Jump to content
Dogomania

MagdaH

Members
  • Posts

    1885
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by MagdaH

  1. Dzisiaj po raz pierwszy widziałam jak Czesiu się uśmiecha:loveu: autentycznie miał radość w oczach i dziób uśmiechniety, kąciki pysia lekko uniesione i troszkę ząbki było widać:cool3:
  2. ale woli na dole, bo tam chłodniej :lol:....
  3. ha, ciocia Szpilka, Czesiu wie co dobre;)
  4. ...ale się z Lolkiem niefajnie zrobiło, domek nieaktualny, braciszek doopkę grzeje w domku, a Lolo w schronie...:shake: Cieszę się, że udało nam się przynajmniej Ircia wydębić, tak długo już tam siedział i marniał...że też tych domków tak mało:shake:. Kiedy oglądam Wasz wątek, widzę, że coś idzie ku lepszemu i mam nadzieję, oby tak dalej...:evil_lol:
  5. Cioteczki zabijcie mnie, miałam urwanie głowy przy samym dole pleców:crazyeye: i rzadko bywałam na Dogo...Czesław z kolegą Fidkiem często po południu jeżdżą z pańcią do pańciowego ojca i szaleją z jamniorem. Trzeba było zabezpieczyć bramę podkładając grube belki, bo Czesław i Fidek przełazili pod nią. Ostatnio złapałam Cześka, kiedy był w połowie pod brama i zaplatał się w trawie:shake: Powoli robi sie bardzo przytulasty, chyba naśladuje Fidka, bo to przylepa całym dzióbem:loveu: Fidek pod bramą już nie przechodzi, bo po pół roku mieszkania u mamy, przytył prawie 6kg. Czesio już nie jest taki trasznie koscisty, nie ma juz takich "koralików" na kręgosłupie :evil_lol: żeberka też mu się "wyprasowały". Oba śpią w łóżku z mamą, ale kiedy są upały, wolą w łazience na kafelkach. Chyba mama będzie musiała pomyśleć o większym łóżku, ostatnio, podczas burzy, chłopaki wtarabanili się na siłę, a jak już było po burzy, usnęli, porozpychali się w całej rozciagłosci, a mama spała prawie w samej dziurze miedzy ścianą i łóżkiem:evil_lol: Ja Miśkopta do łóżka nie wpuszczam, ale mama wiadomo...;)
  6. [quote name='albiemu'] Lolkowi szansę dać warto, ale możliwe że będzie potrzebowal czasu aby zaufać. To taki mały bojaźliwiec, ktory szuka dziury jak się boi. Trzeba mu będzie taka bezpieczną "dziurę" prawdopodobnie na początek zapewnić do momentu aż znajdzie mentora w czlowieku tak jak miał go w Bolku ... Wg mnie wszystko będzie dobrze :), on już dzisiaj jest inny. Jeśli dać mu serducho wyrozumiałe nie widzę przeszkód aby mialo być dobrze :) Ja zadzwonie do schroniska i poproszę aby go zmierzyli, bo pisać jaki .... za malo, postaram sie o konkrety jak najszybciej :)[/quote] Na pewno warto, Ircio/Czesiu też na początku chował się po kątach, ale po dwóch tygodniach nabrał zaufania i jest śmielszy. Teraz sam przychodzi po głaski i przytulanie, a niedawno tylko obserwował z daleka mizianego Fidka, jakby chciał się napatrzeć na zapas. Trzeba Lolowi okazać dużo cierpliwości i serca - z pewnością się odwdzięczy. Poza tym jeśli jest wzrostu Czesiowego to w malutkim mieszkanku też się zmieści (Czesio był kilka dni u mojej siostry, w mieszkaniu 36,4m kw, 9 piętro - zero problemów). Prosimy o domek dla Lolka :modla::modla::modla:
  7. Szukaj domku, Lolku, szukaj, szybciutko ...:painting::painting::painting:
  8. [quote name='Neczka']Rzeczywiście, wzrostem to taki Czesiowaty, z tym, że trochę masywniejszy :) /quote] ...domyślam się:lol: bo chudszego piesa niż Czesław to, mimo wszystko, ciężko znaleźć;)...Cmoki od Czesia i Fidka:loveu:
  9. [/quote] .... Ja nie wiem dlaczego, ale zdaje sie na swój nos, że Lolek domek znajdzie szybko - mało tak pięknych kudlaczy .... oby nos się nie mylił ...[/quote] albiemu - trzymamy twój nos za słowo :mad:. A co do PON-ków Neczka, niestety, 9 lat razem, wiek zrobił swoje, a rozpacz dopełniła....:-( Zostały mi fajne wspomnienia i parę zdjęć...Ale jestem przekonana, że mój dziadek (psiarzem był ciałem i duchem) odnalazł za TM PON-ki, Lorda, Lyśka i wszystkie inne psiaki, z którymi mieliśmy szczęście wspólnie przejść kawałek życia, a teraz zajmuje się nimi TAM....tak jak kiedyś tu...
  10. [quote name='albiemu']jest do kolan .... oko sprawne macie :)[/quote] ...wzrostem to chyba trochę do Ircia/Czesia podobny, co? a to są bracia? i po czterech latach bycia razem, teraz osobno? :shake: nie da się tej babeczki jakoś przekonać?:cool3: zwłaszcza jeśli ma dom z ogródkiem, to dodatkowy mniejszy egzemplarz nie byłby zbyt uciążliwy? pamiętam u mojego dziadka były dwa PON-ki, jeden zachorował dosyć poważnie ( musiał zostać uśpiony), drugi po odejściu kumpla przestał jeść, wpadł w apatię i po kilku tygodniach było po psie:-(. Byli razem 9 lat.
  11. ...a pod bramkę aktualnie podkładam Ytongi, ale jamnik kombinuje, jakby przeszkodę omijać albo lepiej zlikwidować...:diabloti:
  12. Halcia, kochanie, Czesław nie bardzo chce się dać podtuczyć. Wczoraj, owszem, zjadł twaróg, całą kostkę i rybkę z ryżem i warzywami, trochę suchej Puriny p/w kulom włosowym i brzuszek mu się kapkę zaokrąglił, ale dzisiaj (może że było duszno i strasznie ciepło) tylko trochę mięska, a kaszę i marchewkę olał:eviltong: Czasami jajko lubi, ale nie za często, no i musi być półmiękkie:lol:, na twardo ani surowego nie zje :shake:
  13. [quote name='grzenka']A czy mnie ktoś pamięta:lol:???[IMG]http://img229.imageshack.us/img229/7190/bettisiaaq3.jpg[/IMG][/quote] :D:D:D jakie fajniste nietoperzowe uchole...blond Nietopies;)
  14. O ile pamiętam , te fotki pochodzą z "pierwszego razu" u ojca: Fidek bawi się z jamniorem, bo znają sie już pół roku, a Czesiu dołączył do nich i jeszcze nie zdążył się zakumplować. Teraz po kilku wizytach jest dużo lepiej. Ale Cześka muszę pilnować, bo przełazi pod bramą(tam jest luka na 15cm między asfaltem i bramą, a on jest chudy i się przeciśnie) i idzie zwiedzać okolice, ostatnio jak polazł to znalazłam go prawie kilometr od domu:shake: Dobrze, że na obroży ma imię i mój nr telefonu...taka "Pyza na polskich dróżkach" (nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta tę bajkę:lol:)
  15. no....a w kompoście takie fajne różniste rzeczy są...:loveu::loveu::loveu:...i potem się wchrzania:p
  16. Czesław i Fidelec przypuszczalnie na ogrodzie u taty czegoś się nażarli, bo przekopali kompost i coś wchrzaniali:razz: coś więc musiało podrażnić jelita, stąd krew w koopce...a tabletki przemyca się w grubszym plasterku kiełbasy jałowcowej albo myśliwskiej:cool3: wtedy bez gadania i zbędnych oporów...
  17. ...a co do brania na ręce, to Czesiu lubi być brany na "osobności", kiedy wyłącznie jego się mizia i przytula, bo w obecności Fidka czy jamnika, branie na ręce ogranicza możliwość szybkiego reagowania na innego zwierza;)
  18. Uffff!!!!! Babięta:loveu: aż mi ulżyło: Czesio jest zdrowy!!!:loveu:USG nie potwierdziło powiększenia wątroby, narządy wewnętrzne ma czyste. Ogólnie jest jeszcze nieodkarmiony, wet powiedział, ze to może potrwać nawet kilka miesięcy, zwłaszcza, że w schronie (mimo Waszych szczerych chęci), nie dostawał w przez ponad rok w pełni zbilansowanych i odżywczo wartościowych posiłków. Dostał wzmacniający zestaw witamin i ma to dostawać z jedzeniem. Czekam jeszcze na wyniki badania krwi, będą za godzinę. Co do jego chudości, wet powiedział, ze może taki jego organizm, wystarcza mu mała ilość. Po prostu je "oczami" - patrzy na pełną michę i ma dosyć;).
  19. Późnym wieczorem ok.23:30 byliśmy z Cześkiem na najostatniejszym siusianiu i nagle usłyszałam rozpaczliwe "miauuuuuuuuuuu", rozejrzałam się - nic! patrzę w trawę - nic! przejeżdżające samochody robiły larmo i nic w końcu nie słyszałam...po chwili znowu"miauuuuuuuu" i spojrzałam do góry.....na wysokim drzewie siedziało kocie maleństwo i nie umiało zejść. Darło się jak opętane i ludzie spać nie mogli, niektórzy walili "k..wami" z okien, bo kociak spać nie daje...wróciłam do domu, wzięłam drabinę, auto i ...okazało się- drzewo mnie znacznie przerastało. Stanęłam na masce samochodu i trzymałam drabinę w wyciągniętych do góry ręcach tak, że po 15 minutach kociak odważył się ok. metra zjechać na pniu i wylądował na najwyższym stopniu drabiny...zlazłam z auta, a kicia hip do bagażnika i patrzy na co ja jeszcze czekam :eviltong: Poczekałam chwile, bo może gdzieś w pobliżu będzie jego mama, ale nie było...Przyniosłam go do domu, moja 9-cio letnia kotka Marysia aż zasyczała z oburzenia, że śmiem inne koty do domu przynosić. Potem zrobiła "mordę w trójkąt" i z " moje łapki tu więcej nie postoją" w oczach wyszła na korytarz. Zadzwoniłam do schronu, ale babeczka była sama i powiedziała, że między 22 a 6 rano nie przyjmują zwierząt od ludzi prywatnych, tylko od straży miejskiej. W sumie rozumiem, bo na tym za...piu, to każdy miałby prawo sie bać, a co dopiero kobieta sama na zmianie w nocy...Malucha nakarmiłam, przenocowałam w sypialni (Biszkopt i Marycha tam nie wchodzą), przytulił sie do TZ w nocy, a potem przemaszerował mi po twarzy i zasnął przy ramieniu...kiedy go rano odwoziłam ryczałam jak głupia, ale nie mogę, niestety, mieć drugiego kota. Został mu nadany nr 847. Jest szary, dropiaty, ma skarpetkę jaśniejszą na prawej nóżce i w takim kolorze plamę pod mordką. Jeśli będziecie mu robić jakiś wątek (ja jeszcze nawet nie próbowałam:oops: robić żadnego wątku - raczej jestem oburęcznie leworęczna:oops::oops:) ale służę pomocą w sprawie szczegółów i okoliczności znalezienia malucha...
  20. Poza tym martwie sie Cześkiem, bo ma luźne koopki, zabarwione krwią, wymiotuje pare razy dziennie, jutro ma mieć pobraną krew, moze USG i inne badania...i ma lekko powiększoną wątrobę. Od początku nie lubi być brany na rece, nie wiedziałam dlaczego, ale to moze z powodu wątroby...okaze się jutro
  21. Babyyyyyy!!!!!!!!!!:placz::placz::placz:Późnym wieczorem ok.23:30 byliśmy z Cześkiem na najostatniejszym siusianiu i nagle usłyszałam rozpaczliwe "miauuuuuuuuuuu", rozejrzałam się - nic! patrzę w trawę - nic! przejeżdżające samochody robiły larmo i nic w końcu nie słyszałam...po chwili znowu"miauuuuuuuu" i spojrzałam do góry.....na wysokim drzewie siedziało kocie maleństwo i nie umiało zejść. Darło się jak opętane i ludzie spać nie mogli, niektórzy walili "urwami" z okien...wróciłam do domu, wzięłam drabinę, auto i ...okazało się- drzewo mnie znacznie przerastało. Stanęłam na masce samochodu i trzymałam drabinę w wyciągniętych do góry ręcach tak, że po 15 minutach kociak odważył się ok. metra zjechać na pniu i wylądował na najwyższym stopniu drabiny...zlazłam z auta, a kicia hip do bagażnika i patrzy na co ja jeszcze czekam :eviltong: Poczekałam chwile, bo moze gdzieś w poblizu bedzie jego mama, ale nie było...Przyniosłam go do domu, moja 9 letnia kotka Marysia aż zasyczała z oburzenia, że śmiem inne koty do domu przynosić. Potem zrobiła "mordę w trójkąt" i z " moje łapki tu wiecej nie postoją" wyszła na korytarz. Zadzwoniłam do schronu, ale babencja była sama i powiedziała, ze miedzy 22 a 6 rano nie przyjmuja kotów od ludzi tylko od straży miejskiej. W sumie rozumiem, bo na tym tyskim zadupiu, to każdy miałby prawo sie bać, a co dopiero kobieta sama na zmianie w nocy...Malucha nakarmiłam, przenocowałam w sypialni (Biszkopt i Marycha tam nie wchodzą), przytulił sie do TZ w nocy, a potem przemaszerował mi po twarzy i zasnał przy ramieniu...kiedy go rano odwoziłam ryczałam jak głupia, ale nie mogę, niestety, mieć drugiego kota:placz::placz: Wiem jaki ma numer i postaram sie go odwiedzić jeśli bedzie to możliwe, może jakieś kocie papu mu zawiozę...
  22. [quote name='Neczka'] ...weterynarz się pytał, po co psa kastrować ? eee... dziwny to musi być weterynarz:eviltong: [/quote] W temacie diagnostyki i leczenia jest naprawdę świetny...i ma porządnie wyposażony gabinet...ale jest, no...bardzo samczy, męski i ma takie dziwne podejście do kastrowanie psów i kocurów (suk i kotek nie). Oczywiście jak klient zażąda i zapłaci to nie ma problemu, ale jak mu wytłumaczyłam, żeby jechał do naszego schronu zobaczyć ile psów można upchać w 120-to miejscowym schronie, to w gruncie rzeczy po chwili przyznał mi rację i powiedział, że takiego uzasadnienia jeszcze od klienta nie usłyszał...raczej żeby pies nie sikał w domu, albo utemperować agresję...
  23. [quote name='Neczka']Szpilka, przecież już jest jeden Hektor :eviltong: po co nam tyle Hektorów ?:evil_lol:[/quote] To nazwijcie go Dickson - znałam takiego pięknego i mądrego psiurka...:p
  24. Poza tym wlepiłam zdjęcia na [url]www.imageshack.us[/url] i kiedy próbuję wkleić odpowiednie kody, to one mi się nie wklejają a zdjęcia nie wyświetlają:shake: ale spróbuję jutro, bo wpadnie do mnie kumpela, która jest fotografikiem i w tych wszystkich programach jest "the best", więc może ona sprawdzi i powie, co robię nie tak...:oops:
  25. No właśnie Neczka, Czesław przy pierwszym ważeniu miał 8,7kg a teraz (wczoraj przy okazji szczepienia p/w chorobom zakaźnym) 8,3kg. Je bardzo malutko, martwię się, czy on nie jest na coś chory, wet kazał obserwować...może on po prostu jest niejadkiem. A może schudł, bo faktycznie przez ostatnie 10 dni szaleli z Fidkiem do nieprzytomności...Kaszy ani ryżu z warzywami nie bardzo lubi, samo mięsko, jak już, albo jajka na twardo...Podobnie jak Fidka i Miśkopta, postanowiłam Czesława też wykastrować, wyobraź sobie wet spytał "po co?", więc ja mu tłumaczę, że mam w sumie trzy psiaki i nie chcę żeby mi się żarły, a poza tym nie chcę, żeby którykolwiek z moich psisynków był sprawcą niechcianego i w efekcie bezdomnego miotu...schrony i tak są ponad miarę pełne, a na ulicach też biega dosyć "niczyich" psiurków, zresztą co Ci będę pisać - jedziesz do orzeszków, sama widzisz :shake:. Nie chcę, żeby moje towarzycho się do tego przyczyniało...Zabieg planuję dopiero na wrzesień, kiedy nie będzie już upałów. Moja mama trochę go za bardzo rozpieszcza: nie chciał jeść wiec pokroiła mu kiełbasę szynkową i z ręki :crazyeye: mu podawała - Miśkopt dostaje wyłącznie w misce, a z ręki tylko na spacerkach i tylko za "dobre sprawowanie" ;)
×
×
  • Create New...