Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='Justa']Ja również z calgo serca polecam dr Milewską, wyciagnęła Galinę z alergii z którą nie mamy poroblemów od lat ;)[/QUOTE] Jak dobrze pamiętam to Ty mnie z Cycem do niej wysłałaś :loveu:
  2. [quote name='motyleqq']dzięki za kontakt. chyba się wybiorę, bo jak patrzyłam dziś na jego skórę to po prostu brak słów :roll: a jakie są koszty testów i odczulania? strasznie wysokie czy da się przeżyć? :evil_lol: [/QUOTE] A masz jakąś dobrą fotę zmian? Biorezonansem koszty są na luzaku ;) Cały pakiet testów pokarmowych kosztował mnie jakoś ok. 100 zł; po nim było ustawienie diety i miesiąc obserwacji efektów. Gdyby objawy alergii ustąpiły - na tym koniec zabawy. U nas ustąpiło tylko częściowo, więc po tym były testy na alergeny środowiskowe: pyłki drzew, chemia i kurz z domu, i pakiet botaniczny aktualnie kwitnących roślin z mojej okolicy ;) Odczulanie biorezonansem w wetlandii to 50 zł od alergenu, na jedną sesję odczula się jeden alergen (jako jeden traktuje się cały pakiet pyłków, chyba że wychodzą i drzewa, i trawy, i roślinki z okolicy, wtedy robi się to na kilka razy). Można odczulać po jednym alergenie w odstępie tygodnia. Gdybym chciała robić testy i odczulanie metodą tradycyjną, to chyba bym poszła z torbami :evil_lol: Parę osób mnie straszylo, że biorezonans to pic na wodę, parę mocno polecało - u nas zadziałało super ;)
  3. [url]http://images36.fotosik.pl/525/26dbd9a44a808f3egen.jpg[/url] Gratulacje :) Nie ma to jak starsze psy w świetnej formie, z uśmiechniętymi pycholami ;) I wszystkiego najlepszego :) A przeżyć z Franiem współczuję; mi ostatnio Cyc się przegrzał trochę w drodze na działkę, charczał przy dyszeniu jak piła motorowa, ale wsadziłam go w cień i obłożyłam mokrym ręcznikiem, i pomogło szybko... A staffik przecież nie ma takiego krótkiego pyska :roll: i w życiu bym nie pomyślała, że pies może dostać udaru w samochodzie z klimą; przecież tam można latem nawet zmarznąć :-o
  4. [quote name='motyleqq'] a robiłaś testy przed odczulaniem? jak ich wiarygodność? bo ja różne rzeczy o tym słyszałam, o testach i odczulaniu... kontakt chętnie, jak się nic nie poprawi, to wtedy skorzystamy ;)[/QUOTE] Beata Milewska-Ignacak [url]http://www.wetlandia.pl/[/url] Trafiłam tam po 'zaliczeniu' kilku wetów rzekomo zajmujących się skórą w Warszawie, w tym słynnego doktora Dembele, który zwyczajnie nas olał twierdząc, że psu nic nie jest, wszystko jest normalnie (a Cyc w połowie galopu na przywołanie potrafił sfrustrowany się zatrzymać, żeby się szybko podrapać, i dopiero biegł dalej)... I dopiero ta wetka ogarnęła mi psa tak, że funkcjonuje normalnie bez sterydów, kropli, itd. Robiłam testy biorezonansem i u nas sprawdzały się bardzo dokładnie. Nie odczulałam jedzenia, tylko ustawiłam dietę; wet twierdziła, że tu odczulanie jest najmniej skuteczne i najszybciej występują nawroty alergii (zwykle jakoś po roku), i jeśli pies może jeść w miarę logicznie bez odczulania jakiegoś składnika, to nie ma sensu się w to bawić. Natomiast bardzo skutecznie odczulają się pyłki, i efekt utrzymuje się nawet 7-8 lat. Inne alergeny środowiskowe też odczula, ale tu różnie z nawrotami, zależy od psa i alergenu. Przed odczulaniem pyłków całe lato nawracało nam zapalenie spojówek, Cyc miał oczy jak królik, drapał pysk, weterynarz na miejscu twierdził, że to mały pies, jest sucho i bawiąc się na spacerach kurzy sobie do oczu, i chciał nam pakować na okrągło kropelki :roll: po odczuleniu pyłków, czyli od jakichś 2 lat nie było zapalenia spojówek ani razu - a do oczu kurzy sobie nadal :evil_lol:
