-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Maciupeńka, przeurocza 3-mies. sunia, Gabi ZNALAZŁA DOMEK:)
Pipi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
[quote name='Randa']Widać prawdziwe szczęście:loveu: Pipi, znowu było warto:loveu:[/QUOTE] Oj tak,tak. . . . .było warto. Śliczniusia,kochana,widać,że szczęśliwa jest.Dziękuję :loveu: -
Malutki Rumcajsik chore oczko, koci katar- znalazł DS!!!
Pipi replied to enia's topic in Już w nowym domu
Ale co wet mówi,że dlaczego ma tę niewydolność nerek?Co? nie sika,czy jak?Cewnikować trzeba.Bożenko,napisz jakie objawy ma.Jezu,taki piękny kot.Tyle walki o niego było. Nie,przecież nikt nie mówi,że to Twoja wina. . . . . .po kastracji pewnie tak się stało.Czasem bywa,że kastraty jedząc suchą karmę zwykłą dostają niewydolności nerek.Kastraty raczej powinny jeść taką specjalną karmę,tylko dla nich przeznaczoną.Jest bardzo droga. Zmieniłam nr telefonu,przepraszam Bożena,że Ci nie podałam. [B]721544369[/B] -
[B]Bakteria[/B],dziękuję,będę czekała na wiadomość,kiedy będziesz już mogła ją wziąć na dt.Aza,to wspaniała suczka,jest bezproblemowa.Myślę,że szybko połapie się z załatwianiem.Ona jest u mnie w budzie,w zagrodzie z dziećmi i załatwia się na ziemi i zawsze w tym samym miejscu.Nawet jak wypuszczę żeby pobiegały,to ona jak wraca do kojca,to załatwia się tam,czyli ma swoje jedno miejsce.Nie wiem tylko,jakby to było ze schodami,jeśli mieszkasz wysoko,bo nigdy nie chodziła po schodacj.Cieszę się,że chcesz pomóc,dziękuję. Skrzynkę zaraz wyczyszczę,dzięki Bakteria.
-
Gotowy kojec.Wieczorem postaram się na Guciowym wątku zrobic rozliczenie. Bardzo z niego się cieszę,bardzo Wszystkim dziękuję za ten kojec.Jest solidny,na pewno pies z niego nie wyjdzie.Nawet kot nie wyjdzie. [IMG]http://images50.fotosik.pl/340/64bea4c2331c5c01med.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/335/787c5d9c15678656med.jpg[/IMG] [IMG]http://images44.fotosik.pl/311/e210d69e96299648med.jpg[/IMG]
-
[quote name='mshume']podobno masz u siebie 2 male rude sunie na tymczasie. Nie mam za bardzo czasu przekopac sie przez wątek. mozesz mi podeslac jakies info o nich i fotki. Moze mialabym domek w Wadowicach dla jednej z nich.[/QUOTE] Tak,jedna to ta Aza,która pokazała Evita,a druga,to Rudka,mama Fifi i Gabi to ona z Misią [IMG]http://images50.fotosik.pl/339/42d92ea457868648med.jpg[/IMG] nie widac tylko koloru włosa,ale gdzieś sa zdjęcia,które Evelin robiła,zaraz poszukam i wkleję [IMG]http://images48.fotosik.pl/311/ebf78d8cb8961fb9med.jpg[/IMG] Evita,przyszła paczka z witaminami i Fiprexem,baaaardzo dziękuję :loveu::multi: Aaaaa i jeszcze to,że Rudka jest bardzo fajna,wesoła,czysta,mieszka w mieszkaniu,śpi w łóżku i jest pieszczoszką,ale nie nachalna.Już się słucha i ja nie mam znią problemów.Może do obcych trochę nieufna,ale w pierwszej chwili tylko.Jest już wysterylizowana i zaszczepiona od wścieklizny i czipowana.Nie bardzo jeszcze na smyczy chodzi,ale coraz lepiej nam to idzie.Jest malutka,wielkości yorka i charakterek też yorkowaty ma.Lubi sobie pochodzić,pozwiedzać,ale wraca na zawołanie.Do dzieci tylko nie wiem jak było by,nie mam jak i gdzie sprawdzić.Zawsze wiem,nawet po ciemku,że to ona idzie,bo chodzi tak inaczej jak wszystkie psy.Ona chodzi tak: tu,tup,tup,tup,jak jezyk.
-
Biedne dzieciaki,no? Wiem,jak to jest,bo kiedyś,jak mój syn i wnuczka byli w wieku przedszkolnym,miałam dwa pieski Gucia i Fredzia,które bały się wszystkiego.Dzieciaków szczególnie.Syn wspomina dziś czasem tamte czasy,że nigdy nie zapomni,jak psom wolno było szczekać,bawić się,a oni musieli siedzieć cicho i tylko na podwórku mogli biegać.Mówi,że nigdy tego nie zapomni.Wypomniała mi córka,że kiedyś chciała zgonić psa z fotela,a ja powiedziałam,żeby usiadła gdzie indziej,bo pies śpi. Nie możesz zabraniać dzieciom zachowywac się naturalnie,bo potem powiedzą Ci,tak jak moje.Dzieci mają swoje prawa w mieszkaniu,sa dziećmi.Wiem i rozumiem co przechodzisz i martwię się,że masz kłopot. A może zachowujcie się zwyczajnie,tak jakby jej nie było,może w końcu zrozumie?Przecież to i tak niczego nie zmieni,a jak ma się otworzyć to zrobi to,bo nie jest głupia i wie,że krzywdy nie ma,tylko kochacie ją i traktujecie wyjątkowo.Może własnie,nie zwracać uwagi? Nie wiem sama,jak lepiej,wiem jednak,że nie może tak być,że pies sie boi,to życie przestawione. Trzeba szukać dt gdzie nie ma dzieci,gdzie są psy może tak będzie lepiej.Mam wyrzuty sumienia.W ostateczności nie martw się,bo zabiore do siebie i trudno.Robisz co możesz,ale ci ludzie tak ją skrzywdzili,że zablokowała się na amen,biedna mała.Co za ludzie?Ja znam rodzinę,gdzie dzieci małe pijane chodzą i nikt nic nie robi,nikogo nie obchodzi,a tata tych dzieci cieszy się i mówi,że jeszcze nikomu nie zaszkodziło,jak sobie kielicha strzeli - na trawienie dobrze robi.Dziękuję Karolina,trzymajcie się i jak już nie wytrzymasz,pisz śmiało.
-
Zdjęcia z soboty,kojec na ukończeniu.Dziś jest juz gotowy,ale jeszcze nie robiłam zdjęć.Gucio może wracać.Tylko pewnie Evelin dopiero jak z Krakowa wróci,to przywiezie go do mnie,tak? [IMG]http://images38.fotosik.pl/335/5bbb01f89351a7e9med.jpg[/IMG] [IMG]http://images44.fotosik.pl/311/0bd416c0e52221c2med.jpg[/IMG] naciąganie siatki [IMG]http://images41.fotosik.pl/335/0ef9ccdc65f00553med.jpg[/IMG] Sasza zagląda [IMG]http://images48.fotosik.pl/311/103c17965c96c6c5med.jpg[/IMG] Zaraz zrobię kilka zdjęć gotowca i wkleję.
-
[B]Jeszcze wyjaśnię,że Lisek korzysta z budy,a nawet korzysta już z mojego domu.Ja proszę,czytajcie dokładniej.On,owszem pobiega,jak się wydostanie,ale za chwilę wraca.Pilnuje się podwórka i nigdzie się nie włóczy.Dajcie już spokój biednemu Liskowi.On nie może być ani na łańcuchu,ani w kojcu,ponieważ ma uaraz do zamkniętych pomieszczeń.Jak wejdzie do domu,to zachowuje sie poprawnie,nawet pośpi sobie,ale muszą być otwarte drzwi,musi widzieć,że ma możliwość wyjścia,inaczej skacze po oknach,wszystko wywraca i bardzo płacze,nawet sika.W taki sposób to odkryłam,że chciałam go odpchlić i kleszcze wyjąć.Wszedł,zamknęłam drzwi,i miałam nadzieję,że go złapię i będzie dobrze.Nic z tego,boi się i koniec.Jest bardzo miły,posłuszny,chodzi za mną,nawet nogi mi czasem poliże,ale wystarczy,że rekę wyciągnę,ucieka. Przeprosiłam Was wszystkie,bardzo mi przykro,że znowu sa kłutnie,proszę dajmy już temu spokój. Jaanna019 i Ty masz rację i Enia ma rację i P.Alicja ma rację i P.Jola ma rację.Tylko gdzie w tym wszystkim choć odrobina mojej racji?Przypomnę Wam,że nie zbieram,nie kolekcjonuję,staram się jak mogę,widać inaczej nie potrafię. Wielokrotnie przepraszałam TOZ,ale nic z tego,nie chcecie ze mną współpracy - trudno,lecz szkoda,bo to chodzi o psy,nie o mnie.Ja każdą krytykę przyjmuję,uczę się cały czas,słucham i staram się podporządkować.Boli bardzo i wstyd,że ludzie np.z Krakowa,Warszawy rozumieją,pomagają,a Białystok ma gdzieś Pipi,bo to stara "nawiedzona",tak jaanna019.A ja Cię zapewniam,że jestem fajną babą i wszystko rozumiem i jestem otwarta,nie jestem zawistna,nie obrażam się.Chcę pomagać.Mam utrudnione wyjątkowo,bo jestem osobą prywatną i jestem tu sama.Otaczaja mnie ludzie,którzy nie widzą problemu,śmieją się ze mnie,nawet wyzywaja i straszą niektórzy.A ja tylko mam serce i nie mam pieniędzy,ot cały mój problem.Jeśli chcecie,moge tu publicznie opisac swoje życie prywatne,nie wstydze sie tego,bo nie mam nic do ukrycia.Jednak ciężkie to moje życie prywatne,bo moja rodzina woli uciec od problemu i nie mam nikogo,kto mi pomoże.Przykre,ale prawdziwe.Jedna moja matka,rozumie i wspiera,na ile może.Moją rodziną jest Dogomania i są tu ludzie,wspaniali ludzie,których nie obchodzi moje prywatne życie.Przyjechali,zobaczyli,uznali,że trzeba pomóc i jestem ogromnie wdzięczna,bo przecież nigdy nie ukrywałam,że jest mi ciężko. Mogę wyjechać,będe miała pracę,moge zarabiać na siebie i zyć jak inni.Tylko jak,pytam,jak mam zostawić te stworzenia.Błędne koło. . . .[/B]
-
[B]Enia[/B],przepraszam,ale chyba za dużo emocji.Ja wiem,że bardzo mi współczujesz,prawdą jest,że baaaardzo mi pomagasz od samego początku,[B]słowo DZIĘKUJĘ jest tu kroplą w morzu.Jestem ogromnie wdzięczna.[/B]Jednak nie zrozumiałas,lub coś Ci się pomyliło,jeśli chodzi o Liska. [B]Napiszę jeszcze raz dokładnie,jak i co z Liskiem. Jest to piesek z łapanki,który boi się człowieka,nie pozwala sie pogłaskać.Nie jest agresywny i u mnie zgadza sie ze wszystkimi psami.Panie ze Scroniska w Hajnówce poprosiły mnie o przetrzymanie,ponieważ dały mu szansę w ten sposób na życie.Urząd Miasta,po odłowieniu kazał go uśpić,ponieważ pies jest na pół dziki.Umówiłysmy się,że po 2 miesiącach przyszykują mu miejsce i postarają się go zabrać.Nie sądzę aby go uśpiły,bo jaki sens miałby pobyt u mnie.Przecież uratowały go przed morbitalem. [/B] [B][SIZE="4"]Otrzymuję od Nich 3 worki 20 kilogramowe karmy ARION Breeder,na miesiąc.Otrzymałam 2 nowe budy dla psów i zgodziłam się na współpracę,w tym sensie,że co jakiś czas przyjmę na jakiś czas jakąś biede od Scroniska.Psa w potrzebie,który w schronie nie poradzi sobie.Jednak mam tyle tej biedy w okolicy,że nie doszło do skutku i dziewczyny nie nalegają.Lisek miał być zabrany po 2 miesiącach,dokładnie przybył do mnie ok 6 lipca,czyli jest 2 miesiące,nie 3 miesiące. Ja nie mam do nikogo pretensji,zgodziłam sie dobrowolnie i na pewno sie dogadam ze Schroniskiem. Pani Redaktor opiekuje się Schroniskiem w Hajnówce w imieniu P. Alicji z USA,która sponsoruje bezpłatne sterylizacje i pomaga dla Schroniska. Pomogła mi też finansowo,otrzymałam 100 zł na benzynę,za co bardzo dziękuję. Mam zgodę,na bezpłatne sterylizacje w Bielsku Podlaskim i na prawdę udało mi się pomóc dużej ilości zwierzętom,dzięki temu. Otrzymałam telefon z prośbą o wyjaśnienie nieporozumienia z zaznaczeniem,że skoro tak,to koniec ze sterylizacją i bardzo to odbije się na zwierzętach. [COLOR="#ff0000"]Pani redaktor - Pani Jolu [/COLOR][/SIZE][/B][B][COLOR="#000000"][SIZE="4"]Bardzo przepraszam,za to wszystko,przy okazji dziękuję i błagam o wybaczenie.Dla nich,dla tych suk i kotek,proszę. Przepraszam też Schronisko w hajnówce,nie mam o nic pretensji,ani żalu,jestem zadowolona,że mogłyśmy się poznać i dziękuję za wstawiennictwo u P. Alicji. Enia Ciebie kochana przepraszam,jeśli coś pokręciłam.Rozumiem Twój gniew,ale to na pewno moja wina,bo tyle gadam,że można sie pogubić. Wiem jedno: Nie chciałam i bardzo mnie boli to całe nieporozumienie. Pani Alicjo,dziękuję za wszystko i przepraszam.Proszę o wybaczenie. To wszystko mnie przerasta,nie mam już siły.[/SIZE][/COLOR][/B]
-
Przysięgam,że nauczyłam się odmawiać i piszę tu tylko o tych,które są zagrożone zyciem.Ten piękny pies zginąłby pod kołami,też Wam przysięgam.Nie zabrałam go od razu.Wróciłam po niego,po ok 2 godzinach.Tak analizuję całą sytuację i już nie wiem,może ci ludzie którzy mnie wyprzedzili/mieli rejestrację na DWX/ zatrzymali sie tylko,tak jak ja,bo on im pod koła wchodził????Widziałam z daleka jak drzwi były otwarte,a on przy tych drzwiach się kręcił.Może ci ludzie tylko go odganiali? Opadły mi nerwy i teraz na spokojnie,pomyślałam,że mogło tak być,że może psa wyrzucił ktoś inny,że może on był w lesie z ludźmi i odbił się za jakąś zwierzyną,a potem nie umiał wrócić i odszedł od lasu w kierunku pola? To piękny i bardzo zadbany pies,może ktoś go szuka,może tęskni?Wierzyć się nie chce,że jego właściciel mógłby go wywalić,ot,tak zwyczajnie. Będę dziś szukać po okolicy,popytam czy nikt nie szukał? porozwieszam ogłoszenia.Pojadę też do sklepów w Topczewie i popytam,kto ma psy.Rozejrzę się,bo spać nie mogę i to jakis absurd,bo po co wyrzucać tak wspaniałego psa.To jest łagodny pies,w kojcu nie zrobi nawet siusiu,bardzo czysty,bez cienia agresji. Przysięgam Wam,że jest tu co najmniej kilkanaście psów,które potrzebują pomocy,z tym że mają schronienie,co jakiś czas dostaną jeść i choć są szkieletami,to sa na posesjach,mają bezpiecznie i ja nie reaguję,staram się tylko tam co jakiś czas przy okazji zajechać,porozmawiać,zachęcić do lepszego traktowania.Czasem działa,czasem nie. Jest suka,w bardzo podobnej sytuacji jak była Szczotka,bo szczeni się po każdej cieczce.Próbowałam ją złapać,ale nie wyszło.Teraz znowu ma szczeniaki i już jest taka wykończona,że podchodzi i nawet ja pogłaskałam.Zaczęła przychodzić pod sklep,bo walczy biedna o przeżycie.Cycuchy ma już do ziemi.Prosiłam ludzi,obok których ona koczuje,żeby złapali,zadzwonili,że zawiozę na sterylizację i będzie spokój.Nikt nie reaguje,nikogo ta suka nie obchodzi.Teraz szczeniaki urodziła w polu i śmiejąc się opowiadali jak padał straszny deszcz.Teraz gdzieś te dzieciaczki schowała,a ludziska mówia,że lis zjadł.Ja nie wierzę w to,bo ona ma mleko w cycuchach i jak dałam pod sklepem jeść,to tak jak Szczotka kiedyś,tak ona poniosła kaszanę w zębach.Na siłę mogłabym ją wyśledzić tak jak Szczotkę,ale nie robię tego,bo co ma z nimi zrobić? znowu pisać tu,że kolejna suka potrzebuje pomocy?Wiem,że to nie ma sensu i chyba jednak będę z tąd się "zmywać"Chyba wybiorę łatwiejsze wyjście.Po prostu z tąd ucieknę.Bo i tak niczego nie zmienię.Nie zmienię tych ludzi,nie uda mi się wysterylizować wszystkich suk.Będą brali kolejne,np. od wnuczka z miasta. . . . .To nigdy sie nie skończy.Prędzej ja się wykończę. A przejść obojętnie,kiedy widzę na własne oczy,nie dam rady. . . . . .błędne koło. Evelin,jak wróci Gucio,to ten ostatni pies na łańcuch przejdzie i to pod gruszką,bo nie mam dla niego nawet budy.Moje psy będą mu dokuczać,bo zwyczajnie ze strachu go atakują.Jak wyprowadzam go żeby się załatwił,to kijek w ręku muszę mieć.Do tego już doszło,że zaczynaja się psie awantury. Enia,kochana,ja śpię na skrawku kanapy,bo wszystkie się pchają na mnie.Zamykałam drzwi,ale płacz,lament,nie do wytrzymania. . . .i mówię,dobra,chodźcie. . . . . . Ok,trzymajcie kciuki,wyruszam za chwilę w poszukiwaniu domu psa.Reaguje na imię Max.Porobiłam takie zwykłe ogłoszenia,powkładałam w "koszulki" i porozwieszam trochę.Oby pomogło.Oby to co widziałam,nie okazało się prawdą,oby to był samochód,który tylko się zatrzymał,a pies jest gdzieś z okolicy.Jeśli nie,pojadę do Hajnówki i będę prosiła żeby go wzięły.Mam przecież teraz u nich "chody". Odezwę się wieczorkiem.
-
SZNAUCER MINI Misza szuka SUPER turboOpiekuna - ZNALAZŁ!!!
Pipi replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Spośród wszystkich pięknych zdjęć,zdecydowanie na pierwszym miejscu stawiam "portret mamy", coś pięknego Mamo. -
[quote name='malagos']A ta jamnisia szorskowłosa, juz udało Ci się , Pipi, ją zabrać? ........[/QUOTE] Dogadałam się z tymi ludźmi i umówiłam się,że w czwartek rano ją zabiorę.Bardzo ciężko było i w końcu powiedziałam,że dowiedziałam się,że chcą ją załatwić.Były ochy i achy,jacy to ludzie podli są i czego nie wymyślą.Zaprzeczali,że nigdy w życiu by tego nie zrobili,że bym koniecznie powiedziała kto mi takich bzdur nagadał. . . . . . Powiedzieli,że owszem chcą ją oddać,ale nie zabić.Jak ja chce ją wziąć,to proszę bardzo.
-
Jesteście takie kochane,a ja ostatnio nie umiem nawet się cieszyć.Jestem załamana,nie mogę już tego wszystkiego ogarnąć.Gubię się we wszystkim,zapominam,zaczęłam płakać,poddaję się,nie wiem jak zebrać się do kupy,mam doła giganta i boję się.Nie mogę znieść okrucieństwa,nie mogę patrzeć na ludzi.Ostatnio zakupy robie tylko przy okazji w miastach,w których jestem,za jakąś sprawą.Ostatnio,gdzie się nie ruszę,tam pies,pies,pies. . . . . . Wczoraj,pojechałam odwieźć chłopaka z mojej wsi na przystanek autobusowy,bo uczy się w mieście i mama napakowała mu słoiczków i jedzenia cały neseser,sam by nie doszedł 5 km. Jedziemy i raptem wymija nas z wielką prędkością samochód osobowy.Wyminął i kiedy był już daleko,zatrzymał się na chwilę i wyrzucili psa.Zamknęłi drzwi i odjechali.Widząc to wszystko zatrzymałam się i bałam się jechać dalej.Obserwowaliśmy,co ten biedny pies robił.Zaczęłam płakać,patrzyłam jak biedak biegał po szosie w tę i z powrotem.Trzymał się szosy,przebiegał na drugą stronę,biegł w pole,potem wracał. Musiałam jednak ruszyć,bo dzieciakowi spieszyło się na PKS.Kiedy mijałam psa,on stał na środku drogi,patrzył prosto w oczy,taki zagubiony,przestraszony. . . . .Minęłam powolutku i pojechaliśmy dalej. Po chwili wracałam i pies zachowywał się tak samo.Zatrzymałam się,a on podbiegł do mnie i tak bardzo się cieszył ,tak jakby mnie znał.Wskoczył mi do samochodu,zaczął lizać po twarzy. . . . . . Na początku wysiadłam,nasypałam mu suchej karmy na trawę,dalej od szosy,ale on nawet jej nie powąchał.Biegał w koło i zaglądał do mojego samochodu na zmianę. Moja reakcja była taka,że N I E , nie ma mowy,przecież nie mogę,nie mam gdzie,przecież nie ma miejsca.W dodatku to bardzo duży pies.Waży gdzieś z 40 kg, a może i więcej.Jest zadbany,taka parówa.Jest łagodny,młody,podobny do rotka,albo wilczura,albo labka,sama nie wiem do jakiego psa można go porównać. Kilka razy odpalałam samochód i ruszałam,a on biegł za mną.Patrzyłam w lusterko że biegnie i zatrzymywałam się,a on biegał w koło samochody i skakał.Zachowywał się,jakbym to ja była jego opiekunką.Tak bardzo się cieszył,a jednocześnie był wystraszony.Chciał pić,miał ślinę w pysku.Jednak,po może godzinie,ruszyłam i rozwinęłam bardzo prędkość,a on biegł i biegł i był co raz dalej. Przyjechałam do domu i nie mogłam znaleźć miejsca,nie mogłam zebrać myśli.Panowie robili dalej kojec,potrzebowali mnie co chwilę,bo to tego potrzeba,a tamtego.Musiałam zrobić im obiad,a nic mi nie szło. . . . .Wytrzymałam ok 2 godziny i. . . . . . .pojechałam jeszcze raz. . . . Pies biegał w tym samym miejscu,w którym go wyrzucili.On jak biegł za mną,to odbiegł od tego miejsca ok 2 km, a jednak wrócił w to miejsce,gdzie go zostawili.Zatrzymałam się daleko od niego i obserwowałam.W międzyczasie zadzwoniłam do Evity,żeby z kimś porozmawiać,żeby pomógł mi podjąć decyzję,co mam robić? I kiedy rozmawiałyśmy, on biegał w koło,stawał na środku szosy.Dwa razy,kiedy widziałam,że jedzie tir rozpędzony,wybiegałam na środek drogi,żeby zwolnił,machałam rękoma. W końcu zdecydowałam,że zabieram,bo życie jego jest zagrożone,a ja sama egoistycznie nie zaznałabym spokoju.Nie miałam już siły patrzeć na tę kupę nieszczęścia. Może w końcu by się uspokoił,może położył przy szosie i zaczął czekać,że może pan po niego wróci,może by tak było. . . . . ale ja nie mogłam,po prostu nie mogłam go tak zostawić.PROSZĘ,ZROZUMCIE MNIE - NIE MOGŁAM. Nie rozumiem,dlaczego mnie to spotyka,dlaczego nie mogę cieszyć się długo,że jest lepiej,że będzie jeszcze lepiej,że będzie co raz lepiej?????? Cieszyłam się,że kojec już jest gotowy,że Gucio może wracać,że Skubi pojedzie do domku,że dla kocika,którego w tygodniu znalazłam jest co raz lepiej,że już tak nie płacze,że prawie nauczył się sam jeść,że. . . . . . Dotarło do mnie,że nie dam rady,nie mam już siły,nie skończy się to nigdy.Nie mam już odwagi prosić,mam świadomość,że sama nie dam rady,że na pewno wkurzacie się na mnie. . . . .ale co robić, CO ROBIĆ ???????? Jak uwolnić się od tego wszystkiego.Jak uniknąć widoku tej krzywdy?????? j a k ? ? ? ? ? To bardzo duży pies,bardzo łagodny i nie wiem czy zrobiłby krzywdę któremuś z moich psów,bo merda na nie ogonem,ale one ze strachu napadają go wszystkie.On jest bardzo silny.Wczoraj,kiedy go prowadziłam przez podwórko,tak mnie ciągnął,że naderwałam sobie rękę w nadgarstku,ale nie puściłam. Na razie jest w kojcu Gucia,bo na łańcuchu nie mogę go postawić,ponieważ psy wszystkie zjeżone i rzucały się na niego.Może pomału się oswoją,że on nie jest taki zły,mimo,że jest taki duży.Najbardziej atakuje go Żaba i Rampa.Co dalej,nie wiem.To jest 21 pies. [IMG]http://images45.fotosik.pl/340/1e0d03ec0aa11f17med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/340/990ffb54f3c58130med.jpg[/IMG]
-
Myślałam nad tym gadaniem,tu na wątku i chyba jednak trzeba zacząć gadać,co?????No bo jaki to ma sens wchodzic tu,oglądać "moje" zwierzęta,a potem iść,gadać tam. . . . . Może w ogóle przenieść się tutaj? sama nie wiem jak lepiej. . . . tylko tak jakoś pomyslałam.Jak myślicie?
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Pipi replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Przepraszam,że się nie odzywałam. Już ustalone,że zabiorę sunię w czwartek rano i podwiozę do Zambrowa dla Evelin i Ona powiezie do Krakowa. [B]Camara[/B],czy nic się nie zmieniło?Nie gniewaj się,że nic ostatnio nie pisałam.Powiem Wam,że dziwni to ludzie i ciężko było się dogadać,ale już dobrze i mam obiecane,że sunia doczeka.Jestem wdzięczna temu człowiekowi,który mi o niej powiedział,bo po rozmowie z tymi ludźmi jestem chora i zabrałabym od nich najchętniej wszystkie psy.Nie będe tu pisać co i jak,bo nie wiem,czy mogę. . . . powiem tylko tak: to ludzie snoby. . . karmią,bo co ludzie powiedzą.Na rudzielca powiedział jej pan,że każdy się śmieje,że jakiś koczkodan,że gdzie tam to jamnik,to kundel i on ma już dość tych przygadywań.Taka to przyczyna,że nie chca jej u siebie.Kobieta mówi,że ona ładna jest,ale wie pani jacy są ludzie. . . . Tamte szczeniaczki takie wdzięczne,miłe.Jeszcze ssają mamę.Pewnie zaraz sie pochorują i będą zdychać od biegunki,bo jak suki zabraknie,to mleka dadzą tłustego.Pytałam oczywiście czy chca oddac dzieciaczki,ale moooowy nawet nie ma. Jedno w tym wszystkim jest dobre,że karmią te psy. . . .no bo wstyd przecież,żeby były chude. -
Pati,a czy właściciel mieszkania zgadza się na psa w jego mieszkaniu i co zrobisz,jak bedziesz musiała sie wyprowadzić,a w kolejnym mieszkaniu nie będziesz mogła trzymać psa? Jeszcze to,że Skubi sama również nigdy nie była zostawiana..U pierwszej włascicielki mieszkała w domku z ogrodem i wychodziła kiedy chciała.U p.Stasi mieszkała w mieszkaniu,ale było podwórko.W prawdzie nikt nią się nie zajmował i biegała sobie,nie raz spała na dworze,bo kobieta jest sparaliżowana i jak nie było komu jej wpuścić,to siedziała biedna na schodkach,do rana,aż np.pielęgniarka ją zabierała do mieszkania.Zawsze jednak była z człowiekiem. Proszę się nie gniewać,ale musiałam o tym napisać.Ostateczna decyzja należy do Ani,lecz jeśli chodzi o mnie,to raczej Skubi nie nadaje się do siedzenia w mieszkaniu sama.
-
:multi::multi::multi::multi: No proszę. . . .znowu Evelin niezawodna,nieoceniona :loveu: Evelin,jesteś Aniołem,dziękuję :calus::Cool!::Cool!::Cool!: Teraz muszę jakoś zakręcić się,aby wyciągnąć sunię od tych ludzi.Myślę,że jak jest już pewne,że Camara ją przyjmiesz na dt,to poprostu pojadę i powiem,że dowiedziałam się,że nie chcecie suni,to ja ją chętnie wezmę. . . . . .i już.Myślę,że chyba nie ma dla nich znaczenia,przecież chcieli się pozbyć w najgorszy sposób.Będzie dobrze. . . . .czuję to.Dzięki kochane :iloveyou: Z założeniem wątku może jeszcze poczekać. . . . . .wypytam ludzi o nią dokładnie.Na razie to wiem,że ma rok i miała dzieci i jej nie chcą.Jej mama została zastrzelona rok temu/mam nadzieję,że to nie prawda,ale dowiem się tego/
-
[quote name='Camara']na razie nie mam co ogłaszać, bo może Pipi na pomysł na jakieś bliższe DT? może ktoś się zgłosił z jamniczego wątku?[/QUOTE] Camara,nie mam pomysłu i nie wiem,gdzie mogłabym szukać dt.Choć sunia spędza mi sen z powiek,to tym razem nie moge do siebie wziąć.Jak już pisałam mam 20 i wszystkie kąty zapchane.Do Warszawy może pociągiem bym ją przytachała jakoś? ale dalej nie dam rady.Mam od wczoraj maleńkiego kocika,który płacze na okrągło.Dziś maluję cały dzień kojec.Nie mam jak nawet wejść na dogo.Dosłownie na chwilę usiadłam,a ten mały już wrzeszczy.Dziś jest słonko,muszę wykorzystać to malowanie,bo jutro kto wie,jaka będzie pogoda????? a w sobotę będą kojec kończyć.Przepraszam,ale ja nic nie wymyślę.Proszę Camara,nie rezygnuj z suni.