-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Malutki Rumcajsik chore oczko, koci katar- znalazł DS!!!
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
[quote name='enia']Pipi, a może tu pokaż te dwa kociki bezdomne po panu co zmarł? one na gwałt potrzebują dt.......[/QUOTE] Jutro wkleję zdjęcia.Nie wiem co napisać,bo one juz sa chore,zwłaszcza jeden ma juz objawy kociego kataru.One gluptasy na mokrym cementowym schodku ciągle siedzą.Dziś padał deszcz i siedziały całe mokre.Zawsze jak tam jestem,to nakarmię i zaniosę do chlewa,tam jest stara wersalka i kołdra,ale po chwili wychodzą.Biedaki z prawdziwego zdarzenia. -
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Pipi replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
[quote name='matrioszka2']Pipi, wrzuciłam info na stronę bezpłatnych DT.Może coś zaradzą.[/QUOTE] Dzięki matrioszka2.Mam nadzieję,że jej ktoś pomoże.W rzeczywiśtości jest ładniejsza i baaaardzo milutka.Popatrzcie,co za ludzie?????? -
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Pipi replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images41.fotosik.pl/333/39c9d9c0c393dfa6med.jpg[/IMG]Bardzo proszę o pomoc dla tej rudej suczki ze zdjęcia.Dowiedziałam sie pocztą pantoflową,że chcą ja zastrzelić.Ponoć obgadywali juz z facetem ze wsi obok mnie i po niedzieli ma pojechać i ją walnąć. Suczka ma rok i miała już szczeniaczki.Na zdjęciach widac całą psia rodzinę.Ta ruda,to mama,czarny to tata i dwa małe szczeniaczki ich dzieci.Szczeniaki i tata moga zostać,ale z suczką sa problemy/jakie nie wiadomo/.Człowiek,który "sprzedał" mi te wiadomość,podpowiedział kiedy nikogo nie ma w domu i ja pojechałam zrobić zdjęcia.Była tylko głuchoniema babciulka/bardzo stara kobiecina/,która pokazywała palcem na rudą jamniczkę i drugą reką,palcem pokazywała na gardło.Tak,jakby chciała powiedzieć,że ją trzeba zabić. Suczka jest bardzo przyjazna,wylizała mi twarz,wlazła na kolana.Nie wiem co może być nie tak,że chcą się pozbyć.Zapytałam faceta,czy jak zawioze do sterylizacji i nie będzie rodziła dzieci,to może nie będa jej likwidować??????A on odpowiedział,że nie,to nie o to chodzi,bo oni maja pieniądze i by ja wyczyścili,ale chodzi o to,że oni jej w ogóle nie chcą. Pomóżcie proszę,może wpadnie komus w oko.Bardzo potrzebny choć dom tymczasowy.Ja ze swojej strony obiecuję,że zawiozę do sterylizacji. Proszę,pomóżmy suczce - ona jest taka fajna,młodziutka,wesoła i grzeczna.Nie mogę wziąć jej do siebie - mam 20 psów i 15 kotów.Proszę,niech ktoś pomoże.Ogłoszenia też biorę na siebie.Będę prosiła Evitę o Allegro. Zdjęcia [IMG]http://images41.fotosik.pl/333/a1cde360c03ead6emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/333/dbc8d8c83dac70e3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/333/ec55fc17512da8c6med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/338/55f5df334924ebc0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/333/39c9d9c0c393dfa6med.jpg[/IMG] -
Malutki Rumcajsik chore oczko, koci katar- znalazł DS!!!
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
Nic nie szkodzi,napiszę jeszcze jeden komentarz.My tu na dogo juz nawet nie pytamy o Rumcajsika,bo wiemy,że jest ok i chłopak lepiej trafić nie mógł.Nie gniewaj się Bożenko,ale tyle sie dzieje,każdego prawie dnia jakies nowe biedy,że nie ma kiedy pisać.Tym bardziej,że wszystko dobrze.Dziękuję Ci za Nochalka i oby tak dalej.Pozdrawiam Was serdecznie. -
Na pewno znacie. . . . . .ale przypomnę: jaki pan,taki pies. . . . .a my potem zabiegamy o zmianę psa na lepsze,robimy co w naszej mocy,żeby znowu było,jaki pan,taki pies. Malagos,co u Wigusi? chyba dziś sterylizacja,tak? Trzymam za nią :kciuki: baaaardzo mocno.Jest u mnie chłopczyk Adaś,bardzo podobny do Wigi i świetny terapeuta ;) [IMG]http://images48.fotosik.pl/307/68c37de814bd43d5med.jpg[/IMG]
-
Teraz chciałabym napisać,co było dalej po zabraniu Azy ze szczeniakami z Grabowca.Pisałam o tym na stronie [B]291,post 2909[/B]. Natępnego dnia pojechałam o umówionej godzinie do tej wsi Grabowiec,bo umówiłam się z ta kobietą,której brat umarł,a ona chciała uśpić psa.Tak więc pytam te panią,który to pies do uśpienia i dlaczego mówiła,że bardzo zły?,bo ja tu nie widzę złego psa,ani wściekłego.Powiedziała na Azę,że jest bardzo zła i oni boją się do niej podejść.Myslałam,że zabiję starą wariatkę.Trzęsło mnie z nerwów i tylko ze względu na te biedne psy i koty powstrzymałam się od awantury.Zresztą i tak by niczego to nie zmieniło.Powiedziała,że szczeniaków było 9,ale te co zostały,to nie dały się za. . . . . .????????. . . . . . .i nie dokończyła,bo mąż zamknął jej usta.Szybko sie wtrącił do rozmowy i mówi: " a po co ty gadasz,jak już teraz nie ma o czym. . . .nie ma i już" a te co sa to pewnie pozdychają,bo wyjść nie chcą. O maleńkiej,która umarła,to kobieta powiedziała,że kilka dni wcześniej jacyś chłopcy po 16 lat przyszli i ja zabrali.Po dwóch dniach jak kobieta przyjechała,to ta suczka znowu była na podwórzu i już się trzęsła i miała rozwalona główkę.Ci ludzie twierdza,że to ci gówniarze ja tak załatwili.Zapytałam tylko: i co,nie pomogliście temu psiemu dzieciaczkowi,patrzyliście,jak umiera?.Nie napiszę Wam,co odpowiedział mi na moje pytanie facet,bo tylko Was zdołuję.Powiedziałam,że pomogę,nie państwu,tylko tym biedakom.Wywstydziłam,na czym wlezie. . . .zabrałam Azę i dzieci i wróciłam do domu.Został tam ten czarny piesek,kotka i dwa kotki jej dzieci.Co drugi dzień jade i zostawiam jedzenie.Mam nadzieję,że piesek przekona się do mnie i podejdzie,żebym mogła go zabrać.Na razie już mnie powąchał,liznął nawet moją rękę.Koty zostawiłam,bo nie chcę żeby piesek został tam sam.Siedzą pod drzwiami i czekają,że pan wróci i wpuści ich do środka.Kupiłam sedalin i jutro podam pieskowi,może zadziała i go zabiorę.Tylko co dalej??????Nie wiem co mam z kotami zrobić.U mnie koci katar.U tych kotów z drogi,Niuńka i Murci,znowu się uaktywnił.Leci im z nosa.Te w Grabowcu,nie widac,żeby były chore.Jak zabiore do siebie,pozarażają się.Zostawić tam,na pstwe losu?????jeszcze gorzej.Koszmar prawdziwy. . . . .
-
Punia ma 8,a może i 10 lat.Tak dokładnie nie wiadomo.Punia jest u mnie pod Białymstokiem/50 km od Białegostoku/.Poczytałam trochę i wiem,że interesujesz się jeszcze kilkoma starymi pieskami i mieszkasz we Wrocławiu.Czy gdybyś wybrał Punię,to dałbyś radę z transportem?Czy zgadzasz się na wizytę przedadopcyjną?czy Twoja Babcia podpisze umowę adopcyjną?Co stanie się z Punią,jeśli Babcia,nie daj Boże,ale będzie musiała pobyć jakis czas w szpitalu,albo nie będzie miała siły,żeby ja się zjąć? Tak tylko zadałam tych kilka pytań,gdybyś zdecydował sie wybrać razem z Babcią własnie Punię,chciałabym,żebyś na nie odpowiedział. Punia,to bardzo mądra,czysta,spokojna suczka.Do szczęścia potrzebuje ciepełka i miłosci.Jest wysterylizowana,zaszczepiona,odrobaczona.Bardzo jest spokojna,taka wierna,wpatrzona w człowieka.
-
[quote name='Roberto']Witam, interesuje mnie Punia. Czy jest ona jeszcze u Pipi? Czy nadaje sie dla starszej osoby?[/QUOTE] Witaj Roberto. Tak,Punia jest u mnie i jak najbardziej do starszej osoby się nadaje. Czy możesz napisac coś więcej. . . . . Może zadzwonisz do mnie,porozmawiamy. . . . .mój nr: 721544369, zapraszam
-
rozmnażajmy suczki, bo wszystkie szczeniaczki znajdują domy.
Pipi replied to pinkmoon's topic in Okrucieństwo
[quote name='kingula']Proszę, nie nazywajcie tej kreatury suką, bo żadna suka nie postąpiłaby tak ze swoimi szczeniętami...[/QUOTE] No właśnie,święte słowa. . . . . .a ja ją tak nazwałam bezmyślnie,w nerwach.Nie powinnam,masz rację.Wszystkie suki przepraszam. To tak samo,jak nie raz mówi się "ty bydlaku".Takie przekleństwa sa zupełnie nie na miejscu. -
Na razie to mogę o niej powiedziec tylko tyle,że jest bardzo posłuszna,wystarczy powiedzieć nie wolno,czy fe,czy chodź tu - bez problemu wykonuje wszystkie polecenia.Ja k byli pierwsze dwie noce w mieszkaniu,to w nocy kilka razy smród mnie budził,ale nie wiem czy ona też brudziła,czy tylko szczeniaki.Przeniosłam ich do kojca i pierwszego dnia narobili na deski,ale dziś już dwa razy załatwiali się na ziemi.Deseczki czyściutkie.Widziałam przez okno jak ona załatwiała się w rogu kojca na ziemi.Nazywali ja Aza i ja też ja tak nazywam.Waży tak na oko góra do 10 kg,a może i nie.Jest wielkości tak przed kolano,bez głowy oczywiście,szczuplutka.Jest bardzo zaborcza jesli chodzi o głaski.Wystarczy powiedzieć,chodź. . . . .a ona z mety staje na łapki i łepek nastawia i całuje i trzyma się łapkami az się trzęsie.Wystarczy,że powiem,no idź już,to natychmiast odejdzie. Jest jeszcze u mnie chłopczyk,młody pieseczek,taki sam jak ona z wyglądu,tylko bardziej rudy,a ona taka jasniutka czekoladka jest i u niego oczki czarne.Ten chłopcvzyk jest b. spokojny i czysty.Azę będe obserwowac,ok?Fajnie by było gdybys mogła wziąć któregos.Tylko najpierw do kastracji zawiozę.
-
Pies z poderżniętym gardłem o którego walczyło pół Polski już w super domku
Pipi replied to elik's topic in Już w nowym domu
[quote name='elik']Uważam, że nie ma za co, ale skoro takie Twoje życzenie, to piorę Cię na to kwaśne jabłko i wysyłam kasę. Na razie tylko tę Misiową, a po 20-tym coś od siebie dorzucę. Całuśne całuski ślę :kiss_2: coby nieco mniej kwaśne było to jabłko :lol:[/QUOTE] Wcale to jabłko nie było kwaśne :evil_lol: , a pieniążki już wpłynęły,bardzo dziękuję. Przeznaczenie - na kojec,ok? :loveu::loveu::loveu: -
[quote name='malagos']Ale wysoki! to dobrze! Będzie swietny dla biedaków w potrzebie![/QUOTE] To kojec dla Gucia,który jest u jamora od lutego.Jamor wyprowadził go na ludzia,ale raczej adopcyjny to on nie jest i wraca do mnie z powrotem. Gucio jest tutaj [url]http://www.dogomania.pl/threads/179774-Gucio-(wszytkiego-się-boję)-i-Ozzy-(bezproblemowy)-już-u-Jamora[/url] w wolnej chwili możesz go zobaczyć.Gucio nie jest agresywny i może zgodzi się zamieszkać z jakimś biedulkiem.Byłoby im weselej.
-
Ale fajne zdjęcia,lux do ogłoszeń,jak najbardziej.A U Muszki kołnierz jaki bialusieńki sie zrobił. . . . .i jakie szczęśliwe.U mnie tak nie biegały,nie było gdzie.Trawa już do koszenia,wysoka i mokro ostatnio było.Cieszę się,że jest im tak dobrze.Dziękuję ronja :calus:.To dzięki Tobie [B]Evelin[/B]:iloveyou:.Nie mam słów,żeby wyrazić moją wdzięczność,za to co robisz dla "moich" zwierzaków Aniele :angel: [B]DZIĘKUJĘ[/B] :calus:
-
rozmnażajmy suczki, bo wszystkie szczeniaczki znajdują domy.
Pipi replied to pinkmoon's topic in Okrucieństwo
[quote name='brazowa1']Boję się,ze te filmy moze ktos ogladać z satysfakcją. Sa różni psychole na świecie,niektórych to kręci,zabijanie,mordowanie.[/QUOTE] O tym samym pomyslałam. . . . .a ile zasrańców,psycholi nauczy się,ile teraz zrobi to samo. . . . .Biedne psie dzieciaczki. Znam osobiście kobietę,która jako dziewczynka wydłubywała oczy gołębiom,które mieszkały za płotem.Mówiła,że nie beda widziały,to nie będą przylatywać na jej podwórko.Po latach jest baaaaardzo porządną matką,której wszyscy współczują,bo ma niewidome dziecko z autyzmem.Ja wierzę,że palec boży istnieje i tę młodą sukę z filmu też ukarze.Szarpie mnie z nerwów,nie mogę miejsca znaleźć,żałuję,że obejrzałam. -
Wcale w to nie wątpię,że będzie z górnej półki.Już Evelin dawno mnie o tym zapewniała,że od Was pieski idą tylko do super sprawdzonych domków.Jestem spokojna,jak najbardziej i dziękuję. Nela,nie ma jeszcze wątku,ale założę lada moment.Jeszcze jest Adaś z lasu,cudo chłopczyk i Aza po traumie,po śmierci jej opiekuna,też cudeńko suczka i jej dzieci.Wszystkim założę wątki.Trzeba próbowac i wiem,że sie uda.Są śliczne i dobre pieski.Nie mam z nimi żadnego problemu.Jedyny,to taki,że rezydenty już nie wytrzymują natłoku i zaczynaja tracic cierpliwość.Zaczynaja się nie porozumienia.Jeszcze nad tym panuję,ostatecznie nie jest tak wiele,tylko 20. . . . :roll:
-
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
No niby tak z tym wkładem przez gościa,tylko,że wkład,to samo pocięcie profili i spawanie dwie stówy,obiad,flaszka,fajki. . . . . .Teraz następne 2 setki chce za położenie blachy i umocowanie siatki i zrobienie podłogi.Robota wykonana w połowie i jeszcze daleko do końca.Ja sama obstukam spawy/po to,żeby potem razem z farbą nie odpadły/,sama pomaluję,żeby wyszło taniej.Mam na to tydzień,bo w sobotę,jak będzie blacha i deski,to robota może być zakończona. Uważam,że przyszedł czas na rozliczenie. W sumie na kojec miałam z wpłat [B]780 zł[/B] i w ostatnich dniach wpłynęło od [B]li1 400 zł - [COLOR="#ff0000"]bardzo dziękuję [/COLOR][/B] :iloveyou::iloveyou::iloveyou: [B]Razem : [COLOR="#ff0000"]1180 zł[/COLOR][/B] ja kupiłam: [B]siatka [COLOR="#ff0000"]240 zł[/COLOR][/B] transport siatki [B]20 zł, transport profili 220 zł, drut + elektrody 63,50, 30 zł paliwo, 200 zł dla spawacza, 10 zł nakrętki i drut[/B]/kazali dokupić/ [B]Razem wydałam: [COLOR="#ff0000"]783,50[/COLOR][/B] [B]Zostało ok 400 zł[/B]/383 zł/ [B]Profile,płaskowniki,drut do wzmocnienia siatki na dole,zawiasy kupiła Randa. [/B]Jest w tym momencie na wyjeździe,ale jak wróci na pewno o tym napisze.Na pewno kosztowało kupę kasy i tu jest problem. . . . .bo założyła za to własnymi pieniędzmi. [B]Proszę,błagam Was o jeszcze trochę deklaracji.Ja postaram się bardzo ze swojej strony też dołozyć cegiełkę.[/B]Jak wróci Randa,będziemy wyjaśniać. [B]Jesteśmy na półmetku z kojcem,a to już sukces.[/B]Jakoś trzeba to skończyć.Wiem,że bardzo ciężko,ale co robić? Guciowi się nie udało i to jest bardzo smutne.Ja przyjmuję go do siebie i będziemy dalej szukać mu stałego domku,ale na razie jest,jak jest i na pewno nie będzie jak u jamora,ale będzie żył,a ja postaram się pracować z nim tak jak jamor zaleca.Tyle tylko mogę,bo finanse u mnie prawie bez zmian.Nie zarabiam niestety.W takim miejscu mieszkam,że o każdy "stołek" walka i tylko "klika" ma etaty i latami nic się nie zmienia.Ostatnio nawet na sprzątanie tu,na miejscu była walka i ja tam byłam,ale po co komu taki "cudak" jak ja.Po co być blisko problemu i słuchać na okrągło o potrzebujących zwierzętach o ich krzywdzie i się stresować niepotrzebnie,jak można o dupie marynie pogadać.Jestem co po niektórym wyrzutem sumienia.Etat sprzątaczki zajęty.Nawet do tego drzwi mi zamknęli.A życie toczy się dalej i ja tu jestem i o pomoc proszę,dla nich,dla tych,którzy sami,bez pomocy zginą.Przysięgam,że tylko tym,które najbardzie tego potrzebują staram się pomóc.Jest ich setki. . . . .ale nie dam rady wszędzie,choć wiem,że cierpią i przydałoby się też pomóc. Teraz bardzo potrzebuje pomocy piesek po tym człowieku,który umarł.Pieseczek jest sam,wystraszony i nie pozwala sobie załozyć paseczka.Jeżdżę co drugi dzień go karmić,tyle na razie mogę.Aj,skończe już,bo niedziela,dzień odpoczywania,a ja dołuję tylko,siebie ji na Was przenoszę. . . . . tak więc miłego dnia Wszystkim :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: PS. u nas dziś piękna pogoda :multi::loveu: -
Anetek100,dziękuję.Wiem,że nie jest łatwi z bazarkami.Teraz jest ich bardzo dużo i wybór pokaźny.Potem te wysyłki,czasochłonne.Świetnie sobie radzisz,jesteś kochana dziękuję :calus::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::calus::calus::calus::calus: O robotach. . . . pewnie,że sie pochwalę.Ruszyła w końcu robota z kojcem.Poszło bardzo sprawnie i cieszę się jak dziecko.Dziś siedzę i przez okno patrzę,choć to tylko dopiero szkielet pospawany.Muszę teraz go pomalować,obstukać młoteczkiem spawy i jak dobrze pójdzie do soboty kupić blachę,to będzie skończony. O kosztach i sprawach finansowych,na wątku Gucia - zapraszam. Ato jest kojec [IMG]http://images36.fotosik.pl/194/0310f9da333cc138med.jpg[/IMG] [IMG]http://images48.fotosik.pl/307/b6565ae20083dd08med.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/331/2fafa3b443e3eac7med.jpg[/IMG]
-
Powiem jeszcze troszeczkę o Muszce.Chodzi o to,że ona jest taka przylepna,chodzi za człowiekiem. . . . u mnie z łóżka wyjść nawet na si nie chciała.Nigdy przedtem nie była w takich warunkach,nie miała pojęcia,że może być tak fajnie,ciepło,sucho. . . . ..Żyła taka malizna w budce bez sianka nawet,czy słomy.Raptem trafiła do nowego świata. . . . .sterylizacja była z marszu,bo prosto z Orlenu pojechałyśmy do lecznicy.Kiedy się obudziła była już zupelnie w innych warunkach.Nie macie pojęcia,jaka zagubiona była,jak wszystko delikatnie wąchała,przyglądała sie.Znalazła sobie kąteczek i z daleka wszystko obserwowała,jak mnie nie było.Kiedy się pojawiałam,szybciutkim kroczkiem do mnie przychodziła i bryk,na kolana.Z góry było już lepiej,mniejszy lęk.Trwało to jednak b. krótko.Znalazła sie w innych warunkach,zaakceptowała zasady panujące.Nie była nachalna,czekała grzecznie na wszystko.Pod koniec pobytu u mnie trochę zaczęła rządzić kotami.Polegało to na tym,że kot mógł siedzieć przy niej,nawet ocierać się i wygibasy poczyniać,ale. . . . .od drzwi odganiała,nie pozwalała wejść do mieszkania.Jak na stole leżało jedzenie,to dzielnie pilnowała,żeby kot czegoś nie ukradł. . . . . . .Teraz znalazła się u Ciebie Ronja i znowu zmiany i myślę,że dzielnie to znosi i się przystosowała.To bardzo mądra i kochana psineczka.Oby trafiła na kochanych,wspaniałych ludzi.Oby nie doznała zawodu.A jeśli nawet człowiek by ją chciał skrzywdzić,to ona też sobie poradzi.Będzie cichutka jak myszka. . . .bo ona taka jest.Z wierzchu może i nie urodziwa,ale w środku jest piękna. Muszę to powiedzieć. . . . brakuje mi jej.Na szczęście mam u siebie jej klona - w zachowaniu oczywiście,bo nie jest podobna z urody.To Nela z Bogdanek.Nela,to nawet dodatkowo cały czas przeprasza,za to że zyje. To ona [IMG]http://images45.fotosik.pl/336/6cbf9766d9f63661med.jpg[/IMG]
-
Nie mogę się napatrzeć na Muszkę.Teraz,wreszcie podobna do psa.Pięknie się błyszczy,nie ma już takiej lwiej grzywy.Taka spragniona czułości. . . . .kochana jest baaaardzo. Lubinia,to jeszcze takie psie dziecko.Po tym,jak bardzo ją ludzie skrzywdzili,to az dziw,że zachowuje się tak jakby nic złego ją nie spotkało nigdy.Taka ufna,prawda?Według mnie,to pieseczek,która daje sie lubic,baaaa,koooochać. Dziwnie to wszystko tak jakos się przeplata.Przybywają pieski,zapadaja w serce i jadą dalej,potem dostają domki,a my ciągle mamy kogo kochać,przytulać i dzień za dniem i następny,następny,następny. . . . . . .pieso.
-
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
Li1,pieniążki wpłynęły,baaaardzo dziękuję :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Kojec buduje się. . . . . :multi::multi::multi: [IMG]http://images36.fotosik.pl/194/0310f9da333cc138med.jpg[/IMG] [IMG]http://images48.fotosik.pl/307/b6565ae20083dd08med.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/331/2fafa3b443e3eac7med.jpg[/IMG] :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi: -
5 opuszczych psów,12 w przytuliskach,reszta nie żyje.Błagamy o pomoc!!!
Pipi replied to anetek100's topic in Już w nowym domu
[quote name='stzw']Rachunek psów wygląda tak: w chwili wyjazdu p. Eli do szpitala na posesji było 25 psów. 5 psów zostało na miejscu 1 pies (Kropka) uciekł 12 psów zostało zabranych 1 pies znalazł dom u p. weterynarz 6 psów zostało zagryzionych - Alan, Dukat,Ramona,Magia,Machalina lub Nana albo obie. Niestety, tego nie jestem pewna, bo nie było mnie wtedy na miejscu.[/QUOTE] 6 zagryzionych???????to znaczy,że między soba się zagryzły??????jeśli tak,to jak to możliwe?????Boże niech ktoś napisze,jak to się stało?Mam u siebie w tej chwili 19 i pomyslałam,że co?. . . .że np.pojadę do miasta a one moga sie po zagryzać? Biedne pieski. . . . .matko,no . . . . . -
Ale ją wyszczotkowałas?????? i wykąpana pewnie? . . . . .teraz,to prawdziwa gwiazda z niej.Jak sie błyszczy pięknie i śladu po łańcuchu nie ma. . . . Ronja,dokonałas cudu,bo mnie nie pozwoliła się czesać.Wyginała się,płakała i uciekała.Potwierdzam,że zdjęcia nie oddają jej krasy. A Lubiśka pewnie niezadowolona z tego kołnierza.Taką smutną minkę ma.
-
Przepraszam,ale ja już nie wiem na jakim swiecie żyję. . . . .z niczym sie nie wyrabiam.Dopiero trochę usiadłam i postaram sie opowiedzieć Wam historię kolejnego,psiego nieszczęścia.Przypadkiem bedąc na sterylizacji,kiedy czekałam na suki,usłyszałam rozmowę w lecznicy. . . . . .Lekarz bardzo krzyczał i kategorycznie odmawiał uśpienia psa.Weszłam do tego pomieszczenia i zapytałam o co chodzi,dlaczego trzeba uśpić psa? Starsza kobieta,z mężem,powiedziała,że umarł jej brat i został pies,który jest baaaaardzo zły i oni nie wiedzą co z nim zrobić.Taki zły,że jak przyleciał helikopter po chorego brata tej pani,to musieli wezwać straz pożarną,żeby obezwładniła psa,bo nie pozwolił lekarzowi wejść do chorego.Wet. powiedział,że ci ludzie odziedziczyli spadek,razem z inwentarzem i niech zaopiekują się psem,że jego to nic nie obchodzi,a pies jest zdrowy i w żadnym wypadku go nie uśpi,koniec,kropka. . . . .i wyszedł.Umówiłam się z ludźmi,że następnego dnia rano przyjadę i zobaczymy co da się zrobić.Pani płakała,mówiła że mieszka w mieście i nie jeździła już karmić psa kilka dni,bo deszcz pada.Pies jest na wsi. Jak mnie znacie,to nie czekałam do następnego dnia,tylko po zabiegach z dwiema sukami i kotką pojechałam tam do tego "wściekłego" psa.Byłam z koleżanką i ona też chciała pojechać odrazu. Słuchajcie!!!!! wchodzimy na posesję,a tam wita nas sczekaniem taki oto piesek [IMG]http://images35.fotosik.pl/183/c12a9bcce1a1a487med.jpg[/IMG] to niby ten,co straż musiała interweniować,jak się potem okazało [IMG]http://images44.fotosik.pl/307/6eb310738eaaf5c8med.jpg[/IMG] szczekał i uciekał i jak zwiewał od nas,to sikał po drodze . . . . idziemy dalej,a z chlewa wysadza główeńkę takie cosik /ten na pierwszym planie/ [IMG]http://images42.fotosik.pl/219/3e7bb39dc63e140cmed.jpg[/IMG] Dorota wchodzi do tego chlewa,a ja idę dalej.Po chwili Dorcia woła mnie przeraźliwym głosem. . . .wchodzę,ona trzyma na rękach maleńką,czekoladową suczkę i płacze. . . .pytam czemu płaczesz co sie stało? Ona mówi patrz!. . . . . .Jezu,u maleńkiej na główce strup zaschnięty,krwisty,a ona ma paraliż całej lewej strony.Łapinki chodziły jej tak,jakby miała Parkinsona.Piesek w łatki schował się i nie mogłyśmy go znaleźć.Dorota trzymała maleńką,a ja poszłam za głosem jeszcze jakiegoś pieska.Patrzę,a na łańcuchu,zakręcona o jakiś kołek w kolejnym chlewie stoi suczka,ta oto / do zdjęcia wyprowadziłam na zewnątrz / [IMG]http://images42.fotosik.pl/219/b52f32209c7a1757med.jpg[/IMG] Po jakimś czasie wyszły do nas jeszcze,kotka i dwa kociaki,dreptające w tę i z powrotem ze strachu,z nadzieją,że dostaną coś do jedzenia kotka i jeden kocik [IMG]http://images43.fotosik.pl/335/8d93b3caa1e5ae81med.jpg[/IMG] drugi kocik [IMG]http://images36.fotosik.pl/194/b7712bf026229cb8med.jpg[/IMG] Na szczęście miałam w samochodzie 2 puszki i torbę suchego/woziłam tej białej suczce,która ze śrutem/,nakarmiłam biedaków.Małą suczynkę zabrałam do domu.Po drodze Dorota z kotką wysiadła,a ja wróciłam mokra jak szczur do domu.Miałam tuż po zabiegu dwie suki,była już godzina 21. . . .nie mogłam zostawić suk i pojechać z malutką do weta.Pomyslałam,że jak przeżyje,pojadę następnego dnia. Nie było dane zyć tej kruszynce,bo o 1:30 umarła.Miała kilka ataków padaczki,bo miała drgawki,śliniła się,mrugała bardzo oczętami.Myślę,że dostała w głowę i miała padaczke pourazowa.Może nawet miała pęknięta czaszkę,bo bardzo płakała kiedy nawet leciutko dotykałam jej główki. Zrobiłam jej zdjęcie już po śmierci,bo jak żyła nie mogłam,ponieważ bardzo była w ruchu. to ona/spójrzcie na jej łzy/ [IMG]http://images36.fotosik.pl/194/d3fad86e0dc79a31med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/328/308ea6bcea7f7bdemed.jpg[/IMG] W następnym poście będzie ciąg dalszy,o tym,co było dalej,co powiedziała mi kobieta,która okazała się kłamczuchą,starą kłamczuchą.Muszę dać teraz jeść psim dzieciom.Niestety, szczeniaki były jeszcze dwa.to znaczy sa dwa i oczywiście są u mnie. O to one,tu w drodze do do mnie [IMG]http://images46.fotosik.pl/328/931110bb15532b4fmed.jpg[/IMG] a tu,juz u mnie w psiarni [IMG]http://images48.fotosik.pl/307/e4c4237091d8405emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images42.fotosik.pl/219/2121ccbd7e618f56med.jpg[/IMG] [IMG]http://images42.fotosik.pl/219/3e7bb39dc63e140cmed.jpg[/IMG] tu z mamą,nazywali ja Aza [IMG]http://images48.fotosik.pl/307/dfd23f2a7caa509amed.jpg[/IMG]