-
Posts
1204 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shin
-
[quote name='badmasi']Walnąć dzieciaka bym się nie zdecydowała, swojego dziecka też nie biję ale capnęłabym za rękę, przytrzymała i zaprowadziła do rodziców.[/quote]Co prawda w nie-psich okolicznosciach, ale tak kiedys wlasnie zrobilem, capnalem dzieciaka i do opiekuna chcialem zawlec. Skonczylo sie na... pogryzieniu. A dzieciak wyladowal w krzakach, z info do opiekunki, zeby zalozyla bachorkowi kaganiec. [quote name='badmasi']Przemoc rodzi przemoc.[/quote]Dokladnie. Ktos atakuje mojego psa, ktos obrywa - proste :eviltong: [quote]Dla mnie siła argumentów jest mocniejsza niż prawo pięści.[/quote][B]Zawsze[/B]? Nie ma dla ciebie mozliwosci, zeby agresywnego psa czy przechodnia sila odgonic? Lepiej, zeby taki dzieciak mi okladal kijem psa, i pies, tracac zaufanie do przewodnika [bo przeciez pozwala, zeby mu sie krzywda dziala!] sam przejal inicjatywe? Zapewniam, ze trzepniecie po lapskach dzieciaka zaboli mniej, niz spotkanie z psem, ktory jednym klapnieciem kruszy kosci :roll: [quote]Co innego w obronie własnej, uzasadnionej.[/quote]No wlasnie! Obrona wlasna, lub wlasnego psa [bo sam sie ma nie bronic, skoro wlasciciel przy nim jest] to 'oczywista oczywistosc', a jesli argument slowny nie dziala, to trzeba przejsc do czynow, a nie bezradnie sie gapic, jak ci psa ktos leje :roll: A ci ludzie to zamiast wyzywac, powinni podziekowac jeszcze. Jakbym ja mial dzieci, i ktores z nich tak zrobilo, to bym wlasnie podziekowal - za to, ze uchronili moje dziecko przed byc moze zlamana koscia, byc moze bliznami, byc moze szyciem - za to dzieciak mialby przerabane :mad:
-
Orty, interpunkcja, naduzywanie znakow zapytania. Popraw swoje posty, zeby byly po polsku, nie po polskawemu-trollowemu, to ani twoje tematy nie beda wywalane, ani nikt sie czepial nie bedzie.
-
[quote name='Kinia']W Cieszynie ciągle się płaci[/quote]Placic moze i sie placi, ale nie [I]podatek[/I] :eviltong:
-
[quote name='asiajarzynska']W 2009 roku w Bydgoszczy nie płaci się podatku od posiadania psa.[/quote]Od 2008 roku w calej Polsce nie placi sie [I]podatku[/I] od posiadania psa, co najwyzej oplate, ale nie wszedzie :eviltong:
-
Net nie pozwala mi zapoznac sie z tekstami podanymi przez taks, jednak udalo mi sie tego twojego pdfa sciagnac i z tego co widze, jest tam napisane:[quote]projekt Prezydenta Miasta[/quote]Poza tym nie ma daty, podpisu, numeru uchwaly. W kazdym razie, to TY mieszkasz w Krakowie, wiec TY powinnas sie swietnie orientowac w prawie miejscowym, nie osoba mieszkajaca na drugim koncu Polski. Wczesniej to olalem, ale teraz mnie zirytowalas, to zapytam: pisalas, ze 'placimy', czyli ty tez placisz - jak duzo placisz i komu? Z tego co widze, to sama sie nie orientujesz - najpierw ze 22zl, teraz podajesz text, ze 25, smiem wiec twierdzic, ze nawet jesli w Kraku jakas oplata jest, to ty jej nie placisz :diabloti:
-
Net mi dziala z predkoscia galopujacego slimaka, wiec nie sprawdze, ale pamietam ze pare miesiecy temu z kims na dogo rozmawialem na temat podatek/oplata i gdzies w tej dyskusji pojawila sie strona bodajze Biura Informacji Publicznej Krakowa, gdzie wlasnie bylo wyraznie napisane, ze oplata zostaje zniesiona. Co do podanego linka, pozwole sobie zacytowac: [quote]Zgodnie z Uchwałą Rady Miasta Krakowa nr LXVI/553/00[/quote]00 na koncu = 2000. Przestarzaly przepis.
