-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='yoreczka95'][FONT=Verdana]U nas w okolicy jest kilka bullowatych i każdy spuszczony z linki zeżre w sekundę psa, kota, nawet kozę i każdego stwora co mu pod paszcze podejdzie. I jakie stąd wnioski w temacie wątku???? Może te panie z tymi fakultatami coś wymyślą bo ja nie widzę żadnych ale może ja ślepa jestem no i fakultata nie mam.:lol:[/FONT] Jakie stąd wnioski? Naprawde nie rozumiesz? :cool3: A takie, że to czy pies jest niebezpieczny dla otoczenia nie zależy od tego, jaką jego rasa ma opinię w mediach. Co do tego, że każdy pies powinien być pod kontrolą chyba w 100% się zgadzamy, więc nie wiem, co cię tak w moich postach uwiera. Co do uśpienia po pogryzieniu - nigdy nie zgodzę się z tym, że pies, który zrani zwierzę które go zaatakowało powinien trafić z miejsca pod igłę.
-
Zgadza się :) Ja tylko chciałam pokazać, że są wyjątki i wśród osób, które co niektórzy zlinczowaliby i pozbawili psów za sam wygląd... Aczkolwiek z ręką na sercu znam też kilka osób które mają psy w typie (bez papierów) i również daleko im do tego dresowo-pitowego stereotypu. Jedyny niemiły przypadek rozszczutego ttb jaki znam to o ironio bardzo ładny amstaff z rodowodem, i wcale nie w rękach typowego "dresa", a nadzianego dorosłego faceta. Ja nie wiem, po co w Polsce rozwiązania prawne, ktore dotkną może promila psów, w dodatku nie tych, co trzeba. Moim zdaniem normalny ttb w odpowiedzialnych rękach powinien być traktowany przez prawo tak samo jak każdy inny pies. Natomiast psy agresywne, stwarzające zagrożenie - powinny być kontrolowane przez właściciela; zas on sam pod groźbą dotkliwych kar od finansowych po odebranie/uśpienie/zakaz posiadania psa. I to niezależnie od tego, czy to ttb, czy rottweiler, labrador czy jamnik.
-
[quote name='zaba14'] owszem bardzo czesto zdarza się ze psy tej rasy kupuja łysi faceci, dość młodzi ktorzy chcą się dowartościować, ale oni kupuja kundle za 250 zł na giełdzie, bo 1500 zł za rasowego psa to za dużo.. :-D Właściciel mojego ulubionego pita jest ogolony na łyso, młody, często chodzi z kolegami i psem po mieście i osiedlu... I szok, bo pies to red nose z dokumentami, ładnie zsocjalizowany, bawiacy się z innymi psami, układany jak każdy inny pies, nie stwarzający żadnego zagrożenia. Chłopak ćwiczy z nim na oponce za osiedlem, pies nigdy nie był szczuty na inne zwierzęta, nikt nie próbuje rozbudzać w nim agresji... Bez obaw mogę do niego podejść i się z nim pobawić, czego nie zrobiłabym w stosunku do więlu znanych mi z osiedla psów "łagodnych" ras. A jestem pewna, że na widok tej pary wiele osób pomyślałoby że idzie dres z "powiększaczem ego" za 200 zł z bazaru, pewnie szczutym na wszystko co sie rusza i budzącym postrach w okolicy. Smutne to trochę. No ale przecież blondynki są głupie, rude jest wredne, panowie z dużymi nosami mają duże ..., a ttb zagryzają wszystko co się rusza. Juliusz(ka) ja wiem jak walczą owczarkowate ogólnie, tylko właśnie chciałam zwrócić uwagę na to, że w czasie ostrej walki mnóstwo obrażeń drugiemu psu i osobom rozdzielającym łącznie z właścicielem zadał pies rasy, która nie jest uważana za niebezpieczną, podczas gdy ttb jakoś mizernie... Tylko 2 dziurki w ONce i zero zadraśnięć na rozdzielających...
-
Miałam przykrość widzieć walkę ONki z amstaffem. Dorosły rodowodowy amstaff był bezmyślnie wprowadzony do domu w ktorym suka rezydowała jako jedyna przez ponad 7 lat. Poświęcono mu mnóstwo uwagi, co prowokowało ataki suki. Początkowo nie reagował, potem kilka razy miały miejsce niegroźne przepychanki, aż wreszcie, traf chciał że akurat kiedy tam bylam, doszło do walki na serio... Co najśmieszniejsze pies tylko ją złapał i trzymał. Przy otwieraniu pyska spoglądal na wlaścicieli i machał ogonem, za to suka... Pokaleczyła amstaffa potwornie, był szyty, właściciele i znajomy facet tam obecny też. Dosłownie dostała szalu, dwóch facetów z ledwością ją odciągnęło i wepchało do piwnicy. A suka cale swoje życie wychowana z rodziną, posłuszna, nieagresywna. No i bardzo inteligentnej fajnej rasy, nigdy chyba nie hodowanej do walk :cool1: Więc tak odnośnie tych strasznych nieodwoływalnych ttb - czy ktoś z ręką na sercu przyzna, że widział psa, który daje się odwołać z walki?? Słownie oczywiście, bo to jest właśnie odwoływanie.
-
Patrząc na 11 ras niebezpiecznych wytypowanych w Polsce jak rownież kilka innych list innych krajów owszem, mam wrażenie, że tak :evil_lol: Y? Nie wiem, moze Twoja postawa wynika właśnie z owych mało pozytywnych kontaktów. Cóż, współczuję, moje doświadczenia są skrajnie odmienne, i nie dotyczą tylko mojego kontaktu z tymi "niebezpiecznymi" rasami, ale również zabaw z nimi mojej suki. I znam niejedną osobę - posiadacza rasy rzekomo niebezpiecznej, która swojego psa spuszcza ze smyczy poza posesją/mieszkaniem i pies ów nie stwarza zagrozenia. Co nie znaczy że niefrasobliwie puściłaby go w parkową gromadkę obcych psów, co zresztą uważam za nie na miejscu w przypadku jakiejkolwiek rasy. Nie wiem co ze mną nie tak, że jakoś nie napastują mnie te krwiożercze groźne rasy, tylko te rzekomo łagodne, jak i oczywiście kochane kundelki.
-
To bardzo mało prawdopodobne.
-
...............................
-
Faktycznie sporo; taką dawkę ma mój ponad 20 kg pies, z tym że ma wyniki raczej w dole normy.
-
To nic groźnego, że kilka godzin po podaniu leku poziom we krwi trochę przekracza normę, zwłaszcza jęlsi leczenie trwa od niedawna. Podajecie lek 1 czy 2 razy na dobę? Co do dawkowania - leki podawane psom w niedoczynności tarczycy docelowo są produkowane dla ludzi i w ulotce opisane są ludzkie dawki, nie psie. Pies ma szybszą przemianę materii i potrzebuje o wiele większej dawki hormonu. Przeciętną dzienną dawką dla 25 kg psa możnaby spokojnie wysłać człowieka na tamten świat.
-
[quote name='yoreczka95']Z drapieżnikiem nie ma żadnych negocjacji. Albo go zabijesz albo sam Cie zeżre.:lol:[/QUOTE] Gdyby to była prawda, drapieżników dawno by na świecie nie było, bo by się nawzajem pozabijały albo zjadły :cool1:
-
A to nie jest już lekka przesada...? :razz:
-
[quote name='Marysia1986']Coz, nie wiem, czy probujecie mi wmowic, ze nie ma mozliwosci wyszkolenia psa tak, zeby nie gonil zwierzyny i ze moim obowiazkiem jest trzymanie go na smyczy cale zycie? [/QUOTE] Nie :roll: Wszyscy zgromadzeni próbują tylko wytłumaczyć, że używanie linki jest konieczne na początkowych etapach oduczania. I chyba nikt nie proponował smyczy dożywotnio jako rozwiązanie problemu (ani tym bardziej uwięzienia na łańcuchu), tylko właśnie tę linkę jako zabezpieczenie podczas oduczania.
-
Ale trzymanie psa przez jakiś czas na lince nie jest tu proponowane tylko dla bezpieczeństwa otoczenia, ale i jako [B]element procesu oduczania[/B]. Psa naprawdę można zmęczyć na lince, ale jeśli ma on zajęcia angażujące go również umysłowo, a bieganie przy koniu czy swobodne ganianie luzem się do takich nie zalicza - stąd może problemy ze zmęczeniem psa, co już było pisane. I dziwię się strasznie, że masz opory przed pracą z psem na długiej lince, a przed trzepaniem go prądem - żadnych... Praca wychowawcza bezbolesna dla psa, czyli oduczanie pogoni poprzez skupianie uwagi na Tobie, naukę ignorowania zwierzyny i nagradzanie za to, na tym etapie utrwalenia nawyku bez linki jest niewykonalna. Na lince przez jakiś czas jak najbardziej i może wnieść wiele dobrego w Twoje relacje z psem, w przeciwieństwie do obroży elektrycznej. Jeśli zdecydujesz się na ową, to wiedz, że nauka będzie dla psa bolesna, bo na tym etapie impuls który będzie wystarczający do obrzydzenia pogoni na pewno nie będzie odczuwalny jako delikatne mrowienie.
-
[quote name='aaanna']A dla mnie w dalszym ciągu tylko likwidacja ras niebezpiecznych i ich mieszańców może przynieść rezultaty .Te psy są w większości w rękach kretynów, którzy wszelkie nakazy i zakazy mają w d... W ostateczności całkowity zakaz pojawiania się z tymi psami w miejscach publicznych (trzymanie ich wyłącznie na swoim , bardzo dobrze zabezpieczonym terenie). Chcę bezpiecznie wychodzić na spacery i zamierzam w tej sprawie napisać list otwarty do sejmu. Niech się wreszcie zajmą czymś pożytecznym.[/QUOTE] Ja tylko zastanawiam się nad definicją "ras niebezpiecznych". Przykładowo owczarki niemieckie nierzadko atakują inne psy, są sprawcami pogryzień. Wypada wyeliminować. To samo można powiedzieć o conajmniej połowie ras psów. Mi eliminacja jakichś ras nie zapewni bezpiecznych spacerów, bo jestem atakowana zazwyczaj albo przez kundle, albo psy pseudorasowe. Nigdy nie trafił mi się atak psa z listy czy TTB, za to wielokrotnie broniłam się przed psami ras nie będącymi na żadnej liście ani nie mającymi opinii agresywnych. Przestańmy rozgraniczać to wszystko na rasy - właściciele mają odpowiadać za zachowanie swoich psów. Niech zacznie to być porządnie egzekwowane i większość problemów zniknie jak za sprawą czarodziejskiej różdżki.
-
[quote name='Marysia1986'] Mysliwy zabil mi psa... co to wogole za argument z Twojej strony! To chyba TY sobie nie zdajesz sprawy z obowiazujacych przepisow! Mysliwy nie ma prawa zastrzelic psa, moze zrobic to tylko w okreslonej sytuacji... a juz na pewno nie moze tego zrobic jesli pies jest w kagancu... Mysliwy rownie dobrze moze zabic czlowieka, bo "mu sie wydawalo, ze to sarna". I slyszalam o niejednym takim przypadku. Ale to on lamie prawo, a nie wlasciciel psa.[/QUOTE] I masz rację. Tylko co jeśli trafisz na myśliwego, który leje na te przepisy (nie brak takich)? Owszem, nadal będziesz miała rację. I martwego psa gratis... [quote name='Marysia1986']Tak, moj pies musi biegac luzem. Musi sie wybiegac w miejscach do tego przeznaczonych. Od tego wlasnie te miejsca sa. Sa przepisy, ktore mowia, ze pies wolno biegajacy musi miec kaganiec i moj pies ten warunek spelnia. Nie lamie zadnego prawa i przepisu, wiec o co Ci chodzi? I nie wiem, ile razy mam Ci powtarzac, ze [B]NIE ROBI KRZYWDY KOTOM[/B] nie dotyka ich kagancem, po prostu je goni i zatrzymuje sie dokladnie w tej samej chwili, co kot... [/QUOTE] Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie w przepisach lokalnych wyraźnie jest zaznaczone, że puścić luzem można tylko psa, nad którym ma się kontrolę. BTW jakie to miejsca? No cóż, Ty jesteś tu jak widać najmądrzejsza, tylko co jeśli dobry szkoleniowiec powie Ci to samo co ludzie na wątku? Pogoń jest zachowaniem samonagradzającym się, jak już było pisane, i każda takowa wali w gruzy wszelką pracę nad oduczeniem. Na tym etapie pogoń trzeba UNIEMOŻLIWIĆ. Albo puszczać psa na ogrodzonym terenie gdzie nie ma co gonić, albo wychodzić właśnie na lince. Nie wiem co to za psi fenomen, że na kilkunastometrowej lince nie można go wybiegać.
-
Niedoczynność daje najróżniejsze objawy, czasem tylko niektóre, czasem niespecyficzne, czasem żadnych. Badanie krwi wyjaśni czy to tarczyca, czy też nie.
-
Już po szpitalu na szczęście tylko boli niestety :cool1:
-
To zależy też od psa ;) Myślę, że lepiej karmić 2 razy, chociaż zdarzyło mi się spotkać psa, który nie tolerowal takiego karmeinia - odmawiał porannego posiłku, czasem po nim wymiotował. Wszystko wróciło do normy przy karmieniu tylko wieczorem.
-
[quote name='Amber']No cóż, my się nigdy nie zrozumiemy ze względu na to, że ja nie mam dużego psa szczerzącego kły w takich sytuacjach. Moje suki unikają walki, to ja robię za bodyguarda w takich sytuacjach i to ja jestem najbardziej agresywnym podmiotem w takim starciu ;)[/QUOTE] Ano właśnie :) Ja w takiej sytuacji użeram się jednocześnie z podbiegaczem i usiłuję opanować swojego psa, który jest w "siadzie" na słowo honoru i gdy moja "mowa ciała" da mu do zrozumienia, że atakuję, natychmiast zerwie się i mnie wesprze :diabloti: Swego czasu miałam zresztą dwa psy, w tym małego właśnie, ale on poza odludnymi polami nie był spuszczany ze smyczy ze względu na problemy z agresją i nie do końca pewne odwołanie. Niemniej jednak myślę, że w sytuacji ataku innego psa on zareagowałby podobnie do mojej suki (tylko w siadzie nie wytrzymalby 1 milisekundy) - pańcia odpędza, to trzeba jej pomóc :diabloti:
-
[quote name='Amber']Ja glanów nie noszę, a kopania używam tylko po to aby psa odwinąć od mojego (gdy już się wczepi), a nie żeby coś mu zrobić. A wrzaski wcale nie muszą być głośne, ważne żeby były sugestywne, psy bardziej reagują na sposób wypowiedzi niż na jej głośność + oczywiście mowa ciała. Aha i zabawne jest to co mówisz, nie chcesz nakręcać swojej suki krzykami, ale chyba szczytem nakręcenia było by jej odpięcie smyczy i pozwolenie na atak.[/QUOTE] Kopnięcie a odsunięcie butem to różnica. Cóż, może po prostu ja miałam pecha trafić na bardziej zajadłe maleństwa niż Ty. A jeśli chodzi o nakrecanie. Ja nie muszę krzyczeć, żeby suka się nakręciła. Piszesz o mowie ciała w trakcie odstraszania agresora - czy uważasz że moja suka tej mowy ciała nie odczyta jako zaproszenie do ataku na intruza? Dziwię się, że po tym co napisałam tekst o spuszczeniu suki ze smyczy wzięłaś na poważnie. [quote name='Amber']A ja bym chciała, żeby na świecie nie było wojen i głodu. Takie pompatyczne gadki rodem z dogo nic nie dają. Mówimy o tym co jest tu i teraz. Moje suki zawsze chodzą na smyczy.[/QUOTE] :evil_lol: Hehe, no tak jesteśmy w Polsce, tu faktycznie wyegzekwowanie od właścicieli kontroli nad psami w stopniu trudności jest porównywalne do likwidacji wojen i głodu na świecie. :roll:
-
Ale czemu niechęć akurat do tych dwóch ras? Jakiś uraz po przykrym spotkaniu? Bo ja nie chciałabym spotkać na swojej drodze ani rozwścieczonego pita, nia ONka, ani colie, ani bernardyna. Kazdy duży silny agresywny pies może zrobić naszemu poważną krzywdę. Rany szarpane zadawane zwykle przez owczarki są nawet bardziej rozległe i groźniejsze w skutkach niż obrażenia po zębach pita/amstaffa, który przeciwnika najczęściej po prostu chwyta i trzyma. I w związku z tym co - może wyeliminujemy wszystkie duże psy, które mogą wykazywać agresje? Żeby było bezpiecznie? Naprawdę eksterminacja ras niczego nie zmieni, zmienić trzeba niefrasobliwość właścicieli.
-
No i niestety są osoby, które oddają psa ze schroniska, mówiąć, że np. pogryzł dziecko, podczas gdy jest to bajeczka-wymówka usprawiedliwiająca porzucenie zwierzaka.
-
[quote name='aaanna']Zapominacie drodzy państwo, że pitbull to pies od wielu pokoleń hodowany do walk a praktycznie każdy amstaf ma wśród swoich przodków pitbulla. I nikt mnie nie przekona, że te psy nie mają zakodowanej agresji w stosunku do swojego gatunku, tak jak psy myśliwskie wyhodowane z przeznaczeniem do polowania mają silny instynkt łowiecki. Troszkę wiadomości z genetyki by się przydało. Pitbull był, jest i będzie psem agresywnym w stosunku do innych psów. Oczywiście wychowaniem można to częściowo wyciszyć ale zawsze pozostanie w tym zakresie nieprzewidywalny. Nie jest natomiast agresywny w stosunku do ludzi(chyba , że był tego uczony) więc może tego i owego wylizać po twarzy.[/QUOTE] Idąc tym tokiem rozumowania lekką ręką należałoby skazać na zagładę jakąś 1/4 psich ras... Pity/amstaffy w genach mają agresję wobec innych psów. A co na przykład z fila brasileiro, hodowanymi wcale nie tak dawno do ścigania niewolników zbiegłych z plantacji? Czy nie są jeszcze bardziej niebezpieczne dla społeczeństwa? A choćby owczarki niemieckie? Czy jakakolwiek inna typowo obronna rasa? Są to psy nieufne wobec obcych, nierzadko reagujące na ludzi agresją, wręcz nadal uczone ataku na człowieka? Dlaczego ich nie eliminować, a TTB tak? Bo pogryzień przez nie się nie nagłaśnia, bo Szarik to przecież taki mądry piesek? Jeszcze inaczej - boston terrier. Piesek niewielki, ważący do kilkunastu kg, niegroźny raczej choćby ze względu na rozmiary. A jego przodkami są psy używane do walk! Podobnie buldogi francuskie. Czy zamiast eksterminować rasę, nie można zajać się eliminacją z jej hodowli pewnych cech? Z tyloma rasami się to udało - są już owczarki bez instynktu pasienia :roll:, to czemu nie ma być amstaffa pozbawionego agresji do innych psów? [quote name='aaanna']Są to psy bardzo niebezpieczne, a ponieważ w tym kraju niemożliwe jest wyegzekwowanie jakichkolwiek nakazów czy zakazów, nie mówiąc już o nakładaniu najsurowszych kar, jedynym sposobem rozwiązania problemu jest stopniowe wyeliminowanie takich psów ze społeczności. [/QUOTE] :lol: Skoro w tym kraju niemożliwe jest wyegzekwowanie zakazów i nakazów, to czemu nakaz eliminacji TTB miałby się udać? :hmmmm: Polak znajdzie sposób, co najwyżej hodowla zejdzie do podziemia. Problem ten jest u nas głębszy niż istnienie jakichśtam ras. Problem polega na tym, że ludzie nie czują się odpowiedzialni za poczynania zwierząt, a państwo nie potrafi tego wyegzekwować. [quote name='aaanna']Podtrzymuję też twierdzenie, że pies patologicznie agresywny, którego atak skończył się tragicznie powinien być bezwzględnie uśpiony.Przeraża mnie jak to nieraz tu na Dogo ratuje się takie psy i szuka im domów. A kto poniesie odpowiedzialność za kolejną tragedię wywołaną przez takiego psa !!! [/QUOTE] I tu absolutnie się z Tobą zgadzam, podobnie z większością powyższych postów. W ratowanie takich psów można by było się bawić, gdybyśmy mieli puste schronsika i las doświadczonych chętnych. Wtedy można byłoby sie zastanawiać, czy piesek rozszarpał pańci twarz bo ma spaczoną psychikę, czy po prostu potrzebował bardziej doświadczonego wlaściciela. Na razie za wiele łagodnych, niekłopotliwych psów gnije w schroniskach, żeby można było pozwolić sobie na ratowanie tych stwarzających zagrożenie.
-
Zerwane więzadło w kolanku. Będą mi naprawiali :cool1:
-
Zgadza się. Jednak nie robi to chyba różnicy co do opatentowania nazwy? Z tym, że do zastrzeżenia nazwy rasy mają chyba prawo tylko jej twórcy, więc na chwilę obecną byłby to jakiś międzynarodowy związek/klub hodowców rasy; ZK chyba nie ma prawa zrobić tego we własnym zakresie z niepolską rasą. Tak mi sie przynajmniej wydaje. W każdym razie pomysł bardzo mi się podoba.