Jump to content
Dogomania

Saite

Members
  • Posts

    861
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Saite

  1. [quote name='zmierzchnica']Wiedziałam, że tak będzie. Pan od agresywnego labka postanowił mnie "ukarać". Byłam z Frotkiem rano i oczywiście się na niego napatoczyłam - wow, jego pies na smyczy. Doskonale wiem, gdzie mieszka, więc idę sobie spokojnie, myśląc, że skręci - [B]nigdy[/B] nie zdarzyło się, żeby poszedł inną drogą, a chodzi ok 9 lat z psem. Dziś postanowił iść dokładnie naprzeciw mnie, mijając zakręt do domu. Frotek pomny na wczorajsze wydarzenia zaczął się denerwować, poszczekiwać. Pan z labkiem stanął na środku drogi i stał długo, śmiał się. Zmusił mnie do zawrócenia i pójścia inną stroną...:roll: Poradzicie mi, co mam z tym zrobić? Znam tego człowieka, teraz będzie robił tak cały czas. Jako że rzucałam się, że pies ma być na smyczy - pies na niej będzie, ale facet będzie do mnie podchodził i denerwował mojego psa. Jego też się rzuca, zresztą... Czy jeśli jego pies rzuci się na mojego, mimo że oba są na smyczy (facet nie utrzymuje tego laba, to bardzo prawdopodobne), to użycie gazu będzie przekroczeniem obrony? Jestem wściekła, bo Frotek nigdy aż tak nie reagował na psy, a dziś się wyłączył, przestał na mnie reagować, tak się zdenerwował... Wypluwał smakołyki itd :shake:[/quote] Facet miał smyczy używać po to, by jego pies nie miał swobodnego dostępu do Twojego psa, by był pod kontrolą, tak? Tak więc podchodzenie z psem na smyczy, który jest agresywny jest właściwie tym samym, co zwolnienie psa ze smyczy i pozwolenie mu na niekoniecznie przyjazny kontakt z innym psem. Ja na Twoim miejscu ostrzegłabym faceta, że jeśli będzie prowokował takie sytuacje, to w razie potrzeby użyję gazu. Jeśli facet zachowywałby się w sposób mogący mnie, czy mojemu psu zagrażać, to broniłabym się i najpewniej jeszcze sprawę zgłosiła na Policję.
  2. [B]Perla[/B] uzupełnij wiedzę we właściwszym niż Wikipedia źródle, a potem wróć do dyskusji. Domorosły psycholog,ekspert od psychiki dziecięcej się znalazł. Jak mniemam z kontekstu kolejny wspaniały posiadacz ttb ( żal rasy, oj żal), który wzrokiem ledwo sięga do czubka swego króciutkiego, mikroskopijnego noska, nie dalej.
  3. Moje psy na moje cmokanie przychodzą, przyspieszają itp. ale gdy tylko próbowałby cmokać na nie obcy, a czasem się to zdarza, to najpierw jest olewka, jak sobie ten ktoś nie daje spokoju, a raczej ludzie sobie nie dają od razu siana w takich sytuacjach i są natarczywi, to moje psy przybierają postawę bojową i warczą. Wtedy takiemu natrętowi natychmiast odchodzi ochota na wydawanie z siebie jakichkolwiek dźwięków.
  4. Bebcik, konkretnie i do rzeczy, gdzie Ty tu widzisz winę opiekunki maltańczyków? Bo dużo o tym dywagujesz tyle, że bez konkretnych stwierdzeń. Jaki czynnik mógłby usprawiedliwić w tej sytuacji śmiertelny atak astki?
  5. Co do dzielnicowego, to może się przejść do tych państwa, uświadomić im to i owo i przybliżyć konsekwencje. Może coś do nich trafi bez bardziej zaawansowanych działań. Powodzenia!
  6. Sposób myślenia[B] bebcik[/B] poraża mnie. To porównywanie upadku dziecka do upadku lekkiego pieska z niewielkiej wysokości. Upatrywanie powodu zajścia w wieku opiekunki maltańczyków i w tym, że wychodziła klatką schodową. Super spójne przemyślenia. Nadmienię, że gdy ja miałam 12-13 lat nie tylko opiekowałam się swoimi zwierzętami, ale i pracowałam przy koniach, obcy doświadczeni ludzie uznali, że jestem w tym wieku na tyle dojrzała, przewidująca i odpowiedzialna, że mogę wykonywać prace przy tak dużych zwierzętach. I dlatego nie widzę problemu w tym, by 12-latka mogła wyprowadzić przed budynek, w którym mieszka dwa maleńkie pieski, które nikomu nie mogą zagrozić i nad którymi łatwo zapanować. Mnie i jednego z moich psów ostatnio dziecko młodsze niż 12-letnie poszczuło swoim psem i było z tym psem na dworze samo. I co? Może w tym momencie miałam poluzować smycz i pozwolić swojemu psu tamtego ukatrupić, bo to przecież wina nieodpowiedzialnych rodziców, że takiego dzieciaka z psem na dwór bez opieki wypuszczają, to niech mają za swoje: rozwalone psychicznie dziecko i skórkę z psa.
  7. Takie zakłócanie spokoju przez psa jest "prawnie uznawane". Najlepiej przejdź się na najbliższy komisariat policji, przybliż sytuację, popytaj co można w takiej sytuacji zrobić. Ja na Twoim miejscu na wszelki wypadek sfilmowałabym zachowania psa, nagrała natężenie ujadania itp. kto wie, może się przydać.;)
  8. [B]Monia, [/B]to na przyszłość mów, że nie gryzie póki się jej nie zacznie głaskać, dotykać.
  9. Ja na Twoim miejscu zainstalowałabym pewnego rodzaju zaporę, tak by psiaki nie mogły podbiegać bezpośrednio do siatki i narazić się na ugryzienie. Zapewne suka sąsiadów w takim przypadku nadal by się tłukła po siatce i ujadała, a wtedy powinnaś zgłosić nagminne zakłócanie spokoju, jeśli płot jest Waszą własnością, to to też ma znaczenie. Sąsiadka powinna reagować, gdy jej pies tak się zachowuje.
  10. [B]Bebcik[/B], jeśli pogryzł/zagryzł ttb, to kto ma za to zostać obwiniony i odpowiedzieć, jak nie właściciel i jego pies? Co to ma być za sposób tłumaczenia, że zagryzł ttb, ale inne rasy psów też mogą zagryźć? A może powinno się milczeć, gdy zaatakuje ttb, po to, by żaden z opiekunów ttb nie poczuł się urażony, by nie było "nagonek"? Jesteś istotnie sarkastyczna, bo tu jest mnóstwo posiadaczy ttb, jak i osób, które takie psy ratują, dwoją się i troją, by znaleźć im dobrych i odpowiedzialnych właścicieli. A Ty zachowujesz się tak, jakby tu chodziło o eliminację ttb podczas, gdy chodzi jedynie o to, że żaden pies nie ma prawa atakować i zabijać innych zwierząt. I każdy pies powinien być pod stałą i pełną kontrolą swojego opiekuna, by nie stwarzał zagrożenia. Jestem pewna, że gdyby zabił pies innej rasy (takie wątki już tu przecież były) to głosy byłyby bardzo podobne, a nawet takie same, tak więc to nie kwestia nagonki czy chęci jej wywołania, ale potrzeba napiętnowanie tego, co jest niewłaściwie i tragiczne w swych skutkach, po to, by się co niektórzy opamiętali i zaczęli myśleć i przewidywać oraz uczyli się na cudzych błędach, zamiast na swoich, okupionych cierpieniami innych ludzi i ich zwierząt.
  11. Odnośnie tych śmierdzących nauczek, o których piszesz [B]Darianna[/B]. U mnie w okolicy mieszkała kiedyś taka starsza babka, latami trzymała rasowe psiaki, ZK to było jej życie. Kiedy trafił do mnie kolejny pies (rasowy) ona zaczęła mnie niemal prześladować. Leciała do mnie z daleka, jak tylko mnie zobaczyła z psami i godzinami brzęczała i głaskała psy (szczególnie tego rasowego;)). Pewnego razu moje psy wynalazły jakiś taki niewielki rów, do którego ktoś wylał gęste ohydne ścieki, głównie fekalia (to było nieopodal budowy). Moje pieseczki wykorzystały moment, gdy byłam przymusowo zajęta rozmową z tą panią na kąpiel w tym "pachnidle". Szczególnie moja rasowa piękna sunia wykąpała się po szyję w tym czymś i przybiegła do tej pani dumnie się zaprezentować ( gówienka na śnieżnobiałej sierści z pręgowanymi brązowymi łatkami rozsmarowane na dużym psie prezentowały się cudnie). Reakcja kobiety była natychmiastowa, po prostu zwiała na sam widok, gdyby się zaciągnęła roztaczaną wonią mogłaby paść .:evil_lol:
  12. [B]Bebcik[/B] czytam Twoje posty i mam wrażenie, że bardziej chodzi Ci o Ciebie samą i o to, jak ludzie w Twoim otoczeniu odnoszą się do Twojego psa niż o ten konkretny przypadek. Nie wiń ludzi za to, że wraz z ciągłymi doniesieniami o jakichś akcjach z ttb w tle, mają niewiele zaufania do psów w tym typie, że podejrzewają wszystkich właścicieli o nieodpowiedzialność, skoro mają miejsce takie sytuacje, jak ta w tym wątku. Nie bocz się na ogół, że obawia się ttb, tylko podziękuj takim opiekunom jak CKLA, to oni i ich psy pracują na ten bolesny stereotyp i utrwalają go. Poza tym w jednym poście umieściłaś coś takiego cyt.[B] "taki nieszczesliwy wypadek przyniosl pozytek i nauke- zasada ograniczonego zaufania dla psow ras duzych i prawidlowa, pelna opieka nad rasami malymi."[/B] A ja się pytam gdzie tu miejsce na amstaffa? Bo ni to mały pies, na pewno nie duży. A Ty tu umieszczasz tylko dwie grupy, psy małe i psy duże i faktycznie, gdy się rozglądam dookoła, to też tak to widzę, małe są chronione przed dużymi, a duże psy raczej kontrolowane w kwestii ufania im co do dobrych zamiar[I]ów.[/I] A niektórzy właściciele ttb są już tak urażeni stereotypem i tak przekonani, że nie ma on absolutnie nic wspólnego z prawdą i ich psem, że radośnie puszczają swoje psy bez należytej kontroli, bo to przecież nie maleństwo, do dużych też się nie zalicza, więc może nikt się nie czepi, a "jakby co" to przecież da sobie radę. Nie wiem [B]bebcik[/B] dlaczego bez przerwy próbujesz obarczyć choćby częściową winą dzieciaki za to, że korzystały z klatki schodowej w miejscu, gdzie mieszkały, że jedna z dziewczynek w chwili ataku asta wypuściła psiaka z rąk. W kontekście wspomnianej przez Ciebie [B]pełnej opieki[/B] nad małymi psami, miała się na tym piesku położyć, osłonić go ciałem? Czy może nie wypuszczać z rąk i stać jak posąg?
  13. Nie, [B]bebcik[/B], będzie nagonka na właścicieli bez wyobraźni, z leniem w tyłku, którym się wydaje, że im wszystko wolno, tacy widać w dużym stopniu ulubili tę rasę. A co do usypiania to może istotnie należałoby eliminować takich opiekunów. [B]Żaden pies[/B] nie ma prawa biegać bez kontroli, wybiegać bez kontroli i atakować ludzi czy zwierzęta,(nieważne ast nie ast, mniejszy od asta czy znacznie większy). Atakować z zamiarem uśmiercenia, bo atak atakowi nie równy. I tu naprawdę nie chodzi o wyrok sądu, tylko o [B]fakt[/B], mały pies pod opieką dziecka został brutalnie zabity, bo opiekunowie agresora mieli za nic cudze bezpieczeństwo, bo im się nie chciało pomyśleć i przewidzieć, a jeśli pomyślenie "przed" było ponad ich siły, to tym bardziej nie powinni mieć żadnego psa. Widać niektórzy nie są przystosowani, choćby na tyle, by mieszkać w budynku wielorodzinnym....
  14. Ostatnio mój pies niechcący zagrodził drogę w bramie jakiemuś facetowi- robotnikowi. Nie zauważyłam tego stojąc i czekając i w końcu słyszę niemal szept " piesku, [B]przepraszam[/B] czy mógłbyś się przesunąć", "no proszę, pozwól mi przejść". Na początku pomyślałam, że facet chciał może wpłynąć w ten sposób na mnie, bym przesunęła psa, ale chyba wtedy mówiłby głośniej, a nie bezpośrednio do psa... nad jego uchem...
  15. [B]Dana[/B], co się musi stać? Sądzę, że na właścicielkę (pseudo) amstaffa najlepiej podziałałaby sytuacja, gdy to jej pieseczek został chwycony przez innego psa, unieruchomiony tak, by nie mógł się bronić i zadławiony na śmierć, jeśli właściciel tegoż psa nie byłby skłonny zareagować. Sama mam za sobą atak dwóch ttb na mojego (zasmyczonego) psa, ale oba psiaczki poważnie się przeliczyły, widać trenowały dotąd na pieskach kieszonkowego formatu. Tak jak suka CKLA. Mam nadzieję, że CKLA zostanie odpowiednio ukarana i odpowie za swoje skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, a pies zostanie unieszkodliwiony. Bo pies, który celuje w tym, by zabijać małe bezbronne zwierzęta, nie mogące być dla niego jakimkolwiek przeciwnikiem, zrównoważony nie jest i nie nadaje się do utrzymywania w skupiskach ludzko-psich.
  16. Nie, [B]badmasi[/B], nie ten jest górą, kto ma większego psa, tylko ten, kto jest bezczelnym chamem i debilem. Choć to bycie górą w takich sytuacjach to złudne może być i zdradzieckie.;)
  17. [quote name='KkorniK'] Zdarzją się również ludzie, którzy za wszelką cenę, chcą pokazać swoim pupilkom duże pieski, bo jeszcze nigdy takich nie widziały. Pupilki zazwyczaj się pienią ze srachu, a ja staram sięodjeść jak najdalej, ale taki kretyński właściciel, bierze pieska na rączki i lezie koło nas z wyrywającym się psiakiem:mad:. Najgorsze jest, że nic na takich nie skutkuje, bo przecież te moje takie grzeczne. Jak rza jeden nie wytrzymał i odwarknął, to już był gadanie, żeby zabrać to niebezpieczne byle:shake:.. skoro nie umiem nad nim zapanować. I gdzie tu jakaś logika???[/quote] Jakbym czytała o sobie i swoich psach. Jak się pupilkiem moje drażniło, to było fajnie, a jak się jeden z moich psów wściekł i postanowił z warkotem staranować zaparkowany samochód ( pies był na smyczy), byleby się w końcu dostać do pieseczka na rączkach mądrutkiego pana, którego bardzo cieszyło to, że moje psy się denerwują i celowo je wkurzał łażąc im przed nosem i pokazując "duże niedobre psy", to usłyszałam, że takich psów się w domu nie powinno trzymać i na osiedle wyprowadzać.
  18. Mnie ostatnio spotkała sytuacja, która mnie zirytowała. Spaceruję sobie z psami po jedynym niezabudowanym dotąd trawniku (za użytkowanie, którego z powodu posiadania psów płacę dodatkowo), zwierzaki moje grzeczne i dla dzieci bezpieczne, ale i tak spacerujemy w znacznej odległości od ogrodzonego placu zabaw. Wtem nadchodzi babcia z wnukiem i do mnie z wyrzutem, że jak ja mogę psy na trawnik dla dzieci wyprowadzać, żeby psy się załatwiały, dodam, że ta pani mówiła to w chwili, gdy ja właśnie skrupulatnie zbierałam kupę jednego z psów (zaznaczę, że zdrową i wzorową kupę, żadna obrzydliwość ;)). Podeszłam do kobiety i jej pomachałam woreczkiem z zawartością przed nosem i zapytałam, co to wg. niej jest jak nie zebrana kupa. Dodałam jeszcze, żeby poszła poupominać, tych co należy, może niektórym mamusiom przetłumaczy, że zafajdanych pampersów nie zostawia się na trawnikach, przy ławkach i na placu zabaw, bo nie każdy gustuje w takich aromatach i widokach. Babce się głupawo zrobiło, ale i tak w środku pewnie była przekonana, że wszystkie psy z osiedla powinny zniknąć, bo ona ma wnuka. Ludziom się nie dogodzi. I potwornie denerwuje mnie już ta dyskryminacja. W ogóle dziwnym zjawiskiem jest dla mnie to, że jak się człowiek odpowiedzialnie zajmuje swoimi zwierzętami, dba o to, by dla nikogo nie były w jakiś sposób uciążliwe, to i tak najwięcej wysłucha. Za to ci, co mają wszelkie normy gdzieś, mają święty spokój.
  19. A ja sobie myślę, że to czy ma się dużego psa, czy małego nie ma większego znaczenia tak naprawdę. Cały problem tkwi w ludziach, którzy nie chcą zrozumieć pewnych spraw, swoich obowiązków. Spotkałam już wiele osób, które mając raz małego psa, raz dużego , postępowali tak samo, tzn. zawsze znajdowali wytłumaczenie na to, dlaczego ich pies może podbiegać, oszczekiwać, atakować, straszyć inne psy, zaczepiać ludzi itd. i rozmiar aktualnego psa nie miał tu w zasadzie nic do rzeczy. Kwestia stosunku do sprawowania opieki i kontroli nad psem.
  20. Saite

    Posiłek

    Arturek, a ten "hodowca", to hodowca czy po prostu taki pan, co dał ogłoszenie, że ma labrador retrievery do sprzedania? Może powinieneś poradzić się weterynarza, jak najlepiej żywić Twoją sunię. On też oceni czy psiak jest w dobrej kondycji i nie ma niedowagi itp.
  21. A u mnie ostatnio nowa moda się zrobiła w okolicy. Dzieci takie maksymalnie w wieku 10 lat umawiają się i oblegają pół dnia trawnik, oczywiście każde z nich ma ze sobą nieposłusznego pieska. Pieski nakręcane są tekstami w stylu "bierz go" itd. i jest ogromna uciecha, gdy pienią się i ryją chóralnie na inne psy, spoza tej grupy, przechodzące nieopodal. Ostatnio, gdy przechodziłam akurat z jednym swoim psem, w naszą stronę ze wściekłością rzuciła się suka jednego z dzieci. Oczywiście, gdyby podbiegła naprawdę blisko, musiałabym ją wyciągać mojemu psu z pyska i nie byłoby zrozumienia, że zostałam właściwie poszczuta przez dzieciaka psem, a swojego miałam przy nodze. Dlatego zdenerwowałam się, bo kundlisko nie przeczuwało, że ten atak to może być koniec i nie zamierzało sobie odpuścić, a dzieciak (akurat dziewczynka), wypłoszona i pieska nie miała zamiaru wziąć, więc jak na nią huknęłam, to chyba słyszała cała okolica, a mała mało się nie posikała ze strachu. Od razu poskutkowało i szybciutko dogoniła swego psa i odnalazła koniec smyczy, by go odciągnąć. Debilizm niektórych rodziców jest naprawdę imponujący.
  22. A ja powtórzę po raz kolejny, kolejny raz po sobie (jakoś mój wcześniejszy post pozostał niezauważony) i kolejny raz również po joanna83. Nikt nikomu nie każe mieć psa, a predyspozycje do schorzeń w przypadku, których obecność zwierzęcia może być nie wskazana, da się przewidzieć w wielu przypadkach. Zatem niech jedni kochają pieski, jeśli im zdrowie pozwala, a drudzy zajmą się pielęgnowaniem siebie i swoich schorzeń, alergii etc. Więcej myślenia przed, nie po, no i mniej egoizmu. Oto sposób na ograniczenie ludzko-psich komplikacji, a nawet tragedii.
  23. Nie bywam regularnie na wsiach, aczkolwiek jak już gdzieś się znajdę, to jakoś mam szczęście, że spotykam bardziej "bydlęce" od dobermanów psy, chyba taka "moda", żeby na podwórku przebywało coś, co wygląda jak skrzyżowane z niedźwiedziem. Gdybyś miała zamiast dobka coś takiego, to chyba przy tym podejściu ludzie z Twojej okolicy, by pouciekali.;) Osobiście nigdy dobermany nie jawiły mi się "bydlęco", smukła sylwetka, stosunkowo wąska głowa, masa taka sobie, inaczej jawi mi się "bydlę", ale co człowiek to wyobrażenie.
  24. [B]Lottie[/B], problemy z cudzymi psami biorą się właśnie z tego, że ktoś podchodzi bardzo "na luzie" do kwestii wychowania czy socjalizacji. I nic mu we własnym zwierzęciu nie przeszkadza. Uważam, że pewnych kwestii, postępowania nie można tłumaczyć "nieuświadomieniem". Gdyby pies był zwierzęciem utrzymywanym tylko w domu, to niech sobie każdy wychowuje go jak chce (pod warunkiem niekrzywdzenia oczywiście) najwyżej sam będzie miał problem i trudności we wspólnym życiu, ale pies to zwierzę, które w ogromnym stopniu ma kontakt z otoczeniem zewnętrznym i w tym miejscu, gdzie nieuświadomienie właściciela psa, jego brak zaangażowania w wychowanie swojego zwierzęcia może zaszkodzić komuś postronnemu, kończy się ta dowolność w kształtowaniu (bądź jego totalnym braku z wyboru) swojego psa. Nie widzę powodu, dla którego czyjś pies "tylko przyjaciel" ma sprawiać problemy obcym ludziom, bo właściciel ubzdurał sobie, że relacja z psem, w której nie może nad nim nawet w pełni zapanować zupełnie go satysfakcjonuje.
  25. [quote name='badmasi']filodendron-masz całkowitą rację, zdarzają się silne alergie i należy je potwierdzić lub wykluczyć testami np. test z krwii robiony już u niemowląt. Bywają jednak pediatrzy, którzy orzekają alergie na podstawie tylko oględzin dziecka, to bardzo głupie! Pediatra mojej córki orzekł, że powodem uczuleń jest na pewno sierść zwierząt więc powinnam się ich pozbyć. Testy tego nie potwierdziły. Uczulenia na skórze były spowodowane oliwkami dla dzieci a katary pyleniem drzew..... Bywają ludzie, którzy mimo uczuleń na sierść i astmy u dzieci mimo wszystko trzymają zwierzęta bo uważają, że plusy przeważają minusy[/quote] Owszem, bywają ciężkie przypadki i wtedy zwierzę albo zdrowie (w sensie w miarę dobrego samopoczucia, nie zaostrzania objawów itp.), trzeba podjąć decyzję, jednak sama zetknęłam się z lekarzami, dla których jeśli jest alergia, a w domu jest zwierzę, to na pewno powodem jest to zwierzę i koniec kropka. I dlatego niektórzy "na wszelki wypadek" pozbywają się zwierząt, nie weryfikują opinii lekarza. Mało tego hasło "alergia" stało się już tak popularne, że jest dobre dosłownie na wszystko i jest zawsze sensownym wytłumaczeniem. Osobiście uważam, że jeśli ma się jakiekolwiek zdrowotne przeciwwskazania do posiadania zwierzęcia, to należy się na nie nie decydować, niektórzy jednak wolą "popróbować", zrobić sobie przyjemność, a gdy stan się zaostrzy najlepiej pozbyć się sierściucha i usprawiedliwić się pogorszonym stanem zdrowia.
×
×
  • Create New...