Jump to content
Dogomania

Ryss

Members
  • Posts

    1201
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ryss

  1. [quote name='Ryss'] Interesuje mnie tu tylko taka rzecz: to Europejskie Studium itd. w Międzyborowie jest uczelnią wyższą? [/QUOTE] Odpowiedziałem sobie sam. Dla zainteresowanych, którzy chcieliby podobnie jak Marcin Wierzba zostać zoopsychologiem, podaję jak to się robi w Międzyborowie ([URL]http://www.szkolnictwo.pl/kurs,szkolenie,Międzyborów,B01757,Europejskie+Studium+Psychologii+Zwierząt+i+Wiedzy+Praktycznej):[/URL] [I]Europejskie Studium Psychologii Zwierząt i Wiedzy Praktycznej [/I](od połowy lipca 2014 obowiązuje nowa nazwa placówki: [I]Europejskie Studium Praktycznego Zielarstwa i Wiedzy Przyrodniczej[/I]) jest niepubliczną placówką kształcenia ustawicznego wpisaną do ewidencji niepublicznych szkół i placówek oświaty pozaszkolnej (kształcenia ustawicznego) w Starostwie Powiatu Grodziskiego pod nr. 28. Placówka jest także wpisana do rejestru instytucji szkoleniowych w Mazowieckim Urzędzie Pracy i bezrobotni mogą się ubiegać o dofinansowanie kursów). Wprowadziliśmy na listę Ministerstwa Pracy dwa nowe zawody: zoopsycholog i zoofizjoterapeuta. Jesteśmy pierwszą placówką oświatową prowadząca kursy zoopsycholog, zoofizjoterapeuta i treser psów. [COLOR=#000000][SIZE=2]Placówka spełnia następujące zadania:[/SIZE][/COLOR] [LIST] [*]Organizacja nauczania w formach pozaszkolnych, w systemie samokształcenia kierowanego na kursach prowadzonych stacjonarnie, zaocznie, korespondencyjnie, wieczorowo i w systemie elearning, w dziedzinie przekazywania wiedzy i rozwijania umiejętności praktycznych w ramach prowadzonych kursów i szkoleń. [*]Zaspokajanie potrzeb społecznych w zakresie podnoszenia i doskonalenia kwalifikacji zawodowych. [*]Dbanie o wysoki poziom przekazywanych treści nauczania poprzez staranny dobór kadry nauczycielskiej, posiadającej doświadczenie pedagogiczne i zawodowe. [*]Szkolenie osób z wolnego naboru oraz udział w przekwalifikowaniu bezrobotnych przy ścisłej współpracy z Powiatowym Urzędem Pracy. [*]Wdrażanie do wyżej wymienionych dziedzin kształcenia nowoczesnych interaktywnych form i metod nauczania oraz technik audiowizualnych. [*]Zadaniem placówki jest przekazanie słuchaczom niezbędnej wiedzy, która umożliwi profesjonalne wykonywanie działalności wymienionych w §2. [*]Placówka propaguje odpowiedzialny stosunek człowieka do zwierząt, kładzie nacisk na prawidłowe ich wychowanie i utrzymanie, traktuje zwierzęta jako istoty posiadające własną świadomość i psychikę. [/LIST] Na kursy zoopsycholog i treser psów można zapisać się w każdej chwili i rozpocząć część korespondencyjną. Zajęcia stacjonarne należy zaliczać zgodnie z kalendarzem zajęć, który jest ustalany na pół roku z góry. W przypadku nie zaliczenia zajęć w najbliższym terminie, można je zaliczyć w terminie kolejnym.
  2. [quote name='isabelle301'] Aby było zadość - szczeniak szybko nuczył się ze nie nalezy włazic do miski starszego psa po tym jak dostal raz strzal zebami. Teraz omija szerokim lukiem i jest spokoj. Czesto jest to najlepszy i najskuteczniejszy sposób nauki.[/QUOTE] Ojojoj, niedobrze - teraz piesek będzie wycofany i zamknie się w sobie. Wielka szkoda, iż ten starszy pies nie znał światłych rad (nie-Szarej) [B]Wilczycy[/B], by spokojnie wytłumaczyć szczylowi, że nie uchodzi włazić do cudzej miski i pokazać mu, czego od niego oczekuje - a nie tak od razu przyłożył mu z mańki. Jeszcze wiele pracy przed Wilczycopodobnymi, by przekonać małowiernych na Dogo do bezstresowego wychowywania nie tylko swoich dzieci, ale i szczeniąt. Już nie mówiąc o przekonaniu do tego suk, które nieusłuchanego szczeniaka strzelić zębami też potrafią, i to fest. Ale to stara, wilcza szkoła i wzorem nowoczesnego wychowania przedszkolnego szczeniąt nie jest. Dla (nie-Szarej) Wilczycy.
  3. [quote name='gayka']O Panu Wierzbie , jego doświadczeniu , wykształceniu , miejscu pracy i projektach można poczytać w sieci i na stronach uczelni, w której uczy :smile:[/QUOTE] Ależ oczywiście, [B]Gayko[/B] - napisałem to, co napisałem, bo poczytałem w sieci - na ten przykład na stronie "vade corso": [I]Nasi partnerzy: Marcin Wierzba - zoopsycholog. Studiował filozofię przyrody na KUL, ukończył biologię na Uniwersytecie Wrocławskim, kurs "Trener psów według metody naturalnej", "Zoopsycholog" w Europejskim Studium Psychologii Zwierząt i Wiedzy Praktycznej. Założyciel firmy Marcin Wierzba i Ośrodka Terapii i Edukacji w Asyście Zwierząt "Stado"[/I] Interesuje mnie tu tylko taka rzecz: to Europejskie Studium itd. w Międzyborowie jest uczelnią wyższą? Ukończenie kursu "Zoopsycholog" w tym Studium daje prawo do posługiwania się [B]tytułem zawodowym[/B] zoopsychologa, podobnie jak np. ukończenie akademii medycznej - tytułem lekarza, czy politechniki - tytułem inżyniera? Ja rozumiem, że zdaniem Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie - "[I]osoby pragnące wykonywać zawód zoopsychologa powinny ukończyć studia wyższe - mile widziany jest np. zootechnika lub psychologa, a uprawnienia do wykonywania tego zawodu można uzyskać poprzez ukończenie kursu lub studiów podyplomowych[/I]", ale to sobie tylko WUP tak obmyślił. No, ale jeśli pan mgr biologii ukończył studia podyplomowe w zakresie zoopsychologii, to zwracam honor, bo nigdzie tego w sieci nie wyczytałem (o kursie w[I] Europejskim Studium[/I] oczywiście pamiętam).
  4. Wykład [I]zoopsychologa[/I] (cokolwiek to znaczy) po kursach...
  5. [B]Vicvictorio[/B], wszyscy na Dogo wiedzą, że psy odchodzą za Tęczowy Most (vide forum [I]Tęczowy Most[/I]), tylko Ty jedna wierzysz, że idą do nieba. Nawet Barbara Borzymowska napisała wiersz z powodu tej psiej niesprawiedliwości: [I]Dokąd idą psy gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba, to przepraszam Cię, Panie Boże[B], [/B]mnie gościny tam też nie potrzeba. Ja poproszę na inny przystanek - tam gdzie merda stado ogonów. Zrezygnuję z anielskich chórów tudzież innych nagród nieboskłonu. W moim niebie będą miękkie sierści, nosy, łapy, ogony i kły. W moim niebie będę znowu głaskać wszystkie moje pożegnane psy.[/I]
  6. Baz przesady, że tak samo ważne. Psy nie mają duszy i przez to nie idą z ludźmi do nieba, tylko za Tęczowy Most...
  7. Jak to w życiu... [I]Nie zmogła go kula, Nie zmogła go siła, Tylko ta jedyna, Co przy sianie była. [/I]
  8. [quote name='Cellirelin'] Czy to jest normalne?[/QUOTE] Tak, to jest normalne. To jeszcze psie dziecko, dla niego wszystko jest zabawą. Używa w zabawie tego, czym psy najlepiej potrafią się posługiwać, czyli zębów. Zwykle jednak jeszcze podczas pobytu w rodzinnym gnieździe, uczy się w zabawie z siostrami i braćmi używania ząbków z umiarem, gdyż otrzymuje od rodzeństwa sygnały, że boli. Ten Twój albo nie miał okazji tego się nauczyć (braki w socjalizacji), albo zapomniał. Trzeba więc mu tylko o tym przypomnieć: gdy nas zbyt mocno capnie za nogę, czy rękę - pisnąć cienkim głosem i go odsunąć. Za miesiąc-dwa szczeniackie zachowanie przejdzie mu samo.
  9. Zdarzenie miało miejsce 4 bm. po godz. 23 przy ul. Piastów w [URL="http://katowice.gazeta.pl/katowice/0,0.html"]Katowicach[/URL]. Policjant z komisariatu i słuchacze Szkoły Policji w Katowicach patrolowali pieszo osiedle, gdy dostrzegli kłęby gęstego dymu wydobywające się z [URL="http://www.domiporta.pl/wszystkie-mieszkania"]mieszkania[/URL] na parterze. Towarzyszący im naczelnik wydziału prewencji, który właśnie kontrolował przebieg ich służby, bez chwili zastanowienia dostał się do płonącego mieszkania i wyniósł z niego na wpół przytomną, poparzoną kobietę. Kiedy usłyszał ze środka ujadanie uwięzionego w płomieniach psa, wrócił po niego i mimo że pożar się rozprzestrzeniał, uratował zwierzę. Jego towarzysze w tym czasie zaalarmowali okolicznych lokatorów i wezwali straż pożarną oraz pogotowie ratunkowe. [URL]http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,16590738,Policjant_wyniosl_z_pozaru_kobiete__Potem_wrocil_po.html[/URL]
  10. [quote name='gryf80']zdziwila mnie wypowiedz pani wet,ktora przytoczyl ryss,ze po alizinie suka musi koniecznie urodzic-albo ja czegos nie doczytalam albo sa to wypowiedzi z palca wyssane przez wet,moze ktos mnie oswieci?[/QUOTE] Ja Cię już bardziej nie oświecę, bo tyle wiem o zdecydowanie złych działaniach ubocznych [I]Alizinu[/I], ile się dowiedziałem od wspomnianej wetki. Dodam, że było to przedstawione nie - "ja, wetka, tak uważam", ale - "my tu, w klinice... itd." Może to była tylko figura retoryczna, a może nie. W każdym bądź razie przedstawiłem tę opinię, by pokazać, iż przy Alizinie [I]zdania uczonych są podzielone[/I], i to diametralnie: od opinii, że to bułka z masłem dla suki, aż do prawie niechybnego wystąpienia ropomacicza w dalszej kolejności. Oczywiście niezwykle przydatne byłyby w takiej sytuacji relacje tych, którzy na własnej suce wypróbowali działanie Alizinu, ale jak na razie o tym cisza.
