name='sodalis']Napewno tak, zle powiem szczerze, że w liczbach tego podać nie potrfię, ogólnie labradory długowieczne nie są, moja najstarsza suka ma 7 lat dopiero. Natomiast na pewno moje psy sa drobniejsze, lżejsze i z dłuższymi kufami niz te mające sukcesy na wystawach, napewno tez są szybsze i bardziej skoczne. Moje psy co prawda nie az tak odbiegaja eksterierem od wystawowych jak angielskie uzytki, ale wśród polskich hodowców maja opinie brzydkich :)[/QUOTE] A ja takie właśnie lubię :grins:. Labradory w wersji "przysadzista kluska" kompletnie mi się nie podobają, za to te typowo myśliwskie uważam za naprawdę ładne. Na marginesie: przymieszam się właśnie do tekstu o liniach użytkowych. Tytuł roboczy: "Praktyczne brzydale" :evil_lol: [quote name='sodalis']Ostatnio z jednym hodowcą (hodowla znana z sukcesami wystawowymi) rozmawiałam o tym jak wybieraja szczeniaki, które zostają u nich - opisywane były dokładnie takie rzeczy jak kątowanie, linia dolna, górna, głowa oczywiście. Ja wybieram zupełnie inaczej [B]po pierwsze ma być śmiały, po drugie ma aportować[/B] (niektóre 6 tygdoniowe labradory potrafia oddać martwego ptaka do ręki), [B]a jak wygląda to jest mi obojetne[/B], no ale potem jest niestety problem, bo np moja ETOLA (suka z której najbardziej zadowolona jestem) musiała jechać na wystawe więcej niż 3 razy by minimum hodowlane zrobić, ale dla mnie znaczenia to nie ma, bo jest genialna w pracy i zdrowa i to mi wystarcza. szkoda, że psy mające sukcesy na Konkursach i będące dokładnie przebadane musza to minimum hodowlane robić - [B]jak dla mnie pies dobrze pracujący i zdrowy nawet jesli jest brzydki powinien byc do hodowli od razu dopuszczany[/B], jego uzycie w hodowli napewno mniej zaszkodzi rasie niz psa pięknego ale np lękliwego, lub labradora nie wchodzącego do wody, czy nie aportującego, ale to jest tylko moje zdanie niestety. To fakt moje psy oprócz obowiazkowych bioder maja tez zrobione łokcie, prcdPRA, Miopatię, EIC, część ma tez kliniczne badanie oczu i serca - wyniki mam w domu, nawet nie prosze o ich wpisanie gdzies w ZK, za pierwszym razem pierwszej mojej suce chciałam to wpisac i nie wpisali, teraz nawet nie proszę.[/QUOTE] Jako hodowcę to już Cię kocham, wiesz? :lol: Serio, gdyby tak wszyscy mieli... Rozmarzyłam się. Jeżeli kiedykolwiek kupię psa, to tylko z hodowli takiej jak Twoja. Są w ogóle sędziowie, którzy użytki oceniają z przymrużeniem oka?
  11. [quote name='tabaluga1'][FONT=Verdana]... i braku jakiejkolwiek pracy edukacyjnej w ZK . Nabywca nawet pojęcia nie ma jakie dolegliwości zdrowotne ma jego rasa , bo skąd ma wiedzieć ? Nikt mu o tym nie mówi . Klient , kupując psa raz na 10 lat chce mieć modnego psa rasowego .[/FONT][/QUOTE] Zaraz, zaraz... Skąd ma wiedzieć? Są książki, magazyny, jest internet (z którego wbrew pozorom można korzystać również mądrze ;)), są dobrzy hodowcy. I jest - teoretycznie - mózg, w którym odbywają się procesy myślowe. Ja wiem, że niektóre rzeczy się przed światem zewnętrznym ukrywa i tutaj trzeba by głęboko wniknąć w środowisko hodowców, żeby poznać prawdę. Ale takie sprawy jak [I]syringomyelia [/I]u cavalierów czy nowotwory u berneńczyków to kwestia powszechnie znana, więc winę za tragedię psów ponoszą w równym stopniu hodowcy oraz sędziowie, jak też wspierający ich działania nabywcy. [B]Prawa rynku są proste: produktem żądzą klienci, nie sprzedawcy[/B]. Pod względem moralnym mogę potępić hodowcę, który rozmnaża kalekie psy, oraz sędziego, który te kalekie psy promuje na wystawie. Jednak nie stanę po stronie oburzonego nabywcy - na tyle głupiego, że zapłacił ciężkie pieniądze za wynaturzony produkt psopodobny, a teraz ma pretensje do całego świata, że mu pupilek zachorował. Przykro mi ze względu na psa, ale człowiekowi powiem: było się zorientować wcześniej :roll: [FONT=Verdana] [/FONT][quote name='tabaluga1'][FONT=Verdana]Modę na zdrowe psy powinien kształtować ZK . A co robi ? Robi ludziom wodę z mózgu , a głównie tłucze kasę na setce wystaw . [/FONT] [FONT=Verdana]Dowód ? Proszę bardzo . Poczytajcie Regulamin Wystaw Psów Rasowych . Wg tego regulaminu [/FONT][FONT=Verdana][B]pies jest najważniejszy[/B] [/FONT][FONT=Verdana]. I jak tę najważniejszość opisuje ? [B] Psu należy się woda[/B] i teoretycznie , zacienione miejsce . [/FONT] [FONT=Verdana]A co należy się sędziom ? [/FONT] [FONT=Verdana]Należy zapewnić sędziom dogodne warunki spożycia posiłków i rozliczenia delegacji. [/FONT]:evil_lol: [FONT=Verdana]Sędzia otrzymuje zwrot kosztów podróży oraz ryczałt sędziowski. [/FONT] [FONT=Verdana]Organizator wystawy jest zobowiązany zapewnić sędziemu godziwe zakwaterowanie (oddzielny pokój), które może obejmować noc przed i noc po wystawie. [/FONT] [SIZE=3][B][FONT=Verdana]Rozliczenie finansowe z sędzią należy załatwiać w pierwszej kolejności i w sposób niezakłócający jego pracy w ringu.[/FONT][/B] [/SIZE] [FONT=Verdana]Obowiązkiem organizatorów jest zapewnienie sędziom dogodnego dojazdu z hotelu na wystawę i po[/FONT] zakończeniu sędziowania do hotelu lub na dworzec. [FONT=Verdana]To drobny fragment dbałości o psy ... :angryy:[/FONT][/QUOTE] Tu się zgodzę w 100 proc. ZKwP nie bardzo dba o psy. Taka np. łódzka hodowczyni yorków, pudli i chihuahua (ta produkująca szczeniaki masowo, trzymająca zwierzęta non stop w klatkach) - dobra, bydlę może zdarzyć się wszędzie. Natomiast fakt, że nie wyrzucono jej na zbity pysk ze związku i że sam związek nie dąży do sprawy karnej uważam za hańbę całej organizacji. [quote name='ACTINA']Podczas ostatniej mojej wizyty w ZKwP chciałam wpisać do rodowodu psa kilka badań i chyba zrobiłam trochę problemu bo nie wiedzieli gdzie to dopisać i powiedzieli: [B]"A po co to? Tu jest miejsce tylko na wyniki dysplazji"[/B][/QUOTE] :splat: No i właśnie o taką postawę mi chodzi... A dokładniej: o powszechność tej postawy. Ktoś naprawdę chce być porządnym hodowcą, a szanowni koledzy miłośnicy psów tylko się dziwią i mu życie utrudniają :shake:
  12. [quote name='sodalis']Labradory.[/QUOTE] Tym bardziej: :loveu: Labradory są jedną z bardziej skrzywdzonych ostatnio ras - przez popularność oraz rzecz jasna opinię nieszczęsnego psa rodzinnego. Szczególnie więc cieszy hodowca mądry i świadomy przeznaczenia psa myśliwskiego :) BTW: Użytkowe traktowanie ma też bez wątpienia bezpośredni wpływ na zdrowie. Właśnie niedawno rozmawiałam z gościem, który pożegnał swojego labradora w wieku... 20 lat :crazyeye:. Zwierz miał codziennie minimum 3 godziny biegania, tropił, przedzierał się po chaszczach w poszukiwaniu piłki, jeździł na polowania. Powodem uśpienia nie była choroba, tylko po prostu starość - organizm odmawiał już posłuszeństwa. Ale np. serce było wciąż tak silne, że wet musiał podać podwójną dawkę morbitalu... Znam jednego labradora i dwa w typie [SIZE=1](w tym jeden waży poniżej 20 kilo, bo "ona z tych mniejszych" :roll:; kurna, wymyślili labradory miniaturowe i ja o czymś nie wiem? :hmmmm:)[/SIZE]. Wszystkie w wieku poniżej 5 lat już mają poważne problemy zdrowotne. Rasowa labradorka ledwie człapie, ma niedowład tylnych łap i chory kręgosłup - czemu wcale nie pomaga karykaturalna otyłość. No ale co zrobić, jak piesek tak ładnie patrzy i prosi o smakołyk :mad: To oczywiście tylko kilka przykładów. Tym niemniej pokuszę się o stwierdzenie, że użytkowe psy żyją zdrowiej i dłużej. [B]Sodalis[/B], masz może jakieś spostrzeżenia nt. długowieczności labradorów użytkowych i typowo wystawowych? Jaką przeciętną wieku dasz im orientacyjnie?
  13. [quote name='sodalis'][B]behemotka[/B] Zagdzam się z Tobą w znacznym stopniu - jestem hodowcą, moje psy nie osiagają sukcesów na wystawach, ale mam w domu m.in. 3 zwycięzców prób pracy, u mnie w domu urodził się pies, który teraz jest własnością strazy pozarnej i pracuje jako pies poszukiwawczo ratowniczy. I [B]to jest dla mnie ważniejsze niż wygląd[/B].[/QUOTE] :loveu: Słowo klucz: ważniejsze. Nie "też ważne", nie "to też się dla mnie liczy", tylko właśnie "ważniejsze". Ech, jak ja bym chciała, aby chociaż połowa hodowców taka była (bo że wszyscy, to nawet nie śmiem marzyć :oops:). Jaką rasę hodujesz, jeśli wolno spytać? [quote name='sodalis']Myślę, że nie można jak ktoś tam wyżej napisał twierdzić, że ogólnie hodowanie jest złe, nie mozna wrzucać wszytkich do jednego worka, jest wielu hodowców, którzy hoduja mądrze.[/QUOTE] Dlatego nie operuję absolutami. Nie wszyscy hodowcy są źli. Nie wszyscy hodowcy robią źle. Większość pewnie ma nawet dobre zamiary, a z pewnością są i mądrzy pasjonaci, których praca zasługuje na podziw. Ale [B]uważam, że większość dzisiejszych hodowców szkodzi psom jako ogółowi populacji przez pracę nad wyglądem kosztem zdrowia oraz użytkowości[/B]. Czemu w ogóle wymarzony eksterier stoi w opozycji do tych ostatnich cech, to nawet nie próbuję zgadywać, bo przy tak nielogicznych konceptach mózg mi strajkuje :roll: [quote name='sodalis'] Mi też nie podobaja się psy nagie, psy pomarszczone, psy z krótkimi nóżkami (baset), psy, u których większość porodów to cesarki, mocno kontowane ONki itp. (i to nie kwestia gustu co do ich wyglądu, tylko poprostu szkoda mi tych psów) Dla mnie pies powinien wyglądac jak pies poprostu, bez cech utrudniajacych mu normalne funkcjonowanie.[/QUOTE] No właśnie mi też szkoda. O nagich się nie wypowiadam, bo akurat nie jestem pewna, czy to im jakoś szkodzi (chyba nie ;), tyle że nie mogą za długo przebywać na słońcu), ale wszystkie psy pofałdowane, niskopodłogowe i o spłaszczonym pysku odrzucają mnie z przyczyn nie tyle estetycznych, ile etycznych - jakoś nie mogę się pogodzić z tym, że dla zachcianki każe się zwierzętom cierpieć i naraża ich zdrowie na szwank :angryy: [quote name='tabaluga1']Po drugie , może i chodzi , jak piszesz , „też o charakter” , ale w ilu promilach ? We wzorcu liczy się eksterier , opis zachowania zajmuje kilka wierszy . Po trzecie , super że nie ma psów idealnych , może dlatego większość z nich w ogóle jeszcze jakoś żyje . Po czwarte , wiele psów jest zdeformowanych całkowicie zgodnie ze wzorcem . Reszta jest interpretacją nie tyle hodowców co sędziów . Sędziowie pchają psy na pudło , dokonując podstawowej selekcji . Sędziowie ! Podsumowując , przerasowienie nie pochodzi z Kosmosu . To wynik pracy hodowców i sędziów .[/QUOTE] Dodałabym, że jest to również wynik pracy klientów :cool3:. Popyt kształtuje podaż. Jeżeli nie będzie zbytu na zdeformowane, kalekie (bo brak możliwości samodzielnego porodu należy chyba uznać za kalectwo?), przerasowione psy, naturalną koleją rzeczy hodowcy przestaną takie produkować. Oczywiście, to potrwa...
  14. [quote name='ma']nie nie spotykasz sie z gluchym echem.[/QUOTE] Właśnie niestety się spotykam :roll: Miłośnicy przykurczonych ON-ów poza teorią (podkreślam: teorią, dowodów dziwnym trafem zabrakło) o długości wykroku nie podali ŻADNYCH argumentów przemawiających za taką, a nie inną budową tych psów. Miłośnicy berneńczyków nie wyjaśnili, jak sumienie pozwala im na popieranie rynku hodowli psów tak chorowitych, krótkowiecznych. Miłośnicy buldogów francuskich/mopsów/pekińczyków/bokserów nie wytłumaczyli, dlaczego "zabawne" chrapanie i określony wyraz mordki są ważniejsze od komfortu oddychania u psa :angryy: OK, gusta są różne (nie pojmuję, [U]jak[/U] się może podobać głowa mastiffa neapolitańskiego, ale rozumiem, [U]że[/U] może). Natomiast kiedy ze względu na własne doznania estetyczne rozmnażamy/kupujemy zwierzęta zdeformowane, to już jakaś pomyłka. I tak mimo że do szaleństwa podobają mi się dogi niemieckie, NIE KUPIĘ takiego psa. Bo jestem przeciwna rozmnażaniu wynaturzonych ras. [quote name='ma']Prosze rozpocznij tematyke hodowli psow z cechami wrorcowymi ktore im utrudniaja zycie. Masz taka szanse jako dziennikarz.[/QUOTE] Robię to od dłuższego czasu. [URL]http://ulubiency.wp.pl/gid,11894841,kat,1012383,title,Smiertelnie-chore-championy,galeriazdjecie.html[/URL] [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Liczy-sie-wyglad-niewazny-charakter,wid,11470251,wiadomosc.html[/URL] Tu oprócz częstych zwyczajów bardziej drastyczne metody "upiększania": [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010807,title,Najgorsze-praktyki-hodowlane,wid,11424695,wiadomosc.html[/URL] [quote name='ma']Ale takze pokaz po rowno hodowle psow zdrowych i hodowle dobre- wiem to nie chwytliwy temat- dobre hodowle. Modne jest tylko pokazywanie hodowcow jako chciwych krwiopijcow i pzrekretow:(:(.[/QUOTE] Nie patrzę, co jest modne. Staram się pisać rzetelnie, o hodowlach również: [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010807,title,Sprzedawanie-przyjaciela-Czy-to-w-porzadku,wid,12187308,wiadomosc.html[/URL] I o tym, by nie wierzyć giełdowym handlarzom: [URL]http://ulubiency.wp.pl/galeriazdjecie.html?kat=1012383&gid=12302835&title=Wymowki-na-brak-rodowodu[/URL] Jak również o tym, czego się strzec przy zakupie (to już niezależnie od rodowodu): [URL]http://ulubiency.wp.pl/gid,11999472,kat,1012383,title,Stad-nie-kupuj-zwierzaka,galeriazdjecie.html[/URL] [quote name='ma']Osobiste moje zdanie- hoduje POny- nie tne ogonow i uwazam ta rase za wygladajaca jak pies wygladac powinien. I nie chce hodowac tych udziwnionych:(:( Tez jestem pzreciwna cierpieniu tych wszystkich pofaldowanych:(:([/QUOTE] Nie kopiujesz - super, bardzo się cieszę :) PON-y akurat są rasą dobrze się trzymającą fizycznie (w sensie zdrowotnym) i chociaż subiektywnie nie szaleję za tak kudłatą aparycją ;), uważam, że ich hodowla ma sens. Ale ponieważ są to psy pracujące, użytkowe, intryguje mnie jedna sprawa. Czy Twoje psy przechodzą próby pracy przed dopuszczeniem do hodowli? Czy reproduktorów dobierasz również tylko po takich próbach? Wreszcie: co zrobisz, mając do wyboru reproduktora doskonałego eksterierowo, ale o niskiej odporności, oraz innego obdarzonego znakomitym zdrowiem, tyle że zaledwie poprawnego w wyglądzie? Weźmiesz ładniejszego czy zdrowszego, czy może zrezygnujesz z krycia?
  15. [quote name='Renata5']Herak,w ksiązeczce jest nr czipa,ale w dantusiu nie ma czipa:-o.Wygląda to tak,że dantuś był zaczipowany,ale nie dokładnie i czip zamiast w skórę,dostał sie w sierśc i wyleciał:roll:.Moja wetka jest spoko kobitka:) i jeżeli dantuś będzie musiał byc jednak zaczipowany(bo inny lekarz do którego podjadę tez nie znajdzie czipa i będzie to znak,że czipa jednak dante nie ma),to bez problemu napisze w paszporcie,ze czip był zrobiony wcześniej niz szczepienie.Tego tak naprawde przeciez nikt nie sprawdzi;)[/QUOTE] Nie sprawdzi :) Przyznam, że moje futra były chipowane i szczepione tego samego dnia (po prostu po to, by kotów nie targać dwa razy do weta). Teoretycznie tak nie można, bo wg przepisów szczepienie powinno być najwcześniej następnego dnia po chipowaniu, ale że nie ma to uzasadnienia praktycznego, uznałam tę opcję za sensowniejszą. Więc jeśli tylko wet się zgodzi wpisać datę chipowania wcześniejszą o ten 1 dzień - wszystko będzie ok. Cudny psiak z Dantego :loveu:. Już widać, jak u Ciebie odżył.
  16. [quote name='bila1']ideał rasy określony jest we wzorcu; nie chodzi tylko o wygląd zewnętrzny, ale też o charakter; to w zasadzie wszystko; aha, nie ma psów idealnych, a tylko zbliżone do ideału; [B]w żadnym wzorcu nie napisano, że pies ma być zdeformowany[/B]; przeciwnie - powinien być zdrowy i sprawny; reszta jest interpretacją hodowcy;[/QUOTE] Jak to nie? :crazyeye: [U]Basset hound[/U]: [SIZE=2]"Pies krótkonożny o znacznej masie[/SIZE] (...) [SIZE=2]Skóra na głowie powinna być jednak wystarczająco luźna, aby tworzyć wyraźnie zaznaczone fałdy, gdy ściągnie się ją ku przodowi lub gdy pies trzyma głowę pochyloną. (...) [/SIZE][SIZE=2]Spojówka dolnej powieki widoczna (...) [/SIZE][SIZE=2]Skóra na śródręczu tworzy fałdy. (...) [/SIZE][SIZE=2]Przedramię w górnej partii jest lekko nachylone do wewnątrz[/SIZE]" [U]Shar pei[/U]: "[SIZE=2]Skóra na czole tworzy zmarszczki przechodzące na policzki i niżej tworząc podgardle.[/SIZE]" [U]Rodezjan ridgeback[/U]: "Charakterystyczną cechą rasy jest pręga grzbietowa utworzona przez włos, rosnący w odwrotnym kierunku niż pozostała część okrywy włosowej. Pręga ta - ridge - stanowi wyróżnik rasy." [U]Pekińczyk[/U]: "(...) głowa duża, proporcjonalnie szersza niż głęboka. (...) pysk szeroki, mocno pomarszczony, z mocną żuchwą. Profil płaski, nos osadzony między oczami." [U]Buldog francuski[/U]: "Nos: [FONT=Verdana]szeroki, bardzo krótki, zadarty, nozdrza szeroko otwarte i symetryczne, ukośnie skierowane do tyłu. (...) [/FONT][FONT=Verdana]Kufa: bardzo krótka, szeroka, pokryta symetrycznymi, symetrycznie schodzącymi na fafle fałdami (stanowi 1/6 całkowitej długości głowy). (...) [/FONT][FONT=Verdana]Żuchwa tworzy łagodny łuk zachodzący przed szczękę górną.[/FONT]" [U]Chihuahua[/U]: "Czaszka: zaokrąglona, w kształcie jabłka (cecha charakterystyczna rasy) preferowana bez ciemiączka, ciemiączko tolerowane jeśli jest małe." [U]Mops[/U]: "Ogon: wysoko osadzony, zawinięty, możliwie jak najbardziej przylegający do biodra. Podwójnie skręcony bardzo pożądany." [U]Buldog angielski[/U]: "Część twarzowa od przedniej krawędzi kości policzkowych do czubka nosa krótka z fałdami skóry. Kufa krótka, szeroka, zadarta do góry i od kąta oka do kąta warg bardzo głęboka. (...) Czubek nosa cofnięty w stronę oczu. (...) Fafle grube, szerokie, wiszące i bardzo głębokie, zakrywające po bokach całkowicie żuchwę, z przodu natomiast powinny sięgać do żuchwy i zakrywać całkowicie zęby. (...) Żuchwa z przodu znacznie dłuższa niż szczęka i wygięta do góry. (...) Bezpośrednio za łopatkami grzbiet musi się lekko obniżać (to jego najniższy fragment), i od tego miejsca kręgosłup powinien się wznosić aż do lędźwi (przy czym najwyższy punkt lędźwi umieszczony jest wyżej niż łopatki), po czym gwałtownie opadać łukiem do ogona (tzw. „roach-back")." I obawiam się, że jeszcze wiele innych. W części wzorców zawarte jest oficjalne przyzwolenie (ba!, zachęta) do rozmnażania psów chorych, zniekształconych, wynaturzonych. A to, jak niektórzy hodowcy interpretują zapisy wzorca, przekracza już granice absurdu (przykład: ON o "lekko opadającym zadzie" :shake:). [B]Proszę, darujmy sobie teksty, że we współczesnej hodowli psów chodzi o zdrowie czy dobrą psychikę.[/B] [B]To nieprawda.[/B] W hodowli jako takiej chodzi o wygląd, czego dowodzą: - wzorce - zanalizowałam kilkanaście wzorców ras teoretycznie użytkowych, jak beagle, labradory, owczarki niemieckie, dobermany; psychice, temperamentowi, usposobieniu poświęca się [U]od 0,6 do 1,1 proc.[/U] miejsca [sic!]; reszta to eksterier; - przebieg wystaw - czas wykorzystywany na ocenę eksterieru w porównaniu z czasem wykorzystywanym na ocenę psychiki, kondycji fizycznej, sprawności, wytrzymałości i stanu zdrowia to jakaś kpina :roll: - efekty chodzące/toczące się po chodnikach; skoro psy nie są wynaturzone, chciałabym zobaczyć kondycję wszystkich tych zdrowych i sprawnych fizycznie zwierząt po biegu na 100 km (basset? bokser? mastiff? shih tzu? berneńczyk? cocker spaniel? uruchomcie wyobraźnię...); psowate znane są przecież z wytrzymałości w maratonach, więc bez deformacji dzisiejsze psy nie powinny mieć z takim dystansem większego problemu. Nie, nie uważam, że wszyscy hodowcy to zło. Całkiem spora część rzeczywiście dba o zdrowie oraz psychikę swoich psów, swojej rasy. Niektórzy - i chwała im za to! - dbają o zdrowie nawet bardziej niż o wygląd. Problem polega na tym, że ci ostatni to nieliczne wyjątki od reguły. A reguła jest jasna: pies ma wyglądać tak, jak sobie wymarzyliśmy. Jeżeli będzie miał problemy ze skórą/oddychaniem/chodzeniem - trudno. Jeżeli będzie żył 5-7 lat - trudno. Grunt, żeby był "ładny". I wcale nie będzie lepiej, dopóki hodowcy nie przestaną tak alergicznie reagować na krytykę. Zobaczcie, co idzie nie w porządku, zamiast odruchowo zaprzeczać zarzutom, zwalać winę na pseudohodowców i rozmnażaczy, by wybielić "prawdziwych" hodowców. Z zawodu jestem dziennikarzem. Dobrze opracowany materiał to dla mnie radość i satysfakcja. Mimo to kiedy ktoś mówi, że dziennikarze są nierzetelni i nieobiektywni, że gonią za sensacją zamiast opisywać fakty, że poziom informacji stoi w Polsce na niskim poziomie - kładę uszy po sobie. I ze wstydem przyznaję rację, bo to, w znacznym stopniu, prawda. Mogę wymieniać powody (brak researcherów, stosunkowo mała niezależność, krótkie deadline'y), mogę pokazywać własne teksty, przy których pisaniu [U]staram się[/U] zachowywać bezstronnie i trzeźwo. Ale na pewno nie pałam świętym oburzeniem, że krytyk na niczym się nie zna, bo to przecież nie są prawdziwi dziennikarze, tylko pseudodziennikarze :roll: Bądźmy dorośli. Wkraczając do danego środowiska, nie tylko reprezentujemy je bezpośrednio własnym działaniem (oby jak najlepiej), ale również stajemy się pośrednio odpowiedzialni za ogół działań wszystkich jego przedstawicieli. Drodzy hodowcy: rozmnażanie psów rasowych od momentu skupienia na wyglądzie zamiast na użytkowości poszło ogólnie w złym kierunku. Chyba pora to przyznać, zanim wszystkie rasy staną się karykaturą samych siebie sprzed stu lat. Nadal nikt nie wyjaśnił, skąd praktyczny sens głębokiego kątowania u ON-ów, gdzie są dowody na zwiększoną wydajność kłusa i czy pies nawet z użytkowej linii tej rasy wygra z wilczakiem na dystansie 150 km :diabloti: [SIZE=1]Kopiowanie, przerasowienie, fobia nt. metod awersyjnych - jakoś ciągle poruszam takie tematy, w których pytanie o twarde argumenty nieodmiennie spotyka się z głuchym echem ;)[/SIZE]
  17. [quote name='APSA']Czy wpis w książeczce z wklejonym nrem chipa wystarczy? Moje suki przy ostatnim szczepieniu dostały poza wpisem do książeczki zaświadczenia, ale Dante ma tylko wpis.[/QUOTE] Dla pewności zapytałabym weta, ale z tego, co wiem - wystarczy.
  18. [quote name='APSA']Behemotko, a czy trzeba mieć papier potwierdzający datę zachipowania? My wiemy, że on był chipowany przed szczepieniem, ale skoro jest wymagana doba odstępu, to to się jakoś sprawdza? Z tym podwójnym szczepieniem, to słyszałam, że można, jeśli ktoś podejrzewa, że poziom przeciwciał będzie za niski - dla upewnienia się. Ale że wet nie uzna jeśli szczepił kto inny to już paranoja, pierwszy raz o tym słyszę :roll:[/QUOTE] Nie, nie chodzi o samą datę wszczepienia chipa. W kolejności etapów procedury celem jest udowodnienie, że zaszczepiony był właśnie ten konkretny zwierzak (bo sam wpis w książeczce zdrowia, gdzie widnieje przecież tylko imię psa, nie jest jeszcze dowodem). Czyli trzeba mieć zaświadczenie o zaszczepieniu psa/kota/fretki o numerze chipa xxxxxxxxxxx. Czy na zaświadczeniu o szczepieniu Dantego jest jego nr chipa? Mnie też się wydaje, że wet bez problemu uzna zaszczepienie przez innego lekarza... [quote name='APSA'][COLOR=Gray]Behemotko, a nie chciałabyś smutnej koleżanki Dantego? Jest w [I]dobrym[/I] kolorze ;-)[/COLOR][/QUOTE] Wredna jesteś :diabloti:. [SIZE=1]Skłamałabym twierdząc, że nie chodzi mi to po głowie[/SIZE] :oops:[SIZE=1]. Drugiego psa i tak będę mieć, acz zgodnie z rozsądkiem należałoby najpierw się tu zainstalować na dobre...[/SIZE]
  19. [quote name='herak']Data kastracji najpierw niech odbędzie się badanie krwi wtedy spokojnie już mogę myśleć o kastracji ,a myślę że zrobię już kiedy będę w polsce.bo nie chcę obarczać tym pani renatki.[/QUOTE] Jasne, pośpiechu przecież też nie ma, tak tylko pytam :) Najważniejsze to pobrać krew, bo wtedy zacznie się odliczanie.
  20. [quote name='herak']do ciebie behemotko zwracam się teraz ,wspominałaś że takie badanie można przeprowadzić w wa-wa.czy możesz podać namiary[/QUOTE] Proszę bardzo :): LABOKLIN Polska Sp. z o.o. ul. Powstańców Śląskich 101 01-495 Warszawa tel/fax: + 48 22 691 93 10...11...12 tel/fax: + 48 22 691 92 91...92 e-mail: [EMAIL="lab.warszawa@laboklin.pl"][COLOR=#707070]lab.warszawa@laboklin.pl[/COLOR][/EMAIL] [URL]http://www.laboklin.de/pages/html/pl/service/badanie_poziomu.html[/URL] BTW: Myślicie już o dacie kastracji? Im szybciej to będzie z głowy, tym lepiej ;)
  21. [quote name='morisowa']behemotka, dzięki za wyjaśnienia Dante był zaczipowany , potem zaszczepiony od wścieklizny. Od szczepienia minął co najmniej miesiąc[/QUOTE] Proszę bardzo :) Skoro był oznaczony przed szczepieniem, to spoko. Krew można pobierać choćby jutro (u moich tymczasów krew pobieraliśmy chyba z 3,5 miesiąca po szczepieniu i przekroczyły granicę jak najbardziej legalnie). Wyniki będą po kilku tygodniach (2-4), ale półroczna "kwarantanna" liczy się od dnia pobrania krwi. [quote name='morisowa'][COLOR=DarkSlateGray]A Ty na stałe już tam zostajesz?[/COLOR][/QUOTE] Nie na stałe ;). Mam konkretne plany na przyszłość i te plany chcę zrealizować koniecznie w Polsce, bo tutaj nie miałyby większego sensu [SIZE=1](w skrócie: chodzi o zwierze, głównie bezdomne, a ten problem ma w UK zupełnie inną skalę...)[/SIZE]. Ale na pewno na dłużej. Dlatego sprowadzam koty i psa: kilka miesięcy rozłąki z trudem mogłam sobie wyobrazić, kilka lat - nie ma mowy. [SIZE=1]I tak, mimo że zostawiłam je w moim mieszkaniu pod dobrą opieką, jest mi źle. Bardzo, bardzo tęsknię, one również :cry:[/SIZE]
  22. [quote name='herak']Ach słodziutki dantunio ,dziękuję pani renatko za zdjęcia ,przynajmniej w taki sposób mogę się nim cieszyć[/QUOTE] Już chciałam do Ciebie dzwonić, żeby się dowiedzieć, co słychać u chłopaka ;) Cieszę się bardzo, że Dante już u Renaty. Przy najlepszych chęciach opiekunów, schronisko to przecież nie są warunki dla jakiegokolwiek psa... [SIZE=1](nie tylko tych młodych i niewybieganych - jak patrzę na pyszczek jego koleżanki z boksu, strasznie mi smutno :-()[/SIZE] Super, że dla niego los odmienia się na lepsze. Przyszłym opiekunom pozostaje uzbroić się w cierpliwość i wyczekiwać nowego członka rodziny :) [quote name='Renata5']Witam:) Obydwa były robione dosc długi czas temu.Jeżeli trzeba pobrac krew 3 tyg po wściekliźnie,no to po ptokach:-( Ma ktos jakis pomysł jak z tego wybrnąć,zeby psiak nie siedział w Polsce dłużej niz to konieczne?[/QUOTE] Mogę podpowiedzieć, bo procedurę znam dość dokładnie (przeprowadziłam ją u 2 tymczasowanych kotów, które pojechały do Irlandii, a obecnie przechodzę z moimi własnymi zwierzakami). Data szczepienia przeciwko wściekliźnie nie ma znaczenia, jeżeli wtedy pies nie był jeszcze zachipowany. Zgodnie z przepisami kolejność i odstępy czasowe muszą być następujące: a) trwałe oznaczenie zwierzęcia (chip/tatuaż); [odstęp co najmniej [B]1 dnia[/B], górna granica nieistotna] b) szczepienie przeciwko wściekliźnie; [odstęp co najmniej [B]1 miesiąca[/B], ale nie dłuższy niż 12 miesięcy] c) pobranie krwi do badań posiewowych na przeciwciała wścieklizny; [odstęp co najmniej [B]6 miesięcy[/B], bez górnej granicy - [U]pod warunkiem[/U], że dalsze szczepienia będą ponawiane co roku, bez żadnych przerw i opóźnień] d) wyjazd. W międzyczasie wyrabia się paszport, ale to można załatwić równie dobrze teraz, jak i dwa dni przed podróżą - tylko trzeba pamiętać, żeby zatwierdzić go jeszcze u Powiatowego Lekarza Weterynarii. No i jeszcze odrobaczenie: przekraczając granicę z UK/Irlandią, trzeba się zmieścić w odpowiednich widełkach (musi to być między bodaj [B]48 a 24 godziny[/B] po odrobaczeniu). Czyli jeżeli Dante był zachipowany przed szczepieniem, to spokojnie można teraz pobrać krew do badań, po których trzeba czekać pół roku na możliwość przewiezienia go na Wyspy. Jeśli nie był, procedura zajmie 7 miesięcy. Trzeba go zachipować, następnego dnia zaszczepić, po miesiącu pobrać krew i zaczekać pół roku. [SIZE=1]Idiotyczne przepisy :roll:. Ta cała "kwarantanna" jest naprawdę potrzebna jak rybie rower, ale weź tu człowieku tłumacz urzędasom, że jak pies jest zdrowy i ma przeciwciała, to przez te pół roku wcale się nie zrobi jeszcze zdrowszy :wallbash:. A tak przez tępe regulacje prawne tyle jeszcze będę tęsknić za moimi padalcami :placz:[/SIZE]
  23. Ależ nie ma sprawy :) Ja zawsze chętnie próbuję kogoś zniechęcić do zwierza - a jeśli się zniechęcić nie uda, znaczy człowiek wie, co czyni :p Niedawno skutecznie obrzydziłam poznanej tutaj dziewczynie haszczaka, o którym marzyła. Nagadałam jej, że to nieposłuszne, niezależne, uparte, potworne trudne w wychowaniu, że musi biegać po 30km dziennie, a jak nie będzie tyle biegać, to zeżre jej całą chatę i wyciem wywoła wojnę z sąsiadami, że to bieganie musi się odbywać przy aktywnym współudziale człowieka, bo pierwotniak puszczany luzem będzie zjadał każdą mniejszą zwierzynę... Już nie chce haszczaka :diabloti: Co mi przypomina jeszcze jeden wątek z dzisiejszej rozmowy. Herak opowiadała mi również o jakiejś znajomej, która trzymała królika w... szafie :mad:. Bo za duży urósł :angryy:. Namówili szanowną panią do oddania futra w lepsze ręce. A kiedy dowiedzieli się, że planuje kupić yorka, zrobili z tego biedaka taką krwiożerczą bestię, że się pani zniechęciła :evil_lol:
  24. Jako mianowany wizytator oświadczam, że IMO egzamin zdany :) Rozmawiałam z [B]herak[/B], jej TŻ oraz młodszymi członkami rodziny. Było o umowie adopcyjnej, procedurach związanych z transportem, żywieniu, wychowaniu, opiece weterynaryjnej, relacjach z dziećmi... Wrażenia ogólnie i szczególnie bardzo miłe. Państwo mają bezpośrednie doświadczenia z różnymi psami, od dobermana i dogów niemieckich przez seterkę irlandzką po pekińczyka oraz [I]parerasy[/I]. Większość wyciągnięta od nieodpowiedzialnych ludzi lub znaleziona, wszystkie dożyły lub mają dożyć swoich dni, wylegując się na kanapach. Co mi się szczególnie spodobało, to: a) odpowiedzialność w zakresie zestawu dziecko + pies ([U]nigdy[/U] bez kontroli); b) świadomość relacji z człowiekiem jako pierwszej potrzeby psa: jeśli spacer, to coś ze zwierzem robimy, jeśli ogród, to wspólny odpoczynek i wspólna zabawa; c) trzeźwe spojrzenie i nieuleganie presji otoczenia (reakcja na poradę babci, że skoro synkowi wyszła jakaś na coś alergia, to może oddaliby psa, cyt.: "Ale przecież Minguś był pierwszy!" :evil_lol:). Nakreśliłam też nieco czarne scenariusze, że pies może zachorować i leczenie będzie kosztowne (zwłaszcza w UK, tu weci drodzy). Albo po okresie adaptacyjnym wyjdą problemy behawioralne - włącznie z lękami i agresją. Albo objawi się silny instynkt myśliwski i zwierza będzie trza prowadzać całe życie na lince. Nie zniechęcili się :diabloti: Rozwiewam wątpliwości: w rodzinie jest trójka chłopców, ale pies nie jest dla dzieci. Jest dla herak. Oraz TŻ-ta, jeśli herak nie będzie zbyt zaborcza w stosunku do Dantego, w którym się zakochała, i podzieli się futrem ;). Maluchy będą zapewne docelowo uczestniczyły w wychowaniu czworonoga, jednak wyłącznie pod okiem rodziców. Były też zastrzeżenia odnośnie kastracji. Herak chodzi tylko o to, by Dante został ciachnięty już po wyjściu ze schroniska, przez (dobrego) prywatnego weta. Po przejściach ze strasznie cierpiącą sunią, potraktowaną za dużą dawką środka usypiającego, wcale się nie dziwię... Podobnie jak morisowa i APSA uważam, że lepiej przeprowadzić zabieg w warunkach hotelowych niż schroniskowych, dla komfortu psa. No, to chyba tyle. Generalnie ja i moje skromne zdanie jesteśmy na tak.
  25. [quote name='Rut']tak to juz jest ze bite dzieci bija dalej.bija potem swoje dzieci,bija psy itd itd.wasze dzikie teksty i opowiesci niczym sie nie roznia od zachowania glupiego dziada co bije psa czy tego dziecka.Agresja budzi agresje.im sorry.[/QUOTE] No toż tłumaczę, że agresja budzi agresję. Czyli ktoś zachowuje się agresywnie względem bezbronnego psa - to ja zachowuję się agresywnie względem tego ktosia :mad:. Nie chcę operować na argumentacji przedszkolnej, ale ten ktoś zaczął :diabloti: i manto, jakie ew. dostanie, jest [U]skutkiem[/U], nie przyczyną. [quote name='Rut']"wleje smarkaczowi" łał! Porozmawiajcie kozaki ze "smarkczem" i wytlumaczcie.Dac w gebe jest latwo,cos zmienic na dobre,duzo trudniej.Resocjalizacja! ja w to wierze :)[/QUOTE] Super. A ja na przykład wierzę, że ktoś Ci kiedyś wyjaśnił zasady pisowni języka polskiego. Oraz elementarnej kultury wypowiedzi publicznej. Jak widzisz, z samej wiary jeszcze nic nie wynika... [quote name='Rut']Nie wierze,ze dziecko bijace psa,ktore dostanie za to łomot,nie wyzyje sie na psie po chwili. Zlap za reke ale nie bij.[/QUOTE] Widzisz, nie na wszystkich ta nieszczęsna (i odrobinę przereklamowana ;)) resocjalizacja działa. U niektórych jest już za późno na jakieś uczucia wyższe i można na nich wpłynąć raczej prymitywnym strachem przed karą. Nawet wymierzaną społecznie, z pominięciem organów ścigania, które zdrowie/życie psów mają gremialnie w zadzie. Tam, gdzie lepiej zadziała słowo - uwierz, chętnie spróbuję przekonać. Grzecznie dyskutuję z ludźmi zakładającymi psom nylonowe kagańce. Rozmawiam z tymi, którzy wsadzają psy w kolczatki/łańcuszki zaciskowe/haltery "żeby nie ciągnął". Ale jeżeli widzę, że ktoś DLA PRZYJEMNOŚCI znęca się nad psem, jestem pewna, że nie dotrze do niego "pieskowi jest przykro, pieska boli, piesek będzie miał siniaki". A porządny kop - kto wie? Widziałaś zdjęcia psa z Ostrołęki? Ze Skarżyska Kamiennej? Jeżeli kiedykolwiek spotkam sprawcę podobnego czynu, naprawdę nie będzie mi do gadania. Jeśli spotkam zwyrodnialca, który mojemu kundlowi przypalał łapy papierosami, w nosie będę miała całą resocjalizację świata...
×
×
  • Create New...