Jump to content
Dogomania

shin

Members
  • Posts

    1204
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by shin

  1. *pad na kolana* blagam, prosze, nie robmy i z tego watku pola do walk mieso-niemiesojedzacych, bo niedlugo z dogomanii trzeba bedzie serwis przemianowac na wegemanie :evil_lol: Ale swoja droga, Agata_B, czy uwazasz w takim razie jakies 90% Polakow za potwory tylko i wylacznie dlatego, ze jedza mieso? Edit: oho, powrot Skaczacych Postow of Doom :evil_lol:
  2. Prawde mowiac, to sie nie interesowalem specjalnie tym tematem, po prostu gdzies czytalem, ze we Wloszech konina jest mniam, a w Polsce, coz... Zreszta temat nie dotyczy transportu, a tego jakie mieso jest w jakiej kulturze uznawane za normalne jedzenie. Anyway, humanitarny uboj to nie da sie ukryc, ze nieporozumienie, bo w ogole smierc mila nie jest pod zadna postacia, ale podam przyklad, ktory znam ze slyszenia - karmienie weza. Bardziej humanitarne tu jest szybkie skonczenie zywota myszy czy szczura przerwaniem rdzenia kregowego, czy uspienie dwutlenkiem wegla, niz wrzucenie zywego zwierzaka do terrarium, z ktorego nie ma jak uciec i czasami nawet kilka godzin czy dni przerazony czeka, az waz wreszcie sie nim zainteresuje na tyle, zeby go zezrec. Skoro o szczurach wspomnialem, to chyba ten temat wlasnie by tu pasowal. Hodowcy szczurow vs terrarysci. Dla jednych szczury sa milymi zwierzatkami domowymi i towarzyszami [kto mial szczura to wie - miniaturowy pies prawie :loveu:], a dla drugich po prostu pokarmem [dla ich zwierzat]
  3. W Polsce konina zbyt popularna nie jest, bo konie sa kulturowo traktowane jako cos w stylu 'psa, na ktorym mozna jezdzic' i naprawde wielu ludzi uwaza jedzenie koniny za barbarzynstwo, a we Wloszech jedza i nie maja z tym problemu. Dzikusy, co? :eviltong: Po prostu inna kultura i tyle. Poki zwierzeta sa trzymane w dobrych warunkach i humanitarnie zabijane, nie mam nic przeciw. Ale jesli sa trzymane jak w pseudohodowlach najgorszych, obdzierane zywcem ze skory, czy tluczone palami, zeby 'mieso bylo lepsze', to... nie powiem co, bo mi i tak cenzura wygwiazdkuje.
  4. shin

    Mity

    [quote name='Bamboo ®'] -psa musisz bić, żeby ustalić hierarchię-żeby wiedział kto tu jest panem[/quote]Na takie madrosci ludowe odpowiadam, ze dzieci tez trzeba bic, bo pozniej na bandziora wyrosna, albo na glowe czlowiekowi wejda. I to najlepiej tluc je z piesci po gebie, zeby dobrze zapamietaly lekcje. Jakos wiekszosc rozmowcow w tym momencie sie ulatnia :evil_lol: [smutne jest, ze niektorzy stwierdzaja, ze przesadzam z tym praniem po twarzy piesciami, ale przylac od czasu do czasu w tylek nie zaszkodzi...] [quote][I]"Zwierzęta są całkowicie materialne, nie ma w nich niczego, co by mogło być świadome i odczuwać cokolwiek, w tym także „[I]cierpienie, zadawane[/I]” podczas eksperymentów. Z moralnego punktu widzenia eksperymentowanie na zwierzętach jest równoważne grzebaniu we włączonym komputerze. Jedynym skutkiem bodźca dostarczonego zwierzęciu przez np. eksperymentatora jest powstały w receptorze i propagowany przez włókna nerwowe impuls bioelektryczny. Moralnie jest to bez różnicy, czy przez włókna nerwowe zwierzęcia przebiega impuls bioelektryczny, czy prąd elektryczny płynie przez układ elektroniczny."[/I][/quote]Po pierwsze, mam nadzieje, ze autor tego bedzie grzebal we wlaczonym komputerze i dzieki temu zakwalifikuje sie do nagrody Darwina, a po drugie - o ja pier**** :wallbash: kto wlaczyl maszyne czasu i przywlokl tu ten beton ze sredniowiecza? W kazdym razie, ja do mitow to bym chcial dodac ta popularna wersje teorii dominacji. Zapewniam, ze moj przechodzacy przede mna przez drzwi, bawiacy sie ze mna w szarpanie sznurow, spiacy przy schodach, walajacy sie po waskim korytarzu i jedzacy generalnie przed ludzmi pies nie probuje mnie zdominowac :evil_lol: Nie mowiac o tym, ze jednak wielu dogomaniakow tez np. spi z psami w jednym lozku. To dopiero poryte relacje wg TD, co? :evil_lol:
  5. [quote name='Saint'] Przystosowani ewolucyjnie? Tutaj z chęcią podyskutowałbym z Tobą na ten temat, ale póki co brakuje konkretów z Twojej strony ;) Robimy to od tysiącleci - zgadzam się. I co z tego? Od tysiącleci również wierzymy w Boga.. ;)[/quote] Brak konkretow, bo jak pisalem - nie jestem biologiem i najzwyczajniej w swiecie cie nie przegadam, bo sie tym nie interesuje az tak. W kazdym razie wydaje mi sie, ze skoro kiedys jakis czlowiekowaty zatlukl tego zajaca czy cos i go zezarl i od tego czasu wszyscy je zaczeli zrec, to jednak natura 'cos' zrobila, zeby ludzie nie tylko dobrze jedzenie miesa znosili, ale i bylo dla nich wartosciowe. W koncu to nieoplacalne marnowac tyle energii w byc moze udane polowanie, jesli nie przynosi to korzysci zadnej, nie? Latwiej jednak upolowac jablka czy marchewke. A mieszanie w to wszystko bogow... tak, od tysiacleci ludzie wierza w bogow, nie wazne w jakiej postaci. Ale trafiaja sie tez ateisci. Istnieja tez wegetarianie. Czaisz o co chodzi? :razz:
  6. [quote name='Saint'] [I][quote]Ale jest roznica miedzy jedzeniem miesa, a podpaleniem i wyrzuceniem psa za balkon, nie?[/quote][/I] Zasadnicza.[/quote] Ciesze sie, ze sie w tym zgadzamy. [quote]Aczkolwiek w chwili, gdy grono osób zapiera się rękoma i nogami, że zwierzęta mają duszę, a następnie odchodzi od komputera i idzie przewrócić karkówkę na drugą stronę, żeby się nie przypaliła - to coś tu chyba jest nie tak..[/quote]Nie, dlaczego? Jezeli zwierzeta moga sie nawzajem zabijac i zjadac, to czemu czlowiekowi, ktory w koncu zwierzem tez jest, tego odmawiac? Bo nie robi tego w 'starym stylu' lapania za dzide, zbierania do kupy grupki mysliwych itd? [quote]Nikt Ci przepraszać nie karze, aczkolwiek z chęcią zapytam, dlaczego musisz jeść mięso?[/quote]Juz tlumaczylem w innym watku - organizm beznadziejnie znosi brak miesa. [quote]Rozumiem futra są ok? Tak samo skórzane ubrania i galanteria? I z chęcią przeczytam również, co masz na myśli pisząc, że sztuczne rzeczy niszczą środowisko.[/quote]No wiesz, te plastiki itp. Polar mozna uznac za przyjazny, bo moze byc robiony nie tylko z nowego plastiku, ale i z tego, ktory codziennie zuzywamy, ale jednak plastik to plastik. Nie zachecam, zebysmy teraz zrzucili sztuczne ubrania i latali tylko i wylacznie w skorze i bawelnie, jednak nie tylko skora jest 'zla'. Zabijanie zwierzat dla naszej radochy posiadania fajnego portfela ze skory weza, czy futra z norek, zeby az tym innym babom galy zbielaly nie jest ok. Ale kurtka czy buty ze skory swini czy cielaka, ktory i tak zostal zabity [na mieso] juz mnie nie wzrusza. [quote]Nie prąd jest be, a elektrownie zasilane węglem.[/quote]Czyli prawie wszystkie w PL. [quote]Na temat anatomii i fizjologii układu pokarmowego z chęcią z Tobą podyskutuję, aczkolwiek obiektywnie rzecz biorąc, czytając Twój ostatni post wypełniony lekką nutką nieudolnie wplecionej ironii nie wiem, czy jesteś na to gotów.[/quote]Ah bij mnie, ja to lubie :razz: A serio - nie jestem biologiem i kopac sie nie bede o to, ze kly to kly, a skoro czlowiek od wiekow je mieso i poluje, to cos chyba w tym jest. I mean, to nie jest tak, ze dopiero ostatnio ktos wpadl na genialny pomysl zarcia zwierzat, tylko robimy to od tysiacleci, znaczy jestesmy do tego przystosowani ewolucyjnie, tak? [quote name='WŁADCZYNI']Shin oficjalnie oświadczam że ja nie mam takiego futra aby biegać nago, dlatego używam ubrań i butów. Nie używam za to skórzanych akcesoriów, futrzanych też nie.[/quote] E tam nie masz, pewnie sie golisz :evil_lol: Ok, sorka, musialem :evil_lol: Ja tez nie mam takiego futra i podejrzewam, ze wsrod normalnej/zdrowej czesci ludzkosci takiego czlowieka sie nie znajdzie. Co wiecej, ja tez nie uzywam futrzanych akcesoriow, ktore uwazam [pomijajac aspekt zwierzat] wrecz za obciachowe i jakby moje dziewcze przybylo do mnie w takim, to bym ja najnormalniej w swiecie wysmial, po czym pocalowalaby klamke. Nie uzywam tez portfeli, ani skorzanych kurtek, jednak przyznam, ze adidasy eleganckim, wyjsciowym obuwiem nie sa.
  7. [quote name='Saint']Akurat o układach nerwowych coś niecoś wiem, więc akurat mi tłumaczyć nic nie musisz :roll:[/quote] Nic nie tlumacze, po prostu zwracam uwage, ze ludzie kosciola, przynajmniej niektorzy, maja takie podejscie - zwierze nie czuje bolu, nie ma uczuc, rownie dobrze moglibysmy miec szczekajace doniczki. Ale jest roznica miedzy jedzeniem miesa, a podpaleniem i wyrzuceniem psa za balkon, nie? [quote]Temat jest wyraźny - "Zabijanie zwierząt, a 10 przykazań". Kościół jest zły, bo przedmiotowo traktuje zwierzęta i zasadniczo uprzedmiotawia wszystkie byty poza człowiekiem. Grono osób się przeciwko temu buntuje, mówiąc jaki to Kościół jest prostacki, że w XXI wieku dopuszcza się takich procederów. I to samo grono osób w niedzielę będzie raczyło się schabowym. teraz rozumiesz? ;)[/quote]Czyli wszyscy nie-wegetarianie maja natentychmiast zaprzestac jakiejkolwiek krytyki KK, bo sa banda zaklamanych hipokrytow i w ogole do gazu ich, bo zabijaja biedne krowki? Ja juz tlumaczylem, ze mieso jesc musze, i nie bede za to przepraszac. I nikt nie powinien przepraszac za to, ze ma taka diete a nie inna, bo zaraz bedziemy wymagac, ze czegokolwiek ze zwierzat nie ubierac, ale z kolei sztuczne rzeczy niszcza srodowisko, wiec ganiajmy nago [natura nas do tego przystosowala, w koncu mamy gruba siersc], a prad, dzieki ktoremu tu gadamy tez jest be, bo elektrownie sa zasilane weglem, wiec precz mi stad, zabojcy Matki Ziemi! I cofniemy sie do czasow, kiedy sie polowalo na zwierzyne, a przepraszam, na rosliny [w koncu czlowiek jest roslinozerny, nie?], za pomoca dzidy i kamiennego noza. :evil_lol:
  8. [quote name='Saint']A ja jestem ciekaw ilu z Was, tak krytykujących tutaj Kościół i piszących, że Boga nie ma, je mięso.. :roll:[/quote] A czy dowodem na istnienie boga jest moje jedzenie miesa? :roll: W ogole co ma jedzenie miesa do stosunku do Kosciola? Sry, po prostu wkurza mnie takie 'delikatne sugerowanie', ze jak ktos w bozie nie wierzy, to jest zuy i w ogole szmatan. Nie laczmy twierdzen, ze zwierzeta maja uklad nerwowy na poziomie doniczki i nie mozna ich darzyc zadnym uczuciem, za to skatowanie psa sztacheta nie zaszkodzi nikomu i w ogole, z dieta miesna lub bezmiesna, dobrze? Bo na tej zasadzie znowu niektorzy 'trawozerni' zaczna miesozercow wyzywac od kanibali i zrobi sie smiech na sali :roll:
  9. [quote name='Dark Lord']jak wygląda apostazja tzn. trzeba iść do księdza i powiedzieć, że chcę się wypisać z kk czy jak?Dobrze by było wiedzieć na przyszłość:p.[/quote] [URL="http://apostazja.pl/"]Apostazja.pl[/URL] :evil_lol:
  10. [quote name='Chefrenek']To po wystawach...bez jajek nie wpuszczają. :biggrin:[/quote] Wiem, dlatego [I]jeszcze [/I]mlody jajcarzem jest. Ale sie dlugo tym cieszyl nie bedzie, zreszta ma tak nierowne te jajca, ze nawet vet wspominal, ze przy okazji przeswietlenia na dysplazje to on by radzil od razu USG zrobic, bo mniejsze jadro za male, a duze za duze. Nie wiem co sie czepia, srednio oba sa dobre :evil_lol: [quote name='bonsai_88']shin bo my nawet przez internet te twoje długie włosy widzimy... a one mylą, oj, mylą .... [/quote] *idzie do lustra* ...nie no, co ja sie czepiam, wygladam jak nieletnie dziewcze z nadwaga :-( Ok, postanowione. Do nowego roku mozecie mylic, ale pozniej ide sie sciac, o! Dwa miechy mi sie ruszyc nie chcialo, czas naprawic blad. Od nowego roku macie zakaz mylenia sie :eviltong:
  11. [quote name='Martens']Nawet w przypadku osób, które są przekonane o rasowości pupila bez rodowodu i pytają już o szczegóły odnośnie rozmnażania można sporo zdziałać, ale innym tonem. Czasem już nawet same pełne wyższości odpowiedzi sprawiają, że rozmówca się jeży.[/quote] Od razu przypomina mi sie rozmowa na temat przymusowej kastracji/sterylizacji wszystkiego co niehodowlane, a nie ucieka na drzewo. Czytajac ten temat nie dosc, ze cisnienie mi sie podnioslo i szlag mnie trafil, to zaobserwowalem u siebie ciekawy tok myslenia: 'Co, tak naskakuja, zeby sterylizowac wszystko na prawo i lewo? To spadac na drzewo, ja mojego psa kastrowac nie bede, nikt mi nie bedzie narzucal co mam z psem robic!' - jest to o tyle ciekawe, ze od poczatku sie zastanawiam nad kastracja, bo mlody repem nie bedzie, co najwyzej kilka wystaw zaliczy dla rozrywki. Tak samo z R=R. Jak na kogos sie wyskoczy calym stadem, ze glupi, durny, ma kundla, a nie rasowego, i kundla rozmnazac chce, pseudohodowca jeden... taka osoba sie odwroci pukajac w czolo i pojdzie, okreslajac dogomaniakow mianem 'nawiedzonych'. Ok, tak, ma kundla, czy psa w typie rasy, ale slowo 'kundel' jest tak nacechowane negatywnie, ze lepiej mowic mix, albo nierasowy, bo 'kundelek' brzmiec moze smiesznie, jak mamy do czynienia z 80kg 'kundelkiem' :eviltong: Oczywiscie niestety betony tez sie zdarzaja, i na to juz sie nic nie poradzi przy obecnych regulacjach prawnych... :shake:
  12. W sumie to widze, ze piszac mojego posta juz mnie wyprzedzila bonsai, ale i tak wtrace swoje trzy grosze. Przede wszystkim - ja wiem, ze na forum jest wiekszosc dziewczyn, ale na litosc! Tu nie widac, ze mam za dlugie wlosy i wielki tylek, nie mylcie mnie z jedna z was :evil_lol: Ok, a na serio: - agresory/dominanty - pisalem, ze na psiej laczce miewamy tez i takie, ale po prostu sa pod kontrola. Wlasciciel nie puszcza psa na zywiol, jesli nie jest w stanie go kontrolowac. Kontakty z psami jak najbardziej byc powinny, jezeli problem wynika np. ze zlej socjalizacji, ale wszystko na spokojnie i na smyczy, powoli. Mozna tez zainwestowac w kaganiec - nie wiem, czy sa jakies takie, zeby pies mogl swobodnie oddychac i krzywdy nie zrobil innemu psu gryzac/tlukac kagancem. A jesli jest to problem na tle hormonalnym, to radzilbym przemyslec za i przeciw kastracji. Mialem kiedys panow szczurow - jeden do konca zycia byl uroczym, lasym na glaskanie, przymilnym gamoniem dwujajecznym, a drugi jak dorosl zostal przymusowo wykastrowany, bo z nadmiaru testosteronu robil sie niebezpieczny najpierw dla otoczenia, a pozniej i dla siebie - musial wyladowac agresje, a jak nie mial na kim - postanowil wyprobowac samookaleczanie. Po kastracji problem nie zniknal w 100%, bo nadal musial byc w innej klatce niz pozostale szczury, a spotykac sie z nimi mogl tylko na neutralnym gruncie, ale do ludzi byl juz zawsze i wszedzie nastawiony przyjaznie. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/20218.html"][/URL][B]anndzia: [/B]lepiej zainwestuj, jak bonsai pisala, w cos minimum 10m, a najlepiej wiecej, bo 5 to niewiele dluzsze od zwyklej smyczy, przy psie wielkosci labka sie nie sprawdzi taka krotka. Ja z moim szwajcarem cwiczymy na dziesieciometrowce, do ktorej doczepiam jeszcze normalna smycz, wiec wychodzi jakos 13m, ale to i tak za krotkie i czasami jak pies ruszy, a ja jeszcze nie chce go przywolywac, ale miec ta mozliwosc, to lece jak debil za nim :evil_lol:
  13. Łobozie, ile postow... Dobra, hurtem lece: -niesprzatanie po psach: sprzatanie po psie to, za przeproszeniem, zasrany :evil_lol: obowiazek kazdego posiadacza psa. Jak ostatnio w lesie bylismy [taki 'las w miescie', bo laczy sie z parkiem, wiec uczeszczany jako miejsce spacerow] i moje psisko walnelo kupsko na srodku sciezki - nie ma zmiluj, sprzatnac trzeba. I tak, jak jestem w stanie zrozumiec tych, co nie sprzataja w parkach czy na ulicach [zrozumiec, a nie usprawiedliwic! Nie popieram tego zachowania!], bo w koncu to nie 'ich' a 'wspolne', wiec tajemniczy 'ktos' to posprzata, tak absolutnie nie rozumiem pola minowego na psiej laczce. W koncu to NASZE miejsce, zeby NASZE psy sie wyganialy i pocwiczyly, a nie wrocily do domu oblepione czyims GOWNEM. -gromada psów nie jest kontrolowana przez właścicieli, właściciele stoją i plotkują/znikają na ławkach - tak, to norma. Przyznam szczerze, ze gromada psow mi nie przeszkadza, bo zwykle jest zajeta soba, poki 'nowy' do nich nie podejdzie, a jesli ktorys sie oddzieli i podbiega, to jest okazja do cwiczen w rozproszeniu, chociaz nie zawsze mam na to ochote. Co do kontroli: pies MUSI byc odwolywalny. Sytuacja, ze wlasciciel biega za gluchym i slepym na wszystko, wdupiemajacym psem jest nie do przyjecia, chociaz jest nagminna. Nie ukrywam, ze moj nie jest odwolywalny w 100%, dlatego czesto gania z linka, co przynosi efekty, chociaz powoli. Pies nie ma prawa na kogos skakac [chociaz ja sie poddaje i nosze na laczke najgorsze, uswiechtane robocze spodnie, bo jak sie ma rybe w kieszeni, to zawsze znajdzie sie chetny do opierania sie mi na nodze, ku radosnemu 'ojej, nie wolno~! :loveu:'], ale wpadanie psa na czlowieka akurat uznaje, w pewnym kontekscie - jak stoje na srodku placu [z lawek jakos nigdy nie korzystam, co najwyzej do wylozenia sprzetu] i psy bawia sie mi pod nogami, to licze sie z tym, ze predzej czy pozniej sie na mnie ktorys wladuje, a jak tego nie chce - sie odsuwam. Za to do szalu doprowadzaja mnie plotkujacy wlasciciele slepi na wszystko. Rozumiem, ze jesli psa sie spuszcza, zeby sie bawil, to mozna z kims pogadac, ale nie tak, ze stoimy w koleczku i klapiemy paszczami, a pieseczki robia nie wiadomo co i nie wiadomo gdzie [najczesciej 'gwalca' innego psa, nie pozwalajac mu sie ani podniesc, ani uciec, ani nic, nie reagujac na jego piski i cala palete gestow pt. 'dobra, jestes boss, a teraz sie odczep please']. Ja jak z kims gadam, to czasem smiesznie to wyglada - stoimy do siebie plecami, bo nasze psy wlasnie sie rozbiegly w przeciwne kierunki, a ja mojego z oczu nie spuszczam, dla jego wlasnego bezpieczenstwa, i bezpieczenstwa innych psow, jesli to on by sie zrobil upierdliwy. - ostre zabawy - nie wiem jak sie Birma bawi, ale my mamy znajomego rodezjana, ktory sie zachowuje, jakby psy mordowac chcial, a to wlasnie jest jego zabawa. Warczenie, szczerzenie klow, przewracanie, ostre wpadanie na siebie, szarpanie, 'walka w powietrzu', ogolnie mordowanie sie nawzajem to najlepsza zabawa pod sloncem. I mi to absolutnie nie przeszkadza. Moj sie bawi zarowno z ratlerkami, jak i dogami, amstaffami, pittami i z innymi duzymi, lub 'mordercami', wiec jest przyzwyczajony i w ogole do lba mi nie przyszlo, ze przeciez nie kazdy pies jest obeznany z roznymi rodzajami zabawy. :oops: Za to dla agresorow wielkie NIE. Jak pies agresywny, to na cholere go puszczac? U nas bywa humorzasta akita - facet z nia przychodzi na smyczy, i puszcza dopiero, jak chwile posiedzi i stwierdzi, ze jego pies dzis nie jest nastawiony na mordowanie, a na 'mordowanie'. Jak nie, to sie zabieraja z laczki i tyle. Jest tez babka z 100% odwolywalnym suczydlem z problemami. Psica nie lubi innych suk i czasem potrafi sie rzucic, ale ze jest odwolywalna, to babka ja odwoluje zanim do czegos dojdzie, i to jest dla mnie akceptowalne, a nie puszczanie psa luzem - niech pobiega, podgryzie kogos, czy zrowna psa z poziomem gleby, a co tam, pieski musza sobie wytlumaczyc po swojemu :mad: U mnie zawsze jest wielkie, zdecydowane NIE dla niekontrolowanych agresorow i upierdliwych dominantow.
  14. [quote name='bonsai_88']Pies musi grzecznie podejść i się przedstawić, w przeciwnym wypadku jest sprowadzany do poziomu zero, a to MI się nie podoba :mad:.[/quote] No nie mialem na mysli, ze pies leci na oslep, wpada z impetem na innego psa itp. Raczej, ze podejdzie/podbiegnie [ale nie pedzac jak rozszalala bestia z horroru (co niestety jeszcze troche musimy dopracowac...), tylko normalnie truchtajac], grzecznie sie obwachaja, zachecaja do zabawy i wsio, bawia sie. Albo sie rozchodza, jesli cos im nie pasuje, ale tez pokojowo, po prostu nie wykazujac zainteresowania. [quote]Pomijam już równie radosne ataki obcych psów na Birmę, z... tradycyjnym tekstem zachwyconych właścicieli "On chce się tylko bawić :loveu:". Czasami mam ochotę powystrzelać takich :angryy:[/quote] Taaaak... warczenie mi nie przeszkadza, znam kilka psow, dla ktorych bez halasu nie ma zabawy. Nie przeszkadza mi, jak psy sie 'morduja', raz jeden na glebie, raz drugi, a wszystko to w pieknej oprawie warczenia, piskow, jekow, szczerzenia klow i merdania ogonow, a jak kompan sie zmeczy - pacania lapa, zeby moze jednak jeszcze jedna kolejka. Ale w momencie, jak jeden pies ma ogon miedzy lapami i ucieka, a drugi leci za nim i usiluje go od tylu wziac, to 'krol podworka' zostaje odlowiony, odprowadzony do dracego sie wlasciciela, ze jego Pimpek/Misiu/Puszek/Killerek chcial sie tylko pobawic, i nastepuje lekcja umoralniajaca na temat 'wez pan tego psa z dala od mojego, bo moj sie boi'. A swoja droga [skoro juz i tak offtop...] to dzis widzialem jeszcze jeden gatunek psiarza. Przychodzi na psia laczke, koniecznie z pieskiem wielkosci yorka czy chihuahua i panika reaguje na kazdego innego psa, oczywiscie biorac swojego na rece, przez co maluch sie zaczyna drzec, czyli sie boi, czyli trzeba z nim najlepiej to uciekac, bo jak powszechnie wiadomo - pies czegos, co sie tak dziwacznie zachowuje i jeszcze w dodatku sie rusza, to nie pogoni na pewno. A pozniej taki 2,5kg Bandit czy inny Killer na widok innego psa toczy piane z pyska, ale jaki odwazny, takiego duzego potwora obszczekac! :roll: Moj 40kg 'szczeniaczek' bawil sie wczoraj z ratlerkiem, i oba mialy wielka radoche. Ofiar w psach brak. Ale tleniona blond paniusia z tipsami na pol metra wie lepiej, jak psa socjalizowac...
  15. [quote name='WŁADCZYNI']Na psiej łączce psy też nie powinny podbiegać do psów obcych, idących na smyczy, czy zajętych zabawą z właścicielem. Przed kontaktem w dobrym tonie jest zapytać właściciela o zgodę na poznanie się/zabawę naszych zwierzaków. Kultura się to nazywa.[/quote] Mea cu[l]pa, rzucilem skrotem myslowym. Oczywiscie nie mozna przeszkadzac komus, kto z psem akurat pracuje [chyba, ze sam chce miec rozproszenie :diabloti:]. Mialem na mysli podbieganie psa do luzno puszczonej w celach zabawowych dzikiej hordy, ktora chetnie przyjmie nowego, bo w kupie razniej :evil_lol: Nie wiem jak u ciebie, ale u mnie trudno o zapytanie - zwykle jest tyle psow luzem [czyli bez smyczy i ganiajacych, a nie cwiczacych], ze trudno okreslic ktory jest czyj. Co najwyzej mozna probowac zgadnac, bo zwykle ludzie jednak patrza za swoimi psami, ale kto bedzie wrzeszczal do kogos oddalonego o 200 metrow, czy sie moga pobawic, jesli wlasnie w celach wybiegawczo-zabawowych tamten psa puscil? :cool3: Jakby co, to moze na PW pogadajmy, czy w innym topicu, bo offtop nam wychodzi :eviltong: Edit: poprawa literowki
  16. [quote name='anndzia']Jak właściciel prosi o zapnięcie psa to albo go zapinam, albo trzymam za obrożę i każę mu siąść. Czekamy sobie spokojnie, aż psiak odejdzie :) Coś w tym złego? Proszę o wytłumaczenie :)[/quote] To mi wytlumacz, czemu ja mam prosic, zeby twoj pies nie podbiegal do mojego? Moze moj jest chory, albo agresor, ale z jakiegos powodu nie nosi kaganca, albo po prostu ja nie chce, zeby twoj podbiegal? Dlaczego to ja mam krzyczec na cala ulice, albo chodzic z transparentem :cool3: ze nie zycze sobie kontaktow z innymi psami, skoro twoj powinien byc na smyczy? Co innego na psiej laczce, gdzie jest wolna amerykanka i podbiegac moze kazdy do kazdego, bo skoro przylazl w zapsione miejsce, to chce psiego kontaktu :eviltong: ale ulica to nie zamkniety teren, gdzie psiak jest bezpieczny - nawet majac 100% odwolywalnego psa bym go tak nie puscil bez mozliwosci kontroli.
  17. [quote name='zerduszko'] Każde zwierze mięsożerne może byc wege - szczególnie w tych czasach.[/quote] Ciekawe, ze np. lwow czy tygrysow w ogrodach zoologicznych nie karmia zielenina, w koncu to taniej wyjdzie niz dawac pol swiniaka, nie? [quote]I królik nie jest z natury wegeterianinem tylko WITARIANINEM.[/quote][quote name='Wikipedia'] [B]Witarianizm[/B] - dieta wykluczająca spożywanie pokarmów poddanych obróbce termicznej. Witarianie dopuszczają podgrzewanie jedzenia do 41°C. Najczęściej, choć nie zawsze jest łączony z [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wegetarianizm"]wegetarianizmem[/URL] lub [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Weganizm"]weganizmem[/URL].[/quote] Jak rozumiem ~100% zwierzat to witarianie, bo nie grzeja zarcia?
  18. U mojego psa [i u mnie tez, taka uroda :mad:] raczej rzadko trafiaja z plcia, mimo, ze moj krotkowlosy dwujajeczny zbyt subtelny nie jest, zwlaszcza przy sukach :cool3: Wie chlopak, co dobre :evil_lol:
  19. No przecie identyczne - 4 lapy sa? Sa. Leb jest? Jest. Ogon jest? Jest. No to o co chodzi :evil_lol:
  20. Aaa, no chyba ze tak. Bo ja myslalem o takim psie, co to normalnie pracuje jako przedszkolanka [a instynktom obrony daje dojsc do glosu noca, jak idzie do drugiej pracy - ochroniarz w klubie ;p], wiaze dzieciom buty, uczy literek, itp ;p Well, tak czy siak - moj pies ma zadatki do szkolenia dzieci, matke moja wyszkolil idealnie, zwlaszcza do dawania smakolykow :evil_lol:
  21. Jakis czas temu bylem na spacerze z psem - wtedy jakies 6-7 m-cy mial. Szczeniak duzego szwajcarskiego psa pasterskiego. Myslalem, ze ludzie beda sie pytali, czy to ostrzyzony bernenczyk, ale nie. Psiak zostawal najczesciej bernardynem, mieszanka bernenczyka z labkiem, kundelkiem, dogiem [jakim cudem?], rottweilerem... ale raz podeszla do nas bardzo sensownie wygladajaca pani, okiem znawcy zmierzyla psa, i zapytala: "Czy to jest ten pies obronny, co szkoli dzieci?" Wiec pytanie za sto punktow: co to za tajemnicza obronna rasa, co szkoli dzieci? I jak je szkoli? XD
  22. [quote name='olgaj']Jezu dziewczyno!!!! Co to za sarkazm, opamietaj sie. Macierzyństwo to najpiekniejsza rzecz jaka kobiete moze spotkac. Pomysl co by bylo gdyby twoi rodzice mieli taki poglad na swiat, czy bylabys wowczas miedzy nami? (...) Moze nie nalezy tykac kogos na tej plaszczyznie. (...) Przepraszam, moze to off, troche nie na temat zeszla dyskusja, ale to poprostu obraza mnie jako kobiete.[/quote] Mnie natomiast, jako mezczyzne, obraza traktowanie kobiety jako spelnionej tylko i wylacznie przez urodzenie co najmniej jednego dziecka, a najlepiej, zeby kobieta byla zywym inkubatorem, lub po prostu maciora otoczona stadkiem dzieciatek, bo macierzynstwo jest takie super. Zarowno ja, jak i moja dziewczyna, podzielamy przynajmniej czesciowo poglady WŁADCZYNI. Nie lubimy dzieci i nie planujemy nigdy miec wlasnych i nie, nie rekompensujemy sobie tego zwierzyncem. Po prostu nie lubimy dzieci - sa dla nas zbyt irytujace. Wiec nie wmawiaj nikomu, ze macierzynstwo jest najpiekniejsza rzecza, jaka kobiete moze spotkac. Moze jest to dobre dla ciebie, moze jest to dobre dla wielu ludzi. Niektorzy lubia pic cole, inni sok jablkowy. Mamy prawo nie lubic dzieci, nie chciec ich miec, i mowic o tym. Dla nas posiadanie potomka byloby katorga. Ja w ogole za ludzmi jako za gatunkiem nie przepadam, juz ladnych pare lat temu stwierdzilem, ze sie rozmnazac nie bede, bo rodzi sie ludzi tyle, ze i bez jednego czy dwoch dodatkowych ta planeta ma wystarczajaco przesrane. Od razu odpowiem tez na pytanie co by bylo, gdyby moi rodzice tak mysleli: nic. Nie istnialbym, nie mialbym swiadomosci 'niebycia', wiec byloby wielkie, puszyste, okraglutkie NIC. Zapewniam, ze z powodu mojego niezaistnienia kontinuum czasoprzestrzenne by sie nie zawalilo, ani nie nastapilo powtorne przyjscie Wielkiego Potwora Spaghetti. Po prostu twoj post zostalby bez odpowiedzi, albo odpowiedzialby ktos inny. Wiec yeah, ja nie latam z krucjata, ze dzieci wybic, bo po co one komu, tylko sie dra i pieluchy zmieniac trzeba, a innych prosze, zeby nie rzucali sie na tych niedzieciatych, ktorzy po prostu dzieci nie lubia. Wy mozecie nie lubic osob o niebieskich oczach, a my dzieci. A zeby nie bylo, ze moj pierwszy post na Dogo i od razu offtop - wiadomo cos jak z pieskiem? Poprawila sie sytuacja?
×
×
  • Create New...