-
Posts
9908 -
Joined
Everything posted by Agata69
-
dalej nic nie wiadomo. Jedno jest pewne: Beja nie ma u tej "pani". Trochę mi ulżyło bo myślałam po cichu że go uśpiła. Ale gdzie jest w takim razie od tygodnia? Nie ma go w schronisku, nie ma go w miejscach w których bywał. Są dwie możliwości: pesymistyczna - wpadł pod samochód, albo stało się coś równie złego, optymistyczna - ktoś dał Bejowi dom (mam tylko nadzieję, że nie łąńcuch). Jutro, ew. w poniedziałek chcę dać ogłoszenie do radia. Może w ten sposób czegoś dowiem się o jego losie. Będę was informować. Tymczasem życzę wszystkim wesołych Świąt i żeby Beja i jemu podobne biedactwa nigdy już nie zaznały głodu, zimna i samotności.
-
Po Beju nie ma śladu. Rozpytuję wszystkich, ale nic nikt nie wie. Ostatnio był widziany jak leżał na przystanku w centrum miasta mocno zrezygnowany. Tu ślad się urywa. Jestem załąmana. Istnieje możliwość że ktoś go wziął ze sobą, ale jakoś optymistyczne scenariusze nie chcą mi się układać. Mam złe myśli.. Nadal będę go szukać. I chyba dam ogłoszenie. przy okazji dowiedziałam sie dzisiaj że Bej miał kiedyś dom, było mu dobrze. Niestety ppąnstwo się rozwiedli, każde poszło w swoją stronę a pies został na ulicy. Straszne...
-
Drodzy przyjaciele Beja i moi! Nie zrezygnowałam z pomocy Bejowi i nie zrezygnuję póki jest nadzieja. Niestety nie mam dobych wieści, a właściwie nie mam ich wcale. Beja nie ma... od już nie pamiętam kiedy, chyba od piątku. Nie mogę skupić się na świętach, objeżdżam miasto. Nawet chodziłyśmy z moją Marysią po parku i ona krzyczała: Bej, Bej... ale nie widziałyśmy go. Wczoraj chłopcy tubylcy mówili mi że widzieli Beja na głównym placu miasta, ale ja tam przejeżdżałam chyba ze 100 razy i go nie widziałam a specjalnie robię dodatkowe kółka i się rozglądam. Mam straszne wyrzuty sumienia... Jestem w kontakcie ze schroniskiem jakby co. dzisiaj znalazłam w komórce jego teraźniejsze zdjęcia, niestety nie mam kabelka żeby je wrzucić. Jeśli ktoś mógłby je wrzucić na wątek to prześlę na komórkę, tylko podajcie numer. będę Beja szukać i zaraz was powiadomię. Nie odzywałąm się wczoraj bo nie miałam siły włączyć komputera. Kasia, Madziamn , dzięki za wsparcie.
-
Telefon potencjalnego DT nie odpowiada, pewnie dziewczyna się wystraszyła. szkoda ze zrobiliśmy sobie nadzieję... Beja nie ma nigdzie, nikt go nie widział. NBie ma go też w schronisku. zostawiłam swoje namiary, jakby co mają dzwonić. Dostałam sygnał że na dalekim osiedlu leży jakiś kudłaty pies. Pojechałąm po pracy, ale nikt nic nie wie, a psa rzadnego nie ma. On się znajdzie (jak nic mu się stało), ale to może potrwać. Będę pisała jak coś się wydarzy.
-
nikt nie odbiera telefonu, wczoraj połączenie zostało odrzucone, dzisiaj nikt nie odbiera. będę próbować. to jest możliwe że ktoś może go zabrać, bo on jest bardzo urokliwy i namolny. ale do tej pory nikt go nie chciał. idą święta i ludzie raczej sprzśątaja niż biorą sobie do domu takiego brudassa. tak na marginesie, wczoraj ukradli mi portfel i wszystkie dokumenty. jakbym miała za mało obowiązków! teraz czeka mnie wyrabianie wszystkiego od nowa. żeby tylko Bejusowi nic się nie stało.... błagam szukajcie dalej
-
[quote name='madziamn']Przed Chwilą Dostałam Namiary Do Tej Ewy. Zaraz Do Niej Napiszę. Agatko Czy Wiesz Gdzie On Teraz Może Byc? Pokazywał Się Dzisiaj? Martwię Się O Niego I Pewnie Nie Ja Jedna.[/quote] Bej nie pokazał się dzisiaj cały dzień, ale to normalne, on potrafi zniknąć mi z oczu na kilka tygodni. Znajdę go , nie martwcie się, niech tylko domek znajdzie się dla niego, albo choćby tymczas. Ja też się martwię, chodzę poddenerwowana, nawet pokłóciłam się z mężem. Oby nic mu się w mieście nie stało, teraz kiedy tyle osób stara się odmienić jego los.
-
[quote name='Kasia']Agatko, odezwała sie do mnie na gg osoba w sprawie Beja. Chce dać mu [B]DT[/B], jest z Wrocławia ale ma kilka pytań co do niego na które ja niestety nie potrafiłam Jej odpowiedzieć bo nie znam psiaka ;) Dzis ta dziewczyna wyjeżdża w góry, wraca w niedzielę wieczorem i wtedy prosi abys sie z Nia skontaktowała. [B]Na PW wysłałam Ci Jej namiary.[/B] Odpisałam Jej, że sie z Nia skontaktujesz i odpowiesz na pytania. Wraca w niedzielę wieczorem. Po 20.00 można dzwonić lub pisać, ewentualnie od poniedziałku. Pisała, ze mieszka w bloku, ma 12 letnia suczke i może dać DT ale jeśli zajdzie taka potrzeba to musimy pomóc w leczeniu bo sama nie da rady finansowo podołać. Chce wiedzieć jak on do suczek i czy moze zostawać sam.. I tu nie wiedziałam co odpowiedzieć :roll:[/quote] Kasiu, zadzwonię po 20, ale powiedz mi co to za osoba, czy znasz ją, jak się dowiedziała o Beju, czy trzeba ją sprawdzić i tak dalej. To ważne żeby Bej nie wpadł z deszczu pod rynnę. Różne bywają dt, już to przećwiczyłam i wolę wsyzstko sprawdzić wcześniej.