-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Napisałam na PW do Kany, żeby odpowiedziała w sprawie tymczasu. W razie czego jest miejsce w hoteliku u wiosny, 8-10 zł za dobę za małego psa. Gunia jutro będzie wiedziała conieco o innych hotelikach. Mamy też chętnych do wspólnego transportu do Gdańska z podziałem kosztów, jeśli tymczas u Kany wypali - tylko samego transportu nie ma. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f521/pilne-transport-z-warszawy-do-gdanska-gdyni-dla-malej-pekinki-myszki-129956/[/url]
-
[quote name='ola&neo']a tak wogóle to niektórzy ludzie mają tylko psa po to żeby sie poszpanowac[/QUOTE] Z moich obserwacji wynika, że najczęściej są to osoby mające pseudorasowca bez papierów z bazaru.
-
Myślę, że rodzice by o tym powiedzieli - pati sama nalegała na uśpienie miotu... Ale masz rację, pewni na 100% być nie możemy.
-
A co mu dajesz?
-
Są naprawdę prześliczne :loveu:
-
Może mi ktoś napisać ile suczka ma, co się z nią teraz dzieje ? Gdzie przebywa. [B]U mtf zalesie, pod Warszawą, ale może tam zostać tylko tydzień. OIna sama ma ok. 3 lat.[/B] Czy potrzebny jej nadal tymczas? [B]Tak, bardzo pilnie.[/B] Czy jest nauczona czystości ? [B]Tak[/B] Jak dogaduje się z innymi suczkami i jak reaguje na inne zwierzaki ? [B]U mtf zalesie są psy i koty, były też w poprzednim miejscu jej bytowania - żadnych problemów.[/B] Czytałam że nie niszczy w domu pozostawiona sama. A jak z charakterem? Jest typer zazdrośnika ? [B]Suczka jest bardzo grzeczna, wręcz nieśmiała, zupełnie nieagresywna, pilnuje się człowieka, przychodzi na wołanie z wielkim entuzjazmem. Jest zbyt pokorna żeby mówić o jakichkowliek "zazdrosnych" zachowaniach.[/B] Czy mała już jest po sterylce aborcyjnej ? [B]Dziś zabieg.[/B]
-
Holly wygląda zupelnie jak amstaff - teraz można zobaczyć jak pseudohodowcy mogą robić ludzi w trąbę; widać ze mixa boksera z dalmatem można wystawić za przykładowo 300 zł jako amstaffa i mnostwo ludzi by się nabrało... Współczuję sytuacji, bo wiem jak to jest zostawiać psa pod opieką rodzinki - pół roku mieszkałam w Warszawie, mój pies został wtedy z rodziną i o mało nie zszedł na babeszjozę :wallbash:
-
Tak, najważniejsza sprawa to w tej chwili ogłoszenia, zaraz wstawię ją na adopcje.org i wkleję tu jej nowe zdjęcia, moze się przydadzą do ogłoszeń. Padam z nóg i strasznie boli mnie głowa więc sama wszytskiego dziś nie dam rady zrobić. [quote name='gunia']Boże, biedna sunia :placz: Słuchajcie, a może jakimś wyjściem jak się nic nie znajdzie będzie hotelik ? W Halinowie jest dość dobry hotelik, nie wiem czy mają miejsce, ale właścicielka bierze w trudnych sytuacjach 10 złotych za dużego psa, a sunia jest malutka... Zaraz napiszę jeszcze do Renaty, ona ma hotelik w Sochaczewie, może ją weźmie...Cholera. Nie wiem, co myślicie?[/QUOTE] W ostateczności tani hotelik byłby dobrym rozwiązaniem. Chciałabym za wszelką cenę uniknąć jej powrotu tam. [quote name='t_kasiek']czy sunia juz zostala zabrana z tamtego miejsca ????????? :placz::placz::placz: Boże - pies 5 razy większy od niej......biedna maleńka :placz::placz::placz:[/QUOTE] Sunia dziś pojechala do mtf zalesie, niestety nie może tam długo zostać... [B]Potrzebny dom tymczasowy i pomoc w ogłoszeniach![/B] Już zgrywam jej nowe zdjęcia.
-
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, sunia jedzie dziś do [B]mtf zalesie[/B] na chwilowy tymczas i sterylkę. Wczoraj byłam u suni... Podobno jest już po cieczce, pokryta przez oba pozostałe psy, jeden chyba z 5 razy większy od niej :cry: Sterylka aborcyjna jest konieczna. W egipskich ciemnościach tam panujących mogłam tylko zauważyć powiększone sutki. Sunia wydaje się być przestraszona i jeszcze bardziej nieśmiała niż przedtem; wyciągana zza łóżka (tam spała) piszczała, bała się. Nie wiem, czy nie była straszona, karana :shake: [B]PRZED 4 LUTEGO MUSI ZNALEŹĆ SIĘ TYMCZAS LUB DOM STAŁY.[/B] Inaczej suczka wróci do tej meliny :-( [B]Mtf zalesie[/B] nie może jej długo trzymać, a ja 5 lutego idę do szpitala na operację kolana i przez długie tygodnie nie będę w stanie pomóc ani nawet odebrać suni z Warszawy. Mało tego, jej wlaścicielka (pijana w sztok) powiedziała, że suczkę chce zabrać jakiś znajomy właściciel masarni, który chce mieć dużo psów, po to mu suka - żeby się rozmnażała :angryy: Więc prawdopodobnie zabieram ją w ostatniej chwili... Zresztą pewnie ten potencjalny chętny jak zwykle jest urojony - mnóstwo już takich mieli na wszystkie 3 psy i jakoś wszystkie nadal tam siedzą.
-
[quote name='Tascha']ee- no nie przesadzajmy - kilka wilków upoluje sarenke bez problemu;) [/QUOTE] Ale już tak upierdliwie dociekając :evil_lol: wilki poza okresem zimowym żyją raczej w parach lub samotnie, stąd przez większość roku jedzą raczej mniejsze zwierzęta ;) No i ja przykładowo kości z większych zwierzat (świnka, krowa) nie podaję częsciej niż raz w tygodniu. Zazdroszczę żołądeczków :loveu:
-
[quote name='Tascha']nalezy wziąśc pod uwage, ze w przypadku dziko zyjących drapiezników pożerane sa głównie mięso i żołądki z zawartością; druga wazna rzecz, to to, ze w jednym zabitym roslinożercy jest jedno serduszko, jedna wątroba itp a w stosunku do całego ciała "denata" jest tego mała ilość ( ja np osobiście nie podaje samych podrobów- staram sie je od czasu do czasu dodawac do mięsa, zachowując mniej więcej proporcje ilościowe jak w naturze); kosci takze w stanie dzikim są rzadko pożerane - głównie zjadane sa ich części chrzęstne, ew główki kosci, chyba że denat jest mały - np mały gryzoń itp; a serków, kefirków i jogurtów w stanie naturalnym w przyrodzie po prostu nie ma...;) jajka surowe owszem - wiele ptaków legnie sie na ziemi;)[/QUOTE] Czy ja wiem, czy mięso i żołądki tylko... Jak sama później zauważasz, jeśli ofiara nie jest naprawdę duża, to jest zjadana w całości, z kośćmi włącznie. A pokaż mi psowate, u których podstawę jadłospisu stanowią tak duże zwierzęta jak jeleń. Zazwyczaj zjadane są ptaki, gryzonie, zwierzęta znacznie mniejsze niż przykładowo krowa ale i większe od wymienionej myszy, i takie kości psowate zjadają bez większego problemu. Z podrobami racja, niemniej jednak zawartość jamy brzusznej dużego zwierzęcia jest zjadana w pierwszej kolejności. Serki, kefirki, jogurty... Cóż, barf nigdy nie będzie 100% odwzorowaniem diety dzikich psowatych, choćby dlatego że raczej nie ma możliwości podania żołądka z całą zawartościa, a wiec i korzystną florą bakteryjną, pierwotniakami tam bytującymi. Kefir czy jogurt poprzez zawartość pożytecznych bakterii korzystnie wpływa na przewód pokarmowy.
-
[quote name='evl']nie wiem, na ile to prawda, ale pewien szkoleniowiec uważa, że [B]niektóre[/B] psy przebywające więcej z ludźmi niż ze swoimi pobratymcami uważają szczerzenie zębów za uśmiech i gdy pies jest 'wyluzowany', bo wskazuje na to całe jego ciało a szczerzy zęby, to próbuje się uśmiechnąć :eviltong:[/QUOTE] I to też prawda, bo psy przebywające dużo z właścicielem wyrabiają z nim swego rodzaju wspólny język, w którym też w patrzeniu w oczy nie ma nic złego.
-
U wszystkich psowatych patrzenie prosto w oczy jest wyzwaniem ;) Stąd jak najbardziej w pewnych sytuacjach patrzenie obecmu psu prosto w oczy może spowodować atak. BTW moje pokazywanie zębów czy warknięcie (przetestowane z ciekawości) pies odebrał jak należy.
-
Misia, odpuść sobie nawet jeśli suka z rodowodem i hodowlanką. Takie problemy z cieczkami mogą być skutkiem zaburzeń hormonalnych co może źle się skończyć i dla suki, i ewentualnych szczeniąt.
-
Nie piszę u siebie bo nie mam fot... TZ mi podkrada baterie z aparatu do bezprzewodowej myszki :angryy: A ja nie byłam na dłuższym spacerze od dawna, wcześniej kolano, teraz grypa... A za 2 tygodnie znowu operacja i z pieskiem nie poganiam. TZ nie ma fotograficznego zacięcia na spacerach ;)
-
[quote name='DuzyTomek2007'] Ma ktoś dane ile psów(nie mówię o bezpańskich) zastrzelili myśliwi w Polsce? 10-20? Ile to z całej populacji? 1/100 promila? :lol: [/QUOTE] Wejdź sobie na forum łowiecki, przeleć po stronach kół łowieckich... Tam zobaczysz rozmowy myśliwych chwalących się na temat zastrzelonych psów i wymieniających się sposobami tuszowania przestępstw. 10-20 psów to może ginie miesięcznie w jednym kole łowieckim. Naprawdę niesmaczne jest, kiedy ktoś nabija się z rzeczy, o których nie ma pojęcia. I mówię tu zarówno o strzelaniu myśliwych do psów, o przepisach dotyczących psów w miastach, jak i zasadzie kultury, że [B]pies nie podbiega do obcych ludzi i psów bez ich (właścicieli) zgody[/B], co jest normą we wszystkich cywilizowanych krajach - tylko u nas jakoś nie :niewiem:
-
[quote name='karjo2']A ja gratuluje i poziomu wypowiedzi i ogolnie poziomu kultury. Poza tym mylisz pojecia, co jest prawnie dozwolone, a co sie dzieje w realu :evil_lol:, np. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1060/mysliwy-zabil-mi-psa-103216/[/url][/QUOTE] Ano właśnie, kolega bardzo wybiórczo wchłania informacje podawane przez media :cool3: Że każdy bull to morderca, a jego właściciel ma kompleksy to słyszał, ale o psach zabijanych przez myśliwych w obecności właściciela, kilkadziesiat m od domu, przy dzieciach, czy nawet psa w lesie na lince lub na własnej posesji to już jakoś pana Tomka ominęło. Podobno kiedy piesek podbiegnie i dostanie łomot, pretensji nie będzie... Szkoda że brak wyobraźni, że przeszkadza to drugiej stronie w nauczeniu psa niereagowania agresywnie na podbiegaczy. Z jednej strony pisze że każdy ma prawo do spokojnego spaceru, w tym samym poście kilka linijek niżej można przeczytać jaka to wielka uciecha, kiedy idący na smyczy pies jest obszczekiwany przez zgraję rozbawionych piesków... Oj szwankuje - i kultura, i poczucie sprawiedliwości...
-
[quote name='evl']Martens, mądrze piszesz, ale dla przeciętnego człowieka chyba jednak łatwiej, wygodniej, lepiej się żyje, jak się ma psa "wyciętego" przy takim zapsieniu jak mamy w Polsce.[/QUOTE] Tak, przeciętny Kowalski lepiej niech uważa, że lepiej kastrować, niż że koniecznie raz dopuścić, ale po dogomaniakach spodziewałam się czegoś więcej niż postawy nie chce kastrować = nieodpowiedzialny rozmnażacz, a taka atmosfera niestety na dogo panuje. [quote name='evl']przychodzi do schroniska starsza skulona babcia. szuka "[I]łowcarka, panie[/I]". na pytanie dlaczego akurat owczarek pada "[I]bo one dobre do pilnowania so[/I]". hm. po powiadomieniu o warunkach adopcji a dokładniej o kastracji babcia wydobywa z siebie westchnienie i mówi, że "[I]kastrowanego to ona nie[/I]". na pytanie dlaczego...? "[I][B]bo kastrowane to nie szczekajo wcale[/B], sąsiad ma takie dwa i nie szczekajo.[/I]" po uświadomieniu, że kastracja to nie wycięcie strun głosowych tylko czego innego :diabloti: okazało się, że babcia chce psa do budy na łańcuch... [SIZE=1][COLOR=LightBlue]psa ze schroniska nie dostała[/COLOR][/SIZE]...[/QUOTE] Heh, cóż, moja suka przychodzi na komendę, sterylizowana jest, bierzcie sterylizowane, bo są posłuszniejsze :evil_lol: Swoją drogą czego się spodziewać po takiej staruszce....
-
Większą męczarnią dla suki jest raczej niezaspokojony popęd płciowy w czasie cieczek... Jak dla mnie i o zaletach, i wadach zabiegu powinno się mówić na poziomie; nienawidzę ani tekstów w stylu "po sterylizacji pies jest zdrowszy szczęśliwszy posłuszniejszy", bo to nie jest taka jednoznaczna prawda, ani zabobonów w stylu "biedna nigdy nie zostanie mamusią". Szkoda, że jest tak mało osób, które rozsądnie podchodzą do zabiegu, jak do każdej innej ingerencji w organizm, operacji, rozsądnie rozważają zalety i wady, szukają rzetelnych informacji. Większość popada w skrajności od wychwalających sterylki pod niebiosa, do buraków wciskających kit o utraconej męskości. Jedni bezkrytycznie wierzą osobom związanym ze schroniskami, które namawiają do sterylki jak leci nie mając rzetelnej wiedzy o wadach i zaletach zabiegu; inni karmią się wymysłami Kowalskiego spod dwójki, co powiedział, że pies po kastracji do niczego...