Jump to content
Dogomania

Neigh

Members
  • Posts

    6128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neigh

  1. Kto tu ma na imię Ala??? I chce mieć w domu cudnego Dupala?:-) Chyba mi palma odbija.......
  2. Jestem za. O czym napisałam już jakiś czas temu. Usprawiedliwieniem byłby sytuacja następująca: Pies dostaje padaczki - psa sie konsultuje weterynaryjnie - sytuacja przerasta - psa się umieszcza w klinice ( co do kosztów można dyskutować ) - zawiadamia się nas. Po podleczeniu pomaga się w załatwieniu transportu. Nie wiezie się psa w atakach. Nie opowiada się bredni o kroplówkach podanych - po każda weteranka dogo wie, ze do tego to się goli łapę i zakłada wenflon. Patos wygolonej łapy nie ma. Nie załatwia się tak sytuacji, że lekarzy poszukuje Irenka. ( wysyła smsem kontakty wrocławskie z Krakowa!). Na dodatek nie ma żadnej gwarancji, ze pies tam był. Po czym nie podaje się leku ludzkiego psu I nie wyrzuca sie go jak śmiecia Irence na głowę. HOWGH I wiecej ani słowa na ten temat. Bo tak naprawdę to z szacunku dla tego wątku nie piszę wszystkiego co wiem i myślę. Podobnie zresztą jak kilka innych osób. Może niech zacznie od hodowli mrówek - najlepiej czerwonych. ps. Gdyby Patos wrócił do schronu np. a nie pod skrzydła Irenki. Gdyby nie natychmiastowa opieka, kliniki i pomoc......to by nie żył. Dla mnie należy się mega czarny kwiatek i to nawet nie za oddanie psa - ale za nie udzielenie mu pomocy.
  3. No to przecież ja cały czas trąbie na prawo i lewo, ze to jest najfajniejszy pies z tych co były do wyadoptowania - obok Roxi ( vel Przylepy ) nadal do wizięca i Bryśka. ( już ma własną kanapę :-) ) Serio.......większośc niestety była psychicznymi flakami.......a ta trójeczka jakoś ocalała......
  4. Dupek od wczoraj nosi dumne imię branżowe As(s):-) Moim skromnym zdaniem to jest superpies. Jest taki film Kondratiuka ( moim zdaniem powalający) pt "Hydrozagadka" - występuje w nim super bohater czyli As:-) Dzięki Rufusowa za zdjęcia - śliczne są:-)
  5. Mało Ci? Mi było głupio dawać jeszcze jeden wór.......już wprawdzie nie z ubraniami..... NAWIEDZONA!
  6. Ja jej dziś zrobię allegro, bo tyle umiem:-). Gusia obiecała pomóc z ogłoszeniami. Ale naturalnie każda chętna para rąk do pomocy mile widziana. Aura rozumiem, że nie ma przeciwskazań, żeby Milcie szczepić? Odrobaczona juz jest, wygląda zdrowo, to chyba nie ma na co czekać? Ile kosztuje to kosztuje?
  7. A Gusia widziała dziś tęczę. Najprawdziwszą - ogromną, piękną tęczę:-)
  8. [quote name='mysza 1']Ja dzisiaj zamiast pracować znowu drukowałam plakaty a nastepnie skrzętnie nacinałam dolny brzeg, żeby łatwo bylo rwać numery telefonów. Jak na zpt w podstawówce:evil_lol:[/quote] Bardzo dzielnaś:-)
  9. Gusia masz rację.........no masz, ale czasem bym gryzła........ulewa się i tyle I tej biednej Irenki mi szkoda. Trzeba było ją w sobotę wieczorem słyszeć.....ech No nieważne. A jeśli chodzi o ataki Tigera - nie wiem czy może być tak osłabiony. Wiem, ze Tygryś się czasem nie moze podnieść po ataku. Miewał zaburzenia wzroku tzn.. np wstawał i walił w ścianę. Ale on i tak jest dość przytomny - wyjdzie sie przewietrzy i to juz jest niemal nasz Tiger.
  10. Od rana łażę w kąt i miejsca sobie znaleźć nie mogę. Wiem jedno - ani Patos ani Irenaka - nie byli, nie sa i nie bedą sami. I co by kto nie powiedział - wiecie co jest najważniejsze w padaczce? Przerywanie aury padaczkowej - wyprowadzanie z niej psa, a potem odpoczynek. Bo ataki wyczerpują. Osłabiają cały organizm I to jest k.... skandal, ze pierwsze kroki w celu podania leków przeciw padaczkowych nastąpiły dopiero w Niepołomicach.No poza relanium "na drogę". W jakiej dawce?????? I to jest skandal, ze ataki występowały od iluś tam dni, a Irenkę zawiadomiono wieczorem o ile się nie mylę w sobotę......i będąc tyle km od psa ONA obdzwaniała wrocławskie lecznice szukając pomocy.......Żeby w nocy dostac smsa, ze pies wraca......i zeby następnego dnia wylądował w hotelu. Nie - sorki tak się nie robi. Tak się nie robi nawet z psem znalezionym na ulicy. A leczenie i ratowanie własnego psa - to nie jest kuźwa żadne bohaterstwo tylko OBOWIĄZEK zresztą psi......
  11. To była typowa akcja "na wariackich papierach". Razem z EwąMartą podczas załatwiania spraw "krzyczkowców" zaaglądamy do mojego osobistego Anioła czyli Teresy. Przyglądając się na popisom Dziadka Trusta ( trupa od min. 2 lat) dowiadujemy sie o kolejnym przypadku psiej bidy na głowie Teresy. Święta ta kobieta dokarmia całą swoją okolicę. Najczęściej po kryjomu. No i okazuje się, że nieopodal w gospodarstwie mają kolejnego szczeniaka. Słania się bidul na łapkach, ale nie podchodzi - bardzo boi sie ludzi. Decyzja zapada szybko. Idziemy z Ewą do nich i zaczynamy popis pt "dwie kompletnie durne z miasta przyjechały" Opowiadamy jakieś niestworzone brednie, o dziecku, które chce szczeniaczka i my po niego na wieś przyjechałyśmy. Kobieta, która nam otworzyła gadać z nami nie bardzo chce. Ale pada magiczne słowo "kupimy, zapłacimy". W miedzyczasie udaje mi się dzieciaka złapać. Zajmuje się wyciąganiem kosmicznie wielkich kleszczy.........Ewa bajeruje dalej. Z domu wytacza sie ( w sensie dosłownym ) właściciel psa. Pada cena 30 zł. Bez żadnych targów, marząc by oddalić sie z tego miejsca jak najszybciej Ewa płaci. I tak kupujemy sobie psa. Psiak, który okazuje się dziewczynką trafia na tymczas do nieocenionej Aury. Jest mała, niedożywiona, ma kleszcze, brudna i boi sie ludzi........ Ale szybko nadrabia, o czym opowie Aura.
  12. Kurcze to jest wręcz nieprawdopodobne........
  13. Obawiam się, że nie. Tygrys ma padaczkę pourazową - przynajmniej zdaniem Ady. Przeprowadzono mu kontrolę neurologiczną tz. ciągnięto za powieki, szczypano w fafle, wykręcano nogi, pchano na 3 łapach itp.....Większośc odruchów była w miarę. Na ich podstawie Ada twierdzi, ze najprawdopodobniej zarwał po głowie - np. kołkiem. Tak uraz również u ludzi moze wywołać padaczkę. Mówiąc krótko Tygrys zebrał łomot total........... U Tygrysa ataki nie występują w wyniku stresu, zmian sytuacji. On jest naprawdę spokojny. Nooo w panikę total wpada, jak gdzieś wyjezdzamy bez niego.....A nie daj dogo zabieramy suki, a on zostaje. Raaaaatunku ........pooooooooorzucaaaaaaaaaaaają. Zwykle wtedy robi nalot na wszystko ,co jego zdaniem, nadaje sie do jedzenia. Potrafi zeżrec np. firankę. Według niego samotność oznacza głod. Ataków w dzien nie ma wcale.Zawsze występują wieczorem/w nocy, najcześciej podczas snu - może sny? Nie wiem.
  14. A jak przy plakacikach robionych przez Paros jesteśmy......ręka do góry kto powiesił? W Warszawie natknęłam się na jeden Puśki..... Nie znajdziemy domów tym psoom, jeśli się nie będzie wykorzystywać KAŻDEJ dostępnej szansy. Ja w swojej paranoii zagaduję każdego psiarza w lecznicy - bo moze wie o kimś kto psa szuka, nagabuję moich wetów.....no po prostu. Bardzo prosimy osoby, które mogą tylko albo aż tyle - pomóżcie. To naprawdę ważne. A co to za wysiłek powiesić plakat? W pracy na uczelni, szkole, sklepie, wszystko jedno gdzie....... Naprawdę jeden wyaadoptowany pies.....to jest sukces
  15. Tak jak Ci mówiłam Irenko - badania krwi mogą jedynie pokazać,czy zresztą bebechów jest ok......bo do padaczki mają się nijak. Warto je powtarzać po dłuższym stosowaniu leków anty padaczkowych po to by sprawdzić jak jego wątroba to znosi. Musimy liczyć się ze wzmożonym apetytem i wyciszeniem psiaka. Jedyne badanie jakie można zrobić, to tomografia komputerowa. Kosztuje majątek, bo ponad 1 tys zł i w sumie to nie daje nic, poza stwierdzeniem czy np. padaczka jest wynikiem urazu, guza czy czegoś tam. Także odpuśćmy sobie. Jedyne co jest tak naprawde ważne to właściwy dobór proporcji leku. Potem dodaje się np. bromek potasu ( polecamy!), hepatil osłonowo na wątrobę i takie tam. Dobrze jest wiedzieć, w jakich okolicznosciach następuje atak - innymi słowy co go wywołuje. Na razie się nie dowiemy. Padaczki się nie da wyleczyć, ale słowo Wam daję da sie z nią żyć.
  16. Dziewczyny, Ada - nasza wetka naprawdę wie co mówi jeśli chodzi o padaczkę. Tygrys też miał źle ustawione leki. Efekt nie poznawał nas, warczał, zapomniał jak sie chodzi po schodach, ze zdumieniem przyglądał się trawie, zaszywał w krzakach, nawet jedzenia się bał. Wszystko opisane na jego wątku, jeśli to kogoś interesuje. Wszystko było wynikiem źle ustawionych leków. Pies widzi podwójnie, jest na regularnym haju. Wiem co przechodzi, bo kiedys przez pomyłkę wzięłam leki Tygrysa, ale to inna historia. Zdaniem Ady Patos powinien mieć odstawione to lekarstwo - dawka też za duża!!! Tygrys to kawał chłopa, a zaczynał od ćwiartki. A naprawdę przy Tygryniu to Patosio to jest taka malusia psinka. Ada twierdzi, ze trzaba mu odstawić to wszystko i dać luminal. Maks po 50 mg dwa razy dziennie. Ja jej bezgranicznie ufam. Wyciągnęła mi kota z panleukopenii - kto zna ten wie, ze graniczy to z cudem. Dla mnie jest na piedestale wiedzy wszelakiej.
  17. A właśnie naistotniejsza sprawa, ja za 15 min wychodzę do dr Ady po recepty dla Tygrysa. Moze ja mam coś dodatkowo wziąć, pytać się i w ogóle?? Dla niewtajemniczonych dr Ada - wet Tygrysia - specjalizacja neurologia.
  18. [quote name='gusia0106']Wróciłam... Jasna dupa... No własnie - jak wynika z cytatu - czegoś w rodzaju padaczki - czegoś w rodzaju padaczki to może być wiele. Nie miał ataków, nikt o nich nie wiedział, nikt nie wiedział, że pies choruje. Diuna wro wstrzymaj się z ocenami - nie masz pojęcia o tym jak było i czy ktoś coś zataił czy nie - przeczytaj cały wątek, a potem się wypowiadaj. Trzeba zmienić tytuł wątku - Patos potrzebuje kasy na diagnostykę i hotel po pierwsze, i ogłoszeń po drugie. Irenko, ile pieniędzy potrzeba na już? Co powiedział wet? Jak się czuje Patos?[/quote] Zapamiętaj sobie Małolato Jedna - jak mi jeszcze raz nie odpiszesz na smsa, to Ci tak dupsko złoję, że tydzien nie usiadziesz..........to ja sie zamartwiam, ze gdzieś zleciała z tej Tarnicy.... Ale masz przchlapane - łolaboga. Spoko...........gadałam wczoraj ze 3 razy z Irenką ......damy radę:-)
  19. Wiesz Agato.......kiedy byłam młoda robiłam różne rzeczy, ale zawsze ponosiłam ich konsekwencje Teraz kiedy mam już te pozbierane doświadczenia - nie piszę różnych rzeczy, jeśli nie wiem. Asia nie była sama, a pies nie dostał ataków w drodzie do Niemiec lub przed dzień wyjazdu. Życie na dogo przypomina ostanio czarno - białe klimaty. Albo się wszyscy sobą zachwycają albo się leją po mordach. A ja od zawsze staram się pisać co myślę. Między innymi dlatego ani ja ani Gusia Patosa z podpisu nei zdjęłyśmy. Bo ja najpierw muszę uwierzyć, a lata doświadczeń nauczyły nie wierzyć w to co ludzie mówią. wcale nie uważam, że nigdzie nie spotkam lepszych ludzi niż na dogo, bo sorry za szczerość, ale sporo tu mniej lub bardziej spełnionych świrów. ( nie tylko w pozytywnym znaczeniu) Mam dość bycia odpowiedzialną za innych. Tak zwyczajnie i po prostu. Wolno mi A teraz wrócić należy do tematu czyli zdrowia Patosa. Dla mnie eot.
  20. Mnie w tej całej sytuacji szkoda nieprzespanych nocy Irenki.........szkoda Patosa. Taki los - biednych stworzeń, którym zwykły przypadek nie pozwolił urodzić się zdrowymi, chcianymi, kochanymi. I nas.......które będą musiały z tym sobie poradzić......psychicznie, fizycznie, czasowo, finansowo. Bo jesli nie my to kto? Wyobraźcie sobie sytuację, ze nas też to przerasta. Że wali nas...... Co wtedy? Znów las, poniewierka, głodówka? Tak się składa, ze Patos nie ma jak się okazuje nikogo poza nami.........tak jak wiele innych jemu podobnych. Dlatego czy nam się to podoba czy nie trzeba się znów pozbierać. Nie mam woli zrozumienia i tłumaczenia sobie postawy Asi, sorry Agata........nie tym razem. Mnie też moze przerosnąć........ Moze dlatego, ze mam padaczkowego krzyczkowca..........którego tylko do hotelu miałam zawieźć.............być moze właśnie dlatego. MAM DOŚĆ ALERGII, PRZEROSTÓW, PRZYROSTÓW itp.........mam generalnie dość.......ludzi
  21. Tia......nie można było nawet poczekać aż po podaniu leków stan psa się ustabilizuje i podróż będzie dla niego mniej męcząca... Ciekawe czy członka rodziny z zawałem też by wieźli. Nie znajduję usprawiedliwienia........tak wyczekany pies nie mógł spędzić nawet kliku godzin dłużej w domu adoptujacych go ludzi......naprawdę wstyd. Jak się hamowałam.......to po tym newsie mi przeszło. Nie rozumiem czemu Patos nie mógł być zdiagnozowany w domu Joanny ( nie stać mnie na zdrobniałą formę)...nie mógł mieć podanych leków i nie można mu było dać kilku godzin na ustabilizowanie aury padaczkowej. Nie można było poczekać aż leki zaczną działać........ Tylko luuu go do auta i won do kojca.........bo kogo obchodzi, w jakim stanie dojedzie. Przecież to już nasz problem, czyż nie? Nóż się w kieszeni otwiera. Pogratulować wrażliwości i dbałości o ukochanego Patoska. Dla mnie to się kwalifikuje na "czarne kwiatki". Z całym szacunkiem....
  22. Hihi a właśnie miałam napisać, ze jeszcze chwilka i się okaże ze to Ireny wina. CO się martwisz Irenka......Ciebie nie przerasta. Luzik przyjmiesz na klatę:-). A jak masz wąską to staniemy obok.... Nas kuźwa nigdy nic nie przerasta........ani ślepe, ani chore........co za sprawa. I tu anegdotka dzwonię kiedyś to jednej z naszych i mówię " Ty psa znalazłam.......chyba nie widzi" Na co ona - a słyszy? Ja - chyba nie.... Ona - to bierz!!!!!! Idealnie w naszym guście!!! Damy radę.......bo kto jak nie my. Wyluzuj Irenka...znieczulimy się luminalem jakby co:-)
  23. A mnie się to nie podoba. I już. Proszę bardzo może się cała furia zwrócić przeciwko mnie.....co to pierwszy raz? Pytanie do tych, którzy twierdzą ze należało zbadać kiedy Patos był jeszcze w Niepołomicach czy nie ma padaczki. JAK? Moze znacie jakieś sposoby na określenie czy pies ma padaczkę czy nie. Ja ( mimo posiadania psa z padaczką ) nie znam. Co ciekawe żaden z lekarzy też nie. Padaczkę można stwierdzić w momencie występowania REGULARNYCH ataków, a przez takie rozumie się utraty świadomości i 30 sec, połaczone ze ślinotokiem, oddawaniem bezwiednym moczu itp. Leki zaczyna się podawać jesli czestotliwośc ataków jest częstsza niż 3 tygodnie. Należało także sprawdzić czy nie ma choroby Rubarta ( Rubartha?) i wielu innych chorób małoobjawowych. Acha......jak i za co? Jeśli sie decydujemy na psa - nawet śliczną puchatą kuleczkę bierzemy za niego odpowiedzialność. Także ( a moze przede wszystkim) w momencie wystąpienia chorób. I guzik mnie obchodzi co kogo i kiedy przerosło. NIe jesteśmy gotowi na taką decyzję - nie bierzmy psa. Jeśli się hmm dorasta to nic nikogo nie przerasta ( sorki to sposób na nerwy te rymy) Ok - to być moze padaczka a być moze sraczka. Mozemy także powróżyć z fusów - jak to bywa w przypadku psa po przejściach, wziętego z hotelu. Ludzie - żeby wiedzieć co i kiedy moze każdemu z tych psów być, to trzeba albo z nim w klatce zamieszkać, albo wziąć do domu. Zawsze jest ryzyko. Pies moze sie rozchorować w każdym momencie swojego życia i to nie jest powod do jasnej anielki do zostawienia go na lodzie. Padło pytanie : czy jesteście gotowi opiekować się nim takze podczas choroby, czy stać was na to. Odpowiedz była: "tak" My nie prowadzimy wypożyczalni psów......skad sie piesia bierze i jak jest cacy to jest cacy. A jak jest chory, to się go do wypożyczalni zwróci i niechaj sie martwią - bo co nas to. A jego NOWYCH WŁAŚCICIELI - bo jak ich nazwać inaczej? nie stać było nawet na to, żeby przeprowadzić psu rzetelne badania. ustawić leki np..i ew. potem odwieźć do hotelu. A po co? Do klatki i niech się Irenka martwi ( lata po wetach, sprawdza, ustawia leki). Co to ich pies? A skąd - to Irenki, Tak go kocham, tak na niego czekam - łatwo napisać, trudniej wprowadzić w zycie,. A teraz mozecie na mnie psy wieszać...........przyzwyczajonam.
  24. Hmm badania krwi ( nie jestem wetem - piszę tylko to, co wiem po blisko rocznym leczeniu padaczki Tigera) niczego specjalnie nie wyjaśniają. Poza stanem wątroby, ale ona niszczy sie od leków, a nie od samej padaczki. Tiger miał idealne wyniki krwi, a ataki miał. Nawet tomografii nie ma sensu robić, bo to i drogie i poza potwierdzeniem padaczki ew. stwierdzeniem stopnia uszkodzenia mózgu niczego nie zmienia. Problematyczne jest ustawienie psu odpowiedniej dawki leku, dobiera się ją metodą prób i błędów niestety. Są środki nowej generacji np. mizodin. jednak po moich doświadczeniach polecam luminal i odpowiednia dawkę bromku potasu ( wzmaga działanie luminalu).
  25. [quote name='irenaka'] Mam zapytanie w sprawie adopcji Bryzy. Komu ten kontakt przekazać?[/quote] Możesz Renacie, możesz mnie. Albo sama sprawdzę, albo jej podam. Jeśli to pani z Łodzi posiadająca jednego małego pieska, to już do nas napisała. Ale na wszelki wypadek podaj kontakt pliss.
×
×
  • Create New...