-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='Vectra'] Do tego unikać jak ognia sytuacji w których mogą się złapać - w tym własnie jedzenia , zabawek , podchodzenia razem do cżłowieka .... [/QUOTE] Do tego zmierzałam pytając czy są konflikty też w inych sytuacjach. Nawet jeśli nie ma to bez pracy nad tym szybko się pojawią i bardzo popieram Twoją radę. [quote name='Vectra'] Jakoś nie bardzo tu widzę by kundel się bał , on nie chce nie ma ochoty ... gdyby się bał to by uciekł ;) nie podejmował walkę ... do tego nauczył się , że warczenie = pan pmoże gówniarz dostanie lanie ... [/QUOTE] A ja bym nie wyrokowała co do tego, nie widząc psa. W mieszkaniu, przykładowo w kącie czy w opisanej sytuacji pod nogami (pod biurkiem?) zaczepiany pies nie ma za bardzo gdzie uciekać - warczy, bardziej prawdopodobne że to agresja obronna, ze strachu również. I w przypadku agresji lękowej bardzo ostre karanie może nasilić nerwowe reakcje na amstaffa. Przydałoby się więcej informacji na temat charakteru i zachowania drugiego psa ;)
-
[quote name='orpha']a mi sie wydaje , ze skoro ktos ma suke z cieczka musi sie liczyc z wizytami psów niestety :shake: , a ze husky ma tez tendencje do polowania to niestety odłowil tez kure.[/QUOTE] No niestety za to, że pies ucieka do suki również odpowiada właściciel samca. I to tylko kwestia wyrozumiałości właściciela suki. Bo od biedy można zrozumieć sytuację, że pies podejdzie, zainteresuje się, właściciel na prośbę go zabierze, ale co innego kiedy notorycznie pod ogrodzeniem kłębią się czyjeś psy, a ich właściciele mają to gdzieś. Liczyć z tym się trzeba mając sukę, bo poziom kultury w Polsce taki a nie inny, ale absolutnie nie można mówić o jakiejkolwiek winie właściciela suki w takiej sytuacji. Jak mężczyznę rozum powstrzymuje od gwałcenia każdej prowokująco ubranej kobiety, tak psa samca właściciel powinien powstrzymać przed przystawianiem się do czyjejś suki, zwłaszcza na czyjejś prywatnej posesji...
-
[quote name='Vectra'] Tu piłeczki , smaczki , nie pomogą - nie łudźcie się :cool3: [/QUOTE] Jeśli ast zaczepia kundelka tylko z nudów, bo rozpiera go energia, myślę że skierowanie tej energii na zabawki, zajęcia z właścicielem jednak pomoże. Niekoniecznie rozwiąże problem do końca, ale zmniejszy prawdopodobnie ilość nieprzyjemnych sytuacji. No i co do skarcenia - gdy na amstaffa nie zadziała pokazanie mu innego zajęcia w spoósb pokojowy skarcić trzeba oba psy, nie może być tak, że w momencie spięcia tylko amstaff dostaje burę, a drugi jest pocieszanym biednym pieskiem który się bał. Może to sprawić, że starszy pies stanie się naprawdę obiektem jego agresji.
-
[quote name='6009780']Zazwyczaj dochodzi do konfliktów gdy amstaf jakby chciał sie bawić podchodzi do kundla i zaczepia go łapami a wiadomo ze te łapy ma potężne. wtedy kundel zaczyna warczeć myślę ze robi to ze strachu. i nie dopuszcza amstafa do siebie wtedy wybucha wojna. Teraz właśnie kundel przyszedł mi pod nogi kolo komputera a amstaf za nim i kundel zaczął warczeć, gdybym nie przytrzymał amstafa za kolczatkę znowu by się gryzły.[/QUOTE] Ja zrozumiałam, że to amstaff brutalnymi zaczepkami do zabawy prowokuje agresję drugiego psa. Sprawić, żeby tamten tego typu zabawy polubił będzie ciężko. Myślę, że starszy pies faktycznie obawia się amstaffa, stąd próbuje unikać kontaktu, warczy. Jak wyglądają stosunki między psami poza tym - czy starszy unika amstaffa? Czy rywalizują o coś, czy dochodzi do konfliktów o jedzenie, zabawki, Twoją uwagę?
-
Według ostatnich badań ciąże urojone wcale nie mają tak wielkiego wpływu na wystąpienie raka sutka czy ropomacicza, jak pisano wcześniej. Poziom hormonów u suk z ciężkimi ciążami urojonymi i suk nie przechodzących ich w ogóle praktycznie się nie różni. Jedyny problem to uciążliwość objawów i ryzyko stanu zapalnego w sutkach. Jeśli sunia ma być rozmnażana, jest cenna wystawowo, wykastrowałabym ją dopiero po zakończeniu planów hodowlanych; chyba że powikłania po ciążach urojonych staną się naprawdę niebezpieczne, jednak to rzadkość. Ale to już Wasza decyzja - jeśli w którymś momencie postanowicie więcej jej nie rozmnażać, kastracja będzie bardzo wskazana ;)
-
[quote name='Redpit']Zresztą - pomyśl nim napiszesz - bronić kurki po to by je zaraz potem zjeść...:evil_lol: ciekawa obrona. [/QUOTE] Tobie wydaje się to zabawne, osobie, która po raz któryś z kolei zbiera pozagryzane, wychechrane kury, które kupiła, wykarmiła i chciała dać dzieciom na obiad żeby nie jadly chemii z ferm już niekoniecznie. Skoro ja jestem dogomaniaczką, którą obchodzi tylko jej pies, Ty jesteś osobą, która ma w nosie zwierzęta które nie są psami. Kurze raczej nie jest przyjemnie, kiedy ginie rozszarpana przez psa - z punktu widzenia zadawania cierpienia czym to się różni od zabicia psa? Kurę nie boli? Kurę pies może rozszarpać, bo i tak pójdzie na rosół? To chyba jednak nie ja się gubię. Nadal nie widzisz różnicy w obronie adekwatnej do zagrożenia? :shake: Nie widzisz różnicy między psem, który zaczepia, pcha się do suki w cieczce czy nawet się z moim pogryzie, a takim który na moich oczach mojego dusi czy rozszarpuje?? Patrzyłabyś spokojnie, kiedy inne zwierzę [B]zabija[/B] Twoje? Martwiłabyś się, czy żeberka nie złamiesz agresorowi, kiedy z Twojego psa sika krew albo się dusi? Nie rób ze mnie potwora :p
-
[quote name='Redpit']Poczytaj dobrze - nie ma tych ptaszków ... bo sie nmi tak opiekował, że same poginęły... Pewnie też wzięlabyś widły i zadźgała nimi psa - bo zadusił by twój posiłek... :shake: - dobrze piszesz może zrobić co chce - to jego własność...(niezłe podejście dogomanki :-o) - huski nie był JEGO własnością.[/QUOTE] To, że facet wypuszcza ptaki samopas nie jest w porządku, ale nie znaczy, że czyjś pies ma prawo dusić je na jego posesji. Uważaj trochę na słowa, co bym zrobiła a co nie. Z jednej strony żal ci biednych ptaszków, za chwilę sprowadzasz je do roli czyjegoś posiłku - zdecyduj się. I co ma podejście dogomanki do tego, czy czyjaś kura zostanie zjedzona czy nie? :roll: Kury są zwierzętami gospodarskimi trzymanymi głównie po to, by je zjadać, jak również by psy dogomaniaków miały co jeść :cool1: Każdy ma prawo na swojej posesji bronić swoich zwierząt przed atakiem cudzych pozostawionych bez opieki, niezależnie od tego, czy są to zwierzęta hodowane do zjedzenia, czy do towarzystwa. Nie trzeba od razu zabijać czyjegoś psa, to chyba oczywiste, ale gdybym miała wybierać między życiem zwierzaka swojego a cudzego, domysl się jaką bym podjęła decyzję. Husky nie był własnością faceta, kury tak i w [B]hipotetycznej[/B] sytuacji o której rozmawiamy ich życie było zagrożone.
-
[quote name='6009780']No więc tak Amstafa uczę nie jedzenia z reki siadania leżenia spaceruje z nim na smyczy, tylko on czyje sie niepewnie na tej smyczy, i czasem sie chce iść tylko sie cofa jakby sie czegoś obawiał natomiast jeżeli go wypuszczę wolno ucieka i nie reaguje na moje komendy. Może dasz mi jakieś rady czego mam go jeszcze uczyć i jak postępować.[/QUOTE] Psa w tym wieku, zwłaszcza amstaffa, rozpiera energia, nie wystarczy mu drepatanie z Tobą na smyczy ;) Jesli w czasie spaceru cofa sie, sprawia wrażenie przestraszonego, nie ciągnij go dalej, tylko zawołaj przyjaźnie, pokaż zabawkę, smakołyk. Ogólnie zabierając psa na spacer powinno sie mieć kieszenie pełne smakołyków :) Jeśli na tę chwilę ucieka, kup 10-15 metrową linkę, bo on MUSI sie wybiegać, rozładować. Na tej lince baw się z nim piłką, rzucaj patyki, pozwól poszaleć. Wielu amstaffom odpowiada zabawa polegająca na skakaniu do zawieszonej opony, szarpaniu jej. Nauczyć psa możesz mnóstwa rzeczy, poczytaj o szkoleniu z użyciem klikera: [url]http://www.dogs.gd.pl/kliker/[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f30/kliker-7967/[/url] Polecam też książkę Pameli Dennison "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów". Amstaff to bardzo inteligentny pies, możesz nauczyć go mnóstwa rzeczy. Siad i leżeć to ułamek procenta umiejętności, które może opanować. Co do niejedzenia z ręki - w jaki sposób i po co? Jeśli chcesz zabezpieczyć psa przed otruciem, ucz go, żeby brał jedzenie tylko z lewej ręki, większość ludzi podaje z prawej. Zresztą niemal wszystkie przypadki zatruć zdarzają sie, gdy pies zjadł coś z ziemi i taka nauka i tak do niczego się nie przydaje. A skoro uczysz psa niejedzenia z ręki w ogóle, uniemożliwiasz sobie wyszkolenie go, bo jakby nie patrzeć dla większosći psów jedzenie jest największą motywacją. Co do ucieczek. Na psa, który nie reagował na wołanie i wreszcie wrócił nie wolno nigdy krzyczeć, karcić. Mało tego - trzeba go pochwalic i dać smakołyk. Każda kara po przyjściu do właściciela dosłownie oducza go przychodzenia na wołanie. Ćwicz z psem przywołanie na długiej lince, za każdym razem sowicie go nagradzając za wykonanie polecenia (każdego zresztą). Jeśli zaobserwowałeś, że pies na wołanie jakby "specjalnie" odwraca się i ucieka jeszcze dalej, albo boi się podejść, zmień słowo, którego używasz do przywołania, bo z obecnym pies ma już złe skojarzenia. Pies nauczony, że nikomu nie można ufać, moze stać się bojaźliwy i nieprzewidywalny.
-
Na tę chwilę odwracaj uwagę amstaffa, gdy widzisz, że ma ochotę zaczepiać starszego psa - zajmij go piłką, ćwiczeniem poleceń, zabawą. To doraźnie zapobiegnie konfliktom; rozdzielanie psów na siłę, gdy już się nawzajem zdenerwują, pogarsza sytuację. Jak wygląda Twoja praca z amstaffem - ile i jak zażywa ruchu, jak i czego go uczysz?
-
[quote name='kaFFka']ja mam w tabletkach arthro fos wlasnie z glukozamina i chondroityna[/QUOTE] Ten jest ok, ale ArthroFos Forte w proszku już nie, bo zawiera wapń. Podając dodatki na stawy przy barfie, zwracaj uwagę, by nie zawierały wapnia i innych składników mineralnych.
-
Tak to jest, kiedy weci zaczynają traktować pacjentów rutynowo i wydaje im się, że doświadczenie może zastąpić badania.
-
I avokado ;) BTW raz z niewiedzy zrobiłam papkę z awokado, ale to był jeden mały owoc na jakieś 10 porcji papki i suka przeżyła. Odrobiną "zakazanych" owoców zjedzonych przez przypadek pies sie nie otruje, panikować zaraz nie trzeba, jednka większa ilość czy regularne podawanie może spowodować problemy.
-
Kiedy piesek kuca wypowiadasz komendę, można kilkakrotnie powtórzyć, a potem nagradzasz ;) Ja mam polecenie "szybciej", uczyłam sunię od szczeniaka, i bardzo polecam, przydaje się. W czasie strzałów w okolicy sylwestra, kiedy nie chciała wychodzić z domu, ta komenda dała jej do zrozumienia, że choćby nie wiem jak wlekła, do domu nie wrócimy dopóki nie będzie sikania.
-
Rozwiązanie problemu sprowadza się do dwóch rzeczy. Po pierwsze - zabezpieczenie psa. Na spacery wychodź z psem tylko na długiej lince, a jeśli pies potrafi uwolnić się z obroży, zapinaj 2 linki, jedną do szelek, drugą do obroży, ew. kup specjalną smycz z dwoma karabińczykami, którą można zamocować do jednego i drugiego jednocześnie. Podwórko - albo zabezpieczenie takie, żeby pies nie wyszedł (od dołu podmurówka głęboko w ziemi,e lub głeboko wkopana wzdłuż ogrodzenia siatka, od góry siatka nachylona pod kątem w stronę podwórka; pomocny może być specjalny pastuch ogrodowy pod niewielkim napięciem, obecnie są produkowane takowe specjalnie dla psów, nie tak silne jak dla zwierząt gospodarskich), albo pies nie przebywa w ogrodzie bez kontroli - czyli znowu linka, jeśli pies potrafi uciec nawet w Twojej obecności. Po drugie - oduczenie psa pogoni za zwierzętami. W przypadku husky bez doświadczonego szkoleniowca zadanie prawie że niewykonalne, zwłaszcza że pies już nauczył się takich zachowań i z pewnością je polubił. Ćwicz przywołanie na lince w różnych sytuacjach, na forum jest mnóstwo informacji jak to dokładnie robić. Bez linki sobie na razie daruj. Poszukaj dobrego szkoleniowca i przygotuj się na to, że większość z nich nawet nie podejmie się tego zadania albo na wstępie zaznaczy że szanse na sukces są znikome. Praca z psem zwiększy jednak szanse na to, że zareaguje na polecenie, gdy przypadkowo wymknie się spod kontroli i zapobiegnie ucieczce. Na to że pies po szkoleniu będąc "na gigancie" ominie grzecznie kotka czy kurczaczka absolutnie bym nie liczyła, choćby był latami walony kolczatką i obrożą elektryczną. Na bezstresowe spacerki po okolicy bez smyczy z tym psem też się nie nastawiaj. Jeszcze co do odpowiedzialności. Nie wszystkie psy gonią koty, kury, etc. Choć większość zapewne lubi i chciałaby. Zadaniem właściciela psa jest do takich zadań nie dopuszczać. Po pierwsze ze względu na kulturę i zrozumienie, po drugie ze względów prawnych, po trzecie ze względu na bezpieczeństwo swojego psa. Nie chciałabyś raczej, żeby ktoś spacerował po wsi przykładowo z tygrysem :cool3: i gdy ten zerwie się ze uwiezi i kilka km pogoni Twojego psa, usłyszeć, że przecież nic się nie stało, piesek sobie poradzi :cool1: Znam wiele psów husky i w typie, i zapewniam cie, że zabicie kota czy kury nie stanowi dla nich żadnego problemu. Nawet gdy z kotami początkowo sobie nie radzą, jeśli mają okazję bardzo szybko dopracowują technikę. Co do ogrodzenia - zwykłe ogrodzenie nie stanowi dla husky żadnego problemu; wiele z nich doskonale radzi sobie nawet z ogrodzeniem 2,5 metra, znam jednego ktoremu prawie udało się przeleźć przez takie ciągnąc za sobą budę do której był uwiązany. Takie rzeczy trzeba wiedzieć przed nabyciem psa tej rasy. Jesli chodzi o właścicieli, którzy grozili ci policją, zapewniam, że byli wyrozumiali, bo ani policji nie wezwali, ani nie próbowali (jeszcze) poradzić sobie z psem na własną rękę. Przeczytaj wątek, do którego link zamieściła [B]puli[/B] - mieszkasz na wsi... Tak wielu ludzi rozwiązuje tam problem psa, który straszy/zabija im zwierzęta. Jesli pies nadal będzie uciekał, pewnego dnia możesz znaleźć go zadźganego, otrutego, zastrzelonego albo nie znaleźć w ogóle. Znam wiele takich historii nie tylko z forum. Mało tego, jeśli gospodarz zabije twojego psa w obronie swoich zwierząt, nie grozi mu za to absolutnie NIC, za to ty masz spore szanse znaleźć się w sądzie. Nie napisałam tego po to, żeby ci dokuczyć, ale żeby uświadomić ci, na co narażasz swojego psa dopuszczając do jego ucieczek, czy tłumacząc jego zachowanie rasą, instynktem. Taki los właścicieli husky, że wielu z nich całe życie musi trzymać psa w mieszkaniu, zadaszonym kojcu lub na smyczy. Wybrałaś rasę taką, a nie inną, z pewnością nie najłatwiejszą, nie wiem na ile świadomie, ale to Ty odpowiadasz za zachowanie psa, niezależnie od tego czy jest to posłuszny wyszkolony owczarek, czy śliczny husky z pierwotnymi instynktami.
-
A ja mam zapytanie, czy ktoś byłby zainteresowany numerami archiwalnymi PP? (Od początku istnienia pisma) - prawdopodobnie wkrótce będę wrzucać na allegro ;)
-
[B]orpha[/B] nie pisałam akurat o Tobie. Ale dziwię się bardzo, że dla większości osób pewne jest, że to ten facet zabił psa, skoro ani nikt nie widział zajścia, ani nawet autorka tematu nie stwierdziła, że się przyznał. Zabije czy nie zabije te ptaszki to jego sprawa - kury są jego własnością. Na jego miejscu też bym była wkurzona.
-
[quote name='D&J']a nie jest tak, że zmiksowane warzywka zostaną lepiej przyswojone przez organizm?[/QUOTE] Tak. Pokrojone często wychodzą w kale niemal nienaruszone; nawet ugotowane. Nadal pełnią rolę "przepychacza", ale w porównaniu ze zmiksowanymi pies niewiele z nich przyswoi.
-
Mnóstwo osób wypowiedziało się już tu na temat zasadności zabicia psa, podczas gdy nikt nie widział co tak naprawdę zaszło :roll:
-
[quote name='AGA NR 1'] Nie podejmuje się próby policzenia szczeniąt... bo za dużo jest pomyłek i potem dochodzi do nieporozumień. Co Wy na to ???[/QUOTE] Co do ilości szczeniaków na usg faktycznie często są pomyłki, a kiedy chodzi o rasowy miot i ktoś robi rezerwacje na malca, potem bywają nieprzyjemności.
-
[quote name='Lotty']Coś w tym jednak jest, bo przecież nie istnieje taka rasa jak [B]ratlerek[/B] to tylko potoczne określenie [B]pinczera miniaturowego. [/B][/QUOTE] Wiem, ale pani sprzedawała rasowe szczeniaczki, a już nie chcialo mi się jej tego wmawiać. BTW jest taka rzadka rasa Praski krysażik, inaczej praski ratler, nieuznana przez FCI, ale osoba sprzedająca rasowe szczeniaki raczej poinformowałaby w ogloszeniu, że chodzi o pieski tej rasy i miałaby dokumentację ich pochodzenia, niekoniecznie pochodzącą z ZK.
-
[quote name='Saint']Ja pozwolę sobie na posłużenie się pewnym przykładem. Hodowca zarejestrowany w ZKwP posiada reproduktora i sukę hodowlaną. (to aksjomat. nie mam na myśli pseudohodowli nie posiadających zupełnie psów rodowodowych i takiego przypadku tu nie rozpatrujemy) Kryje sukę swoim reproduktorem, ta rodzi szczeniaki, dostają metryki, następnie rodowody. Są rasowe. Następnie z jakiegoś powodu drugi raz w roku kryje tą samą sukę, tym samym reproduktorem. Psy, z racji złamania regulaminu hodowli (nie można przecież kryć suki dwa razy w roku, prawda?) metryk nie dostają, rodowodów również nie. Nie są rasowe? A czym różnią się od tych pierwszych, z metrykami? Geny te same moi drodzy, jednak papierka brak.. więc co tak na prawdę świadczy o rasie? Mam nadzieję, że rozumiesz mój tok myślenia ;) Co masz na myśli mówiąc 'biologiczna definicja rasy'? Bo w Twoim pierwszym akapicie mam wrażenie, że pomyliłaś 'rasę' z 'gatunkiem' ;)[/QUOTE] Różnicę między gatunkiem a rasą widzę i nie pomyliłam jednego z drugim ;) Powinnam może napisać "przynależność do rasy pod kątem biologii" - bo w biologii określa ją pochodzenie i cechy psychofizyczne. W przypadku hodowli i z punktu widzenia zootechniki, rasę określa również to, czy to pochodzenie możemy udokumentować, oraz to, czy przodkowie poddani byli jakiejś selekcji, czy rozmnażani jak popadnie. W przykładzie który podałeś trudno rzec, że potomstwo nie jest rasowe - skoro rodzice są potomkami psów czystej rasy, przeszli kryteria dopuszczenia do hodowli, to szczeniaki są rasowe z punktu widzenia biologii jak również hodowli. Jedynie z punktu widzenia biurokracji - nie. Tylko pytanie, co z ich potomstwem, zakładając, że psy te nie zostaną poddane selekcji. I co z dalszymi pokoleniami. Bardzo wygodne jest określenie w typie rasy i moim zdaniem świetnie pasuje do szczeniąt urodzonych po rodzicach rasowych, ale nie poddanych ocenie, czy powinny być użyte w hodowli, czy też psów posiadających cechy typowe dla danej rasy pod każdym względem także według oceny znawców, ale bez dokumentacji pochodzenia. Tylko nadal nie jestem przekonana, gdzie kończy się pies rasowy, a zaczyna ten tylko "w typie". Z całą pewnością jednak nie godzę się z nazywaniem psów 'rasowych bez rodowodu' kundelkami, czy mieszańcami, bo najzwyczajniej w świecie to nieprawda. Mieszaniec to pies, którego jedno z rodziców było rasowe, drugie nie, albo rodzice byli rasowi, ale róznych ras. Czyli że wśród jego przodków znajduje się przynajmniej jedna rasa. Kundel to pies, którego oboje rodziców było kundelkami lub mieszańcami; trudno u takiego psa mówić o powiązaniach z jakąkolwiek rasą, może być co najwyżej do jakiejś nieco podobny.
-
[quote name='Saint']Mit: Rasowy=rodowodowy. Fakt: Pod względem prawnym R=R i to jest prawda. Natomiast rzeczywiście, genetycznie, czyli nazwijmy to biologicznie ograniczanie, że tylko psy rodowodowe są rasowe jest kłamstwem. Czy to się komuś podoba, czy nie ;)[/QUOTE] To zależy z której strony na to patrzeć. Definicja rasy w sensie biologicznym jest taka a nie inna, jednak tyczy się ona przede wszystkim ras stworzonych naturalnie. Selekcji naturalnej dokonuje środowisko, osobniki o cechach nietypowych dla rasy i zarazem nieprzydatnych/szkodliwych dla osobnika są eliminowane; osobnik taki ma mniejsze szanse na przeżycie, a na odchowanie potomstwa już w ogóle znikome. Z kolei w przypadku ras stworzonych sztucznie, a do takich zalicza się większosć ras psów, selekcji dokonuje człowiek poprzez dobór sztuczny. To wystawy, przeglądy hodowlane eliminują z rozmnażania osobniki o "niewłaściwych" cechach. To człowiek decyduje, jakie cechy ma posiadać dana rasa, jakie osobniki rozmnażać się nie powinny. Zwierzęta wadliwe, odbiegające znacznie od typu rasy są odsuwane od hodowli, ich potomstwo formalnie już się do rasy nie zalicza. I jak to się ma do hodowli bez dokumentacji? W takich "hodowlach" (bo definicja hodolwi zakłada dokumentację) tego selekcjonera w postaci sędziego kynologicznego brak. Trudno więc w ogóle określić, gdzie kończą się zwierzęta rasowe, a zaczynają psy przypominające rasę, jednak zatracające typowe dla niej cechy. Twierdzisz, że psy 'rasowe bez rodowodu' są jednak rasowe. To ja teraz zapytam gdzie ta rasowość się kończy? Załóżmy, że ktoś rozmnaża psy rodowodowe, niewystawiane - trudno więc powiedzieć, czy nie mają wad, cech nietypowych dla danej rasy. Rozmnaża się ich potomstwo dalej, teoretycznie w czystości rasy, jednak już bez zwracania uwagi na budowę, psychikę, doboru osobników. W pewnym momencie otrzymujemy psy podobne do rasy wyjściowej jednak z licznymi cechami wyglądu i charakteru wręcz w tej rasie niedopuszczalnymi. I dalej są to psy rasowe? Ja sama zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu ;) Też chętnie przedstawię swoje zdanie, jestem ciekawa Twojego.
-
- w jakim wieku pies był kastrowany [B]19 miesięcy (kilka miesięcy po drugiej cieczce)[/B] - rasa psa [B]suka mieszaniec, trochę w typie ON[/B] - powód kastracji [B]zabezpieczenie przed niechcianymi ciążami, uciążliwością cieczek, profilaktyka ropomacicza[/B] - czy był agresywny do domowników, psów [B]nie[/B] - czy był wczesniej lub później szkolony [B]Od szczeniaka, właściwie do dziś.[/B] - kiedy zauwazyliscie pierwsze zmiany po kastracji i jakie [B]ok. 5-6 miesięcy symetryczne pierwsze wyłysienia na mostku, przybieranie na wadze[/B] - czy zmnniejszyła sie agresja do domowników, obcych innych psów [B]Nie; w stosunku do obcych suk wręcz przeciwnie[/B] - inne zmiany które zauważyliscie [B]ok. 5-6 miesięcy po sterylizacji pojawiło się znaczenie terenu z podnoszeniem nogi[/B] - ewentualny wpływ na zdrowie [B]- mimo wieku (10 lat) brak jakichkolwiek zmian w sutkach - problemy hormonalne - niedoczynność tarczycy[/B]
-
Osoba, która jest w 100% przeciwna eutanazji, chyba nigdy nie widziała konającego w męczarniach psa...
-
[quote name='yoreczka95']A ja słyszałam od pewnej pani, która miała suczkę pudla że jeżeli rasowa suczka jeden raz ma szczeniaki z kundelkiem to już potem będzie rodziła tylko kundelki dlatego trzeba ją pilnować.[/QUOTE] A też słyszałam :cool3: Idąc dalej w tym rozumowaniu jak biała kobieta raz miała dziecko z murzynem, to potem już będzie same czarne dzieci rodzić? :diabloti: Zazwyczaj tak właśnie odpowiadam i o zgrozo są ludzie którzy się nawet nad tym zastanawiają... Żałosne - to po co jest tyle godzin z genetyki w programie LO? Do większości i tak nie dociera. BTW jak ktoś uraczy was jakimś mitem, poproście o wytłumaczenie przyczyny (naukowe), dłuższe niż jedno zdanie. Z 99% "mitomanów" schodzi powietrze :evil_lol: Tym ostatnim mitem uraczył mnie pan właściciel rottki bez papierów. Stwierdził, że jego suka nie jest taka do końca rasowa (myślę och ach on rozumie R=R), bo jej matka się skundliła - miała szczeniaki z kundlem (tu mi wszystko opadło). Uraczywszy go tekstem z murzynem pytam jakie on ma na to naukowe wytłumaczenie. Pan bardzo niepewnie: "No bo może suce wtedy cośtam zostaje..." Cośtam czyli co..? Pan: "Yyyy.."