-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='*Monia*']Jak ja lubię moje zadoopie :loveu:[/QUOTE] Twoje zadoopie chyba niedaleko mojego jak mówisz o Ostrołęce ;) I też sympatycznie, mam blok na brzegu osiedla więc na spacery chodzę albo od razu na odludzie, albo do środka miasta co by pies nie zdziczał ;) Między bloki już dawno przestałam się zapuszczać, raz sie zapomniałam i od razu była opisana historia z opisanym panem z shih tzu. Generalnie nie wyobrażam sobie mieszkania z psem w Wawie, zwłaszcza po tym co tu piszą, i co sama widziałam mieszkając tam bez psa. Kiedyś narzekałam że ludzie u mnie na spacerach mało kontaktowi, a teraz bardzo mnie to cieszy :cool1:
-
Ziarnko prawdy w tym jest, bo przy sterylizacji po 3 lub 4 cieczce ryzyko nowotworu sutka jest już takie samo jak u suki niewysterylizowanej, zabieg nie ma już wtedy wpływu na to, czy guzy się pojawią czy nie. Ryzyko ropomaciczka do 7-8 roku życia, przy zdrowej suce, nie jest duże; dopiero wtedy zaczyna jakoś znacząco wzrastać.
-
Pierwsze objawy cieczki to niepokój, zaznaczanie terenu na spacerach, obrzęk sromu, wylizywanie się i z rozpoczęciem cieczki krwawy wyciek z pochwy. Cieczka trwa ok 3 tygodni i przez cały ten okres nalezy suki pilnować. Płodny okres zaczyna się 8-14 dni od początku cieczki, wówczas wydzielina staje się mniej krwawa. Co do zabezpieczenia - sukę wyprowadzamy tylko i wyłącznie na smyczy, choćby była nie wiem jak posłuszna. Nie zostawiamy samej na zewnątrz, nawet jeśli ogrodzenie wydaje się być solidne. Nie zostawiamy przy otwartym oknie na parterze, lub niezamkniętych na klucz drzwiach. Przydają się na spacer dostępne w zoologikach spraye maskujące zapach suki - ale nie są one środkami antykoncepcyjnymi, tylko zmniejszającymi szanse wyczucia suki przez inne psy, co ułatwia spacery. Żeby cieczki nie przeoczyć - gdy wiemy ze czas się zbliża, warto raz dziennie przykładać jej do narządów płciowych kawałek papieru toaletowego, chusteczkę. Jeśli zostaje ślad - cieczka się zaczęła.
-
To, że pies lubi jakąś karmę, nie znaczy, że jest dobra. Ja natomiast nie rozumiem Twojego podejścia - uważasz, że można karmić psa byle czym? :shake: Poczytaj skład, prawie wszystkie karmy dostępne w supermarketach typu Pedigree, Chappi, Friskies, Darling, nie mówiąc o wynalazkach z biedronek i carrefour'ów, nie mają w składzie więcej niż [B]4%[/B] produktów pochodzenia zwierzęcego. I nawet nie jest to mięso, tylko właśnie takie produkty zmielone kopyta, kości, odpadki. Reszta karmy to źle przyswajalne dla psa produkty roślinne typu kukurydza czy soja. Do tego konserwanty, często niedopuszczalne w żywności dla ludzi bo rakotwórcze, sztuczne barwniki (naprawdę wierzysz, że brązowe kulki to mięso, a zielone warzywa...?) i sztuczne aromaty, żeby pies chciał to jeść. Nadal uważasz, że to dobra karma? Dobra karma nie musi być droga; drogi nie jest choćby Brit czy Arion, a o wiele lepszy od wymienionych. Przykre skutki stosowania złej karmy wychodzą nieraz po latach w postaci chorób wątroby, nerek, skóry o rzekomo niewyjaśnionej przyczynie. Ale cóż, jeśli ktoś chce karmić psa odpadkami napakowanymi chemią, jego sprawa. Tylko przynajmniej niech nie pisze, że to dobre karmy, bo to nieprawda...
-
[quote name='$modliszka$']Friskis PURINY JUNIOR[/QUOTE] Nikomu nie polecałabym dla psa karmy tak niskiej klasy. Gotowane w domu pożywienie jest o wiele zdrowsze.
-
[quote name='shin']Ale jaki jest zwiazek miedzy tym, ze ja, Martens, i ktos jeszcze upilnujemy swoje zwierzeta/wykastrujemy je, a tym, ze KTOS tego nie zrobi? Kastracja i tak pilnowanego zawsze i wszedzie psa nie rozwiaze problemu, ze ktos puszcza psy samopas :shake:[/QUOTE] Wiesz, może powinniśmy kastrować swoje zwierzaki ot tak, dla przykładu, by upowszechniać zabieg :roll:
-
A czy dorosły pies był szczepiony jako szczeniak? Ogólnie parwowiroza jest bardzo zaraźliwa, atakuje przede wszystkim szczeniaki. Dorosły pies w słabszej kondycji, nigdy nie szczepiony też może zachorować, ale jeśli jako szczenię był szczepiony to ryzyko jest minimalne.
-
Niestety, jeśli chodzi o kastrację, co wet to inne zdanie :shake:
-
[quote name='mistwalker1006'] - argumenty finansowe - argumenty filozoficzne:eviltong: ie: "pies musi sonie urzywac, pies bez jajek to nie pies" i tym podobne - argumenty emocjonalne, [B]to dla mnie nie sa wystarczjacymi argumentami zeby nie robic kasracji[/B][/QUOTE] [B]Dla mnie również![/B] Mnie interesują przede wszystkim względy zdrowotne - to ja może zapytam, jakich możliwych skutków negatywnych sterylizacji suki jesteś świadomy? [quote name='mistwalker1006']to pomoze ze TY bedac odpowiedzialnym wlascicielem zapewniasz ze twoja suka na 100% bedzie zabezpieczona;) a nie ze moze ja upilnujesz a moze nie;),[/QUOTE] A jak nie będzie wysterylizowana, to będę nieodpowiedzialną właścicielką? :cool3: Litości, suka nie jest wiatropylna. Cieczkę ma ok. 3 tygodni 2 razy w roku. Płodnych dni dosłownie kilka. Czy niewykonalnym jest przez nawet całe te 3 tygodnie nie spuszczać jej ze smyczy i nie zostawiać samej bez opieki poza zamkniętym mieszkaniem/domem? [B]sota36[/B] prostata u wykastrowanego psa znacznie rzadziej ulega łagodnemu przerostowi, niestety zwiększa się ryzyko jej nowotworzenia. U psów niekastrowanych ryzyko łagodnego przerostu jest bardzo duże, po kastracji minimalne, jednak trzeba skonfrontować to z ryzykiem raka. Było już o tym na dogo, pisała chyba [B]prowitamina[/B] i bardzo dokładnie to wyjaśniła.
-
[B]mistwalker[/B], teraz psów u nas jest multum i niestety kontrola nad ich zachowaniem pozostawia wiele do życzenia; ba, bardzo wiele osób nie uważa, by takowa była potrzebna. Jak już ktoś napisał, w Polsce jest problem z wieloma rzeczami, które w Kanadzie byłyby nie do pomyślenia - poczytaj inne dzialy forum, choćby 'Prawo', znajdziesz niejedną historię gdzie pitbull biega po wsi i zagryza inne psy a ludzie boją się przejść (policja nie reaguje, lub reaguje nieskutecznie, właściciele w nosie mają kary pieniężne), albo wątek o małej suczce dosłownie obdartej ze skóry przez puszczonego agresywnego psa (była przy nodze właścicielki) - pies nadal terroryzuje osiedle, nie został nawet odebrany właścicielom, mimo wielu ku temu przesłanek. Policja/SM nie potrafi zaprowadzić porządku nawet w tak drastycznych sprawach, a co mówić o błahostkach w stylu "w psim parku niedopilnowany pies pogryzł innego". Nawet na tę chwilę o pomocy SM/policji gdy inny pies zaatakuje naszego nie ma co marzyć - trochę lepiej jest w większych miastach, ale w małych i na wsiach panuje dosłownie samowolka. Gdyby w takim parku byli tylko psiarze z tego oto forum, zapewne byłoby sympatycznie, bo zazwyczaj to ludzie odpowiedzialni, którzy starają się z psami pracować, między innymi dlatego tu są. Ale tacy psiarze są w mniejszości. Reszta to przykładowo Kowalski spod dwójki, który spacer ogranicza do otwarcia psu drzwi na klatkę schodową, a jak piesek pogoni mniejszego czy dolatuje z jazgotem do psa na smyczy, to jeszcze się cieszy, że taki odważny; a jak piesek wpadnie pod auto - trudno, głupi był, będzie inny. Pominę już ten procent właścicieli psów mogących stanowić realne zagrożenie i którzy mają problem z kontrolą nad tym psem. Naprawdę nie chciałabym być zmuszona iść z psem do takiego parku, gdzie stłoczono by wszystkie przypadki chamstwa i głupoty z opisów na tym wątku. A znając polskie poomysły, po powstaniu takiego parczku powstałby zakaz wprowadzania psów na inne tereny zielone "bo przecież jest park". BTW ja nie tyle nie rozumiem Twoich postów, co mam wrażenie, że na podstawie tego co piszę wyciągasz za daleko idące wnioski na temat moich poglądów. Przykładowo napisałam, że parki nie są ok w Polsce na tę chwilę, Ty chyba odebrałeś to jako "parki są złe w ogóle"; napisałam, że kastracja nie zawsze jest najlepszym wyjściem, że to dość złożona sprawa - Ty odniosłeś chyba wrażenie, że uważam, że psów wcale nie należy kastrować a najlepiej niech się rozmnażają jak "natura" kazała.
-
Dla mnie wystarczające względy to właśnie względy medyczne z wzięciem pod uwagę, czy jestem w stanie swojego zwierzaka upilnować - co może być pod znakiem zapytania przykładowo gdy mam psa i sukę. Narkoza to nie cukierki, czy jakikolwiek lekarz przykładowo ludzki, ot tak podaje komuś pełną narkozę? Nie, bo zawsze jest to ryzyko, na które nie naraża się pacjenta bez wyraźnej potrzeby. Z kosztami trafiłeś jak kulą w płot, bo na tym forum dłuuugo musiałbyś szukać osoby, której żal byłoby wydać na psa kwotę równą cenie kastracji. W mojej wypowiedzi nie kierowałam się emocjami, ale logiką na podstawie tego, co było napisane w Twoim poście - nikt tu raczej nie czyta w myślach :roll: Dla mnie nic wspólnego z logiką nie ma z kolei wrzucanie do jednego wora wszystkich ludzi, którzy swojego psa nie wykastrowali. [quote name='mistwalker1006']I argument czy upilnuje swojego psa/suke tez nie jest dla mnie zsdnym argumentem, jesli tylko spuszczsz psa ze smyczy, to nie masz gwarancji ze nigdy nic sie nie stanie a co do suczki wystarczy jakis nieodpowiedzialny wlasciciel i wiadomo co sie stanie:shake: a nawet odpowiedzilnym moze sie cos przydarzyc. [/QUOTE] I co pomoże to, że moja suka jest wysterylizowana na to, że ktoś inny jest nieodpowiedzialny i dopuścił do zapłodnienia swojej? Znam mnóstwo właścicieli suk niekastrowanych i nigdy nie spotkałam się z miotem, który autentycznie był wynikiem tego, że odpowiedzialnej osobie "się przytrafiło". Wszystkie te mioty były albo wynikiem celowego dopuszczenia suki, albo zwykłego niedbalstwa, braku najmniejszej chęci upilnowania. Nieliczne mioty były wynikiem tego, że ktoś nie pomyślał, że suka w cieczce puszczona luzem nie wróci na wołanie, albo że do zostawionej samej w ogrodzie podkopie się pies. Ale dla mnie to też niedopilnowanie i nieodpowiedzialność, a nie żaden przypadek. Nie znam osoby, która naprawdę przykładała sie do pilnowania suki i jej się to nie udało. I zapewniam, że to nie "przypadki" odpowiedzialnych osób zapełniają schroniska, tylko efekty ludzkiej nieodpowiedzialności i głupoty.
-
[quote name='mistwalker1006']niewidzialas sarkazmu w mojeje wypowiedzi hmmm;), tak mysle ze kazda osoba ktora przyczynia sie do nieodpowiedzialnego rozmnarzania psow ma idiotyczne argumenty, jezeli mi nie wierzysz to przejdz sie do miejscowych schronisk i zobacz co tam jest, i argument ze "ja to psa/suke upilnuje" nie jest zadnym zabezpieczeniem przed szczeniakami bo moze Ty to upilnujesz a inny nie, wiec bledne kolo.[/QUOTE] Czasem mam wrażenie, że piszę po hebrajsku :evil_lol: Już nie próbuję przekonać że niekastrowanie nie równa się rozmnażanie, bo to chyba próżny wysiłek. Jak słusznie zauważono później, odpowiedzialna osoba psa niepotrzebnie nie rozmnoży, czy jest wykastrowany czy nie. A nieodpowiedzialna ma w nosie i kastrację, i pilnowanie. Tylko nie wiem, dlaczego osoby odpowiedzialne mają swoje psy koniecznie kastrować - bo ktoś inny nie upilnuje? :razz: Z argumentem o schroniskach trafiłeś pod zły adres, jak już ktoś zauważył. [quote name='mistwalker1006']skad Ci do glowy przyszlo ze psy bezkarnie lataja w parku?? WLASCISIEL dalej odpowiedzialny jest a z tym co Ty opowiadasz o psach to nie wynika z tego ze sa w Polsce psy jakies ulomne ze by sie w parku niepotrafily zachowac tylko z braku socjalizacji miedzy psami. Ja wyprowadzam psy do parku 13 lat i jakos nie ma takich problemow u nas z psami agresywnymi czy bojazliwymi czy takimi co nie chca sie bawic, Wszyscy jakos razem sie toleruja, i nie mow ze w polsce sa inne psy niz tutaj, Wszystko tylko zalezy od ludzi i od ich podejscia, kultury czy wychowania, i nie mowie ze np takie parki rozwiarza problem tylko jak sie nic nie zmieni to dalej bedzie to samo i czy Ty myslisz ze taka sytuacja jest ok??[/QUOTE] Skąd mi przyszło do głowy? Stąd, że Polsce jakies 75% psów lata bezkarnie po parkach, osiedlach, ba nawet ulicach. Odpowiedzialności właścicieli nie ma komu egzekwować, pominąwszy wyjątki w dużych miastach. Niestety w Polsce psy są inne. Mnóstwo ludzi kupuje tu psa na giełdzie samochodowej, z chowu klatkowego, i te psy są bojaźliwe i agresywne nie tylko z braku socjalizacji przez nowego właściciela. Ba, wielu przeciętnych właścicieli psów cieszy się z agresji przez nie okazywanej, podszczuwa je, w drastycznych przypadkach pozwala na to, żeby raniły inne psy. Ale masz rację, to nie chodzi o psy, ale przede wszystkim o ludzi - to ludzie są inni (mówię o większości właścicieli psów, tych których nie spotkasz na tym forum) - nieodpowiedzialni, o psychice psa wiedzący tyle co o uprawie kawy w Brazylii i niewidzący potrzeby tego zmienić, bo prawo nie jest w stanie ich do tego skłonić. Park sam w sobie nie jest złym pomysłem, ale nie na polskie realia w tej chwili. Miałeś psa mieszkając w Polsce? Wychodziłeś z nim na spacery?
-
[quote name='shin'] Narzady typu jajniki/jadra nie wydzielaja hormonow ot tak sobie, te hormony pelnia jakies funkcje w organizmie. Ludzie bez nich, niestosujacy hormonalnej terapii zastepczej, staja sie apatyczni, popadaja w depresje, a nie wydaje mi sie, zeby u zwierzat az tak moglo to sie roznic.[/QUOTE] Gdyby chodziło tylko o apatię i depresję, nikt by nie robił tyle szumu. Proponuję przy najbliższej okazji zapytać ginekologa-endokrynologa jakimi poważnymi chorobami na tle hormonalnym rzutującymi na pracę całego organizmu grozi kobiecie usunięcie jajników i macicy bez hormonalnej terapii zastępczej. Jeśli lekarz dobry, to wykład będzie dłuuugi i może otworzy nieco oczy na pewne rzeczy. Niestety niektórym wydaje się, ze żywy organizm jest jak klocki lego...
-
[quote name='mistwalker1006']nie nie kastrowac, po co niech sobie "urzywaja" przecierz powinni miec choc raz mioty,suczka powinna byc matka no nie, a pies moze zglupiec jak nigdy nie bedzie mial suki..... skad ja znam te argumenty:shake: a jak beda szczeniaki to do worka i do smietnika albo do rzeki co??? [/QUOTE] Dla Ciebie niewykastrowanie psa jest równoznaczne z jego rozmnażaniem? :roll: I myślisz że każda osoba, która nie chce z jakiegoś powodu psa kastrować ma tak idiotyczne argumenty? Niestety w Polsce jest multum nieodpowiedzialnych właścicieli psów i z tego między innymi względu uważam, że parki dla psów to zły pomysł. Wyobrażasz sobie, co stanie się kiedy mnóstwo psów, takich jakie teraz chodzą po ulicach - nieodwoływalne, agresywne, bojaźliwe, duże i małe - wtłoczy się do takiego parku, znając polskie realia o wiele za małego w stosunku do potrzeb? Ty widzisz idyllę, bawiace się ze sobą pieski, gdzieś w kącie osobę rzucającą pieskowi piłeczkę, bo ten akurat woli taką zabawę... A wiesz co ja widzę? Tłum bezradnych właścicieli, którzy nie potrafią psa odwołać; psy agresywne, tłamszące inne zwierzaki; psy bojaźliwe, wyzwalające agresję w tych silniejszych psychicznie poprzez ucieczkę czy agresję lękową; potężne szczeniaczki labradorów, które chcąc się tylko pobawić tratują yorki i ratlerki (oczywiście są nieodwoływalne); psy zabierające innym zabawki i ich bezradnych właścicieli, kiedy wywoła to bójkę... Czyli to co codziennie na spacerach, za to wciśnięte na wielokrotnie mniejszą przestrzeń. Zaraz napiszesz, że dla agresorów, psów z zaburzeniami zachowania, maluchów czy też psów nieodwoływalnych wstępu być nie powinno. W takim razie wstępu nie będzie miało jakieś 90% psów w Polsce. Znając życie z powstaniem parku wejdzie zakaz spuszczania psów ze smyczy poza nim. Gdzie więc ma być wybiegana reszta psów, która do zabaw w parku się nie kwalifikuje?
-
[quote name='mistwalker1006']z kastracja jest tylko jeden problem, chcesz zeby twoj pies mial szczeniata czy nie??[/QUOTE] Jeśli tak uważasz, to wygląda na to, że masz [B]zerową[/B] wiedzę na temat innych skutków sterylizacji i kastracji... :roll:
-
Ja bym nie czekała na zgłoszenie sąsiadów, tylko złożyła pismo do spółdzielni, że jesteś oskarżana przez nich o ciągłe szczekanie psa, które nie ma miejsca...
-
[COLOR=black][FONT=Verdana]- czy boi się wystrzałów petard - jak reaguje?[/FONT][/COLOR] Na tę chwilę nie wiem, mogę dopytać jak reagowała w sylwestra. [COLOR=black][FONT=Verdana]- czy żyje w zgodzie z innymi psami - nie atakuje ich?[/FONT][/COLOR] W domu są dwa inne psy, żyje z nimi w zgodzie; kiedy była w ciąży warczała, kiedy podchodziły do jej miski, ale bez poważniejszych konfliktów. Obcych psów nie zaczepia, ładnie się wącha; mojej suki się boi, bo na nią warczy, ucieka. Jest raczej nieśmiała, nie atakuje innych psów. [COLOR=black][FONT=Verdana]- czy nie niszczy w domu, zachowuje czystość, nie hałasuje?[/FONT][/COLOR] Czystość zachowuje. Jesli chodzi o hałasowanie, kiedyś pozostałe dwa psy szczekały i wyły pozostawione same w domu, a ona siedziała jak mysz pod miotłą. Żeby coś niszczyła nic mi nie wiadomo, z tego co wiem żaden z psów nie niszczy w domu; pozostałe dwa bardzo jednak hałasują gdy zostaną same. [COLOR=black][FONT=Verdana]- czy nie ucieka na spacerach - pilnuje się?[/FONT][/COLOR] Jest bardzo kontaktowa, na spacerze jako takim z nią nie byłam, ale nieraz spotykałam ją na mieście - pilnowała się mnie i grzecznie bez smyczy wracała ze mną do swojego domu (odprowadzałam ją), nawet zaczekała kiedy stałam w kolejce przy kiosku. [COLOR=black][FONT=Verdana]- czy nie jest agresywna w stosunku do ludzi?[/FONT][/COLOR] Ani śladu agresji. Boi się sama podchodzić do obcych osób, długo trzeba ją zachecać, ale agresji brak, jest uległa i nieśmiała. [COLOR=black][FONT=Verdana]- czy obszczekuje ludzi?[/FONT][/COLOR] Szczeka kiedy ktoś wchodzi na podwórko, ale nie atakuje. Poza podwórkiem właściwie w ogóle nie szczeka, ludzi omija. [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Ewentualnie jakie są inne problemy?[/FONT][/COLOR] Nie ma.
-
Przede wszystkim o komendzie "bierz" nie ma co myśleć, jeśli pies nie reaguje w pół skoku na komendę "wróć" czy "do mnie", np. goniąc kota. Nie sztuka psa rozszczuć, sztuka umieć odwołać i to podstawa. Najpierw dopracowuje się posłuszeństwo, potem ewentualnie, jeśli psychika psa się do tego nadaje, można pomyśleć o szkoleniu obronnym pod okiem specjalisty. Resztę już napisano.
-
Zamieścilam na Gronie o psach i na ogłoszeniach o zwierzętach.
-
[quote name='AngelsDream']Kupa na koryatarzu, to na pewno kupa moich psów, bo one smierdzą i nigdy wcześniej większe brudasy od nas tu nie mieszkały.[/QUOTE] Wiesz, ładnych parę lat temu, kiedy na moim osiedlu posiadanie dwóch psów było dziwactwem, kupa na klatce schodowej należała do moich psów, bo... były dwa. Nieważne, że zawsze schodziłam z nimi na smyczy. Nieważne że nigdy nie trzymałam ich tyle w domu, żeby sr**y po nogach idąc na spacer. Nieważne że połowa sąsiadów swoje psy wypuszczała na samotne spacery i piesek albo sterczał na klatce, bo komuś się nie chciało go wypuścić, albo pod drzwiami od mieszkania, bo nie było komu go wpuścić... Każdy z tych psow mógl postawić klocka, no ale pewno moja wina, bo ja mam dwa psy. Co najśmieszniejsze nikt wtedy nie zwrócił uwagi mi, tylko moim rodzicom (jeszcze w gimnazjum czy liceum byłam), i miałam w domu przechlapane, bo oczywiście wierzyli sąsiadom, a nie mi.
-
Jeśli sunia dostaje kostki, to z brakami wapnia nie powinno być problemów ;)
-
Stoję sobie dzisiaj z suką na placu, akurat zabierała się za sikanie (luzem, jakieś 10 m ode mnie), kiedy przypałetał się starszy facet z shih tzu bez smyczy. Plac spory, puściutki, ale koleś musiał przejść z pieskiem akurat między mną a moim psem. Zdziwiłam się, ale ok, skoro ma taką fantazję to czemu nie. A tu facet, kiedy był dokładnie pomiędzy mną a moim psem, zatrzymał się i wrzasnął do mojego "A co piesek!!" i klaszcze głośno... :crazyeye: Moja suka zjeżyła się, stoi i warczy dość głośno, a facet wtedy zdziwiony drze się dalej "Uciekaj! Uciekaj stad!!" Suka oczywiście stoi dalej tam gdzie stała i burczy jeszcze głośniej. Wyszłam z szoku i do faceta: "Dlaczego pan drażni mojego psa? Pan chce zostać pogryziony? Jak można zaczepiać obcego psa?" A pan z uśmiechem od ucha do ucha: "Ale on mi nic nie zrobi, ja tylko żartowałem" :-D i poszedł. :mdleje:
-
[quote name='mch']alez oczywiscie ze reklamują , zwrocilam na to kiedys uwage i tak sobie nawet pomyslalam ,wiem ,kasa jest kasa , no ale juz takie mocno ,,w temacie" psim pismo mogloby zwracac na to uwage.[/QUOTE] Ja się tylko zastanawiam jak niby mieliby to sprawdzać... Ogłoszeń jest multum i każdy może sobie w nim napisać "z rodowodem", a jak ktoś zadzwoni, to będą mówić, że tylko 7 z miotu został :diabloti: Aczkolwiek nie powiem, w ogłoszeniach na gronie się da; wiele osób sprawdza ogłoszenia ot tak po prostu i zglasza te ze sprzedażą nierodowodowych, to czemu nie mieliby tego robić ludzie z redakcji z gazety, ktorzy dostają wynagrodzenie za swoją pracę.
-
Jeśli nie macie doświadczenia w wychowaniu/szkoleniu psów obronnych/bojowych, to jak już cane corso, to raczej suczka i od razu szkolenie pod okiem dobrego instruktora. Najlepiej zacząć już od tzw. psiego przedszkola, żeby potem nie było problemów w kontaktach z innymi psami. Labrador, golden też ok, ale bierzcie pod uwagę, że psom tym mogą nie wystarczyć same spacery; one potrzebują również zajęcia umysłowego, począwszy od aportowania po naukę komend, bardziej intelektualne zabawy niż samo bieganie. Od razu dla pewności dodam, że skoro pies rasowy, to tylko z rodowodem; przy psie o nieznanym pochodzeniu nie ma żadnej gwarancji, że będzie on posiadał cechy typowe dla rasy, również pod względem charakteru. Zresztą nawet przy wyborze zarejestrowanej hodowli trzeba mieć się na baczności, zwłaszcza przy rozmnażanych na lewo i prawo labach i goldenach.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[B]Bergamota[/B]... Nie pozwolić się wywlec z domu można na różne sposoby. Sposób jaki opisałaś jest brutalny i nie uczy psa niczego poza tym, że wlaściciel szuka fizycznej konfrontacji. Sposób opisany przeze mnie wymusza na psie nagradzaną współpracę => sprawia, że pies musi zwrócić uwagę na przewodnika, wysilić szare komórki, w dodatku zostaje nagrodzony i zachęcony do dalszej współpracy. Żadnej z tych korzyści nie dają przepychanki w progu. Czy Twoje ćwiczenie wyhamowuje zachowania agresywne, dominujące polemizowałabym, bo może 9 psów na 10 się odsunie, a jeden rzuci z zębami. Dla mnie poziom Twojej wiedzy i ton w jakim jest wypowiadana jest żenujący, choćby samo stwierdzenie, że psy są wilkami. To że dają płodne potomstwo nie znaczy że mają identyczną psychikę. (Swoją drogą zachowanie wilków i dzikich psowatych trzymanych w niewoli bardzo odbiega i jest nacechowane znacznie większą agresją niż u ich pobratymców na wolności.) Gdyby miały, mnóstwo ludzi trzymałoby sobie po blokach wilki i przy zachowaniu pewnych zasad nie sprawiałoby to problemów. To czemu tak nie jest? :roll: Masz od 30 lat kilka psów i zajmujesz się wilkami - czytając Twoje posty mam wrażenie, że na temat psiej (nie wilczej, bo to nie to samo) psychiki czytałaś ostatnio właśnie te 30 lat temu, bo Twoja wiedza na temat wychowania jest na poziomie wlaśnie z tamtego okresu :roll: