-
Posts
2123 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Chandler
-
[quote name='sagaj'] Natomiast chandler nie odpowiedziałaś mi na pytanie: czy uznajesz prawo myśliwych do spuszczania psów myśliwskich celem zabicia zwierzyny, a jednocześnie pochwalasz zakaz puszczania psów niemyśliwskich luzem w lesie?? Proste pytanie. I do 28.12.2007 roku nie miałem zdania na temat myśliwych i polowań. ani pozytywnego, ani negatywnego. Nawet po tym zdarzeniu traktowałem to jako odizolowany przypadek, ale proszę poczytaj sobie wypowiedzi myśliwych na ich forum (link znajdziesz powyżej). Twoje ostatnie szyderstwo prawie jest podobne do ich niektórych wypowiedzi. Czyżbyś była myśliwym??[/quote] Nie zadałeś mi wcześniej takiego pytania... A odpowiedź na tak zadane pytanie nie jest prosta... Obydwoje wiemy dlaczego... Nie uważam, że myśliwi spuszczają psy w lesie "celem zabicia zwierzyny", więc nie uznaję takiego prawa. I tyle odnośnie idei polowań - acha - nie uczestniczyłam nigdy w polowaniu, nie jestem myśliwym. Sądziłam natomiast, że rozmawiam teraz z właścicielem bezprawnie zabitego psa, psa, który był puszczony ze smyczy w lesie. I wywiązała się rozmowa na temat zakazu i przestrzegania zakazu puszczania psów w lesie. I do tego momentu rozumiałam Cię, Sagaj... Dalej, to już mi ciężko idzie..., coraz ciężej. Będziemy przeciwstawiali pisklaka - szczeniaczkowi, kożlątko- adoptowanemu psu... Czyje dobro ma większe znaczenie...? Czy idea łowiectwa jest dobra...? Przecież wokoło same zakazy...? A może jestem myśliwym...? A przecież nie jestem idealna...? Istnieje przepis, który zabrania właścicielom psów puszczania ich ze smyczy w lesie. Tylko albo aż tyle... Odnośnie "szyderstwa" w mojej ostatniej wypowiedzi, nie podejmuję się dyskusji... w końcu niewiele mi brakuje, żebym stanęła w jednym rzędzie z myśliwym, który zastrzelił Ci psa...
-
[quote name='Berek']Hm, ja tam naprawdę znam psy w pełni odwoływalne - i będące pod kontrolą właściciela. Cała ta dyskusja jest de facto rozmową o tym, czy aby na pewno trzeba skuwać kajdankami ręce wszystkim, bo w całej populacji czasem trafiają się złodzieje...[/quote] Wierzę.., A kto będzie decydował o tym, który pies nadaje się do puszczenia luzem w lesie, bo jest odwoływalny...? Moim zdaniem rozmowa jest de facto o tym, czy słuszna jest ochrona mieszkańców lasu poprzez wprowadzenie normy prawnej zakazującej spuszczanie psów w lesie ze smyczy oraz o tym, czy z różnych ważnych, z mojego punktu widzenia, powodów możemy ją dowolnie łamać... Każdy zakaz ogranicza moją wolność. Czy dlatego, że w całej populacji tylko czasem trafiają się złodzieje, nie będziemy ustanawiać norm prawnych, które mogą ograniczyć kradzieże, żeby nie urazić tych uczciwych i żeby nie czuli dyskomfortu...
-
Kubuś po zapaleniu krtani ma dom i ufa czŁowiekowi !!!
Chandler replied to Hund's topic in Już w nowym domu
Jeżeli będą potrzebne pieniądze na leczenie Kubusia, proszę o info na PW... Spróbuję pomóc... -
[quote=sagaj;9339411 [COLOR=black][FONT=verdana]Chandler. podjąłem dyskusję na ten temat, bo z niektórymi prawami się nie zgadzam, co nie zmienia faktu, że one istnieją. Przytaczałem już przykład reform prawa, które wymusza społeczeństwo i być może jeżeli jest więcej ludzi podobnie myślących jak ja to da się to prawo zmienić. Bo jakie Twoje psy mają prawa?? [/FONT][/color] [COLOR=black][FONT=verdana]Zastanawiając się głębiej znalazłem sposób abym mógł ze swoim psem biegać po lesie bez smyczy w zgodzie z prawem. I nawet mógłbym zakłócić spokój i zestresować zwierzęta tam mieszkające nie obawiając się, że ktoś z premedytacją zastrzeli mi psa. Po prostu muszę zostać myśliwym i kupić sobie psy myśliwskie. Oczywiście taki spacer musi sie zawsze skończyć śmiercią jakieś dzikiej zwierzyny, bo psa mogę tylko podczas polowania spuszczać. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=verdana]Rozumiem, że dla Ciebie wszystkie prawa są święte, wszystkie przestrzegasz i w tym przypadku też uważasz, że prawo stanowione jest dobre?? stara rzymska zasada: dura lex, sed lex. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=verdana]Ja chciałbym jednak spróbować coś zmienić.[/FONT][/COLOR][/quote] No dobra, to jeszcze raz..., tylko teraz doszła mi kwestia psów myśliwskich, polowań i tego, czy jestem idealna... Istnieje norma prawna, która zakazuje puszczania psów w lesie... Twoim zdaniem głupia i należy ją zreformować... Rozumiem, ze sprawą honoru jest dla Ciebie łamanie tej zasady, ponieważ nie lubisz polowań, myśliwych, masz adoptowane psy, Twoje psy zwykle są posłuszne, nie masz ich gdzie puszczać, a ja zapewne nie jestem idealna... Czy coś pominęłam...? Ustanowiona norma prawna nie będzie nigdy przewidywała wszystkich wyjątków od ustanowionej zasady. Nie wolno puszczać psów w lesie. To zasada, która istnieje po to, by chronić mieszkańców lasu. Nie ma przyzwolenia na łamanie tej zasady, bo......... Ale można zrobić coś innego... Próbowałeś pytać o teren przy Waszym osiedlu? Czy czekasz aż na dogo pojawi się radny z Twojego miasta i pójdzie Ci to załatwić?
-
[quote name='Karmi']Oj pytam i pytam bo chciałam Jaśkowi znaleźć jakieś towarzystwo (lepsze niż wymieniona rzeczniczka ZK i pracownik MR) w jego poglądach, żeby nie czuł się taki samotny. :razz: Jak widzisz łatwo nie jest. Jasiek dalej będzie samotny. :lol: Pytałam tylko o poglądy. Nie pytałam kto tnie. Myślałam, że Jasiek sypnie autorytetami z naszej kynologi :cool3: bo dlaczego nie? Mamy demokrację - za poglądy nie sadzają ;) ps. Mówiąc serio to nie sądzę, żeby ktokolwiek obeznany z tematem był zdania że wolno ciąć.... no oczywiście oprócz Jaska :evil_lol:[/quote] Ty już Go nie męcz, Karmi...:shake: Emotki mu się nawet zacinają z tych nerwów...:p Swoją drogą zastanawiam się obserwując ten wątek (wiesz Karmi 560 stron i te klimaty), jak rozmowy ciągle zataczają koło. Najpierw zakaz ucinania psom ogonów i uszu dla celów profilaktycznych i estetycznych (jasny i prosty - nie ma nad czym dyskutować), potem truchcikiem w stronę wystawiania kopiowanych psów, dalej psy myśliwskie i przypadki okaleczenia ogona, psie sporty, następnie kwestia sterylizacji..., a na końcu wegetarianizm. Dzisiaj, jak zauważyłam doszliśmy do rozmyślań nad kotletem w sprawie ogonków...:roll: Znowu będziemy przerabiali to wszystko od początku...:placz:?
-
[quote name='sagaj']Nie obrażaj się na dyskusję i na argumenty. Ja tylko twierdzę, że należy sie zastanowić nad prawdą, którą cytuję za Tobą: Trzeba ograniczać prawa jednych, żeby relizować prawa innych. Pytam sie czyje prawa są ograniczone aby pies mógł realizowac swoje?? Kocham i szanuję wszystkie zwierzęta. Rozumiem, że prawem zająca jest biegac sobie swobodnie po lesie, prawem sarny jest biegac sobie swobodnie po lesie i nie być stresowaną przez psy. A jakie ma prawo pies?? I czy nie należałoby zmienic przepisów, aby i on, który potrzebuje ruchu i swobody, mogł realizować swoje naturalne prawo. np. pozostawić zakaz puszczania psów w lasach gdzie są obwody łowieckie lub rezerwaty przyrody, ale juz pozwolić na to w laskach, w których już tych obwodów nie ma. To są moje przemyślenia i Twoje odmienne zdanie raczej stymuluje dyskusje niż ją kończy. Co do hektarów to odniosłem sie do rozmiarów moich psów, sugerując, że aby zaspokoić ich potrzebę wybiegania się musiałbym posiadać taki właśnie areał prywatnej, ogrodzonej przestrzeni, tak aby nie łamać prawa. Zapytałem również, czy przepisy w Polsce pozwalają w ogóle puszczać gdziekolwiek psy bez smyczy poza terenami wyznaczonymi do tego, a nie istniejącymi w rzeczywistości polskich miast.[/quote] Sagaj, ja się nie obrażam... Zastanawiam się tylko do czego ta dyskusja prowadzi... Argumenty..., hmmm... A na końcu, to już nie wiadomo, o co chodzi - o hektary, bezpańskie psy, prywatne włości... Co do dyskusji, to przez chwilę odniosłam wrażenie, że mi nie pasuje ton Twojej wypowiedzi... I tylko tyle... Odnośnie przestrzegania prawa - tak w prostych słowach: ustanowiony nakaz prawny przeważnie zawsze wiąże się z tym, że ogranicza naszą wolność w "robieniu", bądź "nierobieniu" czegoś. A prawda, że trzeba ograniczać prawa jednych, po to żeby realizować prawa innych, to samo życie... Wszystkich się nie zadowoli... Realizowanie swoich potrzeb - dla jednych to będzie puszczanie psów luzem, dla innych palenie ogniska, wjeżdżanie samochodem mimo zakazu..., nie rozwiąże sprawy. Skrzyknijcie się z sąsiadami i spróbujcie zawalczyć o ten kawałek terenu przy Waszym osiedlu... Ale z tego, co już zauważyłam, bo ktoś to podniósł, nie opłaca się i nic nie da. Szybciej, łatwiej i wygodniej - wejść do lasu i pomimo zakazu psa puścić luzem...
-
[quote name='sagaj']co do nakładów finansowych to ja zamieszkałem w miejscu gdzie pies miał możliwośc wybiegania się. w lasku przy moim osiedlu, na przedmieściach warszawy. I mówię o lesie ograniczonym z jednej strony osiedlami z drugiej ruchliwą ulicą, a z trzeciej elektrownią. Ale tu też łamię przepisy. Rozumiem, że Ty masz tak dużą posiadłość że psy się mogą tam wybiegać nie łamiąc prawa. Ja miałem psa Husky i sukę owczarka niemieckiego. Po zabiciu tego pierwszego przygarnąłem z ulicy wałęsającego się mieszańca owczarka niemieckiego, gdyż, że tak powiem, miałem "jedno miejsce" wolne, a nie chciałem by trafił do schroniska lub ktos go przejechał lub odstrzelił. I posiadając dwa owczarki niemieckie jest mi bardzo trudno zapewnic im odpowiedni teren prywatny by się mogły wybiegać, nie łamiąc żadnego prawa!!! Oczywiście ktoś zapyta: to jak nie możesz im zapewnić warunków to po co je trzymasz. Rzeczywiście mogłyby albo tak jak pisałem wyżej trafić do schroniska lub zostac zabite. lub też jak mój pierwszy owczarek byc trzymane na łańcuchu w chlewie ze świniami. Więc mimo że nie mam kilku własnych hektarów przygarnąłem je i staram się zapewnić im w miarę szczęśliwe życie.[/quote] Coraz trudniej mi się z Tobą rozmawia... No, ale może problem tkwi we mnie... Oporna jestem...;) Nie mam hektarów prywatnych włości i mieszkam w dużym mieście... Nie jestem "oligarchą", a nawet gdybym była, no to co... Zadałeś pytanie, a ja odpowiedziałam... Zaczęliśmy od zakazu dotyczącego spuszczania psów ze smyczy w lesie i tego, że ten zakaz ma służyć zwierzętom, których domem jest las, a nie myśliwym, którzy chcą sobie postrzelać, bo to duże uproszczenie problemu. Kończymy na bezdomnych zwierzętach, prywatnych hektarach, znęcaniu się nad zwierzętami. Moim zdaniem fakt, że przygarnąłeś bezpańskie zwierzęta i chcesz im zapewnić szczęśliwe życie nie jest jednoznaczny z tym, że możesz łamać zakaz puszczania psów luzem w lesie... Ty uważasz inaczej i pozostańmy przy swoich zdaniach, bo już zaczynam się bać, jakie będą Twoje następne argumenty...
-
[quote name='maxxel']..moze warto sprecyzowac slowo las.Do odstrzalu potencjalnego "zdziczalego"psa ,kota moze dojsc jedynie na terenie lowieckim,Nie kazdy las jest terenem lowieckim.Mowiac o lesie chyba wiekszosc ma na mysli glowne szlaki wedruwek ludzi..Spotkanie dzikiego zwierzecia na swojej drodze bylo by sporym wydarzeniem.Inna sprawa gdy ktos swiadomie wypuszcza sie w dzikie odstepy lasu.. Mieszkam na obrzezach puszczy wlaczonej w granice terytorjalne miasta.Mimo psow ktore rezyduja w okolicznych domach nie powoduje ,ze dzikie zwierzeta podchodzace do naszych posesji czuja sie zagrozone.Szkody pozostawiane przez dziki sa bardzo widoczne i dotkliwe..Widok lisa,zajecy,saren,bazantow to dla nas rzecz dosc powszechna..[/quote] Definicja tego, jaki grunt jest lasem, znajduje się w art. 3 ustawy o lasach. I nie ma tam podziału na las i "dzikie odstepy lasu"... Zasada jest prosta: Psa w lesie puszczać nie wolno. Definicja lasu w ustawie o lasach.
-
[quote name='Karmi']Chyba mnie nie zrozumiałeś. Pytałam czy znasz osoby, które uważają,że kopiowanie jest legalne. Kopiowanie nie wystawianie kopiowanych psów. Piszesz, że nie wymienisz takowych bo ich nie znam a w drugim zdaniu mówisz, że to ,,cały tabun doświadczonych hodowców" więc skoro tak to może jednak jakieś nazwisko czy nazwa hodowli obiło mi się o uszy :razz:[/quote] Karmi, WSZYSCY oprócz paru marnych osób w tym wątku uważają, że kopiowanie w Polsce jest legalne ;). I właśnie z powodu tej "legalności", a nawet dla jej podkreślenia weterynarze w konspiracji ucinają psom ogony i uszy... Przecież to jasne, a Ty pytasz i pytasz... i łapki każesz podnosić...:roll: ;)
-
[quote name='sagaj']dziękuję. co do pozostawienia zakazu spuszczania psów ze smyczy w lesie to mam trochę inne zdanie. gdyby na każdym osiedlu była duża przestrzeń do tego by psy mogły się wybiegać to byłoby super. Ale w Polsce nic takiego nie ma. Psy muszą być wszędzie trzymane na smyczy. a bo dzieci, a bo inni ludzie, a bo zwierzęta w lesie. Kiedyś chodziłem na Ursynowie na taką górkę gdzie spotykali się właściciele psów, wspaniałe miejsce do zabawy, żadnych alejek, ławek, ludzi. Niestety od czasu do czasu wpadał tam patrol straży miejskiej i wlepiał mandaty za puszczanie wolno psów. Bo to podobno park jest. Trzeba ograniczać prawa jednych, żeby relizować prawa innych. Czy pies ma jekieś prawa np. do swobodnego wybiegania się, czy też należy on tylko do tego rodzaju stworzeń którego prawa należy ograniczać. I nie mówię tego złośliwie w Twoim kierunku. po prostu gdziekolwiek nie pojawiłbym się z psem bez smyczy, wszędzie słyszę: zakaz!!! krzyki ludzi, straży miejskiej, policji. to gdzie?? może w lasku nieopodal gdzie ludzie nie chodzą, gdzie zwierzyny łownej nijak nie uświadczysz?? nie. zakaz. Komu ograniczono jakieś prawa aby pies mógł realizować swoje?? Proszę znasz jakieś wyjście z sytuacji??[/quote] A jakie masz zdanie na temat spuszczania psów ze smyczy w lesie? Każdy właściciel psa ma na własny użytek ocenić, czy będzie zakazu przestrzegał, czy nie...? Rozumiem Twoją irytację... Mam trzy teriery, nie są duże, ale szalenie energetyczne, mieszkam w Poznaniu... I mam taki sam problem, jak tysiące "psiarzy" z dużych miast... Czy znalazłam wyjście z sytuacji? Idealne? Nie... Zgodziłam się, z faktem, że są miejsca, gdzie psów puszczać luzem nie wolno i to był pierwszy krok - łatwiej się wtedy żyje... Zrobiłam też drugi krok, ale wymagał ode mnie nakładów finansowych i nie będę o tym pisała, bo usłyszę zarzut, że nie każdego stać... Ale ja miałam właśnie taki pomysł na życie z futrzakami... Nie puszczam psów w lesie, bo wiem, że mogę wyrządzić więcej szkody innym, niż moje psiaki będą miały przyjemności z wybiegania się...
-
[quote name='sagaj']niestety zgadzam się, ale podobne podejście prezentują np katolicy, jedne prawdy wiary czy też nakazy przyjmując inne nie. Ale właśnie ich niezgoda na istniejące prawo, czynienie z tego prawa martwej litery doprowadza do reform w kościele. Czy to jest dobre czy nie dla samej doktryny to inna kwestia i nie na to forum. wniosek jednak jest taki: Prawo nawet kościelne nie może stać obok potrzeb społecznych. Takie prawo jak obecne, które dotyczy zwlaczania "zdziczałych" psów w lesie jest prawem złym. I nie chodzi o samą ideę, ale o dowolność interpretacji. Wg mnie zwlaczać nie oznacza zabijać. To może oznaczać strzelanie środkami usypiającymi w trakcie specjalnych obław, sterylizację niehodowlanych zwierząt, większą skuteczność w nakładaniu kar grzywien, edukację.[/quote] Sagaj - psów nie wolno spuszczać ze smyczy w lesie. Co tu reformować... i dlaczego...? Moim zdaniem, to nie jest zła zasada - pozwala na realizację celu w postaci ochrony tych, dla których las jest domem... Trzeba ograniczyć prawa jednych, żeby realizować prawa innych... Na tej prostej zasadzie się skupiłam, a nie na zwalczaniu "zdziczałych" psów... Zwalczanie "zdziczałych" psów to nie nakaz dla myśliwego, ale możliwość skorzystania z danego mu prawa i to pod określonymi regułami... I po raz kolejny - życzę powodzenia w sprawie Twojego psa bezprawnie zastrzelonego przez myśliwego...
-
Pytanie, co prawda nie do mnie, ale pozwolę sobie powiedzieć, że to świetny pomysł z tym odwiedzaniem Uszki (:loveu:), o ile oczywiście można... Wygłaskanie, poszeptanie do uszka :fadein:... Będzie Uszce raźniej, a może się uda jakąś fotę strzelić i nam pokazać, to i nam będzie raźniej... Ale nie wiem, czy wolno...:shake:
-
Sagaj, tak jak napisałam wcześniej - trzymam kciuki za powodzenie...:fadein: Puszczanie psa luzem nie jest równoznaczne z wyrokiem śmierci dla tego ostatniego - to jasne. Nie wiem czy zauważyłeś, ale zamieściłam kilka stron wcześniej link do strony, gdzie opisana jest historia psa, który szedł na smyczy ze swoją właścicielką, a został zastrzelony przez myśliwego... Pytanie nasuwa się samo - broń w rękach takich ludzi...:shake:? A PZŁ nadal uważa, że problemu nie ma...:p Co do tego, co napisałam na temat przestrzegania prawa - podtrzymuję nadal... Widzisz - psy były puszczone luzem, nie posłuchały wołania... Dlatego właśnie istnieją zakazy, które warto przestrzegać, bo normują nasze wspólne życie... Tu nie ma miejsca na wygodną dla nas interpretację, jaki spacer uważamy za udany, co sądzimy na temat jakiegoś tam kawałka lasu, czy nasz pies jest usłuchany... Każdy z nas patrzy ze swojego punktu widzenia i wydaje mu się, że nic się złego nie stanie, jak nasz pies sobie pobiega luzem w lesie - inne psy, to co innego, w innym lesie, to też, co innego... Mój pies może... Ale takich ludzi, którzy przestrzegają przepisów prawa "inaczej" są setki... Zgadzając się z ogólnymi ideami korzystania z lasu, uważamy, że dotyczy to innych, bo w przypadku naszego psa ta reguła nie obowiązuje...
-
[quote name='Rinuś'][I][B]i ja się z tym zgadzam,tez nienawidzę jak ja mam psa na smyczy i podbiega do nas nieznajomy pies,bo nigdy nie wiadomo co z tego wyniknie...[/B][/I] [I][B]Na osiedlu u mnie mieszka Pani,która małego Yorka...kiedyś ich spotkałam na spacerze,to Brutus był akurat spuszczony,więc Pani jak nas zobaczyła to wzięła malucha na ręce,jednak nie zaczęła uciekać czy coś w tym stylu tylko uklęknęła,ja złapałam Brutusa i podeszłam do niej i mały York z rąk Pani powąchał się z Brutuskiem z zadowoleniem i poszliśmy dalej.Nie każde spotkanie z małym psem musi się zakończyć jadką[/B][/I].[/quote] Ja już się gubię Rinuś, co Ty lubisz, czego nie lubisz, co akceptujesz, a czego nie...:roll: Zastanów się może chwilkę - piszesz, że nie chciałabyś spotkać Dogomaniaków, którzy nie chcą być zmuszani do zapoznawania się z każdym napotkanym psem i właścicielem, to znowu przytakujesz, że się zgadzasz z takimi wymogami, żeby psa odwoływać... A odnośnie sytuacji z yorkiem, o której napisałaś - ja nie wezmę trzech psów na ręce, nie będę też klękała przed każdym napotkanym właścicielem, żeby pieski się powąchały...:shake: Uciekać też nie będę, ale nie każcie mi się chociaż uśmiechać w takiej sytuacji dla mnie "bez wyjścia"...;)
-
[quote name='Moderna'][B]Pauli [/B]w niektorych przypadkach to glupota a w niektorych chamstwo - dodam ze po obu stronach ;) Zycze Wam dogomaniacy wiecej usmiechu na twarzach i abyscie mogli sie w koncu porozumiec z innymi psiarzami... Ponad 2 miesiace zajela mi naprawa agresji psa po wizycie w Polsce jesienia.. naczytalam sie jak glupia na Dogomanii, ze pieska trzeba trzemac mocno na smyczy, nie witac sie, nie puszczac luzem bo zostane zjechana pozniej z gory do dolu na forum jako anonimowa glupia baba... pies otrzymal ode mnie niesamowita dawke glupoty, ze kazdy piesek i wlasciciel jest be.. W cudowny sposob po powrocie luzna smycz, witanie sie z innymi psami z usmiechem pomogly (do tego duza ilosc cwiczen, nauki - bylo ciezko) .. wiec czy czasem to my wlasciciele nie prowokujemy w naszych pupilkach tej calej agresji? Jeden napedza drugiego.. zapominamy o usmiechu i uprzejmosci i o wspolnej laczacej nas pasji, jaka sa psy. Nie bede pisac o przypadkach glupoty, bo i sa czarne owce - ale od tego jest straz miejska.. lub taka osobe mozna po prostu omijac.[/quote] A to chyba nieporozumienie jakieś...?:roll: Każdy właściciel i piesek jest be...? I tego na dogo się dowiedziałaś...:shake:? Witam się ze znajomymi "psiarzami", a moje szorstaki tolerują niektóre psy, kilka to nawet więcej niż tolerują... Okres beztroskich zabaw z większością psów dla moich terierów bezpowrotnie minął i żadnym treningiem nie zmuszę ich do tego, by z gromadką psów hasały po łączce..., bo z jednym psem pohasają, a z drugim...:shake: Zapewniam Cię, że nie pomoże uśmiechanie się do właściciela napotkanego czworonoga... Co do uprzejmości, to niestety w moim przypadku ogranicza się ona do tego, by "nie wyskakiwać z siebie", gdy po raz kolejny doświadczam spotkania z psem, którego właścicel nie może odwołać... To wspaniale, że u Ciebie taka sielanka - lużne smycze, psy biegające w harmonii po łące... - zazdroszczę :fadein:. Czy to przeszkadza jednak, żebym ja z moimi szorstakami przeszła spokojnie obok Ciebie, a Ty z uśmiechem odwołałabyś swojego pupila i obie strony byłyby zadowolone... Przecież nie muszę rzucać się na szyję każdemu napotkanemu właścicielowi psa, a moje piechy nie potrzebują zapoznawać się z każdym mijanym czworonogiem...;) A uśmiechać się, jak będziemy robili następnym razem "karuzelę" spróbuję...:p
-
Jak to dobrze przeczytać coś fajnego przed snem... :lol: Czasami, a właściwie często, nawet więcej - notorycznie, kiedy wychodzę z moimi [B]małymi[/B] szorstakami na spacer dostajemy szału (ja i moje psy), gdy podbiega do nas puszczony luzem czworonóg, a za nim beztroski właściciel. Rozpoczyna się wtedy karuzela dookoła nas, a ponieważ zdarza się to dosyć często, to sama już nie wiem, czy to normalne, że złoszczę się na ludzi, którzy decydują za mnie, z którym pieskiem na spacerze moje szorstaki mają się "przywitać"... Przepraszam, ale odczuwałam przez chwilę mściwą satysfakcję, gdy czytałam historię opisaną przez Greven, że nie tylko ja to przeżywam... ;) Tutaj były jeszcze dodatkowe atrakcje - dziecko i trzy psy puszczone luzem...:p
-
Lupak, a ja się zgadzam w wielu punktach z tym, co napisałaś... Nieistotne, czy popieram idee polowań, czy też nie... Z jednej strony w tym konkretnym przypadku uważam, że należy dążyć do ukarania myśliwego, który zabił psa, nawet jeśli pies biegał spuszczony ze smyczy. Myśliwy złamał prawo, postąpił bezmyśnie i był okrutny, o ile sytuacja wylądała tak, jak ją przedstawiono w pierwszym poście. Trzymam wobec tego kciuki za działania Sagaja w tej sprawie. Środowisko myśliwych powinno tak bezmyślnie używających broni ludzi wykluczać ze swojego grona, a nie "w ciemno" bronić. Z drugiej strony jednak jestem zdruzgotana podejściem właścicieli psów do przestrzegania obowiązującego prawa... Psów nie wolno w lesie puszczać luzem - proste, jasne i moim zdaniem słuszne. Nawet, jeśli idealni Dogomaniacy wchodzą do lasu ze swoimi idealnymi psami, to powinni je trzymać na smyczy w imię przestrzegania zasad prawnych. A te zasady zostały ustanowione nie po to, by pognębić doskonałych właścicieli doskonałych czworonogów, ale między innymi po to, by uporządkować przebywanie w lesie i chronić jego mieszkańców. Nie jest istotne, czy lubimy myśliwych, co sądzimy o temperamencie naszego psa, czy mamy prywatne włości, czy też ich nie mamy... Przecież w lesie żyją zwierzęta, my - spacerujący po lesie jesteśmy tam tylko gośćmi i co z tego, że "las jest państwowy"... Muszą przecież istnieć przepisy, które regulują nasze wspólne życie, w imię tego wspólnego życia trzeba czasem zgodzić się na ograniczenie własnej sobody, tego, co lubię... Bardzo często gwałtowny sprzeciw budzi sama idea przestrzegania prawa, bo prawo głupie, nieżyciowe, niesprawiedliwe... Natomiast łatwo nam przychodzi zaakceptowanie sposobu na życie w myśl teorii - przepisy są po to, by je łamać. Jechać z prędkością 50 km na godzinę w terenie zabudowanym, płacić uczciwie podatki, nie przechodzić na czerwonym świetle, sprzątać po swoim psie, nie rozmawiać w samochodzie przez telefon w czasie jazdy, ....... nie puszczać psa luzem w lesie - owszem, o ile nam to pasuje... Co tam pisklaki, cielaki, koźlątka... Nasze czworonogi nie płoszą zwierząt, nie niszczą, nie hałasują, poza tym nie lubimy myśliwych..., więc nasze psy mogą biegać po lesie puszczone luzem...
-
[quote name='niceravik'][B][COLOR=green]Wyraźnie widać parcie Jaśka na STOLYCE.[/COLOR][/B] [B][COLOR=green]Wszystko wskazuje na takie trio:[/COLOR][/B] [B][COLOR=green]Jasiek + Związkowa Papuga + Sezonowy Robotnik MR :p.[/COLOR][/B][/quote] :roflt::roflt::roflt:
-
Uszka kochana...:loveu: Taka skulona, i te oczy..., smutne jeszcze, ale tylko na razie... A teraz dziewczyny, jak sobie nasza Uszka życzy, trzymamy kciuki "żeby dała radę i żeby wyzdrowiała"...:multi::loveu: Ona potrzebuje pozytywnej energii...:fadein: PS A tego guza rzeczywiście trudno zauważyć... :shake::angryy: