-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
[quote name='evita.']Te puszki z jedzonkiem zostały kupione za pieniądze zebrane na naszych bazarkach. Jeszcze raz dziękuję darczyńcom fantów no i wszystkim kupującym :Rose: P.S. Super, że Rudzia już w nowym domku :multi:. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia Rudziu :smilecol:[/QUOTE] Ojojojjjjj!!!!! ale gapuńka ze mnie!!!!!:oops::oops::oops::oops::oops: . . . . .nie napisałam, że to puszki za pieniążki z bazarków - oczywiście, że tak - [B]przepraszam :oops: i baaaardzo, bardzo dziękuję darczyńcom i prowadzącej bazarek :modla::iloveyou::mdleje::Rose:[/B] U mnie to juz Święta. . . .same prezenty, jeden po drugim :multi: [B]Przyjechała dzis do mnie /chyba?/ wieeeelka buda. W pięciu częściach. Jedna część ponoc waży 50 kg. Nie wiem jak mam dziękować?! Toż to dom normalnie. [SIZE="4"][COLOR="#2e8b57"]BARDZO DZIĘKUJĘ - B A R D Z O :modla::modla::modla::modla::iloveyou::iloveyou::cool2::cool2::Rose::Rose::Rose:[/COLOR][/SIZE][/B] [IMG]http://images39.fotosik.pl/474/b2b46bc7d606257dmed.jpg[/IMG] :loveu: [IMG]http://images39.fotosik.pl/474/11a9707cd339ee7dmed.jpg[/IMG] :loveu:
-
Ja zaglądam zawsze, tylko nie zawsze jest kiedy cosik napisać. Wybacz Coronaaj. Przyznam, że nie mogę napatrzeć się na białego kota. Cudny jest, boski jest. Taki duży, dostojny, piękny. Szkoda, że słabo widać czarnego. Niezły zwierzyniec masz u siebie. A te karmniki, z których jedza koty - cos wspaniałego. No i wygoda, bo Sporo wchodzi jedzenia i wody. Można zostawić zwierzę na cały dzień i na pewno nie będzie głodne, no i wody nie wyleje. Ciesze sie, że Pakuś jest zdrów, wesoły i szczęśliwy. Pozdrawiam Was Wszystkich gorąco. [B]Zdrowych, Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia życzę :tree1: Wszystkiego dobrego :loveu:[/B]
-
I ja bardzo się cieszę :multi:. Myślę, że będzie tam już do końca i wszystko bedzie dobrze. Na razie nie ma problemu, na razie jest miłość i wiosna :loveu: i niech tak zostanie. Rudzia, to spokojna dziewczynka, bardzo karna, tylko niestety potrafi po stole pochodzić, cosik ukraść i nie koniecznie zjeść, ot, tak dla zasady. Jednak po nad wszystko kocha człowieka i to jest dla niej najwazniejsze. Jestem pewna, że miłości jej nie za braknie. Tylko oby Pani cierpliwości wystarczyło :loveu: :multi::multi::multi: [B]Przyjechała paczusia z puszeczkami dla kocików :multi::multi::multi: BARDZO, BARDZO DZIĘKUJEMY :loveu:[/B] :loveu:[B][COLOR="#ff00ff"][SIZE="1"]paczka od enia i evita - dziękuję :loveu:[/SIZE][/COLOR][/B] [IMG]http://images43.fotosik.pl/478/a05bf8a1fc820681med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/477/7382005ec77130cbmed.jpg[/IMG]
-
Młoda, bardzo mądra Lola porzucona przy drodze ze szczeniaczkiem..
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
I jak tam? -
[quote name='Asiaczek'][B]Pipi[/B] - co Ty na to? Pzdr.[/QUOTE] Już podałam namiary na ten domek dla dreag. Czekam na wiadomość, czy coś z tego będzie. Bardzo bym chciała, bo sunia w potrzebie i ludzie w potrzebie. Nie chciałabym żeby kupili sobie sunie w pseudo, bo myślą o tym, jak nic nie znajdą. Myslę też, że będzie dobrze i wezmą Heksę, bo to bardzo podobna sunia do Rity, tej od Kamy210. Trzymam kciuki.
-
[B]Bardzo pięknie dziękujemy Wszystkim, którzy przyczynili się do tego. Fona, Tobie bardzo dziękuje :loveu: i Tobie Ciociu Evita :loveu: [/B] :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: [B][SIZE="5"][COLOR="#ff00ff"]UWAGA ! ! ! [SIZE="3"]Mam sprawdzony domek dla suki ON-ki, wysterylizowanej. Jest dobrze ogrodzony teren, buda, kojec w razie czego. Państwo chcą zeby była w miare młoda, żeby dłuuuuugo z nimi była. Poszukują takiej suki, która nie zna mieszkania, która nie będzie sie do niego pchać. Maja kota persa, który żyje na zewnątrz, a jak jest mróz, mieszka w kotłowni. Suka też będzie nocować w kotłowni, lub w pomieszczeniu gospodarczym - zadbanym. Jeśli ktoś ma taką sunię, moge podać namiary na pw. Dobry dom.[/SIZE][/COLOR][/SIZE][/B]
-
Witaj Malagos, cieszę się, że wpadłaś - na chwilkę ;):loveu: Dusia jest wspaniała, bezproblemowa, czysta. Bardzo pogodna, zawsze uśmiechnięta. Nie wiem ile waży, ale na moje oko bedzie z 15 kg. Pozdrawiamy niedzielnie i mroźnie :santagri::tree1:
-
Zapraszam do Biedusi, choć na chwilkę.
-
[IMG]http://images38.fotosik.pl/462/a77e035ae3015707med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/463/2d578fc00bb71a90med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/465/84315ac740fc58dfmed.jpg[/IMG] a teraz, o tym, jak koty sobie radza [IMG]http://images40.fotosik.pl/454/762aa45c54b53e72med.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/451/20229d6d5e859833med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/467/4c84ac6b61b013e3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/303/d58ce4ecf6c2a107med.jpg[/IMG]
-
[quote name='dreag']Robiłaś może zdjęcia Białej:cool3:? I ponawiam pytanie o zwrot dotychczas poniesionych kosztów;).[/QUOTE] Przepraszam za te zdjęcia, już się poprawiam. Kosztów na razie nie poniosłam, karmę dla niej jeszcze mam, dziekujemy. [IMG]http://images37.fotosik.pl/445/6017eb7c7a2e5f08med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/451/834375665acdebf0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/464/1ff8141d6b52cc81med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/457/a663d9dca8686795med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/443/5cfe3ddffa79a943med.jpg[/IMG] jeszcze kilka innych piesów [IMG]http://images47.fotosik.pl/468/2d2daeb2716c50f3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/463/8569a9f0f22f2be0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/469/bd081879cecdf4b4med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/469/bd081879cecdf4b4med.jpg[/IMG]
-
Piękna ON -ka, ma brzuch jak bęben, ale nie jest w ciąży.
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy, wszystko u niej dobrze. Wychodzi regularnie pobiegać. Najchętniej tylko ze mną. Teraz jest tak, że po jednym, dwa piesy wypuszczam do niej i pilnuję. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ona atakuje. Bo jest wszystko dobrze, chodzimy sobie i ona obok i jakis czas jest dobrze, ona nawet zaprasza do zabawy. Potem ni z tego ni z owego atakuje. Jest bardzo szlachetna, bo ostrzega warknięciem. Jesli pies odejdzie, to ok, ale jeśli nie, to juz ona na nim siedzi. Na szczęście wystarczy, że krzyknę, to puści. Z wszystkimi psami nie ma mowy zeby była, bo juz raz tak było, że rzuciła się na Adasia, ja krzyknęłam, a wszystkie psy na nią. Próbowałam rozgonić towarzystwo, ale się nie udało. Tłukli się dalej, to ja odeszłam. Kilka z nich odstąpiło od walki i poszli za mną, a Leda uciekła wtedy do budy. Obeszło się bez krwi i ja pomyslałam, że teraz to Leda juz nie będzie, bo przekonała się, że nie warto. Następnym razem było to samo. Ona czy ja jestem obok, czy nie, to atakuje bez zdania racji. Nie mogę załapać dlaczego tak robi. Dlatego teraz albo chodzi jak psy w domu, albo chodzi z jednym, góra dwoma i wtedy jest w miare dobrze. W miarę, bo też potrafi warczeć, ale dziś np. Luka poddała się i ta odeszła. Ogólnie jest dobrze, bo już nie siedzi tylko w budzie i w kojcu. Zauwazyłam, że woli załatwić się na zewnątrz. Staram sie wypuszczać o tych samych porach. -
A kto to taki? napisz proszę. No i słabo widać. Czy to ten piesek z lasu?
-
Jak to, dlaczego zlikwidowano? Przecież to nasz kontakt z hotelami. Jak zaczniecie każdemu tak na meile odpowiadać? Dla mnie to nie do przyjęcia.
-
Teraz jest bezpieczna, szczęśliwa, ale nie może zostać u mnie, ponieważ w mieszkaniu mam 14 psów, a w sumie 18 i ciągle w kolejce czekają bezdomne. [IMG]http://images47.fotosik.pl/468/2d2daeb2716c50f3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/463/8569a9f0f22f2be0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/443/782fe0f1e4523f7amed.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/463/2d578fc00bb71a90med.jpg[/IMG] Dusia będzie wysterylizowana w następnym tygodniu i zaszczepiona.
-
To był jej dom, a na szyi "obroża" [IMG]http://images35.fotosik.pl/242/3477b331cfa09a9dmed.jpg[/IMG] na zdjęciu nie widać, ale nim do niej doszłam, miałamwodę w butach [IMG]http://images39.fotosik.pl/401/6bf58fa58ee1bd83med.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/389/e934a4d33d798613med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/405/0a5450eea68c6d8cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/389/0425c80ed88e25d2med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/406/db7893fcf862e82cmed.jpg[/IMG]
-
Nazywam ją Dusia-Biedusia. W ubiegłym roku, spotkałam się na trasie Wysokie Mazowieckie - Zambrów z Evelin, aby przekazać jej psa, którego powiozła dalej w Polskę do DS. Przy przekazywaniu podeszły do nas dwa zabiedzone koty, które zapakowałam do samochodu. Evelin odjechała, a ja postanowiłam podjechać do pobliskiej wsi, żeby się rozejrzeć. A nóż widelec, to czyjeś, tylko zabłądziły? Okazało się, że ktoś je podrzucił, ale zupełnie nie odnalazły sie w wiejskim środowisku. Powoli stały się szkieletami. Rozmawiając z człowiekiem, który robił ogrodzenie przy pierwszej posesji we wsi, zauważyłam przy stodole uczepioną na łańcuchu suczkę. Bardzo szczekała na mnie, a człowiek powiedział "niech pani nie podchodzi, bo ona jest bardzo zła" . . . .podeszłam, podałam rekę, obwąchała i. . .polizała. Nie była wychudzona. Miała tylko b. krótki łańcuch i była bardzo zakleszczona i zapchlona. Do tego stopnia, że miała między łopatkami ranę, a pchły pastwiły się. Piły sobie po prostu krew. W garnku, owszem była woda, deszczowa pewnie. W środku glony zielone, piach i trawa, która znalazła się tam przy okazji koszenia pewnie. Oczywiście zrobiłam co należy. Wodę piła, rzygała, ale dalej piła. Dowiedziałam się, że jej pan umarł, a "zapiśniki" odziedziczyli krowy, które przyjeżdżają rano i wieczorem oporządzić, wiec i ją karmią. Nie puszczają z łańcucha, bo ucieknie, a tu potrzebny jest pies, ponieważ nikogo nie ma. Napoiłam, nakarmiłam i pojechałam z kotami do domu. Sunia została. To był czerwiec. Od tamtej pory, za każdym razem, kiedy spotykałam sie z Evelin w Zambrowie, zajeżdżałam do suni i za każdym razem było tak samo. Robotnik ogrodzenie zrobił i całymi dniami sunia nawet nie miała na kogo poszczekać. Nasze spotkanie wyglądało tak, że dostała jeść, chodziłyśmy na długi spacer/na łańcuchu prowadzałam/, a potem zostawała sama. Któregoś razu postanowiłam odszukac własciciela Dusi. Nikt nie chciał podac mi adresu, ale poszłam w końcu do sołtysa i otrzymałam nr telefonu. Zadzwoniłam i dowiedziałam się, że tak musi być, że dzieci ją karmią, a zanim on wydoi krowy, to się z nią bawią. Potem jadą do domu i tak musi być. Zapytałam, a co z nią będzie jak zasypie, jak przyjdą mrozy? jak i kto będzie do nich jeździł. Pan odpowiedział, że "zawsze ktuś dojedzie pani. No może nie co dzień, ale ona ma sadło, da radę". Rzucił coś w rodzaju, że może zabierzem do siebie, tylko, że ja już mam kilka psow i że może ja bym chciała, to "brać jom, bo faktycznie nie wiem co bedzie, moze łoddam jo komu, a na wiosne weźmiem, postawim innego, no bo w zimie kto tam polezie" Latem do jesieni było względnie. Jak zajeżdżałam, to wody nalewałam tyle, że miała na jakiś czas, jeść dawali, no to co? nie jest tak źle, inne mają gorzej, pomyślałam sobie. Aż do następnego razu. Zajeżdżam i oczom nie wierzę. Przestawiona w drugie miejsce, bo w stodole zrobiono drzwi. Dusia wylądowała obok w chlewie, gdzie nie dali jej nawet budy, ba, nawet słomy na beton nie rzucili. Na przeciw drzwi wielkie drzwi wejściowe dla krów. Nie domknięte, bo połamane. W środku chlewa nie ma nikogo, tylko Dusia, kotek, który bardzo sie bał, nie zaufał mi i przeraźliwy przeciąg. Ledwo stamtąd odjechałam. Zryczałam się, ale pomyślałam, że przecież nie mogę, przecież kolejna suka, w dodatku ma własciciela. Postanowiłam zadzwonić , jeszcze pogadać, tak po ludzku, od serca . . . . .Usłyszałam tylko "pani, tak musi być, nic jej nie bedzie, toż zyje, prosze pani". Wystarczyło, już nie miałam serca jej tak zostawić na zimę. I cieszę się, że ją zabrałam, bo pewnie by już nie zyła. Zresztą nie myśle o tym. Dusia jest u mnie. [IMG]http://images35.fotosik.pl/242/658600d3793779ffmed.jpg[/IMG] Bardzo prosimy o ogłoszenia. Dusia jest bardzo grzeczna, nie niszczy, nie brudzi w mieszkaniu. Lubi zabawy z psami, jest do nich bardzo przyjaźnie nastawiona. Z kotami też nie ma problemu. Lubi przebywać na podwórku, ale na noc nie chce zostawać na zewnątrz. Może mieć ok 2, góra 3 lata. Jest średniej wielkości. Taki mini ON. Lubi dzieci. Sprawdzone na dzieciach w wieku szkolnym. Jak by było z mlutkimi, nie wiem, nie mam jak tego sprawdzić, ale myślę, że bez problemu. Na początku do obcych jest nieufna, nawet szczeka, ale na pewno nie ugryzie. Nie ma w niej agresji. Jest kochanym psiakiem.
-
Nawet nie wiesz, jak sie ucieszyłam z tej wiadomości, dziekuje :multi::multi::multi:. Ciągle o niej myśle ale nie miałam odwagi już pytać :oops:. Wiem, że tyle czasu minęło i to śmieszne zawracać komuś głowe. Z drugiej strony wiem, że ona jest blisko Ciebie i gdyby cos było nie tak, to bys wiedziała. tak, czy owak, baaaardzo sie cieszę :multi: i z niecierpliwościa bede czekała na Bezunię. Ajjjj, na zdjęcia tożżżż :loveu::loveu::loveu:
-
Mam koleżankę, która na swoją teściową nazywa moherowy beret. Po burzy zawsze wychodzi słońce . . . . .:loveu:
-
No własnie, Adaś???? Widzisz eni, beret pomaga? kupcie dla mnie co? Założę wątek Adasiowi. To idealny chłopczyk. Tak o nim nic nie pisze, bo i pisac nie ma co. On jest, ale tak jakby nie było. Jest zdrowy, wesoły, zgodny z psami i kotami, czysty. Na początku z Misiem byli wrogami nr 1, ale teraz jest ok i razem spią. Nie ucieka, nawet przez najniższy płotek nie skacze, pilnuje sie domu. Jest kochany. Tak szczerze, to nie wiem dlaczego jeszcze nie w nowym domku.I to piesek i wykastrowany???? Trzeba wziąć się za niego - tak, koniecznie. Dziś mam robotę, muszę chate trochę bardziej "świątecznie" posprzatać, bo stary jedzie. Ale jutro biore sie za Adasia i Miłkę i Dusię/Biedusię/.
-
RITA-ONka z Szydłowca - nie zapeszamy - ale ma dom :)
Pipi replied to anita_happy's topic in Już w nowym domu
A ja chciałam powiedziec tylko, że jestem z Panią, przyszłą opiekunką umówiona w środę na wizytę przedadopcyjną. Pani sama do mnie dzwoniła. Nie mogłam wcześniej dostać się do miasta, ale na środe będe miała doświadczonego kierowcę, który mnie zawiezie. Kama210, nie gniewaj się, że tak się ślimaczy ta wizyta - Zima zła:cool3: Trzymam kciuki za Ritę, będzie wszystko dobrze :kciuki: