Aga - Czakra
Members-
Posts
1411 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Aga - Czakra
-
z jednej strony przykro, że witamy tutaj kolejnego pekińczyka. Ale z drugiej... Koci Świat to raj dla niej po pobycie w schronisku. Mnie tylko zastanawia - jak można pozbyć się takiego psa, psa który patrzy na ciebie swoimi okrągłymi oczkami, psa który wyrazem swojej mordki zdaje się mówić "rozumiem cię i zawsze będę z tobą". Nie potrafię tago pojąć
-
Pies jest chyba na Paluchu - i z nimi musisz się kontaktować. Przejrzyj wątki pekinków do adopcji - znajdziesz tam informacje z czym wiąże się adopcja pekińczyka. Pekińczyka nie adoptuje się dlatego, że jest biedny. Wierz mi, da sobie radę Pekińczyk łamie ci serce [B]Ale z tego co widzę to chciałaś adoptować już:[/B] [B]- dużego psa[/B] [B]- spaniela[/B] [B]- boksera[/B] [B]- małego kundelka[/B] Schronisko to nie sklep - a pies to nie sadały albo kozaki. Nie możesz przebierać jak w ulęgałkach
-
więc zabierz go do domu Jest stary, prawie ślepy i głuchy - będzie całymi dniami spał. Nawet nie będziesz wiedziała, że jest z Tobą. Może jakaś koleżanka... Płatny DT? Mnie to się raczej kojarzy z żerowaniem na naszej głupocie, współczuciu i na na losie tych Bogu ducha winnych stworzeń. Rozumiem pomoc przy żywieniu, lekach, ale opłata za pół metra podłogi? Jak długo będą pieniądze? Zaraz na dogo pojawi się nowa bieda, która skieruje portfele w swoją stronę. Trzy tygodnie temu koleżanka zabrała ze schroniska psa w jeszcze gorszym stanie do weterynarza. Pies został u mnie, choć wcale tego nie planowałam. Nikt jej nie adoptuje. Jest stara, ze względu na ogólne zesztywnienie stawów i niezborność stawu żuchwowego nie je samodzielnie, czasem załatwia się pod siebie, nie chodzi po schodach, prawie nie widzi, chyba nie słyszy wcale, ma przerzuty do płuc - dostała wyrok trzy tygodnie temu. Nie kupiłam nowych butów - ale Mani Padme żyje. Krócej śpię, mniej czytam - bo muszę wychodzić z nią osobno - ale żyje. Moje pozostałe trzy psy są niezadowolone - ale Mani żyje. Życzę i Tobie i psiakowi powodzenia
-
[quote name='koci-świat']Tak, tak Muka jest bardzo specyficznym psem jak na tą rasę. Jest wulkanem energii-zawsze chętna do rozrabiania. Jest też bardzo histeryczna-potrafi szczekać i powywać upiornym głosikiem jak tylko coś się jej nie podoba. Na pewno jest to pies który musi trafić do domu gdzie wszyscy się w niej zakochają-inaczej nikt z nią nie wytrzyma :angryy:. .[/quote] nie ma co - reklama dźwignią handlu... ale zauważyłam, że ja też coraz częściej tak robię - prawie każdy "mój" pies jest stary, zniedołężniały, śmierdzi mu z pyska... a jak jest młody to ma adhd i nie nadaje się do bloku... a koleżanka to mówi, że zarezerwowany... ostatnio pani obraziła się na mnie, bo zapożyczając, chyba od Octawii pewne stwierdzenie, powiedziałam jej że jak jest zbyt wrażliwa żeby wejść między boksy i zobaczyć psa - to niech zajmie się szydełkowaniem. Ludzie myślą, że jak pies jest ze schroniska to oni robią nam łaskę adoptując go i wymagania mają większe niż imerator jaki rozkapryszony. My zawsze wtedy mówimy, że nie wydajemy psów do mieszkania do bloku, tylko dom za miastem z basenem wchodzi w grę. I jeszcze wycieczka na Karaiby dla nas. A dla Nuki musi być jeszcze koniecznie samochód z klimatyzacją
-
Pikuś Shih-Tsu-ofiara ludzkiego okrucieństwa-MA DOM
Aga - Czakra replied to oktawia6's topic in Już w nowym domu
zdjęcia Pikusia na NK krążą z szybkością komety. Sporo deklaracji (pomocy, nie adopcji). -
Może nie mam zbyt dużego doświadczenia jeżeli chodzi a adopcje, ale wydaje mi się że zainteresowanie losem psa i związane z tym wpływy finansowe nie zawsze są równoznaczne z chęcią adopcji. Kasa potrzebna jest na oba psiaki. Porównując ich zdjęcia - oczywiście Pikuś wydaje się bardziej potrzebujący, ale myślę że to Nuka szybciej znajdzie domek - jest młoda, śliczna już w tej chwili i raczej zdrowa. A Pikuś... nie każdy chce psa po tak drastycznych przejściach, psa z uszkodzonym okiem... Ludzie litują się nad kalekami, sypną groszem, ale z domami to już ciężej. Oczywiście kibicuję obu maluchom, choć sercem bliżej mi do pekinków, ale z drugiej strony sama mam sentyment do "kalek"
-
Pikuś Shih-Tsu-ofiara ludzkiego okrucieństwa-MA DOM
Aga - Czakra replied to oktawia6's topic in Już w nowym domu
A ja znalazłam dziś Pikusia na NK u hodowczyni (prawdziwej hodowczyni) pekińczyków i szitków. I podane namiary na Koci Świat. Informację o Pikusiu znalazła na allegro. A jeżeli chodzi o to drobienie, to wstyd się przyznać co mój schroniskowy Omek wyprawia... Jak za duży kawałeczek to głowa wyniośle do góry, oczy do nieba. I aż wstyd mni wtedy, że niedokładnie rozdrobnione... W d...e mu sie poprzewracało i mnie też. -
ostatnio dowiedziałam się, że lekarz weterynarii, który usypia psa ma obowiązek wystwienia świadectwa zgonu i "przejęcia" zwłok psa. To są przepisy wetrynaryjne, które zabraniają wydawania uśpionego zwierzęcia, traktowanego jako odpad niebezpieczny. Wszystko zależy od podejścia i elestyczności lekarza oraz od zasad panujących w klinice. Żaden mój pies nie został w kilinice, ostatnie odchodziły w domu, żaden nie leży na cmentarzu dla zwierząt ani z żadnego nie zrobiono kleju. Moja koleżanka ma w domu urnę z prochami swojego psa (zmarł w Holandii i tam został poddany indywidualnej kremacji)
-
mam tylko nadzieję, że "moja" Majka nie została mamą...
-
Normalnie, przecież widać, że coś z nią nie tak - jakoś mi to na odparzenia nie wygląda... Może kryć się nie dała, może w ciążę nie zachodziła Kupią na rynku nową maszynkę do rodzenia. U nas już ogłaszają szczenięta - pekińczyki miniaturowe... ale z tego co wiem, czegoś takiego w ogóle nie ma. Czyli ban dog w wydaniu pekińczyka. Dopóki będa chętni - dopóty kundle będą sie rodzić w bólach i w bólach poniewierania odchodzić. W piątek byłam ze swoimi schroniskowymi w lecznicy - w poczekalni siedzi pani i tuli do piersi maleńkiego szczeniaczka - jaki ładny sznaucerek, mówi lekarz. Na co pani oburzona - to york przecież!!! A rodowód pani ma? Po co mi rodowód? - pyta. Ano po to, żeby pani miała yorka a nie sznaucera miniaturę. Pani o mało zawału nie dostała - zapłaciła 1200 zł. za kundla. Ludzka głupota nie zna granic po prostu. Pytam panią - i co pani teraz zrobi? Awanturę. O co? Przecież decydowała się pani na kundla to ma go teraz pani. Ciekawe czy go odda. Zapłaciła za yorka, ale w toku rozmowy okazało się że w "hodowli" były też miniatury sznaucery - więc pewnie jakiś amigo pokrył yorkę. To małe i to małe - a głupich nie sieją, rodzą się sami - więc płacą za kundle. Nutka jest młoda i piękna - po leczeniu i sterylce na pewno kolejka się po nią ustawi
-
Pikuś Shih-Tsu-ofiara ludzkiego okrucieństwa-MA DOM
Aga - Czakra replied to oktawia6's topic in Już w nowym domu
oj, Octavia, Octavia... sama wiesz najlepiej, że czasem słów brak. Ja mam teraz u siebie pudliczkę miniaturę - zostawili ją pod przychodnią weterynaryjną. Miłosiernie - bo zawsze mogli na skrzyżowaniu - jest prawie ślepa, głucha, ledwo chodzi - tam los rozprawiłby się z nią szybko... a Pikuś - wiesz, czego mu życzę -
Mani Padme - pudliczka, o której pisałam [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/24/4f88704fc8014da4.jpg[/IMG][/URL] Ja wiem, że będzie bardzo ciężko z adopcją. Ze swojej strony mogę zagwarantować pomoc żywieniowaą i weterynaryjną (Trójmiasto, Warszawa)
-
Gdańsk - schronisko oczywiście pudelka miniaturowa, czarna w wieku nieokreślonym, ale wg lekarza starsza niż węgiel kamienny daleko posunięta zaćma starcza w obu oczach (ale coś widzi bo nie obija się i omija przeszkody, pomaga też sobie nosem) daleko posunięte zmiany nerologiczne (niedowłady tylnych kończyn, ale chodzi) ogólne straczne ziany w stawach, najbardziej dokuczliwe w stawie żuchwowym (okresowe problemy z pobieraniem pokarmu) guz na listwie mlecznej, po wykonaniu rtg płuc lekarz odmówił usunięcia (chyba nie muszę tłumaczyć co to wszystko oznacza w schronisku) czeka na usg serca zęby oczyszczone, zdrowe zapalenie uszu - w trakcie leczenia na co ma szansę? acha - nasz biały pudel znalazł dom
-
sorki - nie mam pudełka preparat nazywa się artrophyl (chyba) i jest na bazie ziół przy pozostałych psach - skutkuje, podaje się dawkę, potem trzeba zrobić przerwę i na nowo kuracja
-
robiłam rtg (po trzy ustawienia na każdą łapkę), krwi nie robiliśmy (ale rzeczywiście przy kulawiźnie u młodego dużego psa robiłam oprócz rtg stosunek wapnia do fosforu - wtedy było odwapnienie w jednej łapie). Podaję maluchowi preparaty wzacniające stawy, dostanie też tran z dużą zawartością wit.E. Byłam u ortopedy, konsultacje dodatkowo we Wrocławiu
-
i jeszcze w złym rozmiarze!!! nie umiem w tym nowym programie zdjęć dopasować... aparat mi się zepsuł w dodatku, a niestety nie mogę nowego kupić - bo priorytet to auto dla Omka z klimą
-
skąd w Warszawie tyle "bezpańskich" pekinków? do mnie dzwonią w sprawie adopcji, ale kiedy mówię, że psiak nie będzie zdolny do rozrodu - dziękują.
-
My też - Agnieszka i pamięć Benka
-
mój, a właściwie mojego psa, problem nie dotyczy dysplazji - ale widzę, że i inne schorzenia stawów znalazły tu swoje miejsce. diagnoza- aseptyczne zapalenie chrząstki stawowej, martwica chrząstki stawowej (staw skokowy) rokowania - żadne- podobno nic się nie da z tym zrobić Pies jest młody (1,5 roku) i oprócz "luźnej" pięty nic nie widać, żeby mu dolegało. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie. Jakoś nie rozumiem "nic się nie da zrobić".
-
i dał jeszcze to: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/18/89ccf3fdcfe1160b.jpg[/IMG][/URL]
-
To ja dziękuję Wam bardzo. Baton zapoczątkował mój wolontariat. Dał mi kilkadziesiąt psich szczęść, Omeczka, który chrapie pod biurkiem, radość ostatnch dni Benka. To niezapomniane chwile Dał mi też ciężkie chwile, widok maltretowanych i okaleczonych zwierząt, śmierć Benka, zagryzienia, bezsilność. To są upadki i wzloty, ale są. I wierzyć trzeba, że tych drugich będzie więcej
-
my zgłaszaliśmy psy również w sierpniu - na europejską. Hurtem, że tak powiem. Trzy dostały komplet dokumentów, jeden nie dostał kartonika na katalog. Ale to tylko pół godziny załatwiania i po krzyku. O ile wystawa europejska, w naszym przypadku, przebiegała w miarę sprawnie (tylko w sobotę sędziowanie opóźniło się o dwie godziny), o tyle klubówka to był istny horror. Nie tylko dogi wystawiały się pod namiotami. Cała X grupa ściśnięta do granic możliwości... Ringi wielkości pudełka od zapałek. Obok VII i VIII. Psy w klatkach, długowłose ociekające wodą i błotem. Każdy kto przygotował sobie kreację na wystawienie psiaka - żałował, że nie ma kaloszy, płaszcza przeciwdeszczowego i rumu w termosie. Ale fajnie było - absurd wystawy zaćmił absurd niektórych ocen...
-
Spaniel tybetański, LIK SALIK Chatanga: wystawa klubowa - po piątkowych doświadczeniach z dojazdem jadę taksówką (godzinę zamiast trzy), po prawie trzygodzinnym maratonie po terenie całej wystawy, hale, namioty (wszystko w strugach deszczu) udało się odnaleźć organizatorów i tzw.sektetariat wystawy klubowej. Godz. 13.30 - sekretariat czynny do 12.00. po godzinie stania w kolejce do sektetariatu okazuje się, że mimo mailowego potwierdzenia psa nie ma w katalogu. Po godzinnym płaczu wymierzonym w pierś niebotycznie wymalowanej pani dostajemy kartę oceny i pokreślony numerek starowy (wielkie dzięki dla Złotej Woności). Sędziowanie rozpoczyna się około 15. Pies od 11 w klatce. Bieganina bez sensu, bo psiak wyjęty z klatki myśli o zabawie a nie ocenie. Zajmujemy II miejsce w klasie młodzieży. Żeby dostać się na europejską z hotelu wyjeżdżamy o 6.20. Jesteśmy przed 7.00. Przezornie nie parkujemy na terenie wystawy. Pół godziny walczymy o numerek startowy i katalog. Wystawa opłacona, potwierdzenie jest - a oni rozkładają ręce. W końcu dostajemy dokumenty. Pies dumnie kroczy przez halę wystawową (nie pada, więc idzie a nie jest transportowany jak poprzedniego dnia) i nagle rozkracza się na jej środku - cóż, grypa jelitowa go dopadła. Na ringu myśli o kupie a nie wystawianiu się. Doskonały, II lokata... Sędziowanie na obu wystawach - w mojej rasie bez zarzutu, tylko ta organizacja, a właściciw jej brak. Cóż, wystawa pełna przygód i lekcja pokory - wystawca jest nikim, a jego pies niech brodzi w gównach. nikt nie sprząta po psach i ludziach (służby sanitarne jak i organizatorzy - nieuchwytni). Nie ma koszy na śmieci, nie ma torebek na kupy. Masakra, ale warto było, chćby po to, żeby zobaczyć jak z autokaru wysypuje się gromada Rosjanek i ze łzami w oczach niesie swoje amerykany na rękach (pada deszcz) na teren wystawy, około 2 kilometrów... Serdecznie pozdrowienia dla wszystkich uczestników tego horroru. Wszyscy zwyciężyliśmy, bo przetrwaliśmy w tych oparach absurdu
-
w uzupełnieniu, jeżeli chodzi o wystawę europejską: klasa młodzieży - doskonała, I lokata - LOBSANG BUDDHA NYING-DU - doskonała, II lokata - LIK - SALIK Chatanga Złota Wolność również doskonała, chyba we wszystkich prezentowanych psiakach, i o ile dobrze pamiętam w klasie otwartej II doskonały był właśnie BIANCO Złota Wolność. Ps. porównując podane w powyższym poście informacje, mam nieodparte wrażenie że nie zgadzają się z informacjami podanymi w katalogu. Ale może nie znam klucza...