  5. [quote name='Impresja&Simarilion']ja się nie zgadzam, że krycie suki domu, swoim psem to zero stresu i razo problemów. bardzo często jest tak, że psy mieszkające zaram mają określoną pozecyję w stadzie i nie chcą się kryć choćby nie wiem co. A suka, która regularnie jeździ na wystawy w Polsce i Europie, czasem nawet i 500 km albo więcej raczej nie stresuje się specjalnie podróźa. Ja zresztą uważam, że należy poświęcić czas i może i odrobinę stresu związanego z podróżą aby mieć piękne i zdroe szczenięta, a nie kryć za płotem, żeby się suka podróżą nie stresowała...[/QUOTE] Ale ja totalnie nie to miałam na myśli ;) Zawsze może być różnie z łatwością krycia; może iść gładko z obcym psem, może nie wychodzić z domowym. Podróż owszem, nie jest szczególnie stresująca dla suki, która jeździ dużo, ale i nie jest wybitnie wygodna; zresztą mało kto lubi 500 kilometrowe podróże jako proces sam w sobie ;) Chciałam tylko zwrócić uwagę, że za płotem można mieć świetnego psa odpowiedniego dla suki, a można bujać się pół Europy na takie sobie skojarzenie... Wartość repa nie rośnie automatycznie z przejechanym do niego kilometrem ;) i ocenianie skojarzenia hodowcy TYLKO po tym, czy krył sukę u siebie, czy w Polsce, czy w Tybecie to o wiele za mało, by ocenić jego pracę. A "niechcemisię" to już inna sprawa :diabloti: Natchniona chyba tym wątkiem tłumaczyłam wczoraj znajomemu, że wystarczą te 3 wystawy, na których wystarczy pobyć godzinkę, żeby zrobić uprawnienia hodowlane, plus od nas minimum 7 wystaw w roku jest godzinę jazdy samochodem; że Honey robi hodowlankę jak dobrze pójdzie to w dwa weekendy, że to nic strasznego, że warto... Spytał ile to kosztuje :diabloti: jak sobie policzył zgłoszenia na wystawy po ok. stówie, plus paliwo na 100-200 km na każdą, to zwątpił i mnie wyśmiał, bo wyszło mu więcej niż wydał na swoją astkę bez papierów (którą zresztą zamierza rozmnażać :roll:)... Witki mi opadły i przypomniało mi się, czemu przestałam próbować zniechęcać ludzi do pseudo... Jak dla kogoś wydanie 300 czy 500 złotych na szczeniaka to majątek, a karmi go Puffi z biedry i parówkami (a nie jest staruszką z niską emeryturą, ale osobą o podobnych dochodach do moich, a z których ja nie mam problemu kupić psa z papierami, żywić barfem i wystawiać), to naprawdę, tłumaczenie czegokolwiek nie ma sensu... I przy produkcji szczeniąt z papierami, ale po najmniejszej linii oporu, bez wiedzy, z własnym byle jakim samcem jest to samo co w pseudo, tylko "oczko wyżej", bo ktoś raczył wydać na sukę z 1000 zł i wymęczyć się na 3 wystawach... I takie "hodowanie" niszczy rasę jeszcze bardziej niż pseudo. Psy z pseudo, bez papierów, tak naprawdę do populacji rasy już się nie zaliczają i nigdy do niej nie wejdą. Będą po prostu coraz mniej "w typie" z pokolenia na pokolenie, szczególnie przy domieszkach kundelków czy innych ras. Natomiast psy z rodowodowych, choć głupich, bezwartościowych kryć, nie dających żadnego postępu rasie, w populacji rasy zostaną. Raczej nie pokusi się na nie nikt o hodowlanych ambicjach i dużej wiedzy - w najlepszym razie pójdą w ręce laików, u których zostaną pieskami nakolankowymi; w najgorszym - w ręce osób, które chcą sobie poprodukować rasowe szczeniaki, i kolejnym bezmyślnym kryciem będą niszczyć zdrowie i cechy rasy. A potem nastąpi zdziwienie, że w modnej rasie psy z papierami ledwo spełniają wymogi wzorca, nie mają popędów typowych dla rasy, chorują (bo po co robić nieobowiązkowe badania, przecież nie trzeba) i mają zwichrowaną psychikę ;)
  6. Jak macie w pakiecie zawalone oczy, to bardzo możliwe, że problem jest z alergią na coś w powietrzu, właśnie pyłkami... Plus jak poprawiło mu się po kąpieli - podobnie, może go uczulać coś co osiada na sierści, choćby te pyłki. Jak mu to daje ulgę, to możesz go płukać samą wodą pod prysznicem nawet codziennie. A atopik mordować się wcale nie musi, ja Cyca odczulałam na pyłki i kilka innych alergenów ze środowiska (m. in. kłaki królika...), i 90% objawow alergii zniknęło, poprawa była dosłownie z dnia na dzień ;) bez tego pies by chyba oszalał (a ja z nim), albo żyłby na sterydach. Mogę Ci dać namiary na moją "skórną" wet w Warszawie ;)
  7. [quote name='FredziaFredzia']Ale ona drobniutka jest :)[/QUOTE] Teraz i tak zmężniała; w szczeniakach wyglądała na klasę baby, a w młodzieży na klasę szczeniąt :evil_lol: W pośredniej w końcu wygląda przynajmniej na młodzież :lol: [quote name='Sybel']Uwielbiam tę foczke, ma po prostu tak urocze pyszczysko :smile:[/QUOTE] Ona wie i to wykorzystuje :diabloti: choćby szukając łosia do głaskania, jak ostatnio na dworcu w kolejce do kasy... I raczej nie przestanie, bo jest w tym mega skuteczna: namierza ofiarę i robi maślane oczka, ofiara zaczyna pieska zagadywać i cmokać, pieskowi doopa się urywa z radości, trafiony zatopiony, głaszczą, miziają, tulają, kochają :evil_lol:
  8. [quote name='niebieska85'] o to mi raczej chodzi coby kupic psa z innej hodowli (nieskojarzonego w żaden sposob z moją)odpowiadajacy temperamentowi,tylko tzreba unikac nieplanowanego krycia i separować.. a to myslisz ze ludzka wygoda słuzy zdrowiu zwierzęcia..? czy zachcianka ze chce sie miec szczeniaki nie wiedziac do jakiego domu trafią i czy wszystkie znajdą dom..?daleki (na szczescie sasiad)ciagle dopuszczał labradorkę, wygladem przypomina już bardziej swinie niz psa..szkoda mi jej, na szczeniakach się dorobił ale zdrowo to ona nie wygląda..:(a teraz drugi z naprzeciwka tez ma labka (samca)to dopiero bedą sie rozmnazac bez opamietania...:([/QUOTE] Tak naprawdę to w każdej rasie psy są w mniejszym lub większym stopniu spokrewnione - szczególnie w tych o małej populacji czy tych z małej populacji się wywodzących. Niby 5 pokoleń wstecz mamy różne psy, ale jak cofniemy się tych pokoleń kilkanaście czy kilkadziesiąt, to wszędzie powtarzają się ci sami przodkowie, czyli w skrócie teraz wszędzie jest ta sama pula genów, tyle że w większej liczbie osobników. W większości ras chyba wręcz nierealne jest, żeby znaleźć rodziców o spokrewnieniu równym 0...? Hodowla powinna być wg mnie tak prowadzona, żeby zrównoważyć dobro rasy, wygodę hodowanych zwierząt i "wygodę" własną ;) Można marudzić, że ktoś kryje własnym samcem albo jedzie na krycie 20 km - tyle że tak naprawdę taki wybór to... wygoda suki :D dla niej zawsze mniejszy stres, kiedy kryje się ją własnym samcem, z którym się dogaduje, niż wiezie 500 km i trzyma na siłę do obcego psa (choć i tu nie ma reguły, bo suka może psa z którym mieszka nie dopuszczać, a wystawić się bez problemu do krycia nieznajomemu psu). A czy to też dobro rasy, to już zależy jaki pies ;) Plus właśnie - zachcianka, żeby mieć szczenięta... Jak dobrze zrozumiałam, chcesz się zabierać za labradory... Spójrz na ogrom populacji labków w Polsce, na to ile jest w rasie chorych psów (choćby sama dysplazja), jak wielu ludzi ma problem z podołaniem potrzebom labradora i jak trudno o odpowiednich chętnych; ile już w tej chwili jest hodowli i ile szczeniąt do sprzedania - i odpowiedz sobie, czy masz sukę na tyle dobrą zdrowotnie, eksterierowo i psychicznie, żeby był sens ją rozmnażać przy takiej sytuacji rasy... Chcesz hodować - a masz zamysł, co chcesz osiągnąć? Znasz rasę, poszczególne linie, typowe problemy zdrowotne, jak im zapobiegać? Widzisz wady w eksterierze suki i wiesz jak dobrać samca, żeby je poprawić u maluchów? Jeśli nie, to serio, nie myśl jeszcze nawet o miocie, tylko zdobywaj wiedzę ;) bo hodowla nie polega na skojarzeniu dwóch łagodnych labradorów z rodowodem, które zaliczyły 3 wystawy. Wtedy to jest tylko produkcja; niby z rodowodem, ale nadal produkcja, a rasa o wielkiej populacji, zniszczona przez modę, niczego nie potrzebuje mniej od głupiej produkcji szczeniaków, z papierami czy bez.
  9. [quote name='niebieska85']A Jak jest w przypadku kiedy matka szczeniat ma rodowod ale nie byla jeszcze na zadnej wystawie a ojciec tak czy szczeniaki dostana rodowod?suczka ma powiedzmy 2 lata i jeszcze zdazymy jechac na nie jedna wystawe...;)[/QUOTE] To jedźcie i jak suka zdobędzie oceny i zakwalifikuje się do hodowli, to ją dopuśćcie... inaczej rodowodu nie będzie; zostaniecie tylko kolejnymi producentami/pseudohodowcami namnażającymi psy bez sensu i celu. Nie pali się, to raz, spokojnie można poczekać z pierwszym kryciem do 3-4 roku życia, a uprawnienia hodowlane można w sezonie zdobyć w 2-3 tygodnie. Co weekend jest minimum jedna wystawa w Polsce... Plus jak się chce hodować, to raczej myśli się o tym zanim suka skończy dwa lata, a tak po prawdzie to zanim się ją w ogóle kupi, bo nie każda samica jest odpowiednim materiałem na mamusię kolejnego pokolenia w rasie.
  10. Sorry, ale z kolei według mnie osoba nie mająca podstaw wiedzy na temat hodowli psów: [quote name='niebieska85']jak warunki musi spelnic suczka aby byc suką hodowlaną i moc sie starac o status hodowli,czy wystaczy 1pies?chodzi mi głownie warunki zdrowotne (USG)czy musi miec na koncie zaliczona wystawe czy wystarczy ze jest z rodowodem a ew. ojciec szczeniat bedzie po wystawach?gdzie znajde inf na ten temat ?[/QUOTE] nie powinna się tak kategorycznie wypowiadać na temat czyichś poczynań: [quote name='niebieska85']jak dla mnie takie krycie w jednej rodzinie psów to jak akziorstwo i przz to pogłebiaja sie wady genetyczne, jak zwykle z wygody wynika takie postepowanie a potem tylko zwierze cierpi.[/QUOTE] Z wygody to się kryje 5 czy 6 razy własną sukę własnym i ciągle tym samym psem, produkując przeciętne czy nawet kiepskie szczeniaki, nie patrząc na efekty, jakie daje skojarzenie ;) Można natomiast kupić samca, a pod niego kilka suk pasujących do niego rodowodami (co wg mnie jest znacznie nawet ważniejsze niż samo dopasowanie eksterierowe), czy odwrotnie, i mieć bardzo dobre, ambitne skojarzenia dające świetne szczeniaki - po własnym psie. Można też kierując się modą na danego repa czy podejściem "o, ten piesek mi się podoba" jechać z suką na krycie na drugi koniec Europy, i wyprodukować bardzo przeciętny, czy wręcz kiepski miot. I w czym to ma być lepsze i ambitniejsze od krycia własnym świetnym psem pasującym do własnej suki? ;) Pomijając już fakt, że (jak mnie uświadomił ktoś znacznie mądrzejszy w temacie ode mnie, bo też kiedyś tego nie ogarniałam) krycie własnym psem własnej suki wcale nie jest takie darmowe i wygodne ;) Tego samca trzeba karmić, szczepić, płacić za wystawy, w razie choroby leczyć, pilnować podczas cieczek swoich suk... A przy kryciu cudzym psem koszt ponosimy jednorazowy ;) i nie mamy kłopotu z kolejnym psem w domu... A wszelkie kojarzenia w pokrewieństwie to już inna bajka, wymagająca dużej wiedzy od hodowcy, i nie ma nic wspólnego z tym, czy kryjemy swoim psem, czy cudzym, bo przecież można mieć w domu samca totalnie niespokrewnionego z sukami, a można zrobić silny inbred kryjąc za granicą...
  11. [quote name='FHA']Witam , za kilka dni będe kupywał małego pieska minaturkę(pies domowy) Sprzedawca który ma hodowlę powiedział ze jest on podobny do maltanczyka lecz rasy nie usłyszalem , będe prosił też o zdjęcia bo stratne jechać 50km. Możecie mi pomóc jaka to może być rasa psa miniaturki domowego podobnego do rasy maltanczynka? [/QUOTE] Zawsze staram się unikać pisania nic nie wnoszących postów, ale teraz się nie powstrzymam: dawno tak nie je*błam po przeczytaniu czegoś :evil_lol: Kupuję psa, sam nie wiem jakiej rasy (co już samo w sobie jest dziwaczne), ale nie dopytam "hodowcy", tylko spytam ludzi na necie, niech wywróżą :lol:
  12. Teraz to on się dopiero wyrobi - mój potrafi kilka godzin dyndać na boomerze ;) a potem pada bez życia :D I fakt, w ogóle niedzielne spacery są przerąbane; wtedy pół Polski ma wolne i wyrusza na spacer ze wszystkim co ma, i co w tygodniu ma mało ruchu; czy to z dziećmi, czy psami... :evil_lol:
  13. andromeda, a świeże ryby i gotowane z nich? Albo eko kurczak czy w ogóle eko mięso?
  14. A może dosuplementować cynkiem? Aczkolwiek jeśli gubienie sierści jest objawem alergii, to bez wyeliminowania alergenu/odczulania raczej nic nie da zadowalającego efektu. Plus labradory dość mocno linieją z natury ;)
  15. A pytanko do osób z Warszawy tudzież, które już dojeżdżały - z którego miejsca dojadę najszybciej/jest najbliżej? Rondo Starzyńskiego, Dworzec Gdański, Centrum czy Dworzec Zachodni?
  16. [IMG]https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/q77/s720x720/1014319_536551419725799_1454421006_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/q81/s720x720/1012106_536551423059132_552419155_n.jpg[/IMG]
  17. [IMG]https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/q82/1005592_557815354260171_209109649_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/q84/1013392_557815374260169_459405272_n.jpg[/IMG] I z niedzieli znad morza, bo podjechaliśmy na plażę w Międzyzdrojach ;) [IMG]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/q83/1011168_557818597593180_1946897636_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/q77/1001357_557820830926290_1855873337_n.jpg[/IMG] I z wystawy od Kasi z Wejherstaff: [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/q77/s720x720/1011394_536551336392474_1274571576_n.jpg[/IMG]
  18. [quote name='FredziaFredzia']Chyba nie trafiłam. Stałam przy ring jak asty były - akurat jak ta agresywna suka biegała. ;)[/QUOTE] Nas afera z astami ominęła, akurat siedziałam na trybunach i leczyłam syndrom dnia wczorajszego :diabloti: bo znajoma, u której mieszkaliśmy, świętowała urodziny i magisterkę :evil_lol: Mamy trochę zdjęć - Handzia ocena doskonała i IV lokata na 6 suk w klasie; w opisie dostaliśmy "bardzo dobry temperament"; nie wiem czy to nie zasługa kretynizmu Handzi, który objawił się przy ocenie poprzez wywrócenie się cyckami do góry z radości, kiedy sędzia chciał jej pomacać grzbiet :evil_lol: i wskoczeniem na niego i złapaniem przednimi łapami za udo, kiedy mieliśmy się przebiec w tę i nazad :evil_lol: chyba chciała, żeby biegał z nami :lol: Sędzia miał ubaw jak nie wiem, ja trochę mniejszy, no ale cóż, przynajmniej stafficzy charakter się zaprezentował :lol: i poza tymi wpadkami pokazała się całkiem ładnie :) [IMG]https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/q84/943259_557805367594503_2051191538_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/q71/11502_557815297593510_587313102_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/q71/1009757_557815304260176_571203780_n.jpg[/IMG] W torebce świeżo nabyte smaczki z Orijena :evil_lol: [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/q80/998835_557815314260175_1397018474_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/q71/999496_557815344260172_662051365_n.jpg[/IMG]
  19. [quote name='motyleqq']nie, bo mówisz, że zostawianie psa na tyle godzin, niesie ze sobą konsekwencje takie jak luki socjalizacyjne. jeśli szczeniaczek będzie siedział w tej klatce naprawdę całymi dniami, a poza tym klatkowaniem będzie miał tylko spacer pod blok, to wtedy faktycznie będzie niesocjalny. ale to nie będzie wina klatkowania, tylko głupoty właściciela[/QUOTE] Tyle, że szczeniak, który nigdy w życiu nie widział klatki i cały dzień ma kogoś w domu też może mieć te luki będąc wyprowadzanym tylko siku przed blok... I z tego co zauważyłam, u masy ludzi tak wygląda wychowanie szczeniaka - żeby tylko ktoś był w domu... A wyprowadzanie ogranicza się do nauki czystości, jaka tam socjalizacja ;)
  20. [B]FredziaFredzia[/B], bublowate od 10.30 na ringu 8, staffiki wchodzą po astach i bullkach ;) [B]zaba14[/B], w domu to pół biedy, jak goście naprawdę są nie-psi to ją odsyłam do klatki i nie jest namolna; gorsi są tacy jak piszesz, co sami ją nakręcają, a potem mają nagle dość, a ona niekoniecznie :D plus wszelkie numery poza domem, kiedy ciumkają do niej przechodnie, a potem się dziwią, że pies do nich leci... No szok, pies biegnie jak go wołają, w życiu bym na to nie wpadła :D
  21. Trochę to upierdliwe, nie powiem, wolę już chyba obojętność Cyca ;) Na szczęście ona na spacerach nie ucieka mi gdzieś daleko do ludzi, a w domu przy gościach ofuknięta idzie do klatki. Tyle, że ludzie sami ją prowokują, patrzą w oczka, gadają do niej, cmokają, wołają, np. mijając mnie na wąskim chodniku przed klatką... Ona wtedy ma psychozę w oczach i najczęściej próbuje się władować na człowieka łapami, co nie wszystkim się podoba :p ale co się dzieje, jak ją wtedy usadzę czy szarpnę za obrożę, jak skacze... Przecież piesek się cieszy, jak można, tak bez serca :roll: I to walka z wiatrakami, bo na jedną zaczepiającą osobę, przy której ją uspokoję i normalnie minę, przypada dziesięć, które wpadną w żal nad biednym pieskiem i natychmiast nachylą się do głaskania, wzmacniając małpie zachowanie. A od jutra do niedzieli jestem z "foczką" w Szczecinie; w sobotę będziemy na szczecińskim CACIBie ;)
  22. Martens

    Barf

    [B]aleola[/B], tamten jadłospis stosowałam u suki mieszańca - teraz mam dwa staffiki, z których jeden nie może nabiału, a drugi wzięty w wieku pół roku z hodowli nigdy go nie jadł, był na takim skrajnym 'raw food', mięsne kości i owoce jako dodatek; wprowadziłam papki warzywno-owocowe, ale w nabiał już się nie bawiłam ;) W tej chwili z alergikiem mamy cykl 6-dniowy: * indyk (szyja, skrzydło, grzbiet, golonka...) * indyk * wieprzowina (mostek, ogon, kości schabowe/karkowe) * indyk * indyk * żołądki z indyka plus papka owocowo-warzywna z dodatkami (olej z łososia - łyżka, tran - kilka kropli, miód - łyżeczka, i algi - łyżka) Do tego jako smakołyki suszone rybki (ryby może jeść, ale świeże odpadają; surowe czy gotowane, można go nimi straszyć). Indyk czasem zamiennie z królikiem, jak dorwę gdzieś w rozsądnej cenie.
  23. 1. Jeśli będziesz mieć ładną lub przeciętną sukę, z uzyskaniem oceny hodowlanej nie powinno być najmniejszego problemu. Wystawy są w całej Polsce, w każdym rejonie, możesz obejrzeć sobie tutaj: [url]http://www.zkwp.pl/zg/index.php?n=wys_lis2013[/url] Weź jednak pod uwagę, że zakup 8-tygodniowego dobrze lub przeciętnie zapowiadającego się szczeniaka nie znaczy, że będzie się on nadawał do hodowli. W okresie rozwoju mogą pojawić się wady budowy czy zgryzu, albo schorzenia, które wykluczą psa z hodowli (szczególnie, że berneńczyk nie jest wybitnie zdrową rasą). 2. O testach psychicznych nie powiem, bo nie zajmuję się rasą, u której są wymagane, ale tu ważny jest wybór szczeniaka z miotu (zaobserwowanie, czy pies na tle rodzeństwa nie jest bojaźliwy) i poznanie na żywo przynajmniej matki szczeniąt. No i szczerze wątpię, by dało się kupić sukę będącą dobrym materiałem hodowlanym za 1000 złotych. Szukałabym w berneńczykach od 1500 do 2000 zł wzwyż, o ile oczywiście dane skojarzenie jest warte takiej ceny (a czy jest - kłania się wiedza o rasie, liniach, rodowodach, poszczególnych psach, którą musisz zdobyć, zanim zabierzesz się za hodowlę). 3. Ryzyko jest mniejsze po badanych rodzicach, ale gwarancji 100% nie ma nigdy - kolejny temat do ogarnięcia wzdłuż i wszerz: dysplazja, jej przyczyny, zmniejszanie ryzyka wystąpienia przez odpowiednią opiekę w okresie wzrostu... 4. Koszty zależą od oddziału ZKwP, w którym się rejestrujesz. W warszawskim są wyższe niże te, które podałeś. Finanse, to temat rzeka :) Zakup suki, odpowiednie jej odchowanie (duże rasy rosną długo, wymagają bardzo starannego żywienia w tym okresie, zdarzają się problemy z układem ruchu, itd. - kolejny temat, z jakim musisz się zapoznać); potem wystawy - to nie tylko sama opłata za zgłoszenie (ok. 80-150 zł za wystawę), to też dojazd, jak dalsza wystawa to nocleg ;) prześwietlenie na dysplazję w odpowiednim wieku... Potem, o ile szczęśliwie odchowasz ładną zdrową sukę i nie wyskoczą po drodze żadne niespodzianki, koszty dopiero zaczynają się rozkręcać :D krycie suki dobrym psem to zwykle mniej więcej równowartość ceny jednego szczeniaka. Przy modnej rasie, żeby móc wnieść coś do rasy, i mieć szanse na sprzedaż szczeniaków w rozsądnym terminie, wypadałoby pokryć za granicą, naprawdę dobrym samcem... A więc koszt krycia, wyjazdu, noclegu, niekiedy badania hormonów w czasie cieczki dla ustalenia odpowiedniego terminu krycia. Ciąża wiadomo, dobre żywienie, usg, przygotowanie kojca... Potem poród - może cesarka... Potem szczeniaczki i zaczyna się jazda z żywieniem karmiącej matki (a ta potrafi zjeść 3-4 razy więcej niż zwykle), potem wieczne sprzątanie (środki czystości, podkłady, wieczne pranie posłania), żywienie, szczepienia ;) i modlitwa, żeby znaleźć odpowiednie ręce dla maluchów. I najważniejsze: ile nie zainwestujesz w hodowlę pieniędzy, nigdy nie zastąpi to WIEDZY. A wiedzę trzeba mieć ogromną - nie tylko o psach w ogóle, żywieniu, fizjologii, wychowaniu, ale i konkretnej rasie, jej cechach, szczegółach rozwoju, fizjologii rozrodu, częstych schorzeniach i wadach genetycznych (u berneńczyka jest tu co czytać, oj jest), o populacji w Polsce... Trzeba pojeździć na wystawy, pooglądać psy, wyrobić sobie "oko", żeby patrząc na psa danej rasy umieć ocenić jego słabsze i mocniejsze strony w budowie, szczegółach... Dopiero wtedy da się "z głową" wybrać skojarzenie, z którego kupisz sukę do hodowli, a później dobrać do niej odpowiedniego samca. Na dzień dobry polecam dwie pozycje: "Hodowla psów" Ściesińskiego i "Poradnik dla hodowców psów - genetyka w praktyce" Willisa ;) Po nich zorientujesz się, czy to naprawdę to, co chcesz robić ;)
  24. Martens

    Barf

    [quote name='aleola'] Ja jeszcze zapytam, czy ktoś z psem alergikiem przechodził na BARF? U mojego psa rozpętała się jakiś czas temu alergia pokarmowa, przeszłam na karmę industrialną z ziemniakami i rybą, objawy ustąpiły, kupiłam karmę z kurczakiem. Na razie więc wiem tylko tyle, że mój pies nie jest uczulony na kurczaka (chociaż ile w karmie jest naprawdę naprawdę tego kuraka, to nikt nie wie...) A może być uczulona na wszystko, bo wcześniej była żywiona domowym bardzo urozmaiconym jedzeniem. Teraz po tym okresie żywienia karmą przemysłową z kurczakiem, przechodzę na BARF. Powinnam włączać pojedynczo nowe składniki? To zajmie sporo czasu, nie chciałabym psu wyrządzić krzywdy niezbilansowaną dietą... Ale chyba innego wyjścia nie ma? Ktoś żywi psa z użyciem tylko jednego rodzaju mięsa, np. z kurczaka?[/QUOTE] Ja barfuję z alergikiem i jedziemy praktycznie na dwóch mięsach - indyku i wieprzowinie, bo na kurczaka i wołowinę jest uczulony, a kaczki czy gęsi do pyska nie weźmie ;) Czasami dostaje jeszcze królika. Jaj i nabiału też w naszym barfie nie ma, bo alergia. Spróbuj przetestować jeszcze wołowinę albo wieprzowinę i śmiało możesz zaczynać na dwóch rodzajach mięsa. Potem będziesz co jakiś czas wprowadzać inne mięsa i obserwować reakcję.
  25. [quote name='Maron86']A no można poznać czy pies chodzi w tym jako obroży codziennej czy ktoś psa uczy. Mój pies wychodzi 'uzbrojony' obroża skórzana na 2 kręgi ( przy wąskiej się dusił) + dławik lub kantarek - znam swojego psa na tyle że widzę kiedy będą problemy i kiedy trzeba przypiąć 2gi koniec smyczy do 'narzędzia'. Jak widzę na podwórku codziennie od ponad roku prowadzonego 'blabladora' na dławiku w tym czymś co 'wymyślił' Millan ażeby dławik na pewno nie zjechał + flexi = odpowiedź nasuwa się sama. To jest jeden przykład z kilku, ale i ten pies najdłużej w takiej super obróżce wychodzi :roll: . [/QUOTE] My na 10-minutowe wc wychodziliśmy w samym dławiku; na dalsze spacery brałam też szelki i/albo zwykłą obrożę, ale nosiłam je w plecaku, żeby w ustronnym miejscu wymienić sprzęt na psie. Kilka miesięcy tak wyłaziłam z nim w tym dławiku na każde wc i dla postronnego obserwatora mogło to robić wrażenie, że to jego obroża spacerowa, a ja nic z psem nie robię... Szczególnie że na 95 spacerach na 100 nie działo się nic, no ale nagle na 96 blisko nas pojawiał się bardzo nielubiany pies, i musiałam swojego skarcić jak się wypruł... W sumie też dlatego trwało to aż kilka miesięcy - gdyby te "brzydkie" psy pojawiały się na każdym spacerze, problem byłby rozwiązany w tydzień. [quote name='Maron86'] Muszę jedno przyznać. Miałam pitbulla na DT i powiem wprost - te psy się zupełnie inaczej prowadzi od reszty które trafiały/miałam (miałam molosy/owczarkowate/pasterskie). Powiedziałam wprost: nigdy więcej bullowatych, są to psy zdecydowanie nie dla mnie. Nie wiem, może właśnie tak powinno się bulla wychowywać: w pape, o glebę, kszy-kszy, duszenie na dławiku... [/QUOTE] Bo bullowate są fizycznie mało wrażliwe na ból i jak na terriera przystało - uparte, więc niekiedy trzeba psa ostro skarcić łańcuszkiem czy złapać za chabety i skierować ręcznie uwagę w stronę właściciela :evil_lol: aczkolwiek ksz-ksz i dziuganie butem wg mnie średnio ma sens... I nie każdy bullowaty jest taki jak piszesz - u mnie są dwa skrajnie różne. Jeden przy fikaniu do psów reagował tylko na bardzo mocną awersję - pozytywy czy lekkie karcenie mogłam sobie wsadzić; drugiego we wszystkim trzeba prowadzić praktycznie 100% pozytywnie, bo inaczej się peszy i zawiesza jak windows vista :evil_lol: a to nawet ta sama rasa.
×
×
  • Create New...