-
Posts
15248 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by LadyS
-
Szkoda suki - podobno osłabiona po sterylce trafiła do kojca, zamiast do domu, rozdarł jej się szew po sterylce, gdy rzuciła się na rezydenta, a tego wszystkiego można było uniknąć :roll: Ale najłatwiej powiedzieć, że to komplikacje po sterylce ;)
-
[quote name='_Goldenek2']To fajnie :)[/QUOTE] No właśnie nie do końca fajnie :roll: To jest ta sama suka, która teraz szuka transportu do Wawy do fundacji? Bo jeśli tak, to nie wiem, jaki idiota mógł wziąć sukę od razu po sterylce do kojca i teraz płakać, że ona jednak nie jest fajna do psów i że rana jej się babrze...
-
[quote name='dog193']Przynajmniej miałaś takie wytłumaczenie, a że mój 7-miesięczny pies nie podnosi nogi przy sikaniu, to co miałam tej babce powiedzieć, skoro szła w zaparte? :diabloti: Bezczelna gówniara jej kłamie i tyle :diabloti: Najlepsze jest to, że na ok 15 psów w naszej okolicy, sprzątają właściciele może czterech z nich, w tym ja ;) A baba do mnie z ryjem, że nie sprzątam i normalnie wmawia mi, że ona widziała :diabloti: Mówiła to z takim przekonaniem, że normalnie prawie jej uwierzyłam :evil_lol:[/QUOTE] No u nas Jax też nie podnosił łapy do 8mego chyba miesiąca i wszyscy myśleli, że to suczka - szczerze mówiąc, nadal tak myślą, "bo on taki przyjazny" - co najmniej, jakby samiec, aby określić swoją płeć, miał urywać łeb przy pierwszym spotkaniu :roll: Ostatnio proponowałam panu woreczek do posprzątania po piesku, bo chyba zapomniał - spalił buraka, prawie się porzygał, ale posprzątał :lol: Mamy natomiast od jakiegoś czasu nowego psa na terenie łączki - pan go spuszcza, staje przy barierce i drze ryja "Misiek, Miiiisieeekkk!", a rzeczony Misiek ma go tak głęboko w poważaniu, że nie da się tego określić - i biega, a to po łączce, a to po parkingu, a to po ulicy :roll: Pies wazy z 30 kg, ostatnio gdy przebiegł po moim 5kg, to Jax aż zapiszczał, więc zwróciłam panu uwagę, żeby trzymał psa na smyczy, skoro nad nim nie ma kontroli, bo stanie się kiedyś tragedia, na co pan, że on nie po to wychodzi na spacer, żeby się siłować i męczyć z psem na smyczy :roll: Zasugerowałam, że to chyba ten pies się męczy z takimi właścicielami - pomijam, że biedak ma ogromne zachowania lękowe i zawsze, jak nas widzi, to łazi za mną, bo wie, że mam smaki; obecnie podchodzi do mnie chętniej, niż do własnego właściciela...
-
Dziewczyny, czy któraś z Was kojarzy z wolontariatu, ogloszeń itd tego psa: [url]https://lh4.googleusercontent.com/--TH_xphavro/T5k8qTsxNpI/AAAAAAAABwk/o2sALc4jKSs/s640/P4260022.JPG[/url] chodzi mi o tego dużego, rudego.
-
Dziewczyny, kojarzycie może ze schroniska, wolontariatu czy ogłoszeń tego psa: [url]https://lh4.googleusercontent.com/--TH_xphavro/T5k8qTsxNpI/AAAAAAAABwk/o2sALc4jKSs/s640/P4260022.JPG[/url] ? Chodzi mi o tego dużego, rudego, bo ten mały to mój ;)
-
[quote name='Unbelievable']wiesz, Gram w tym momencie jest zajebiście skupiającym się psem i mogłabym z nim w obi startować, bo do tego jest genialny, lepszy niż Brum teraz ;) tylko to jest wypracowane przez lata. On jak miał te kilka miesięcy to chodził ze mną bez smyczy po osiedlu i przychodził na każde słowo :) później zaczął dorastać i zrobiło się mniej ciekawie. TO jest właśnie ten terrier- żeby pracował pięknie całe życie trzeba sobie po pierwsze zasłużyć, a po drugie zapracować ja Gramowi krzyczę puść puść :evil_lol: jak już puści to ogarnia co ma zrobić, ale nie jest to płynne, po prostu musiałabym nad tym popracować[/QUOTE] To, że pies przychodził, a potem przestał, to nie jest kwestia tego, że jest terierem, tylko tego, że dorasta ;) A w przypadku każdego psa trzeba sobie zapracować na to, żeby był posłuszny i z nami pracował. Dziwi mnie, Unbelievable, że szerzysz ten mit "bo to dlatego, że jest terierem". Widać ja nie mam teriera w domu.
-
Bo Ty, xxxx52, żyjesz w utopii ;)
-
[quote name='Lotty']Cóż Moniu, jeśli się nie ma żadnych racjonalnych argumentów, to pozostają tylko takie, jakie prezentuje pudelek78 .[/QUOTE] Ale to już dawno stwierdzono, że pudelek po prostu jest pseuduchem i się tutaj wywnętrza - może wyrzucili ją/jego ze związku, stąd ta frustracja? To nienormalne, żeby aż tak nienawidzić jakiejkolwiek organizacji ;)
-
[quote name='hecia13']Jasne, tylko jeśli wyrośnięty 15-latek zechce podpalić kota, a ty zaczniesz dzwonić po SM/policję, to zanim ktokolwiek zareaguje, kot już nie będzie żył, albo zostanie okaleczony. W takiej sytuacji ni da się kulturalnie tłumaczyć "dziecku", łapać za rękę, prowadzić do rodziców - trzeba kija w łapę i prać gdzie popadnie![/QUOTE] Jeśli ten 15latek jest na tyle popaprany, żeby - pomimo posiadania systemu wartości, który teoretycznie powinien być zgodny z ogólnym w pewnych kwestiach - podpalać kota, to myślę, że próba sprania go przez kobietę skończy się tak, że kobieta również oberwie ;) I wtedy i kot będzie podpalony, i kobieta przetrącona.
-
Ktoś wyżej napisał, że co, gdy dzieci tylko wejdą na ogródek po piłkę - no to jakby nie było, się włamią. Jesli bramka jest zamknięta, a na podwórku biega pies, a mimo tego dziecko przechodzi przez płot, zamiast choćby pójść do rodziców czy cywilizowanie odebrac piłkę od sąsiada - po prostu dzwoniąc domofonem, cokolwiek - no to nikt mi nie wmówi, że to "tylko dzieci". Jak się wychowa, tak się ma - dotyczy to i psów, i dzieci ;) Jeśli dzieci nie szanują czyjejś własności, to rodzice chyba gdzieś popełnili błąd.
-
[quote name='catty'][B]MakeBelieve [/B]- miałam taki sam problem! I to chyba domena Białegostoku. Wszyscy, ale to wszyscy na PKP mówią, że jak pies na rękach czy kolanach to jedzie za DARMO i bez żadnego ale, bo pies jest mały i liczy się jako mój osobisty bagaż. Warunkiem jest kaganiec. OK. Pytałam chyba wszystkie kasy i na starcie mojej trasy i na przystanku końcowym, a nawet konduktorów w pociągu. Nawet spotkałam takich co mnie sami poinformowali, że jak pies na rękach to za bilet zero. Wszyscy mówią, że za DARMO. Ale trafiła mi się taka formalistka, która kazała mi zapłacić za psa. Tylko że pani nie zauważyła, że nie dość, że ja nie zajmowałam żadnego miejsca, bo stałam między wagonami (oczywiście nie było wolnych miejsc), to jeszcze te 3,5kg trzymałam calutką drogę na rękach. A ta mi każe płacić 4,50zł za to, że stojąc trzymam psa na rękach, a do tego w kagańcu. Na bilecie wystukała mi: 'Dodatkowy bagaż podręczny - 4,50'. Nawet nie mają w cenniku takiej pozycji, jak zwierzę. Dla mnie to jest idiotyzm, że ja nie mogę trzymać psa na kolanach za darmo, podczas gdy inni obstawiają cały wagon bagażami, że się przecisnąć nie da i nie płacą! Byłam świadkiem jak w szynobusie zajęto 8 foteli składanych rowerami i nic nie płacili. I to nie jest żadna kradzież, bo za swoje miejsce płacę, a pies nie zajmuje żadnego miejsca. Jakbym wzięła go w pudło 3 razy większe od niego i postawiła na środku wagonu to co? Zapłaciłabym? Oczywiście! Nie byłoby żadnego ale. Na szczęście już nie jeżdżę pociągiem, ale wiecznie w stresie jeździłam bo mi w kasie mówią, że nie trzeba biletu, a jedna taka się znalazła co kazała kupić. Jakoś inni konduktorzy nie kazali.. A co do transporteru - miałam i tylko raz go w nim przewiozłam. Pies nie cierpi siedzieć w pudle i kręci się i piszczy. Chyba lepiej jak mi śpi na kolanach niż jak słyszy go cały wagon.. Więc dla mnie osobiście wpakowanie psa do transporteru było większym problemem niż zapłacenie dwukrotności swojego biletu za psa.[/QUOTE] Dwie kwestie - to nie panie na PKP/ludzie udzielający informacji są wyrocznią, tylko [B]przepisy[/B] - bo widzę, ze część z Was w ogóle zapomniała, że umie czytać. Za rowery się płaci, a bagaż trzeba ułożyć odpowiednio, czyli na górze, nad siedzeniami - ja ze stojącym w korytarzu bagażem spotykam się [B]wyłącznie[/B] wówczas, gdy jest masa ludzi i ludzie stoją już w przejściach, poza tym - nie ma takich sytuacji, a jeżdżę dość często i na trasach minimalnie 8godzinnych z - a jakże! - psem, klatką i bagażem. I bagaż, i klatka mieści się na górnej półce, ostatnio nawet układaliśmy z pasażerami bagaże warstwowo - da się. Jeśli nie odpowiada Ci czyjś bagaż - możesz mu to powiedzieć, ale nijak się to nie ma do tego, że Twój 3,5 kg pies jest jedynie 2 kg mniejszy od mojego, 7 kg mniejszy od psa evel itd., itp. - i nadal jest psem. Za psa się płaci. W przepisach Intercity i Regio jest napisane o tym bardzo wyraźnie. Co do tego, że stałaś, i to z psem na rękach - jesli boli Cię płacenie za PKP, jak stoisz, to zawsze mozesz iść pieszo albo wybrać inny środek transportu; jak boli Cię płacenie za małego psa, to trzeba było wziąć sobie duzego albo nie jeździć z psem. A to, że nie nauczyłaś psa zachowania w transporterze - no cóż, jak się nie nauczy, to trzeba płacić ;) I to ani wina PKP, ani psa - tylko Twoja. Bardzo, ale to bardzo denerwuje mnie gadanie, że za "malutkiego pieska" to się nie płaci, bo on jest na rękach. A to jest rzecz bardzo zależna - mała kobitka na ręce czy kolana weźmie takiego nawet ok. 10 kg, ale wielki chłop weźmie nawet 30-40 kg i powie, że on mały i miejsca nie zajmuje, bo jest na rękach :roll: To tak, jakby powiedzieć, że właściciele małych psów nie muszą sprzątać po psach, bo ich gówno jest mniejsze od gówna labradora czy owczarka niemieckiego - ale pies to pies, gówno to gówno. [quote name='catty']Nie mam do nikogo pretensji - pies po prostu niekomfortowo się czuje w pudle i tyle, w domu klatki nie ma, więc i się nie dziwię. Jak widać, na trasie Białystok - moje miasto rodzinne obowiązują zupełnie inne przepisy. Jakby mi powiedzieli - masz płacić i koniec, to bym płaciła, a tak w kasie mi gadają, że po co mam płacić jak nie trzeba, a tu tylko jedna baba się uparła na ten bilet. Napisałam, bo jak zobaczyłam wpis [B]MakeBelieve [/B]to od razu stanęła mi przed oczami moja sytuacja. Jak widać sytuacja niejasna, i widać nieznajomość przepisów na dworcu PKP w Białym się kłania. Nikt mi tam nie mówił, że pies ma jechać w transporterze. Wg nich pies ma być tylko na kolanach i to wystarczy. A skoro ktoś kto siedzi w kasie mi to mówi, to można uwierzyć. Sama poszperałam w necie i żeby uniknąć nieprzyjemności zawsze zakładałam kaganiec, a i kuferek kupiłam. No ale jak mi NIKT nie zwracał uwagi na to, że pies luzem leży, to po co? Albo się przestrzega obustronnie zasad, albo w ogóle. Nie rozumiem takiej sytuacji, że jedna kobieta na iluśtam konduktorów prosi mnie o kupno biletu. Każdy byłby zdezorientowany.[/QUOTE] Dziewczyno, zrozum - to nie ktoś ma obowiązek Ciebie poinformować, jak pies ma jeździć, tylko to Ty masz obowiązek to sprawdzić. Przepisy są dostępne w Internecie, który masz, skoro masz dogo - ciężko jest zajrzeć? Dla mnie to norma - zaglądanie do przepisów, jak coś robię pierwszy raz, np. jak jechałam z psem komunikacją miejską we Wrocławiu. Poza tym - jak kilka osób będzie Ci mówić, że ukradnięcie jabłka z sadu sąsiadu to nic takiego, bo to tylko jedno jabłko, a nie cały sad, a potem nagle ktoś wlepi Ci mandat czy sprawę karną za kradzież wg przepisów prawa, to też powiesz, że to nie Twoja wina, bo ktoś Ci powiedział? Nieznajomość prawa nie jest wytłumaczeniem - znajomość przepisów jest obowiązkiem. Wsiadajac do PKP jednocześnie jakby od razu "stwierdzasz", że zapoznałaś sie z regulaminem; kupując coś w sklepie internetowym też to jednocześnie stwierdzasz, a że potem będzie coś, co Cię zaskoczy - to tylko Twoja wina.
-
[quote name='pudelek78']Bardzo mi miło że zmienia Pani poglądy i daje szansę nie tyko hodowlą zrzeszonym w zkwp .:p[/QUOTE] Proszę Cię, w naszej rasie - w przypadku JRT - psy z tych "hodowli" pożal się Boże, wyglądają jak potwory i z rasą mają wspólną jedynie nazwę. To są super hodowle, bo dają psy z rodowodami? Szkoda, że te psy nie mają żadnych przodków uznanych, są po prostu straszne - eksterierowo (brak zachowania większości bieli, brak odpowiednich proporcji ciała, stojące uszy, wielkie od robali brzuchy) i pod względem charakteru, co już teraz widać na zdjęciach - podwinięte ogony, strach przed fleszem. Prócz rodowodu trzeba patrzeć na przodków, ich osiągnięcia, charaktery, kontakt z człowiekiem na wystawach, warunki w hodowli - to po przodkach najwięcje dziedzicza psy, i bynajmniej nie po rodzicach.
-
[quote name='taks']o, to może sobie darujemy kolejny bazarek skoro ludzie się tak masowo wyzbywają tych nietrafionych zakupów. :diabloti: Nawet nie wiedziałam, że setki obroży są we wtórnym obiegu - tylko na ostatnim bazarku poszło ok 400 szt więc skoro "większośc" można odkupić to lecę szukać tego wątku sprzedażowego...[/QUOTE] Chodziło mi raczej o to, że niektórzy kupują dużo akcesoriów, z czego część sprzedają jako nieużywaną - wiem, bo sama szukałam obroży ostatnio i dostawałam na PW oferty, w dużej części właśnie od Ciebie. Oczywiście, ze psiaki z PwP korzystają i nie mówię, że to źle - po prostu po kilku godzinach nie ma czego na bazarku szukać, szczególnie jak ma się typowego, standardowego rozmiarami psa ;) I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Nie chodzi o to, ze zakupy są nietrafione, tylko o to, ze są "na wyrost", trochę tak, żeby potem nie zabrakło, gdyby ktoś jednak sie zdecydował ;) Ale każdy dopatrzy się w moich słowach tego, czego będzie chciał.
-
[quote name='ulvhedinn']Aż pójdę zobaczyć ;) Mam "zerówkę" normalną, ale o ile Pi pasuje (Pi waży 3 kg, ale ma długi dziobek), to Żubr, jako chi, ma bardzo krótką kufę i nijak nie mogę nic znaleźć.[/QUOTE] To chyba ZooCentrum, w każdym razie w Arkadach w tym zoologu - byliśmy w zeszłym tygodniu ;)
-
[quote name='barberry']Właśnie ten kaganiec przymierzałam Lilo w zeszłym roku kiedy bałam się, że na Słowacji nie wpuszczą mnie do kolejki (na szczęście tam pani zaczęła się śmiać kiedy zapytałam czy mogę bez kagańca ;)) Ma on 5,5cm długości (od skórzanego paska na górze pyska) i więc jest na nią dwa razy za długi. O to to. Nie wiedziałam jak to ująć ale cała głowa aż do uszu "chowała się" w kagańcu. [B]Chyba jednak koleżanka LadyS szukała kagańca na większego psa ;)[/B] A za tubę czy cokolwiek innego uniemożliwiającego szerokie otwarcie pyska serdecznie dziękuję.[/QUOTE] No, waży aż 2,5 kg ;) W ZooCentrum we Wrocku widziałam takie maleńkutkie kagańczyki, mojemu (5,5 kg) by na łapę ledwo weszły - może takie, ulv? ;)
-
[quote name='barberry']Taak, to znajdźcie mi proszę odpowiedni kaganiec dla tak małych psów jak york czy chichuachua :/ Nie mówię oczywiście o nylonowej tubie bo tego bym nigdy psu nie założyła tylko o kagańcu, w którym mógłby na równi z innymi psami (była mowa o sprawiedliwości) ziać czy pić. Nie ma to jak przepisy bez możliwości zastosowania się do nich.[/QUOTE] Powtórzę się - moja przyjaciółka ostatnio rozglądała się za takowym dla swojej suki i znalazła. Myślę, że dla chcącego nic trudnego: [url]http://chopo.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=shop.flypage&product_id=36&category_id=4&manufacturer_id=0&option=com_virtuemart&Itemid=1[/url],
-
Wpadłam do Was - Miya jest chyba jedyną suczką staffika, która mi się tak bardzo podoba, jest przecudniasta.
-
[quote name='FredziaFredzia']Zamówienia zamowieniami, a potem jak już bazarek jest to nikt nie myśli o tym ze ktoś by chciał jedna obrozke dla swojego psa, tylko zamawiają od razu 15.[/QUOTE] Otóż to, dlatego ja się nawet nie nastawiam - i tak większosć potem da się kupić na wątku sprzedażowym, bo nagle się okazuje, że połowa nie pasuje :roll:
-
Daj sobie spokój z tym wetem, idź do innego - poproś, żeby zrobił zeskrobinę. To kosztuje kilkadziesiat zł (u nas akurat niecałe 30), a pozwala stwierdzić, jakie pasożyty sa na skórze (czy grzyby, czy swierzb, czy inne pasożyty). Co do alergii - Pedigree nie jest dobrą karmą, poza tym uczulenie może być właśnie (i często jest) na kurczaka - zmień karmę na taką, która kurczaka nie ma. To są w zasadzie podstawy.
-
A jakie badania weterynarz zrobił i co w nich wychodziło? Bo rozumiem, że nie dawał na ślepo leków na grzybicę itd? Robiliście testy na alergię pokarmową? Od kiedy pies zaczął się drapać - nie przypadkiem od momentu, gdy w domu pojawiło się dziecko?
-
[quote name='Mada95']próbuję...ale nie idzie...a czepliwi sąsiedzi już podali nas do sądu o szczekanie ,mimo że moja matka nie pracuje i ona i tak rzadko i na nie długo zostawała sama (i do tego inni sąsiedzi nie zauważyli żeby nadmiernie szczekała ale jak widać wystarczyło:roll:) więc mogę ją wziąść albo zostawić w Husherze...(jeżeli ktoś wie co to, to rozumie czemu przy każdej możliwość odpowiedź jest oczywista...)[/QUOTE] Czepliwych sąsiadów, jeśli nie mają podstawy do takich oskarżeń, można podać również do sądu - o nękanie. Ja swojego psa (młodego szczeniaka) przyzwyczajałam do zostawania samemu przez prawie 3 miesiące, bo szczekał właśnie. A najgorszą rzeczą, którą można zrobić psu nie umiejącemu zostawać w domu jest zabieranie go wszędzie albo nie zostawianie go wcale - bo jak kiedyś wydarzy się sytuacja, gdy pies będzie musiał zostać, to jego stres będzie po prostu tragiczny.
-
[quote name='MakeBelieve']No bez jaj mam jechać do Warszawy żeby znaleźć kaganiec dla psa? Pociągiem, więc i tak dostanę mandat za brak kagańca dla psa :P Powtarzam- w moim mieście nie ma takiego odpowiedniego na mojego psa, bo mierzyłam. A nie będe kupowac za dużego, żeby zakrywał oczy mojego psa bo tak. Tyle na ten temat. Żegnam.[/QUOTE] Och, rozkoszny foch - tak, jeśli trzeba, masz jechać. Albo szukać w necie. [quote name='Beatrx']poza sklepami stacjonarnymi są jeszcze internetowe. no ale za przesyłkę trzeba zapłacić, więc też problem:roll: już nie mówiąc o tak prostej sprawie, jak dorobienie dziurki na pasku zapinającym kaganiec, żeby poszedł trochę w dół i psu na oczy nie wchodził. ale to też wymaga odrobiny wysiłku.[/QUOTE] No wysiłek rzecz straszna ;) [quote name='Karolina.']Ja z moim yorkiem jeździmy dwa razy w tygodniu pociągami - zawsze biorę ze sobą kontenerek, i nie wyobrażam sobie aby było inaczej :) Pies jest już do niego przyzwyczajony więc z grzecznym siedzeniem nie ma problemu (choć czasem się zdarzy mały protest ;) ). Niestety potem po mieście muszę ten transporter nosić z sobą, no ale... Kilka razy zdarzyło mi się że nie brałam transportera ale wtedy normalnie wykupowałam psu bilet, mimo że całą drogę siedział u mnie na kolanach. Jeśli pies ładnie leży obok na kocyku to jaki problem położyć go obok siebie, ale w transporterze? ;) A co do kagańca - najtańszy, materiałowy, owszem za duży ale jak się chce to można przerobić tak aby w miarę pasował ;) My tak zrobiliśmy, i tak go nie używamy ale w torbie jest, w razie gdyby ktoś się przyczepił. Wszystko można, tylko trzeba chcieć, bo to że ma się małego psa to żadna wymówka ;)[/QUOTE] Myśmy też myśleli o kupieniu transportera, tylko mamy i tak tyle rzeczy, ze zwyczajnie nie damy rady jeszcze go zabrać, bo dodatkowo wozimy ze sobą kennel, a jego rozłożyć się da jedynie w przedziale rowerowym albo tym z regio dla osób z dużym bagażem. My kaganiec też nylonowy mamy (przez pół roku dotychczas), założony po prostu tak luźno, że pies może otworzyć pysk - a pies i tak przesypia całą podróż, a jak jedziemy sami czy z psiolubnymi osobami w przedziale, to kaganiec jest zdejmowany i sobie leży obok. Teraz kupujemy fizjologa i chyba musimy pojechać i pomierzyć, bo trudno ugadnąć, który będzie pasował ;)
-
[quote name='MakeBelieve']Ło, uszyć na miare? Gdzie? Z czego? Taką pro tube w której pies nie może pyska otworzyć? Ja nie widze nic złego w halterze jako kagańca skoro pies tylko w tym leży.. No ale ok. Na pewno dla mojego psa jest wygodniej niż w długim kawałku materiału zwiniętego czy w metalu.[/QUOTE] A to już kwestia inwencji i "chcenia" - tylko że gadanie "nie da się, bo ja wiem" albo "nie ma, bo szukałam" to takie trochę wiesz ;) Moja przyjaciółka ma dwa yorki, ostatnio rozglądała się dla jednego za kagańcem i znalazła metalowy - jej psy ważą 2,5 kg oba, jeden nieco mniej, drugi nieco więcej, więc chyba podobnie? Zawsze mi się wydawało, ze jak się ma psa, to się szuka za wszelką cenę dobrych rozwiązań, a nie tylko dostępnych rozwiązań ;)
-
[quote name='Beatrx']a i owszem, tyle tylko ze trzeba chcieć;)[/QUOTE] No to widzę, że się zgadzamy, zresztą nie po raz pierwszy ;)