Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. Podrzucam malucha, skoro już udało mi się tu wejść. Dogo wariuje, nie wpuszcza mnie od dwoch dni:shake:
  2. :loveu:Doczłapałam się do Miśki wreszcie... Dogo nie wpuszca mnie od dwóch dni:shake: Wiesz Olu, Ty myśl i myśl, bo jak dobrzy ludzie myślą, to zazwyczaj coś dobrego z tego wynika:lol: Cieszę się, że Miśka jest w takiej dobrej kondycji i że dobrze jej u Was:loveu:
  3. Fajnie:lol: A jak Miśki kontakty z pozostałymi czworonogami? Czy nadal wszystkie ignoruje, czy zaczynają się zauważać?
  4. [quote name='gusia0106'][IMG]http://img136.imageshack.us/img136/5571/fgfdhf089.jpg[/IMG] [/quote] No tu to nawet i mnie dobka przypomina:lol: Muszę zapytać czego mi Jacek do herbaty dolewa:p
  5. [quote name='gallegro']Myślę, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Nie obawiaj się ciociu, jakby co, będę im wierciła dziurę w brzuchu, czy jakoś tak :roll:. Tylko, że ja jeszcze nigdy tego nie robiłam i boję się, że to będzie ich bolało :roll:. A co mi tam... w końcu to ich brzuchy ;).[/quote] Beniu, słońce, Ty nie umiesz wiercić dziury w brzuhu:loveu:Popatrz lepiej tymi swoimi pięknymi i mądrymi oczami, a sami zrozumieją o co chodzi i nie będą potrafili Ci niczego odmówić:lol: Nie wiem jak Ty, ale ja tych Twoich dziwnych ludzi bardzo lubię:loveu:
  6. Ale słodziak! Jacek mówi, że w typie dobermana troszkę:lol:
  7. Neigh, jak tylko będziesz mogła, wrzuć zdjęcia gościa. Z Twoich relacji wynika, że młody, ładny i fajny, może więc uda się szybko znaleźć domek, jeśli nie zgłosi się właściciel. Zapisuję się na wątek i postaram się pomóc w szukaniu choćby DT. Magnez - ładnie... Tym bardziej, że go tak do Ciebie przyciągnęło...
  8. [quote name='irenaka']Ewo!...Myślisz, że chcę Ciebie pozbawiać prawa do decyzji o Kairku? Absolutnie nie, Ty jeździsz do DT. Wiesz wszystko na temat tego psa. Tylko ja Ewuniu muszę mieć kogoś z doświadczeniem, kto przejmie formalnie nad nim opiekę. Możecie z Iwonką przecież wspólnie pracować. Dobrze wiesz, że uczucia ludzi się dla mnie bardzo liczą. Ty znasz Kairka a ja psy w Niepołomicach.[/quote] Zróbmy tak... nie będe już nic pisać, bo albo piszę po chińsku albo nie umiem przekazać tego, co chcę, a nie lubię się kłócić. Nikt nie może mnie pozbawić praw do decydowania o Kairku, bo ich zwyczajnie nie posiadam, przynajmniej nie jednoosobowo. Jestem z tym psem związana emocjonalnie i jak będzie trudna sytuacja finansowa, to od ust sobie odejmę, a do jego utrzymania się dorzucę. Niestety nie wiem wszystkiego na temat Kajusia i z całą pewnością nie uważam, że miałabym prawo decydować o jego przyszłości. W tej kwestii ufam bezgranicznie DT, w którym przebywa, bo oni są z nim 24 godziny na dobę. ja jestem od święta w niektóre soboty. Nie mam nic przeciwko kolejnej formalnej opiekunce Kairka, bo im więcej osób się o niego, czy inne psy troszczy, tym większa szansa, że jakoś uda się go utrzymać. Nie zajmuję się nim formalnie, ale zamieszkał w moim sercu i czuję się moralnie odpowiedzialna za to, żeby był szczęśliwy. Tak jak Sonia, o której nie decyduję w najmniejszym stopniu, ale zawożę jej to, co Kajusiowi i staram się pozyskać jej zaufanie, choć narazie przegrywam... I byłabym szczęśliwa, gdyby ten dzikusek pozwolił mi kiedyś się pogłaskać.
  9. [quote name='irenaka']Moje stanowisko w sprawie Filipa ( i nie tylko) ma Ewa Marta również na piśmie, wysłałam w tej sprawie mail. [/quote] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Miałam milczeć, ale wywołana do odpowiedzi chciałam napisać kilka słów wyjaśnienia.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Owszem, mam maila od Ireny w sprawie jej zdania na temat adopcji Filipa. Nie była zadowolona, miała inną wizję domu dla każdego psa z Krzyczek. W zasadzie tylko dla Amora nie wykluczała docelowo kojca (rozumiem, że on najmniej nadaje się do mieszkania w domu). Nie rozumiem jednak, co mail ma wspólnego z długą rozmową telefoniczną, w której jasno i wyraźnie dowiedziałam się, że Irena nie widzi sensu robienia z ludzi wariatów i jechania na kolejną wizytę przedadopcyjną, zwłaszcza, że oni już na Filipka czekają i kupili dla niego posłanie i inne rzeczy. Powiedziała, że rozmawiała z Martą przez telefon i ustaliła, że mogą psa adoptować, a ona pojedzie na wizytę podopcyjną i gdyby coś było bardzo nie tak, Filipek wróci do hotelu. Pisałam o tym na wątku wcześniej. I teraz nie wiem już, kto z kogo robi wariata, bo dla mnie, to jest pozwolenie na adoptowanie Filipka. Mówiła, że hotel ma wzory umów i żeby pamiętać o umieszczeniu punktu, że psa można odebrać w razie czego. Kilkakrotnie w tej rozmowie zaznaczałam, że nikt nie chce zrobić nic bez jej zgody i kilkakrotnie słyszałam, że pies ma iść do nowego domu, a ona potem sprawdzi wszystko. Oczywiście nie była zachwycona, była rozżalona, że wszystko stało się za jej plecami, mówiła o odejściu z wątku. Prosiłam ją bardzo, żeby tego nie robiła, że jest potrzebna itp. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Teraz czytam posty i załamują mnie mocno. Rozumiem, że można mieć inne zdanie i można to napisać tutaj grzecznie. Wydaje mi się, że Neigh właśnie to zrobiła. Jest osobą bezpośrednią, więc nie owijała nic w piękne słówka, tylko jasno napisała, co i jak. Nie widzę nic niegrzecznego, czy pozbawionego klasy w jej wpisach. I boli mnie, że nagle osoba, która w przeciwieństwie do mnie i wielu innych osób, własnymi rękami wyciągała te psy z piekła i która w domu ma bardzo chorego i kompletnie nieadopcyjnego Krzyczkowiaka, dostaje po głowie za to, że ma swoje zdanie. Zwłaszcza, że w przypadku domku dla Filipa, zgadzam się z nią całkowicie i uważam, że dobrze się stało, że chłopak ma swój dom. W kwestii wycofania Filipa też mam swoje zdanie, uważam, że trzeba mu dać czas na przyzwyczajenie się. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Można krzyczeć, mieć pretensje do kogoś, forsować swoje zdanie, ale tylko wtedy, kiedy samemu jest się nieomylnym. Ja nie jestem, czasami źle oceniam ludzi, ale chyba nie tylko ja, prawda? Tobie Irenko również zdarzyły się nietrafione adopcje i nikt Ci z tego powodu nie robił przykrości, tylko stałyśmy za Tobą murem. Dla mnie oczywiste było, że chcesz dla psów jak najlepiej i trzeba Cię wspierać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Teraz zaczynam zastanawiać się, czy takie bezkrytyczne patrzenie nie jest błędem. Bo ja ze swojej strony chciałam podziękować Pani Bożenie i Paulinie za poszukiwania domu dla Krzyszkowiaków. Za to, że jeżdżą w tej chwili do Filipka z jedzeniem, które on lubi, że im się chce dalej dowiadywać się u niego dzieje. I dziękuję, że pani Bożena zabrała na piknik Amora. Brałabym pod uwagę jej opinie na temat psów, bo jest z nimi codziennie i zna je najlepiej. Odwiedzam czasami Kaira i Sonię. Z Sonią [/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3]nie mam szans na bliski kontakt, ale z Kairem owszem, pozwala na pieszczoty, przychodzi po smakołyki… Nie odważyłabym się jednak powiedzieć, że znam go dobrze i wiem, co jest dla niego dobre. Gdybym miała podejmować jakieś decyzje, zapytałabym jego tymczasowych opiekunów co o tym myślą… [/SIZE][/FONT] [quote name='irenaka']W związku z [COLOR=black][FONT=Verdana]rezygnacją[/FONT][/COLOR] Neigh z opieki na psami w Warszawie, bardzo bym Cię prosiła o przejęcie nad nimi opieki. A właściwie tylko jednym, Kairkiem w DT. Mam nadzieję, że [COLOR=black][FONT=Verdana]przyjmiesz[/FONT][/COLOR] moją nieśmiałą propozycję?[/quote] To chyba mnie przerasta.... Kiedy Neigh zrezygnowała z opieki nad psami w Warszawie, a konkretnie nad Kairkiem? Irenko, błagam, nie odwracaj teraz kota ogonem i nie wkładaj jej w usta tego, czego nie powiedziała, czy nie napisała:shake: Podobnie ja, nie przestanę odwiedzac Kaira, dowozić mu smakołyków i zabawek, bo nasze nieporozumienia nie wpływają na mój stosunek do niego! Chcesz, żeby Mysza w Twoim imieniu opiekowała się Kairem, to super. Dla niego to tylko lepiej, jeśli więcej osób nim się interesuje, ale nie rób z Neigh bezdusznego potwora:shake:
  10. Może ją boli, kiedy próbuje się napiąć, więc odruchowo wstrzymuje... Kiedyś weterynarz powiedział mi, że najgroźniejsze jest, kiedy nie ma siusiu. Na szczęście, choć rzadko Miśka robi siusiu. A kupa kazał mi się nie przejmowąć, bo wcześniej, czy później wyjdzie...
