-
Posts
2781 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dżdżowniś
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Zbieramy się do wetki.Mam nadzieję że uda się podłączyć wenflon, bo musi dostawać leki dożylnie.Jak wrócimy, napiszę. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='Chiquita&DeeDee']A probiotyki? Np, Pro-kolin+, to jest pasta, którą dawałam, na odbudowę flory jelitowej.[/QUOTE] Dostaje.Nazywamy to błotem:_ Dostałam wczoraj Prazigast do infuzji na problemy przewodu pokarmowego od koleżanki pielęgniarki.Zaniosę do weta i zapytam czy może się dla niego przyda.Mam też witaminy z grupy B.Kombinujemy.Właśnie zwrócił część kroplówki.Normalnie po zakropleniu zwraca wodą.Mętne koło:shake: -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='M&S']na zdjęciach widać, że on molosowaty jest, piekny maleńki. A może na molosowate wątki napisać, powinni coś poradzić/ doradzić.[/QUOTE] Na molosach zauważyłam że mixtury są gorzej traktowane.Kumpela ogłaszała kilka psów pod moją i swoją opieką ze schroniska i oprócz zbędnego bla,bal nic konkretnego się nie pojawiło.Ogłosiłam też rasową CC i bardzo się rozczarowałam.Mimo wysłania opisu suki do adopcji CC nie było żadnego odzewu i sunia nie była umieszczona na stronie.Dom dla niej znalazłam cudem. [quote name='Chiquita&DeeDee']Też myślę, że mogliby coś doradzić, biedaczek, to na pewno odbije się na jego rozwoju.. a dajesz mu jakieś probiotyki??[/QUOTE] On dostaje 8 zastrzyków na dosłownie wszystko. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='M&S']Żeby zaczął pić, bo odwodniony jest pewnie, same kroplówki nie wystarczą....[/QUOTE] Wyobraź sobie że od 10dni właściwie nie tknął wody.Były momenty że szedł do miski ale co wypił ,to zwracał.Zjada też różnie.Były 3dni kiedy zjadał po 3łyżki intestinala i przyswajał.Był dzień że zjadł 2razy po 3 i było super.Ale najczęściej co zjada to zwraca więc ogólnie mogę napisać że zjada 1dziennie.Dziś od rana znowu wymiotuje.Kroplówka na raty ,bo się drze strasznie.Ma chory brzuszek i nie wiadomo kiedy dojdzie do jakiejś stabilności.Martwi mnie fakt, że ta choroba razem z parwo może upośledzić w jakimś stopniu jego rozwój.Jest szczeniakiem, mixturą dużych ras.Jak do mnie trafił ,to ważył 10kg na 10tyg.Zjechał przez chorobę 2kg.Teraz na aminokwasach waga skoczyła do 8,4- 8,7.Wacha się gdy nie dostanie odpowiednio dużo kroplówki.Tylko że on rośnie, wiec powinien już ważyć z powrotem 10kg.Wetki są dobrej myśli.Jest możliwe że jak z tego wyjdzie to będzie tylko wrażliwcem, ale jest też możliwe że będzie miał jakiś problem który ujawni się później.:-( Płakać mi się chce jak jestem u wetki.Ale nie ma innego wyjścia i trzeba go poniekąd męczyć. Chiquita&DeeDee witaj na watku. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Ma.Dziś trochę później do wetki idziemy.Za godzinę kroplówka.Pół nocy wstawałam i sprzątałam, bo kupa maziasta. Wyczekuje aż zacznie pić wodę,jak cudu. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Jest skonsultowany z 3.Pani chirurg, która jutro będzie wenflon próbować zakładać w krytycznym dla niego momencie dołożyła mu sulfonamid, podejrzewając atak pierwotniaków przy ogólnej zapaści organizmu.Pomogło w tempie natychmiast. Reszta nie mała nic do wniesienia, więc zostaje pod jej opieką czyli pani Gurnik i pani Kurant.Pani kurant ratował mu życie na początku choroby i załatwiła surowicę. Żeby nie było jej nazwisko pisze się przez / u/ otwarte. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Wrzuciłam opis weta na pierwszą.Strasznie dogo zamula,ciężko załadować foty. Niestety kupa u niego znowu brzydka.Tyle dni minęło od rozpoczęcia leczenia i ciągle jego stan jest różny.Jedzenie zwrócił.Wody zero.Chodzi i gada,piszczy.Brzuch go kręci.Ręce mi opadają, kroplówka zeszła do 1/3 i to na siłę.Stan ogólny dobry, ale bez leków,by się wyłożył.:shake: Wetki zrobiły konsultację co z nim dalej robić.Kontynuujemy dotychczasowe leczenie zmieniając na razie tylko antybiotyk i czekamy na odpowiedz organizmu.Tylko do kiedy? Można by było powtórzyć surowicę, ale nie ma skąd jej wziąć.Żołądek nie przyjmuje pokarmu w takiej jak potrzeba ilości i to jest zagadką.W prawdzie wiadomo że ma dosłownie wszystko podrażnione i/przypalone /jak wetka mówi, ale coś już powinno zaskoczyć.Jego stan na początu zostal określony, porównany do zatrucia jadem kiełbasianym,trupim.No nic, czekamy. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
No i nadal stoimy w miejscu z jego stanem.Jest aktywniejszy,ciut więcej je ale waga mu leci w dół.Od wczorajszej wizyty zleciał 300gr.Nie udało się założyć wenflonu. 1/2 godziny męczenia go spełzło na niczym.Tyle tylko że aminokwasy poszły pod skórę i do domu jeszcze NaCl, ale jak Ja mu to podam, jak on tak cierpi, to naprawdę nie wiem. Poczekam aż mój facet wróci do domu i będziemy go trzymać na siłę,bo innego wyjścia nie ma. Jutro będzie pani chirurg i będziemy walczyć żeby mu się podłączyć pod żyłę. Mam go ok 3godzin przed wizytą porządnie nawodnić kroplówką i powinno się udać, więc jutro od rana będzie znowu wył jak połamany. Zmieniony antybiotyk,to już 4.Zaraz wrzucę na pierwszą, opis po wizycie u weta przed stwierdzieniem parwo.Wymiękam. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
W nocy wymiotował, nadal zero wody. Zaraz się zbieramy do wetki.Niestety nie zrobiłam mu całej kroplówki, bo nie wytrzymał z bólu.W którymś momencie normalnie tak skomlał że musiałam przestać ją podawać.Może u wetki sie uda. -
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='dorcia44']brak słów :([/QUOTE] Brak ,tym bardziej że go dopadły dwie choroby.I stąd jego organizm jest bardziej wyniszczony, ale najgorsze mamy już za sobą.Będzie znacznie dłużej dochodził do siebie.Mam nadzieję że żadnych " niespodzianek " już nie będzie. -
Zmarszczak Bombson przytył i waży 17,5kg : ) )cóż nie poradzę na apetyt na warzywa: ) Byliśmy u weta, bo zrobił się guz między łopatkami i już wpadłam w lekką panikę, ale wiem że czipy czasem otorbielają się.Przy tym pojawił się stan zapalny zmaltretowanego ucha i do tego coś sobie non stop wygryza z łapy.Ucho luzik. Więcej Otexu i zaczerwienienie zniknie. Guzik między łopatkami /50% po zastrzykach - 50% czip/ Często guziki po zastrzykach utrzymują się wiele miesięcy, więc to może być to, ale skolei czip nie zareagował na czytnik, który wetka mu nawet do pupy przytykała więc może i to : ) w każdym razie bądz nic groźnego to nie jest. Bryknę z nim do innego weta z innym czytnikiem i zobaczymy. Może tak być że otorbielony czip przestaje działać więc trzeba bedzie go doczipować i tyle. Co do łapki do drań tak bryka że prawdopodobnie nadwyrężył sobie stopę no i może mu tam coś wlazło ale nic na razie nie widać.Trochę go boli, mega sie darł i i chciał dziabać: )) ale w sumie też luz. Dostaliśmy CARPRODYL na 6dni i mam draniowi moczyć stopę :hmmmm:/Ciekawe jak? Może namoczę ściereczkę i spróbuję z woreczkiem foliowym i skarpetą, ale już to widzę jak ta cholera z tym bryka po chacie :lol: Ogólnie typ czuje się dobrze.mam zalecenia zrobić mu szczepienie powtórkowe, przypominające, ze względu na wirusówkę którą przeszedł. Ale to dopiero jak mi szczenior wyciągany z parwo i intoksykacji z domu zniknie i cudownie pojawi się na kochających go progach. Będze chóralne odrobaczanko i wtedy brykamy na szczepiena. Czyli nie wcześniej niż za miesiąc,a nawet 2, bo wypadałoby zrobić je przy cieplejszej pogodzie.
