Jump to content
Dogomania

LadyS

Members
  • Posts

    15248
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by LadyS

  1. [quote name='WEIMAR']co to za wirus? skąd masz info o nim?[/QUOTE] Chyba to oczywiste, że skoro mój osobisty pies choruje, to mam info od weta? Jutro idziemy na trzecią dawkę antybiotyków. Wirus nieokreślony, tzn. żadna z chorób "poważniejszych" zakaźnym (np. w lubelskiem panuje nosówka dla odmiany, a w świętokrzyskim - parwo) - u nas kilka psiaków ma problemy a to z układem oddechowym, gardłem, a to z biegunkami, co niestety akurat da się zauważyć. Gdyby nie fakt, że młody ma czerwone gardło i kicha, to w życiu bym nie wiedziała, że jest chory - zero objawów poza tym.
  2. [quote name='Gezowa']Podejrzewam, że rower by się nie rozsypał nawet jakby został rzucony. Pan najprawdopodobniej byłby bliski wywrotki, ale dla mnie większym survivalem jest utrzymać się na rowerze, trzymając smycz (?) z kotłującym się psem. Pominę kwestię puszczania psa w lesie, bo to akurat nie jest zbyt odpowiedzialne i muszę przyznać Ci rację - korona z głowy by nie spadła jakby była linka nawet 15m. Ciągle staram się przybliżyć centrum tego całego problemu, co idzie mi dość nieudolnie. [/QUOTE] Z drugiej strony - dlaczego ktoś ma przerywać swoją przejażdżkę na rowerze, bo inny ktoś jest jak widać na tyle nierozwinięty intelektualnie, że puszcza luzem psa, nad którym nie panuje?
  3. [quote name='Gezowa']Wydaje mi się, że trochę koloryzujecie jego wypowiedź... Chodzi tylko o brak reakcji faceta. Ani szarpnięcie smyczą, nie wspominając o odciągnięciu swojego. Dla mnie osobiście jest to niepojęte, żebym nie zareagowała jakby mój pies "zagryzał" innego, bo podbiegł żeby się przywitać... Mariusz ciągle pisze tylko o tym, a ja tu widzę jazdę jak po szmacie, bo "ma niewychowanego psa". Nigdzie nie napisał, że nie czuje się winny i nie ma sobie nic do zarzucenia. Chyba muszę przekonać się na własnej skórze, że łagodzenie sporów na dogo nie ma sensu :diabloti:[/QUOTE] Naprawdę uważasz, że ma prawo mieć pretensje do gościa, który jechał na rowerze z psem na smyczy i do którego podbiegł jego pies? Myślisz, że to takie łatwe - zsiąść z roweru, odłożyć go na bok, jednocześnie siłując się ze swoim psem, do którego przybiegł jakiś inny, niewychowany i nieodwoływalny? Naprawdę sie Wam chyba w głowach poprzewracało. Pomijając fakt puszczania psa luzem w lesie - tym bardziej psa, na którym nie ma się kontroli.
  4. Wiesz, póki co to jedynie Ty pokazujesz gimnazjalny styl pisania - pogrubienia, kolorki, większa czcionka. Dorosły, zrównoważony człowiek nie potrzebuje takich dodatków ;) [quote name='Kirinna']poradzcie co mogę zrobić. na moim osiedlu mieszka kobieta z synem. ona ma kaukaza on amstafa, oba wychodzą samopas na spacery. ich nie obchodzi to że psy sobie wychodzą, a mieszkam daleko od centrum SM zanim się pojawi to pieski odchodzą. na szczęście poza swoim domem nie zaczepiają innych psów ale( co innego gdy pies przechodzi obok ich terenu) zawsze może być ten pierwszy raz. co można zrobić w takiej sytuacji?[/QUOTE] Poradzę Ci to, co robiła i robi moja przyjaciółka - nagrywaj. A jak nagrasz parę razy, że psy biegają luzem, to dajesz na SM/policję albo do dzielnicowego na początek, dodając, że psy są duże/groźne, nikt się nimi nie interesuje i chodzą bez opiekunów i mogą być zagrożeniem. Jeśli nie masz dobrego dzielnicowego, to dobrze zlożyć to na piśmie, za potwierdzeniem odbioru - muszą podjąć działanie ;)
  5. [quote name='Mariusz1']Haha nie no dobre :) To powiedz mi gdzie mam go puszczać tak żeby nie nabawił sie choroby stawów na starość jak taki madry prawnie jesteś to pewnie wiesz gdzie można psy tak puszczać.[/QUOTE] Choroby stawów? To rozumiem, że Twój pies przez cały spacer na smyczy i pobyt w domu jest przez Ciebie ciągnięty po ziemi w bezruchu, a biega dopiero, jak odepniesz mu smycz? I powiem Ci więcej - psy można puszczać w rozmaitych miejscach, ale jedynie pod warunkiem, ze ma się nad nimi kontrolę - której Ty nie masz. Proponuję linkę. I nie jestem mężczyzną.
  6. [quote name='Mariusz1']@[B]Martens[/B] ja własnie jestem osoba która daje swobodę psu po zapoznaniu sie z terenem nie puszczam go byle gdzie i jak widze radość psa gdy jest puszczony i sobie hopsa w krzakach i biega miedzy drzewami ucieszony to wole widzieć go jak sie świetnie bawi niz patrzeć jak idzie przy nodze a to ze inny włąsciciel nie potrafi zareagować jak jakis pies podejdzie to jest po... i tyle nie no lepiej skrzywdzic psa gazem albo go skopac.... [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/1666-asiunia"]asiunia[/URL] [B]Kopniecie psa czy tez psikaniem gazem jest jedno znaczne ze [/B][COLOR=#4444ff]znęcaniem [/COLOR][COLOR=#4444ff]się[/COLOR][B] .[/B][/QUOTE] Nie. Pies według prawa powinien być bezpośrednio pod kontrolą właściciela - czy to na smyczy/lince, czy pod kontrolą słowną. Jeśli masz psa, który robi co chce, to znaczy, że pies pod taką kontrolą nie jest. Co więcej, gdy pies będzie próbował ugryźć jakiegokolwiek człowieka czy psa, albo go zaatakować w inny sposób (a taki atak według osoby bojącej się psów to może być nawet skok w celu przywitania się), człowiek ma prawo do obrony swojego życia i zdrowia, jak i tych samych rzeczy u swojego psa - to się nazywa obrona konieczna. I nawet jeśli Twój pies podbiegnie w końcu do psa, który spuści mu łomot - to i tak będzie Twoja wina, bo to Twój pies nie jest na smyczy. Co więcej, jakby trafił się jakiś człowiek, który bardzo nie lubi psów, to nie dość, że da mu z kopa albo gazem po oczach, to jeszcze może złożyć zeznanie, że psa szczułeś - a wtedy jest to rozpatrywane równoważnie z napadem z użyciem broni (dokładnie: psa jako broni). Wszystko według prawa. Więc nie, nie masz racji, że kopnięcie czy danie po oczach gazem psu, który jest dla kogoś obcy i podbiega do niego np. w lesie jest równoznaczne ze znęcaniem. Znęcanie to byłoby, gdyby ktoś podszedł do Twojego siedzącego grzecznie i mającego go gdzieś psa i zaczął go kopać. I mam nadzieję, że za puszczanie psa w lesie ktoś Ci się dobierze w końcu do tyłka i zapłacisz taką karę, że się nogami nakryjesz. Edit: Uważasz, Mariusz, że psy w schroniskach boją się, bo ktoś na spacerze kopnął je w obronie swojej czy psa albo psiknął im gazem po oczach? Może czas jednak douczyć się tego i owego i poznać realia życia, a nie swój egoistyczny koniec nosa.
  7. Myślę, że to byłoby dobre wyjście. U nas zadziałała jedynie klatka - sprawiła, ze pies nie miał opcji nerwowego chodzenia i nakręcania się, ale też to trwało nieco. Jeśli odpowiednio wprowadzisz klatkę (ja np. nie zamykałabym jej na godzinę i wychodziła, tylko najpierw na kilka minut, potem na dłużej - będą w mieszkaniu, ale schodząc jej z oczu, podchodząc i otwierając drzwi, ale nie wychodząc itd) to będzie dobrze - moim zdaniem. Ale cóż, ja behawiorystą nie jestem :diabloti:
  8. No, ale dla takiego malucha wejście z 3,5 kg do prawie 4,5 to dużo - 25% masy ciała. Ja bym ją jednak odchudziła, lepiej dobrała karmę na przykład. Natychmisatowej wizyty nie trzeba, skoro to już jest od jakiegoś czasu, ale warto pójść w najbliższym czasie.
  9. RTG robi się zazwyczaj obu łap. Nadwaga BARDZO wiele ma do powiedzenia w tej kwestii - ale w przypadku yorka czy psa w typie pojawia się niebezpieczeństwo np. wypadania rzepek kolanowych w łapkach. Radziłabym pójść do weta choćby na konsultację, choć RTG to najlepszy pomysł. To, ze suczka nie utyka ciągle, niekoniecznie musi coś znaczyć - możliwe, że ma po prostu jakieś zmiany w stawach, starą kontuzję, a bieganie za piłką u teriera to akurat norma - wysokie pobudzenie i wysoki próg odczuwania bólu. Zastanów się, czy suczka utyka bardziej po dłuższym bezruchu, czy może odwrotnie - po duzej dawce ruchu?
  10. Boże, ten wątek ciągle spada merytorycznie, a myślałam, że niżej się juz nie da :lol:
  11. [quote name='editkaa']Dziękuję, trochę mi pomogłaś, zastosuje negatywny bodziec i jak będę go zanosić do pokoju, zamykać drzwi. Klaśnięcie nie działa tylko się nakręca, bo tak już próbowałam.. Trudno pewnie zniesie zamknięcie w pokoju, dlatego pewnie poskutkuje, bo Mały jest do mnie dosłownie "przyklejony" wszędzie chce ze mną chodzić, zawsze jest gdzieś obok, jak ja chora przesypiam cały dzień to i on, kochany urwis :)[/QUOTE] Uważaj z czymś takim, bo to pierwszy krok do lęku separacyjnego. Teraz jest mały, potem zacznie dorastać i może pojawić się problem z wyciem i niszczeniem pod nieobecność domowników.
  12. W takim razie może nie dawaj komendy, a stosuj negatywny bodziec? Np. gdy zaczyna coś gryźć, rzuć w jego pobliże obrożę łańcuszkową - nie tak, aby w niego trafić, ale aby się przestraszył nagłego dźwięku - tylko nie moze widzieć, że to Ty. Możesz dodatkowo w momencie, gdy tylko przestanie robić coś, czego nie powinien, nagrodzić go. Czy miejsce odosobnienia dla niego jest takie, z którego nie może po prostu wrócić? Np. inny pokój? Ja bym w momencie, gdy robi coś nie tak, np. klaskała w dłonie i zabierała go bez słowa, zamykając w pokoju i wypuszczając, gdy się uspokoi, skoro bardzo pobudza się tym,co mówisz. Ale żeby dobrze doradzić, trzeba widzieć sytuację na żywo.
  13. Staraj się robić wszystko tak, aby pies Cię zrozumiał. To, że coś mu powiesz i Twoim zdaniem jest to zrozumiałe,w cale nie oznacza, że tak faktycznie jest ;) Zamiast się rozdrabniać na różne komendy u malucha, wprowadź po prostu "nie" powiedziane ostrym tonem, zabierz malucha od tego, co gryzie, w zamian dając mu np. szarpak i gdy chwyci się za szarpak - pochwal. Nie "kłóć" się z psem, bo to nic nie daje - pies nie rozumie słów tak, jak Ty chcesz je przekazać, tylko go nakręcasz.
  14. [quote name='gops']ja mam rozmiar M jest dobre na staffika i suke większą od soapniela więc na spanielu by raczej wisiały . jak już to S na whipetta ale mówię ten przód robią spory[/QUOTE] Na mojego Jaxa XS były za małe (na yorka za duże), a on waży tylko 5,5 kg, za to klatę ma dorodną ;)
  15. [quote name='dog193']Łączę się w bólu. Nam już leci czwarty tydzień bez porządnego spaceru, czy chociażby zabawy. I jeszcze co najmniej tydzień nam został. A może nawet dłużej, kto wie. Trzymam kciuki za Jaxa, zdrowiej mały :)[/QUOTE] No u nas do tego dochodziło jeszcze to, że młody miał biegunkę, wiec potem głodówka i nici z ćwiczenia, a przy piłce za bardzo się nakręcał i widać było, że nie ma siły. Teraz już może jeść, więc go nieco męczę ;)
  16. Mam nadzieję, że na trzeciej dawce się skończy, to mamy też zakaz na dłuższe spacery i jest masakra ;)
  17. Złapał jakiegoś wirusa - swoją drogą, ów wirus kosi masakrycznie psy, i zdrowe, i osłabione. Zapalenie górnych dróg oddechowych + biegunka i temperatura, dziś była druga dawka antybiotyku, przed nami jeszcze na pewno przynajmniej jedna.
  18. Mój mały chorowitek [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-pdFylJJJ-f0/UJ47cSbzfFI/AAAAAAAAHqM/Y4ckMbbcFwk/s512/PB100002.JPG[/IMG]
  19. [quote name='My&Axel']W przypadku mojego psa klatka nie jest absolutnie dobrym wyjściem. W schronisku siedział w boskie, więc to mu się i tak już bardzo źle kojarzy. Nie zmienię swego zdania. Na psy ze schroniska moim zdaniem to kompletny nie wypał. pręty od klatki=pręty jak w boksie, więc to idzie z tym, że pies myśli, że znów nie ma właściciela. I już od razu mówię, że zasłanialiśmy klatkę, by prętów nie widział, ale za każdym razem wciągał koc, ręcznik, czy tam inny materiał.[/QUOTE] Boże drogi, widzisz i nie grzmisz - to dowodzi Twojego nieistnienia. Nie rób z psa debila. Pies widzi, czy zostaje w boksie, gdzie jest zimno i jest masa psów dookoła, czy w domu. Evel ma psa schroniskowego, który nie dość, że siedział w boksie, to jeszcze był tak zastraszany, że przez pare miesięcy nawet nie wiedziałyśmy, że jest w schronisku. Ten pies kocha kennel - ale dlatego, ze został on dobrze wprowadzony. Mój pies - z hodowli - tez wciągał wszystkie kocyki leżące na klatce i je gryzł, szukając sobie zajęcia. Pies widzi, kiedy właściciel wychodzi tak czy siak - i nie jest tak durny, zeby kojarzyć zamknięcie w klatce w domu ze schroniskiem. Co innego, gdyby to był pies, który w pseudo siedział w kennelu kilka lat.
  20. [quote name='My&Axel']Robiłam to co zalecała behawio. Kilka dni przyzwyczajania, a później zamykanie na kilka minut i tak przedłużać czas, ale nie poskutkowało. Następy behawiorysta jest o wiele lepszy i mówi, że klatka to nie jest dobre rozwiązanie przy psie, który ma lęk separacyjny. I dobrze mówi. Jego terapia skutkuje i to bez żadnych klatek. Pies ma do dyspozycji prawie całe mieszkanie (łazienka, kuchnia i mała sypialna są dla niego niedostępne) i nie zniszczył nic do trwania terapii. Nawet neiw eim jakbyście mnie przekonywali to i tak dla mnie klatka to badziew, który nie jest dobrym wyjściem.[/QUOTE] Hahahahahahhahahahahaha, że tak powiem. Po prostu jeden pies przyzwyczai się do klatki w kilka dni, inny w kilka tygodni. Mój przyzwyczajał się dwa miesiące. Efekt? Zostaje w klatce bez problemu, ba! nawet spędza w niej sam z siebie wiele czasu. Tylko żeby to wiedzieć i odnieść sukces w treningu klatkowym, trzeba zdać sobie sprawę z dwóch rzeczy. Pierwsza: klatka to nie jest złoty środek, owszem, pomaga, ale wraz z innymi rzeczami. Druga: klatka nie chroni naszego mieszkania przed zniszczeniem, to nie jest cel jej wprowadzenia.
  21. W przypadku chorób żołądka i jelit moim tymczasom podawane były leki na ułatwienie trawienia, a także pokarm jednolity przez długi czas - aby unormować trawienie i przyzwyczaić układ pokarmowy. U psa w takim stanie niedopuszczalne jest, aby łapał do pyska rzeczy na spacerze - musisz albo go zabezpieczyć, żeby nie zbierał, albo pilnować, bo w kńcu zje coś, co spotęguje stan zapalny i dopiero będzie probelm. Jeśli by to nie pomogło, i nawet na monodiecie pies dalej by wymiotował, to zrobiłabym gruntowne badanie łącznie z badaniem od środka, bo to niestety nie jest normalne ani zdrowe.
  22. Dziewczyny, może będziecie w stanie mi poradzić - będę widzieć się z moją przyjaciółką z czasów studiów, mieszkają na drugim końcu Polski - jest w ciąży, ma termin na styczeń. Chciałam dać jej prezent, ale z rozmowy wiem, że ciuszków ma aż nadto - obie babcie, prababcie, ciocie ją uposażają wciąż i wciąż. Ma być dziewczynka. Czy coś mi doradzicie?
  23. [quote name='Gorzata']Wiem co uczula, a te psy uczulają w mniejszym stopniu. Tak samo podszerstek bardzo uczula, a te psy z włosami go nie mają.[/QUOTE] Podszerstek jako jednostka nie uczula - mówi się, że uczula, bo psy na podszerstku mają najwięcej białka ze skóry. Uczulenie na sierść to jest ułamek przypadków. Przy uczulenie na białka czy wydzieliny nie pomoże nawet łysy pies.
  24. [quote name='Gorzata']Przeczytałam, ale wolałam nic nie pisać. Wziąć psa na tymczas, może się okazać że ma mąż alergię. A ktoś chciał adoptowac owgo psa to zmieni dom chodź przyzwyczai się już do nich. Jak dla mnie to nie ma dużego sensu. Chyba lepiej byłoby kupić psa który nie uczula. Czyli rasowca chodź bardziej popieram adopcje to w niektórych wypadkach się nie da.[/QUOTE] Widać, że nie przeczytałaś. Pisałam - nie istnieje pies, który nie uczula, a alergia "na psa" to żadna alergia - uczula zwykle białko. Białko jest w kazdym psie, nawet tym z włosem.
  25. [quote name='Gorzata']Jesli ktoś cche miec bardzo psa to zrobi wszytsko. Inaczej nie będzie wiedziała. Może być tak że weźmie psa i u męża nigdy nie nie pokaże alergia. A moze być tak że po nocy z psem w jednym pomieszczeniu sie pokaże. No faktycznie sa psy które nie cheą wracać do boksów. U mnie to było ryzyko wziąć psa z sierścią. Ale nawet gdybym miała alegrię na niego nie wróciłby do schroniska tylko poszedłby do znajomych. Wiesz może nawet na yorka się uczulić. Zależy czy to alergia na sierść czy na slinę. Jak na ślinę to odradzam jakiegokolwiek zwierzęcia. Ja nie chce się z nikim kłócić LadyS.[/QUOTE] Czy Ty w ogóle przeczytałaś mojego pierwszego posta w tym temacie?
×
×
  • Create New...