Aga - Czakra
Members-
Posts
1411 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Aga - Czakra
-
a jednak... myślałam, że ta babka tylko tak dramatyzuje nt.przyczyn oddania psów, i że nie zdecyduje się na oddanie ich do przytułku, nawet jeżeli to miałby być "Koci Świat". Z całym szacunkiem dla KŚ, ale to straszne, że w przytułku psy mają lepszą opiekę niż w domu rodzinnym. A ona fotografowała się z nimi w łóżku... chyba widziały je tylko wtedy jak pozowały do zdjęcia. Ponieważ babka zwróciła się najpierw do mnie, a ja "sprzedałam" ją Octavii - poczuwam się niejako odpowiedzialna za ich los w Kocim Świecie. Jakby były moje troszkę... wiadomo z czym to się wiąże, choć nie ukrywam że lekko nie będzie.
-
ja nie byłam z nim we Wrocławiu - we Wrocławiu był nasz lekarz ze zdjęciem. Mały dostawał rimadyl (w okresie wzmożonego "wyginania" nóżki) i rehabilitacja - wymuszony ruch - kłus. Dużego psa można zabrać na rower - małego nie, więc spacerki na smyczy kłusem, ważne żeby wyciągał tylne łapki w określony sposób, żeby robił długi wykrok a nie stawiał je byle jak, tak jak jemu wygodnie. W tej chwili, wzmocniły się ścięgna i mięśnie, nic nie widać.
-
[quote name='koci-świat']Wiem, że powtarzam pewnie setny raz po kimś....ale patrząc na takie szczerbate, chore maleństwo wyciągnięte na tapczanie w głowie mi się nie mieści. Jak można coś takiego wystawić na ulice i odejść albo oddać do schronu.[/quote] można, można - oddanie do schronu to już jest człowieczeństwo. Sama wiesz, że najczęściej są zostawiane na ruchliwych ulicach - zwłaszcza te stare. A nuż się poszczęści i samochód rozjedzie... albo ktoś do schronu zawiezienie, byle nie właściciel - bo on jest przecież wrażliwy a pies jest jego przyjacielem i członkiem rodziny. Wywiezienie do lasu - to już inwestycja. Wczoraj siedząc z Omkiem na kroplówce byłam świadkiem takich super rodzinnych więzi.: Pan płacze - pies do uśpienia. Stary, ok 13 letni kundel w typie grenendala. Co się dzieje? - pyta lekarz - on nie może się zalatwić normalnie, cały czas ma biegunkę, nawet jak nic nie je to ciągle się napręża i leci mu śluz. Całe mieszkanie brudne. Oczywiście pan przy tym zalewa się łazami, twierdzi że jest ostatni do uśpienia, bo to przyjaciel i członek rodziny. - a czym go pan leczy? - pyta lekarz - nie leczę go wcale, ale on ciągle choruje... Ręce opadły nawet Omkowi Pies dostał szansę. Ma zapalenie okrężnicy i nie ma biegunki, bo jest zagłodzony prawie na śmierć (żeby nie srał nie je). Napina się - bop okrężnica chora i to normalne, a śluz nie jest kupą tylko śluzem. Nie ma kupy - bo nie ma z czego jej być. Dostał leki i karmę weterynaryjną. Trzy dni szansy. Jastem przekonana, że nie spotkam już tego pana i jego zabitego psa w imię czystego dywanu. On się nie męczył - to facet go męczył. Zapalenie okrężnicy nie jest śmiertelne. Śmiertelna jest głupota. Zje darmową karmę i u innego lekarza zostanie uśpiony, bo puścił bąką przy kolacji... Zaraz jedziemy na kroplówkę, a zafajdana przez Omka pościel leży w misce. Dywan w wannie. Ja jestem nienormalna czy ten facet? Kiedy Omek złamał żuchwę i lekarz nie chciał go operaować z uwagi na późniejsze komplikacje (miał rację - są i czasem nie mam już sił) - nie zgodziłam się, uparłam się na operację i ratowanie psa ze śmietnika. Wygraliśmy już siedem miesięcy wspólnego szczęścia polewanego łzami. Teraz czekamy na suszę. To jest pies (5 lat), nie wiem czy ma papiery i wykupiona suka (4 lata) z pseudo, która nie zachodziła w ciążę. Ale coś mi śmierdzi. Nic więcej w tej chwili nie wiem
-
drutów już nie, ale myślę że z Księżniczką mógłby o kardiologii podyskutować (na razie tylko fortecor i furosemid)... może kiedyś u Niziołka się spotkają. Z Pikusiem o oczkach i braku męskości. Z Dudusiem o życiu... Straszne to wszystko - same psie wraki nas otaczają. Wraki, o których życie walczymy. Dzisiaj znowu lecznica - tym razem kroplówki i żywienie dojelitowe... I po co? Już wiem o następnych pekinach o adopcji - 4 i 5 lat. Z okolic Warszawy. Koszmar
-
a jak Księżniczka się w ogóle czuje? Ja właśnie wróciłam ze swoimi schroniskowymi geriatykami od weta. Mańka - wymaz z ucha zrobiony, ale nie zawieziony do laboratorium, bo w korkach utnęliśmy. Omek - nadżerka prawie wygojona, więc nie ma potrzeby brać wycinków, ale ytrzeba było usunąć druty z żuchwy. Znowu wygląda jak zombie - szwy na całej lewej stronie żuchwy... a już tak ładnie odrósł po poprzedniej operacji. I tak ze swojego szpitalika pozdrawiamy Księżniczkę
-
piękne, ale Ignis i tak dla mnie najpiękniejszy pozdrowienia z Trójmiasta
-
czy Babula jest gotowa na sterylkę pod względem zdrowotnym? Octa - masz pw i decydujcie z Kasią Ja pudlicy nie mogę sterylizować ani guza wycinać - ma przerzuty do płuc. Nie ruszamy jej - jest jak bomba acha - nie pytałam o zgodę, ale wrzuciłam małą do swoich fotek na NK. Pikuś też tam był i robił furorę. Nie wiem ile było słownych a ile faktycznych deklaracji, ale każdy sposób jest dobry
-
to strasznie smutne - przychylamy tym starym psom z odzysku nieba a one i tak chorują... Omek nie je, boli go. Przeciwbólowe już nie pomagają Pudlica nie je - chyba się solidaryzuje z nim a ja cały dzień biegam za nimi z miseczkami i różnymi smakołykami mam dość geriatria... i boli strasznie, że nie możesz pomóc swoim a co dopiero tym na zesłaniu bardzo mi przykro z powodu staruszki wiem, że w KŚ ma jak u Pana Boga za piecem, ale i tak siedzę przy Omku i płaczę razem z nim on z bólu ja z bezsilności
-
Kiedy wzięłam pekinka ze schroniska (starszy, ale nie wiadomo w jakim wieku, oceniają go na 8-10 lat) zaczęłąm go remontować, jak to Octavia ładnie ujęła. Na pierwszy rzut poszły zęby (zgnilizna totalna, wypadały same), potem próba leczenia przeogromnej prostaty - w rezultacie kastracja. Powikłania pozabiegowe... Potem przyplątały się biegunki. W międzyczasie konsultacja kardiologiczna - serce ruina... do końca życia na lekach. Tak sobie pomyślałam wtedy - trafił do mnie i co ma za życie? Non stop weterynarze, zabiegi, dłubanie w oczach, zębach... Potem, nie wiem czy ja zawiniłam czy tak miało być, mój owczarek złamał Omkowi żuchwę... Cztery miesiące katorgi, dwie operacje, w międzyczasie okazało się że pozostała część żuchwy gnije... Doszło chroniczne owrzodzenie rogówek... Załamałam się - zgotowałam psu gehennę, myślałam. Jak tylko dojdzie do siebie oddam go do lepszego domu. Ale Omek doszedł do siebie po złamaniu - patrzył na mnie tymi swoimi owrzodzonymi okrągłymi oczkami i zionął zgnilizną z paszczy. Jakże miałam go oddać? Kolejne czyszczenie i rwanie ząbków. Konsultacja okulistyczna - postępująca ślepota związana z zanikiem siatkówki i chorobą rogówki. Angina. Standard Omkowy. Względny spokój do października. Półtora miesiąca męczymy się z nadżerką podjęzykową. Płacz, zgrzytanaie zębami (moimi, bo Omka paszcza boli), karmienie, nie powiem czym, bo wstyd, przeciwbólowe w tyłek. Dzisiaj ma biegunkę - ale już nie myślę, że to nie jego dom. To jedyny chyba dom, który toleruje przypadki Omka. Pewnie dlatego z tamtego dostał kopa w tyłek, notabene z wciąż zapchanymi gruczołami okołoodbytowymi... Czasami przerastają mnie te jego dolegliwości, komplikują mi życie - ale to mój skarb. I gdybym go oddała - to tylko za gwarancję jego zdrowia. Ale on zdrowszy nie będzie - taki już jego urok. Teraz wiem, że to nie ja na niego chorobotwórczo wpływam. Przynajmniej to sobie wmawiam. I że jego dolegliwości nie wynikają z teraźniejszości a są owocem przeszłości. szkoda tylko, że zgniłym
-
Lala - stareńka pekinka MA DOM - zostaje na zawsze u Madzi :)
Aga - Czakra replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
gratuluje obu Paniom - i Lali i jej nowej Opiekunce. Życzę wam przede wszystkim duuużo zdrowia -
Przed stacją kolejową w Legionowie (na kierunku Gdańsk - Warszawa) błąka się suka amstafka. Cycki ma wyciągnięte do połowy łap. Jest prawdopodobnie szczenna. Żywi się śmieciami pozostawionymi przez pracowników naprawiających tory. Może ktoś z miłośników pomoże suni. My z Gdańska nie damy rady nawet fotek zrobić
-
wszystko zależy od tego czy osobę adoptującą - w tej sytuacji Octavię - stać emocjonalnie na takiego psiaka. Nie widzimy go, więc nie wiemy jak Duduś zachowuje się na jej widok, nie wiemy czy życie sprawia mu ból i cierpienie. Jeżeli reaguje pozytywnie na opiekunkę i nie cieprpi (pamiętajmy, że psiaki nie do końca zdają sobie sprawę ze swojego kalectwa), to niech żyje choćby tydzień jeszcze. Dla Niego to aż tydzień. I jestem pewna, że Octavia nie pozwoli mu cierpieć dla własnego bohaterstwa i widzimisię. Mnie też większość osób mówiła i mówi w przypadku takich psów - nie męcz go dla siebie. Ale Benek jeszcze przez cztery tygodnie machał ogonem choć miał chłoniaka. A kiedy umierał, to trzmałam go za głowę. Był szczęśliwy przez te cztery tygodnie. Teraz mam pudliczkę - kompletna ruina, nawet nie wiem czy ona wie, że żyje. Ale dopóki nie płacze z bólu, dopóki je (z ręki) - będzie ze mną. Przedłużyłam jej życie na razie o miesiąc
-
nie, żebym była wrażliwa jakaś - ale mały i staruszka - to ponad moje nerwy. Patrzę na swoje dwie bidy przygarnięte, na Fionkę u Kaśki i Kapsla u Dominiki - i nie potrafię cofnąć się pamięcią do ich czasów schroniskowych. Owszem pamiętam, że były tam jakieś psy do nich podobne... ale to nie "nasze", "nasze" są z nami od zawsze...
-
on udaje, że jej nie ma... jest obrażony - nawet auto z klima go nie przebłagało... ona się do niego tuli - on nie bardzo. Niby taki męski jest... ale szuka jej jak wraca z naszych wspólnych wojaży Wie, że dla Mańki nie ma raczej innego miejsca oprócz jego nowego posłanka
-
Kary są przewidziane - i za porzucenia i za znęcanie i za nielegalne czerpanie korzyści majątkowych. Są tylko nieegzekwowane lub bagatelizowane. Kary pozbawienia wolności zastępowane są karami w zawieszeniu i niewielką grzywną, bo sprawca niewypłacalny często... A znikoma społeczna szkodliwość czynu to już standard w naszym orzecznictwie. Najpilniejszą rzeczą nie jest zmiana prawa - ale zmiana naszej mentalności. Piszę naszej, bo nawet my, my - pomagający zwierzętom, wielu spraw nie zgłaszamy nie chcąc wchodzić w konflikt ze schroniskiem, w którym działamy, nie chcąc psom zamykać drogi do adopcji, często też dla świętego spokoju. Jesteśmy społeczeństwem "ręka rękę myje". Odpuszczamy pewne kwestie, żeby wyciągnąć kolejnego psa do weterynarza, żeby mieć swobodę poruszania się po schronisku. Nie wiem co lepsze, "zapominanie" czy ratowany w danym momencie pies. Pomagamy dziesięciu, stu... ale globalnie robimy niewiele.
-
klimę Omek już ma... i ma też nową koleżankę. Nie wiem czy ją lubi, zajęła mu klatkę..., ale jak się nie ma co się lubi - to się lubi co się ma... Mani Padme ma zbyt małe szanse na adopcję, więc pewnie pewnie zostanie z Omkiem [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/396/8e24e3b4a5978896.jpg[/IMG][/URL]
-
Orzeszek 3 kg ... Orzeszek ma dom !!!
Aga - Czakra replied to Magda Olga's topic in Już w nowym domu
mr milanowski i dziewczyna? - taka mała zmyła.... ale to się jakoś zazębia. Bo Punio też udawał kogoś innego. Przez bardzo długi czas ogłaszany był jako suczka, jako Mizia. Na początku wątku pisałam o tym - miałam ją zabrać. Jego nie mogłam. Taki mały dziwny zbieg okoliczności. W obu przypadkach pomyłka płci.... to nie może być przypadek