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Właśnie wróciliśmy.Nie jest źle ,nie jest dobrze.Porcja zastrzyków, kroplówka do domu.Czekamy na reakcję organizmu.Nie ma mu już jak założyć wenflonu ,bo jest już tak pokłuty że szok.Na karku gule po zastrzykach, tylnie łapy obolałe.Muszę mu zrobić kroplówkę pod skórę, ale dopiero za parę godzin,bo teraz na pewno będzie płakał z bólu.Wczoraj po wyjęciu zatkanego wenflonu wetka nawet próbowała wbić się w pachwinę, ale ma tak zapadnięte żyły że się tylko nacierpiał i nic z tego nie wyszło :( Martwimy się, bo nie chce pić.Brzuch go boli, bolą jelita.Kupa się poprawiła, ale to jeszcze potrwa za nim całkowicie dojdzie do siebie. -
[IMG]http://i.imgur.com/zE8T5.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/M5ixg.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/Rf0Vs.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/fgG9g.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/wAFQd.jpg[/IMG] 2 dni walczyłam żeby wrzucić foty.Ekipa na spacerku i ulubionym narożniku do wygryzania : ) Miałam foty wrzucić wcześniej, ale odebrałam z koleżanką szczeniaka z nieuczciwego dt. Psu wykluło się parwo, ale przed tym dostał intoksykacji poszczepiennej, bo jak się okazało miał mega robale.Ostatnie dni spędziłam w lecznicy po 4 godziny dziennie.Moje dziabągi czują się zaniedbane, więc teraz nadrabiamy przy pogodzie.: )
-
[IMG]http://i.imgur.com/5ZY1l.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/POwKp.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/4rxP1.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/AFTkC.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/1Qx3f.jpg[/IMG]
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Wpłaty za które bardzo ,bardzo dziękuję w imieniu Tytusa. Monika S. 25 zł Agnieszka PM 50 zł = } Facebook 85zł Małgorzata Ś. 10 zł Karolina M Z 200 zł Maria K. 10 zł Agata J. 15 zł Paulina W. 50 zł Magdalena S-G 20 zł stokrotka.af 20zł --------- 400zł - 250zł spłata części zadłużenia u weta. ---------- 150 zł - 11,96 zł przecierki - 11,41 vitC w kroplach - 35,90 sklep zoo karma.Na dwóch paragonach, bo długo zastanawiałam się co mu kupić. ------------ 90,73 + 30,00 Patrycja A Z ---------------- 120,73 zł na plusie 177,00 zł dług u wetki + 46,96 zł lekarstwa 89,00 zł zamówiona karma. __________ 312,96 zł - 120,73 zł z zapasu ________________ 192,23 zł złote na minusie. Z bazarku wpłynęło 175 zł = -17,23 zł hmm trzeba będzie jeszcze coś pomyśleć o kasie dla niego. Asiaczek--20zł Dzięki dziewczyny. M&S------50zł _______________ USG------70zł Tytek na minusie 17,00 zł stan ujemny Karma ---------- 130,00 zł Czip------------ 75,00 zł ----------------------------- -----------------222,00zł Bazarek--------- 130,00zł -------------------------------- ------------------ 92,00zł in minus [IMG]http://i.imgur.com/CAk2w.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/7ifwP.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/3upda.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/a9gDn.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/kEaxO.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/itEFG.jpg[/IMG] -
