-
Posts
2123 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Chandler
-
[quote name='aga1215']Gratulacje za już i :kciuki: za przyszłość :buzi:[/quote] I ja też Poświato, ja też!!!! Bo widzę, że przynosi efekty...[IMG]http://www.christiantechhelp.com/forums/images/smilies2/bighug.gif[/IMG]
-
[quote name='Olivka'] Fanatyzm nie jest dobry w żadnym wymiarze, tutaj trąci fanatyzmem i ze strony Niceravik i z Twojej niestety. Moje zdanie jest takie jak chyba każdego hodowcy, nie ciąć jak nie ma potrzeby, ciąć jeśli są ku temu powody, np tak jak u Lutomskiej pies z wadliwym ogonem. I dobrze, że do 5 doby, bo przyszły właściciel i tak by go ciachnął. Ostatnio przyszli do mnie na trymowanie ludzie z westem, kupili go z załamanym ogonem, wiedzieli o tym, kupili taniej. Teraz gdy pies dorósł lament, bo ten krzywy ogon strasznie im się nie podoba, urósł, wiec wada jest bardzo widoczna. Wiadomo gdyby westom ogony cięto, to by uciachali, ponieważ się nie tnie szukają lekarza, który ten ogon wyprostuje :roll:.[/quote] Mamy trzy cairn terriery. Najstarszy urodził się ze złamanym ogonkiem - kupując go wiedzieliśmy, że ogonek jest złamany i chociaż wcześniej myśleliśmy o tym, żeby mieć psa reproduktora, bo wtedy moglibyśmy mieć w domu jego dzieci, pokochaliśmy go od pierwszego wejrzenia i jest nasz. Teraz ma 2,5 roku i przez myśl nam nie przeszło, żeby coś zrobić z jego ogonkiem, a szczególnie "ciachnąć", a był taki moment, że ogonek chorował, więc mogliśmy "podciągnąć" to pod względy zdrowotne. A co zrobić, kiedy pies ma krzywy ząb albo nie staną mu uszy? Dlaczego wygląd złamanego ogona tak razi? Olivka, to nie pytanie do Ciebie, raczej do właścicieli westika...
-
[quote name='maxxel'] KOLEJNA PROBUJE MI COS WCISKAC,czasami mam wrazenie,ze poprostu piszac tu rozladowujecie napiecie ...oki nie wazne.Jeszcze nikogo nie nazwalem w sposob przez was promowany.Nawet sie juz nie dziwie ,ze moderatorki nie reaguja na pewne sprawy..[/quote] Maxxel, maxxel... A kilka postów poniżej "[B]histeryczny [/B]lament populistów". I to już by było na tyle na temat mojego postu... A tak w ogóle, to chce Ci się taki populistyczny lament rozstrząsać i jeszcze wołasz na pomoc modderatorki...
-
[quote name='maxxel'] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Podobnie jak gloszenie populistycznych sloganow.Naprawde wazne sprawy sa gdzies za wami,bo trudne.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Napisalas kilka zdan,ponad przecietna i co one nowego wniosly??Polechtalas kolezanki..Dalas upust emocja ,zaistnialas w tym watku,powtorzylas poraz setny to co sie tu juz walkowalo.Jestes kolejna ktora stwierdza ,ze ludzie chcacy miec psa kopiowanego to banda idiotow.Nic nowego,ale probuj.[/FONT][/SIZE][/quote] Jak ktoś napisze więcej niż 3 zdania, to slogany głosi? No jasne, to przecież logiczne! Spodziewałam się odpowiedzi w tym stylu... Ponad przeciętną??? Dziękuję za komplement!!! Połechtałam koleżanki? I o to mi chodziło, bo w XXI wieku z "zabobonami" walczą i należy im się! Dałam upust emocjom? Kolejny stereotyp... Ci, którzy odważą się skrytykować odrąbywanie ogonów i uszu, to według Ciebie niezrównoważone emocjonalnie osoby, które chcą zaistnieć w tym wątku[B].[/B] Natomiast Ci, którzy są za, to piszą posty, bo... Jakoś nie mam pomysłu, po co... [B]A może po prostu liczysz na to, że mnie ośmieszysz i zniechęcisz[SIZE=3]?[/SIZE][/B] [B][SIZE=3]Nic z tego![/SIZE][/B] Napisałam, co napisałam... Wolna jestem! Acha! I nie stwierdziłam, że Ci, którzy odrąbują psom ogony i uszy, to banda idiotów, bo staram się nie ulegać stereotypom typu, że wszyscy Polacy, to złodzieje; Anglicy to flegmatycy; Rosjanie, to pijacy..., a wszyscy Ci, którzy popierają odrąbywanie psom ogonów i uszu, to banda idiotów...
-
[quote name='Basia.sk8']Jeśli zabieg w Polsce byłby legalny( a taki nie jest) to pewnie żaden weterynarz by się z tym nie ukrywał i nie musiał by wykonywać zabiegów tylko zaufanym ludziom.[/quote] Zastanawiający jest fakt, dlaczego ludzie wykształaceni decydują się w swoim sumieniu i umyśle na tak nagminne i oczywiste łamanie prawa, że aż wstąpili do przestępczego podziemia. Moim zdaniem - stereotyp myślenia o odrąbywaniu ogonów i uszu, a poza tym COŚ jeszcze - KASA.
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ojjjjjjj, naskrobaliście trochę w tym wątku…:hmmmm:[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Starałam się z przebrnąć przez całość, ale duuuużo tego, a poza tym czasami mizernej jakości i wtedy ciężko się czyta. [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Część osób, które akceptują, a nawet propagują w tym wątku obcinanie ogonów i uszu u psa ze względów estetycznych (bo o profilaktyce zdrowotnej, typu urazy ogonów albo użyteczności, typu obcięte uszy pozwalają na lepsze zlokalizowanie dźwięków - szkoda nawet mówić :shake:) przekonują, że można takie zabiegi przeprowadzać w majestacie polskiego prawa i to jeszcze przy poparciu większości weterynarzy (kopiowanie jest dozwolone a nawet zalecane). [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Z drugiej strony jednak, jak pisze maxxel jest „powszechna nagonka” na odrąbywanie ogonów i uszu i weterynarze współpracują tylko z „zaufanymi osobami”, bo „takie czasy”.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zastanawiam się: jeżeli obcinanie ogonów i uszu jest legalne, a weterynarze są przekonani, że zabieg jest w 100% humanitarny, to skąd ten strach i przed czym :hmmmm:?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Brawo :klacz::klacz: :klacz: - Karmi, niceravik, Iwona&CAR i inne osoby, które dzielnie i w świetnym stylu walczą w tym wątku ze stereotypem odrąbywania ogonów i uszu u psów niektórych ras. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Gratuluję wytrwałości, bo ze stereotypami walczy się trudno. [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Przykład –[/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Gdy powiemy: wyobraź sobie spaniela, to większość ludzi, którzy potrafią rozróżniać rasy, zamknie oczy i zobaczy psa z pięknymi uszami, długim włosem, przepięknymi „spanielowymi” oczami i … uciętym ogonem. No, ale wyobraź sobie tego psa z długim ogonem – powiemy. O! To już będzie trudne, bo tak się jest przyzwyczajonym do stereotypu w tym względzie, że ciężko człowiekowi się pogodzić z tym, że ten stereotyp zniknie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Stereotypy są wygodne i bezpieczne w użyciu – nie musimy się wysilać, zastanawiać, w ogóle nie musimy używać rozumu. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dla przykładu - wystarczy, że rzucimy na takim forum kilka żarcików, złośliwych uwag, mając poczucie, że przynależymy do „obozu zwolenników ucinania ogonów i uszu” (tak a propos - jeden z „forumowiczów” jest bardzo aktywny w dyskusji , napisał tu kilkadziesiąt postów i chyba żaden z nich nie był dłuższy niż 3-4 zdania i to w porywach, a uważa, że do rozmowy wnosi kwintesencję wiedzy i logiki, o nadzwyczajnym poczuciu humoru już nie wspomnę). [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Pułapka ulegania stereotypom polega na tym, że po prostu nie używamy naszego intelektu, jesteśmy do czegoś zwyczajnie przyzwyczajeni. Nie chcę, walić frazesów, ale trochę muszę, bo to właśnie stereotypy doprowadzają do dyskryminacji, niesprawiedliwości, agresji… To one doprowadzają również do tego, że niektórzy ludzie decydują się na odrąbanie psu ogona, bo jest mieszańcem w typie teriera i z uciętym ogonkiem będzie ładniejszy, a przecież uwielbiają swojego pupila, miziają go, karmią przysmakami, pozwalają na zawłaszczenie ulubionego fotela…[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Świat się zmienia, a ja nie zgadzam się na taki typ ograniczania rozumu i dlatego przyłączam się do Was: Karmi, niceravik i inni, którzy przeciwstawiają się stereotypowi obcinania psom ogonów i uszu :happy1:. [/FONT][/SIZE]
-
[COLOR=#008000]Zachęcam do lektury: [URL="http://www.animals.org.pl/?q=nie_mial_prawa_zabic"]www.animals.org.pl/?q=nie_mial_prawa_zabic[/URL] [/COLOR]
-
[quote name='Poświata']Właśnie przerabiamy kosmos, czasy, wiatry, rzuty aksnometryczne, zwymiarowania i projekty graficzne :roll:. Nie myślałam że na stare lata będę musiała się uczyć rysunku technicznego :roll:, ja tego kompletnie nie qmam:placz: i jak mam dziecku wytłumaczyć :wallbash:. Byle do ferii, byle do ferii, byle do ferii ............[/quote] To ja się nie dziwię, że Ty na chandrę cierpisz....:placz::placz::placz:
-
Poświato, a jak tam króliki - w domu , czy w piwnicy? Ty masz chyba zimową chandrę :placz::placz::placz:... I jak patrzę przez okno, to nie wiem, co powiedzieć, żeby Cię pocieszyć...:shake:
-
Spyker, jak widzę, lubi wypoczywać na poziomie - spanko z misiem, żeby mu smutno bez mamusi nie było albo kanapa w "gościnnym" :cool3:... Ja Ci mówię Dunia - uważaj, bo niedługo Spykulka walnie łapki na stół i zacznie Wam pilotem programy w telewizorze przełączać...:evil_lol: Patrzę tak na jego fotki i w życiu bym nie powiedziała, że on był niedawno bezdomny... Piękny z niego chłopak i powtórzę - te uszy :loveu::loveu:. Nasza sunia zamieszkała z nami, jak miała 1,5 roku (to siostra Chendlera z tego samego miotu). Pojechaliśmy wytrymować psa do hodowczyni i jak ją zobaczyłam (Cler, nie hodowczynię oczywiście), to się zakochałam... Przeżyliśmy z nią mały horror, bo miała wiele objawów syndromu kenelowego. Jej jedynym światem był dotąd dom z ogrodem na wsi i nagle trafiła do dużego miasta - to był dla niej taki stres, że miała ogromne problemy zdrowotne i wylądowała pod kroplówkami :placz:. Teraz jest ok, ale to bardzo wrażliwy szorstaczek. A odnośnie chłopczyka dla Spykusia, to proponuję plakaciki rozwiesić, casting zrobić... Podobno w Ameryce wszysto da się zrobić... :evil_lol:
-
Poświatko, z radością dzisiaj stwierdziłam, że "poświatkowy kryzys chorobowy" mamy już chyba za sobą [IMG]http://christianbbs.net/nature-smiley-009.gif[/IMG] !!! Bardzo plastycznie opisałaś, jak wygląda Lara, ale fotek, to nie zastąpi...:shake: Ja kcem zdniencia [IMG]http://www.christiantechhelp.com/forums/images/smilies2/cry.gif[/IMG]... Ten aparat, co go mechanik naprawia, to kiedy będzie gotowy? Tak w przybliżeniu... Pisałaś, jak dogadują się najmłodsze dziewczyny, a co z Poświatą -zauważyła już, że Lara zamieszkała z Wami ;)? U nas w zwierzyńcu trochę się uspokoiły napięte stosunki między starszakiem i maluchem. Odetchnęliśmy z ulgą, bo starsznie męczące było, jak Chandler tłukł małego dosłownie za wszystko, jak to się mówi - za sam wygląd. Teraz tłucze go profilaktycznie na początku, jak wypuścimy Walkera z kojca, potem pozwoli mu się trochę pobawić z sunią, a potem przychodzi do mnie i wyczekująco patrzy na zasadzie - zabierz go , bo mnie wnerwia...:mad: Pozdrawiam :loveu:
-
[quote name='Vectra']niech ci będzie że poszłam na łatwizne :lol: dla mnie możesz i gwizdać do psa jeśli efekt końcowy cię zadowoli .... metoda do psa jak już było pisane .. i kolczatka zła nie jest .. drażni mnie demonizowanie tego urządzenia .... i chwalenie klikera , że tylko ON I NIC WIĘCEJ :shake: Vectra, ja to w tym wątku albo w kompleksy wpadnę albo się asertywności nauczę. Wybieram to drugie... Spojrzyj łaskawie, jak rozpoczynało się moje następne zdanie po uwadze, że trochę na łatwiznę idziesz (a ta uwaga, to moje podkreślenie, że wybitnie znam się na psach?) Nigdy nie napisałam, że używam klikiera..., nie demonizowałam w tym wątku kolczatki..., nie występowałam jako omnibus wiedzy o psach... Ośmieliłam się natomiast zadawać pytania, coś tam bazgrnąć na temat swoich psiaków, ale żadne tam chyba "odkrywanie Ameryki" i opowiedziedziałam Znikam o moich naiwnych pomysłach w pracy z terierami. Podkreślałam, że nie jestem specjalistką od pracy z psami i teraz właściwie sama zastanawiam się dlaczego robiłam to tyle razy... Napisałam kiedyś, że dużo tu teoretycznych rozważań, dostałam opie od Asher i zaraz grzecznie tłumaczyłam, co miałam na myśli i głowę pochylałam przed piszącymi tu osobami. Co mogę jeszcze zrobić, żeby nie narazić się stałym bywalcom? Przeprosić, że weszłam do wątku? Przytakiwać? Nie pytać? Napisać, że mam dobermana?
-
[quote name='Bila'] A swoją drogą, nie wiedziałam, że jest klikierowe przedszkole, myśmy chodzili do tradycyjnego (zabawka, smakołyk, 10 minut ćwiczeń, przerwa itd.).[/quote] A ktoś napisał, że jest takie przedszkole w Poznaniu, bo nie mogę w wątku znaleźć?
-
[quote name='Vectra']Wiesz , nie życze Ci takiego psa jakim jest mój Kano :cool3: myślę ,że tak jak ja doszła być do tego , że tak na prawde NIC nie wiesz o psach :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Ja jestem bardzo delikatna w stwierdzeniu , że znam się na psach .... bo nie wiem na jaki charakter trafie ... po Lalce czy Franiu to pewnie nadal bym była omnibus .. co jest bardzo powszechne na dogo :diabloti:[/quote] Vectra, nie bardzo rozumiem... i nie chwyciłam o co chodzi... Nowa jestem na dogo i trochę nie rozeznaję się w forumowych konwenansach...:razz: Ja tam "szpecjalistką" nie jestem" :shake:, ani w teorii, ani w praktyce, bo teorie mi się mieszają, a praktyka marniutka...:cool3: i chyba aż za często to podkreślam. Twój Karno nic by tu nie zmienił... :lol:.
-
[quote name='Berek']" Chandler, nie do mnie było ale Ci podpowiem. O ile pies jest z dośc przeciętnym popędem tzn. nie całkiem bez temepramentu ale i nie supertwardziel (takich wto jest jakieś 1% populacji) to stosunkowo łatwo oduczyć go zachowania typu: pogoń za kotem, agresja do psów itd. Oczywiście dobrze jest jak ćwiczysz z psem, masz z nim więź i tak dalej, i tak dalej. Ale... istnieją zachowania samonagradzajace się - o tym wiemy. Za to większość właścicieli nie jest w stanie uwierzyć że lepiej jest uporać się z problemem jak najszybciej - nawet dość radykalne metody stosując - niż "dziubdziać się" z kłopotem wiele miesięcy a nawet lat, wierząc że się ma postępy bo pies atakuje juz nie z odleglości 100 tylko dopiero 40 metrów - i tak dalej. :lol: Jeśli ktoś jest w stanie psa tak na sobie skoncentrować że ten nie zauważa "obiektu nagradzajacego" to O.K. Większośc psów jednak musi w pewnym momencie uslyszeć iż respekt do tego co mówi przewodnik (a on akurat zabrania rzucania się na inne samce... albo gonitwy za kotem) nie jest jedną z opcji do łaskawego wyboru. A żeby to sobie taki pies przepracował, musisz swoje polecenie poprzeć argumentem w postaci bodźca awersyjnego. Oczywiscie, jeśli pies wobec powyższego zrezygnuje z akcji - otrzymuje od przewodnika maksimum atrakcji i wsparcia. Większośc psow nieslychanie szybko postepuje jak.. psy - czyli wybiera to, co dla nich najkorzystniejsze. Ryk i skok do psa jest fajny, ale slyszę FE i za tym FE stoi realne kuku jakie może zrobić mi przewodnik. Za to jak dam sobie spokój - to przewodnik mi zaoferuje Siedem Życzeń albo i co więcej :evil_lol:, slowem, przy przewodniku jest - żyć nie umierać. Cały problem w tym że ludziska nie do końca rozumieją jak dobrać bodziec awersyjny - i na ogół zatrzymują się wpół drogi, mówiac brutalnie - psa nie rusza ich rachityczne pociąganie za obróżkę albo grożenie palcem :fe, niedobry piesek! W sumie jedynie nakręca psa do działania i tyle. A'propos to, czy użyjesz kolców czy nie, w sumie nie zalezy od wielkości psa jeno od tego, jak i na jakie bodźce zareaguje. :lol: Jest jeszcze aspekt psychologiczny. Ludzie ktorzy zostali nauczeni prawidłowego działania awersją ze zdumieniem odkrywają, że tej awersji używają coraz mniej - bardzo szybko dochodzą do punktu w ktorym wystarczy ostrzeżenie slowne. Wspólne spacery z psem nabierają innego wymiaru, bo przewodnik ktory wie że ma REALNĄ możliwość zadziałania na psa - rozluźnia się. A jak on się rozluźnia, to i pies jest w lepszym nastroju. ;)[/quote] Ja nawet nadążam za tokiem rozumowania...;) Bardzo sensowne wytłumaczenie :fadein:, ale problem tkwi w tym, że to, co piszą inni o szkoleniu psa odwrotnie proporcjonalnym do stosowania radykalnych metod też jest logiczne. I tyle o teorii... Pytanie zadałam, bo byłam ciekawa zdania Vectry - dlaczego kolczatka tak, a np. klikier nie:hmmmm:. I Vectra jasno odpowiedziała... Natomiast, jeżeli chodzi o praktykę, czyli o życie z futrzakami, to pewnie pisząc o naszych psach, jedni będą pisali o szukaniu smakołyka w szufladzie i takie tam duperele ( to ja...:cool3:), a inni o atrakcjach z ludojadem w domu. Przyznaję, że ta druga propozycja jest bardziej atrakcyjna w wizualizacji i ma większe wzięcie wśród ludności ;):cool3:.
-
Znikam, coś mi się wydaje, że zniechęcona jesteś ;). Spokojnie..., chyba do końca nie jest tak, że nic nie działa na Twojego psa... Ale, jak chcesz mieć psa, który jest, jak ONk, to musisz mieć ONka, a Ty masz bokserka :cool3:. Jak chodziłam z moim psem do szkoły, to różne rasy psów przychodziły. Mój cairn był zawsze najmniejszy w grupie i spróbuj wyobrazić sobie, jak wyglądałam na kole z psem do pół łydki, który nos trzymał non stop przy ziemi. Ja z nagródką w garści prawie metr nad głową psa i dumnym "równaj" na ustach..., a futrzak równał... nos do ziemi :p. Obok dumni właściciele Onków i ich psy idące na jedzonko. Ręka właściciela na wysokości nosa psa, a on maszeruje, jak przyklejony do nogi swojego pana. Na poczatku miałam takie kompleksy i problemy z wiecznie zgiętym kręgosłupem, że wystawiłam mojego psa na Allegro :evil_lol::razz:. Potem okazało się, że berneńczyk to ma problemy z wejściem do tunelu, huski, to właściwie nie rozumie polskiej mowy, fila nawet nie spojrzy za rzuconym aportem, a ONk wyrywa do każdego psa, który przechodzi obok, a jak jeszcze japę drze :razz::lol:. I wycofałam ofertę z Allegro :cool3:, bo okazało się, że z moim terierkiem nie jest tak źle. A odnośnie nakręcania psa, to nie chodzi mi o to, że mój pies z szaleństwem w oczach siada, kładzie się, turla się, znowu siada... w końcu staje na rzęsach, a ja wrzeszczę wijąc się jak w ukropie: braaawo! On po prostu wykonuje moje polecenia, jest skoncentrowany na mnie na maksa i sprawia mu to ogromną frajdę. Te jego oczy wtedy :loveu:..., a ja entuzjastycznie chwalę go za to, że trafił mi się taki zdolny szorstak. Polecenia są szybkie, częste zmiany i przerywniki, a pies musi widzieć, że mi się chce, bo wtedy jemu się chce :lol:. Jak czytałam, to co napisałaś, to naprawdę wydaje mi się, że jesteś zniechęcona i trochę z góry zakładasz, że raczej się nie uda, chyba, że znajdziesz złoty środek i stanie się cud :lol:. Próbuj, próbuj, bo ten Twój "cielaczek", jak piszesz, ma wielką energię i zapał :lol:!
-
[quote name='Vectra']To akurat opis nie terierka tylko dobermanka :diabloti: i piłki , kilo wołowiny na głodzie nie pomogło ... latający łańcuch nie robił na nim wrażenia , kolczatka zdziałała cuda ... moje terierki lubią koty .. mam kota na stanie .... :evil_lol: A tak było najprościej , najszybciej i najskuteczniej i na kolcach poznał raz na zawsze znaczenie słowa NIE WOLNO ... Ja jestem za tym by pies raz na zawsze nauczył się czego NIE WOLNO co jest zakazane i nie jestem za jojczeniem się z psem .... Podejrzewam , że na klikaniu to pewno do tej pory nie mogła bym mieć wiecej niż dobermana w domu ... bo on wie że NIE WOLNO jadać psów gdyż są niesmaczne :evil_lol: I właśnie pytanie było do Marty o dobermana - napisała że da się , to pytam jak bo ja nie wiem .. Jeszcze jakąś tam wzmiane dała że się klikerem nie oducza ,a uczy ... dlatego pytam jak .. bom ciekawa .... takie tam tererki jak Ty masz .. to szkoda kolczatki :evil_lol: jakby mnie szarpnęły do kotka , to by się udławiły własną smyczą .. mam pod opieką nieraz dwa urocze foksiki ..... ale to inna psychika :evilbat:[/quote] Dlatego też kolczatki nie używam..., bo popsują...:cool3: Gdyby tak dalej drążyć temat, to zapytałabym, czy wołowina, to polędwica, czy ligawa była, ale oczywiście żartuję...;) Trochę na łatwiznę idziesz...:lol: A teraz na serio - poćwiczysz "metodą Marty", bo mówiłaś, że podejście zmieniasz, czy rozprawisz się z nią teoretycznie...:cool3:
-
[quote name='Vectra'] Bo kolczatkowiec , robi tak .. kupuje kolczatke , zdejmuje tyle z niej ogniw by ładnie była dopasowana do szyi psa , zakłada mu ją za uszami tak aby kolce delikatnie dotykały skóry .... zapina psa na smycz -nie flexi - idzie z psem tam gdzie wie ze na pewno spotka kota .. pies widzi kota zaczyna burczeć .. ściągasz smycz energicznie jednym szarpnięciem - mówisz NIE WOLNO , pies wtedy ew nic sobie z tego nie robi wiec postanawia zrobić atak na kota szarpiesz znowu odrobinę mocniej .. tylko nie szarpiemy jak pajacyka za sznurki .. jedno zdecydowane ciach .. słowo nie wolno .. pies sie uspokaja idziesz sobie dalej .. można pochwalić :evil_lol: [/quote] Ja mam takie teoretyczne pytanie, bo sama dysponuję "terierkami pierdelkami", czy jakoś tak :cool3:..., a nie PSAMI :evil_lol:... Dlaczego w tym przypadku, jak powyżej albo w innych podobnych przypadkach, gdy chodzi o oduczanie złych nawyków używasz właśnie kolczatki? Bo efekty stosowanej metody są natychmiastowe, bo nie ma innego skutecznego sposobu na oduczenie gonienia kota, ze względu na to, że pies jest pokaźnych rozmiarów i charakterny, bo jest uodporniony na inne metody... (ale nie chodzi mi o klikier)? :hmmmm: Tylko błagam - nie wymagaj ode mnie, żebym powiedziała, co ja bym w tym przypadku zrobiła, bo ja tylko te pierdelki...:cool3: Takie mnie naszło pytanie, jak zaczęłaś "molestować" Martę o klikier :lol:...
-
[quote name='znikam']trafiłam na wątek przypadkiem, i przeczytałam na jednym tchem, na jednym posiedzeniu! :) szczególnie fragment o bokserach (mój się ślini ;))... tu pojawia się moje pytanie - jak skupić uwagę psa? bo niestety pracuje nam się bardzo ciężko, bo Figo szybko staje się rozkojarzony, a cały świat jest dla niego ciekawszy niż ja :oops: pies zna podstawowe komendy, w domu wykonuje je bezbłędnie, czasami w ogóle ma okresy "bezwzględnego posłuszeństwa", gdy potrafi przybiec do mnie w podskokach na moje pół słowa i jeden gest. innym razem (niestety te "inne" okresy zdarzają się częściej) mogę ubrać sie w kostium klowna wyszyty dzwoneczkami, na głowie mieć świecące czułki, skakać, krzyczeć wciąż "rumturumtum!" i żonglować piszczącymi piłkami stając na rzęsach, a pies i tak ma mnie w odwłoku. próbowaliśmy uczyć aportu (przyznam, z mojego lenistwa - miałam problem z kolanem i przyszło mi do głowy że tak najłatwiej wymęczyć fizycznie psa); Figo chętnie biega, podejmuje ale jakby nie wiedział gdzie przynieść, czasami trafi i przedmiot leży pod moimi nogami a czasami niesie go na drugi koniec trawnika... lubi "zabawę szarpaną" (tu kolejne pytanie - gdzieś czytałam że "szarpanie tak, ale nigdy nie pozwalać psu wygrać" - czy to prawda?); nie jest w ogóle nakręcony na zwykłą piłkę - żeby była zdatna do zabawy zabawka musi spełniać odpowiednie warunki - albo mieć sznurek, albo być długa i ciężka, albo być cudza... żarło? owszem, ale bez specjalnego przekonania; raczej na zasadzie "ok, zrobię to, bo Cię lubię, ale wierz mi, że ten marny smakołyk dla mnie niewiele dla mnie znaczy". czasami jednak ma okresy niezwykłej żarłoczności i za drobny smaczek stanie na głowie i przeturla się 3 i pół raza; są też smakole, które bardzo mu pasują. przyznam że jego "okres szczenięcy" trwał właściwie bardzo długo; nie wykluczam, że był sztucznie przeciągany :oops: Figo bardzo długo bawił się z psami i dopiero gdy w pewien sposób pojawiła się agresja, zabawa przestała być zabawna... nadal jednak zdarza mu się lecieć do psów (mimo kostiumu klowna etc., etc...). nie wiem właściwie, jak pracować, czym nagradzać, żeby pies był współpracujący... nie wiem, jak pokazać, że ZAWSZE jestem ciekawsza od piesków (bo czasami jestem ciekawsza, a innym razem nie jestem godna odrobiny zainteresowania)...[/quote] Nie znam bokserów :shake:, mam teriery i mogę się podzielić z Tobą kilkoma przyjacielskimi spostrzeżeniami odnośnie moich psiaków, ale może wykorzystasz coś dla siebie :hmmmm::lol:. Moje szorstaki nie są "bezwzględnie posłuszne" i wiem, że nigdy nie będą. Dużo czasu im poświęcam, obserwuję, one też wiele z siebie dają, bo lubią, jak jestem z nich zadowolona, ale o posiadaniu idealnego psa nawet nie marzę. Takie to diabły...:evil_lol: Mój terier samiec nakręca się i fajnie pracuje, jak dzieje się dużo, szybko i z moim entuzjazmem. On chyba kocha być podziwiany :cool3: i wtedy jest tak, jak piszesz: rozumie każde słowo, gest, spojrzenie, ale jakby zobaczył mysz albo wiaterek przyniesie ciekawe zapachy albo... i tu właśnie marzenie o idealnym psie pryska ;). Natomiast, gdybym tak postępowała z sunią, jak z samcem, to ona by się wykończyła nerwowo. Z nią trzeba spokojnie, łagodnie: nie lubi gwałtownych gestów, okrzyków, bo może już nie tyle się boi, co reaguje nerwowo i 90% poleceń do niej nie dociera. Piszę to odnośnie tego "kostiumu klowna"... Na naszej Klerci takie wygibasy się nie sprawdzają, ale smakołyki i pieszczoty - a i owszem. Chyba to jednak tylko wyobrażenie - pies wpatrzony we właściciela zawsze, wszędzie i na maksa... Moje terierki lubią przeciąganie, zwłaszcza, jak się bawią w swoim psim gronie i dlatego specjalnie kupujemy im takie zabawki, żeby mogły to robić. Wtedy, kiedy ja bawię się z psem w przeciąganie, to oczywiście czasem daję mu wygrywać, ale zabawa kończy się poleceniem "oddaj" i tego bardzo pilnuję. Piszesz, że pies nie wie, co ma zrobić z przedmiotem, który mu rzuciłaś. Może po prostu dokładnie nie rozumie, o co w tej zabawie chodzi? Może nie rozumie polecenia? Ja ćwiczyłam ze szczeniakami przynoszenie rzuconej zabawki "na dwie zabawki". Rzucałam przedmiot i wydawałam polecenie - przynieś, a w drugiej ręce miałam taką samą zabawkę i psiak, jeżeli nawet na początku uciekał ze schwytaną zdobyczą, to widział, że mam zabawkę w ręce i zainteresowany podbiegał do mnie. Mówiłam oddaj i jak wykonał polecenie - nagroda i rzucałam zabawkę, którą się zainteresował. W ekspresowym tempie pies uczył się, że nie warto uciekać z pochwyconym przedmiotem, bo nie na tym polega zabawa. Taki mieliśmy wstęp do nauki aportowania. Nie wiem, o co chodzi z tym, że okres szczenięcy" u Twojego psa trwał bardzo długo... Psy dużych ras dojrzewają później, niż psy małych ras. Ale fajne są takie duże cielaczki, które sięgają do pasa, a w zachowaniu -dzieciuchy... :lol:;) I jeszcze na koniec - gdy chcę zmęczyć moje psy, to niekoniecznie "eksploatuję je fizycznie". Spróbuj może kiedyś jakiejś zabawy koncepcyjnej - w szukanie schowanej zabawki pod skotłowanym kocem, wyciąganie ze skrzynki z zabawkami określonego przedmiotu, otwierania szuflady, gdzie jest schowany smakołyk... Moje szorstaki uwielbiają, jak daję im możliwość wykorzystania ich inteligencji (moim zdaniem, jako miłośnika kernisiów, oczywiście wybitnej :cool3:). I tak się psiaki psychicznie eksploatują, że idą spać, a my mamy w domu spokój :evil_lol:. Może Ci te lużne uwagi podsuną, jakieś pomysły i rozwiązania odnośnie Twojego bokserka :lol:?
-
Fotki super!!!:loveu: I ta pogodaaaa... Nie wiedziałam na co patrzeć: na Kulkę-Spykulkę (te uszy! :loveu:) czy na bajeczne obrazki... Chyba lepiej takich pocztówek nie wklejaj, bo nas zazdrość zżera:bigcry:, bo u nas w Poznaniu i . Napisz proszę o swoim futrzaku, np. ile ma lat, jak długo jest z Wami, pisałaś też gdzieś, że był bezdomny..., no i w ogóle chcemy lepiej poznać szelciaka. My fb nie mamy, bo jesteśmy od niedawna na dogo i jeszcze nie dojrzeliśmy :shake:. Na razie rozglądamy się - poznajemy ludzi i zwierzyniec... Czekamy na historię Spykera :lol: i zdjęcia, ale może "pokojowe" i żeby okna nie było widać, bo jak wkleisz nowe pocztówki z widokami to ...:placz::placz::placz:
-
Ale tu ciekawie przy niedzieli...:lol: O, i futrzaki ćwiczą...:crazyeye: Czytałam posty i kiedy doszłam do miejsca, gdzie Pani Zofia skrzyknęła towarzystwo do zabawy z psami, wyobraziłam sobie jak w tym samym czasie, w różnych miastach: właściciele na żółwika, na czworakach... i hoop... i aporcik... i do komputera po następne dyspozycje... A ja kurczę akurat po obiedzie jestem i ruszać mi się nie chce..., no nic poćwiczymy później :cool3:. Ja niestety wielkimi osiągnięciami i stażem pracy z cairn terrierami nie mogę się pochwalić, ale jak się ma trzy szorstaki "cuzamen", to jest to nieustające źródło emocjonalnych fajerwerków dla właścicieli. W pracy z psem wystarczy nam, że on (głównie będę pisała teraz o Czendlerze, bo nasza suczka jest inna) wykona polecenie i nie musi to być książkowe wykonanie, nie jesteśmy drobiazgowi (o tym chyba Pani Zofia gdzieś pisała). Tak też jest z chodzeniem przy nodze, pies to umie, ale na spacerze zasadą jest, żeby była luźna smycz, a książkowe przy nodze tylko trochę albo wcale (nos wiecznie przy ziemi). Czendler daje się łatwo nakręcić, ale ma słomiany zapał - trzeba zmieniać zestawy ćwiczeń, ciągle dodawać nowe elementy i samemu tryskać zapałem i energią, bo inaczej mu się nudzi. Nie jest łakomy, więc smakowite kąski nie są specjalnie atrakcyjne, zabawka sama w sobie też nie. Wydaje mi się, że nasz pies ma największą frajdę z tego powodu, że poświęcamy mu w danej chwili czas - zrobi wszystko, żeby zobaczyć nasz entuzjazm, usłyszeć okrzyki zachwytu: braaawo!, śliiicznie! On wtedy działa jak w transie...., to brawo i ślicznie działają na niego, jak odpalacz. Wychodzi chyba z założenia: masz coś do roboty - rób i doskonale daje sobie radę sam (w domu nie mamy zniszczonej przez psy ani jednej rzeczy, oczywiście oprócz zabawek zagryzanych przez terierki), ale jak spędzasz ze mną czas to na maxa, bo inaczej mam to w ogonie (a my starzy już jesteśmy:placz: :evil_lol:). No i żeby urozmaicić psie życie ciągle wymyślamy nowe ćwiczenia i "sztuczki" - ostatnio na polecenie "Czendler nalot" pies rozciąga się, jak żaba (to z książki o "Marleju"). Od jakiegoś czasu Czendler wariuje na spacerach, gdy widzi psich facetów. Krew mnie zalewa:mad:, bo nic do niego nie dociera, a emocje muszę trzymać na wodzy, bo złość działa na porozumienie z moim psem odwrotnie proporcjonalnie, to już wiem z doświadczenia. Na razie nasze metody zawodzą...:placz: PS Asher - :loveu::razz:
-
[quote name='asher'] [B]Chandler[/B], ale nikt odpowiedzialny nie da ci konkretnych rad przez internet. Może ci tylko podsuwać teorie właśnie, luźne pomysły. Nie oczekuj konkretów od ludzi, którzy na oczy Twojego psa nie widzieli. I którzy są świadomi, jak łatwo o przekłamania w subiektywnym opisie psich zachowań i w subiektywnym odbiorze słowa pisanego. Co z tego, że Zofia, Berek, czy inne forumowe "mądre głowy" (piszę to z sympatią, żeby nie było nieporozumień ;) - o właśnie, mały przykład na to, jak różnie można rozumieć to, co piszą inni ;)) zlecą Ci: "zrób to i to", skoro Ty możesz ich rady zrozumieć... na opak. I bynajmniej nie dlatego, że nie umieją się klarownie wyrażac, ani nie dlatego, że Ty jesteś wtórną analfabetką i nie rozumiesz słowa pisanego. Ale właśnie dlatego, że pewne czynności trudno jest "na sucho" dokładnie opisać, chocby z tej przyczyny, że każdą metodę trzeba dostosować do psa indywidualnie, do jego reakcji na nasze działania... Ale jeśli chcesz konkreciku, to masz: ucz psa koncentracji na sobie, czyli uczyń się dla swojego charakternego chłopaka tak atrakcyjną, żeby miał w odwłoku inne psy. Tyle, że to również teoria. Jak to konkretnie zrobić, spytasz. Ano właśnie - nie wiem :lol: Nie znam Twojego psa, nie mam pojęcia, co jest dla niego atrakcyjne ;) Gwoli wyjasnienia (kolejnego) - ja się nie uważam za "mądrą głowę" ;)[/quote] Łomatko...:cool3:, jakby z tego wybrnąć...:roll: Lubię czytać to, co piszą forumowe mądre głowy, bo fachowe rzeczy piszą..., a Pani Zofia, to akurat bardzo konkretnie w różnych wątkach się wypowiada i nie mówię o przyjacielskiej radzie, jakiej mi udzieliła. A poza tym każdy ma prawo pisać jak i co chce (zwłaszcza forumowe mądre głowy) i nic mi do tego :shake:. Swoje miejsce w szeregu znam...:cool3:, czasem gubię się tylko w fachowych terminach, bo ja raczej w paragrafach oblatana jestem :lol:. Asher, ja nie proszę o rady przez internet, bo chcę przeprowadzić operację na otwartym sercu...:cool3::lol: I nie oczekuję cudów... Przecież nie stanie się futrzakowi krzywda, jak wypróbuję na spacerze jakiś mały patencik ;). I dlatego tak zaczepiam te forumowe mądre głowy..., po prostu w ten sposób możemy (ja i moje szorstaki) czasami [B]konkretnie [/B]z ich wiedzy i doświadczenia skorzystać. Bonus super! :p
-
[quote name='zaba14']Ukradły? Wizyta w sklepie trwa maksymalnie 5 minut, nie zdazylo mi sie siedziec w sklepie spozywczym 1,5h.. jesli ide z psem na "zakupy" to zazwyczaj ide kupic jedna, dwie rzeczy, a nie całą taske produktow.. ;) poza tym w "moim" sklepie mozna psa wziac do srodka jesli potrafi czekac w jednym miejscu, ale zazwyczaj zostawiam go z kims na zenwatrz bo nie lubie jak zwierze jest w srodku gdzie jest jedzenie. [/quote] Ale ktoś tu wcześniej napisał, że 1,5 godziny pies przed sklepem siedział...:cool3: , nie napisał, czy przed spożywczym...:cool3: Z zostawianiem psa przed sklepem, to jest trochę tak, jak ze spuszczaniem go ze smyczy przy ulicy. Znam kilka rzewnych historii, które skończyły się dla psa tragicznie, a był przecież karny, nie uciekał, przychodził na zawołanie. Ot, kuszenie losu, a różnie to w życiu bywa... :roll:
-
[quote name='Marta i Wika']A możesz mi napisać na PW w której to było szkole? Kurde, niestety ta rasa też się modna robi :-( Chandler, nikt nie poda Ci uniwersalnej recepty jak pracować z psem... a jeśli nawet poda, to każdy inną :p Szczególnie że nie pytasz o nic konkretnego, tylko ogólnie.[/quote] Odnośnie szkoły - :shake:. Tak też myślałam, że recepty nie ma...:placz:, a szkoda...:evil_lol: Pytam tak, bo trochę zaczepiam te osoby, które moim zdaniem mają [B]COŚ FAJNEGO [/B]do powiedzenia laikom. Niestety zauważyłam, że na dogo pisze wiele osób, które mają ogromną wiedzę na psie tematy, ale często (zastrzegam - [B]często[/B] dla mnie, bo to subiektywne odczucie) przerzucają się teoriami i nic konkretnego dla mnie z tego nie wynika..., a one pozostają oczywiście w tych teoretycznych rozważaniach przy swoich zdaniach. Ale lubię sobie poczytać... :cool3:, a inni lubią pisać...:cool3: Wiem, że to nie konkret, ale powiedzmy konkrecik, no konkreciątko...: chciałabym nauczyć mojego starszego stwora, żeby nie darł tak japy na spacerach, gdy widzi 90% napotkanych samców...:cool3: Ręce mi już opadają...:roll:
-
[quote name='WŁADCZYNI']Dlatego nie jem mięsa:diabloti: A poważnie - nie zostawiam suki, jak już coś kupuję na spacerze to przeważnie coś w zoologiku więc wchodzę z psem, jeszcze się wszyscy zachwycają że taka miła i dokarmiają:evil_lol:[/quote] I tu jest sedno sprawy... :lol: Jest wiele miejsc, gdzie by można było przy dobrej woli obu stron wejść z futrzakiem... :fadein: Wiadomo, nie do Biedronki, bo już widzę te ONki, rottki, bulki, jamniki... spacerujące wzdłuż regałów z jedzonkiem :evil_lol: i pracowników sanepidu spawdzających przy wejściu wyniki badania qpy :roll::crazyeye:... Nasze psy mogą wchodzić nie tylko do zoologa, ale też np. do kiosku z prasą. Najstarszy szorstak zaprzyjaźnił się tam z właścicielami i jak przechodzimy obok kiosku, to kooooniecznie musimy wpaść na mizianko. Ale zakazy wprowadzania psów to zupełnie inny temat...:p