-
Nie ma sprawy :lol:
-
Bo to nie jest tak, ze jak sie raz ustanowi podatek, to nie mozna odpowiednia ustawa go zmienic czy zlikwidowac ;) Po prostu zmienilo sie prawo i podatek od posiadania psa zniknal, jednak zeby nie bylo nam za dobrze, to zafundowali nam oplate :eviltong: Hmmm... jakis przyklad by sie przydal... troche naciagany, ale niech bedzie: kiedys w miastach predkosc maksymalna byla 60km/h. Pozniej zmieniono na 50, a i tak na pewnych odcinkach sa inne ograniczenia - 40, 30, 20. No i niby na terenie zabudowanym obowiazuje to 50, ale czasami podnosza to do 70, bo chodniki sa od jezdni oddzielone czyms. Tak jak z tym podatkiem - zostal po prostu usuniety z polskiego prawa, bo byl to martwy przepis, a gminy kombinowaly tylko, jak go obejsc. Po to wprowadzono oplate - zeby te gminy, ktore wychodzily na tym na plus nadal mogly to robic, a te, ktorym sie nie oplacalo i bylo to dodatkowe obciazenie budzetu - mogly zrezygnowac. Eh, godzina juz pozna, to i przyklad do kitu :oops:
-
[quote name='Neczka']To [B]podatek[/B], który jest obowiązkowy już nie obowiązuje, ale trzeba uiścić [B]opłatę[/B], która nie jest obowiązkowa :hmmmm::grin:[/quote]Ok, sprobuje jasniej. Podatek, tak ogolnie, nie wnikajac juz czy od psa, czy sprzedazy, jest obowiazkowy. Jezeli gmina moze cos przy nim grzebac, to co najwyzej regulowac sprawy typu wysokosc - nie moze ustalic, ze nie pobiera tego podatku. Przy oplacie sprawa jest o tyle fajniejsza, ze jezeli z jakiegos powodu gmina nie chce brac za cos kasy, to nie musi bawic sie w podatek wynoszacy 1zl, tylko po prostu podejmuje uchwale, ze nie pobiera takiej oplaty.
-
[quote name='Neczka']A ta opłata... to różni się czymś prócz nazwy od podatku ? :diabloti:[/quote] Dla nas nie bardzo, bo jak jest oplata, to i tak placic trzeba :eviltong: ale dla gminy to sie bardzo rozni. Podatek jest obowiazkowy, i czy gmina chce, czy nie chce, czy jej sie to oplaca, czy nie - sciagac to musi. Wiele gmin mialo nie dosc, ze minimalna sciagalnosc, to jeszcze zmuszenie psiarzy do placenia bylo nieoplacalne, bo wiecej sie wydawalo na te monity i inne sztuki, niz wplywalo do kasy. Oplata nie jest obowiazkowa, czyli gmina moze sama ustalic, czy chce ja wprowadzac, czy nie. Ofc jak wprowadzi, no to musimy placic :eviltong: ale wiele gmin skorzystalo z mozliwosci oficjalnego zrezygnowania z tej farsy [zamiast przymykania oka na nieplacacych i podatek w wysokosci 1zl :roll:] i z tego co wiem, to np. w Krakowie za psa sie nie placi nic.
-
[quote name='Neczka']Więc dlaczego, kiedy spóźniłam się ostatnio z podatkiem, przyszło mi zawiadomienie, żeby jak najszybciej zapłacić... ?[/quote]W naszym kraju [B]od 01.01.2008 nie obowiazuje[/B] [B]podatek[/B] [B]od posiadania psa[/B]. Moze przyszlo zawiadomienie o [B]oplacie[/B]? Jezeli bylo to zawiadomienie o niezaplaconym podatku, byl to ewidentny blad osoby je wystawiajacej. Moglas sie nawet o to klocic, ale i tak zaplacic musisz :eviltong: Jezeli ktokolwiek twierdzi, ze podatek od posiadania psa obowiazuje w tej chwili w Polsce - prosze mi dac tresc ustawy :evil_lol:
-
Jeszcze bym dodal rottweilera, rodwajlera i wszelkie pochodne, chociaz niektorzy myla rotta z... dobkiem.
-
[quote name='vege*']No bo tak zazwyczaj jest :evil_lol: jak pies nie jest zbytnio zadbany i jest rasowy(R=R) to ludzie biorą go za zwykłego kundla:eviltong: [/quote]Moj jest zadbany, blyszczacy i w ogole, a tez go ludzie za kundla biora :evil_lol: Najczesciej za miksa bernenczyka i labradora [???], lub skundlonego rottweilera - i czesto po spojrzeniu widac, ze jak mowie, ze to duzy szwajcarski pies pasterski, to sa swiecie przekonani, ze wymyslam :evil_lol:
-
Sam kiedys sie zastanawialem nad wilczakiem, ale hodowcy mi go wybili z glowy :evil_lol: Ale pamietam co sie na wystawie dzialo, jak wilczaki byly - patrzcie, patrzcie, ze ci ludzie sie tak nie boja, ale czy to w ogole legalne jest, zeby wilka trzymac, ale te wilki sie musza meczyc na smyczach, ciekawe jak je oswoili, mamo mamo kup mi wilka... :evil_lol: Swoja droga, to czy ludzie w zyciu wilka nie widzieli? Owczarek - wilk. Husky - wilk. Malamut - wilk. Byle bylo w miare duze, mialo gesta, nie-gladka siersc i byle mu uszy staly - wilk. Szkoda, ze nie mamut :roll:
-
[quote name='zmierzchnica']shin - chyba "owczarek niemiecki" jest poprawnie, w żadnych tekstach czy książkach nie spotyka się nazwy "alzacki" ;) Tylko czasem ludzie tak mówią i się dziwiłam zawsze skąd to się wzięło. Dzięki za wyjaśnienie :p[/quote]Nie twierdze, ze alzacki jest nadal oficjalna nazwa, jednak dosc czesto sie ja jeszcze spotyka, biorac pod uwage, ze jestesmy ponad 60 lat po wojnie :shake: A co do wystepowania w ksiazkach... czego sie Bridget Jones bala?! Ze na starosc ja owczarki alzackie zezra! :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Apbt_sól - nie wiem, w ktorym momencie przestalismy miec staroniemieckie, a zaczelismy zwykle niemieckie, wiem tyle, ze nazwa ta [w UK] pojawila sie jakos w okolicy pierwszej wojny swiatowej, ale stosowana jest ogolnie do owczarkow niemieckich, chyba bez rozroznien.
-
[quote name='agnicha']Najważniejsze, żeby była pełnoletnia :eviltong:[/quote]W zasadzie to nie musi byc, przeciez pietnastki sa juz legalne :evil_lol::evil_lol::evil_lol: ale nie chcialem wzbudzac skandalu obyczajowego :eviltong: [quote]Mój ojciec na jamnika mówił "wilczurek" :evil_lol:[/quote]Na mojego [duzy szwajcar] czasami mowia, ze to sarenka [bo od malego byl dosc sportowo zbudowany, a ze zdarza mu sie chorowac, to i wage traci - ostatnio wygladal, jakbysmy z beznadziejnego schronu go wzieli :shake:]. Wchodzi czlowiek do domu, widzi poslanie jak na doga: - O boze, ale to musi byc wielki pies! - Nieeee tam, taka tam sarenka... i jak ofiara sie uspokaja, wkracza sarenka - 50kg :evil_lol::evil_lol::evil_lol: zmierzchnica - nazwe 'owczarek alzacki' wprowadzila Wielka Brytania z okazji ktorejs wojny swiatowej. Pamietasz moze jak Francja sie wypiela po 11.09 na USA, nie chciala robic ataku na Irak/Afganistan/cokolwiek, i juesejanczycy z french fries zmienili nazwe fryt na freedom fries? :evil_lol: Na tej samej zasadzie wlasnie tam byla zmiana nazwy ONkow - oficjalnie teraz chyba znowu sa niemieckie, ale nadal funkcjonuja w mowie potocznej alzackie.
-
[quote name='filodendron']No przecie amstafa nie ma na tej sławetnej liście.[/quote]Dlatego jest w '' :eviltong: [quote]Żartuje, żartuje, wszystkie ttb są ekstra i to samo by się stało, gdyby tam był ON przywiązany do tej nieszczęsnej ławki. Naprawdę. Albo agresywny york na ten przykład - może nie to samo, ale też ryzyko. (Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać)[/quote]Alez prosze. Chociaz tu troche sie nie zgadzam. Jezeli bylby to jakikolwiek duzy pies, to moze skonczyloby sie tym samym, ale mysle, ze mogl tu zadzialac tez stereotyp amstaff = agresja, przynajmniej dopoki nie ruszyl w strone gliniarza - wtedy to nie wazne czy to ON, AST, czy podhalan, i tak pewnie by sie skonczylo na odstrzale. [quote]Nie no... poważnie tak myślisz, że niby ona tego beagla kontra tego amstafa (znaczy dużego psa) z premedytacją i bez związku z leżącym opodal człowiekiem? Wow, to rzeczywiście do dna głupoty byłoby bardzo daleko. [/quote]Po prostu nie wierze, ze bezinteresownie sobie podeszla z psem, zeby sprawdzic czy koles zyje. Jezeli kierowala sie dobrocia serca, to mysle, ze uwzglednilaby pilnujacego goscia psa. Po prostu... no nie wierze, ze zobaczyla lezacego czlowieka i z obledem w oczach rzucila sie bez sekundy zastanowienia :eviltong: A serio - niestety za czesto sie widuje, jak wlasciciele mniejszych psow wrecz podpuszczaja je do ataku na osmyczowane [i czesto tez zakagancowane] duze... :shake: Bo jaki moj Pimpus jest odwazny, ah, ah, nie boi sie takiego potwora - i zachwyt w oczach, a Pimpus toczy piane z pyska :shake: Sam jestem wlascicielem 50kg milosci do stworzen wszelakich, ale moj bestyj sie jezy na widok niektorych psow. Ot, taki odruch - tak, bedzie sie z nimi chetnie wital, ale irokeza stawia. Zdawaloby sie, ze zjezony kawal futra na grzbiecie [i na glowie wlasciciela :eviltong:] + skrocenie smyczy + uspokajajace przemawianie do psa jest wystarczajacym sygnalem, zeby ktos mi sie nie pchal ze szczerzaca sie kulka WRRR, nie? Nie... Poza tym, smutna refleksja patrzac na cukrzykow czy epileptykow, ale... tak z reka na sercu, poki nas/naszej rodziny to nie dotknie, to ilu z nas widzac lezacego na lawce bezdomnego czy jakiegos 'podejrzanego' typa sie zainteresuje na tyle, zeby podejsc? I tak dobrze jest, jesli skonczy sie to zadzwonieniem na 112 i poczekaniem na przyjazd karetki/policji... Przy tym jak w Polsce mozna byc o najrozniejsze dziwactwa oskarzonym, to ja tylko dzwonie. Nie chce podchodzic, dotykac, sprawdzac czy zyje. Pozniej sie okaze, ze takiemu zapitemu prawie na smierc gosciowi zniknely ostatnie pieniadze na wodke i to ja bede mial problemy, bo bede posadzony o kradziez :roll:
-
[quote name='NatiiMar']P.S. Pomylić się w pisowni pittbull czy pitbull to pikuś. Gorzej przecież powiedzieć picbul,lablador,albo trrerier,bo i tak słyszałam....[/quote]Wkurzaja mnie te porozrzucane wszedzie resztki szkla :mad: A wracajac do pisowni - ja tak uparcie pisalem, bo kojarza mi sie nie z pit, tylko z... Pittsburghiem :evil_lol:, ale sie poprawie :eviltong: Labladory mnie nie ruszaja, ale jak jest lablador retiwer to juz owszem, tak samo jak irytuje mnie nazywanie owczarkow niemieckich wilczurami. Mi tam wilczur kojarzy sie z wiejskim burkiem, ktory ma po prostu dluzsza siersc i stojace uszy, a poza tym to z ONem ma tyle wspolnego, co ja z baletnica :roll: Natomiast kolega apaczkrk IMO przegial i sam sie okazal chamem. Ok, facet pchal sie lapami do szczerzacego sie psa, ale po co to: [quote]jest głupek a nie psiarz, bo jakby był takim wielkim psiarzem to w 30 stopniowym upale siedział by z psem nad wodą a nie z laską co mogła by być jego córką[/quote]? Chyba mamy nieco inna definicje grzecznosci, jezeli wedlug ciebie [quote]Więc ja mu grzecznie że (...) jest głupek a nie psiarz[/quote]Przy okazji - zyjemy w wolnym kraju i gosc ma prawo sobie przygruchac nawet i goraca osiemnastke, jesli na niego leca. I akapity. Stosuj je.
-
[quote name='filodendron']Ja bym tak znowu na właścicielkę beagla nie najeżdżała. Widzę leżącego człowieka, to podchodzę sprawdzić, czy pijany, czy może zawał, cukrzyca, omdlenie itp. Inna rzecz, że mogła przedtem przywiązać swojego psa do drugiej ławki, ale może to był impuls. Właściciele ttb chyba też czasem mdleją, czy nigdy? ;) Lepiej nie mdlejcie, bo po tej historii już chyba nie będę sprawdzać ;)[/quote] Doswiadczenie zyciowe mowi, ze nawet jezeli ktos poczuje chec pomagania [rzadko], to najpierw zabezpieczy siebie i tego prowadzonego przez siebie psa. Zwlaszcza, jezeli ma zamiar podchodzic do kogos, przy kim sterczy pies z ras 'agresywnych' ;) Doswiadczenie zyciowe rowniez mowi, ze ludzie sa [B]bezdennie glupi[/B] :shake:, wiec podejrzewam, ze jednak babeczka z beaglem po prostu postanowila sprawdzic, czy jej piesek da sobie rade z bestyjkiem przyczepionym do lawki [bo to bezpieczne, jakby co, to zabiore swojego, a tamten zostanie, haha!], lub po prostu podlazla ze swoim za blisko, juz nie wazne czy w celu prowokowania, czy nie zauwazyla.
-
Po raz kolejny: w Polsce od jakiegos czasu podatek od posiadania psa nie obowiazuje. To, o czym piszecie to co najwyzej oplata. Ale miloby bylo, gdyby tam, gdzie ja sciagaja zwolnione byly kastraty [bo schroniskowce powinny bez dwoch zdan do tej grupy nalezec].
-
[quote name='Saite']A co to jest ten "pittbull"? I czym się różni od pi[B]t[/B]bulla?[/quote]To czesto wystepujacy blad, ktory sobie zapamietam. Btw, skoro juz mowimy o poprawnym pisaniu tej nazwy - poprawnie jest razem czy osobno? Powinno sie chyba pisac to osobno, ale na dogo panuje pisanie lacznie...?
-
[quote name='NatiiMar']Powiem raz jeszcze-każdego psa można nauczyć wszystkiego tą właśnie metodą.[/quote] Moim nieskromnym zdaniem jest to stwierdzenie rownie trafne co to, ze kastracja nie ma nigdy zadnych negatywnych skutkow ubocznych, wszystkie labki sa nieagresywne, a wszystkie ONki sa nadzwyczaj inteligentne i same sie wyszkola :eviltong: Nie ma metody, ktora by byla w stu procentach skuteczna, zawsze, wszedzie i do kazdego psa, bo kazdy pies jest inny. Nie kazdego psa mozesz nauczyc chodzenia na dwoch lapach, bo maja takie a nie inne ograniczenia fizyczne, tak samo nie kazdego dasz rade wyszkolic pozytywnie - z powodu ograniczen psychicznych. No ale nie robmy offtopa, wrocmy do nazewnictwa :evil_lol: [quote]PICBUL[/quote]Nie wiesz co to picbul? To taki nierasowy pittbull - pic na wode i fotomontaz :evil_lol::evil_lol:
-
Chlopie, ORTOGRAFIA! Na samej rasie sie nie znam, ale hodowca, ktory opowiada tylko jakie te psy sa super i bez wad to zaden hodowca. Kazda rasa ma jakies wady, a porzadny hodowca, chcacy dla swoich szczeniat dobrze, powinien potencjalnego nabywce poinformowac o ewentualnych chorobach rasy, nie mowiac juz po prostu o jej wadach! No i sorka, ale do hodowli trzeba pojechac i obejrzec psiaka, zwlaszcza jezeli chcesz przyszlego championa - wydrukuj sobie wzorzec, wykuj na pamiec i wtedy szukaj psiaka - zaden nieuczciwy ci nie wcisnie psa ewidentnie niehodowlanego. Jedno [poza ortami :mad:] w twoim poscie mi sie nie podoba: z jednej strony juz-juz tak, juz natentychmiast, nie kupiles tamtego szczeniaka tylko dlatego, ze cos ci wypadlo, ale teraz pytasz o charakter rasy? To chyba sie wczesniej trzeba dowiedziec, zastanowic, przemyslec 15 razy, czy aby napewno dasz rade sie wlasciwie zajac psem danej rasy i wtedy szukac hodowli, a nie najpierw na necie poogladac sobie zdjecia pieskow i wsio, bo takiego chce i juz :roll:
-
[quote name='evl']ja nie widzę, jaka to podeszwa, ale jak mi się zdarza czasem w glanie wleźć w kupę i też ślę moc ciepłych myśli do właściciela psiaczka :evil_lol:[/quote]Uwierz mi, ze glan to nie to samo, co taka jodelka :evil_lol: [URL="http://www.tennis-warehouse.com/viewlarge.html?PCODE=WMT2WN"]Wilson Trance II Men's Shoes White/Navy[/URL] tu przykladowa fotka, ta sama co w poprzednim poscie dalem.
-
[quote name='apaczkrk']No moze to sie wyda niedorzeczne, ale u mnie na osiedlu nie ma koszy ;) [/quote]Bo ja wiem, czy niedorzeczne... raczej smutne i takie typowo polskie :shake: Teraz to na wsi mieszkam, wiec w ogole kosza sie tu nie uswiadczy poza prywatnymi posesjami, ale jak mieszkalismy w miescie to tez byl problem ze znalezieniem tego cudu, co sie koszem zowie. Miedzy moim blokiem, a blokiem mojej babci [kilometr] stoi jeden [tak, JEDEN] kosz. W pobliskim pseudoparczku nie uswiadczylem kosza zadnego, chociaz w drodze do tego parku chyba jakis gdzies byl... :hmmmm: Ja tam nie mowie, ze co 10 metrow powinny kosze byc, ale wydaje mi sie, ze nikt nie bedzie robil wyprawy do amazonskiej dzunglii z doktorem Jonesem, zeby moc psia kupe wywalic :evil_lol: zWiErZaKoMaNkA - na ogrodzie jest o tyle fajnie, ze nie trzeba sprzatac od razu, nie? Chociaz jak cala zime nie sprzatalismy [snieg!], to przy okazji roztopow bylo... ciekawie :evil_lol::evil_lol: No i wiadomo, ze w lesie sie nie sprzata, w koncu po sarenkach lesniczy nie sprzata, nie? :eviltong: No chyba, ze psisko walnie na srodku sciezki, to jakos to na bok wywalic by wypadalo, po prostu tak, zeby nikt w to nie wdepnal. Btw, nie wiecie jakie to uczucie g... z podeszwy zmywac, poki nie wdepniecie w nie w butach do tenisa, a konkretnie na maczke :loveu: Prosze bardzo, taka podeszwa: [IMG]http://1.1.1.3/bmi/img.tennis-warehouse.com/big/WMT2WN-big.jpg[/IMG]