-
Posts
861 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Saite
-
A czego tu nie rozumieć Rut, przecież to piękne idylliczne pomysły, takie bajdurzenie sobie w ramach dobranocki. Włącz fantazję, a załapiesz.;)
-
No, ale cała sprawa w tym wątku rozbija się o psy niechciane i by ich było jak najmniej, a nie o te nasze, domowe. Każdemu byłoby wygodnie patrzeć tylko na to, co jemu jest w smak i co najwygodniejsze dla jego psa. Stąd zapytałam z tej perspektywy.
-
Otóż i cała prawda.
-
A co to jest to "wskazanie"? Bo np. dla mnie wskazaniem jest to, że ogromna część społeczeństwa (posiadająca psy) po pierwsze dopuszcza je "dla zdrowia"-"efekty" tego lądują w schronisku, (ewentualnie w misce z wodą, w rzece itp.) robi się to właśnie z tak pojętej troski o swoje ukochane psy i ich potrzeby, wielu z tych ludzi uchodzi za dobrych oddanych opiekunów. Po drugie inni swoje psy dla świętego spokoju w okresie rui wypuszczają "na miasto", by te mogły się do woli oddawać instynktom. Wg. Ciebie to też jest wskazanie do sterylizacji? A co do szczepień to racja.
-
Bardzo dobry przykład podałaś z tymi szczepieniami, udowodniono już przecież, że też może być coś nie tak w wyniku zastosowania. Ale stosować się trzeba do tego wymogu. Tak samo rzecz się ma przecież nawet z dziećmi, ale efekty nieszczepienie mogą być gorsze znacznie (w tym ujęciu dla ogółu) niż szczepienia i tak to funkcjonuje.
-
Sterylizacja, taki poważny zabieg i w sposób objazdowy dokonana?:evil_lol: Myślę, że wiejskich właścicieli należałoby też koniecznie przed tym uświadomić, jakie tragedie się dzieją po sterylkach, to na pewno zachęci.;) No i później jeszcze zorganizować objazdowe wizyty endokrynologa, żeby akcja miała ręce i nogi.
-
Oj chyba przydałby się Olekg z.. co on tam Ci proponował "parę" postów temu? relanium? Nie wiem czym się emocjonujesz? Bo to, że się emocjonujesz widać, nawet po tym, że nie możesz czytać: tradycje mylisz z tradycyjnym. Możesz sobie dyskredytować 3 pokolenia mojej rodziny, to przecież świadczy tylko o tym, że jesteś wroga nawet do tych, których nie znasz, a im Twoja postawa niczego nie ujmie. Nie wiem po co sobie tyle dodajesz do moich wypowiedzi, w dobrym tonie jest adekwatne odnoszenie się. Nie depczę Twoich poglądów, jedynie dociekam, a to mi wolno. I ma prawo mi się nie podobać Twoja postawa poparta li tylko (co sama przyznałaś wcześniej) egoizmem i lękiem. Jesteś na forum, a tu jest społeczność i po to takie miejsca są, by dyskutować, polemizować. A tupanie nóżkami jakoś tak bardziej charakterystyczne jest dla osób o Twoim poziomie emocji.
-
No tak, racja, tylko to póki co dzięki tym "jedynie" szczeniakom mamy problem główny, reszta komplikacji to wynik właśnie tego.
-
O temacie mam pojęcie, bowiem w rodzinie mojej tradycje szkoleniowe ( i nawet zamiłowanie do ON-ów) obecne były od dawna. Tu sądząc po wypowiedziach innych, nie tylko ja uważam, że pies nie ma być mechanizmem spełniającym polecenia człowieka na zasadzie "wytresowania" tylko i wyłącznie, są rasy, co się w tym spełniają, ale na szczęście są i te bardziej wymagające dla lubiących wyzwania. I nie schlebiaj sobie moim wyjątkowym "zainteresowaniem" Twoją osobą. Może więcej obiektywizmu..?
-
Skoro my-zwolennicy nazwijmy to działań trwałych jesteśmy skazani na niepowodzenie, to jak chcesz za pomocą oznakowań i kar pieniężnych oraz opłat coś osiągnąć, skoro sama napisałaś, że nawet "podatku" od psa (na finansach mnie uczono, by tej opłaty tak nie nazywać, ale nieważne) państwo egzekwować nie potrafiło.
-
Chciałabym w to lobbowanie uwierzyć tak mocno jak Ty. Piszesz pięknie o rozwiązywaniu problemu w poprzednim bodaj poście. Bardzo mi się to podoba, tylko, że jest to fizycznie nie do przeprowadzenia w punkcie, w którym jesteśmy. Wciąż tu czytam o kontrolach, o karach, o całej tej złożonej strukturze, bo niewątpliwie taka ona jest. A ja się pytam, kto ma kontrolować, z jakich środków? Skąd wziąć tych wiarygodnych i kompetentnych do tego ludzi, jak ich kontrolować czy dobrze wypełniają swoje obowiązki, czy korupcja się nie szerzy, co zrobić z odwołaniami do sądów od nałożonych kar, które przy obecnym stanie rzeczy musiałyby się sypać non-stop, a luki w prawie będą zawsze. Nad takim systemem nie da się utrzymać kontroli, choć jest on piękny w założeniu, a chroni tych, co dla dobra ogółu jednemu przepisowi nie chcieliby się podporządkować.
-
Chciałaś być sprytna i przemycić swój ulubiony postulat, ale Ci nie wyszło, choć przywykłam do akcentowania Twojego przywiązania do aspektu wolności w społeczeństwie kosztem wszystkich innych choćby. Mowa jednak była o Twoich "złotych" treserskich metodach i podejściu (jeśli nie spostrzegłaś) i tym, że dla Ciebie różne pojęcia oznaczają to samo, bo przecież psa można tylko wyuczyć, wytresować, a nauka to to samo co poprzednie. Nie dotykaliśmy jedynie aspektu ucieczek za cieczką. No, a tak poza tym, ja z moimi samodzielnie myślącymi psami kłopotu jak dotąd nie miałam i im na siłę tresurą, udowadnianiem kto tu jest górą i ciągłym przymusowym zajmowaniem czasu, bo jak nie to problem, popędów z głów wybijać nie musiałam. Tak więc przykro mi, ale nie ustosunkowałaś się na temat do mojego ostatniego postu, wnoszę więc z tego, że pomysłu na to Ci zabrakło.
-
No, dobra. Masz akurat obecnie psa rasy podatnej na szkolenie, chętnie z człowiekiem pracującej itd. Postulujesz tresurę, a co w takim razie z rasami o innym usposobieniu, na których charakter działań przez Ciebie prezentowany naprawdę nie zadziała przez niezależność choćby. Nie uważasz, że właśnie tu jest różnica między pozytywną nauką, a szkoleniem na zasadzie tresury, która wybacz wyziera z Twoich wypowiedzi, a także z oczekiwań, co do reakcji psa. Piszę to, ponieważ jak dobrze zrozumiałam utożsamiasz ze sobą naukę, tresurę, wytrenowanie. Są rasy i psy, które na oślep, bezmyślnie, mechanicznie w imię wytrenowania i podporządkowania przewodnikowi nic nie zrobią.
-
W porządku, ale nadal jest to wymuszanie na psie autorytetem uznania naturalnych potrzeb i reakcji za niepożądane przez przewodnika.
-
Ale ja to wiem i troszkę nie rozumiem co mi chciałaś przekazać, napisałam jedynie o tym, że może być zdecydowanie mniej problemowo. Miewałam w swoim życiu różne samce i mimo bliskiego sąsiedztwa cieczkujących suk praktycznie żadne hece się nie działy. Jest też mnóstwo psów, które wymagają szczególnego nadzoru, bo mają niesamowicie kreatywne pomysły w tym czasie.
-
Poza tym jest jeszcze inna sprawa. Prokreacja to gra hormonów, a popęd do gonienia, choćby wspomnianego kota?
-
No właśnie w tym rzecz, to próbowałam (najwyraźniej dość niezrozumiale) zasugerować. Jeśli pies nie ma bardzo silnego instynktu (choć przecież wedle teorii naukowych to najsilniejszy z popędów, ale i tak co oczywiste u poszczególnych osobników mogą występować różnice w jego natężeniu) to po co go w ten sposób szkolić, wywierać presję, a jeśli już nad tym instynktem nie można "bezinwazyjnie" zapanować, to nie szkolić, ale wykastrować. Nie wiem czy tym razem udało mi się przybliżyć swój punkt postrzegania, który mam przez doświadczenia własne. No i oczywiście inną kwestią jest cieczkująca suka w domu z samcem i to jest już mega katorga, a co innego spotkanie takiej suki np. na spacerze.
-
Tak jak pisze Karjo, zgłosić! Ja osobiście przyczepiłabym się do argumentu, że w taki sposób wyrzucane mięso stanowi zagrożenie epidemiologiczne, na to już jakiś przepis jest, choć pewnie jak zwykle z udowodnieniem, kto jest sprawcą ciężko będzie. W takiej sytuacji kaganiec jest obowiązkowy. Katyen, współczuję.
-
Ależ tłumaczysz bardzo przejrzyście, nie tylko nie mętnie. ;) Ja Ciebie zrozumiałam od razu, ale wolałam, byś uściśliła, by ten skrót nie posłużył co niektórym za "kij" na mnie.
-
Zgadzam się z powyższym jak najbardziej, że trzeba poczekać i nie rozumiem dlaczego dwukrotnie pod cytatem z mojego postu umieszczony został raz cudzy fragment o tym, że powinno się wycinać niedojrzałe zwierzęta, a w drugim przypadku umieszczono stwierdzenie o tym, że jest to zbrodnia. W moim odczuciu, choć zakładam, że nie było to planowane, może takie zestawienie sugerować, iż jestem ZA tym. A co do wypracowania kontroli nad psem "hamującej" naturalne reakcje, to w niektórych przypadkach pewnie się to i sprawdza, choć z moich doświadczeń wynika, że psy nawet mimo braku tak ukierunkowanej "tresury" potrafią na komendę "odpuścić", jeśli determinacja nie jest tak silna, by dążyć po trupach do celu. Wychodzi, więc na to, że specjalnie "tresować" należy te osobniki, które jednak nie dadzą sobie spokoju ot tak. A z kolei ktoś zasugerował, by takie psy kastrować tzn. o takim poziomie popędu, bo to problem.
-
Psssst, właśnie budujemy pokój. I nie groź emotką z pałą.;)
-
Cieszę się, że się wreszcie przekonałaś do autorytetu MarcinaB jako znawcy tematu, choć łatwo nie było, przez szelki.;) Zarzuty, w tym wypadku do mojej osoby, popieraj przykładami (cytatami tak zwanymi), bym mogła spłonąć ze wstydu, przeprosić i obiecać poprawę.:evil_lol: Nie pisz na co mnie stać nieważne czy Twoim (cyt.) " zadniem" czy przedniem, ponieważ wiedzy o tym nie posiadasz (ehhh), za krótko się znamy. Daj już sobie spokój z odgryzaniem się, temat przewodni mamy taki piękny... MarcinB, "miejsce" z linka znam naturalnie, ale dziękuję.
-
Bonsai, uspokój mnie, że przez internet Twa cudowna "życiodajna" moc nie działa...;)
-
Czytanie ze zrozumieniem się kłania, choćby własnych postów i może jeszcze umiejętność dostrzegania aluzji oraz kojarzenie, a gdy kogoś cytujesz, to dbaj o to, by jego słów z kontekstu nie wyrywać. Ty nawet nie widzisz, gdzie masz braki i to smuci. Ale to już nie mój dylemat. Wybacz i nie czuj się urażona, że nie mam ochoty od nowa dyskutować o tym samym. Dzięki za powyższe kompendium, kwint esencję Twych postów (ja bym jednak ograniczyła się, przygotowując je, do stwierdzenia:" biedny wilk, no i gdzie ma te szelki?"). Mi się to nie przyda, ale może komu innemu... Wyskocz sobie może gdzieś do lasu z jakąś procą, zapoluj sobie w celu wyluzowania się, na co w tym okresie wolno mówić Ci nie będę, boś Ty wszak światła w tej materii.:evil_lol:
-
[quote name='Charly']szczury sa super, ale wiele osob reaguje reakcją alergiczną:placz:. Ja też, w życiu nie mialam alergi. kilka lat temu pierwsze szczurki ( trzymac parami co najmniej:mad:) i okropne reakcje. znalazlam swietny dom, ale mialam wielkie szczescie. szczurki nie są marzeniem kazdego;). Więc najpierw lepiej "wypozyczyć" szczura. Testy nie zawsze wykaża alergie i sorry za OF i znikam:oops:[/quote] Przepraszam z góry za kontynuację, ale jak się miało kontakt z cudzymi szczurkami i ich alergenami, to chyba marne szanse, że się będzie uczulonym na własne.:razz: Ja tam póki co alergii nigdy na nic nie miałam, to i do szczurków bym się chyba nadawała.;)