-
Posts
2123 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Chandler
-
[quote name='Marta i Wika']Rodezjana? :crazyeye: To akurat jest rasa, przy której na pewno bym takich numerów nie próbowała. Założyć, że nigdy nie straci i spróbować wziąć go sprytem? ;-)[/quote] Rodezjana, rodezjana...:fadein: i to w Poznaniu...:cool3: Ale ja cały czas zastrzegam, że fachowcem nie jestem :shake: i tak tylko piszę, co widziałam... Ale konkretnie z tym terierem, to co... Bo mi i TZ już pomysłów nie starcza, jak przechytrzyć nasze szorstaki...:hmmmm:
-
[quote name='Rybka_39']Ludzie są zdolni do różnych psakudnych świństw:shake:. Na jakiejs wsi facet chodowal psy na mięso bo twierdzil ze pomaga to na jakies choroby:-o[/quote] Na głowę to chyba nie pomaga...:shake: A na wsi, to azjatycką kulturę mają???? :cool3::lol: A wracając do zostawiania przed sklepem - jak pies się nudzi na 1,5 godzinnym "przymusie przed sklepem", to też mu może coś goopiego wpaść do łebka, a wokół małe dzieci, które w ramach spaceru pałętają się przed sklepem...:roll:
-
[quote name='Romas']To moze nie dosc precyzyjny termin ale mysle oddajacy sedno sprawy. Widzialas kiedys jak Onek sie rzuca na innego psa i zostaje zlapany za kark z glosnym wrzaskiem FEEE ,rzucony o ziemie i zdominowany przez wlasciciela? Ja widzialam .I to dziala .Przynajmniej widzialam ,ze te owczarki tracily rezon. I teraz to samo na terierku wykonane dziala jakos inaczej .Dlaczego ? Bo inne przeznaczenie tych psow ? ONek mial poddac sie przewodnictwu pasterza a terierek mial w norze bronic sie sam i wykurzyc lisa,borsuka nawet za cene zycia . Ja widze to tak ,ze nie mozna do tych dwoch ras przykladac tej samej miarki .[/quote] Widziałam, widziałam...:fadein: Specjalistką nie jestem, ale widziałam też tak dominowanego rottka, rodezjana, huskiego... i nie wiem, czy to było dobrze, czy żle...:shake: , ale działało. A co zrobić w przypadku teriera, żeby stacił rezon?:roll:
-
A poza tym szkoda mi futrzaka, jak 1,5 godziny siedzi przed sklepem, zwłaszcza z doopką przymarzniętą do chodnika :shake:. Lepszy dłuuugi spacer...:lol:
-
[quote name='Romas']Tak ,byloby pieknie gdyby w kazdej psiej ksiazce nie bylo napisane ,ze ta ,czy inna rasa nadaje sie do kazdych warunkow i swietnie sprawdza sie jako niania do dzieci :-) Mnie takie teksty wsciekaja. Mam sporo encyklopedi traktujacych o rasach .I nauczylam sie czytac miedzy wierszami .Jak pisza ,ze np "pies jest zuchwaly wobec obcych osob: to trzeba sobie to przetlumaczyc na nasz i juz wiadomo co sie dzieje jak obcy przychodzi. Mam nadzieje ,ze ten artykul w MP nie dozna korekty i komus zaswieci sie od tego jakies swiatelko. Bardzo lubie belgi i boje sie ,ze beda coraz czesciej brane dla urody a potem...wiadomo . Gdybysmy pamietali o predyspozycjach psow swiat bylyb latwiejszy .Nic mnie tak nie boli jak np widok teriera ,selekcjonowanego pod katem walecznosci ,ktory musi znosic tresure w ONkowym stylu .Z gory wiadomo ,ze to ma male szanse powodzenia.[/quote] A na czym polega [B]TRESURA [/B]w ONkowym stylu? :smile:
-
[quote name='darunia-puma']zostawianie psa pod sklepem to ryzyko na ktore w zyciu sobie nie pozwole za bardzo kocham swoje psy za bardzo sie o nie boje i martwie i skoro stac mnie na bieganie z psami po lesie jednorazowo po 1,5 godziny to stac mnie abym jeszcze raz osobno skoczyła do sklepu[/quote] Yes, yes, yes!!!! :loveu: Czasami wychodzę na spacer ze wszystkimi moimi psami razem, a czasami z każdym osobno i wtedy oblatuję trzy spacery. Choćbym zamiatała nosem po ziemi ze zmęczenia nigdy psa nie zostawiłam i nie zostawię przed sklepem :shake:. Wyjdę po trzech spacerach i czwarty raz... Byłam kiedyś świadkiem takiego zdarzenia: starsza pani zostawiła przed sklepem onka i to nawet nie samego, ale z wnuczką w wieku tak ok. 5 lat. Szła pani z wózkiem i rzuciła psu coś pod nogi, a on zaczął to szamać. Wtedy wyszła pani od onka i wybuchła awantura, bo okazało się, że pies był po operacji i na diecie, a z kolei pani z wózkiem wściekała się, że dała psu tylko naturalną osłonkę od parówki, a skoro dziecku parówka nie zaszkodzi, to psu zaszkodzi [B]naturalna[/B] [B]osłonka [/B]? Zostawianie psa przed sklepem jest ryzykowne z wielu powodów...
-
Ty żyyyjesz Poświato[IMG]http://www.christiantechhelp.com/forums/images/smilies2/stars.gif[/IMG]! Bo już się bałam... [IMG]http://www.christiantechhelp.com/forums/images/smilies2/Depressed.gif[/IMG] Fajnie, że napisałaś trochę o zwierzyńcu, jeszcze tylko foty ... No to już tradycyjnie życzę zdrowia [IMG]http://christiantechhelp.com/forums/images/smilies2/heart2.gif[/IMG]- niech się Rodzinka kuruje, tylko futrzaków nie pozarażajcie... [IMG]http://www.christiantechhelp.com/forums/images/smilies2/nodsmile.gif[/IMG]
-
[Poznań - BwP] bokserka Lima... [*]
Chandler replied to AgaiTheta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trafiłam do tego wątku trochę przypadkiem... Przeczytałam i przeryczałam całą historię Limy... Żal, że nie ma już SUNI w JEJ Mateuszowym Domku... Światełkiem jest to, że Limka nie była sama - w ostatnią podróż wyruszyła otulona ciepłymi ramionami PRZYJACIELA, KOCHAJĄCY CZŁOWIEK odprowadził JĄ do granic Tęczowego Mostu, a w ostatnich minutach czuła na sobie kochający wzrok Własnego Osobistego Pana... Zasnęła..., ale jako KOCHANY PIES, a nie porzucony przedmiot. Mateuszu, Twoja decyzja o pokochaniu Limki była wielka... -
[quote name='Poświata'] ps. Lara rośnie jak na drożdżach, apetyt ma nieziemski, ile by jej nie dać tyle zje. Ostro ćwiczymy nie rzucanie się na michę. Jak podzdrowieję biorę się za naukę chodzenia na smyczy, 5.I mamy trzecie szczepienie, parę dni kwarantanny i trzeba będzie się ruszyć za płot :lol:.[/quote] Czy masz może nowe zdjęcia futrzaków, coś tam obiło mi się o uszy (oczy?), że miał być obecny w czasie świąt aparat z siostrzenicą? Ciekawa jestem, jak tam wzajemne relacje dziewczyn, dalej taka sielanka? Życzę zdrówka [IMG]http://www.topsmileys.net/smilies/love0038.gif[/IMG], bo chyba dalej męczy Cię choróbsko - tak tu pusto w nowym roku...
-
[quote name='Mrzewinska']Chandler, wydaje mi sie, ze pomylilas hasla psu i wymagajac puszczenia na koniec - utrwalasz chec niepuszczania. Wrocilabym do trzymaj - daj, zawsze na koniec oddanie do reki na daj, jeszcze pare cwiczen i dopiero odeslanie na miejsce. Bystre Twoje piesio - skojarzylo, ze jak na haslo "koniec" wypusci, to po zabawie. Przechytrz bestie:-))) Zofia [/quote] Dziękuję! Proste i jasne. Chyba mnie czasem moje szorstaki "przerastają", ja tutaj doszukuję się drugiego dna, a to zwykłe nieporozumienie. Muszę przemyśleć jeszcze kilka swoich zachowań. z którymi psy mają kłopot:hmmmm:. Asher, już w różnych wątkach czytałam Twoje uwagi. Masz ciekawe spojrzenie na życie z psami... :lol: To, co napisałaś tutaj o "przypadku Sabiny" pomoże mi chyba przełamać moje opory przed bardziej zdecydowanym działaniem w niektórych sytuacjach, co oczywiście nie oznacza, że na dzisiejszy spacer idziemy w kolczatce :evil_lol:. Niestety, nawet z "psami do 15 kg" bywają problemy. Mój starszy pies, choć socjalizowany od szczeniaka (zwłaszcza w stadzie, ale nie tylko) - zachowuje się podobnie, jak Sabina. A ja ciągle rozmyślam nad tym, żeby go nie złamać, bo będzie goldenem, a nie terierem... albo, gdy ryknę na pół osiedla "nie rusz", to wstydzę się przed ludźmi i psami..., bo to przecież takie małe i fajne pieski :razz:.
-
Przepraszam za post po poście, ale jeszcze jedno małe pytanie. Szkolenie to tylko na placu? A praca w domu, to oduczanie złych nawyków? Widziałam psy, które "po kółku" na placu chodziły przy nodze - na smyczy, bez smyczy, a jak właściciel ruszał za bramę szkoły, to dosłownie ciągnęły go po glebie :lol:.
-
[quote name='Abi']No to ja chyba zle zrozumialam...., bo myslalam ze mowimy o uzywaniu kolczatki w szkoleniu psow, oduczanie zlych nawykow to dla mnie zupelnie inna historia, tu nie zawsze mam litosc.[/quote] Dobrze zrozumiałaś... Ja zadałam tylko małe pytanko, dla urozmaicenia :razz:, ale już się wycofuję...;-)
-
[quote name='dunia77']Cześć, nazywam się Spyker i mieszkam ze swoją nową rodziną w Houston. Lubię piszczące zabawki, aportowanie i masło fistaszkowe. W tym wątku możecie mnie podziwiać :cool3: [/quote] Cześć Spyker:multi:!!! Podziwiamy, podziwiamy łamerykańskiego futrzaka :-o! Będziemy Cię odwiedzać i prosimy o dużo zdjęć... A MY to trzy cairn teriery: Chandler, Cler i Walker.
-
[quote name='Marta i Wika']A może uczciwa wymiana na coś by zadziałała? ;)[/quote] Nie działało :shake:. Pies wtedy każdą zamianę traktuje jako nieuczciwą...
-
[quote name='marmara_19']heh moj czasmai etz dostaje szczekoscisku.. ale sobie radze z odebraniem mu pilki...:D po prostu otwieram paszcze mu..[/quote] Ale to mi się wydaje taaakie niepedagogiczne...:cool3::-D Ja brałam na przetrzymanie - pies siedział z zabawką w pysku dłuuuuuugo, a jak już wykonał (?) polecenie, tzn. zostawiał zabawkę, dostawał nagrodę. Ale czy mój autorytet nie został nadszarpnięty :razz:? Zawodów to byśmy pewnie nie wygrali :evil_lol:, ale pies po kilkudziesięciu minutach polecenie wykonał.
-
[quote name='Mrzewinska']Bardzo ciekawie jest uczyc psy przez odwolywanie sie do tego, co one maja "fabrycznie". Na przyklad, jesli mam psa z wrodzona pasja na aport i "fabrycznie" od szczeniaka przynoszacego aport - bez sensu byloby rozdrabniac to cwiczenie na czesci. Aport zreszta jest takze cwiczeniem samonagradzajacym sie dla psa o silnym popedzie lowieckim, wiec nie wymaga dodatkowej nagrody przy nauce. Podobnie samonagradzajacym cwiczeniem jest praca na sladzie, przeszukiwanie terenu, ale w naturalny sposob. I tu zastosowanie jakichkolwiek wzmocnien "po drodze" oprocz aprobaty osiagniecia celu jest wlasnie bezcelowe - my nie wiemy co pies akurat czuje nosem najsilniej w ktorejs chwili i mozemy nieswiadomie wzmocnic zapach inny niz wiodacy dla nas. Wiec mozna cel - aportowanie czy znalezienie czegos nosem - uzyc jako nagrody, "jesli piesku wykonasz caly zestaw cwiczen, to masz szanse na upolowanie aportu" - poszczegolne cwiczenia staja sie srodkiem wiodacym do celu. Z psem, ktory uczy sie "celowo" bywaja zabawne sytuacje. Na przyklad zalezy mi, aby pies na haslo siadal przy nodze. Jak najszybciej. Moja suka wykombinowala, ze chodzi o "jaK NAJSZYBCIEJ". Wiec raz obchodzi mnie -i siada, jesli nadbiega od prawej mojej strony, a raz samorzutnie robi to, co nazywane bylo "gruszka", czyli obrot przy lewej nodze, chociaz nie uczylam jej tego. Gdybym calosc cwiczenia rozkladala na elementy skladowe, wracalaby do nogi zawsze w jeden sposob. Ale na zawody sie nie wybieram, wiec dla mnie tez jest wazny cel. I pozwalam w tej sytuacji na wybor srodkow psu. Szkolac tylko na zawody, uzależnialabym od powtarzalnych sytuacji, (plac treningowy, kolejnosc cwiczen itp.). Caly urok porozumienia z psem oraz wiedze o reagowaniu na rozne bodźce stracilabym jednak, gdybym szkolila TYLKO na zawody. I zawsze w jeden i ten sam sposob. Zofia[/quote] To też do mnie przemawia, bo mam podobne, choć oparte głównie na obserwcji, a nie dogłębnej wiedzy przemyślenia. Pozwolę sobie zadać małe konkretne pytanko, tylko proszę się nie śmiać...;-) Co zrobić w sytuacji, gdy pies z "premedytacją" nie wykonuje jakiegoś polecenia? Ot taki przykład. Mój pies na słowo "koniec" zostawia (upuszcza) zabawkę, którą się bawi, my ją zabieramy i zabawka wędruje do pudła, do następnego razu. Za prawidłowe zachowanie jest wtedy nagradzany, a my nie ganiamy za zwierzakiem, żeby mu coś odebrać. To polecenie skutkuje też wtedy, gdy psy za bardzo razem wariują - na hasło "koniec" kończą wspólną zabawę. Natomiast zdarzyło się, że na polecenie "koniec" pies dostał "szczękościsku" i potrafił trzymać zabawkę pół godziny. Nie uciekał, przychodził z nią do nogi, siadał na polecenie, ale nie puszczał. Nie wiem, czy odbierać siłą..., czy brać na przeczekanie...
-
[quote=Mrzewinska;9210220 Metody sa do stosowania lub nie do stosowania, skuteczne, lub nieskuteczne wobec konkretnej sytuacji i konkretnego psa. Jak na razie nie pozwolilam sobie na napisanie "Marta i Wika nie lubia metody pracy na emocjach" - bo po pierwsze nie znam PT Pań osobiscie, po drugie, odwolywanie sie personalne jest bez sensu w dyskusji - to jest watek o pracy z psem, nie o tym, co ja lubie lub nie. Do metod nalezy moim zdaniem odnosic sie bez emocji, nawet jezeli nie lubi sie niektorych wyznawcow konkretnych metod. Wracajac do tematu: Spryskanie woda czy rzut kluczami nie podzialaby na mojego psa jako hamulec - moja psica zostala po prostu nauczona, ze dostanie jedzenie ze stolu, jesli zawaruje obok i wezwie mnie szczeknieciem. Bardzo prosty sposob. Na spacerze tez uczylam, ze jedynym sposobem na zjedzenie czegos jest wykonanie przedtem mojego polecenia, oczywiscie tego musi sie uczyc od 7-tygodniowego szczeniaka najpozniej. Zofia[/quote] I to mnie przkonuje :fadein:! Chociaż, jak pisałam jestem laikiem, jeżeli chodzi o profesjonalne szkolenie lubię po prostu wiedzieć, a i trochę przemycić do praktyki z moimi szorstakami. Myślę tak, jak dunia77 - w większości przypadków właściciele "szkolą" psy dla celów praktycznych i ocierają się tylko końcówką ogona o IPO. Ale metody jakieś stosować trzeba, bo inaczej masakra w domu, nawet z psem do 15 kg... A z tym afganem, to trochę żartowałam. W większości przypadków - oczywiście nie mówię, że zawsze - szkoleniowcy pracują z psami ras użytkowych, a te mają z natury pewne predyspozycje i dlatego ciekawa jestem, jakie są wyniki ich pracy z rasami bardziej opornymi...
-
[quote name='Basia.sk8']Zauważyłam jedno że większość osób wypowiadających się tutaj to osoby posiadające pieski ważące po 15 kg. Ja mam suke która waży 50 kg nie zawsze jest to ostoja spokoju i super zachowań. Były problemy z agresją na tle lękowym AM i pare osób z tego forum widziało co było rok temu a było tak źle że Matra potrafiła wyskoczyć do szkoleniowca i teraz pytanko co robicie w takiej chwili ?? Mówicie zły piesek "FE", grozicie mu paluszkiem, wyprowadzacie z placu ?? może inna kara jaka.[/quote] Każdy z moich psów waży mniej niż 10 kg, a więc wszystkie trzy razem wzięte nie dorównują wagowo Twojej Matrze. Dlatego właśnie nie używam kolczatki...:cool3: Kiedy po raz pierwszy trafiłam na plac w szkole, oczy wyszły mi na wierzch :crazyeye: i przyrzekłam sobie, że moja noga tam więcej nie postanie, pomyślałam: tu męczą psy... Postała :cool3: i potem wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, gdzie właściciel stosował przymus fizyczny wobec psa dużej rasy i często w danym momencie była to jedyna metoda ze względów bezpieczeństwa i w ogóle jedyna metoda. Myślę jednak, że właściciele dużych psów nadużywają wobec nich siły, bo przyjęło się, że taki 60, czy 70 kg pies musi reagować na ruch brwiami, czy uniesienie kącika ust właściciela, a użycie siły jest najprostszym rozwiązaniem. Oczywiście nie mówię o Twoim przypadku i nie generalizuję :shake:. Natomiast jeśli chodzi o rasy psów do 15 kg, to oczywiście wystaczy im powiedzieć FE...;-):cool3: Wierz mi, z wychowaniem i szkoleniem tych psów też miewa się duże problemy, a z szarpaniem trzeba uważać, bo można im kark przetrącić. Jeden z moich psów ma bardzo silne cechy dominacyjne i choć włożyliśmy w jego wychowanie dużo pracy, czasem mu odbija, a sunia trafiła do nas z syndromem kenelowym i był horror. Po prostu nadal poświęcamy psom dużo czasu i próbujemy różnych metod, żeby im i nam było razem dobrze :lol:.
-
[quote name='Abi']O ile dobrze zrozumialam to tu mozna wyrazac swoje opinie na temat stosowania kolczatki w szkoleniu psow (nawet laikom:cool3:)... Jestem przeciwna, uwazam, ze kolczatka jest narzedziem zadajacym psu bol, bez wzgledu czy jest w rekach profesjonalisty czy laika. Profesjonalne szkolenie psow przypomina szkolenie zwierzat cyrkowych - szkoda.... .[/quote] Jestem laikiem, jeżeli chodzi o szkolenie psów..., ale swoje przemyślenia i obserwacje mam, a co ... i przeczytałam też na ten temat większość dostępnych książek, tak z ciekawości... Myślę, że nie każde szkolenie psa przypomina szkolenie zwierząt cyrkowych, chyba, że nie bardzo kumam, co to znaczy "profesjonalne szkolenie". Mam trzy psy, w tym jednego szczeniaka i praca z nimi (choć to nie "IPO3 na światowym poziomie", ale zapewne "szkolenie domowych pupilków" :cool3:) sprawia psom i mi dużą frajdę. Nawet jeżeli pies uczy się najprostszych komend: siad, zostań, stój, do mnie, nie rusz ... - to może to być radocha dla psa i właściciela i tworzy się fajną więź ze zwierzakiem, bo w czasie ćwiczeń po prostu spędza się z psem czas, tak na 100%. Pewnie dlatego większość psów wariuje ze szczęścia, gdy przyjeżdża się w pobliże szkoły, parku, toru, gdzie się z psem ćwiczy. On wie, że teraz właściciel poświęci mu czas i uwagę. A człowiek z takim trochę "naumianym" psem ma szansę na mniej stresujących i niebezpiecznych przygód w życiu. Moje psy są w wersji mini, czyli dla niektórych speców nadają się tylko do robienia świstaka przy stole... :lol:, a ja uważam, że praca z nimi jest ciekawsza i mniej przewidywalna, niż z przereklamowanymi onkami (przepraszam szanownych właścicieli, bo to subiektywna i odosobniona opinia :modla:), które, jak obserwowałam na zajęciach mają wieczną skłonność do wypasania właściciela i non stop drą japę. A praca z domowymi terierkami, to już wyższa szkoła jazdy... :evil_lol: Swoją drogą marzę o tym, żeby jakiś wybitny szkoleniowiec podzielił się kiedyś uwagami na temat szkolenia afgana, wszystko jedno, jaką metodą...:p Ja kolczatki nie używam...:shake::razz:
-
[quote name='Viris']A jaki ta karma ma skład. My juz wiemy że nie możemy ryżu, jagnięciny i drobiu. Nie szkodzą nam ziemniaki, rybki i dziczyzna. Makaron szkodzi, ale nie tak jak ryż.[/quote] A VPD TROVET (dziczyzna i ziemniaki) :roll: ? W karmach tej firmy odstraszająca jest zapewne cena :crazyeye:, ale różnice w sklepach internetowych są kolosalne - najtańsza, jaką wypatrzyłam to 179 zł za 10kg VPD. Moje dwa psy są na karmach tej firmy (RRD i HLD) i to, co mogę powiedzieć - karmy są smaczne i co najważniejsze - skuteczne, jeśli chodzi o dolegliwości psiaków. Tylko ta cena :placz:...
-
[quote name='leszekpw']Karmy Trovet sa jedne z lepszych na rynku, zwlaszcza u psow z roznymi dolegliwosciami. Niestety odpowiednia jest rowniez i cena:([/quote] To prawda z tą ceną :fadein:... Jeżeli jednak pies ma jakieś dolegliwości, to warto zastanowić się nad ceną droższej karmy i wszystko dokładnie przeliczyć. W sumie, gdyby policzyć - tańsza karma i to jeszcze niechętnie zjadana przez psa, ale za chwilę wizyty u weta i leki, no to nie wiem:niewiem:... A różnice cenowe karmy TROVET RRD w sklepach internetowych są kolosalne: w jednym sklepie za 15 kg 249 zł, a w innym 209 zł :crazyeye:.
-
[quote name='Mrzewinska']Gdyby moja suka wybrala zarcie zamiast nagrodzenia pileczka, to chyba powiesilabym sie z rozpaczy!!!! Nic tak mnie nie ucieszyla, jak sytuacja: Raszenka siedzi w otwartym autku, ja nakazuje siedzenie, jednoczesnie kuszac gryzakiem majtanym przed nosem, aby wytrzymala mimo to pozostanie. Znajomy - bez porozumienia ze mna, nic to, podtyka jej najcenniejszy dla niej smakol, Raszce wolno w moje obecnosci brac zarcie z reki od przyjaciol. Raszka wrecz odtrąca glową jego rękę, hipnotycznie wpatrzona w gryzak. I tak ma byc. Gdyby dziki pies na sladzie sarny przerywal prace dla zjedzenia zajeczego bobka, nigdy by sarny nie dopadl. Gdyby Raszka wybrala smakolyk, a nie mozliwosc upolowania aportu, uznalabym, ze nie potrafie szkolic belga na lup. Zofia[/quote] No to ja już nie wiem ...[IMG]http://www.worthychat.com/emoticons/noidea.gif[/IMG] Teoretycznie zgadzam się i rozumiem, ale jeden z moich trzech psów już od szczeniaka umiarkowanie lubił "typowe zabawy". W szkole widziałam psy wpatrzone w gryzaki, jak zahipnotyzowane, a mój zawsze wychodził z założenia, że lepiej "gonić króliczka, niż go złapać". Jak zabawa piłeczką, to nie w rzucanie i przynoszenie, ale dwie osoby nisko przerzucają albo turlają piłkę między sobą, a pies usiłuje ją przechwycić, jak mu się uda - zostawia żeby znowu ją gonić. Umie aportować, ale to nie jest jego szczyt marzeń..., rzuciłaś piłkę, to sobie po nią idż. Gryzak, piłka nie są dla niego atrakcyjne same w sobie - szaleństwo jest wtedy, gdy bawimy się w chowanie, szukanie, przechwytywanie - pełne zaangażowanie psa i właścicieli i tak jest od początku. Natomiast młodszy pies, pięciomiesięczny szczeniak tej samej rasy - uwielbia piłkę, ktoś by powiedział, że jak typowy terier (tylko, że starszy, to też terier), pięknie aportuje i niespecjalnie musiał się tego uczyć, nagrodą jest dla niego zabawa ulubionym gryzakiem, potrafi długo sam się nim bawić. W szkole najłatwiej odwołać go nakręcając zabawę ulubioną zabawką. Jeżeli chodzi o jedzonko, to żaden z moich trzech psów nie jest na nie szczególnie łasy, jako na nagrodę, no może troszkę sunia.
-
Aktualnie moje psy mają dopiero 35 miejsce :placz: :razz: - mam trzy cairn terriery, kiedyś 20 miejsce - cocer spaniel. Porównując - myślę, że najważniejsze, jak i ile pracuje się z psem, biorąc pod uwagę uwarunkowania danej rasy, no i cechy osobnicze. Nawet z psami z "dolnej półki" rankingu można dużo osiągnąć, choć pewnie wkład pracy i czasu musi być większy, niż z psami z pierwszych miejsc . Mam trzy psy tej samej rasy, a z każdym pracuję inaczej, mają różne osiągnięcia, w różnym tempie się też uczą. Nie zauważyłam natomiast 15 punktowej przewagi spaniela nad cairnem :shake:.
-
Witam z szorstakami poświątecznie i noworocznie [IMG]http://www.topsmileys.net/smilies/happy0207.gif[/IMG]! Życzenia od nas przeniesione do blogowej galerii życzeń, ale jeszcze raz wszystkiego naj... i całusy [IMG]http://www.topsmileys.net/smilies/love0038.gif[/IMG]!!! Życzymy zdrówka Poświato [IMG]http://www.topsmileys.net/smilies/happy0158.gif[/IMG]!!!
-
[quote name='haker11']Nie zakładam nowego tematu bo ten temat dotyczy tej samej firmy. Tak więc chciałam się zapytać czy ktoś może stosował karmę [B]TROVET Rabbit Rice Diet (RRD dla psów) 15kg[/B] . Zawartość mięsa w tej karmie to 40%, białka 22%. Najbardziej odpowiada mi to że tak karma nie zawiera mięsa drobiowego. Jeżeli coś więcej wiecie to proszę o odpowiedź.[/quote] Nasz cairn terrier je od jakiegoś roku RRD TROVET. Miewał problemy alergiczne, jest psem bardzo wrażliwym - przewód pokarmowy i skóra. Wcześniej próbowaliśmy jagnięciny z ryżem ROYAL i SKIN SUPPORT ROYAL (ta ostatnia jest z dodatkiem kurkumy). Do czasu przejścia na RRD szorstak miał raczej długie zęby na suchą karmę i nie pomagało żadne tam "jak się przegłodzi, to zje" :shake:. Od kiedy przeszliśmy na RRD z alergią nie ma problemów i karma bardzo mu smakuje, przez ten rok ani razu nie strajkował :razz:. W ciągu tego czasu 2 razy na krótko zmieniliśmy RRD na LRD (jagnięcina i ryż) - tylko dla odmiany, żeby urozmaicić jedzenie. Natomiast nasza suczka cairn terrier w związku z tym, że miała kiepskie wyniki wątrobowe i trzustkowe (wcześniej jadła ROYAL i wiecznie jej się odbijało, miała gazy, często wymiotowała) jest na karmie HLD i jest ok :fadein:! Karmy TROVET są chyba bardzo smakowite i fajnie pachną, bo chodząc z psami do szkoły musieliśmy uważać ze smakołykami (żołądki naszych szorstaków kiepsko je znoszą) i nagradzaliśmy je karmą połupaną na małe kawałeczki - inne psy w szkole wariowały na sam jej zapach (zwłaszcza HLD) ;-). Z mojego doświadczenia - RRD przy wrażliwym psiaku jest ok, natomiast przy problemach z wątrobą i trzustką HLD to rewelacja ( dotychczas kupowaliśmy worki 3 kg, ale ze względu na cenę powoli dojrzewam do większych :lol:;-)).