  11. Najeździłam się tylko troszkę i chętnie woziłabym ją dalej, tylko czassowo nie jestem w stanie się wyrobić. Koneicznie daj znać, kiedy będzie zdjęcie szwów, coś wymyślimy;)
  12. [quote name='Weronia']Na pocieszenie - Rudzik czuje się bardzo dobrze, szaleje na spacerach.. Postaram się o nowe foty w najbliższym czasie.[/quote] A gdzie on w tej chwili jest? czy poza stwierdzeniem, że czuje sie dobrze, można dowiedziec się czegoś jeszcze? Czy ma robione ogłoszenia, czy jest zdrowy, czy ktoś o niego pyta? No i wspaniale byłoby zobaczyć jego fotki....
  13. Bardzo ciekawe, co się wydarzyło, że Miśka wylądowala na ulicy....Może jakaś eksmisja albo inna tragedia. Bardzo cieszę się, że Miśka czuje się lepiej. Koniecznie dajcie znać co z tym domkiem, jeśłi cioś się wyjaśni. ja w nadchodzącym tygodniu nie dam rady ruszyć się nigdzie niestety...
  14. też dostałam tego smsa. Miśka miala ogromne szczęście, bo praktycznie w ciągu krótkiego czasu została zabrana do kliniki, zoperowana i dochodzi do siebie w najcudowniejszym DT, jaki można sobie wymarzyć:loveu: Tyle serca dostaje, że aż mi się mokro pod oczami robi. Olu! Dziękuję Tobie i Twoim Rodzicom. jesteście wspaniali!!!!!
  15. Normalnie szwy zdejmuje się po 1o dniach, ale może ze względu na rodzaj operacji, trzeba będzie poczekac ze dwa dni dłużej. Lulka zadzwoni pewnie do kliniki i zapyta. Ciesze się bardzo, że czopki Miśce pomagają. Jak dobrze, że mamie udało się dostac je bez recepty. Bo czopki sa na receptę, jak najbardziej. Pyralgina w tabl;etkach jest bez recepty. Cieszę się, że Miśka czuje się coraz lepiej i dobrze się z wami czuje:lol: Tak bardzo życzę jej dobrego i kochającego domku....
  16. No pięknie:loveu: Ale to było widać od razu na wejściu, że Twoja Mama pomoże przy Miśce. Podziękuj od nas jeszcze raz Olu!!! A jak Misieńka? Czopek pomógł, mniej boli?
  17. Biedny Misiaczek..... Szkoda, że nic mi lekarka nie powiedziała. Mówiła, że czuje się świetnie i że wszystko może robić, chodzić, spacerować itp... Przecież mogłam kupic po drodze Pyralginę:-( Mam nadzieję, że dzisiaj będzie już lepiej. Może warto dać jej jeden czopek na noc? Jak ją przestanie troszkę boleć, to pewnie i kurczaka trochę zje... Mogli dac w lecznicy jakiś lek przeciwbólwy choroba...
  18. To czuwanie nocne z ochroniartzami do mnie przemawia. Rzeczywiście mogła podsypiać w ciągu dnia, a nocą być z nimi. Z drugiej strony nowe miejsce sprzyja czuwaniu. Dobrze by było Olu, gdybyś nie dala jej za dużo spać wieczorem. Może wtedy zmęczy się i pośpi w nocy:roll: Fajnie, że patrzy na Ciebie i porozmiewacie się bez słów. To mądra i kontaktowa sunia;)
  19. Miejmy nadzieję, że druga nic będzie lepsza. No i że znajdziemy dom, który będzie dla niej już stałym miejscem. Takie przerzucanie jej w nowe miejsca też jej nie służy.
  20. A może ją bolało? Skoro popiskiwała...:-( Mam w razie czego tramal w czopkach, którt moja sunia dostała po kastracji. Lulka, może warto zadzwonić do kliniki i zapytać, czy w tym zastrzyku jest coś przeciwbólowego i czy dawać jej coś jeszcze. A może po prostu chciała nawiać, tak jak w klinice:-( No smutne to bardzo, że chcemy dla niej jak najlepiej, a ona nie do końca to akceptuje... Olu, może dzisiaj będzie lepiej...
  21. Na Ursynowie jestem ja, ona mieszka tymczasowo w Centrum. Ale masz dobry dojazd metrem i może dobrze by było, żebyś zobaczyła tatuaz na żywo, bo ja jednak ślepa jestem:shake: Dla mnie on jest robiony ciągłą linią Lulka pisze o kropach... I pewnie to są kropy, a ja bez okularów niestety widzę zupełnie co innego:oops:
  22. To prawda, czasami ludzie nie umieją szukać. Nie mają dostępu do internetu, miotają się wokół swojego domu i do głowy im nie przychodzi poza rozwieszeniem ogłoszeń szukać inaczej. Nie wiem, czy to prawda, ale podobno ktoś robił Miśce ogłoszenia, że się przybłąkała. Tak, czy inaczej, trzeba poszukać, może okazać się, że nadal ma dom, w którym ja chcą. Kora, dzięki wielkie za pomoc:lol:
  23. Nasza Miśka ma tatuaż 17A, anie jak odczytałam początkowo 7A. Czy jesteś w stanie podpowiedziec nam, jak dotrzeć do danych suni z Józefowa, która Miśka Ci przypomina? Może ona została wzięta przez kogoś ze schroniska i po prostu uciekła? Oczywiście ktoś mógł jej sie tez pozbyć, ale lepiej to sprawdzić. Ochroniarze powiedzieli, że pojawiła się u nich, jak zaczynało być ciepło, czyli na początku lata. Powiem tak... rozumiem, że od lata nie byla kąpana, ale nie jest jakoś tragocznie brudna. Niewyczesana - owszem, ale mam wrażenie, że nie jest to pies, krtóry bardzo długi czas był bezdomny. Jej reakcje na jazdę samochodem, ludzi, nawet windę wskazują, że nie jest to jej obce. Może byłaby szansa, żeby dotrzeć do kogoś, kto ją adoptował ze schroniska? Może ktoś na nią nadal czeka?
  24. Jestem i ja. Miśka w lecznicy siedziała w klatce, bo przegryzła wszystkie smycze i tylko w ten sposób nie udało jej się uciec. na nasz widok wyszła bardzo chętnie z klatki, pozwolila zdjąć sobie kołnierz, zamienić obroże i zapiąć smycz. Mój TZ zabrał ja od razu na spacer, a ja zostałam w klinice, żeby zabrać jedzenie przygtowane przez Lulkę i zastrzyki. Zaginęła gdzies kołderka, która jej zostawiłam pierwszego dnia, ale myślę, że Ola coś jej da do spania, a kołderka przyda się kolejnym bidom leczonym na Kosiarzy. Pani doktor powiedziala, żeby bardzo na nią uważać, bo usiłuje uciec cały czas. W samochodzie siedziala na moich kolanach, podstawiala łepek do głaskania i kładła pyszczek na moich kolanach. Ola wyszła po nas na dwór, więc razem wjechaliśy do niej do domu windą. Miśka od razu poszła zwiedzać mieszkanie, wcześniej obwąchała się z pieskiem - rezydentem i z kotkiem. Nie było żadnej wrogości. My przekazywaliśmy kołnierz, jedzenie i zastrzyki, a ona usiadła w przedpokoju koło drzwi i wyglądało na to, że zamierza wyjść:lol: Nie była zdenerwowana, ale na pewno oszołomiona wszystkim dookoła. Ola i jej Rodzice bardzo miło nas przyjęli. Widać, że będzie jej tam dobrze. Bardzo sympatyczni ludzie:loveu: Miśka jest smutna, ale dobrze się czuje. Może chodzić po schodach, jeść wszystko i podobno jak na taka operację, zachowuje się niespotykanie żywo. Zapomniałam z tego wszystkiego zapytać, keidy ma zdjęcie szwów, ale to chyba można załatwic telefonicznie. Piękna z niej sunia, a będzie jeszcze piękniejsza, jak po zdjęciu szwów będzie ją można wykąpać, bo niestety tam nie zostala wykąpana. Olu, pisz jak jej się żyje u Was. Ciekawe jak minie jej pierwsza noc...
  25. Dwa pierwsze egzaminy Miśka zdała:loveu: Koty jej nie przeszkadzają i nie jest agresywna przy jedzeniu!! Super sunieczka:loveu:
×
×
  • Create New...