-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Uzupełniłam dokumentację w pierwszym poście, dodałam zdjęcia paragonów. Ellig: Dziękuję, trzymam kciuki za decyzję Klubu. Jeżeli będziecie się wahać, mieć pytania, mogę podać do siebie nr telefonu i porozmawiać. kejciu: Rzeczywiście, dr Traczyk to wspaniały lekarz, uratował mi kiedyś totalnie chorą i połamaną tymczasowiczkę pitbullkę. Będę wdzięczna za opinię, podaj mi na PW adres mailowy, wyślę wszystko co mam. W zeszłym roku Sajuki prowadził neurolog dr Lenarcik i reszta zespołu z lecznicy Anima (chirurgia, diagnostyka obrazowa), zalecili tomografię. Mogę do nich wrócić, mam 100% zaufanie do tej lecznicy. Polecano mi jeszcze skonsultować sprawę z dr Olkowskim, właśnie jestem w trakcie ustalania ewentualnej wizyty. Na tomografię nie muszę czekać, na SGGW powiedzieli, że w takim przypadku zrobią z dnia na dzień. malagos: Pojęcia nie mam, podobno w zeszłym roku miała już taki epizod, nikt nie wie dlaczego. Liczę, że teraz też przejdzie. TZ już wrócił, Saj odsiusiana i wreszcie zasnęła - praktycznie od razu po powrocie. Chyba jednak to dlatego tak piszczała, zobaczymy co będzie wieczorem. Może to też jakieś neurologiczne reakcje?
-
Rozumiem oczywiście, tak naprawdę wsparcia Klubu WB potrzebujemy głównie na diagnostykę neurologiczną, koszt tomografii komputerowej to ok. 650 zł (tak podano mi wczoraj na SGGW). Na to oczywiście będzie rachunek. Może żeby nie robić zamieszania usunę z rozliczenia badania, za które zapłaciłam bezpośrednio do laboratorium, ale zostawię powyższe wytłumaczenie, no bo skądś się te badania musiały wziąć w końcu :) Edit: Usunęłam, będzie przejrzyście, TZ pojechał z Saj na opróżnienie pęcherza i zabrał dokumentację, jak tylko wróci dołączę zdjęcia rachunków. Proszę o sugestie i upominanie mnie, jeżeli coś będzie się wydawało niejasne, nie mam dużego doświadczenia w prowadzeniu takich spraw, więc proszę o wyrozumiałość.
-
Jest gorzej, Sajuki się nie załatwia. Od wczorajszego poranka po atakach nie zrobiła siku ani kupy :( Do tego cały czas jest pobudzona, mamy za sobą kolejną nieprzespaną noc, bo Saj chodzi po mieszkaniu, piszczy, szczeka. Je i pije normalnie, tylko że jest nienaturalnie pobudzona i nie załatwia się na spacerach (nawet nie próbuje). Ona nigdy nie była aktywna, to był spokojny leniuch kanapowy. Nie wiem, czy piszczy z bólu, dezorientacji, czy dlatego, że chce siku, a nie może zrobić. Dostała wczoraj wieczorem i dzisiaj rano Luminal, rano i teraz niedawno NoSpę, może się wysika. Szkoda mi jej bardzo, powinna odpoczywać po serii ataków, a dalej się męczy, nie mam pojęcia dlaczego i jak jej pomóc :( malagos: Saj była pod opieką moich koleżanek, które ją znalazły na ulicy i odebrały z poprzedniego domu. Umieściły ją na tymczasie u swojego kolegi, nie jest zalogowany na dogo. Chłopak miał dobre chęci, nawet się z sunią zżył, ale nie podołał opiece nad nią, pilnowania leczenia itp. Jego rodzina kategorycznie nie zgadza się na psa. Uciekła mu dwukrotnie, za każdym razem ja ją odnalazłam. Za drugim razem nie zdecydowałam się jej oddać, boję się kolejnej takiej sytuacji. To i tak cud, że udało się ją odnaleźć, nie miała nawet adresówki na szyi. Nie powinna być puszczana ze smyczy po prostu, bo nie wiem ile winy człowieka jest w tych zaginięciach. Obecnie ludzie albo wycofują się z pomocy Sajuki, albo skłaniają się w stronę uśpienia z powodu jej stanu zdrowia i tego, że ciężko będzie znaleźć odpowiedzialny dom, który nie dopuści do kolejnej tragedii w jej życiu. Zostałam z tym sama, dlatego założyłam wątek i zawracam Wam głowę :( Ellig: Wasze wsparcie dla Saj byłoby olbrzymią pomocą. Oczywiście rozliczenia będę rzetelnie prowadzić, dzisiaj zrobiłam zdjęcia wyników badan Saj, mam też rachunki za USG i nocną wizytę w lecznicy, kiedy dostaliśmy leki (podczas poprzednich nie wzięto od nas pieniędzy). Mam zaprzyjaźnionych weterynarzy, którzy nie biorą ode mnie pieniędzy za wizyty, przy wykonywaniu badań płacę tylko tyle, ile liczy sobie laboratorium lub koszt leków. Piszę, żeby wszystko było jasne, dlaczego np. nie mam paragonu za niektóre wizyty, a o nich wspominam :)
-
kejciu: Tak, to ta sunia, miała wątek tutaj na dogo po zaginięciu z poprzedniego DT. Odnalazłam ją w schronisku po kilku dniach. Sajuki teoretycznie była na Luminalu od roku. Nie wiem, czy podawany był regularnie, raczej nie, bo nie dopilnowano wielu innych spraw. Miała ataki, nawet po kilka pod rząd. Była otępiała, doszło np. do zatrzymania moczu i nie załatwiała się kilka dni. Nie wiadomo dlaczego. Już na początku pobytu w poprzednim DT neurolog i lekarze prowadzący sunię zalecili tomografię. Nie została wykonana. Teraz po wczorajszych atakach, kolejnych zaleceniach badań i tak długim czasie szukania suni domu skłaniam się raczej w kierunku wykonania tych badań. Tym bardziej, że jeżeli wczorajsza seria ataków się powtórzy sunię już obligatoryjnie trzeba będzie wprowadzić w stan śpiączki i wybudzić do badania tak czy inaczej. Albo uśpić, bo koszty farmakologii, badań i utrzymania jej w szpitalu, do tego zagrożenie zaczną osiągać niebotyczne rozmiary. Wczoraj luminal w czopkach nic nie dał, ataki nasilały się z każdą godziną. Trwały od 14:30, seriami lub pojedyncze, ostatni był o 6:50 rano, po kilkugodzinnej przerwie i długo po podaniu leków. Pod koniec dostała Diazepam we wlewce, nie wiem czy pomógł czy tak czy inaczej by się skończyło. Dzisiaj cały dzień sunia jest pobudzona, piszczy, szczeka, zachowuje się nietypowo. Stado zaczyna reagować na nią źle, nie potrafię przewidzieć co stanie się, gdy zostawię ją samą z psami. Zamknięta pobudza się, denerwuje i mogą wystąpić ataki. Jeżeli ma guza mózgu mogą dojść napady agresji, mam w stadzie niedołężnego staruszka, który nie przeżyje starcia z nią. Jestem w kropce. Jeżeli ktoś z Was jest w stanie wziąć Sajuki na DT możemy spróbować ustawiać ją tylko na lekach i pominąć na razie tomografię. Zyskamy czas. Ja nie mam możliwości zostawiania niezdiagnozowanego psa samego ze stadem. Muszę wydać ją do adopcji jak najszybciej, bo może dojść do tragedii, a jak mam rozmawiać z potencjalnym domem, skoro nie dość, że ataki są nieustabilizowane, to jeszcze nie znamy ich przyczyny. Proszę o rady, pomoc, bo dla mnie jest to sytuacja patowa totalnie. Nie chciałam jej zostawiać w schronisku, groziło jej zagryzienie ze strony psów z boksu podczas ataku, ale bez pomocy nie podołam opiece nad Sajuki.
-
agusiazet: Bardzo dziękuję, to ogromna pomoc dla suni. Ponieważ dzisiaj jestem totalnie niewyspana i zdenerwowana nie chcę brać się za rozliczenia, żeby nie popełnić błędu. Gdy tylko odpocznę wpiszę wszystkie wydatki na wątek i wyślę numer konta. Bonsai: Dziękuję za bazarek, zapraszam wszystkich po akcesoria dla piesków :) Kryzia: Dziękuję za wskazówki. Sunię widziało wcześniej kilku weterynarzy, dzisiaj też cały dzień konsultuję jej przypadek. Większość twierdzi, że tomografia jest konieczna. Gdyby sunia mogła u mnie zostać i nie miałabym innych psów, nie byłoby sprawy, bo można wtedy po prostu dobierać leki metodą prób i błędów. Jeżeli jednak mam wydać sunię do adopcji, to nie podejmę takiego ryzyka. Gdyby okazało się jednak, że to guz mózgu? Jak mam wydać ludziom tak chorego psa, jako wielką niewiadomą, plus na starcie narazić ich na olbrzymie koszty... No i sunię na kolejną zmianę domu, powrót z adopcji lub trzeci pobyt w schronisku bądź na ulicy. Moim marzeniem jest znalezienie dla niej domu znającego chorobę, nie bojącego się tego. Również wierzę, że można za pomocą leków wyeliminować lub mocno ograniczyć ataki i żyć komfortowo. Tym bardziej, że Sajuki jest wyjątkowo kochanym i wdzięcznym psem.
-
Zakładam wątek, bo jestem całkowicie załamana. Z góry przepraszam za nieskładność wypowiedzi, ale nie zmrużyłam dzisiaj oka, odwołałam wyjście do pracy, siedzę i myślę co robić. Sajuki to młoda, ok. 3-4 letnia sunia. Przez ten czas zdążyła przeżyć wiele. Była prawie rok w schronisku, potem została adoptowana przez ludzi, którzy nie dbali o nią, nie leczyli, doprowadzili do tego, że znalazła się na ulicy. Trafiła do domu tymczasowego. Mimo dobrej woli tam też nie zagrzała miejsca. Ponownie trafiła na ulicę i do schroniska. Niewiele myśląc zabrałam ją do siebie, ponieważ długo by tam nie przeżyła, miałam nadzieję, że sama sprostam opiece nad nią. Sajuki cierpi na padaczkę. Niestety nie była do tej pory prawidłowo zdiagnozowana ani leczona. Wykonałam jej badania krwi, moczu, usg. Liczyłam na to, że uda nam się zapanować nad chorobą. Wczoraj o godz. 14:30 zaczął się pierwszy atak. Później sytuacja rozwinęła się lawinowo, w ciągu kilku godzin sunia przeszła łącznie 12 ataków padaczkowych, jeździłam z nią dwukrotnie na nocny dyżur do lecznicy, groziło jej przegrzanie mózgu i śmierć. Wpadła w tzw. ataki gromadne, trudne do przerwania. Od trzech lekarzy, w tym neurologa dostałam informację, że Sajuki powinna zostać wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną do czasu badania przez neurologa i diagnostyki. Konieczna diagnostyka to tomografia komputerowa i być może rezonans magnetyczny. Jedne z najdroższych badań, nie licząc utrzymania psa w stanie śpiączki w szpitalu. Moje pozostałe psy staruszki generują nieziemskie koszty, nie jestem w stanie zapłacić za badania Saj. Nie poszłam do pracy, od rana siedzę przy suni i modlę się, by nie nastąpił kolejny atak, bo wtedy musimy podjąć natychmiastową decyzję. Jestem rozbita, załamana, nie wiem co robić. Chcę ją ratować, ale rozsądnie. Nie mam gdzie jej umieścić, u mnie w mieszkaniu jest czwartym psem (wszystkie wymagają specjalnej opieki), a w takim stanie nie może zostać z innymi psami sama. W ogóle nie może zostać sama, więc nie wiem jak pójdę w poniedziałek do pracy. Gdyby wczoraj mój TZ nie był na zwolnieniu chorobowym i nie byłoby go w domu Sajuki już by nie żyła. Koszt samego badania tomograficznego to co najmniej 650 zł, nie licząc konsultacji neurologicznych, leków i dalszego postępowania. Nie wiem, gdzie ją umieścić, aby była pod dobrą opieką. Nie wiem, jak wydać później takiego psa do adopcji, jak znaleźć ludzi o wielkich sercach, a jednocześnie możliwościach aby zająć się Sajuki. Może być tak, że kosztowne badania wykażą guz mózgu i psa trzeba będzie uśpić. Może też być tak, że nie wykażą groźnych zmian, uda się psa ustawić na lekach i będzie miał szansę w miarę normalnie funkcjonować do końca życia. Wiele psów i ich właścicieli żyje z tą chorobą. Serce mi pęka. Sajuki jest aniołem, bardzo spokojna, łagodna, patrzy mi z ufnością w oczy i przytula się na kanapie, jest typowo łóżkowym psem, który potrzebuje i szuka bliskości człowieka. Jest cicha, grzeczna, bezkonfliktowa... Pomóżcie proszę, jestem wycieńczona :-( Ciężko mi myśleć racjonalnie... Tutaj jeden z wczorajszych ataków: http://www.youtube.com/watch?v=-H34FohYqHQ&feature=youtu.be 8.11.2013: Sunia oprócz padaczki cierpi na szereg innych dolegliwości. Diagnostyka wydaje się nie mieć końca, a ja już ledwo daję radę. Saj ma kamienie w miedniczkach nerkowych, ma podejrzenie niedoczynności tarczycy i napady bólu o niewiadomym pochodzeniu. Tak strasznie szkoda mi tej młodej, kochanej psiny. Sensem jej życia jest przytulanie się do człowieka, a to przecież właśnie człowiek zgotował jej dotychczasowy los, porzucił kilkakrotnie i potraktował jak niewygodny problem. Pomóżcie proszę doprowadzić sunię do ładu, jestem z tym sama, nie mam wsparcia żadnej fundacji, opłacam potrzeby Saj z własnych pieniędzy. Poprzedni opiekunowie chcą, żebym psa uśpiła. Jestem zwykłą osobą, która porwała się na pomoc dla psa w potrzebie, ale teraz już wiem, że sama nie dam rady. Wyniki badań Sajuki: Zeszły rok: badanie krwi, sterylizacja, usg Najnowsze: - Badanie moczu - Badanie krwi strona 1, strona 2 - USG - Tomografia głowy - Badanie kału Wydatki: - 20 zł Badanie moczu - 70 zł Badanie krwi - 110 zł USG <PARAGON> - 43 zł Wizyta w lecznicy z powodu ataków <PARAGON> - 748 zł Tomografia komputerowa <FAKTURA> <SZCZEGÓŁY> - 100 zł Konsultacja u neurologa <PARAGON> - 64,04 zł Leki <PARAGON> - 28,86 zł Leki <PARAGON> - 35 zł Badanie kału - 70 zł Konsultacja u neurologa <PARAGON> - 250 zł Eutanazja Wpłaty: + 200 zł - wsparcie od klubu WB + 65 zł - Magda S. + 30 zł - mdk8 + 40 zł - Tianku + 20 zł - Anula + 100 zł - Panna Marple + 250 zł - Magda S. + 10 zł - mari23 + 20 zł - Javena + 100 zł - agusiazet + 125 zł - Bonsai bazarek + 50 zł - Bonsai + 25 zł - Diuna B. + 100 zł - Javena + 100 zł - lilk_a + 135,05 - Bonsai + 15 zł - zozola77 + 28 zł - Bonsai + 100 zł - bela51 bazarek fony RAZEM: (- 25,85 zł)
-
[quote name='Jara']Przyszło wczoraj, ale jeszcze nie rozpakowałam, bo musze je przewieźć od rodziców do siebie. Jest duże, tylko tyle wiem. O wiele za duże na mojego bulla :D[/QUOTE] A wzięłaś XXL? To co ma 110 cm szerokości? Ja mam mini "owczarka" 25 kg i liczę na to, że zmieści mi się w XL owalne (90 cm). Obym się nie przeliczyła :eviltong:
-
Fantastycznie:multi:
-
Dzięki za informację, to już wiem które brać :)
-
[B]iriska111[/B] pytałaś może czy to drugie owalne jest rozbieralne, tzn. czy można wyjąć wszystkie poduchy z obicia? Nie odpisują mi na razie, a na coś wreszcie się muszę zdecydować :)
-
Owczarki często mają bardzo wrażliwy żołądek, a może dlatego był tak chudy, bo coś mu dolega? Sprawdźcie lepiej. Przybiera choć trochę na wadze mimo tych biegunek? Z tańszych a niezłych karm jest Josera, Fitmin, Brit Care (droższy, ale dla wrażliwców), owczarkarze kiedyś chwalili sobie niemieckiego Kobersa. Popróbujcie z karmami z innym źródłem białka, może jakaś jagnięcina albo łosoś. Trovet ma też dobre weterynaryjne karmy, chyba są tańsze od RC i reszty, sprawdź. Jest też Farmina Vet Life, porównaj ceny bo się nie orientuję.
-
A ja bym była ostrożna z podawaniem karm typu aktiv albo dla szczeniąt. Nie wiadomo czy pies przez wygłodzenie nie ma uszkodzonych narządów wewnętrznych albo nie jest chory, więc raczej nie startujcie z wysokobiałkowymi i wysokoenergetycznymi. Trzeba by mu zrobić badania. Jak pisze [B]gryf80[/B] najlepsze byłyby karmy typu convalescence, dla psów wracających do zdrowia po przebytych chorobach itp. Jeżeli liczą się fundusze, to zwykła karma dla psów dorosłych dużych ras, spróbować którą najlepiej będzie przyswajał. Pamiętajcie, że wygłodzonego psa na początku nie można karmić "do syta", tylko maleńkimi porcjami bardzo często w ciągu dnia. Inaczej właśnie będzie problem z przyswajaniem, jego układ trawienny nie podoła dużym porcjom jedzenia na raz.
-
Ja się nie mogę zdecydować między tym: [url]http://allegro.pl/xl-owal-legowisko-lozko-kojec-psa-kota-producent-i3591773111.html[/url] A tym: [url]http://allegro.pl/legowisko-poslanie-kojec-lozko-kanapa-dla-psa-xl-i3522557219.html[/url] Nie wiem czy drugie jest rozbieralne, natomiast HobbyDoga mam już zwykły materac i daje radę od dłuższego czasu, więc jestem zadowolona. Trudna decyzja, bo nawet nie wiem, czy dobrze celuję w rozmiar. Największy mój pies waży 25 kg. Większy rozmiar od podanych w linkach wydaje mi się za duży, jeżeli polecacie go dla goldenów i labków, natomiast ten jakoś tak nie wiem czy nie będzie za mały... Jak przeczytałam rozmiary wewnętrzne. Ma ktoś z Was któreś z podanych przeze mnie legowisk?
-
Dzięki za podpowiedzi :) Znalazłam jeszcze w el perro. W OhMyPet na stronie nie widzę info, może źle szukam. [B]katasza1[/B] podaj jakiś namiar na koleżankę ;)
-
Pomóżcie proszę, bo skończyły mi się pomysły. Gdzie mogę zamówić cienkie (1,5 cm) długie obroże na wymiar (do 50cm) z wyszytym numerem telefonu?
-
[B]Rinuś[/B] i jak, kupiłaś to legowisko? Zadowolona jesteś? Może wiecie, czy to ma zdejmowane pokrowce, bo coś nie mogę się doczytać: [URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=3557987564&msg=Twój+e-mail+został+wysłany.&msgtoken=048a25b10f8bf5405c1e387864ffa85323220a1444b540a86acf77d00be2ff62[/URL]
-
Nie wolno podawać psu ludzkich leków przeciwbólowych, możesz mu tym zaszkodzić. Sterydu, który podajesz nie łączy się też z psimi lekami p.bólowymi, chyba że weterynarz wyraźnie zaleci inaczej. Dlatego udaj się z psem koniecznie do weterynarza, takie leczenie na odległość to żadne leczenie, a problem poważny. Psu załóż szelki, nawet zrób prowizoryczne ze sznura lub smyczy. Nie ważne, że nie lubi jeździć, trzeba mu pomóc. Tylko uzgodnij wcześniej wizytę i konieczność zrobienia ewentualnych badań, żebyś nie jechała na marne i żeby zrobić możliwie wszystko za jednym razem. W razie czego są już taksówki dla zwierząt, przystosowane do przewozu dużych psów.
-
Wielkie gratulacje! Pięknieje chłopak w oczach, jest naprawdę wyjątkowy.
-
Pamiętaj, że niezależnie od rasy jaką wybierzesz najważniejszy będzie wybór hodowli, z której kupisz psa. Znalezienie odpowiedniej, dobrej jest trudne i wymaga sporo zachodu. Niewykluczone, że po psa będziesz musiał jechać kawał drogi. Dlatego może od razu rozeznaj się w temacie, popytaj, zadzwoń lub pojedź do zkwp i zacznij rozmawiać z hodowcami. Każda z podanych przez Ciebie ras ma predyspozycje do różnych chorób, ważne, żeby rodzice byli przebadani, a hodowcy odpowiedzialni, a nie mnożący dla kasy. Szukasz psa do dzieci, a więc stabilnego psychicznie i tutaj wybór hodowli jest najważniejszy. Jak ugryziesz ten temat, to pewnie Ci się co nieco wyklaruje, bo np. nie będzie w najbliższym czasie miotów, albo hodowle którejś rasy nie spełnią Twoich oczekiwań.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Sznaucer olbrzym.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zależy jeszcze w jaki sposób się patrzy. Warto też nauczyć się rozpoznawać te spojrzenia. Twardy wzrok z usztywnionym karkiem, taki "polujący", nie jest dobry. Jeżeli patrzy spokojnie, obserwuje tak samo jak resztę otoczenia nie spinając się, to w porządku. Ja wiem, że to jest potwornie trudne do zaaranżowania, ale najlepiej gdyby pies nauczył się, że inne psy to taki sam element krajobrazu jak ławka czy śmietnik, a żeby to osiągnąć musi mieć dziesiątki, jeśli nie setki spotkań i mijanek z obojętnymi psami. Kaganiec, smycz i kontrolowana obserwacja podstawionych psów w parku, one się bawią, ćwiczą z właścicielami, a Wy sobie siedzicie i patrzycie. Nic się nie dzieje, nie dochodzi do interakcji. Chodzi o to, żeby psu spowszedniały te inne burki, żeby było ich tyle, że już nie warto się w nie wpatrywać i można się zająć czymś innym. Nie oczekiwałabym też w przypadku CC, że nie stanie w obronie Twojej i dziecka w takiej sytuacji jak ta z amstaffem. Tak jak pisze [B]Martens[/B], trzeba się starać przejąć kontrolę nad sytuacją, ale takiej reakcji raczej swojemu psu z głowy nie wybijesz. Nie będzie uciekał ani wywalał się poddańczo na plecki przed takim astem na pewno.
-
Nauka komend, współpracy z człowiekiem (podbuduje to ich pewność siebie). Nie ma nic za darmo, żadnych głasków, uwagi, mówienia do psów i brania na ręce jak się za Tobą snują, za to nagradzanie gdy któraś położy się gdzieś sama lub wykaże jakąkolwiek inicjatywę nie związaną z chorobliwym przywiązaniem. Nie reaguj na wymuszanie, karmisz, dajesz smakołyki, głaszczesz czy w ogóle interesujesz się psami tylko wtedy, gdy Ty zainicjujesz kontakt. Czyli wołasz psa do siebie gdy np. odpoczywa i wtedy dostaje coś fajnego, nigdy wtedy gdy sam to wymusi lub "wychodzi sobie" łażąc za Tobą.
-
Jajogłowy dostał jajo :diabloti: Gratuluję debiutu i czekam na jeszcze, tak łatwo się nie wywiniesz... Lewitujący bedlington i nowy kolega Yukiego, a moja nowa miłość, przez którą przegapiłam 90% wystawy :loveu:: [IMG]http://img202.imageshack.us/img202/2128/l1j0.jpg[/IMG] [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/2782/pu8u.jpg[/IMG]