-
Posts
15248 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by LadyS
-
[quote name='Cybulka']Słuchaj - nie chcę się kłócić. Nie wiem czemu wysnułaś takie wnioski. Nie powiesz chyba, ze yorkshre terrier / west czy jack mają podobny charakter? To by było nieporozumieniem. Nie twierdzę, że to jakieś "nadpsy", uważam tylko, że zdecydowanie bardziej uparte i zdecydowane w swoim działaniu, nawet od innych terrierków tej wielkości. <- to twierdzenie ogólne, każda jednostka może być inna.[/QUOTE] Hahahahaha, sorrry, ale mnie rozwaliłaś - naprawdę uważasz, że rasowy york z dobrej linii jest mniej uparty i zdecydowany w działaniu niż jack? :diabloti: Chyba musisz nadrobić wiedzę :lol: Znam kilka JRT i znam kilka yorków rasowych, ale traktowanych jak psy, nie jak zabawki - zdecydowanie jacki są bardziej ugodowe i mniej raptowne. [quote name='Cybulka']W ilu hodowlach jacków byłaś? Nie chcę tego roztrząsać ale wierz mi, że hodowla jacków wygląda inaczej niż hodowla np. westów. Westy mogą żyć w sforze składającej się nawet z kilkunastu osobników. Jacki w dużych hodowlach są na ogół podzielone na grupy ze względu na ich sympatie i antypatie w stadzie. Czy to o czymś nie świadczy? A zachowanie przy ringu na wystawach - nie widzisz różnicy? Ja widzę zdecydowaną. [/QUOTE] Każda znana mi hodowla, która jest faktycznie duża, ma psy wypuszczane w stadach na raty. Ba! Nawet domy tymczasowe czy hotele tak mają. I nawet prywatnie właściciele - nie tylko terierów. Dlatego też powtarzam - każdy pies ma swoje sympatie i antypatie, nic nie stoi temu na przeszkodzie. Co innego - nie każdy pies ma własciciela, który akceptuje jego posiadanie wrogów, ale nie pozwala mu na wyskoki. Zachowanie przy ringu... Na ostatniej wystawie we Wrocławiu spędziłam przy ringu jacków dobrych parę godzin. Ścięcia między psami były może ze dwa, może trzy - głównie przez nieuwagę właścicieli, np. jeden wlazł na drugiego z psem. Każdy pies, który nie lubi bliskiego kontaktu obcych stworzeń będzie reagował. Za to cuda dzieją sie przy ringach owczarków niemieckich, jamników czy wspomnianych yorków. U sznupów mini też ujadanie i szczeki. Pomeraniany biją wszystko na głowę, swoją drogą :diabloti: [quote name='Cybulka']To super, zazdroszczę. Moja też umiała przez 4 lata ;) ale w pewnym momencie przestała lubić drugą sukę. Tak po prostu...[/QUOTE] Nie ma "tak po prostu". Ludzie "po prostu" nie zauważają czynników, które wpływają na rozmaite zmiany. [quote name='Cybulka']Właśnie o to mi chodziło, że statystycznie dużo mniej problemów jest z np. westami niż jackami w stadzie - a w środowisku tych dwóch ras akurat się obracam. To moja opinia, a nie podrzeganie do awantury. Kto zechce wziąć ją pod uwagę, ten weźmie.[/QUOTE] Moim zdaniem się mylisz - wszystko zależy od podejścia i wychowania. Znam hodowle czy właścicieli, gdzie ścierają się regularnie labki albo goldeny, znam i takie, gdzie w zgodzie żyją asty czy inne terriery. Charakter jest wyznacznikiem, ale nie tego, czy psy się ścierają czy nie (poza wyjątkami, wszedzie da się je znaleźć), tylko tego, że właściciel powinien włożyć X więcej czasu w ułożenie takich psów i ustabilizowanie ich w stadzie (albo choćby rozdzielenie i panowanie nad reakcjami) niż w przypadku psów mniej zaciętych. I na koniec - mój pies jest super uległy do innych psów, co w nim mocno wzmacniam. Z forumową evel byliśmy na wakacjach, mieszkaliśmy z dwoma psami w jednym pokoju, takim wielkości 3x3 może. Każdy pies miał swój kennel, ale nie siedziały tam ciągle, leżały z nami np na kanapie. Co ciekawe - evelowa Zu nie przepada za innymi psami, szczególnie takimi, jak Jax ;) Ale - tutaj właścicielka panowała nad swoją suką na tyle, że nie pozwalała jej na wysokie, a ja nad swoim psem na tyle, że nie pozwalam mu przesadzać w nawiązywaniu kontaktów. Rezultat? Oba żyją, a Sylwestra spędziły znów razem, i było sto razy lepiej.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='katasza1']Zarowno dandie jak i westy mi sie podobaja, chociaz nie wiem czy westy nie maja typowo terierkowatego charakteru? Ale wole psy z dluzszymi lapami. Mialam 12 lat jamnika i podrozowanie z nim bylo problemem. Bostony odpadaja ze wzgledu na krotka wbijajaca sie wszedzie siersc. Jacka zdecydowanie nie chce, za male to to i chyba bym nie podolala. charakter mojego psa...hm, nie chce takiego drugiego :p kocham mojego Froda najmocniej na swiecie ale to swir jest. Jak sie nie zmeczy na spacerze, a meczy sie po ok 2-3 godzinach ( trenujemy i psychicznie i fizycznie) to wprawdzie nie demoluje domu ale biega za pilka i ogolnie jest mocno nadpobudliwy. Ucze sie go wyciszac ale narazie slabo mi to wychodzi. Potrafi nakrecic sie byle *******a,po czym juz sie nia nie interesowac ale byc dalej nakreconym na cokolwiek innego. Wezcie tez pod uwage to ze Frodo to moj pierwszy pies, ktorego samodzielnie wychowuje, specem nie jestem i dlatego pies musi byc latwy do wyciszenia. [B]Chcialabym psa z w miare konkretnym charakterem, a z drugiej strony nie bardzo chce miec szczeniaka, wolalabym 10-12 miesiecznego, a takiego z hodowli nie dostane, wiec juz nie wiem co robic?[/B][/QUOTE] Dostaniesz, ja swojego wzięłam z hodowli, gdy miał 6 miesięcy. Musisz jednak pokontaktować się z hodowcami, powiedzieć, jakiego psa szukasz i zostawić do siebie namiar - to najpewniejsza metoda, zakładajac, że samego hodowce do siebie przekonasz ;) Pamiętaj jednak, że o ile plusem jest to, że nie jest już siurającym wszędzie i gryzącym wszystko szczylem, to minusy mogą sprawić, ze będziesz sobie pluła w brodę, że nie wzięłaś jednak siurka :diabloti:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Cybulka']Zastanawiam się ile to wnosi do dyskusji :) Można by teraz dyskutować kto ile zna terrierów i jakich oraz co znaczy naprostowanie i naprowadzenie ;) Oczywiście każdy ma swoją teorię, jeśli jednak osoba zainteresowana drugim pupilem chciałaby zminimalizowac ryzyko dogadania się dwóch psów - jacki, jagi i foxy odradzam. Każdy zrobi jak uważa :) P.S. Moja suka jacka nie toleruje innych psów w domu (od jakiegoś czasu), moja znajoma także walczy o utrzymanie 2 jacków razem (na razie nadal się stara z pomocą behawiorysty/szkoleniowca), ostatnio także pomogłam w adopcji 2 dorosłych terrierów z hodowli, bo się nie potrafiły dogadać z innymi psami w stadzie. Wszystko to przyszło im "z czasem", po latach wspólnego życia. Stąd moje obawy i brak rekomendacji. A tym co się świetnie czują w grupie - zazdroszczę! ;)[/QUOTE] Tyle wnosi, że podważa Twoją próbę wmówienia komuś, iż jacki to jakieś super nadpsy - czy w ogóle teriery. Ja znam dwa rodzaje jacków: te, które są wychowane, żyją w stadzie, są posłuszne i mają rozgarniętych właścicieli i te, które nie żyją dobrze w stadzie, nie sa posłuszne i robią rozróby na każdym kroku oraz mają nierozgarniętych właścicieli, którzy zasłaniają się tekstem "bo to terier". Tutaj nie jest problemem pies, a człowiek, który niejednokrotnie albo tego psa uczłowiecza, albo nic od niego nie wymaga, bo to tylko pies. Jezeli większość jacków miałaby taki problem z życiem pod jednym dachem z innymi psami, to żadna hodowla nie miałaby sensu. A swoje sympatie i antypatie ma każdy, nawet najbardziej łagodny pies. Podpisano: właścicielka jacka, który potrafi żyć na małej przestrzeni z każdym psem. Trochę nie na temat doboru rasy, ale już nie mogłam zdzierżyć.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Ewa&Pola'] + może jestem jakaś dziwna,chora, ale ja się załatwiam rano i wieczorem(czasem jeszcze w nocy), tak jeszcze dla sprostowania:roll:[/QUOTE] A jesteś psem? :roll: [quote name='Ewa&Pola']Ale przepraszam bardzo, ja mówię że dobrze się zajmuję tym psem?Wiem że moją winą jest to że nie mam czasu, i że nie chodzę z nią na spacery o 21 na 2h. I że do tej pory nie wstawałam o 4 i nie chodziłam z Polą codziennie na 2 h spacery. Chodzi o to,iż myślę że takie zachowanie to nie jest "katowanie" psa...I tylko tyle. Pozdrawiam[/QUOTE] No jest to brak zaspokojenia jego podstawowych potrzeb. Jak tego nie nazwiesz - to źle. I daruj sobie ironię, bo znam osoby, które wstają specjalnie wcześniej, aby wyjść z psem (np. ja). Z psem nie trzeba chodzić 2 godziny - wystarczy wyjść nawet na godzinę, ale spędzić ją aktywnie. Mój pies potrafi się zmęczyć i jak wychodzimy na pół godziny do miasta - na smyczy. Tylko trzeba to wszystko zaplanować. Jeśli szukasz jakiegoś współczucia czy oczekujesz, że wszyscy Cię poklepią po ramieniu - no to chyba kiepsko trafiłaś. Zwłaszcza, że tutaj ludzie naprawdę są w stanie się dla psa poświęcić, nie rezygnując przy tym ze swoich spraw, albo po prostu psu poszukać nowego domu, gdy widzą, że ten gdzieś moze mieć lepiej.
-
Na tę okazję liczenia trochę policzyłam i można poczytaj [URL="http://bialyjack.blogspot.com/2013/02/o-karmach-i-cenach.html"]tutaj[/URL].
-
[quote name='Ewa&Pola']. Moi znajomi,są także hodowcami(tu więcej czasu na spacery), wystawiają psy i jest to samo. Rzadko kto ma czas wychodzić na codzienne spacery po 2h.[/QUOTE] I co, w ten sposób będziesz żyć w ramach zasady "z kim przystajesz, takim się stajesz?" Jeśli pies wychodzi na tak krótko, a potem załatwia się w domu czy niszczy, czy choćby wyje - to nie możesz mieć pretensji do niego, tylko do jego właścicieli, którzy nienależycie wypełniają swoje obowiązki. Trzy spacery dziennie to [B]minimum[/B], a takie na siknięcie tylko to już w ogole minimum z minimum, szczególnie dla młodego psa. Zbyt długie przetrzymanie moczu może mieć przykre rezultaty w chorobach układu moczowego, może też powodować - jesli następuje często - rozmaite nerwice. Piszesz, że rzadko kto ma czas wychodzić na codzienne spacery po 2 godziny... Ja studiuję zaocznie, czyli co drugi weekend, plus pracuje przez większość dnia. Nie zmienia to faktu, że pierwszą rzeczą, jaką robię po powrocie do domu, jest zapięcie psa na smycz i zabranie go na spacer. I nie ma, że nie mam czasu, czy mi się nie chce - pies to OBOWIĄZEK. Jasne, czasami zdarza się, że pies nie wychodzi na dłużej kilka dni (przy czym on wychodzi 4 razy dziennie zwykle), ale potem biorę dupę w troki i z nim idę, nieważne, czy padam na twarz, czy nie. Dlaczego? Bo to jest właśnie odpowiedzialność.
-
To nie jest tak, że skoro metody zadziałały na jednym psie, to na drugim też muszą. Psy się od siebie diametralnie różnią, nawet w obrębie jednej rasy nieraz - to metody dostosowuje się do psa, a nie psa podciąga pod metody. Co to tej "ciekawej" teorii - owszem, mój pies najbardziej słucha się mnie i mojego faceta (obojga nas), bo oboje z nim ćwiczymy. Ale jeśli jesteśmy w nowym miejscu przez dłuższy czas i pies ma do czynienia z innymi ludźmi, którzy również utrzymują te zasady, co my, i też z psem trenują, to problemu nie ma - ich słucha się również, przynajmniej w stopniu podstawowym. Takie wybieranie jednego pana kojarzy mi się po pierwsze tylko z paroma rasami psów, a po drugie - głównie z sytuacją, gdzie z psami niewiele się robi, bo one i tak sobie wybiorą, kogo mają się słuchać ;) Dla mnie pies ma się słuchać wszystkich domowników - nie wyobrażam sobie wyjść na spacer z psem, który w ogóle na mnie daleko gdzieś ;)
-
[quote name='Joven']wazne, ze ja wiem jak wyglada ;][/QUOTE] Czy to, że pies merda ogonem i wydaje się zainteresowany kontaktem z Twoim psem sprawia, że swojego puszczasz? Pytam, bo znam psa, akitę, który merdał do każdego psa, cieszył się, po czym jak tylko inny pies podbiegał, to próbował robić "kill'im". I nie byłaby to wina tego akita, gdyby takiego podbiegacza trochę zmiótł ;) Ja to czasem mam wrażenie, ze każdy właściciel podbiegacza musi się nauczyć na swoim - a raczej, niestety, swojego psa - przykładzie, ze to jest głupi pomysł puszczać psa ot tak do innego, bo ten wygląda na zaciekawionego czy chętnego do kontaktu.
-
[quote name='lilaq']Próbowałam się pobawić z psem rano, ale to i tak nic nie dało, bo jak córka wstała to i tak na nią skakał i dalej chciał się bawić. Doszło do tego, że córka zawsze kiedy pies biega po domu, zaczyna płakać i się boi. Dzisiaj odgrodziłam wejście do kuchni, po jednej stronie stała córka, po drugiej pies. Pies chciał jakoś przedostać się na drugą stronę, w końcu skoczył, a córka tak się przestraszyła, że nie mogłam jej uspokoić. Nie wiem co robić. Nie potrafię go wyszkolić, bo jak to robić z dzieckiem na rękach? Zresztą i bez dziecka sobie nie radzę. Pies ciągle tylko skacze i gryzie. Żadne słowa "NIE", żadne odpychanie, nieumożliwienie skakania nie pomaga, bo on dalej w ręce gryzie. Córka też stała się niegrzeczna od czasu kiedy on jest u nas. Nie sądziłam, że taka sytuacja może się zdarzyć.[/QUOTE] Chyba nie bardzo rozumiem. Wzięłaś szczeniaka. Masz małe dziecko. I TERAZ stwierdzasz, że nie jesteś w stanie szczeniaka wychować "z dzieckiem na rękach"? To jest możliwe, tylko wychowanie szczeniaka to nie jest jeden dzień i jedna korekta czy jedna pochwała. To jest cały ciąg wydarzeń, sytuacji, zachowań. Nie wychowasz go i nie usuniesz pewnych zachowań w jeden dzień. Ba! Możesz tego nie zrobić nawet w tydzień, w zalezności od tego, ile poświęcisz na to czasu i jaki jest sam pies. Dziewczyny napisały, co trzeba robić - więc to rób, a na efekty poczekaj za kilka dni, za tydzień, za miesiąc. I jeszcze odnośnie tego, że z dzieckiem na rękach się nie da - da się. Moja przyjaciółka też miała dziecko w podobnym wieku i też wychowywała szczeniaka. Ba! Nawet wychodziła z nim co 3-4 godziny, czy dzień, czy noc. I nie miała często nikogo do pomocy. Tylko ona wzięła psa z założeniem, że wie, ile trzeba wsadzić trudu i czasu w wychowanie psa, a nie stwierdzając, że z dzieckiem na rękach się nie da.
- 566 replies
-
Na początku, kiedy nasz pies nie był przyzwyczajony do pociągów i peronów, jeździł jedynie w półzaciskach. Obecnie najczęściej jeździ w szelkach i w obroży, tzn. obrożę mam gdzieś w zanadrzu i jak jestesmy już w pociągu, to zdejmuje mu szelki, a zakładam obrożę - po prostu mu wygodniej. Szelki ma ze względu na niewielkie rozmiary, łatwiej jest mi nim "manewrować", podnieść go, nakierować itd. Tylko, ze on nigdy z szelek nie wylazł. Co do guardów - jak pies bardzo chce, to z guardów też wyjdzie, mnie kilka tymczasem wyszło połowicznie, tzn. szelki jeszcze na nich, ale już nie tam, gdzie trzeba. Jeśli pies faktycznie tak panikuje, to wzięłabym go na szelki + na półzacisk, choćby przypięty do jednej, przepinanej smyczy.
-
[quote name='2karma_pl']Psy zawsze będą walczyć o jedzenie i o względy swojego Pana. Z tym chyba nie da się nic zrobić. Sama mam dwie suczki w domu. I zazwyczaj jedzenie podaje im w dwóch różnych pomieszczeniach. W ciągu dnia bawią się razem, wylizują sobie uczy, no po prostu wielka miłość, ale jeśli chodzi o jedzenie to tu miłość się kończy. Podobnie jest gdy jedna suczka przyjdzie się poprzytulać do mnie druga jest też już zaraz obok i praktycznie wchodzi mi na głowę żeby być tylko bliżej.[/QUOTE] Co za bzdura - czyżby reklama i nabijanie postów? Psy mogą chcieć walczyć o jedzenie czy uwagę człowieka, ale od tego mają właściciela i przewodnika, aby im pokazał, że sobie takich zachowań nie życzy. Jeśli psy mimo tego dokazują - to czas się zastanowić, gdzie robi się błąd. Co do autorki - czy oba psy mają wprowadzoną jakąś dyscyplinę? Ja bym wyraźnie pokazała, ze takie zachowanie mi się nie podoba ani w przypadku starszego, ani młodszego. Poświęcaj im obu podobną ilość czasu, ale wymagaj wówczas od drugiego, aby nie przeszkadzał - na przykład zajmuj go gryzakiem. Skarmiaj je z ręki - raz jednego, raz drugiego - jeśli któryś będzie próbował zjeść, co nie jego, to wypada z pokoju (tu by się przydała komenda "na miejsce" albo coś w tym stylu). Niech w reszcie sytuacji, póki nie dochodzi do rozlewu krwi, psy same się "ustawią", ale też nad tym czuwaj. Jak reagujecie, gdy psy zaczynają "walkę" o uwagę?
-
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
LadyS replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
[quote name='zaginiona sara']Skoro facet nic nie mówił o wystawach to chyb jej nie oszukał. Winne są osoby, które ustawę przepchnęły i ludzie mają mętlik w głowie. Kiedyś było jasne ma rodowód lub go nie ma a teraz to rodowód jest jeszcze mniej wart niż był wcześniej... Szkoda, że nie popatrzyliście najpierw na rodowody obojgu rodziców, bo by wyszło na jaw z jakiej organizacji jest dokument. I w świetle prawa to hodowcy a nie pseudo.[/QUOTE] Nie ma czegoś takiego jak "pseudo" w świetle prawa, to nie jest termin, który istnieje w prawie. Natomiast "pseudo" zwykło się określać zarówno te miejsca, gdzie psy są rozmnażane bez rodowodów czy z takimi gównianymi (bo sorry, ale to nie jest rodowód i taki świstek nie obniża wartości rodowodu z FCI, tylko wręcz podnosi ową wartość), jak też te, gdzie psy mają rodowody FCI, ale mają złe warunki. Nigdzie tutaj nie ma prawa. -
[quote name='rozi']Sama nie, ale znam takiego psa, właściwie sukę, mix dobermana zresztą. Życie w mieście to była dla niej męka, teraz już mieszka w domu z ogrodem, na obrzeżu niewielkiego miasteczka, na spacery wychodzi w pola, jest szczęśliwa wreszcie. Nie wiem, co ja bym zrobiła, ja po prostu nie wzięłabym takiego psa do miasta.[/QUOTE] Czyli uważasz, że ten, kto bierze danego psa, zawsze na 100% wie, jak ten będzie się zachowywał po kilku dniach? A nawet po miesiącu, kiedy już przyzwyczai się do otoczenia? A gdybyś wzięła psa, który wg kogoś byłby kochany i w ogóle, a w domu okazałby się po jakimś czasie lękowy czy agresywny lękowo, to byś go oddała rozumiem?
-
[B]Rozi[/B], ja mam małego psa, który długo chciał podbiegać do innych psów, bo mieszkał w dość dużej sforze. Nie jest tak mały i delikatny, jak jork, ale prawda jest taka, że każdy większy pies mógłby go bez problemu wziąć "na ząb", gdyby do niego podbiegł. A nie podbiegał z kilku powodów: uważam, że to jest niekulturalne i chamskie, aby mój pies podbiegał do innego psa, szczególnie na smyczy; uważam, że taki socjal na "chybił-trafił" nie jest mojemu psu potrzebny do niczego, za to bez problemu dogadywałam się z włascicielami fajnych, zrównoważonych psów; sama nie lubiłam, gdy do mnie podbiegał inny pies, wiec skoro wymagam od innych, to najpierw wymagam od siebie. Dziś mieliśmy sytuację, o której napiszę niżej, i byłam z mojego psa dumna - był puszczony, bo bawił się piłką z nami, innego psa owszem, zauważył, pomerdał z daleka, ale bawił się dalej. Obwąchały się, gdy tamten pies prawie na niego wlazł, ale nadal wolał zabawę z nami. Tyle, że poświęciliśmy temu wiele dni, aby on nie był małym, schematowym podbiegaczem. Trafił do nas w wieku 6 miesięcy, a dla małej rasy to nie jest wiek szczenięcy, tylko już prawie dorastanie - zapadłabym się ze wstydu pod ziemię, gdy podbiegł do obcego psa. Pomijam, ze gdyby obcy pies kłapnął go zębami, to mogłabym mieć pretensje jedynie do siebie - bo to JA nie pilnowałam psa. I tu nie chodzi o pilnowanie = trzymanie na smyczy, tylko na nauczenie, że pewnych rzeczy się nie robi, np. nie podbiega się do każdego pieska. Powiem Ci więcej - mój pies jest super pozytywny do innych psów, zero dominacji, raczej wlaśnie uległy; uwielbia się bawić, ale jego zabawa nie jest delikatna. Gdy podbiegnie do niego pies - najpierw się obwącha, a potem skacze, nawet po tym psie, bo tak właśnie się bawi - okłada łapami, przeskakuje nad psem, goni się z nim. I wiem, ze byłby w stanie (a waży 5 kg) zrobić nawet na smyczy krzywdę Twojemu psu, bo bawił się już z yorkami i te nieraz piszczały, bo np. przebiegł im po głowie w pościgu za piłką (jeden piszczał, drugi miał ochotę spuścić mu łomot ;) ). Tyle, że właścicielka tych yorków jest normalną osobą, która nie rości sobie żadnych praw, bo ma małego psa w takim i takim wieku, za to wie, że jej psy są na tyle małe, że nawet przyjacielski pies może im zrobić krzywdę. Jeśli chciałaś puszczać psa bez ryzyka, że drugi pies zrobi mu niechcący killim, to trzeba było kupić labradora. Wracając do rzeczy - byliśmy z młodym na piłeczkowaniu, ten biegał jak szalony i skakał po śniegu, przyszła dwójka dzieci (dziewczynka ok. 12 lat i chłopiec młodszy o parę lat od niej) z psem wielkości mlodego labka, tylko smuklejszym, suczką. Suczka trochę lękliwa, ale bardzo zainteresowana piłką. Dzieciaki przyszły i stanęły dosłownie ze 3 metry od nas, pies wyrywał do piłki gdy tylko ją widział, no ale cóż- łąka przestrzeń publiczna, każdy może sobie przyjść. Nasz pies olewał, a i dodatkowo to fajny trening, wiec niech stoją. W pewnej chwili smycz wziął chłopiec, pies pociągnał go i wyrwał do naszego Jaxa, który biegał z piłką. Zrobiłam szaleńczy bieg, aby piłkę zabrać, psy się przywitały, dzieciak oplątał się smyczą. Nic się nie stało, suka okazała sie przyjazna, co nie zmienia faktu, że nie rozumiem, PO CO to było. A gdyby mój pies zaczął bronić piłki przed drugim psem? Gdyby sobie nie przypasowały i zrobiła się jatka? Zaskakuje mnie bezmyślność nie tyle może dzieci, co rodziców - żeby puszczać takiego psa z dziećmi.
-
Rozi - dzięki cierpliwosci i pracy DS już nie chce zniknąć! Mała w DS
LadyS replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Trochę spóźnione, ale jednak :) [url]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/155819_381192378641593_1389090464_n.jpg[/url] -
Myślę, że źle to wszystko interpretujesz. Dla psa ze schroniska trzy tygodnie to bardzo krótko - trzeba jeszcze trochę czasu, aby ostatecznie się oswoił, zwłaszcza, że jak mówisz, dużo podróżowaliście. Pierwsza kwestia: dla psa głaskanie nie zawsze jest fajne. Owszem, istnieją psy, które lubią kontakt fizyczny z czlowiekiem, ale wiele psów ledwo go toleruje. Odpuściłabym sobie głaskanie go, bo może akurat wysyła Ci sygnały, których Ty nie widzisz, a znaczą one, że nie chce takiego kontaktu? Inicjowanie zabawy przez człowieka to najlepsze, co moglo Ci się trafić ;) Ja bym poszła o krok dalej - zabrała psu zabawki prócz jakiejś do gryzienia (np. węzełka), wyjmowała codziennie inną i ta zabawka byłaby dostępna dla psa jedynie wówczas, gdy Ty byś się z nim bawiła. Najpierw niech to będzie krótko, potem dłużej - zawsze kończ, zanim straci zainteresowanie zabawką. Zyskasz dwie rzeczy: psa, który jest spokojny, gdy nic z nim nie robisz, czyli jest w stanie odpocząć, a także wzmocnienie więzi między psem a przewodnikiem. Na razie niech robi to, co trzeba, za smaki - jeśli macie go od trzech tygodni, a umie cztery komendy, to dla mnie żadna nie jest dopracowana na tyle, aby pies robił ją bez smaka, czyli bez dodatkowej motywacji. To przyjdzie z czasem, tymczasem po prostu ćwiczcie i wzmacniajcie z psem więź. Próby sił, czyli sprawdzanie, na co pies może sobie pozwolić, to norma - dlatego teraz musisz być konsekwentna i cierpliwa, a wszystko się ułoży ;) W lesie psów się nie puszcza luzem, mogłabyś dostać mandat - i to całkiem słusznie. Jeśli pies nie wraca na zawołanie, puszczaj go na np 20 metrowej lince, wtedy w razie, gdy nie zareaguje, masz możliwość przypomnienia mu, że wyszedł z kimś na spacer. Że przychodzi na smaki, to dobrze. Spróbuj wprowadzić też przy przywołaniu jakąś super zabawkę jako nagrodę. O nawiązywaniu więzi jako takiej można wiele poczytać w necie, poszukaj w Googlach. Generalnie u nas sprawdziła się nauka sztuczek (szczególnie z kształtowaniem klikerem, o tym też poczytaj), wspólna zabawa, dysponowanie zasobami (jedzeniem, zabawkami) i dobra organizacja spaceru.
-
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
LadyS replied to LadyS's topic in Foto Blogi
Małe białe z Zu [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-ce-3-8H5HzA/UN2njk7_FEI/AAAAAAAAIJc/fP4MKlZao-0/s640/PC280026.JPG[/IMG] I małe białe solo ;) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-RCaP1VWe92s/UN2nc-Ya1gI/AAAAAAAAIIc/pCSK177befc/s512/PC280011.JPG[/IMG] -
[quote name='Szura']Czy szelki z 'siodełkiem' na górze są wygodniejsze dla psa? Bo w Kakadu są teraz Dingo dla mniejszych psów za jakieś 40zł i się zastanawiam, czy warto kupić. Aktualnie nosimy zwykłe norwegi.[/QUOTE] Ja dla Jaxa mam siodełkowe od Marty z DS i są super. Doskonale sprawdziły się np. w górach, podczas kilkugodzinnych wycieczek, podobnie nad morzem. Po kąpieli w rzece takiej, że pies ponad godzine był w wodzie prawie non stop schły może godzinę. Nie grzeją, jeśli mają odpowiedni materiał pod spodem - ja nie zauważyłam, żeby młody szybciej się męczył, bardziej ział czy więcej pił albo był gorący bardziej pod nimi nawet w czasie długiego marszu.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
LadyS replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja poznałam fajnego maliniaka, jeszcze szczyla, samca, sprowadzonego z Francji - bardzo fajny szczyl i widać, że w dobrych rękach, ale co z niego wyrośnie to się okaże dopiero jak skończy dojrzewać. Poznałam też dwie terviczki, z łaski nie wspomnę, jakie - niezwykle delikatne psychicznie, zwariowałabym z takim psem. Mocniejsze nachylenie ciała do przodu przy zabawie powodowało, ze pies porzucał zabawkę i nie podchodził, bo nagle się bał. Szarpnięcie smyczą - pies przypada do ziemi praktycznie. Ale suczka generalnie dość ogarnięta, posłuszna. Druga podobnie, zresztą jej matka, ale w chwilach podekscytowania potrafi użyć zębów, żeby jakoś się ogarnąć. Pod tym względem z moich obserwacji wynika (+ to, co było na wystawie), że o ile maliny to pracusie, to terviki są bardzo często aż za wrażliwe. Gronki wydają się być ciekawie wypośrodkowane ;) -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
LadyS replied to LadyS's topic in Foto Blogi
A potem leżał [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-tKQziXcZlik/UNNqPHm7VYI/AAAAAAAAH0E/z05oma98f40/s640/PC200070.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-KCXHkF4h9co/UNNqFjx7hzI/AAAAAAAAHzE/GsZu0yw6PKM/s640/PC200045.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-wnb8qoZzBbI/UNNqDkdWidI/AAAAAAAAHy0/YZaBbxSpbS0/s512/PC200043.JPG[/IMG] I Mayka też leżała, obserwując... [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-P3hK6LcO-K8/UNNqACxR4yI/AAAAAAAAHyc/5hXEFzB4syA/s512/PC200039.JPG[/IMG] Kto też głaska jej Ayusia ;) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-p6e-m8TVTD8/UNNqPyCA6XI/AAAAAAAAH0M/xjjcQeNPujI/s640/PC200074.JPG[/IMG] -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
LadyS replied to LadyS's topic in Foto Blogi
[quote name='omry']Aż mi się go szkoda zrobiło :evil_lol:[/QUOTE] Hihi, dziś mu kota skoczyła na łeb, bo to takie fajne :lol: [quote name='motyleqq']miło, że nie tylko ja mam psa, co się kotów boi :evil_lol:[/QUOTE] No on by się chciał bawić, ale kota nie chce ;) [quote name='murakami']hm.... zachęcona kupiłam dwie pyszczki na allegro, głównie dla zakręconej na piłeczki Zuźki i niestety - po kilku rzutach, i kilku uściskach mocnej szczęki Bono, fakt, że działo się to na mrozie, w każdym razie jedna przestała tak fajnie, głośno piszczeć...:shake: bo to piszczadełko wpadło do środka. Ale i tak są fajne, bo miękkie i przyjazne dla pyska nawet zimą.[/QUOTE] A bo to trzeba uważać. Ja np. kupiłam, wcześniej macając, bo słyszałam, że tak się właśnie dzieje, że piszczałka wpada do środka. U nas Jax naprawdę się nad tym znęca, a wszystko jest ok :) Dziś mieliśmy gości ;) [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-vqrlSq12M6g/UNNpyKRBEPI/AAAAAAAAHw4/s0FK_16mdY4/s512/PC200006.JPG[/IMG] Wiec Jax zaglądał i zaglądał ;) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-whLNsYucftQ/UNNpzFHThVI/AAAAAAAAHw8/t3gfYxlyc6o/s640/PC200011.JPG[/IMG] I paczał takoż. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-PIQYurcVaco/UNNp4hv2YDI/AAAAAAAAHxk/voxBIxwLS2o/s512/PC200019.JPG[/IMG] Bo przyszły yoreczki :) [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-4zEREd8LQVI/UNNpxHBQpxI/AAAAAAAAHww/HqFcjeYnOSU/s640/PC200005.JPG[/IMG] Ajuś troszkę się przeciągał, Maya była bardzo spokojna, natomiast Jax kilka razy wskoczył Ajusiowi na głowę,a potem przestał, bo stwierdzil, że to głupie. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-t3z-kpgNWhU/UNNqM33aXgI/AAAAAAAAHz0/XJFQlMYBmWA/s640/PC200060.JPG[/IMG] -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
LadyS replied to LadyS's topic in Foto Blogi
Pozdrawiamy, tym razem ze wschodu Polski ;) Jax z kotem wszedł w korzystny układ, w ramach którego on nie drze ryja, jak go widzi, a w zamian kot nie próbuje go zabić. Wczoraj zastałam go zagonionego w kąt i telepiącego się, podczas gdy kotka (jego wielkości i ogromna terrorystka, piranha się jej boi, evel z TŻtem widzieli i mają respekt :lol:) syczała i prychała na każdy jego ruch, wygodnie leżąc tak, aby nie mógł uciec :roll: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-Abshlg5EYhY/UNGAojhvofI/AAAAAAAAHv4/pCytOTICqUw/s512/PC190007-001.JPG[/IMG] -
Cinek w DS, ale ZOSTAWIŁ DŁUGI! Ponad 900 zł DO SPŁACENIA! POMOCY!!!
LadyS replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Evel mnie powiadomiła, więc jestem - Livka, faktycznie, przeoczyłam listopadową wpłatę, przepraszam, natomiast grudnia jeszcze nie aktualizowałam - teraz wszystko jest aktualne :) -
[quote name='motyleqq']ladyS, najpierw pytasz po co ma kolce, a potem piszesz, że nie rozumiesz tłumaczenia :evil_lol: czyli lepiej nie odpowiadać ;) jasne, że walka to co innego. szkoda że nie doczytałaś reszty ;) obyś nie miała większych powodów, niż ciągnięcie, by musieć użyć kolców, bo zwyczajnie mogą już nie zadziałać. zresztą jestem przekonana, że skoro najpierw używałaś łańcuszka i przestał być skuteczny, to za jakiś czas pewnie będzie tak z kolcami. to nie jest dobre użycie, tylko nieumiejętne ;)[/QUOTE] No, bo nie rozumiem, przykro mi. Uważam, że Clay mógłby nie mieć tych problemów, gdyby nie to, co napisałam wyżej. Coś w tym dziwnego? Uważam podobnie jak Ty, że skoro teraz są grane kolce, to niedługo i one przestaną działać, a wtedy będzie problem ;)
-
[quote name='gops']pewnie i trochę winy Misi ale jesli chodzi o relacje z psami to wszystko zmienił atak psów na niego i z dnia na dzień ze szczeniaczka stał się dorosłym samcem który nie zawsze lubi inne. kolce są tylko z powodu ciągnięcia , jak szarpie jestem w stanie go utrzymać (nie atakuje psów sam z siebie, tylko jak pies szarpie do niego), jak ciągnie cała droge ręka odpada. [/QUOTE] Mój też czasem ciągnie w drodze do parku czy na łąkę, jak wracamy już nie ciągnie. I wiesz, znam dużo terierów wyrywnych do psów, mój pies też ostatnio pozyskał wroga nr 1, co nie znaczy, że może fikać, nawet jak drugi pies fika. I też nieraz zaatakowały go inne psy, w tym stadko trzech samców, które pogryzły mnie po nogach, bo nie mogły dostać do psa na moich rękach - nie jest psem, który nie zawsze lubi inne ;) Nie rozumiem tego tłumaczenia.