Jump to content
Dogomania

Dżdżowniś

Members
  • Posts

    2781
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dżdżowniś

  1. Całe jedzenie daje mu lekko podgrzane w mikrofali.Ryżyk cieplutki.Kurde, kiedy te niepokojące objawy znikną.
  2. Słuchajcie. Przykra sprawa. Germaine dała mi do zrozumienia że nie może wspierać Bombata skoro nie ma na niego wpłat. Cóż. Pies był " wspólny " u mnie ma DT hmmm. Najpierw go olało AB teraz Germa i zostałam z nim sama. Teraz jeśli ktoś chciałby wspomóc Bombata choćby kilkoma złotymi na karmę czy leczenie ,to już niech odzywa się tylko do mnie. W chwili obecnej pokrywam 100% jego utrzymania i leczenia jako dt. Muszę go zaszczepić. Mam nadzieję że się nie pochoruje. Nie wiem co dalej. Dobrze że nie mam takich " wspólnych " psów więcej.
  3. Kurcze ładnie chłopak dziś je, ale ma znowu rozwolnienie.Straszne nie jest, ale jednak jest i coś czuję że znowu zleci 20 dag Eh Wody standardowo zero.
  4. [quote name='Asiaczek']Fajnie się czyta inny tekst, niz ten "chorobowy":) Jeszcze pozaciskam, dobrze? pzdr.[/QUOTE] Pozaciskaj:lol: Jednak udaje mi się dziś" Nic nie robić " Słodkie maleństwo na maksa .Ma już ksywę/ Piszczała/
  5. Ja uczuć nie blokuję tylko myślę zdroworozsądkowo.Mam naprawdę małe miszkanie.I muszę mieć świadomość, że ktoś też jeszcze potrafi zadbać o zwierzaka nie gorzej ode mnie i oddaję.Ale nie ukrywam, że tęskni mi się do tych choler;) 2 tymczasy zostały do końca swoich dni. Staruszki były schorowane i tych nie mogłabym za skarby oddać. M&S ta cholera jest głaskana i przytulana non stop.I do tego stopnia się rozbestwił że piskiem wymusza branie na ręce albo na kolana :lol: Teraz trzeba nad nim popracować ,bo raczej 30-40kg maleństwa nikt na kolankach trzymał nie będzie.
  6. [quote name='Chiquita&DeeDee'] Jeździsz na interwencje? Podziwiam, ja jestem za słaba chyba, szczególnie jak przywiozłam mojego 2 psiaka, w stanie skrajnego zagłodzenia, zaniedbania i skatowania... Tydzień ryczałam, półtora roku walczyłam, żeby wyszła na psa.. nie wiem jak można to widzieć na co dzień.[/QUOTE] Jeżdżę. Przez mój dom przewinęło się naprawdę dużo zwierząt.I jednymi z najgorszych przypadków były sfilcowane do granic możliwości szhitzu i maltanka.Śmierdziały tak masakrycznie że szok.2 małe pieski zasmrodziły mi dokumentnie mieszkanie.Jedna nie chodziła i wszyscy myśleli że ma jakieś porażenie, a okazało się po obcięciu części tego runa, że nogi miała zblokowane tym kołtunem.Ogólnie były to zafilcowane szkieletory.Natomiast całkiem jie dawno pojechałam do lecznicy po psa z interwencji koleżanki.Piękny okaz asta.Mega grzeczne wielkie bydle i ciężko chore.ludzie od kórych go zabrano mieli w dee że pies przewraca się przy tym strasznie kaleczy i nie je. Nie widzieli problemu.Niestety okazało się że to choroba mózgu i trzeba go było uśpić.I mega mi było przykro bo był naprawdę piękny i taki kurde grzeczny.Eh
  7. Widziałam na fotach Twoje mikrusy i dziewczyn: ) Super ekipa.Moja sąsiadka chce mieć takie maleństwo, ale nie kupi, czeka aż Ja coś z interwencji przywiozę. Co z Tytusa wyrośnie hmmm Uszy duże klapnięte, pysk szczupły, no ale może nabierze fafli jak przytyje, z tym że głowa delikatniejsza. Grube kości łap z dość potężną stopą : )) Gruby ogon i cały w prążki czyli morengo.Piaskowe :lol: Co z tego wyrośnie to pewnie zobaczymy dopiero jak dorośnie.Mogę strzelać. Mixtura mixtury z labkiem mama, tata z corsiakiem ? Cokolwiek to będzie będzie duże i masywne sadząć po budowie.Zrobię mu nowe foty i wrzucę.Ocenisz sama :lol:
  8. : ) Tytek już przyzwyczajony do porannej, 5.oo, miseczki.Muszę zmienić te godziny ,bo chodzę jak duch.Poranek zaczeliśmy od przecierku z bozitą.Później będzie kleik ryżowy z rosołkiem i kurczaczkiem, a co po tym zobaczymy.Normalnie rozpisuje mu dietę : ) Wody zero.Ale teraz jak dostaje pół kroplówy może mu się ruszy? Poza tym zamówię mu indestinala suchego. Kumpeli pies dostaje po operacji. Ja będąc u niej w odwiedzinach wzięłam kilka granulek żeby zobaczyć czy Tytek zje .Zjadł i to ze smakiem. Puszki tej karmy są ewidentnie dla niego be.No ale cóż, niech je co chce, żeby tylko jadł.Już powinien ważyć ok 12-14 kg a waży 8,6 wczorajszy wynik.
  9. Jestem/śmy/ Właściwie z pracy. Zaktualizowane i foty i paragony są na miejscu : ) Wieści są dobre.Od dziś tylko po pół kroplówki do poniedziałku.Dostaliśmy też na wickend zastrzyki osłonowe i rozkurczowe ,a to ze względu na zgazowanie brzuszka. Ale : ) wetak była mega zaskoczona po zastanowieniu się kiedy on zaczął jeść.Zaczął jak wpadłam na cud pomysł, zakupu przecierków.I poszło. Zjada całkiem bezproblemowo, ale oczywiście w małych porcjach.Przecierki są super/za wszystkie nie ma paragonów ,bo sąsiadka postanowiła się dołożyć i kupiła mu kilka słoiczków, Tego nie wpisuję.Dziś zjadł;1/2 przecierku,rosołek z bozitą /2 płaskie łyżki stołowe,druga połowa słoiczka przecierku i 2łyżki ryżu, 1/3puszeczki 300g,kurczaka z ryżem+ rosołek : ) A co, można, można : )) Jestem meeega szczęśliwa, nareszcie: )) Wody zero, ale tak jak pisałam zaczęłam się do tego jakoś inaczej ustosunkowywać i nie panikuję.Wetka/ki, też ma wielkie oczy.Zaczął jeść znienacka.Nawet marudzi że nie takie papu chce.Ogólnie jutro będzie pierwszy dzień, od 17dni , nie iścia do weta: ) chyba żeby coś się działo. Mam zamiar zrobić sobie dzień w pidżamie z dziabągami.Tylko ciekawe czy mi się uda.
  10. [quote name='Asiaczek']Z rana takie optymistyczne wieści:) Rzeczywiscie "hydrozagadka":) Jakie plany jedzeniowe dla Tytuska na dzisiaj? Możesz mi wyslać te paragony na maila (basenji@onet.pl), ja je wstawie do najbliższego postu, a Ty potem tylko "Kopiuj-Wklej" zrobisz:) Bo ja do Twoich postów to nie moge wstawiać zdjęć... pzdr.[/QUOTE] Wiem już dlaczego mi foty nie wchodzą: ) Wrzucałam je z małego laptopa, a normalnie korzystam też z dużego kompa i tam nie ma problemu.Na tym g.... nawet foty na bazarkach mi się nie otwierają, a jak już to z /dobowym/ opóźnieniem. Ogarnę to później. Dobrze jest, plan jedzeniowy jest już taki.Przecierek jest wzbogacany wysokoenergetyczną Bozitą, kumpela mi dała dla niego na testa.Wpyla aż miło.Oczywiście porcje są małe, ale często podawane. Rosołek wypił.Mało ale zawsze coś.Organizm się rozkręca: ) Kamień z serca.Teraz już sama myślę że może wody nie tyka, bo papu mokre i kroplówka więc na teraz mu wystarczy.Zobaczymy.Oby bez sensacji.Dziś do weta na popołudnie idziemy.
  11. Kurde Ja to zaraz szału dostanę z tym wrzucaniem fot z paragonami i nie tylko.Wywala mnie i tyle.Albo kręci się zasys w nieskończoność.Uuuu. Siedzę jak pisałam wcześniej do 4.Tytus znowu zjadł i kupa po prostu piękna i rasowa.Apetyt ma i już wybrzydza ale wpyla i nie wymiotuje : ) eh ciężka praca się opłaca.Oczywiście kroplówka to mega dramat, ale w pompie niech się drze i wyzdrowieje.Wody zero.Normalnie Hydrozagatka: ) Optymistyczne dobranoc. Jutro trzeba zacząć zrzucać dzisiejsze pączki.
  12. Wróciłam.Zero wymiotów. Mały zjadł juz część następnego słoiczka i znowu trochę kurczaka.Kupa ładna, ale płatki ryżowe rozgotowane na klej, które zazwyczaj pies najlepiej trawi u niego wyszły dość znacznie widoczne.Podtrawione ale niestety.Cóż bez załamki ,bo przecież wiadomo że mu jelita szwankują.I tak dobrze że nic nie zwrócił. Znowu gotuję rosołek i znowu będę mu go podsuwać do skutku.Bardzo,bardzo się cieszę.Zaraz kroplówka.Facet przyniusł mi bardzo duże słuchawki : )) tylko że Ja to luz , sąsiedzi już o mnie gadają.Nie po raz pierwszy, tylko tematy się zmieniają.Dziewczyny z bloku przyszły odwiedzić Tytka i się pośmiałyśmy z plotek.Zabieram się za wpisy na pierwszą, a właściwie drugą.
  13. [quote name='agawa9']Dżdżowniś-Ty to się najwyraźniej nie masz prawa nudzić w życiu, co?? Bombat, szczeniory w wanie, teraz Tytus 3mam kciuki za gluta[/QUOTE] Dzięki że zajżałaś. O tak nie nudzi mi się.Szczeniaki pomieszkały sobie, podrosły i pojechały do kochających domków.Nic im nie było, kluchy takie z nich zrobiłam że hej, a ten ledwo się u mnie pojawił to natychmiast ciężko chory.I to tak że przez chwilę byłam w szoku.Z Bombatem też sa problemy zdrowotne.Małe ,bo małe, ale trzeba tym małym zapobiegać żeby się w większe nie przerodziły.I kurde muszę czekać na niańka albo andrzeja żeby po 2razy nie biegać do lecznicy, jak mam go wetce pokazać.Taki jest chętny do spacerku ale tylko do przejścia na stronę weta.: )) po tym jak wyrwie na smyczy w drugą stronę ,to można zaliczyć spotkanie z chodnikiem, a przy dwóch psach jest to ewidentne.Dobrze że Miss Sprę nie choruje, bo jak bym miała zatachać załą trójkę..... Tytus dziś dobrze, jak zwykle.Wetka bardzo się cieszy że ma apetyt na przecierki, więc mam je kupować i podawać. Wymiotów było mało, więc znowu zero leków stymulujących tylko antybiotyk i to już ostatni.Kroplówki jak zwykle, ale niestety wenflon nie wytrzymał, bo żyłki marne więc wszystko pod skórę.Już nie będziemy walczyć o podłączenie się pod żyły, bo on się tylko większego stresu nabawi no i przy takiej kruchości nie ma to sensu. Na razie idzie ku dobremu.Zaczął coś jeść, więc jak zwykle obserwujemy i czekamy. Wody zero.Eh, ale waga po tych słoiczkach poszła do góry: ) Kroplówka wczoraj+jakieś 270g przecierków i dziś przed podaniem aminokwasów na wadze 8,4 kg tak że uff.Zjadł ciut papki z płatków ryżowych i kawałeczek kurczaka zobaczymy co się z tym stanie.Lecę do sklepu i muszę pouzupełniać wątek. Masakra ile z tym wszystkim roboty.A i przyszło znowu trochę kasy na niego.Zapłaciłam 250zł żeby dług zmniejszyć bo już coś ok 500zł się zrobiło , a to jeszcze nie koniec jego leczenia.
  14. Może nareszcie. Idziemy do wetki.
  15. Cześć o " poranku ": ) Zadanie wykonanie 1 i 1/2 słoiczka przecierków zjedzone,zero wymiotów/hurrraa/ i nawet kupki jeszcze nie było. Słoiczki są po 190g. Wody oczywiście nie tknął, zaczynam się do tego przyzwyczajać.Nie spałam do 4.30 i dziś też nie zamierzam się kłaść wcześniej, skoro nam tak dobrze poszło.
  16. U mnie w wawie.Dziewczyny trzymajcie kciuki.Zjadł pół słoiczka przecierku z dynią,ryżem i kurczakiem+rozcieńczenie rosołkiem.Dostał czkawki i jak na razie nie ma sensacji.Siedzę i go obserwuje, jak czub.Takiego określenia użył mój facet, zabierając resztę stada na spacer.Ale sam się martwi.Dzwoni po kilka razy dziennie i pyta czy coś się ruszyło z piciem czy jedzeniem.Oby nie zwymiotował.Jak nic się nie będzie działo, to siedzę do 3-4 nad ranem i dam mu następną porcję i oby chciał zjeść.Jak on z tego wyjdzie, to Ja biorę wolne i niech się wali i pali.Śpię, jem i się relaksuje.I likwiduję wory pod oczami, których się nabawiłam przez tą straszną historię z jego zdrowiem.
  17. Mogę przykasować drugi w którym tylko informuje, że idziemy do weta.Przy okazji wykorzystam go do paragonów,bo z ilością fot różnie bywa.
  18. Asiaczek Ja dziękuję Tobie za to że jesteś. Jest 85zł z fejsa.Bardzo dziękuję dziewczynom za wpłaty.Wpiszę na pierwszą z inicjałami ,bo może ktoś sobie nie życzy być z imienia i nazwiska wpisany.Pieniążki przeznacze na bierzące wydatki na jedzenie i lekarstwa, ogólnie potrzebne wspomagacze dla Tytusa.
  19. Kurde mam znowu inaczej płynące dni niż zaplanowałam.W lecznicy 2godz ,bo wenflon powoli, ale dał radę zaciągnąć Duphalyte i na tym koniec, żeby nam chociaz ze 3dni wytrzymał.Antybiotyk w tyłek i tyle z leków.Zapisaną ma vit C w kropelkach na żyły i już wykupiłam.Poszłam też po przecierki dla dzieci.Dziś ogólnie Tytus ma dzień bez wspomagaczy.czyli nie dostał przeciw wymiotnych i rozkurczowych i czegoś tam jeszcze żeby dać organizmowi moment wytchnienia od chemii no i żeby się wykazał działaniem własnym.Zobaczymy.Na razie tylko jeden raz zwymiotował w domu po powrocie z lecznicy.Akurat jak mnie nie było.Sama woda.I w sumie jak zwykle.Nianiek nie zauważył żeby chociaż powąchał miskę z wodą, więc następny dzień nam mija bez zmian w temacie samodzielnego picia.Eh Natomiast poszłam za ciosem i wziełam już skierowanie na USG.Na dziś kasy nawet nie ma, ale to na dziś.Jutro może jego sytuacja finansowa się ciut zmieni na lepsze.Krew w ustalonym terminie.Wetka specjalnie przeciąga ,bo w którymś momencie dostawał 2antybiotyki na raz, więc obraz wyników mógł być mocno zaburzony.Zobaczymy jak z tymi przecierkami ciałko sobie poradzi.Nie jest źle, nie jest dobrze.A co do mąki ziemniaczanej.Przy większych psach z większą przepustowością można póbować podawać.Przy szczeniorach ,takich jak odwodniony Tytek może pojawić się klucha w jelicie.Organizm wchłonie wodę, a mąka zwiąże się ze śluzem i może powstać nieciekawa sytuacja dla niego.No nic, będę póbować, ale bez eksperymentów po troszku różnych metod.Siemię mam czy przejdzie do dwunastnicy i dalej, to inna sprawa. Gastrolit jest,vitC jest, słoiczki z przecierkami są,Intestinal jest, rosołek ugotowany jest.Cierpliwość jest.Jest też kroplówka do skończenia i tu już się boję jak on będzie się darł.
  20. Wetka powiedziała żebym mu zrobiła roztwór z gastrolitu,zresztą na samym początku choroby poleciałam do apteki po niego,i podawała ,tak jak na początku po ok10ml.Tylko że z nim jest taki problem, że co Ja mu na siłę wciskam ,to on dosłownie za chwilę zwraca.Wniosek u wetki był taki że ma podrażniony przełyk.Walczyłam z nim strasznie żeby mu na siłę na początku cokolwiek wcisnąć i żeby chociaż ciut zostało w żołądku. Papu dla bobasów podałam w nocy.Pół słoiczka dostał ok 1, wymiotował ok 4, tak że papu poleciało dalej.Zresztą kupa świadczy o tym że strawił:) i to całkiem pożądnie jak na to co było do tej pory.Dokupię dziś kilka i spróbuję po łyżeczce częściej mu podsuwać.A nóż widelec, zaskoczy:)
  21. Kupy są.Raz ładnie,raz brzydkie, ale są.Natomiast bez cienia wątpliwości, jeśli nic się nie zmieni do końca tyg,to zrobię mu usg żeby dokładnie obejżeć cały brzuch.Nawet u takiego malca, zakładam że mogą być przy takiej chorobie problemy z innymi narządami.Dziewczyny jeśli wam przyjdzie coś jeszcze do głowy apropo porawienia jego stanu zdrowia ,to piszcie od razu.Bo mimo wszystko nie opuszczają mnie smutne myśli choć staram się patrzeć optymistycznie na to co dzieje się z nim w czasie podjęcia leczenia.Stękuś zasnął mi pod nogami.Dołożę foty, jak wrócę od weta. M&S i Asiaczek czy podesłąć wam dane do przelewu ? Zapomniałam wczoraj napisać, że kupiłam słoiczki z przecierkami dla niemowlaków, takich 4mc.O dziwo zjadł jednego pól i nic.Dopiero w nocy go torsje złąpały, ale jedzonka nie zwrócił.Może obrałam dobry kierunek zobaczę jak dziś sobie poradzi z tym papu.
  22. [quote name='Asiaczek']Kiedys moja sznaucerka olbrzymka tez miala podobne objawy: co się napisła/zjadła - po kilku minutach - zwrot.... Okazało sie, że połknęła piłeczke lankę taką, jak do tgenisa stolowego. Tytusek mial robione USG, prawda? Nic nie wyszlo w przewodzie pokarmowym...? Może tak się coś osadziło i przeszkadza mu w przechodzeniu pozywienia dalej...? Kurczę, co tam się dzieje...?!?!?! pozdr.[/QUOTE] Na opisie z pierwszego dnia masz zalecenie zrobienia badania na wgłobienie jelit gdyby się nie wypróżnił.Całe szczęście że jelita się nie pozakładały, bo pani Gurnik powiedziała że mało psów z tego wychodzi.Kupa się pojawiła więc wetka usg nie zlecała ,bo nie widzi takiej potrzeby.Gdyby coś połknął,to światło jelit byłoby zapchane, kupy by nie było.Jest tak odwodniony że bezproblemowo można mu wymacać cały brzuszek.Wetka zakładając wgłobienie po tak silnych biegunkach, kawałek po kawalku macała mu jelita szukając zgrubień.Gdyby tam coś było, byłby wyczuwalne ,przy tym brzuch byłby zgazowany i to bardzo.Poza tym po takim czasie już by nieżył.W domu nie posiadam/na wszelki wypadek, małych, miękich czy łatwych do pogryzienia zabawek.Wszystko kauczuk i gabaryty nie do połknięcia.Duże pluszaki do ciągania dla psiaków.Pozbawione plastikowych oczu, nosów itp.Nie zbieram tak zwanych pierdułek, więc nawet przypadkiem psów nie kusi. Jeśli muszę jechać do pracy ,to siedzi z psami nianiek.Jak Tytka przywiozlam ,to nie był dosłownie spuszczany z oczu ze względu na tymczasa Bombata.Ten jest zazdrosny i małemu się oberwało z tego tytułu, choć teraz nawet śpi z nim na posłaniu.Koleżanka pielęgniarka, mówiła, że ma ludzi w szpitalu z ciężkimi stanami zapalnymi brzucha czy jelit i też długo są stawiani na nogi.Są nawet przypadki cofania się kału do żołądka po takich zapaleniach, ale skoro ludzie z tego wychodzą ,to psiak tym bardziej powinien.O właśnie pojawiłą się kupa.: )Dziś się postarał i nie jest niepokojąca, choć w nocy znowu wymiotował. Wody oczywiście zero.
  23. Zasypał nas na biało.Cholery szaleją.Natomiast niepokoi mnie stan zdrowia mojego tymczasa Tytusa:( Psa dopadły 2choroby porażające przewód pokarmowy i od czasu wyjścia z kryzysu stoimy w miejscu.Nawet Bombson mega zazdrośnik śpi z nim na posłaniu.może mu wspólczuje? [url]http://www.dogomania.pl/threads/222959-Tytus-10tygodni-życia-parwo-z-intoksykacją.Potrzebuje-wsparca-w-leczeniu-Wawa[/url].
  24. :shake:Nie wiem, wetki nie wiedzą.Mam pierwszy raz od iX lat psa ,szczeniaka z taką historią. Przyznam szczerze że jak zapadł na zdrowiu, to normalnie byłam w szoku.I w ogóle że żyje i jakoś chodzi , a dosłownie nie je i nie pije. Rano zrobie foty jego pokłutych łapek.Zobaczysz jak to wygląda.
  25. Jesteśmy.3,5godz w lecznicy byliśmy.Przy tym 2godz skowytu.Musiałam po powrocie natychmiast podjechać do pracy i dosłownie przed chwilą weszłam do domu. Waga znowu w dół.8,2kg czyli 0,5kg mniej od niedzieli.Dziś już jest chyba absolutna granica jego wytrzymałości na kłucie.Tytus ma straszną kruchość naczyń.Co wetka z mikro wenflonem ,to nam żyła pyk i pęknięta.Ale mimo to wenflon założony na tylną łapkę.Założony po godzinie z przerwami, bo się kolejka w poczekalni tworzyła, więc akurat miał chwilę odsapnięcia od prób.Masakra to jest mało powiedziane.Musiałam dosłownie leżeć na nim ,bo wyrywał i darł się przy tym tak że aż ochrypiał, a Ja ogłuchłam.Wetka łzy, Ja też,bo ile można go tak męczyć, ale to z potrzeby ratowania go, przecież.Ludzie w poczekalni myśleli że pies jest całkowicie połamany i stąd przeraźliwy skowyt,pisk i charczenie.Jak on wyglądał po tych próbach wkłucia się do żyły i kroplówkach:roll:Łapy popuchły od zacisków.Garb centralnie na karku i wielka gula z aminokwasów na zadzie, gulki po zastrzykach po drugiej stronie.Jak go jedna babka zobaczyła ,to była w szoku. Stan na dziś stabilny.Przy spadku wagi o dziwo dziś po kroplówce, brykał.Pewnie się ucieszył że zakładam kurtkę i rozkładam ręcznik, więc na bank opuszczamy miejsce tortur. Obie wetki cały czas uspokajają, że przy takim ataku 2chorób, robalach, pierotniakach nie jest z nim już tak źle jak było.Fakt. Ma apetyt, co świadczy o tym ze zdrowieje tylko żołądek nie przyjmuje pokarmu we właściwej ilości. No ale tu jest nadkwaśność i ściany są bardzo podrażnione.Tylko co z tą wodą? Dosłownie zero reakcji na nią. Przepraszam, tuż przed samym wyjściem do weta podszedł do miski i się trochę napił.Odczekałam chwilę z nadzieją że nie zwróci.Niestety, zwymiotował kilka minut później. I tu same wetki się zastanawiają, dlaczego wody nie przyjmuje? Gdyby ktoś go zobaczył po nafaszerowaniu go lekami pomyślałby że pies /owszem ma zapadły brzuszek i te pokłute łapki, ale tak na oko to raczej strasznie żle nie wygląda/.A tu niestety, bez leków byłoby bardzo źle. Normalnie wyłączyły się chyba jakieś funkcie i teraz trzeba czekać aż z powrotem zaskoczą na działanie. Zrobimy mu krew w poniedziałek.Od jutra rozpoczynamy odkwaszanie ogranizmu przyniesionym przez moją koleżankę pielęgniarkę Prazigastem.Wetka powiedziała że to jest dobry lek, tylko musi dokładnie obliczyć dawkę dla niego ,bo to jest fiolka przeznaczona dla dorosłego człowieka więc trzeba uważać. Na dziś żadnych zmian w postępowaniu nie ma .Musimy być dobrej myśli,choć Ja szczerze, to mam lekką paranoję na jakąś przykrą niespodziankę. Oby nie, ale każdy wie jak to jest, jak się od 2tygodnie mało śpi i właściwie mieszka u weta. Dziewczyny, witam na watku.
×
×
  • Create New...