-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ryss
-
Po prostu fajny Boston! Szuka odpowiedniego człowieka:)
Ryss replied to Norkowa's topic in Już w nowym domu
Żebyś wiedziała, że "napiszmy", bo "nie napiszmy" już zostało z Bostonem przećwiczone po wielokroć i pies na tym wyszedł jak Zabłocki na mydle. Boston jest tzw. problemowy i tego nie da się ukryć na koniec, choćby nie wiem jak pisać wcześniej na okrągło jaki to ślicny piesecek, chociaż on rzeczywiście taki jest, ale... I właśnie ze względu na to "ale" trzeba szukać mu człowieka, który na to "ale" będzie się godził od początku, oraz od początku będzie w stanie zmierzyć się z bostonowym problemem. Bo gdy człowiek zdecyduje się na psa bez tej wiedzy o przypadłości Bostona i dopiero przy jego odbiorze usłyszy - "ale wie pan, tego pieska trzeba pilnować, bo on lubi dać w długą", to nowy pańcio, zafascynowany już psiakiem, machnie ręką: "dobrze, dobrze, będę go pilnował". I przypadkiem może rzeczywiście dać radę z pilnowaniem, a jak znowu nie? Norkowa i Bostonie! Nie idźcie tą drogą! -
To nie jąderko, ale jaja. Sobie robisz. Heja!
-
Po prostu fajny Boston! Szuka odpowiedniego człowieka:)
Ryss replied to Norkowa's topic in Już w nowym domu
Pół prawdy to całe kłamstwo (Francoise Sagan). -
A konkretnie ten problem z pęcherzem i nerkami to jak jest nazwany przez weta? Jeśli suka jest ze schroniska, to prawie na 100 proc. jest wykastrowana, a u takich suk może wystąpić pokastracyjne nietrzymanie moczu. O rodzaju schorzenia u suki powinnaś być przez weterynarza poinformowana, bo chyba słów "leczę ją" nie traktujesz dosłownie. Nic niestosownego w tym nie będzie, jeśli wykażesz u weta zainteresowanie rodzajem kuracji - jakie leki są suce ordynowane i po co. Jeśli to jest pokastracyjne nietrzymanie moczu, to niczego suki nie nauczysz, bo ona robi to - popuszcza mocz - nieświadomie. Jest po prostu chora. Podobnie jest z możliwym tu zapaleniem pęcherza, czy nerek - sukę trzeba wyleczyć, a nie nauczyć.
-
Jak już tu napisano wcześniej - nie ingerować, a psy same i szybko ułożą sobie wzajemne stosunki. Szczególnie nie ingerować - choć serce boli, gdy starszy sprowadzi młodego do parteru, bo to jest normalne i niczym młodemu nie grozi, nawet gdy ten rozedrze japę - "pomocy, mordują!" Sytuacja może się powtórzyć - ale w drugą stronę - gdy młody dorośnie. Dorosłe collie-samce, wbrew pozorom (ach, ta Lassie), to harde psy i nie dadzą sobie w kaszę dmuchać pierwszemu lepszemu kundlowi, za przeproszeniem. Są odważne i dumne, nigdy nie uciekają - nawet w obliczu zdecydowanie silniejszego przeciwnika, a zaatakowane - podejmują walkę. Można je zawsze i w każdym wieku wszystkiego nauczyć - to w końcu jedne z najbardziej inteligentnych psów. Filmowcy w "Lassie, wróć!" może trochę przesadzili z uczłowieczaniem collie, ale coś w tym jest i tę niezwykłą inteligencję i wrażliwość kolaka trzeba doceniać i szanować. Imienia nie zmieniać - fajne, no i z takim się "urodził".
-
Fajnie, przy okazji i ja skorzystam z tego troszkę wyjaśnienia, i dopiszę się zarazem na trzeciego do Gojki i Evel, bo reklamowana przez Ciebie stronka onej - "Behawiorysty Zwierząt COAPE" (pisownia oryginalna), "Trenera Alteri" (pisownia oryginalna), czy jak się tam ta Plastyk Ceramik (pisownia oryginalna) nazywa po rozlicznych kursach, seminariach i warsztatach - wywołała również u mnie wybuch spontanicznej radości, podobnie jak ongiś spowodowała to "zoopsycholożka" po kursie w Europejskim Studium Praktycznego Zielarstwa i Wiedzy Przyrodniczej w Międzyborowie. Ależ to jest oczywista oczywistość, że tylko Ty i wspomniana plastyczka-ceramiczka, macie nieograniczoną i dogłębną wiedzę na temat zarówno narzędzi, jak i metod szkoleniowych. Z tym, że Ty się tą wiedzą dzielisz tylko "w czasie zwykłych spotkań z psami na spacerze", co przyjmuję z głębokim bólem, jako żem użyszkodnik Dogo, nie spacerujący z Tobą. Przysrywać trzeba umieć, szczególnie gdy się używa nawiasu w nawiasie, podobnie jak trzeba rozumieć znaczenie słowa "literówka", gdy w tak naiwny sposób chce się bronić czyjejś zwykłej niewiedzy. Sorry, taki mamy target... Że głupio zabrzmiało? No właśnie. Żeby Gojce się nie ckniło, to i ja z nią poczekam na tę opinię. Ja dodatkowo mogę poczekać nawet pięć lat, by plastyczka-ceramiczka ukończyła jakiś państwowy uniwerek przyrodniczy, albo inne SGGW.
-
Psia dyktatura vs. wilcza demokracja
Ryss replied to Ryss's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Trollu z ksywką Sybisia - jak już musisz tu tak, bo Cię przyparło, to do swych popierdółek ad personam dołącz jakiś dowcip o wilku - niech przynajmniej będzie także śmiesznie, a nie tylko głupio. -
Psia dyktatura vs. wilcza demokracja
Ryss replied to Ryss's topic in Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
Tak, miło spotkać wreszcie na Dogo panienkę. Niby forum sfeminizowane do cna, ale tu akurat same męskie nicki. Sorry, taki mamy gender... Świnto prowda, jak by powiedział ks. Tischner - tyle że wilk zachował do dziś swój przepiękny charakter, jak powiedziałaś, a pies pod tym względem zszedł na psy. Co najlepiej widać, gdy ma się do czynienia z rudą, wredną suką... Tak, Moniu - to nieprawda, a nawet powiem więcej: to nie prawda, lecz fałsz. Z tym lupusem. A jeżeli już o wilku mowa i jego dobrym charakterze: Idzie Czerwony Kapturek przez las. Nagle wyskakuje wilk i krzyczy: - Ha, Kapturku! Teraz pocałuję cię tam, gdzie jeszcze nigdy nikt cię nie całował! A Kapturek na to: - No to gdzie ty chcesz mnie pocałować? Chyba, kurcze, w koszyk! -
A konkretnie o tej drodze szybkiego ruchu? Bo sadzić ogólnikowe truizmy to każdy głupi potrafi...
-
Tak gimbaza zaśmieca forum... A do książek, do roboty, do schronów!
-
Nie powinno, bo sarkazm nie temu służy - ma boleć (niekoniecznie interlokutora), a nie bawić. I powodować w tym przypadku refleksję, że mały pies to taki sam pies, jak duży, tyle ze mały i wymaga tyle samo (jeśli nie więcej) zachodu i troski co duży, gdy są z nim problemy. A tymczasem jest tak jak mówisz: gdy problem z agresją tyczy "urodzonego mordercy" rottweilera, to się leci z nim w try miga do fachowca, ale z buldożkiem to się leci co najwyżej na forumy do cioteczek (i wujeczków) Dobra Rada.
-
Nietoperzku - zatem, już bez poganiania, dbaj o aktualizację swego wątku informacjami o postępach i regresach, ku pokrzepieniu serc będących w podobnej sytuacji jak Ty przed miesiącem. Może byś wstawiła tu zdjęcia Świrka i panienki? Zawsze to przyjemniej, gdy jest na czym oko zawiesić. No i tak sobie myślę, że psy podobnie jak dzieci imienia sobie nie wybierają, ale nie wiem, czy jak Świr pójdzie między psy, to czy jego imię nie będzie mu przeszkadzać - zwłaszcza w relacjach z płcią przeciwną...
-
Nie powinien, ale może być taki z urodzenia, bo lękliwość (tchórzostwo) może być zakodowana w genach, jako cecha charakteru. Ale miejmy nadzieję, że w przypadku tego malca to tylko kwestia socjalizacji, a to jest zawsze do naprawienia w takim wieku.
-
Na szczęście to tylko kilkukilowy buldożek i jakby co, to zawsze można przyłożyć mu z buta - nawet z pańcinego czółenka - i spoko...
-
I w ten oto sposób rosną nam szeregi koniunkturalnych psich materialistów - nic z miłości do pańci, wszystko za coś. Ech...
-
Jest akurat odwrotnie: wyjątkiem są szczekliwe kolaki. No, chyba że ktoś ma sheltie i uważa je za "małe collie".
-
Przejdzie. To jest psie dziecko i demonstruje najlepszy w jego wieku sygnał uspokajający dla pobratymców. Po pierwszej cieczce sucz zmężnieje, czyli zbabieje i nabierze pewności siebie przede wszystkim wobec samców, bez względu na ich wielkość. Szybko przyswoi sobie, że natręta można potraktować nawet zębami, a on będzie i tak zachwycony hardą panienką. Dorosłe kolaki ogólnie są psami dumnymi i nie okazują strachu ani uległości wobec potencjalnie silniejszego przeciwnika. Same zwykle nie prowokują, ale zaatakowane nie uciekają nigdy, tylko podejmują walkę. Takie były moje collie...
-
I całe szczęścia, bo jak mówi Poeta - to mezalians byłby dla psa...
-
Po co zaraz tam, jeśli można tu? Porozmawiać z mądrą, inteligentną i z poczuciem humoru kobietą. A takie kobiety lubię, nawet jeśli różnię się z nimi w poglądach. A że Ty się akurat z opisanych powodów nie łapiesz u mnie na lajki, to cóż - c'est la vie... Nie chcę być uszczypliwy, ale sposób został już znaleziony. Wystarczy tylko, żeby ona chciała tak: Ino ona nie chce chcieć, kotku...
-
Ponieważ to już druga sierota (albo ta sama, tylko w innym wątku) jakieś głupoty plecie o fejsie w moim kontekście, dla porządku powiem tylko raz pierwszy i ostatni: nie mam, nie miałem i mieć nie będę konta na Facebooku, i tak mi dopomóż Bóg.
-
Annavera, ja Tobie dobrze radzę - Ty spraw sobie chłopa! A potem zrób tak jak w tym starym szmoncesie, a od razu spojrzysz na świat innymi oczyma: Mosze przychodzi do rabina ponarzekać na warunki mieszkaniowe. - Żona, dzieci, synowe, zięciowie, wnuki - hałas, ścisk, rwetes. Nie daje się wytrzymać. Na to mądry stary rabin mówi: - Mosze, ty kup sobie kozę! Mosze zdziwiony, ale rad nierad kupuje kozę. Po tygodniu przychodzi kompletnie załamany. - Cóżeś mi doradził, rebe? Żona, dzieci, synowe, zięciowie, wnuki - hałas, ścisk, rwetes. A jeszcze koza beczy, śmierdzi, wszystko zżera, katastrofa, totalne pobojowisko. Rabin na to: - Mosze, ty sprzedaj kozę! Mosze kozę sprzedaje, wraca cały rozanielony: - Rebe, teraz to ja rozumiem - w domu sielanka - cisza, spokój, mnóstwo miejsca, wszyscy szczęśliwi.
-
Jezu... I kaloryfer, nomen omen, w tle...
-
Gryf80, potrafisz czytać ze zrozumieniem? Retorycznie pytam, bo widzę, że nie potrafisz. Zatem poproś kogoś, by Ci przetłumaczył, co poeta miał na myśli, a dopiero potem spróbuj jeszcze raz napisać ze dwa składne zdania, ponieważ teraz hadko czytać Twe bełkotliwe wypowiedzi. Poza tym nie wdawaj się w polemikę z zacytowanym przeze mnie tekstem naukowym, zamieszczonym na stronie uczelni kształcącej lekarzy weterynarii, gdyż na wetkę mi nie wyglądasz.
- 9 replies
-
- ropomacicze
- kastracja
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Quille, nie daj sobie robić wody z mózgu dogomaniackim oszołomom nawołującym do "profilaktycznego" kastrowania suk - niby w trosce o ich, suk, zdrowie, no bo "nie zachorują na ropomacicze". Idąc tym torem myślenia, należałoby usuwać u psa wszystko, co może być dotknięte chorobą - łącznie z głową, bo przecież może dostać udaru mózgu. Ropomacicze jest taką samą przypadłością chorobową jak wszystko inne, łącznie z rakiem. Ciężkie okaleczanie zwierzęcia, żeby go uchronić przed hipotetyczną chorobą, jest absurdem z samego założenia. Pamiętaj przy tym, że jajniki służą suce nie tylko do rozrodu. To potężna fabryka hormonów, które oddziałują na cały organizm, a nie tylko fabryka jajeczek. Jak myślisz, dlaczego "profilaktyczna" kastracja - traktowana jako metoda antykoncepcji - jest u kobiet zakazana? Ale suka, to tylko pies, prawda? Jeśli zatem masz możliwość ustrzeżenia suki przed niechcianą ciążą w naturalny sposób - poprzez jej pilnowanie po prostu w "tych dniach" - to o kastracji zapomnij. Bo da się - upilnować sukę i nie narazić jej na ropomacicze tylko dlatego, że ma macicę. Bo cieczki u suk są stanem naturalnym i w żaden sposób nie przyczyniają się w jakiś szczególny sposób do wzmożenia ryzyka ropomacicza. Poza tym, gdyby nawet sucz zachorowała, to i wtedy ropomacicze się leczy, a nie od razu sięga po skalpel. Pisałem o tym w innym wątku, ale powiem i tu przy okazji - o opracowanej we wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym metodzie leczeniu ropomacicza alizinem, służącym normalnie do farmakologicznej kastracji psów: Stosowanie alizinu (aglepristonu) jako alternatywnej metody leczenia ropomacicza. Panuje przekonanie, że jedyną skuteczną i niezastąpioną terapią jest zabieg chirurgiczny. Faktycznie, zalety leczenia chirurgicznego - radykalne rozwiązanie problemu, eliminacja ryzyka ponownego zachorowania, a także ryzyka nowotworów układu rozrodczego - czynią z operacji metodę niezastąpioną. Istnieją jednak sytuacje, w których wykonanie zabiegu nie jest możliwe. Decyduje o tym m.in. wysokie ryzyko anestezjologiczne, ciężki stan suki, cena zabiegu, a także młody wiek suki i jej przeznaczenie do rozrodu. * Terapia polega na trzykrotnym podaniu alizinu w dawce zgodnej z ulotką, w 1-szym, 2-gim oraz 5-tym lub 7-mym dniu leczenia. * Kontrole przeprowadza się zależnie od potrzeb, w 3-4 dniu leczenia, po ostatniej iniekcji oraz po 3-4 tygodniach od ostatniej iniekcji. * Metoda nie daje 100% pewności uniknięcia zabiegu - jeśli mimo podania leku stan suki pogarsza się, w obrazie ultrasonograficznym w macicy utrzymuje się płyn lub jego ilość zwiększa się - powinno się rozpatrzyć chirurgiczne rozwiązanie problemu. * Decyzja o zabiegu podejmowana jest zawsze subiektywnie i indywidualnie, zależnie od wcześniejszych doświadczeń lekarza i stanu suki. * Alizin może być stosowany zarówno przy zamkniętej jak i otwartej szyjce macicy. * Leczenie można łączyć z antybiotykoterapią, lecz nie jest to konieczne * Nie ma przeciwwskazań do stosowania alizinu nawet gdy suka znajduje się w ciężkim stanie ogólnym * Wysokie prawdopodobieństwo nawrotu choroby notuje się po kolejnej cieczce. * Wszystkie wady i zalety obu metod muszą być przedstawione właścicielowi, przed wybraniem najlepszej metody leczenia dla jego psa. A zapobieganie ropomaciczu? Jak z innymi chorobami wewnętrznymi: zdrowe odżywianie i profilaktyczne badania. Reszta w genach i w rękach tego, co nad nami...
- 9 replies
-
- ropomacicze
- kastracja
-
(and 1 more)
Tagged with: