Jump to content
Dogomania

Aga - Czakra

Members
  • Posts

    1411
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aga - Czakra

  1. nie taki biedny. Czasem śmieję się, ze to taka jego polityka skryta, żebym się nim wciąż i wciąż zajmowała. Najpier usunięcie zębów... potem kastracja... serce.... potem żuchwa... a teraz jak z nią w miarę - to wymyślił sobie owrzodzenie gałek ocznych, więc maści i kropelki co dwie godziny... chwili wytchnienia nie ma przy nim...
  2. Omek - Słońce jest tutaj - [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=114409[/URL] jeżeli jesteś władna - to może by te dwa wątki połączyć razem? Będzie pełniejszy obraz Omka. A co do samego Omka... cóż, Omek nie jest teraz zbyt fotogeniczny. Miał poważny wypadek (spotkanie z dużymi zębami). Nie chciałam nic pisać, bo od ponad dwóch miesięcy walczymy. Co prawda ma tylko złamaną żuchwę, ale w jego przypadku jest to aż złamana żuchwa. Złamania żuchwy, wiadomo, leczy się przez "zamknięcie" pyska - ale jak zamknąć pyszczek psu, który praktycznie tylko nim oddycha? Więc opaska uciskowa, bo serce słabe, bo... ale po czterech tygodniach okazało się żuchwa gnije... Konieczna operacja w pełnej narkozie... Po konsultacji z Niziołkiem - Omka poddano narkozie. Usunięcie fragmentu gnijącej żuchwy i zębów, dwie boczne klamry i dalej opaska uciskowa. Dwa tygodnie po operacji - miała zapaść decyzja co dalej z nim. Bo gdyby się nie zrastało... W ogóle lekarz powiedział, że gdyby to nie był mój Omek z bidula - to nigdy by tego nie robił, bo prawdopodobieństwo zrośnięcia się przy jego uszkodzeniu i przy jego procesie gojenia jest podobno niewielkie. Ale zdjęcie wykonane po dwóch tygodniacho od operacji wykazało, że robi się zrost. W tej chwili Omkowi nie śmierdzi z pyszczka, więc nic nie gnije. Karmi się chętnie, szczeka, czasem nawet biega. Ogólnie jest w słabej kondycji, bo niewiele wychodzi - ciężko mu oddychać przez tą opaskę, więc staram się go nie męczyć, ale nie jest lekko, zwłaszcza w te upały. Bałam się o serce, bo przez te utrudnienia na peno jest bardziej obciążone, ale Niziołek po zbadaniu go - kazał traktować Omka normalnie, oczywiście - uważać z przegrzaniem. Więc zmieniliśmy tryb życia na nocny, w samochodzie pojemnik z lodem... istne szaleństwo. Były trudne momenty, ale chyba najgorsze mamy za sobą. Straciliśmy lato, parę wypadów do lasu, wczasy pod gruszą, parę wystaw, ale cóż... Na przełomie lipca i sierpnia - kolejne zdjęcie rtg - i decyzja czy ściągamy opaskę czy jeszcze nie tu Omek jeszcze przed kontuzją [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images26.fotosik.pl/250/977fb695e2bc0fd7.jpg[/IMG][/URL] tu tydzień po operacji [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images23.fotosik.pl/249/a3d95cb88e686343.jpg[/IMG][/URL] a tu w Międzyzdrojach na Aleji Gwiazd [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images23.fotosik.pl/249/c1731416791d2856.jpg[/IMG][/URL] a tu w Łebie [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/314/6f542d5f57ed324d.jpg[/IMG][/URL]
  3. ale zmiany, nie możemy się z Omkiem odnaleźć... [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/247/038c3d5de810bb11.jpg[/IMG][/URL]
  4. [IMG]http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/04/360_41357_1_d_2842.jpg[/IMG] Tego psa nie ma schronisku, nie ma też już schroniska "Azyl", teraz nazywa się "Promyk". Tylko adres się zgadza. mój Omek z "Promyka", jeszcze jako pensjonariusz [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=115050[/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/172/37c23c109a6b9a81.jpg[/IMG][/URL] i już w domu [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images29.fotosik.pl/247/038c3d5de810bb11.jpg[/IMG][/URL]
  5. wystawiałyśmy parę psów na dogo - nigdy nie prosiłyśmy o pieniądze, o dom tymczasowy tylko raz, dwa z naszych wystawianych psów wymagały natychmiastowej pozaschroniskowej konsultacji wterynaryjnej (Micio nie żyje), pies który jest u mnie też same kłopoty i koszta - i pisałyśmy same do siebie. W tej chwili zostałyśmy z dwoma psami po operacji, jednym połamanym, w zasadzie dwoma połamańcami, kolejny czeka na zabieg, dodatkowo posądzone o brak zaangażowania, bo nie wyciągamy psów na DT, i Bóg wie o co jeszcze. Tylko dlatego, że nie chciałyśmy kasy, dlatego, że nie ingerujemy w polityke schroniska dotyczącą DT? Dlatego, że nasze psy od razu szły do weterynarza a nie miesiącami cierpiały na wątku? Nie piszemy więc o tych psach, bo czasu szkoda, żebyśmy same do siebie pisały, skoro mamy telefony. Wiem, że wątek tej suni nie jest miejscem na takie rozważania, ale takie mam refleksje. Szanuję chęć niesienia pomocy, ale nie liczę że wątek starowinki pobije rekordy popularności. Tu potrzebna jest tragedia, żeby coś się działo. To tak jak w całej Polsce, potrzebna była powódź, żeby na wiosnę czyścili studzienki ściekowe. Że nie powinnam tak pisać, bo dopiero od niedawna w schronie? Ale to na dogo przeczytałam, że to właśnie w tym schronie są nadużycia dotyczące eutanazji psów, nie tylko starych. Więc, cóż... u nas też uśpiono starą sukę z częściowym paraliżem po 14 dniach kwarantanny, mimo, że do niej przjeżdżałyśmy. Cóż... przepisy Stara mała suczka nie jest bezpieczna w schronie - ale to za mało, żeby o niej pisać w większym gronie Pozdrawiam bardzo serdecznie i wierzcie mi - trzymam kciuki za puchatą starowinkę, ale to też za mało, żeby odmienić jej los
  6. Pusto, bo po co komu stary pies? Nie umiera jeszcze na wątku, tylko jest - więc w zasadzie nic się nie dzieje. Mnie zawsze zadziwia fakt popularności wątków, na których zbiera się pieniądze na jakieś szczeniaki z szopy, które mają nota bene właściciela, na jakieś psy, których nie można przez miesiąc złapać... a ta stare, te ze schronów... zatrzyk za dwa tygodnie. Więc po co wysilać się na wątku? Oj, gdybyś ty Miziu wiedziała... ale cóż... życie życiem, a miejsca na kolejne posłanko nie ma Ula ze Szczecina - nie pozwól jej zlikwidować!!!!
  7. Generalnie nie mam problemów spacerowych z Omkiem. Duże psy omijamy, albo one z racji owczarkowej obstawy omijają nas, średnie - nie ma scysji żadnych, małe - wszystkie bez wyjątku nadają się do celów kopulacyjnych. Jak jest na smyczy - potrafi warknąć na psa, ale bez uwięzi - dajemy sobie świetnie radę, on nie podchodzi raczej do innych psów, zwłaszcza tych większych od niego. Problem leży w jego stosunku do moich psów i do psów należących do rodziny. Omek toleruje w zasadzie tylko Irę i młodego spaniela tybetańskiego, ale tu też jest problem - bo kryje go non stop. Po kastaracji jeszcze się z nim nie widział, ale jakoś nie wróżę temu związkowi niczego dobrego - i nie chodzi tu o agresję tylko o kondycję Omka. Z wywieszonym jęzorem, wybałuszonymi oczami biega za nim i kryje go we wszelkich pozycjach - dureń zapomina, że ma chore serce... Koniec końców wygląda to tak, że Omek spędza większość czasu na moich kolanach. Dodatkowo ubzdurał sobie, że bouvier pożarł Tybeta (tybeta nie było w domu, bo pojechał na wystawę) - więc w tej chwili Kalosz jako wróg zszedł na drugi plan, a wrogiem numer jeden został bogu ducha winny Pajtosek zaganiany przez Omka we wszelakie kąty. Kończy się tak, że Omek ląduje w klatce, żeby Pajtos mógł się swobodnie po domu poruszać. Nie jest lekko, właśnie w domu Ja w Warszawie bywam co dwa tygodnie, właśnie wróciłam, ale z Omkiem mogę być dopiero na warszawską. Mam do oddania komplet - smycz i szelki i same szelki - żadna rewelacja, ale zawsze komuś mogą się przydać [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/220/cdf6623842772a20.jpg[/IMG][/URL]
  8. pozwoliłam sobie wkleić waszego dobermana do Nadziei Dobermana [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=35110&page=666[/URL]
  9. Orzechowce, pod Przemyślem [quote name='GuniaP']Dzisiaj była w Orzechowcach szefowa Kundelka, niestety zwierzęta nie są przyzwoicie karmione, dzisiaj nakarmiona została tylko część psów, dla reszty zabrakło jedzenia, wiec pracownicy po prostu odeszli i zostawili te biedaki głodne. Po niektórych widać oznaki niedożywienia, są bardziej agresywne pewnie dlatego że sa głodne. W zamrazarce były kości kulinarne i była tez jakas sucha karma, ale oni rozdali tylko kasze z jakimis resztkami wedlin. [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images32.fotosik.pl/253/00e05d739e278933.jpg[/IMG][/URL] To nowy doberman, bardzo zabiedzony i chudy, miał pusta miskę... Jutrzejszy artykul w Wyborczej : [URL]http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,5216900.html[/URL][/quote] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=102118&page=210[/URL]
  10. Omek jest okrutnie całuśny - pierwszy kontakt jaki z nim miałam to był właśnie całusek śmierdziuszek okrutny, ale cóż, jak pisałam u Orzeszka kupiłam mu tic taki wtedy. A tak serio - liże mnie po całej paszczy, jak wracam skądkolwiek, nawet po pięciu minutach, jak wskakuje na łóżko i przytula się. A jak tarza się po jedzeniu i po spacerku - to wtedy powarkuje sobie śmiesznie. W ogóle jest rozkoszny. U mnie w pracy - sami prawdziwi mężczyźni też go uwielbiają, jak płacze kiedy wychodzę, mówią mu "bądź dzielny, bądź mężczyzną" i zazdrośnie patrzą jak się ze mną wita kiedy wracam. Nawet żony ich tak nie witają jak mnie Omek.
  11. to moje słoneczko? zaraz mu pokażę, ciekawe co powie
  12. no, akurat z moimi jest odwrotnie - nabywając szczenięta rasowe miałam większą pewność co do ich charakteru niż przygarniając psiaka ze schronu. Tamte kształtowaliśmy od początku i wiadomo było co zrobią, tylko karelka była nieprzewidywalna do końca, ale to wynikało ze specyfiki rasy i nie mieliśmy jej tego za złe. A ten... cóż, oprócz tego, że wydaje mi się, że odda za mnie ostanią koszulę - jest już zapisaną kartą, którą bardzo bardzo powoli odkrywam. I ja muszę się uczyć tego psiaka, a nie jak w przypadku dotychczasowych moich szczeniąt - one mnie Mam w tej chwili także podrostka, a w zasadzie mój mąż ma i on poświęca mu czas. Po odejściu mojej Czakrusi - ja nie mam na razie serca dla szczeniąt. Kiedy odeszła - wracała do mnie i z tych jej wizyt zrodziło się zainteresowanie schronem, a potem spotkałam psiaka mojego życia. I tego właśnie Orzeszkowi życzę z całego serca - żeby ktoś o nim powiedział - "jesteś stary, śmierdzi ci z pyska, ale jesteś psem mojego życia i kupię ci tik taki."
  13. a ja właśnie takiego ramolka szukałam, a w zasadzie ramolki. Szczeniak w ogóle nie wchodził w grę. W tej chwili nie bawi mnie sikanie, podgryzanie i wychowywanie młodego psiaka. Jak przyjdzie na niego czas to będzie. Na razie jest ramolek zrupieciały, w połowie w rozsypce, ale nie zamieniłabym go na żadnego innego, nawet na borzoja, o którym marzę od kilkunastu lat. Cóż, miłość nie wybiera, a marzenia są po to by je mieć. W Orzeszku musi się ktoś zakochać - to wszystko
  14. Omeczek skarbeczek [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/211/0cca61fc8ee050f3.jpg[/IMG][/URL] Dowiedziałam się, że zgodnie z prawem Omek nie jest mój - że dopiero za trzy lata będzie prawnie mój. To chore jest - najpierw psa na bruk,a potem jak się ktoś stęskni można go z powrotem odebrać... W każdym bądź razie Omek jest już po kastracji. Bardzo to przeżył, ale na temperamencie na razie mu nie ubyło. Stracił kolejnego zęba i chyba następne też będą wkrótce do usunięcia. Będzie Omek jeszcze większy szczerbonek
  15. ups, też mi się wydawało, że jakoś nie wygląda jak pekińczyk, ale jak patrzę na te wystawowe to też mojego nie przypominają (nie wiem, może to mój jest brzydki...). Nie ważne co to jest, ważne żeby trafiła w odpowiedzialne ręce
  16. niesamowita gratka dla rozmnażaczy - dwuletnia suczka do oddania za darmo [URL]http://www.allegro.pl/item362784373_pekinczyk_suczka_oddam_za_darmo_.html[/URL]
  17. oj, Octavia, Octavia - tak mi z tymi szelkami zamieszałaś, że kilka par się nazbierało i żadne nie pasowały... nawet gdzieś różowa panterka się ponieiwera - te za małe, te za duże, te za jasne, te za ciemne, te mu na brzuszku przeszkadzają, te na szyjce nie tak leżą, te za sucze... masakra z tymi szelkami, nawet rogzy mu nie odpowiadają. Ale chyba w końcu trafiliśmy - szafirowe, z miękkiej taśmy, od spodu usztywniane czymś co ma niby sierści nie wycierać - no pięknie wygląda w nich. Jutro fotki postaram się zrobić. Tak tu czytam o spacerkach - ja Omka chyba za bardzo po owczarkowatemu traktuję. On chodzi razem z nimi na spacery i tupta sobie własnym tempem swoimi ścieżkami, czasem nawet za patyczkiem pobiega. Po takim spcerze wraca uśmiechnięty do domu. Ale mam problem - Omek nienawidzi moich samców. Jak nie ma mnie w domu - wszystko jest ok, natomiast kiedy się pojawiam Omek zamienia się w agresywnego samca warczącego na pozostałe samce, żaden nie może zbliżyć się do mnie, nawet kichnąć im nie pozwala. To jakiś koszmar. Zwykle nie ingeruję w psie konfilikty, ale Omek kontra owczarek niemiecki, Omek kontra bouvier des flanders - tu bez ingerencji się nie obędzie, bo wiadomo kto najbardziej ucierpi. Więc konflikt pozostaje nierozwiązany, a ten mały dureń chyba myśli, że on jest górą. Kończy się na stawianiu barykad i zabieganiu dużych, żeby zmęczone spały. Omka nawet nie mogę nigdzie zamknąć, bo ryczy jak lew, a poza tym ma cwaniaczek chore serce - więc trzeba mu stresu oszczędzać. Za to uwielbia Irę - i ona też go bardzo lubi, a to u niej nieczęste. Gdzieś przeczytałam, że kto ma pekińczyka, ten będzie miał go zawsze - i siedzi mi to w głowie teraz.
  18. Pudelek nie ma wątku - on najbardziej potrzebuje kontaktu z ludźmi i socjalizacji. On oprócz swojej Pani nie znał nikogo i niczego. Nie jest złym psem, jest tylko okrutnie przerażony i wymaga czasu - ja go na razie nie mam. Może znalazłby się ktoś, kto by tylko do niego przyjeżdżał i nauczył go obcowania z ludźmi. DT niestety nie wchodzi w grę
  19. biały piesek, raczej średniak niż miniatura Piesek ma około 2-3 lat, trafił do schroniska prosto od właścicielki (tak musiało być). Jest zaniedbany i chyba nienauczony zabiegów pielęgnacyjnych. Bardzo bojaźliwy w stosunku do nowych osób, ale powoli nabiera zaufania - pies jednego właściciela, pewnie miał mało kontaktu z obcymi ludźmi. Ogólnie jest w kiepskiej formie. Jak tylko odzyskam ostrza - biorę się za niego [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images34.fotosik.pl/237/d8dd071ed47013f0.jpg[/IMG][/URL]
  20. Gdańsk - biały piesek, raczej średniak niż miniatura Piesek ma około 2-3 lat, trafił do schroniska prosto od właścicielki (tak musiało być). Jest zaniedbany i chyba nienauczony zabiegów pielęgnacyjnych. Bardzo bojaźliwy w stosunku do nowych osób, ale powoli nabiera zaufania - pies jednego właściciela, pewnie miał mało kontaktu z obcymi ludźmi. Ogólnie jest w kiepskiej formie. Jak tylko odzyskam ostrza - biorę się za niego [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/237/d8dd071ed47013f0.jpg[/IMG][/URL]
  21. nasz złoty cockerek poszedł do domu
  22. Orzeszek, a może Miź Rzeszów [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110520[/URL] [IMG]http://images25.fotosik.pl/203/a7b5a3e80e38887e.jpg[/IMG]
  23. Jezeli Orzeszek to Miź - to jest to mój wyrzut sumienia. Jeszcze jako Mizi rozesłałam jego ogłoszenia po całym Pomorzu - cisza... potem szybka akcja - Mizia jedzie przez całą Polskę do mnie, a potem Miź nie pojechał... cóż - splot różnych przypadków, widocznie tak musiało być. Mam tylko nadzieję, że zmiana schroniska i poprawa jego stanu zdrowia nie będą ostatnimi zmianami w życiu Orzeszka
  24. Poznałam psiaka jako Mizię, ale tylko wirtualnie, podczas adopcji innego psa stamtąd. Zobaczyłam ją - go na zdjęciu i zakochałam się. Wszystko już było ustalone, nawet kontenerek kupiony. No, ale niestety Mizia okazała się Miziem i klops, został tam... On jest nawet na stronie wolontariuszy, jako symbol tego miejsca Nie znam jego charakteru, ani wolontariuszki niezbyt go znały, bo to był psiak biurowy, określany właśnie jako miłe stworzonko, chodzące własnymi ścieżkami i schodzące innym psiakom z drogi
  25. a Orzeszek to z uwagi na pochodzenie psiaka? On miał tam Miź na imię
×
×
  • Create New...