  11. [quote name='Brezyl']Kurcze Ryss, normalnie nie wierzę, po raz pierwszy się z Tobą zgadzam.[/QUOTE] Miło. Do mnie trzeba dojrzeć. Najlepiej po zdaniu matury. A wracając do naszych baranów, jak mawiał sędzia w[I] Farsie mistrza Piotra Patelin[/I]. Zdecydowanie najlepszą metodą antykoncepcji u psów jest [B]pilnowanie suki[/B] w "tych dniach", ale... Właśnie, łatwo to powiedzieć, trudniej przeprowadzić na przestrzeni całego suczego życia. Gdyby chociaż te przebrzydłe suki miały menopauzę, to przynajmniej od jakiegoś czasu życie z suką byłoby łatwiejsze. Ale nie, nawet psia staruszka potrafi się puścić, i to skutecznie, że tak powiem. Namawianie właścicieli suk do stosowania wspomnianej metody antykoncepcji jest średnio mądre, jeśli tylko poprzestać na tym (o tym na końcu, wytłuszczonymi literami). Bo nawet jak się uda 6 razy, to za siódmym razem suka przechytrzy właściciela i zmyli pogonie. Tak jak był z suką z pierwszego mego wpisu w wątku: pańcia sześć lat suczki pilnowała, a w siódmym roku nie upilnowała, dając asumpt to założenia tego wątku. Co zatem pozostaje innego? Ano - hormony, albo skalpel. Zarówno jedno jak i drugie jest złe. I nie ma co kruszyć kopii, że jest inaczej. Dowodów na to, dlaczego zarówno tabletki antykoncepcyjne, jak i kastracja są złe, jest multum i szkoda czasu na dyskutowanie na ten przykład nad koronnym argumentem "zdrowotnym" zwolenników [I]ciachania[/I], że jak suce wytniemy macicę, to nie dostanie ropomacicza (podobnie jak z jajkami u samców - ich brak chroni psa przed rakiem jąder). Niby mądre, ale głupie. Podobnie z hormonami. Suka dzięki nim pozostaje co prawda kompletna, ale czego można się spodziewać u suki po bombie? A mamy tu do czynienia z bombą hormonalną. Zatem nie wybieramy, co jest tutaj lepsze, tylko - co jest [B]mniej złe[/B]. Ja do tego podchodzę praktycystycznie: [B]pilnować suki dopóki się da, a kiedy się nie uda - dokonać wczesnej kastracji aborcyjnej[/B]. Wtedy i wilk syty - nie faszerujemy suki prochami, i owca cała - przynajmniej do czasu.
  12. Setki osób żegnały Kye'a, 3-letniego owczarka niemieckiego, który został pochowany z honorami w Oklahomie. Kye był psem policyjnym. Zginął 25 sierpnia od ran, które zadał mu nożem złodziej samochodów. Key wraz ze swoim przewodnikiem, sierżantem Ryanem Starkiem, brali udział w pościgu za 22-latkiem, który jechał skradzionym samochodem. Auto wpadło do rowu, rabusiowi udało się jednak wydostać. Próbował uciekać, ale złapał go owczarek. Gdy sierżant Stark podbiegł do podejrzanego, zobaczył, że 22-latek ma w ręku nóż i zadaje nim ciosy psu. Sierżant Stark zastrzelił złodzieja. Kye zmarł następnego dnia. Psa żegnało ok. 1000 osób i kilkanaście psów policyjnych. Owczarka złożono w trumnie owiniętej w amerykańską flagę. Na jego cześć 21 policjantów oddało salwę honorową. [IMG]http://i61.tinypic.com/15of60h.jpg[/IMG] [IMG]http://i62.tinypic.com/ix9x11.jpg[/IMG] [IMG]http://i61.tinypic.com/anmnw6.jpg[/IMG] [IMG]http://i57.tinypic.com/2chx9v9.jpg[/IMG] [IMG]http://i61.tinypic.com/349flo7.jpg[/IMG] [U]Więcej tutaj: [/U][URL]http://deser.pl/deser/51,111857,16588116.html?i=7[/URL]
  13. [quote name='Nietoperzyk'] Dzisiaj o godzinie 5 z minutami ćwiczyłam z jednym a 40 minut później z drugim siad i zostań przy ulicy... Komenda stój to dla mnie jeszcze tajemnica. Jakoś nigdy nie mogłam sobie z nią poradzić, ale może właśnie to jest dobry moment - szczególnie, że muszę Świrkowi jakoś głowe pomęczyć czymś nowym. :smile: [/QUOTE] No, niespotykanie ranny ptaszek z Ciebie - jestem pod wrażeniem, bo ja nocny marek. Komu innemu chciałoby się o piątej rano ćwiczyć psie sztuczki? Przecież dla pracujących jest oczywiste, że rano to tylko z pieskiem siusiu/kupka i hajda do roboty. A z tym "stój" - oto wielka tajemnica: trzeba krzyczeć. Tak, bo jak dla mnie, to nie jest komenda typu "siad", czy "zostań". To jest komenda podbramkowa, kiedy odruchowo krzyczymy, bo pies jest o krok od nieszczęścia i nie tyle komenda, co nasz krzyk ma go powstrzymać przed zrobieniem drugiego kroku. Więc tak zaczynamy z psem ćwiczenia - na początek raczej nie na ulicy, bo będzie się zatrzymywał nie tylko pies, ale i przechodzący ludzie, i będą się pukać w głowę. Pies musi być w ruchu, bez smyczy, kawałeczek od Ciebie. Gdy nie patrzy w Twoją stronę, krzyczysz "stój". Pies nie zna jeszcze tej komendy, więc to tembr i siła Twego głosu (a głos Twój zna) ma spowodować, że pies odruchowo zatrzyma się, odwracając głowę w Twoją stronę. Podchodzisz szybko do psa, chwalisz, że dobry piesek. I powtarzasz sytuację raz, drugi, trzeci - zawsze niespodziewanie, zawsze głośno. Z czasem stopniowo obniżasz siłę głosu, aż do poziomu normalnej, twardej komendy, gdy pies idąc przy Tobie, na hasło "stój" stanie, choć Ty idziesz dalej. Nie należy łączyć komendy "stój" z nauką zatrzymywania się, kiedy Ty stajesz. Tę umiejętność pies powinien przyswoić sobie bezkomendowo, wystarczy korekta smyczą. [QUOTE] Z powodu braku pewności zaprosiłam więc trenera. [/QUOTE] Lepsze jest wrogiem dobrego... [QUOTE] Po jego wizycie wszystko wróciło do - nie moi drodzy, nie do normy - do początku!! Cała znajomość moich psów wróciła do punktu wyjścia. Wróciły ataki na sunię w domu przy każdej możliwej okazji... Rano dzisiaj nie mogłam wyjść z psami, chociaż już od dobrych trzech tygodni nie miałam z tym problemu - bo jak założyłam smycz jednemu i drugiemu, to Świrosław wystartował do małej... Stąd na spacer dzisiaj oddzielnie. [/QUOTE] Ja rozumiem, że kobieta może w jeden dzień zepsuć pralkę, czy zmywarkę, lecz żeby facet był w stanie w pół dnia zepsuć psa? Wierzyć się nie chce, ale... [QUOTE] A trener naprawdę nic nie zrobił złego! [/QUOTE] Doprawdy? Cudów nie ma, zwłaszcza w przyrodzie.[B] Coś[/B] musiało się jednak wydarzyć - jak nie trenerskie nauki, to jego postawa wobec psa - że tak to podziałało na psa z mało stabilną psychiką. Jakby był jakiś toksyczny, ten trener. Ty pewnie tego nie zauważasz, zapatrzona w męskiego trenera, ale pies może widzieć/czuć więcej. Jeśli nie uwierzysz we własne możliwości, nie uwierzysz w siebie, to kiepsko widzę skutki Twego zawierzania radom zajebistych zaklinaczy psów, a nie kierowania się własnymi przemyśleniami i własnym doświadczeniem z tym konkretnym psem. Bo nawet gdybyś zaprosiła samą Zofię Mrzewińską, ba - samego Cesara Millana, to ich złote rady sprawdzające się ogólnie rzecz biorąc, w tym jednym przypadku mogłyby zawieść. Bo psy jak ludzie - każdy jest jedyny w swoim rodzaju, i to co jest dobre dla wszystkich innych, dla tego jednego może już takie dobre nie być. Krótko mówiąc: słuchaj trenera, słuchaj Zofii i Cesara, słuchaj zajebistych zaklinaczy psów na Dogo, łącznie ze mną, [B]ale[/B]... Ale miej swój rozum i filtruj te wszystkie dobre poradki przez pryzmat swoich doświadczeń z własnym psem. [QUOTE] Tylko pokazał nam, że - jak niekiedy na psich przedszkolach uczą - jak pies szczeka bez przyczyny w domu, to mamy rzucić hałasującą butelkę. [/QUOTE] Cudne rady zapożyczone od papy Fishera. On nawet zalecał rzucanie łańcuchem w szczekającego psa. Masz [I]łańc[/I] w domu? Nic to, Twój trener, Twoja kasa, ale... jw. [QUOTE] Dzwoniłam później do pana, który naprawdę wiedzę o psach ma przeogromną i szacun dla niego (tego się trzymam i w to wierzę) - powiedział mi, że psy mam odseparować. I on oczywiście może mieć rację, tylko ja się pytam, jak one się mają nauczyć żyć ze sobą, jak je będę miała odseparowane?? [/QUOTE] No widzisz, jesteś mądra dziewczynka i sama sobie już odpowiedziałaś. I lepiej być małowierną, niż zaczynać wszystko od początku... [QUOTE] Eh... znowu od początku, toż to przecież szlag człowieka trafić może... a już było tak pięknie... [/QUOTE] Mówi się trudno i pcha się dalej, jak powiedział Syzyf, gdy kamień stoczył mu się z góry kolejny raz... Dasz radę, będzie dobrze - tylko trzeba więcej chcieć. Wierzyć[B] w siebie[/B]. PS. Fajne zdjęcie. Młoda wygląda już prawie jak Szara Wilczyca. Niech no tylko dorośnie, a szybko sprowadzi Świrka do parteru, nie tylko w zabawie.
  14. Zgadza się. Jak wejdzie na kanapę, to lezie w ten koniec, gdzie leży jasiek, który mi służy do czytania.
  15. [quote name='Agnieszka Co.']Właściciele wyjechali, psa dokarmiają sąsiedzi... [/QUOTE] Bydlaki wyjechały, zostali tylko dobrzy ludzie. Panie, widzisz tego Bogu ducha winnego psa, a nie grzmisz...
  16. [quote name='Psi Uniwersytet Warszawa']Ciężko jest komuś radzić...[/QUOTE] No właśnie, szczególnie ciężka to sprawa, gdy rok szkolny się zaczął i trzeba myśleć o odrabianiu lekcji, a nie o [I]psich uniwersytetach[/I]. Wiesz, tu już jedna[I] ucitelka tanca[/I],* też z gimbazy, zamachnęła się na ksywkę "profesor" i teraz jej głupio. [I]Znaj proporcjum mocium panie[/I], jak powiada Fredro, bo hadko czytać truizmy i pustosłowie sygnowane przez uczelnię, [I]której jednostki organizacyjne posiadają uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora co najmniej w dziesięciu dyscyplinach[/I]. Żeby też Ci nie było głupio... * [url]http://www.youtube.com/watch?v=I2HhSRBcFQY[/url]
  17. [quote name='Nietoperzyk']on nie lubi wąchać, nie kieruje się nosem wcale a wcale, układałam mu ślady, to jakoś nie mógł biedny trafić .[/QUOTE] Nie słuchaj popierdółek typu "praca wechowa", żeby pies był "padniety" - bez względu na to, co to znaczy wechowy i padniety. Każdy pies nosi w sobie geny, które kiedyś człowiek z uporem selekcjonował u mutantów: u jednego do tropienia, u drugiego do pasienia, a u trzeciego do obrony. Z genami się nie wygra, można jedynie te dobre wyeksponować, a te złe przytłumić na tyle, że da się z psem żyć. Ale - co zawsze powtarzam - nigdy z tchórza nie będzie zakapiora. A pies nawet totalnie zmęczony, cudownie ożyje, gdy na horyzoncie pojawi się suka z cieczką, lub nielubiany pobratymiec. Tak że nie tędy droga. Ty, intuicyjnie - jak matka dzieciom - mimo wszystko dobrze sobie radzisz z parką psów po przejściach, więc idź spokojnie dalej swoją psią ścieżką, a efekty przyjdą szybciej niż myślisz. [QUOTE] Ćwiczymy siad i zostawania we wszystkich możliwych miejscach. Teraz mamy jeszcze nową komendę "miejsce" czyli zostawanie w dowolnej pozycji w miejscu, które sobie wybierze pańcia.[/QUOTE] Komenda "zostań" jest jedną z najbardziej przydatnych na co dzień - pies ma stać/siedzieć/leżeć, wedle uznania, w miejscu, gdzie to usłyszał od pańci, aż do odwołania. Warto to konsekwentnie ćwiczyć. "Siad" to już bardziej jako przywołanie do porządku się przydaje, niż do brania smaczka z pańcinej rączki. W domu oczywiście nie można się obyć bez "na miejsce" (u mnie to funkcjonuje jako "idź do siebie", gdzie tym "u siebie" jest inny fotel, jeśli pies zajął akurat fotel, na którym pańcio ma ochotę usiąść). Pies u mnie śpi zwykle na "swoim" fotelu w sypialni, tudzież w innych, dowolnie wybranych miejscach, poza jednym: [I]ni mo prawa[/I] spać na małżeńskim łożu. Chociaż i tak to jest problematyczne. Gdy pies zostaje sam w domu, wszystko jest, ma się rozumieć - gut: piesek sobie czeka spokojnie na pańcia, ale... Jest inteligentny, lecz brak mu [I]zdolności manualnych[/I], by wygładzić po sobie kołdrę. Bo ma się rozumieć - najlepiej czeka się na pańcia na jego łóżku (nie - pańci!), ale oczywiście na dźwięk klucza w zamku meldujemy się pod drzwiami... No cóż, rżnę głupa, że nie widzę ciepłego jeszcze miejsca na moim łóżku. Bo jak tu nie wybaczyć roześmianej, że pańcio wrócił, [I] Lassie[/I]? Wspomnę jeszcze o komendzie, która może uratować psu życie: komendzie "stój". Psa na ten krzyk (bo to często już jest krzyk) ma zamurować w tym miejscu, gdzie jest. Ćwiczymy to zwykle przy przejściu przez ulicę: mówimy "stój", nawet gdy jest zielone światło. Czekamy chwilkę, pada komenda "idziemy" i dopiero wtedy pies ma prawo ruszyć dupę i wejść na jezdnię. Trzeba to ćwiczyć do upadłego, aż pies nie wejdzie przy nas na jezdnię bez komendy "idziemy". [QUOTE] Wczoraj mieliśmy wizytę naszego trenera, który mnie tresuje a psy wychowuje zaczynamy zintensyfikowaną pracę nad schodzeniem mi z głowy... [/QUOTE] Lepiej będzie, jak zaufasz własnej wiedzy, własnemu rozsądkowi i własnej, kobiecej intuicji: to Twój pies i Ty wiesz najlepiej, co dla niego jest dobre, czy to się różnym zajebistym zaklinaczom psów podoba, czy nie. A ja wierzę w Ciebie.
  18. [quote name='Nietoperzyk'] Potrzebuję rady, a nie ciągłej krytyki tego co robię - bo skoro robię źle, to nie siedzę i nie płaczę, tylko szukam rozwiązania. Od taka jestem dziwna.[/QUOTE] Źle mnie odebrałaś: nie krytykuję Ciebie, a tym bardziej - ciągle. Bo w sumie osiągnęłaś to, co najważniejsze: psy żyją pod jednym dachem i nie pozagryzały się (nie używam emotek)... I każdy, kto ma więcej niż jednego psa, to doceni. Co do kastracji suki (nie sterylizacji, jak to się potocznie mówi), sprawa na razie jest bezprzedmiotowa, bo to 4. miesięczny szczeniak, a do Polski nie dotarła dotąd amerykańska moda na kastrację suk jeszcze przed osiągnięciem przez nie dojrzałości płciowej. Co do wpływu kastracji psa na obniżenie zachowań agresywnych, zdania uczonych są podzielone. Natomiast co do wpływu kastracji na obniżenie psiego [I]libido[/I], mogłoby się wydawać, że sprawa jest oczywista: nie ma jajek, nie ma chęci. Praktyka pokazuje, że tak nie jest: chęci są, choć już nie takie, ale życie z wykastrowanym psem i niewykastrowaną suką jest zdecydowanie łatwiejsze. Dla wszystkich. A teraz wracając do sedna sprawy. Piszesz, że dzięki Twojej pozytywistycznej pracy, w domu jest święty spokój, psy się bawią, a na spacerach kwitnie miłość. Tylko te drzwi... Właśnie. Co Ty się tak uparłaś na te drzwi/furtkę? Powtórzę, jeśli to ma być jakaś rada: odpuść sobie ten problemt, jeśli wszystko inne gra - odpuść do czasu, aż suczka dorośnie i zacznie pachnieć dla psa naprawdę jak suka, gdy pojawi się pierwsza cieczka. Bo na razie to ona dla niego pachnie szczeniakiem. Prawda, dorosły pies nie powinien atakować szczeniaka, ale niech mu już będzie, bo to może być problem przechodni. Prawdziwy problem może się dopiero zacząć, gdy pies spróbuje podnieść łapę na dorosłą sukę. Ale na razie nie ma co krakać. Zacznij przechodzić przez te cholerne drzwi/furtkę razem, ale osobno: najpierw wchodzisz z suczką, a pies czeka uwiązany gdzieś do płotu, albo zostawiasz tam suczkę i wchodzisz z psem. Przywiązujesz go do kaloryfera i wracasz po suczkę. Twoją rolą jako pańci jest konsekwentne egzekwowanie od psa, by w każdym przypadku stulił mordę i spokojnie czekał na dalsze decyzje bogini. Jeśli przez dwa lata pies wszedł Ci na głowę, to teraz musi z niej zejść. Inaczej się nie da.
  19. [quote name='Nietoperzyk'] Próbował na tyle mocno [dobierać się do suki], że zafundowałam mu implancik, żeby testostern przez pół roku mu negatywnie na mózg nie wpływał (sunia będzie wysterylizowana, tak mnie schronisko zobowiązało - wyjścia nie mam, losy jajek Świra jeszcze się ważą). Wydaje się jednak, że jest jeszcze gorzej jak ten lek cudowny zaczął działać... [/QUOTE] Dziwne masz trochę podejście do kastracji samców i suk. Solidarność jajników? Bo samca od razu w takim przypadku faszerujesz chemią, a suce odpuściłaś (niby na razie). Gdyby samcowi miało to pomóc na agresję (jak twierdził papa Fisher, ale jak mówią, on się później swoich poglądów zaparł), to trzeba mu po prostu zrobić rach-ciach z klejnotami, tak jak Pan Bóg kastrującym przykazał, a nie narażać psa na dodatkowe skutki uboczne sterylizacji chemicznej. Poza tym, w przypadku agresji nakierowanej na sukę, chodzi właśnie o to, by on był super-samcem, a ona super-suką, bo wtedy jest nadzieja, że ta agresja międzypłciowa u psa zaniknie, gdyż łamie psie - zakodowane w jego genach - standardy. A jak zrobisz z psa kapłona a z suki pulardę, to ta - jak to określiłaś - ch... wie jaka agresja stanie się już typową agresją dominacyjną w gronie takiej samej [I]trzeciej płci[/I]. Na dodatek, jeśli samiec stanie się z braku męskich hormonów niby-suką, to już może nie być zmiłuj: suki potrafią się żreć między sobą aż do ostatecznego rozwiązania kwestii suczej. I co jeszcze. Musisz się liczyć z tym, że koniec końcem nic nie pomoże: ani chemia, ani kastracja, ani behawiory, ani zaklinacze - nic. Pies nie odpuści - akurat tej jednej, i akurat w domu - nigdy. Czemu? A ch... go wie czemu. Taki świr. Dosłownie. I nie żartobliwie. Ale na razie trzeba robić swoje i psu nie odpuszczać nawet na moment, nawet kiedy robi Ci się go żal, bo to taki dobry i kochany piesek. Robić swoje, by osiągnąć choćby to, żeby on [B]w Twojej obecności[/B] ani mru-mru do suki...
  20. [quote name='india1974'] Moj piesio jest bardzo lekliwy... [/QUOTE] Mówi się trudno i kocha się dalej - [B]takim, jaki jest[/B]. Z tchórza nigdy nie wyrośnie heros, bo to cecha charakteru. Można co najwyżej trochę przytłumić te strachy i nic więcej. A że piesek jest całuśny i przytulalski? Tylko się cieszyć.
  21. [B]Madie[/B], dorzuć do tego jeszcze matki z małymi dziećmi, które to dzieci bezczelnie szczają i srają w pampersy w restauracji (a nawet w warsie), gdy przy sąsiednim stoliku jakieś ministry delektują się ośmiorniczkami i mogą akurat nie lubić małych zasrańców. A w domach z takimi dziećmi to jeden syf i malaria byłaby dla sanepidu, gdyby go tam wpuścić.
  22. [quote name='czarnykapturek'] Dla nas pies/kot/cokolwiek to czlonek rodziny, tak jak i naszego dziecia ludzkiego nie puszczalismy na balkon (ze wzgledu na bezpieczenstwo), tak i zwierzaki maja swoje miejsca niedostepne. Ale w sumie zyjemy wszyscy razem.[/QUOTE] Takie rzeczy akurat miło czytać. Z takiego nie-Czerwonego Kapturka, to i Babcia, i Wilk, i psy także są zadowolone...
  23. [quote name='PLMM']Zaadoptowałam razem z narzeczonym amstaffkę 8,5 letnią. Bardzo grzeczna i leniwa, kocha spać. Najgorsze jest to, że jej poprzedni właściciel jest z Teksasu i mówił do niej tylko po angielsku. Chcielibyśmy nauczyć ja chociaż podstawowych komend po polsku. Czy mamy ją traktować jak szczeniaka przy tej nauce i uczyć ją od podstaw? Czy mieszać jej angielski z polskim? [/QUOTE] A co to za problem? Pies nie jest głupszy od małego dziecka, a dzieci w rodzinach mieszanych - gdzie matka i ojciec mówią różnymi językami rodzimymi - są zwykle od kołyski dwujęzyczne. No, chyba że matką jest głupia Polka na obczyźnie, która da się stłamsić zagranicznemu lubemu i nie powie do dziecka nawet - [I]skarbie, chodź do mamusi[/I]. Czyli: jak się zna przyswojone przez psa angielskie komendy, to wydawać je po angielsku, ale jednocześnie uczyć psa od podstaw komend polskich i potem stosować je zamiennie - raz tak, raz siak - wedle uznania. Pies bez problemu załapie, że do jednej czynności są dwie różnie brzmiące komendy.
  24. [quote name='Nietoperzyk']120 odsłon... i nikt nic nie napisał...[/QUOTE] Napisać zawsze można, ale... [I]Cóż ci powiem, kochany, nowego? Cóż ci dam, czego inni nie mieli?[/I] - jak śpiewała Teresa Tutinas. Wypróbowałaś już chyba wszystkie metody uznanych na Dogo i w tivi zaklinaczy psów - Zofii Mrzewińskiej i Cesara Millana (no, może prócz obroży elektrycznej tego drugiego) - w celu ustatkowania ON-ka. I nic, lub prawie nic. Wydaje mi się, że problem leży przede wszystkim w tym, ze Ty... nie masz jaj. W tym potocznym, oczywiście, znaczeniu. Po dwu i pół latach posiadania psa, on przy Tobie powinien już dawno chodzić jak w zegarku. I nic to, ze to ON, a Ty [I]taka[/I] [I]mala[/I]. Znam filigranową kobitkę, właścicielkę m.in. 60 kilowej rudej (a jakże) zołzy - bullki. Bullmastifka w stadzie jest pierwsza po Bogu, czyli po pańci. Wyjątkowo wredne bydlę, atakujące bez ostrzeżenia wszystko obce, co ma cztery łapy i nie zdąży na drzewo uciec. No, taki charakter, ale w obecności pańci atakować? Tej małpie w czerwonym (czyli brunatnym) nawet przez myśl by nie przeszło, by zrobić coś nie tak [B]przy pańci[/B]. Ale, powiadam, przy takich psach trzeba mieć jaja. Trzeba wziąć suczego syna do galopu, nie oglądając się przy tym na młodą. Ta niech sobie dorasta spokojnie [B]obok[/B], bez stwarzania przez Ciebie sytuacji kolizyjnych z ON-kiem. Spokojnie poczekaj, aż ona zmężnieje, czyli zbabieje i zacznie [I]pachnieć suką[/I]. I Twoje problemy się skończą. Albo i zaczną z kolei z suką, bo ta może w kwiecie wieku chcieć ustawić samca, a suki nie odpuszczają jak już najdzie je chętka, zwłaszcza rude. No, chyba że trafiłaś na samca-świra, który atakuje suki, To rzadka przypadłość u samców, ale zdarza się. Mnie zdarzyło się tylko raz w życiu mieć do czynienia z takim świrusem. A tymczasem - czekając na Godota, znaczy na suczy zapach w stadzie, wprowadź pieskowi pruski dryl w domu. Nie ma to, czy tamto - wszystko na rozkaz, na wszystko trzeba zasłużyć. A jak się nie podoba, to[I] baczność, padnij i czołganiem w błocie marsz![/I] Oczywiście umownie, bo psiarze wiedzą o co chodzi - i to[B] bez kolczatki, obroży elektrycznej, psychotropów, klatki, pałki i batoga[/B] - tylko stanowczością i żelazną konsekwencją pańci, jak to ładnie opisują na Dogo zajebiste zaklinaczki psów. Czyli mówiąc krótko - czas najwyższy stać się dla psa pierwszą po Bogu. Albo i samym Bogiem, który bogobojnych kocha, a grzeszników karze...
  25. [quote name='Azbest']Maści na ból dupy, jaśnie panie? <3.[/QUOTE] Mnie się pytasz, jeśli nie możesz wysiedzieć na miejscu i wyrywasz się do odpowiedzi nie pytany? [quote name='Azbest'] Nikt Cię tu nie atakuje, więc zluzuj trochę.[/QUOTE] To tak jakby mówić do Pudziana, który przyprowadził dziecko do przedszkola, żeby się nie bał, bo nikt go (Pudziana) tu, w przedszkolu, nie zaatakuje. [quote name='Azbest'] Wyskakujesz z zębami do każdego...[/QUOTE] Do każdego, kto na psiarskim forum zachwala zalety obroży elektrycznej, kolczatki, psychotropów, klatki, tudzież innej pałki i nahajki w wychowaniu psa. Tak było, jest i będzie, i tak nam dopomóż Bóg. [quote name='Azbest'] a czytać nie potrafisz jednak nadal. Trudna to sztuka, ja wiem, ja współczuję. Wspominałam przecież na początku swej wypowiedzi, że kolczatek nie lubię, nie stosuję. Żadnych innych 'cudownych wynalazków' też. [/QUOTE] Spokojnie, to tylko figura stylistyczna: jeśli ubierasz szaty obrońcy uciśnionych kapturków, to na Twe ręce składane jest to, co dostałoby się onym, gdyby były pod ręką. [quote name='Azbest'] Z miłością i bez grama jadu.[/QUOTE] Tudzież, jeśli - jak mówisz - nie stosujesz kolczatki i żadnych innych takich. [quote name='czarnykapturek'] Ryss, troche luzu, slowo "kolczataka" wywoluje u ciebie dziwna reakcje, czemu?Twoj wpis niczego nie wnosi do dyskusji, no, może do dyskusji o kolczatkach Tak, a nie...dupa...nic nie wnosi..[/QUOTE] Kolczatka to mało, również (patrz wyżej) obroża elektryczna, psychotropy, klatka, pałka, nahajka i takie tam - w kontekście wychowania psa wywołują u mnie "dziwne reakcje". Czemu? Temu, że nie ma demu. Teraz jasne? A dupa wiele wnosi: gdybyś za młodu dostała od taty pasem na gołą za męczenie zwierząt, to teraz nie byłoby mowy o kolczatce. [quote name='czarnykapturek'] Po co brac "cos" co nie jest do konca bezproblemowe? Po co dawac domu doroslej suce...[/QUOTE] Po co brać cokolwiek żywego i czującego - skądkolwiek i z jakiegokolwiek powodu - jeśli nie ma się praktycznych możliwości traktowania go [B]po ludzku[/B]? Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane... I na koniec pytanie retoryczne: po co przywoływać na psiarskim forum słynny art. 1 pkt 1 z Ustawy o ochronie zwierząt? [B]Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.[/B]
×
×
  • Create New...