Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. [quote name='Saint']Jeśli przeczytałaś dwie książki Fishera i Fennel, do tego żadnej naukowej publikacji na temat systemów socjalnych u psów to wybacz, ale dobrego artykułu o samej dominacji (nie mówię o teorii dominacji) nie napiszesz.[/QUOTE] Ale o co chodzi? Widzisz w moim toku myślenia jakieś błędy? Jeśli tak, proszę: wskaż je. Wtedy możemy podyskutować - na argumenty, a nie na to, kto uważa się za mądrzejszego :roll: Gdzie napisałam, że nie przeczytałam żadnej naukowej publikacji na temat systemów socjalnych u psów? Przeczytałam po dwie książki najbardziej znanych autorów wyznających teorię dominacji i uważam, że to dość, by wyrobić sobie pogląd na temat ich pracy. Artykuły i badania, z którymi zapoznałam się poza tym, a także obserwacje własne, nie mają w tym przypadku znaczenia. Gdzie podałam, że artykuł będzie o dominacji? Będzie [U]o błędach w założeniach teorii dominacji[/U], to istotna różnica. Do napisania rzetelnego materiału w tym temacie potrzebna jest: a) znajomość założeń TD; b) logiczna analiza pozwalająca wyłapać sprzeczności różnych działań (np. przechodzenie psa przez drzwi jako pierwszego jest be, ale przebieganie psa jako pierwszego przez wąskie gardło na trasie wyścigu zaprzęgów już ok). Jeżeli uważasz, że znasz się lepiej, widzisz inaczej lub lepiej - podaj przykład, wskaż moją pomyłkę. Ale zakładanie [I]a priori[/I], że nie mam odpowiedniej wiedzy, to żaden argument.
  2. [quote name='*Monia*']Tu bardziej chodzi o przechodzenie pierwszemu w wąskich przejściach. Z książki Fishera pamiętam też psa na górze schodów i że niby patrzy na właściciela z góry.[/QUOTE] To znaczy, że prowadząc zaprzęg, należy przed wąskim przejściem (a wąskie przejście to ile, tak na marginesie? 60 cm, 2 m?) zatrzymać się, wyjść przed psy, zawołać je za sobą, wrócić na sanie/wózek i dalej już jest ok? A bawiąc się w aportowanie, nie można np. rzucić piłki między drzewa, bo pies pomyśli, że pierwszy przechodzi przez wąskie przejście? ;) [quote name='*Monia*']8-tygodniowy szczeniak jeszcze o tym nie myśli, dopiero jak zaczyna dorastać to szuka swojego miejsca i zaczyna 'dominować' właściciela. To jest tak, że co wolno słodkiej kluseczce to już dużemu nie wypada (wg. właściciela), tylko że pies nie jest w stanie pojąć że nie jest już malutki i inne zasady chcą ludzie mu wprowadzić.[/QUOTE] Chodzi mi raczej o to, że wg TD pies praktycznie nie je, nie śpi, nie oddycha, tylko dniem i nocą myśli o tym, jak wywalczyć sobie lepszą pozycję w stadzie... Moim zdaniem to gruba przesada. [quote name='*Monia*']No i tu są podobne punkty - jedzenie pochodzi od przewodnika. Nagroda chyba nie jest zaliczana jako posiłek (pies się tym nie naje). Może nagrody są postrzegane jako dobra wola przewodnika? Może przed szkoleniem psiaka trzeba zjeść? Tak sobie gdybam... Z tą kolejnością jedzenia jest tak, że najpierw je alfa i osobniki wyżej stojące, a później te niższe. Tylko jak to jest ze szczeniętami? Kiedy poznać, że pies już jest dorosły i ma być traktowany jak dorosły a kiedy jeszcze jest szczenięciem?[/QUOTE] No właśnie, jedzenie pochodzi od przewodnika - ale tylko w psio-ludzkim stadzie, więc wiązanie kwestii hierarchii z wyłącznością na wydzielanie jedzenia uważam za niekonsekwencję. U wilków każdy osobnik, niezależnie od pozycji w społeczności, ma pełne prawo polować samodzielnie. Tylko na większe łowy zwołuje przewodnik. Z nagrodami też sprawa niejasna. Skoro jeden smakołyk może być traktowany jako dobra wola przewodnika, to dlaczego posiłek nie? Nawiasem mówiąc, Fennel pisała również o tym, że karmienie psa z ręki wzmacnia jego pozycję, więc należy go unikać... [quote name='*Monia*']Jeszcze warto dodać spanie w łóżku [/QUOTE] Wiem, że to jedno z podstawowych założeń teorii dominacji, ale tekst ma być nie o samej teorii, tylko o nieścisłościach, błędach logicznych u podstaw.
  3. [quote name='marta9494'][video=youtube;Qfifc9RDJpc]Ja dopiero zamierzam założyć hodowlę.Taką rodowodową.I to rasy,której najprawdopodobniej nie ma jeszcze w Polsce.W tej rasie z tego co sie doczytałam,plusem jest to,ze jest naturalna,czyli nie ma za duzo ingerencji człowieka w ulepszaniu tych psów.[/QUOTE] Z ciekawości: jaka to rasa? Przepadam za psami "naturalnymi", może chodzi o jednego z moich ulubionych. [quote name='marta9494']Szczerze mówiac chciałam "rozmnozyć"moją nie rasową sukę,bo nie wiedziałam,że pseudo",to tez "hodowla "domowa,dbajaca o psy,szczepiaca je,pracująca z nimi. (...) Po tym jak głosno mówiłam,ze moja suka bedzie mieć szczenięta zostałam prawie zjedzona, jako pseudohodowca, chciwy i żądny pieniedzy.[/QUOTE] Wyszukiwarka rzecz jasna nie działa [SIZE=1](ta dogo jest wręcz karykaturalnie nieprzyjazna użytkownikowi :angryy:)[/SIZE], więc nie widzę, jak Cię zjedzono, ale z praktyki sobie wyobrażam. Drodzy Dogomaniacy, apeluję: rozsądku i umiaru trochę. Ja wiem, że wszystkim nam zależy na zmniejszeniu bezdomnej tragedii, ale mieszanie z błotem ludzi o, jak by nie było, dobrych w ich pojęciu zamiarach, bardziej szkodzi niż pomaga. Nawet gdy jesteśmy rozgoryczeni kolejną wizytą w przepełnionym schronie, wciąż NIE należy stawiać znaku równości między osobą raz dopuszczającą swoją sukę czy kotkę - z przekonania, że to dla zdrowia - a bydlakiem trzymającym zwierzaki w klatkach, kryjącym je co cieczkę i ruję, karmiącym byle czym, sprzedającym byle komu i byle gdzie. To naprawdę nie to samo :roll: Tak jak w przypadku gwałciciela oraz człowieka przechodzącego przez skrzyżowanie na czerwonym świetle - niby obaj łamią prawo, a jednak subtelna różnica między nimi istnieje. IMHO sprawa jest prosta: [B]hodowca[/B] - rozmnaża dla dobra rasy (nie, nie twierdzę, że ma rację, tylko takie są jego intencje); [B]rozmnażacz[/B] - rozmnaża dla dobra swojego zwierzaka (nie, nie twierdzę, że ma rację, tylko takie są jego intencje); [B]pseudohodowca[/B] - rozmnaża dla dobra własnego. [quote name='marta9494']Od wtedy zaczęłam się interesować czemu moja suka jeśli urodziłaby szczenięta,to [B]byłyby to odrzuty ,własciwie bezwartościowe[/B].Naczytałam się,naoglądałam,namyślałam....i [B]doszłam do wniosku,ze te psy aż tak bardzo się nie róznią[/B].Znam przypadki psów super czystej rasy z rodowodami,które bardzo cieżko chorowały,miały dysplazję,odchyły psychiczne,były porzucane,czy źle traktowane,ze wzgledu na swoje zachowanie.Naczytałam się i nasłuchałam o przekrętach na wystawach i pomyślałam sobie,że wszędzie są prawdziwi pasjonaci,którym na sercu leży dobro zwierzęcia i wszedzie są cwaniaki,którzy ,czy to pod przykrywką papierów,czy to mnożąc psy bez opamietania mysla tylko o swojej d...e.Doszukałam sie też różnic między psami tej samej rasy sprzed wielu,wielu lat i psami dzisiejszymi.Różnice są kolosalne![/QUOTE] Ale CO konkretnie chcesz teraz przekazać? Po pierwsze primo ;): Jakie odrzuty, jakie bezwartościowe? :crazyeye: W sensie że psy w typie rasy, o niepotwierdzonym pochodzeniu, są tańsze niż rasowe? No z reguły są. Ale w życiu nie spotkałam się z twierdzeniem "rodowodowego" hodowcy, że pseudorasowce są bez wartości... Po drugie primo: Ciekawy wniosek. Masz rację, rasowce też chorują, też bywają źle traktowane i porzucane. Ale wyjaśnij w takim razie, dlaczego w schronisku, gdzie przebywa trzysta psów (w Polsce szacunkowo 2-4 proc. populacji to psy rasowe, czyli wśród trzystu zwierzaków przeciętnie 6-12 powinno być rasowych), pojawienie się jednego rasowca to anomalia? Nikt przecież nie twierdzi, że rasowy pies ma zagwarantowane dożywotnie szczęście, zdrowie i dostatek. Natomiast łatwo udowodnić, że to szczęście jest w jego przypadku BARDZIEJ PRAWDOPODOBNE niż u szczeniaka opchniętego na targu. Pozwolę sobie zacytować [quote name='M@d']Rodowód nie daje gwarancji, a zarejestrowanie hodowli w ZK nie daje automatycznie certyfikatu uczciwości, ale kupując wódkę w sklepie masz MNIEJSZE PRAWDOPODOBIEŃSTWO oślepnięcia od metylu niż kupując wódkę rozlewaną na lewo na melinie.[/QUOTE] Widzisz, to prawdopodobieństwo idzie w obie strony: dla dobra człowieka i psa. Pies "podpisany" przez hodowcę (tatuaż, chip) ma po prostu większe szanse trafienia do dobrego domu. Po trzecie primo: Zupełnie odrębnym tematem jest przerasowienie, chorobliwe uwypuklenie pożądanych cech. Do grona kalek ukazanych na filmie dołączyłabym na pewno basseta i bernardyna, po części również boksera. Żal mi, że komuś się takie zwierzaki podobają do tego stopnia, że ignorują kwestie zdrowotne dla zaspokojenia swoich doznań estetycznych :shake: A odpowiedzi na moje pytania dot. sensu głębokiego kątowania u ON-ów jak nie było, tak nie ma...
  4. Piszę właśnie artykuł o TD, a konkretnie o nieścisłościach leżących u jej podstaw. W związku z tym poproszę o pomoc, czyli podpowiedzenie błędów logicznych w założeniach wyznawców tej teorii. Do tej pory zauważyłam: - kolejność jedzenia - skoro przed każdym psim posiłkiem należy samemu coś zjeść, to stosowanie smakołyków w ramach nagrody jest zabronione, tak? chyba że przed podaniem każdego przysmaku ostentacyjnie coś schrupiemy, a wtedy pies zdąży dawno zapomnieć, za co była nagroda :roll: - ignorowanie przy powitaniu oraz próbie nawiązania kontaktu przez psa - szczenięta narzucają się dorosłym członkom stada, dopominają się uwagi, pieszczot i jedzenia, i są serdecznie traktowane przez osobniki wyżej stojące w hierarchii, a nie olewane; pomijam fakt, że ignorowanie w ogóle zniechęca do współpracy i niszczy więź... - kolejność przechodzenia przez drzwi - jeśli faktycznie tak istotne jest bycie pierwszym, to całą ideę psa chodzącego przy nodze należy o kant zadu potłuc, zgadza się? :eviltong: bo idzie równo z nami; zresztą również sport zaprzęgowy to oddanie przywództwa w stadzie kundlowi (biegnie przecież przed nami), nie wspominając o aportowaniu (futro wybiega przed nas); - skakanie na powitanie - wg Fennel jest to zachowanie świadczące o dominacji, a chyba wiemy, że tak szczenięta witają wracających do gniazda dorosłych; - znaczenie hierarchii - czyli przecenianie wagi, jaką pies przywiązuje do pozycji w stadzie; sama koncepcja, że świat psa obraca się wokół szczebelków drabiny hierarchii, wydaje mi się nieco naciągana; znaczy się co, ośmiotygodniowy szczeniak właśnie przywieziony do domu marzy o tym, by nas sprowadzić do parteru? :evil_lol: - pokarm jako dobro wydzielane wyłącznie przez przewodnika - wierutna bzdura, przecież wilki polują wspólnie tylko na grubszą zwierzynę, drobną łapią w pojedynkę i wcale nie pytają samca alfa, czy mogą zjeść złapaną właśnie wiewiórkę. Ponieważ przeczytałam raptem dwie książki Fishera i dwie Fennel, żadnym ekspertem się nie mienię. Będę wdzięczna za poprawki tudzież inne przykłady, które przeoczyłam :)
  5. oraz Gracja (Konin): [URL="http://img444.imageshack.us/i/gracja03.jpg/"][IMG]http://img444.imageshack.us/img444/6964/gracja03.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img291.imageshack.us/i/gracja04puu.jpg/"][IMG]http://img291.imageshack.us/img291/8595/gracja04puu.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img694.imageshack.us/i/gracja07.jpg/"][IMG]http://img694.imageshack.us/img694/3069/gracja07.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img697.imageshack.us/i/gracja08.jpg/"][IMG]http://img697.imageshack.us/img697/3516/gracja08.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img25.imageshack.us/i/gracja11.jpg/"][IMG]http://img25.imageshack.us/img25/4540/gracja11.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img175.imageshack.us/i/gracja12.jpg/"][IMG]http://img175.imageshack.us/img175/3977/gracja12.jpg[/IMG][/URL] Teraz to tylko mam dylemat, który szczylek najładniejszy :lol: A'propos szczylków - ile ważą Wasze skarby? Tak z ciekawości pytam, bo przynajmniej chłopaki zapowiadały się na giganty ;). Miło by było zobaczyć towarzystwo jeszcze raz razem, może się uda... Tymczasem cieszę się bardzo ze zdjęć i dobrych wieści. Pozdrawiam serdecznie, Magda
  6. No i nici ze swetrów :evil_lol:. Jakbym bardzo chciała, to bym się u Kenzo dopatrzyła w postawie mamusinej krwi, ale generalnie to się wdały w dalszych przodków. Oczywiście pod względem inteligencji dobrze na tym wyszły :diabloti: Szybko czas leci... Rok temu byłam przerażona gromadą szczekaczy w domu, dzisiaj nie mogę się napatrzeć na te cuda :loveu:. Z niezgrabnych larw wyrosły piękne, radosne, kochane i kochające psy - a to już zasługa wspaniałych opiekunów, którym jeszcze raz dziękuję za stworzenie najlepszych domów, jakie mogłam sobie wymarzyć dla 'moich' szczeniorów ;). Niniejszym przesyłam głaski oraz spóźnione urodzinowe życzenia całemu stadku :tort:. Pozwolę też sobie pokazać starsze wersje rodzeństwa, które dostałam na maila. Jeki/Dżeki (Jaworzno): [URL="http://img189.imageshack.us/i/99951141.jpg/"][IMG]http://img189.imageshack.us/img189/3807/99951141.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img191.imageshack.us/i/72769393.jpg/"][IMG]http://img191.imageshack.us/img191/562/72769393.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img682.imageshack.us/i/18841904.jpg/"][IMG]http://img682.imageshack.us/img682/9022/18841904.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img638.imageshack.us/i/64377650.jpg/"][IMG]http://img638.imageshack.us/img638/8527/64377650.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img502.imageshack.us/i/10512783.jpg/"][IMG]http://img502.imageshack.us/img502/436/10512783.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img251.imageshack.us/i/39500629.jpg/"][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/8884/39500629.jpg[/IMG][/URL]
  7. Dzięki za opinie o artykule :-). Raczej nie będę tworzyć wątków o moich własnych tekstach, bo to już trochę pod megalomanię podpada :evil_lol:. Ale w razie co, większość materiałów w dziale "szkolenie" jest mojego pióra, tj. klawiatury ;) BTW jak chcesz sobie naprawdę poprawić humor, to zobacz na to: [url]http://ulubiency.wp.pl/gid,11700668,kat,1012383,title,T*****-popilnuja-Ci-chaty,galeriazdjecie.html[/url] Podpisy robiłam ja, zdjęcia dobierał... cóż, ktoś inny. Marudzisz na to, z czym musisz się borykać, idąc z pitem/staffem po ulicy? Zobacz, z czym ja muszę się borykać, jeśli chcę wysłać rzetelny, merytoryczny przekaz o psach. Jakichkolwiek psach :diabloti: Tak, wyolbrzymiam (w sensie wiem, że nie piszesz poważnie), bo wiem, że sarkazm nie jest dobrą drogą w dotarciu do - głupich, nie ukrywajmy - tłumów. Sama próbowałam, pisząc m.in. tekst o tym, jak to fajnie można się dorobić na hodowli... Chyba nikt nie skumał ironii :cool1: A co masz zrobić? Ja tam gryzę się w język i tłumaczę, tłumaczę, tłumaczę. Nie żebym sama z siebie miała do tego cierpliwość, najchętniej dałabym takiego debila bestiom na pożarcie :p, ale wiem, że bluzgi nie działają, sarkazmu nikt nie rozumie; prawo też nie działa, masz rację. Jedyną nadzieję widzę w edukacji społeczeństwa, w czym staram się mieć udział. Piszę materiały o wyborze rasy, o sterylizacji, o wychowaniu, szkoleniu, więzi, genach, mądrej miłości, mitach. Znajomą, wcześniej zapaloną przeciwniczkę kastracji, przekonałam do odjajczenia psa. Inną do sterylizacji suczki. Ja wiem, to małe kroki, mała skala. Ale zawsze coś do przodu. Wiem, że czasem trudno powtarzać po raz enty to samo :roll:. Jak miałam śliczne szczeniaczki do wydania, wiesz ilu osobom tłumaczyłam, że to nie jest dobry prezent dla dziecka? Ale tłumaczyłam, przekonywałam, podawałam argumenty. Nie wyzywałam z miejsca od leniwych ignorantów, choć na to właśnie miałam ochotę. [SIZE=1]Dobra, raz tylko straciłam cierpliwość, jak zadzwoniło do mnie babsko z pytaniem, czy seterka to dobry pies do spacerów z dzieckiem, bo ona już miała trzy psy, ale się nie nadawały, to mąż oddał "na wieś do budy". Po mojej reakcji jakoś natychmiast się rozłączyła.[/SIZE] Zdaję sobie sprawę, że ludzie nie wiedzą, o czym mówią. Że psem mogą się zachwycać, miziać go i przytulać, a jak usłyszą, że to amstaf/pit bull, momentalnie bledną i zwiewają. Ta nieznajomość dotyczy zresztą wielu ras, mojego osobistego kundla (kundla wcale nie w jakimkolwiek typie, choć z sylwetki mocno wyżłowatego) brali już m.in. za labradora, posokowca i - UWAGA, UWAGA - [B]charta niemieckiego[/B]! Co świadczy jedynie o tym, że ludzie to głąby, należy do nich mówić powoli i dużymi literami. Humoru, ironii, sarkazmu po prostu nie kumają.
  8. [quote name='Vectra']aleś elaborat kojfenła :) a jak bije zrozumienie z postów które zacytowałaś ... mam za dobry humor , by z Tobą dyskutować .. na te wszystkie swoje "piany" to masz milion pincet odpowiedzi w tym i innych wątkach :) miłej lektury ... :) ale teraz mi wyjaśnij , że co chciałaś powiedzieć ? straszne te asty , pity , bulle , staffiki ? a na co jest nagonka ? nie ma nagonki ? oć do mienia , dam ci mojego jednego psa na smycz i zawiozę do centrum Warszawy :diabloti: wtedy posmakujesz jak jest milusio .. :evil_lol:[/QUOTE] Elaboraty nieraz popełniam, to jedna z moich rozlicznych wad i zboczenie zawodowe :diabloti: Pienić się nie zamierzam, po prostu uważam, że przesadzasz w drugą stronę - to w uproszczeniu chciałam powiedzieć. [B]Fobia na punkcie TTB jest głupia, ale fobia na punkcie nagonki na TTB wcale nie mądrzejsza ;)[/B]. Przykładowo na tym wątku nagonki na rasę/rasy nie ma. Znalazł się jeden czy dwóch oszołomów - i tyle. Nie trzeba od razu występować jako rycerz na białym koniu i bronić biednych, uciśnionych aściątek (chyba też we mnie dobry humor wstępuje :eviltong:). Zwłaszcza że i okazja po temu niezbyt zręczna. Kilkakrotnie już na różnych wątkach pisałam, u mnie na osiedlu przykładowo TTB są dobrze wychowane i jakoś nie zauważyłam gremialnego pultania się do tych psów. A chodzą bez kagańców, jedna ciapa nawet bez smyczy (żeby nie było - trzyma się nogi pani jak przyklejony). Za to widzę nagonkę na... yorki :evil_lol:. Gdzie się pojawią, to zaraz komentarze, że to zabawki, że szczury, nie psy, że wredne szczekacze i w ogóle be. No wiem, dużo ludzi puszcza durne komentarze, ale... naprawdę Ci to przeszkadza? Tobie? :cool3: Ja tam sto razy wolę, jak się mojego psa boją i schodzą z drogi (bo duży i czarny, znaczy zUy :p), niż jak chcą go miziać i pchają się z łapami (bo ma takie mądre oczy :roll:). Gadać se o mordercach mogą, olewam sikiem parabolicznym. [quote name='Vectra']Behemotka , spojrzałam sobie jakiego masz psa , podpowiem ci coś , moja najstarsza pitka , była takim samym wrakiem zwierzęcia jak Twój pies ... za 3 dni będzie 6 lat , jak ją wyrwałam z piekła ... ale widzisz , siła charakteru psa , chęć współpracy z człowiekiem , moja wiara w nią - pies jest idealny , najidealniejszy z idealnych , chętnie bym ją sklonowała , by mieć takich Lalek więcej , na zapas ...[/QUOTE] Ależ ja nie przeczę. Sama bym chciała, żeby Kazan miał taką psychikę; przez to, że mój wyżłowaty działa zupełnie inaczej niż pit, musiałam docierać do niego ponad siedem miesięcy, z chwilami zwątpienia po drodze, że nigdy się nie uda :shake:. Z TTB zapewne byłoby mi łatwiej, bo świetnie się dogaduję z tymi psami i to raczej mój typ. [quote name='Vectra']jednak nie czytasz uważnie tematów :cooldevi: i nie słuchasz radia nie czytasz gazet , nie oglądasz TV , nie czytasz for internetowych , nie masz terriera typu bull ... Jeden przedstawiciel rasy bądź w typie rasy narozrabia , a moje 4 TTB obrywają i kolejne w połowie moje 3 też obrywają[/QUOTE] Nie mam, tylko chadzam na spacery z astką kumpeli. Ja nie wiem, czy to Trójmiasto jest takie dziwne, ale nie spotkałam się jeszcze z jakimś generalnym ostracyzmem. TV nie oglądam, radia nie słucham, ale gazety i media elektroniczne czytam, ba, nawet piszę :razz:, przykładowo: [URL]http://ulubiency.wp.pl/kat,1010805,title,Genetycznie-uwarunkowana-agresja-mit-czy-ostrzezenie,wid,11518993,wiadomosc.html[/URL]
  9. Tja, biedne amstaffy, biedne - tylko te wszystkie żarciki o ogniach piekielnych buchających z pyska, o szczękościsku i kolcach jadowych to całkiem nie na temat. [quote name='Vectra']pokaż mi ONka , uwiązanego ONka który się nie wydziera :D Pokaż mi ONka na zamkniętej posesji , który się drze japy .....[/QUOTE] [quote name='Vectra']Wiem , że żaden pies nie ma prawa wejść na inną posesję , ale trzeba być przezornym ..... zamykać ... gdyby posesje z ONkami były zamknięte , nie doszło by do tragedii.[/QUOTE] [quote name='Vectra']ONki na pewno przywitały te asty chlebem i solą :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='Vectra']asty wpadły , onki broniły = zrobiło się piekło gdyby onki siedziały cicho , to asty by olały i odwrotnie[/QUOTE] Że jak? :icon_roc: Vectra, sorry, ale ta [B]paranoja nt. oczerniania TTB[/B] zaczyna przybierać niepokojące rozmiary. Chyba że w ramach kontrastu do [U]fanatyków[/U] opluwających bullowate Ty [U]fanatycznie[/U] robisz z nich słodkie, idealne aniołki. Bo wychodzi, że odpowiedzialność za całe zdarzenie leży po stronie: - durnych ludzi, którzy nie zabezpieczyli swoich posesji przed dostaniem się na nie Z ZEWNĄTRZ obcych zwierząt (a niby skąd wiesz, że nie zabezpieczyli? tego nie było w artykułach) - durnych ONków, które "na pewno" wcześniej pyszczyły na biedne poniewierane astki, prowokując je do ataku (a niby skąd wiesz, że pyszczyły? o tym też ani wzmianki) - durnych ONków, które nie przywitały intruzów NA SWOIM TERENIE chlebem i solą, tylko "na pewno" pyszczyły (a niby skąd wiesz? jw.) - a, no, i wspominasz mimochodem, że "nie pochwalasz" samowolnego wydostania się psów z posesji; nie zagryzienia innych psów, tylko spaceru bez pytania :stupid: Usprawiedliwianie sytuacji poprzez szukanie winy wszędzie dookoła jest wysoce niesmaczne. Prawie tak jak robienie sobie żartów z zagryzionego małego psiaka, o którego pytałaś, czy kokardka stanęła amstaffowi w gardle :shake: Zawinił oczywiście ludź od TYCH KONKRETNYCH amstaffów - nie od całej populacji! Amstaffy - TE KONKRETNE, nie cała populacja! - prawdopodobnie zresztą nie z własnej winy, stanowią zagrożenie. Uczciwie byłoby zabrać je od tego debila i znaleźć dobry, odpowiedzialny dom. Tak samo jak uczciwie byłoby zabrać wszystkie psy ze schroniska i znaleźć im dobre, odpowiedzialne domy. A przecież znasz realia, prawda? Takich domów nie ma na pęczki, dlatego niesprawiedliwe, ale konieczne jest uśpienie zwierząt, które nie mają widoków na szczęśliwe życie bez jednoczesnego zagrażania pozostałym użytkownikom przestrzeni publicznej - i prywatnej. Takie są uśrednione wnioski uczestników tego wątku. [B]Gdzie konkretnie wietrzysz nagonkę?[/B] Które tłumy napisały, że wszystkie amstaffy są złe, krwiożercze, że należy je uśpić, zagazować tudzież wystrzelać? Bodaj [U]aż jedna[/U] osoba pisała, że jest za zakazem rozmnażania, druga, że nie rozumie, po co ludziom "takie" rasy. Ja widzę oszołomów max sztuk dwie; troi Ci się w oczach, że zaraz o nagonce krzyczysz? Gdziekolwiek pojawia się temat, że amstaff ugryzł/pogryzł/zagryzł (przy czym większość podkreśla, że TEN KONKRETNY pies, prawdopodobnie na skutek złego wychowania, jest niebezpieczny, a jeden z drugim ignorant rzuca tekst w stylu "po co komu takie rasy"), tam od razu krzyczysz, że nagonka, że gdyby to była inna rasa, to nie byłoby sprawy, że to pewnie nie ast, a nawet jeśli, to pewnie nie pogryzł zbyt poważnie, bo durne pismaki przesadzają, a nawet jeśli pogryzł poważnie, to przecież tamten sam był sobie winny, bo prowokował... Co to niby jest, jak nie fobia? Fobia na punkcie nagonki na jedyne, najlepsze, ukochane, łagodne jak baranki astusie, pitusie i bulliczki? [B]TTB są fajnymi, niezbyt trudnymi do ułożenia psami o cudownej psychice i niezasłużenie złej opinii. Ale nie mogą być traktowane lepiej i wyjątkowo tylko dlatego, że są TTB i że niesłusznie przyczepiono im łatkę :roll:.[/B] Należy je traktować jak wszystkie inne rasy, bez wyróżniania. Pies stanowiący realne zagrożenie, bez kontroli? Przykro mi: igła. Dla dobra wszystkich dookoła, psów, kotów i ludzi. Ale nie, z TTB tak nie wolno, bo wtedy jest przecież nagonka. I dochodzi do usprawiedliwiania z automatu, takiego o: [quote name='Gonitwa']Traf chciał że w moim domu przebywają aktualnie 4 psy - w tym amstaf. Jakoś się nie pozagryzały, ba jedzą z jednej michy, śpią razem na tych samych posłaniach lub w naszym łóżku, panuje spokój i wewnętrzna harmonia. [B]Widocznie to z Twoją dalmatynką jest coś nie tak.[/B][/QUOTE] Mowa była o tym, że astka ugryzła (w kilku sytuacjach) dalmatynkę. Pomijam postawę "opiekuna", pomijam nieznajomość psychiki psów. Ale skoro ast zaatakował - znaczy siem to z tym drugim jest coś nie halo, panie, no musiał sprowokować aściczka, no bo one przecież same z siebie nie atakują nigdy, no :p [quote name='PrinceZZ']Dalmatyczyk suka to istna bestia. Bylam w szoku jak zobaczyłam [B]jaka chęć mordu biła z jej wyrazu pyska[/B] kiedy sobie staliśmy i grzecznie czekaliśmy na znajomych.[/QUOTE] Jak o dalmatyńczyku ktoś pisze, że "chęć mordu bije mu z wyrazu pyska", to jest ok, tak? Ale o TTB - zaraz że nagonka, niesprawiedliwość dziejowa i inszy rasizm. Czytam któryś już z kolei wątek o zagryzieniu/pogryzieniu przez asta. Mechanizm zawsze ten sam: najpierw jest ubolewanie nad ofiarą/ofiarami i bluzga na człowieka, który nie dopilnował psa; potem jakiś buc (jeden wystarczy) wyjeżdża z tekstem, że wszystkie amstaffy są złe - i już jest z górki. Następne x-dziesiąt stron to gremialna próba wytłumaczenia kilku konkretnym osobom, że NIE MA nagonki na rasę, tylko jest krytyka tego konkretnego człowieka od tego konkretnego psa. A potem zaczynają się zbiorowe żarty z opinii nt. TTB. Żarty w kontekście śmierci czyichś psów po prostu niesmaczne. Tym bardziej u dogomaniaków.
  10. [quote name='Kiłi']Jakbyś tego nie napisała, to bym się nie czepiała. Ale napisałaś i zabrzmiało to tak jakbym pisała o całej rasie i jak wg mnie powinny być cięte. A tak nie jest, więc te zdania są bzdurą. Wiesz co to jest nadinterpretacja? Bo to właśnie robisz. Dlatego dyskusja z Tobą nie ma za bardzo sensu, bo cokolwiek napisze Ty to przerobisz na co innego. A dlaczego tak a nie inaczej? Odpowiedź dostałaś w pierwszym poście.[/QUOTE] Zabrzmiało to tak, jakbyś jednym psom chciała ucinać różne części ciała, a innym nie. Próbowałam się dowiedzieć, które wg Ciebie kwalifikują się do chirurgicznych "poprawek", a które nie. Nadal nie odpowiadasz, według jakich kryteriów przeprowadzasz podział (tylko "bolończykom się nie tnie i już, nie mam pojęcia dlaczego" a "boksery takie lubię i już"). Dużo mówienia o swoich potrzebach, mało logiki ;) [quote name='Kiłi']A to zdanie skąd wzięłaś?? :evil_lol: Z faktu, że mój pierwszy pies był kundlem, a po co kundlowi ciąć uszy. A to, że nie miał ogona to co? Miałam mu doszyć:evil_lol: Boska jesteś, książki powinnaś pisać z taką wyobraźnią!!:loveu:[/QUOTE] Zdanie wzięłam stąd, że w przypadku psa w typie cieszyłaś się, że ma ucięty ogon, ale uszu nie odcięłaś. Logiczna konkluzja. Chyba że podasz inne kryteria podziału, o które proszę od dobrych kilku postów. Poza tym dlaczego wspominasz o rasie? Przecież wychodzi, że za bokserami nie przepadasz, wystarczy porównać Twoje wzorce estetyczne z opisem tego psa: Uszy: [B]Zachowane w stanie naturalnym[/B] są odpowiedniej wielkości, osadzone po bokach w najwyższej części mózgoczaszki. W spoczynku przylegają do policzków, w stanie wytężonej uwagi skierowane są do przodu tworząc wyraźną fałdę. OGON: Osadzony raczej wysoko niż nisko, [B]zachowany w stanie naturalnym[/B]. To trochę tak, jakby lubić dalmatyńczyki, tylko żeby przypadkiem ciapek nie miały :evil_lol:
  11. [quote name='Kiłi']Behemotka, nie wymyślaj sobie rzeczy, których nie powiedziałam!! (...) Nigdzie nie napisałam, że powinny, więc prosze Cie... trudno naprawde z Tobą rozmawiać skoro takie głupoty sobie wymyślasz:evil_lol: Dlatego nie będe:evil_lol: Twoja interpretacja moich postów tylko mnie powala z nóg i rozśmiesza:evil_lol: Bez obrazy dla Ciebie, no ale naprawde skąd Ty to wzięłaś? Gdzie ja napisałam, że wszystkie boksery na świecie "powinny" być cięte, białe z uszami. Na pierwszego białego wpływu nie miałam, dog nie mój, bolończyków się nie tnie (nieee wiem, zapytaj hodowców;) ), a bokserce w końcu uszy zostawiłam, jakoś tak wyszło, nie ma w tym jakiejś filozofii, czego oczekiwałaś? Że co powiem? [SIZE=1]Dodam po cichu, że niektóre boksery z ogonami podobają mi się, ale ja wole mieć bez i już, po prostu, bez żadnej wielkiej filozofii.[/SIZE][/QUOTE] Kiłi, Twoje własne słowa. Na pytanie, dlaczego Spot mimo fizycznego podobieństwa do boksera nie miał ciętych uszu, odpowiadasz: [quote name='Kiłi']Spot był kundlem kupionym kiedyś na bazarze, ogon miał już ucięty (i dobrze:diabloti:) . EOT.[/QUOTE] Wcześniej piszesz: [quote name='Kiłi'][B]Chciałam żeby najmłodsza, bokserka miała cięty ogon, o uszach myślałam, ale biała szczególnie z plamą dziwnie by wyglądała. Następny pies o ile spełni pewne kryteria (będzie kolorowy, rasowy i rasy odpowiedniej) już byłby cięty całkowicie, w sensie razem z uszami ;)[/B][/QUOTE] Czyli białej bokserce uszu nie odcięłaś, bo "dziwnie by wyglądała". Psu kolorowemu już zamierzasz odciąć. To gdzie tu wymyślanie? Nie, nie pisałaś, że powinny, tylko co zrobiłaś, co chciałaś zrobić i co zrobić zamierzasz (które poddawać operacji plastycznej, które nie). Nie wspomniałam też, że chodzi Ci o wszystkie na świecie, spokojnie ;). Mowa o jednostkach. Miałam nadzieję, że odpowiesz konkretnie, dlaczego niektóre psy wolisz z całymi uszami i ogonami, a inne po amputacji. Według jakich kryteriów przeprowadzasz podział. Na razie jedyną odpowiedzią, jakiej udzieliłaś, jest "bo tak" i "bo tak mi się podoba". Nawiasem mówiąc, nie lubisz chyba za bardzo bokserów? Wzorzec tej rasy stwierdza jasno: Uszy: [B]Zachowane w stanie naturalnym[/B] są odpowiedniej wielkości, osadzone po bokach w najwyższej części mózgoczaszki. W spoczynku przylegają do policzków, w stanie wytężonej uwagi skierowane są do przodu tworząc wyraźną fałdę. OGON: Osadzony raczej wysoko niż nisko, [B]zachowany w stanie naturalnym[/B]. To trochę tak, jakby lubić dalmatyńczyki, tylko żeby przypadkiem ciapek nie miały :evil_lol:
  12. [quote name='Kiłi']Spot był kundlem kupionym kiedyś na bazarze, [B]ogon miał już ucięty (i dobrze:diabloti:)[/B] . EOT.[/QUOTE] Ok, na razie mi wychodzi, że wg Kiłi: - psy w typie boksera powinny mieć amputowany ogon, ale uszy już nie; - boksery w kolorze białym (szczególnie z plamą!) powinny mieć usunięty ogon, ale nie powinny mieć ciętych uszu; bo "dziwnie by wyglądały"; - boksery w kolorach innych niż biały powinny mieć cięty i ogon, i uszy; te już najwyraźniej dziwnie nie wyglądają. Logiki w tym specjalnej nie widzę :hmmmm:. Skoro kolor sierści się liczy, to oczu też? A płeć? A miejsce urodzenia, liczba rodzeństwa, pierwsza litera imienia matki?... Nadal nie kumam kryteriów doboru psów do "ulepszenia". Na pytania o konkretne powody takich, a nie innych decyzji, Kiłi odpowiadać nie zamierza. Spoko, przymusu nie ma, po prostu chciałam poznać sposób myślenia zwolennika operacji plastycznych u psów; i poznałam takie oto argumenty: [quote name='Kiłi'][B]Bo mi się bardziej takie podobają[/B] ;)[/QUOTE] oraz [quote name='Kiłi'][B](...) nie wyobrażam go sobie z uszami[/B] ;)[/QUOTE] Ludki od wyżłów to przynajmniej udają, że im chodzi o dobro psów - żeby się biedactwa nie pokaleczyły podczas pracy w lesie :roll:. Tutaj mamy bez ogródek: bo tak. Chyba że ktoś jednak przedstawi konkrety? Ja naprawdę staram się mieć otwarty umysł, zrozumieć jeśli nie metody, to przynajmniej pobudki drugiej strony. Ale przy nastawieniu pt. "tak chcę, odczep się i koniec tematu" to niełatwe.
  13. [quote name='Kiłi']Nie za bardzo rozumiem o co Ci wogóle chodzi? Bolończyków się po prostu nie tnie i już, skąd ja mam wiedzieć dlaczego. Wejdz na forum bolończyków i się zapytaj hodowców jeżeli Cie to interesuje:niewiem:.[/QUOTE] Szukam konkretów, argumentów. Powodów, dla których jednym psom "się" ucina uszy i/lub ogony, a innym nie. Co do bolończyków - przyznajesz, że nie wiesz, dlaczego im nic "się" nie tnie. A wiesz, dlaczego bokserom "się" tnie? BTW: Spot był bodajże w typie boksera. Mimo to nie miał ciętych uszu. Od tamtej pory zmieniły Ci się poglądy czy to jednak nie zależy od rasy? Zamiast mnie zbywać, napisz proszę, na jakiej podstawie decydujesz, które z Twoich psów będą miały ucięte uszy/ogony, a które nie.
  14. [quote name='Kiłi'][B]Bo mi się bardziej takie podobają[/B] ;) Pisząc kopiowanie, miałam bardziej na myśli z ciętym ogonem, chociaż w sumie powinnam chyba użyć słowa: "kurtyzowanie". Różnica między nimi jest przede wszystkim taka, że każdy jest innej rasy, np. Tops to (prawie) bolończyk - ich się nie tnie:eviltong: , po drugie: Magnus nie jest mój - więc tu ja nie miałam co decydować, chociaż nie wyobrażam go sobie z uszami ;) Chciałam żeby najmłodsza, bokserka miała cięty ogon, o uszach myślałam, ale biała szczególnie z plamą dziwnie by wyglądała. Następny pies o ile spełni pewne kryteria (będzie kolorowy, rasowy i rasy odpowiedniej) już byłby cięty całkowicie, w sensie razem z uszami ;)[/QUOTE] To znaczy, że jeśli mi się podobają psy z wypalonymi na skórze symbolami runicznymi, i - w narkozie oczywiście, wszystko humanitarnie i bezpiecznie - ozdobię tak swojego psa, to według Ciebie wszystko jest w porządku, tak? Nadal nie rozumiem podziału. "Ich się nie tnie", piszesz. Ale dlaczego? Na jakiej podstawie dokonujesz rozróżnienia, że te psy "się" tnie, a tych nie? Bo zakładam, że jakaś podstawa istnieje.
  15. [quote name='Kiłi']Miałam kopiowane, mam i mieć będe (...)[/QUOTE] Dlaczego? Serio pytam, bez napaści, bez oceniania. Chciałabym zrozumieć, co Tobą kieruje. Ze zdjęć w Twojej galerii widzę, że Spot nie miał ciętych uszu, Tops też nie ma, a Magnus już ma. Jaka różnica między nimi sprawiła, że u jednego zdecydowałaś się przeprowadzić zabieg, a u innych nie? U Ciebie, [B]Vectra[/B], jest zresztą to samo. Klementyna, Franio i Marysia mają całe uszy, a Ajda - obcięte. Jakie są powody takiego podziału?
  16. [quote name='Onomato-Peja']a ja flexi + kantarek + rower ... :WTF:[/QUOTE] Flexi z kolczatką to parę razy widziałam i uważam za głupotę, ale to... :flaming: Jakim debilem trzeba być, żeby nie przewidzieć konsekwencji nagłego skrętu/szarpnięcia/zatrzymania?
  17. [quote name='aniyae']WET - a znam ich kilku, robi wielkie oczy albo probuje przekonać do karm :shake:. Trudno się dziwić. Mają umowy z producentami/dostawcami karm np Royal Canin, Hill/s czy innej. Zauważcie, że są wystawiane zawsze w poczekalni. Więcej zwolenników BARF'A = mniejsze zyski dla nich. A że psu karma nie służy - nieważne. Liczy się kasa. Bo co lekarz zapisze, zaproponuje - pacjent musi bez szemrania przyjąć :angryy:[/QUOTE] Żeby chociaż na tych nieszczęsnych karmach się znali, to pół biedy :roll: Bo przyznam, chrupki nadal (częściowo) stosuję. Najchętniej i psu, i kotom dawałabym samą świeżą surowiznę, ale nie mam możliwości zdobycia codziennie mięsa odpowiedniej jakości - czyli nieszprycowanego antybiotykami, sterydami i hormonami, ze zwierząt żyjących w sensownych warunkach, a nie mikrych klatkach, bez dostępu do takich luksusów jak trawa czy słońce... Więc oprócz mięsa z kośćmi, podrobów, jogurtów, warzyw i owoców posiłkuję się suchą karmą. Ale zaleceń wetów w kwestii wyboru takowej przestałam słuchać dawno temu :shake:. To ode mnie dowiadywali się, że odkąd RC przejął Mars, jakość poleciała na łeb, na szyję. Że istnieje coś takiego jak Orijen i Acana. Że kanadyjski kurczak jest praktycznie rzecz biorąc innym gatunkiem od europejskiego. Ja wiem, że ta ignorancja nie zawsze jest skutkiem pazerności, tylko czasem po prostu niewiedzy samej w sobie. Tyle że jak ja się na czymś nie znam, to nie doradzam na ten temat innym :cool1:
  18. [quote name='Iwona77']Matko a kaganiec? ja kupiłam szmaciany, pies nawet jeść w nim może, a że nie lubi spokojnieje bo go nie bawi obskakiwanie przechodniów w kagańcu i jest spokój. Tzn. generalnie wychodze bez ale jak musze zakładam. Ja bym nawet nie pomyślała o uśpieniu psa! jeżeli gryzie ludzi nalezy chodzić na spacery jak nie ma ludzi, wczesnym rankiem np. Brać psa zaspanego na spacer, wtedy nie od razu szaleje na polu, [B]jak przesadzi na spacerze kaganiec, z czasem nauczy się, jak się zachowywać[/B].[/QUOTE] [quote name='Iwona77'](...) wychodź w kagańcu lub gdy się da bez a [B]zakładaj jak coś zbro[/B]i, ale musisz być konsekwentna, z czasem się nauczy, mój gryzł i nie wierzyłam, że przestanie, teraz tylko kłapie na widok człowieka ale nie gryzie;-) ufff[/QUOTE] Wątek nadal wybitnie edukacyjny :evil_lol: Czyli kaganiec ma uczyć psa nieskakania na ludzi! :multi: No i oczywiście jest karą za "przesadzanie" na spacerze :loveu: A kolczatka służy rzecz jasna do tego, żeby nas nie bolały ręce, jak pies wyskoczy do czegoś/kogoś... Rany boskie, w następnej kolejności będą pewnie szelki, które same z siebie oduczają ucieczek, i kantarek, który pomaga zachowywać czystość w domu :diabloti:
  19. [quote name='shin']Prawde mowiac, to zwyczajnie mi sie nie chce dla mnie samego walic dwie wiochy dalej, zeby sie klocic z pania w urzedzie. Wiecej na to mi zejdzie czasu, nerwow i smrodku z rury wydechowej, niz jest to warte. No tak, ten argument trudno obalić. Tak czy inaczej dobrze, że sprzątasz :) [quote name='shin']Zauwaz, ze nigdzie sie nie domagam, zeby ktos do mnie Cipial, czy Tykowal. Wykazuje ci pewien blad logiczny - skoro porownujesz 'brak szacunku' na necie [zauwaz tez, ze nie zwracam sie do ciebie po chamsku - nie przeklinam, nie wyzywam] do sytuacji potencjalnie niebezpiecznej w prawdziwym zyciu, to postanowilem przedstawic sytuacje analogiczna. Jezeli tego nie rozumiesz, nie ma w ogole o czym gadac, bo to nie moj poziom. Zwracasz się do mnie niekulturalnie, a skoro zwróciłam uwagę i nie dotarło - można Twoje zachowanie zakwalifikować jako chamstwo :roll:. Nie żeby to mnie jakoś specjalnie ubodło; mogę zignorować brak obycia, ale szkoda, że gburowatość tak się szerzy i jeszcze jest z tego zadowolona... Porównuję zaś chamstwo anonimowe do chamstwa osobistego, analogia jak najbardziej jest :eviltong:. Twój przykład nie bardzo oddaje sytuację, bo: a) porównuje drobne wykroczenie do poważnego przestępstwa, co stanowi zupełnie abstrakcyjną skalę; b) operuje na przepisach prawa, a nie zasadach kultury; to inna historia, skoro przestrzeganie przepisów jest obowiązkowe, w przeciwieństwie do grzeczności. [quote name='shin']Nie uwazam, zebym musial okazywac szacunek kazdemu tylko dlatego, ze chodzi po swiecie dluzej niz ja, jest innej orientacji/koloru skory/wyznania, czy raczyl sie do mnie odezwac. Co wiecej - uwazam wiekszosc tych 'pozdrawiam serdecznie', 'witam serdecznie', 'Cie', 'Ty' za bzdury. Tloczy sie to nam do glow i udajemy, jacy to my mili i kurturarni jestestmy. Nie smieszy cie sytuacja, gdzie widac wyraznie, ze w obu dyskutantach sie gotuje, juz sobie ublizaja, ale z duzej do siebie wala? Raz mi sie zdarzylo nawet widziec na forum piekne pytanie 'Poj...lo Cie?'. Sorka, ale ja sie w takie absurdy nie bawie. Polecam posluchac modlitwy sasiadow z Dnia Swira, tez pokazuje to piekne zaklamanie. Nie, nie MUSISZ okazywać rozmówcom szacunku. Obliga nie ma. Po prostu gdy tego nie robisz, wychodzi prostactwo. Można i tak. Oczywiście ubliżanie innym przy jednoczesnym pisaniu zaimków wielką literą zakrawa na kpinę :shake:, w tym masz całkowitą rację. Natomiast sam brak bluzgów jeszcze o kulturze nie świadczy. To trochę tak, jakbym twierdziła, że skoro kogoś nie kopię, a tylko pokazuję środkowy palec, to jestem dla niego miła ;) Na marginesie: nie proszę, byś udawał, że szanujesz oponenta. Owszem, byłoby miło, gdybyś go naprawdę szanował i umiał to okazać, ale jeśli nie - cóż, trudno.
  20. [quote name='shin']Podalas przyklad 150 lat - tyle raczej nie mam szans dozyc, jesli to ty masz racje :eviltong: Słusznie. Swoją drogą, nie jestem pewna, czy to właśnie 150 lat - kołacze mi się, że od kilku do około 100 lat w przypadku toreb "biodegradowalnych", przy czym krótszy czas rozkładu ma miejsce tylko pod warunkiem składowania w określonych warunkach. Dlatego póki nie mam pewności, pakuję zakupy do plecaka, a odchody do torebek papierowych i mam pod tym względem czyste sumienie :cool3: [quote name='shin']Khem... ja na wsi mieszkam :eviltong: W Szczecinie mi nie dadza, o ile nie zaplace oplaty, ktorej zaplacic nie moge, bo nie jestem mieszkancem Szczecina :eviltong: Well, to kombinować, włączyć słynną polską kreatywność ;). Jeśli nie można sprawy załatwić w urzędzie gminnym (a może się da? w końcu też dostają kasę z naszych podatków), są jeszcze grubsze torebki papierowe, papierowo-tekturowe, załatwianie psa np. w lesie... Chyba że, jak pisałam, masz pewność, że używane przez Ciebie torebki rozkładają się właśnie po tych 40 dniach, wtedy to insza inszość. Ale warto tę pewność mieć, by dbając o czystość, dbać też o środowisko. [quote name='shin']Wyjasnij mi swoja logike, bo wedlug tego, co napisalas, to jesli np. przejde przez pasy na czerwonym, to nie mam argumentow, zeby sie domagac od policji scigania kogos, kto mi sie wlamal do domu. Czy jestes w ogole w stanie rozroznic brak formy grzecznosciowej na forum, od zagrazajacej bezpieczenstwu bezmyslnosci IRL? Jest pewna różnica między łamaniem prawa a chamstwem ;). To drugie nie stanowi przestępstwa/wykroczenia, tylko świadczy o poziomie "kultury" danej osoby. Przestrzegania przepisów można domagać się (prawie) zawsze, wszędzie i od każdego, natomiast działania zgodnie z zasadami współżycia społecznego - tylko wtedy, gdy sam ich przestrzegasz. Nie ma tek lekko, że "ja jestem niegrzeczny, ale inni wobec mnie mają być mili, bo tak wypada" :lol:
  21. [quote name='shin']Glowy sobie uciac nie dam, ale 40 dni? Kurcze, zaintrygowalas mnie. Przywale worek kamieniem na podjezdzie i zobacze, kiedy sie rozlozy. Jesli dozyje :evil_lol: Skoro masz wątpliwości, czy dożyjesz, to pewnie chodzi o trochę więcej niż 40 dni :evil_lol: [quote name='shin']Jak mi takie woreczki za sensowna cene zalatwisz, to chetnie bede z nich korzystac. Niestety, ale mam dostep tylko do zwyklych sniadaniowych, ktorych do tego sie absolutnie nie da zastosowac, a te takie z lopatka sa po prostu w kosmicznej cenie, w stosunku do potrzeb mojego psa. Załatwię? :hmmmm: No tak - załatwcie mi, dajcie mi. A byłeś w administracji osiedla? W urzędzie miasta? Próbowałeś COŚ w tym temacie zrobić? [quote name='shin']Wybacz, ale ja sie do kazdej reguly dobrego wychowania nie stosuje i stosowac nie bede :evil_lol: Cóż, szkoda. Zatem nie bardzo masz argumenty, by wymagać od ludzi na przykład kontroli nad swoimi psami podbiegającymi do Twojego. I tu, i tu brak kultury, by nie użyć bardziej dosadnego sformułowania :roll:
  22. [quote name='shin']Nie wiem jak u ciebie, behemotko, ale u mnie wiekszosc sklepow ma biodegradowalne jednorazowki :eviltong: Ja na przyklad, bo taniej mi to wychodzi, kupuje rolke bio workow na smieci. Rozklada sie to to szybko, a sorry - nie zapakuje gowna po 50 kg psie do papierowej torebki. No chyba, ze przy uzyciu tego biodegradowalnego worka, co chyba mija sie z celem, prawda? :evil_lol: Szybko, to znaczy ile? :roll: O ile dobrze pamiętam, przynajmniej część (jeśli nie większość) toreb biodegradowalnych rozkłada się wyłącznie w określonych warunkach, na przykład po złożeniu w specjalnych "kompostownikach". Jesteś pewien, że te, których używasz, rozkładają się na zwykłych wysypiskach? A jeśli nawet, to ile to trwa? Bo sorry, ale jeśli siatka rozkłada się nie 400, tylko 150 lat, to niewielkie pocieszenie :diabloti: BTW: ja po swoim zwierzu (35 kg) bez problemu sprzątam do papierowej torebki, to kwestia jej konstrukcji - w Gdyni akurat zapewniają sensowny "sprzęt". Po większym też się da. BTW2: konsekwentnie: zaimek drugiej osoby piszemy wielką literą ;). Zawsze, gdy wypowiadamy się publicznie.
  23. [quote name='karjo2'] Podobnie, jakie to straszne koszty, wziasc jednorazowke po zakupach, sprzatnac i przeniesc nawet te kilkaset metrow do smietnika? Smierdziec nie smierdzi, nie brudzi, zwinieta torebka w reku tez nie budzi wielkich emocji u mijanych przechodniow... Genialny pomysł, naprawdę :roll: Ogryzek od jabłka pakujesz hermetycznie w grubą folię? Pomyśl przez chwilę, co się z tym dzieje później... Ile będą się rozkładały odchody zapakowane w papier, a ile zawinięte (pewnie jeszcze zawiązane) w foliówkę. Pomijam fakt, że skoro tak bardzo dbamy o czystość, wypadałoby tępić nie tylko g...a, ale tym bardziej foliowe jednorazówki. [quote name='shin']To nie wysokosc kary pobudza wyobraznie, a jej nieuchronnosc. Właśnie :p Teoretycy prawa mają na ten temat różne zdania, natomiast praktycy - psycholodzy i socjolodzy badający zjawiska przestępstw/wykroczeń - są dość zgodni: podstawowe znaczenie ma nieuchronność, realność kary. Zbyt drastyczna wysokość działa nawet przeciwnie, bo powoduje podświadomą blokadę. Kara jest tak "straszna", że nie chcemy o niej myśleć, udajemy, że jej nie ma, że nic nam nie grozi. Dlatego ponoć większą skuteczność w odstraszaniu od papierosów mają ostrzeżenia o impotencji, plamach nikotynowych i tym podobnych przyjemnościach niż o śmiertelnie groźnym raku :razz:
  24. [quote name='misiaczek']U mnie na osiedlu,na każdym śmietniku jest zawieszona skrzyneczka z darmowymi woreczkami.Osiedle jest w lesie,więc większość psiarzy tam chodzi z pupilami.Czyli nie korzysta z woreczków.Ci co chodzą po osiedlowych trawnikach też nie korzystają. A żeby tak całkiem nie były bezużyteczne,to korzystają dzieciaki.Pakują tam swoje skarby typu piasek i kamyczki i rozwieszają po całym osiedlu. Tak,ze wniosek jeden.Worki darmowe a ludzie sprzątać i tak nie chcą :niewiem: Gdzieniegdzie chcą :razz: U mnie na osiedlu jest jedna skrzyneczka z darmowymi torebkami (tekturowo-papierowymi, całkiem praktyczne - da się sprzątnąć po psie 35 kg, choć w wysokiej trawie bywa trudno...). Najpierw ludzie brali garściami - bo darmowe :roll: - więc torebek nigdy nie było; ale po jakichś dwóch miesiącach się ogarnęli i już można normalnie korzystać. Z pamięci wymienię kilka osób, które sprzątają, a to grono się chyba nawet powiększa :sweetCyb: [quote name='yoshiyuki']a ja nie uważam żeby 500zł to była przesada ;) Ogólnie uważam że za wszystko powinny być większe kary, za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych, za własnie, tak jak wspominacie, załatwianie się przez ludzi w miejscach publicznych, itd. itp. bo gdyby kary były większe, może ludzie by się do stosowali do przepisów. Tyle że no właśnie straż miejska mogła by więcej uwagi zwracać na istotne problemy. Mała uwaga: drastyczne kary nie działają :cool3: Patrz na US, gdzie w wielu stanach obowiązuje kara śmierci, a równocześnie jest wyjątkowo wysoki współczynnik morderstw. Na logikę: powiedzmy, że nie sprzątam po psie*, kulturę i zasady współżycia społecznego mam w nosie, boję się tylko kary. Jeśli raz na rok mogę dostać mandat 500 zł, to będę po prostu kombinowała, żeby unikać SM. Ale jeśli trzy razy w tygodniu dostanę mandat nawet 20-30 zł, wkurzę się i w końcu zacznę sprzątać. Bo to w sumie większe pieniądze, bo nie będzie mi się chciało trzy razy w tygodniu użerać z SM, przyjmować mandatu (a nuż sąsiedzi/znajomi zobaczą?), fatygować na pocztę i płacić... Działa przede wszystkim nieuchronność kary. * żeby nie było - na osiedlu konsekwentnie sprzątam, choć w lesie konsekwentnie sobie odpuszczam ;)
  25. Nie żebym nie lubiła, ale jestem za zaprzestaniem rozmnażania (ew. wielkimi zmianami w hodowli i wzorcach) psów, którym budowa utrudnia/skraca życie, powoduje ból, choroby, zmniejsza sprawność fizyczną etc., czyli m.in.: bassetów, jamników, pekińczyków, mopsów, bokserów, bernardynów, buldogów - zwłaszcza angielskich i francuskich - shar pei, chihuahua, boston terrierów, cavalierów czy nowych ON-ów (:mad:). Wszelkie nadmiernie "udziwnione" psy odrzucają mnie zresztą wyglądem, choć to już kwestia gustu :roll: Pod względem aparycji nie lubię też wszystkiego, co waży mniej niż mój kot (8 kg :diabloti:), a z uwagi na charakter retrieverów. [SIZE=1]Generalnie mój pies idealny to coś między 30 a 50 kg i wyglądzie możliwie dzikim (wilczak, saarloos :loveu:).[/SIZE]
×
×
  • Create New...