Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Jak wyżej, do tego możliwe, że mimowolnie uczysz psa wymuszania uwagi i ciągłego męczenia Ciebie. Pamiętaj, że zabawa, nagrody i wszelka aktywność ma być inicjowana przez opiekuna, a nie przez psa. Czyli jeżeli leżysz na łóżku, pies przychodzi i Cię zaczepia, a Ty dla świętego spokoju się z nim bawisz, to masz jak w banku, że będzie to robił coraz częściej. Nie chodzi o ograniczenie zabaw z psem, a odwrócenie ról. Zapraszaj psa do zabawy wtedy, kiedy zachowuje się poprawnie, tzn. nie męczy Cię, do tego nagradzaj spokój, leżenie na swoim posłaniu, siadanie przed karmieniem i wszelkie pożądane, nawet błahe z pozoru rzeczy. Wszystkie, które uczą psa cierpliwości i opanowania: skupienie na Tobie, wykonywanie komend, spokojne zachowanie w domu, na spacerze, przy powitaniu, przy gościach i innych zwierzętach. Psiak załapie, że takie zachowania są pożądane i o to chodzi. Natomiast zachowania wymuszające i nerwowe ignoruj, przeczekaj i dopiero pobaw się z psem.
  2. Dziękuję, zajrzałam i przesłałam właścicielom zdjęcie do identyfikacji.
  3. Dotarła wpłata, bardzo dziękuję w imieniu Iggy'ego :loveu:
  4. Spełnić się spełnią, tylko tak jak piszesz, ktoś, kto się tym w ogóle nie interesuje i ma małą wiedzę może nawet nie zauważyć, że pies nie trzyma wzorca, bądź ma jakieś wady (nie każdy zagląda psu w zęby, na przykład, tak samo nie każdy powiąże chorobę psa z nieudolnością "hodowcy"). [quote name='lucky123']Moja matka kupiła ostatnio szczeniaka maltańczyka (podobno z hodowli, a nie pseudo).[/QUOTE] Można poinformować hodowcę psa, na pewno będzie niepocieszony (jeżeli to prawdziwy hodowca), że lata jego pracy, staranny dobór psów do hodowli, wysiłki by ulepszać rasę, by pieski rodziły się zdrowe, wzorcowe i z przemyślanych kryć ktoś chce zaprzepaścić tylko dla zaspokojenia fanaberii kilku znajomych. Nie wiem jak wyglądają przepisy związku, z którego jest pies, ale za taki numer grozi wykluczenie i piesek straci szansę na zdobycie prawdziwych uprawnień hodowlanych i krycie w sposób przemyślany i mądry.
  5. Jeżeli psiak jest szczeniakiem, jak napisałaś w pierwszym poście, to i tak trzeba jeszcze zaczekać z kryciem, niech psina dojrzeje, przecież nie będzie kryć dzieciakiem (mam nadzieję). Poza tym ciągnięcie do suk napalonego samca odbywa się nie tylko na spacerach. To są później nieprzespane noce, bo pies wyje, szczeka i piszczy, biega po domu, nie chce jeść,chudnie, sika gdzie popadnie niszcząc mieszkanie - wiem, przerabiałam niedawno na własnej skórze - koszmar. Psiak jest wtedy cały czas pobudzony i nerwowy, nie da się do niego dotrzeć. Zwierzę się męczy i człowiek też. Trzymanie aktywnego reproduktora w mieście, w otoczeniu cieczkujących non-stop suk to ciężka sprawa. Trzecia rzecz - jeżeli suka koleżanki jest nieprzebadana, to samiec może podczas krycia zarazić się od niej szeregiem paskudnych chorób. Ja bym nie zaryzykowała. Ostatnia, piszesz, że pieski wezmą znajomi. Jeżeli nawet w końcu się zdecydują (co jak piszą wyżej dziewczyny niekoniecznie musi się stać), to jak później mama będzie się tłumaczyć, gdy znajomym wcale nie wyrosną ze szczeniąt maltańczyki? Albo gdy będą chorować, będą mieć wady genetyczne? Wszystko jest różowo, dopóki szczeniaki są małe i słodkie, gdy zaczną się problemy właściciele na pewno pójdą po rozum do głowy i będą mieć pretensje, włącznie z chęcią oddania szczeniaka, zwrotem kosztów leczenia i zgłoszeniem do odpowiednich organizacji takiej "hodowli". Nie mówiąc już o utracie tych znajomych z kręgu przyjaciół ;)
  6. Jeżeli nie są oczyszczane regularnie zbiera się tam cuchnąca wydzielina. Może sama wypływać, a może spowodować stan zapalny. Pies interesuje się tamtymi rejonami, bo go boli, może się wylizywać, saneczkować, a może nie zwracać wcale uwagi, ale to nie znaczy, że wszystko jest w porządku. W cięższych przypadkach może wytworzyć się przetoka lub ropień. Tak czy inaczej sprawę powinien zobaczyć weterynarz, to on oczyszcza psu podczas wizyty gruczoły. Nawet jeżeli to nie one są problemem (bo przez internet tego nie ocenię), powie co dzieje się z psem.
  7. Idź do weterynarza, prawdopodobnie problem dotyczy gruczołów okołoodbytowych. Wtedy konieczna jest pomoc weterynarza.
  8. Delph

    nasze staruszki

    [quote name='Ja, ty i 2 psy']Proszę: [URL]http://www.firma-admiral.pl/[/URL] [URL]http://physiovet.freshweb.pl/rehabilitacja-psow/uprzeze/szelki-rehabilitacyjne-plus-tasma-lacznik/[/URL] [URL]http://www.k9.com.pl/sklep/szczegoly/73/4/szelki-specjalne/szelki-rehabilitacyjne---tyl.html[/URL][/QUOTE] Bardzo dziękuję, o to mi właśnie chodziło :)
  9. Super, posłanko na pewno się przyda. Ja w tym tygodniu jestem mocno niedostępna czasowo, więc jeżeli to nie problem możemy umówić się jakoś w przyszłym tygodniu. Bonsai, jak dasz radę wrzuć jakieś ładne zdjęcie Iggy'ego z naszych spacerów, ja mam niestety same nieciekawe. Iggy czuje się świetnie, jest po uszy (wielkie jak u nietoperza) zakochany w moim TZ, to teraz jego ukochany osobisty piesek ;) Iggy chodzi za Michałem cały czas, czeka na jego powrót z pracy i jest wielce zawiedziony, jeżeli to ja ukazuję się w drzwiach, a nie TZ :evil_lol: Poza tym nadal pochłania olbrzymie ilości jedzenia, interesuje się dziewczynami i pływa na spacerach. Niedawno go kąpaliśmy w wannie, tym jednak nie był zachwycony, to nie to samo co kąpiel w plenerze. Do tego toaleta uszu, obcinanie pazurków, czyszczenie oczu, czesanie i... Iggy się na mnie obraził :eviltong: Na szczęście szybko przeszło, jak dałam coś dobrego do jedzenia. Tak więc żyjemy sobie pomalutku. Dzisiaj moja wetka stwierdziła, że można Iggyemu zrobić rtg zatok, żeby zobaczyć, czy są czyste i czy rana po patyku już się zagoiła (czy nie ma stanu zapalnego). Jeżeli uznacie, że to dobry pomysł i są na to środki mogę go zawieźć i zrobić badanie. Jeżeli nie, zostaniemy przy obecnym leczeniu, wzmacnianiu odporności. Niedługo też trzeba by Iggyego odrobaczyć i zaszczepić, bo ze względu na dotychczasowy stan zdrowia nie można było zrobić mu wirusówek ani wścieklizny.
  10. Delph

    nasze staruszki

    Poszukuję namiarów na sklepy i firmy robiące na zamówienie (lub gotowe) nosidła i szelki do podtrzymywania zadu dla psów. Miałam kiedyś gdzieś namiary i mi wsiąkło. Będę wdzięczna za info.
  11. Spojrzałam przy okazji w Waszą galerię. Kup porządną, szerszą obrożę i dopasuj ją porządnie, żeby leżała za uszami psa. Albo szelki, jeżeli nie czujesz się bezpiecznie i boisz się, że wyjmie łeb z obroży. Do tego grubszą, porządną i długą wygodną smycz. Nie pozwalaj jej brać w zęby, tak jak to widać na zdjęciach, bo wreszcie Ci ją przegryzie. No i w drogę, wychodzicie i idziesz szybkim zdecydowanym marszem, nie kluczysz, nie zatrzymujesz się, obierasz kierunek, cel i idziecie. W jednej ręce smycz, w drugiej smakołyk pachnący dla zwrócenia uwagi i złapania kontaktu z psem. Trzymaj smycz krótko, nie pozwalaj na plątanie, skakanie, gryzienie smyczy, zmęcz ją bardzo energicznym i zdecydowanym spacerem przy nodze. Nie może być chwili wahania, zatrzymania, nudy, bo szczeniak z mnóstwem energii zacznie właśnie swoje psoty. Wychodząc na chwilę, wahając się, zatrzymując i kombinując powodujesz tylko jej nakręcenie i frustrację, zaczyna wydziwiać. To szczeniak, uczy się szybko i być może teraz już jej się wydaje, że tak właśnie mają wyglądać spacery. Nie spuszczaj jej na razie ze smyczy, a luz dawaj na lince. Naucz porządnie komendy siad i siadania przy Twojej nodze, wymagaj tego przy zatrzymaniu, żeby nie skakała i nie zapierała się, tylko siadała i patrzyła na Ciebie. Idźcie na jakieś polecane fajne szkolenie w Waszej okolicy. Tam pierwsze co to nauczą Was porządnego chodzenia na smyczy.
  12. Delph

    Karma Canidae

    Mączka mączce nierówna, ważne, żeby było wskazanie, z czego jest zrobiona, w skrócie na szybko znalezione: [url]http://www.examiner.com/article/dog-food-101-what-is-meal-when-listed-as-an-ingredient[/url]
  13. Mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku, sama karmię totw już od bardzo dawna, głównie rybną (teraz drugi worek Wetlands, natomiast Southwest Canyon mi się wcześniej nie sprawdził). Nie proponowałam, bo prosiłaś o propozycje bez rybki ;) Trzymam kciuki za Was.
  14. Odleżyny Iggiemu nie grożą, bo dziadeczek całkiem na chodzie. Z tego materaca dmuchanego to bym mu kapok do pływania zrobiła, bo on jest wodolubny jak mały hipopotam :) A jeśli chodzi o materac, to może ktoś ma materacyk z dziecięcego łóżeczka po prostu, żeby się w niepotrzebne koszty nie wpędzać? Albo jakieś tańsze posłanie, tylko po prostu dosyć grube, żeby nie odkształcało się do podłogi. Bazarki może przejrzymy, może ktoś ma? Iggy i tak zagarnia któreś z posłań moich psów, tylko że wtedy one lądują na tym kiepskim, a to też staruszki, suka ma zwyrodnienia kręgosłupa. Zresztą nie wiem czy jest sens szaleć, ja najbardziej się boję, że w pewnym momencie potrzebna będzie kasa na weterynarza... Iggy jest już hmmm... pełnoletni, żeby nie napisać stary, więc niestety trzeba się z tym liczyć.
  15. Bardzo się cieszę, że Gaston też dobrze trafił. Taki olbrzymi minus tymczasów - również przeżywam każde rozstanie, ale z czasem łatwiej mi sobie to wytłumaczyć, szczególnie, gdy zwierzaki znajdują fantastyczne domy. Bedlington też terrier, do tego blisko spokrewniony z bullterierem. Swojego czasu był uznawany za najbardziej wytrzymałego i zawziętego z terrierów, krążyły legendy o bt noszących rozżarzone żegadła w pysku i walczących do upadłego w hordami dzikich zwierząt. Teraz wyglądają jak niewinne owieczki przytulanki, ale ostatnie bedlingtony mojego TZ'ta były naprawdę fantastyczne. Wcześniejszych nie poznałam, ale to na bt właśnie TZ zaliczył pierwsze ścięcia między psami i pierwsze zawiśnięcie psa na ręce, jak za gnoja wpadł na pomysł rozdzielania dwóch samców :evil_lol: Więc tylko tak niewinnie wyglądają. Chociaż z drugiej strony czego się TZ nasłuchał wychodząc z owieczkami na spacer to jego ;) Gwarancja nowych znajomości, jak się przejdzie z takimi Chmielną w Warszawie... Mieli też czarnego ruska, mają od kilkudziesięciu lat yorki (tak, tak, to oni ściągnęli to do Polski, to wszystko przez nich :eviltong:), ale sentyment do bedlingtonów pozostał i wcale się temu nie dziwię.
  16. No tak, plany planami, a życie i tak podsuwa co innego. Ja to o rasowcu sobie mogę pomarzyć (ctr na przykład...), a im więcej marzę, tym częściej trafiają mi się stare brzydkie kundle :evil_lol: Widocznie tak ma być, nie zamieniłabym ich na żadne inne. A gdzie Gaston trafił? Długo u Ciebie był? [B]Aleks89[/B] Kokos jest boski, a charakter ma wręcz idealny. Napatrzeć się na niego nie mogłam. A jak wlazł mi do ówczesnego ciasnego mieszkania, to ogon miał w kuchni, ciało w przedpokoju, a głowę w salonie...
  17. Świat jest mały ;) Nooo, Laleczka jest najlepsza na świecie. Teraz ma na imię Mrówka i mieszka ze wspaniałą rodziną i bullmastiffem Kokosem. Jak chcesz usunę fotki, bo to Twoja galeria, ale nie mogę się powstrzymać: Zapoznanie: [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/911/rrq5.jpg[/IMG] W nowym domu Lalka rządzi ;) [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/9179/ek8u.jpg[/IMG] Współlokator w pełnej krasie, piękny pies ze wspaniałym charakterem: [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/4507/y4qy.jpg[/IMG] I żeby nie było, Twój pies i moja Lalka :diabloti: Zepsuję Ci PR, wcale nie jesteś taka niewinna z tymi małymi pudelkami, przecież urządzałyśmy walki ttb :evil_lol:: [IMG]http://img836.imageshack.us/img836/8106/hsa3.jpg[/IMG] [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/9963/cdh1.jpg[/IMG] Ze staffika jak rozumiem zrezygnowałaś? Chociaż bedlington też świetny, w końcu terrier jak się patrzy :lol:
  18. Nie ma co dziewczynie zaśmiecać galerii sporami. Może to i mit, to co napisałam o buldożku to żart, oczywiście zmiany nie będą pewnie bardzo widoczne. Podejrzewam, że jeżeli ma to jakikolwiek wpływ to będzie go widać dopiero na wystawie, gdy będzie miał ostrą konkurencję. Tak na co dzień na ulicy to większość psów ma wady budowy, więc nikt się nie przyczepi. Tak jak u ludzi, też większość koślawa, chyba tylko mój instruktor jogi wygląda wzorcowo ;) Że już nie wspomnę, jak wyglądają moje psy, pojęcie krowia postawa nabiera nowego wymiaru :evil_lol: Psiaka trzeba obserwować i tyle, jak w szelkach zacznie zamiatać albo skracać, to wtedy się zastanów. [B]Szura[/B], dawaj zdjęcia małego. A tak przy okazji, to nie wiem czy pamiętasz, ale już się poznałyśmy przez Fundację AST. Miałaś wtedy Gastona, a ja pitbullkę Lalkę. Ta to dopiero jest powykręcana :evil_lol:
  19. Niestety widziałam i "macałam" masę powykrzywianych psów. To prawda że nie wiem, ile z tego zrobiły szelki, ile nieprawidłowe noszenie/podnoszenie/trzymanie, a ile po prostu geny i tak czy siak psy byłyby koślawe. Ale może lepiej dmuchać na zimne, sama tego nie wymyśliłam, słyszę ciągle od hodowców (nie od jednego czy dwóch, bo wtedy też bym nie pisała), którzy wypuścili w świat dziesiątki i setki szczeniąt, więc może coś jest na rzeczy. Sama się spierałam, że przecież dobrze dobrane szelki i poprawne chodzenie na smyczy nie powinny zaszkodzić. Ale tu podobno nie chodzi nawet o ciągnięcie, tylko odruchowe odstawianie łap i minimalną zmianę chodu, niektóre delikatniejsze psy mogą tak reagować. Chodzi o wyćwiczenie u gnoja prawidłowego swobodnego ruchu. Ja mam kundle, więc nawet jak je powykręca, to nikt się nie przyczepi i chodzą wszystkie w szelkach, więc nie czepiam się, tylko przekazuję info ;) Ale już na wystawach najmniejsze odchylenia są bardzo istotne. Zrobisz jak chcesz, rzucam luźną uwagę, psiak jest fajowy i to najważniejsze. Niech sobie zdrowo rośnie, piszesz, że na wystawach Ci nie zależy, więc w sumie wszystko jedno, byle by Wam było wygodnie. A po schodach racja, niech zasuwa, tu bym tylko uważała w przypadku ras olbrzymich, a bt może śmigać, to przecież nie X piętro (mam nadzieję, bo inaczej Tobie współczuję) ;)
  20. To jest samiec? Wolę się upewnić, bo poszukuję zaginionej suczki gończego. Jeżeli trafisz gdzieś przy okazji szukania na informację o znalezionej suczce bardzo proszę o kontakt.
  21. Jak się martwisz o stawy, to nie zakładaj maluchowi szelek, bo zacznie odruchowo chociażby odstawiać łokcie i będziesz miała buldożka zamiast bedlingtona ;) U nich to wyjątkowo ważne, bo mają być "idealnie płaskie".
  22. Właśnie Ewa Popiel, jedna jedyna w Warszawie ;) Dalej to masz już chyba tylko Kraków na strzyżenie :evil_lol: Taki urok rzadko spotykanej rasy. Daj znać, jak będziesz się wybierać, to może się spotkamy.
  23. Pięknota :loveu: Wczoraj mama mojego TZ'ta strzygła brata miotowego Twojego Yukiego :lol:. Świat jest mały, a fajnie, że w Warszawie mamy już kilka bt. W razie czego zapraszam, teściowa hodowała bedlingtony wiele lat, z chęcią zobaczy i ostrzyże też Twojego. Cudo, będę Was podpatrywać z miłą chęcią, może na siebie też gdzieś wpadniemy ;)
  24. Właśnie, może podniesienie wiarygodności pomoże Edenowi. Tutaj mój Iggy, kolega z boksu Edena, mam go właśnie dzięki Bonsai. O niego również dziewczyny walczyły jak lwice, mimo że w grudniu sporo osób postawiło już na nim krzyżyk. Iggy jest u mnie i ma się świetnie, mimo że ma już chyba ze 100 lat ;) : http://www.dogomania.pl/forum/threads/237358-Seiko-staruszek-wr%C3%B3ci%C5%82-z-adopcji-schronisko-%C5%9Bmier%C4%87-Ma-DT-potrzebne-wsparcie A tutaj sposób, w jaki ja walczę o psy. Co prawda przedstawiam najbardziej spektakularną przygodę, ale przynajmniej ciekawie się czyta ;) To tak na wszelki wypadek, jakby zaraz ktoś miał mi za złe, że namawiam do uśpienia psa: http://www.dogomania.pl/forum/threads/138378-Nasz-kochany-Felek-zostaje-na-sta%C5%82e-w-DT-!!-Warszawa Tak więc bardzo, bardzo gorąco proszę o wsparcie dla Edena, dla dziewczyn i zrozumienie niezależnie od tego, jak sytuacja się potoczy... A teraz trzymam kciuki za jutrzejszą obronę Bonsai.
  25. mdk8 tu chodzi tylko o to, że chęci do ratowania psa nikomu nie brakuje, dziewczyny w tego co widzę stają na rzęsach, żeby psiaka leczyć i zapewnić mu godziwe warunki. Po prostu czasami chęci nie wystarczą, zderzamy się z okrutną rzeczywistością. Jeżeli weterynarz powiedziałby Ci, że chomika nie da się wyleczyć, bądź że będzie bardzo cierpiał, pewnie nie zdecydowałabyś się dalej trzymać go przy życiu. Oczywiście rozumiem Twoje stanowisko i nie namawiam do pomocy, jeżeli nie jesteś do tego przekonana. Mimo wszystko nadal trzymam za Edena kciuki, czasami zdarza się cud, mimo opinii specjalistów. Zróbcie tylko wszystko, żeby nie cierpiał (wypytajcie lekarzy dokładnie o środki p.bólowe itp.). No i jeszcze dygresja: jeżeli zdecydujecie się na rezonans, operacje i leczenie, to koszty pójdą w tysiące złotych. Sama rehabilitacja będzie żmudna, czasochłonna i kasochłonna. On nie wyzdrowieje w parę tygodni. Jeżeli ktoś ma możliwość pomóc finansowo i przede wszystkim czasowo, być przy psie, rehabilitować go - to wtedy można o tym myśleć. Jestem ostatnią osobą, która odbierałaby psu szansę na szczęśliwe życie, ale uznałam, że trzeba napisać wprost jak wygląda sytuacja. W schronisku ten pies na pewno nie wydobrzeje, chodząc po schodach również. Tak więc jeżeli ktoś może w jakikolwiek sposób pomóc, to proszę w imieniu Edena... Tyle cierpienia ma pójść na marne?
×
×
  • Create New...