Tytus to szczeniak który został zabrany podczas interwencji Pogotowia dla Zwierząt. Jako 3tyg szczeniak mieszkał w jamie wykopanej przez sukę w ziemi.Trafił do dt, które po krótkim czasie wątpliwej opieki nie chciało go dłużej trzymać.Nakazało zabrać szczeniaka w ciągu 2dni, szantażując że wyląduje na ulicy, więc po telefonie koleżanki z PdZ zdecydowałam się zabrać malucha do siebie.Nie był szczepiony mimo mijającego 10tyg życia, ani jak się później okazało odrobaczony,co przyczyniło się również do jego tragedii.Prosto z dt pojechałam z Tytusem do swojego weta.Dostał na robaki jedną dawkę z racji przesłania przez dt, jak się później okazało fałszywej faktury za odrobaczenie. Po jednej dawce robaki się u niego nie pojawiły wiec 4dni później poszłam go zaszczepić.No i stała się tragedia.Pies dostał intoksykacji poszczepiennej, bo jednak miał robale,glisty.3 dni po szczepieniu zwymiotował glistami długości prawie 20cm, co było takim samym szokiem dla mnie jak i dla wetki.Po 4dniach od podania mu leku na robale nie można było nawet przez brzuszek stwierdzić czy coś w nim jest ,bo część glist została zabita i strawiona, ale nie wszystkie, więc wetka nie miała watpliwości co do tego że można szczeniaka szczepić.Przy tym była faktura za odrobaczenie więc wątpliwości były rozwiane. Intoksykacja poszczepienna jest podobna do parwowirozy ale nie wywołuje gorączki, więc była nadzieja że szybko psa po zatruciu toksynami od robali postawi się na nogi.Niestety w poniedziałek temperatura skoczyła i to znacznie.Diagnoza, ma parwowirozę z inoksykacją. Skąd parwo? A stąd że bezmyślne i oszukańcze dt wyprowadzało nieszczepionego szczeniaka na spacery, mimo świadomości że może to grozić zachorowaniem. Tytus był w stanie bardzo ciężkim, bliskim śmierci.Schudł 2kg w ciągu 5dni.Nic nie jadł i do dziś jest odżywiany przez kroplówki które również robię mu sama w domu.Załatwiał się i wymiotował krwią.Choroba zniszczyła mu jelita,naruszyła żołądek i wątrobę. Mimo wszystko na dziś jest poprawa i jest już w miarę postawiony na nogi.Zaczął interesować się jedzeniem, ale niestety nawet nie może zjadać większej ilości pokarmu ,bo żołądek odmawia przyjmowania.Na dziś je 1łyżkę stołową puszki dziennie.Przy większej ilości zwraca.Wetka lecząca tytusa jest super osobą.Bardzo zaangażowała się w ratowanie mu życia.Tytus w ramach potrzeb ma 2 wizyty dziennie w gabinecie.Przy zwiększonych kroplówkach groził mu obrzęk płuc więc musi być pod kontrolą.Załatwiła nawet niedostępną na rynku surowicę na parwo. Liczy nas dosłownie po kosztach. Nie płacę za 2-gą wizytę, ale koszt całokształtu leczenia i tak jest duży.Przy tym Tytus musi dostawać karmę Gastro Intestinal.1 mała puszka kosztuje ok 10zł, ale nie ma innego wyjścia,bo jelita u niego przy chorobie nie pracują prawidłowo i będą się regenerować ok 2miesięcy.Do tego będą dochodzić leki.Tytus jest moim 2-gim, obecnie przebywającym w domu tymczasowiczem i błaga o wsparcie finansowe leczenia.Ma wielką wolę życia i szanse na kochający domek. Załączam paragony z lecznicy. Na dziś 120+131=251 wizyty 60zł za nieszczęsne odrobaczenie+szczepienie+książeczka.Tyle udało mi się zapłacić. Dług na dziś ok 350zł [IMG]http://i.imgur.com/gnQtT.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/94Rcr.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/Fx4Z9.jpg[/IMG] Pierwsze rozpoznanie /gdyby ktoś nie wiedział co to ,to "Gastroenteritis " czyli "Eozynofilowe zapalenie żołądka i jelit" potocznie, ogólnie intoksynacja. Poszczepienna ,bo pojawiła się po szczepieniu i przy robalach, ale nie wykluczamy zarażenia wcześniejszego.Stąd mały tyle czasu jest chory:-( [IMG]http://i.imgur.com/ZvUCb.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/1owuz.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/5CKp4.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/8gmML.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/DtvFJ.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/JDQ1k.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/1rd9m.jpg[/IMG]
-
Codziennie o tym myślę/ a właściwiej że zostanie przez zasiedzenie: )) jesli ktoś go nie będzie chciał zaadoptować/, jak i o tym że gdyby się pochorował,to musiałabym zbierać kasę, bo bym finansowo się zapadła.Przy tym lepiej żeby miał domek który mu wszystko zapewni, a Ja mogłabym ratować inne biedactwo.Wiesz jak jest.Domków na czas leczenie nie ma za dużo.Poświęca się na maxa czasu dla takiego zwierzaka.Nerwy są ciągle na wysokich obrotach.Człowiek się martwi czy da się psa czy kota wyciągnąć na prostą.Czasem mieszkanie zamienia się w szpital,właściwie można by było zamieszkać u weta na kilka dni.Trzeba też przy tym myśleć o sobie.Dbać o wszystko.Do tego masa ludzka często mimo deklaracji/miłości do zwierząt/ bardziej woli swoją kanapową wygodę na włościach: )) przy tym uwielbia mieć ciągłe zastrzeżenia do osoby biorącej psa na DT i czyta się czasem blabla i bleble na swój temat, a to też potrafi nadszarpnąć nerwy i trzeba się uodparniać na takie wirusy forumowe: ) Wszystko to kosztuje masę energii ,no i są to dodatkowe obowiązki i nie każdy się na coś takiego pisze.Ja mimo wszystko nie zamieniłabym tego swojego pier dolnika z psami, kotami i innymi stworzeniami na inne życie : )) Bombat o tym wie: ) Będa foty z mroźnego spaceru dresiarza i dresiary: )
-
Musiałam odpocząć od psichi kocich problemów.Niestety Bombi domku jak narazie nie znalazł.Jest żywiołowy i strasznie ciągnie na smyczy.Ja sobie daje z nim radę i potrafię go okiełznać.Nawet nianiek z Andrzejem z nim nie wyrabiają: )) No i to jest przyczyną że go nie zaadoptowano.Jak biega swobodnie, to fakt bryka jak młody byk ale jest posłuszny i się mnie pilnuje.Eh dobija nas też pogoda.Mróz ostry.Psy nie mogą za długo biegać bo łapy przymarzają.Bombat 2dni wstecz z wieczornego spaceru wrócił krwawiąc.Biegają ze Sprę chwilę i jak nigdy oglądają się w stronę domu, i nie dziwne: )) W końcu to 2ciepłe kluchy.Jak się Andrzej pochorował to Bombson go na krok nieodstępował.Spali obok siebie: )) Wychodziłam z domu to leżeli na jednym boku, a jak wracałam kilka godzin później to tak jak by się w ogóle z łóżka nie ruszali,Bombat zwłaszcza, kurde rekordzista w spaniu.Tylko Sprę mnie witała, a ten ledwo raczył oko otworzyć.Drań śpi pod kołdrą.Łeb kładzie obok na poduchę i zasypia przytulony do pańcia.A niech ktoś spróbuje go wywalić z łóżka: ) )
-
Skruchy nie ma tak jak i ubezpieczenia.Po zalaniu wylazło z kolei robactwo, co właściwie jest normalne ,bo trucizna spłyneła razem z wodą lejącą się ze ścian w kuchni i pokoju.Mam mieć jeszcze jedną rozmowę z owym kumatym idiota i już się "boję":_ Była też ekipa ewentualnego domku.Cóż Bombson dał czadu po maxie: ) Na spaciren wyszedł grzeczny ale tylko do drzwi od klatki schodowej.Przekroczył próg wyskokiem godnym kangura i ;ciągnął na smyczy ile wlezie, tłukł się z Miss Sprę ile wlezie, więc ogólnie spowodował wielkie oczy u potencjalnych pańciów.Owszem interesował się nowymi i to bardzo ale chyba jego żywioł ich ciut przeraził.Nie jest typowy i bez cienia wątpliwości zyskuje dopiero po bliższym poznaniu,chyba że trafi na znawców, bo tacy od razu by zobaczyli z kim mają do czynienia.U znajomych Bombson ma ksywę piekło, kaszlak,Pan mięsień i ten co "tak bardzo chciałbym zostać kumplem Twym" On się dosłownie pcha wszędzie .Jak ktoś przychodzi to po kilku chwilach czołg jest między mną a odwiedzającymi.i to na kolankach... ale u obcych : ) )Przypominam że waży ok 17kg jak nie więcej : )) Ja ostatnio się śmieję że on wygląda jak rzeźby/rzygacze rynnowe/ na praskiej katedrze Św.Wita.Bez kitu są tam na dachu mordki buldogów ale takich własnie jak bombsona. Na fotach gdzieś mam.Heheh wymiękam co za cholera. No nic, mamy jeszcze jedną chętną na dziś z ogłoszenia.Natomiast pojawiła się osoba zainteresowana z zewnątrz. Kumpelka podsyła.Ma się odezwać.Podobno domek miał już różne bullowate i to nawet problematyczne.Żyjemy będziemy oglądać,czuć i gadać : ) )Zupełnie jak psy.
-
Zdrówko dobrze dziękujemy: ) Za to borykaliśmy się z zalaniem uwaga,po raz 4 mieszkania.Od momentu pojawienia się nowego lokatora jestem zalewana przeciętnie raz na 4m-c.Facet to mega pusta pała.Nic do niego nie dociera.Poprzednim razem udawał ze go w domu nie ma, a mnie się w kuchni ciurkiem z sufitu w kilku miejscach lało.Spalił mi sie komputer.Zasilacz za 600zł tynk mi odszedł od ściany a ten *&^^%%urwiel rano przede mną śmignął do administracji i zgłosił awarię w pionie.I chugons, nie dostałam odszkodowania ,bo miszkam przecież w 10p bloku i nie wszyscy sa na miejscu.Jedni są wyjechani inni wynajmują więc nie można było dostać się do mieszkań.Teraz go złapałam w mieszkaniu ale pewnie tylko dlatego że miał jakiś jubelek, bo był podpity i widać było że już leżał.Ale normalnie jakieś przeczucie mnie tknęło, bo byłam po drugiej stronie miasta i miałam jeszcze gdzieś pojechać tak że wróciłabym ok 23 do domu.Ale że akurat podjechał autobek w moją stronę, to tak jakoś sobie myślę muszę do domu i wsiadłam i do domu.Wchodzę, patrzę na podłogę między kuchnią a pokojem i widzę kałużę.Ale od razu wzrok na ściany i sufit i niespodzianki już nie było.Gdybym wróciła później to bym miała wszystko zalane."Bo mi znowu rurka od brodzika pękła "Kur^^%$ ile razy, po remoncie i wymiane rur, może pękać nowa rura od brodzika? Poza tym sam się sypnął z kłamstwem ,bo przecież poprzednio naściemniał ,że to nie u niego.2x wcześniej nie miał wyboru, bo lało się od rana.Pan policjant z wyższą rangą.Tak na niego nawrzeszczałam, że mu jaja urwę itp ,bo ile można być tak nieogarniętym matołem? że sąsiedzi powychodzili: ) może chociaż draka coś pomoże, a psy jakie były zdezorientowane.Woda w pokoju i one w tym wszystkim .Eh Odezwały się 2os.Jedna ma podjechać w nadchodzącym tyg.Zobaczymy.Druga ma się odezwać, jak się zastanowi czy da sobie radę z czołgiem.Zobaczymy.
-
Oj tak dziewczyny:lol: Trzeba pamietać że to wielozadaniowy i taktyczny typ:cool3:
-
Domek jest poszukiwany.Teraz go dodatkowo ogłoszę w "mojej" jednostce wojskowej.Musiałam czekać na pozwolenie w nowym roku :) Jest.Więc zaraz po łikendzie będzie ogłoszony.Zobaczymy czy pojawią się chętni.
-
Dziewczyny i chłopaki! SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU : -) )
-
Ja za względu na zwierzaki choinki jako takiej nie stawiam,tylko wieszam gałązki i to na wszelki wypadek bez jakichkolwiek sztucznych ozdób.2lata wstecz Sprę dobrała się do gałęzi i pogryzła je razem z bombkami.Miałam takiego stracha że coś połknęła, że wolę nie ryzykować.Teraz przed świętami przyniosłam gałązki i zakupy, to za nim zdążyłam się rozpakować już jedna była zaciągnięta do łóżka i rozpracowywana: ) ) Dwie zadowolone paszcze pokryte igłami.Bombat przytył przez święta,bo miał mega wyżerkę ze sprę.Do tego stopnia miały pełne brzuchy wszystkiego że nawet suche poszło w odstawkę.Ciasteczka,psie czekoladki, resztki ze stołu.Jak zjadł rybę z łazankami: )) to po tem położył się z kotem na narożniku do góry brzuchem i bekał.Myślałam ze orłą wywinę ze śmiechu.:lol:
-
Wszystkim emaptycznie szczerym i kochającym, choćby mikro robaczka. Potrzebującym rzeczywistości własnej,normalności własnej, przestrzeni do samorealizacji i zrozumienia, bliskich.Prawdziwego kochania, miłości. Wesołych Świąt. Życzy Bombat, Miss Sprę, Zygmuntyna,Gambit kot puchatek tymczasowicz/Jadę do domku w styczniu/ i ekipa opiekuńska w zestawie Marcelina, Andrzej i niestrudzony nianiek Olgierd :tree1: