-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Ktoś może wystawiał u tego pana TTB i może podzielić się wrażeniami? EDIT: To ja się podzielę swoimi odczuciami ;) Sympatyczny, kulturalny, wyluzowany, a jednocześnie profesjonalny pan; daje dość dokładne opisy, zwraca uwagę na ruch i temperament, dotyka psa przy ocenie, jest dokładny. Odczucia mam jak najbardziej pozytywne.
-
Ja w Głogowie próbowałam nawiać z ringu, zanim opisali mi psa i dali kartę oceny :D ale to taka mało spektakularna wpadka ;) Może w sobotę coś odstawię :evil_lol:
-
Czy ktoś ma wolne miejsce na powrót w niedzielę wieczorem do Warszawy/okolic? Jedna osoba, plus staffik, plus składana klatka.
-
[quote name='WEIMAR']czyli psa trzeba do klatki przekonac... a przeciez to takie komfortowe miejsce ze pies sam powinien od razu sie tam dobrze czuc ;)[/QUOTE] Trzy spośród psów, które miałam w życiu i miały okazję korzystać z klatki, praktycznie nie wymagały przyzwyczajania... Klatka pojawiała się w domu i od razu się psu podobała. Najlepsza była 10-letnia suka, która nigdy wcześniej klatki nie widziała - a w domu pojawiła się ona z okazji planowanego przybycia szczeniaka. Obejrzała ją, wlazła, i poszła spać :evil_lol: i tak na okrągło; jak szczeniak już był, to potrafiła czyhać na moment, kiedy klatka była wolna i się tam ładować. Jak zamknęłam na próbę drzwiczki, to tylko uniosła łeb, popatrzyła i poszła spać :p [quote name='WEIMAR']przyzwyczjenie psa do łańcucha to tez proces, ale jak sie skonczy to pies na lancuchu sie nie buntuje wniosek: przyzwyczajonemu do lancucha psowi krzywda sie nie dzieje - przeciez jest spokojny, bezpieczny, pod kontrola itd[/QUOTE] To samo można powiedzieć o przyzwyczajaniu do obroży i smyczy... Tak jak pisałam, u mnie nie było specjalnych buntów przy wsadzaniu do klatki - przy pierwszych spacerach na smyczy zawsze były cyrki, zapieranie się jak osioł, wierzganie, próby uwolnienia się, a niekiedy i lamenty :p a domyślam się, że Ty prowadzisz psa codziennie na smyczy bez zastanowienia się, czy to nie męczenie zwierzaka (gwarantuję, że wolałby pobiegać swobodnie), bo biedak się po prostu przyzwyczaił :evil_lol: I jeśli chodzi o transport, czy to samolotowy, skoro do takowego EWENTUALNIE dopuszczalne jest trzymanie psa w klatce - to jaka sytuacja jest bardziej komfortowa dla psa? Kiedy klatka na co dzień jest jego posłaniem i po prostu zmienia się jej miejsce w czasie podróży, czy kiedy "humanitarny" właściciel używający jej tylko na podróż, wyciąga ją z piwnicy, wsadza do niej znienacka psa i ładuje do samochodu?
-
[quote name='FredziaFredzia']Ona ma taką minę "KOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOCHAJ MNIEEEEEEEE" :lol:[/QUOTE] Tia, najgorsze, że to jej zachowanie w praktyce, przez cały czas, kiedy nie śpi... Wczoraj na wieczornym spacerze najpierw wyhasała się ze znajomym miksem asta i mało nie pękła przy tym ze szczęścia, a potem przyszedł na skwerek jeszcze pijany pan sąsiad, który kiedyś miał pita red nose... Wpadł w dziki zachwyt nad Handzią, drapał ją po cyckach i brał wysoko na ręce, a ona była tak szczęśliwa, że prawie jej oczy z orbit wyszły :evil_lol: to nic, że to jej pierwsze spotkanie z panem, który na dodatek walił jak rozlewnia spirytusu - grunt że macał :evil_lol: No ale Handzia jest specyficzna, ona na ulicy czasem aż zagląda przechodniom w oczy i szuka sygnału, że może się przykleić :roll: chociaż to chyba właśnie bardziej typowe dla staffika; to Cyc jest dziwny, bo on by pękł jak purchawka z obrazy, gdyby obcy facet na ulicy chciał go podnieść do góry :p
-
[quote name='Maron86']Co do dławika, on powinien być do korekt stosowany i to powie każdy dobry szkoleniowiec. Dzięki Millanowi widuję duże psy chodzące wyłącznie na dławiku jako obroży codziennej, nowa moda z kolczatki na dławik :roll:. Sama używam łańcuszka, ale wyłącznie jako korekty i nie wyobrażam sobie prowadzenia psa na dławiku... [/QUOTE] Tak trochę zboczę z tematu - to jak chcesz skorygować zachowanie psa na spacerze (a idzie w obroży codziennej) to jak? Pies coś odwala, i dopiero zakłada mu się dławik i karci? Jeśli pies jest w okresie pracy nad danym zachowaniem, to logiczne, że chodzi w tym dławiku na każdy spacer, żeby można było go użyć w razie potrzeby - i się go na nim prowadzi. Jak ocenić, widząc kogoś parę razy na spacerach, czy ten dławik jest obrożą do prowadzenia, czy ktoś używa go do korygowania konkretnego zachowania (ale żeby to robić, musi psa na nim prowadzić)?
-
[quote name='agaciaaa']Ooo cześć Martens :) [URL]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/3-3.jpg[/URL] jaka ona nieszczęśliwa!!! :lol:[/QUOTE] A hej, trochę mnie nie było ;) Oczywiście, że nieszczęśliwa; wszak pieski klatkowe są maltretowane dzień w dzień :evil_lol: [quote name='gops']Honey nie wygląda na zachwyconą, biedny maltretowany stafficzek ! :mad::lol: jaki masz rozmiar klatki że oba się tak ładnie mieszczą ?[/QUOTE] 90 x 60 cm, wysokość chyba 70 ;) W sumie to klatka Cycka, Honey ma swoją, ciut mniejszą, ale i tak oba ładują się do tej i w niej śpią ;) Tzn. Cyc w niej sypia, a Honey przyłazi i się do niego przykleja (jak nie ma miejsca to uwala się na nim), i biedak nie ma wyjścia, musi znosić pełnego miłości pasożyta przyklejonego do pleców :eviltong:
-
Na fotusie się nie zanosiło, bo ani karty pamięci do aparatu, ani weny, a jak wena była, to pogody nie było, ale dzięki temu wątkowi: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/244605-Czy-męczę-swojego-psa[/URL] poczułam wielką inspirację do ufocenia choćby telefonem biednych maltretowanych piesków stłoczonych w klatusi :-( [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/3-3.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/1-2.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/2-2.jpg[/IMG]
-
[quote name='mensajero']Niszczyl gdy byl szczeniakiem, bylem na to przygotowany, dlatego sie nie przejmowalem. Nie potrzebowal klatki zeby z tego wyrosnac. Dla wlasciciela klatka to swietne rozwiazanie, sam bym z niej skorzystal dla wygody, ale mysle, ze w takiej sytuacji w ogole nie chcialbym miec psa. Ja wiem, ze latwiej jest zamknac w klatce niz wychowac/wytresowac, ale czulbym, ze krzywdze zwierze. Jezeli tak lubicie klatki to moze powinniscie pomyslec o jakims chomiku czy szynszylu?[/QUOTE] No tak, bo klatka wyklucza wychowanie. I każdy ma takie szczęście, że po a bierze sobie szczeniaka bez żadnych lęków po traumatycznych przeżyciach, i po be, ten szczeniak sam z siebie wkrótce przestaje niszczyć mieszkanie. [SIZE=1]Chomików etc. nie chcę, nie podobają mi się [/SIZE]:diabloti: [quote name='WEIMAR']pies to aktywne zwierze potrzebujące sporo ruchu jeśli ktoś ma własny dom z dużym ogrodem dobrze ogrodzonym i pies może swodobnie biegać po ogrodzie a do tego ma zapewnione codzienne spacery to jest to ok ale niestety większośc ludzi mieszka w ciasnych mieszkaniach w których swój czas spędzają również nasze psy wyprowadzane co prawda kilka razy dziennie ale to nie to samo co swobodne poruszanie się po dworze dlatego jeśli ktoś mam dużego psa w mieszakniu a do tego jeszcze w tym mieszakniu klatke bo mu tak wygodnie zeby pies nic nie zniszczyl nie ubrudzil nowego dywanu nie zostawil siersci na sofie itp itd to niestety dla wlasnego "widzimisie" meczy psa pies od tego nie zdechnie rzecz jasna i bedzie wygladac ok ale psychicznie dla psa to szczescie nie jest[/QUOTE] No tak, męczenie psa, bo jak ktoś ma w mieszkaniu klatkę, to ten pies siedzi w niej 24 na dobę poza spacerami, a w mieszkaniu bez klatki z pewnością biega tam i z powrotem z kuchni do pokoju i zażywa swobody :wallbash: To swobodne bieganie po ogrodzie to też chyba jakiś żart - co, pies robi cały dzień kółka wokół domu? Moje, kiedy jesteśmy kilka dni na działce, większość dnia leżą :roll: a to na schodach, a to pod bzem, a to koło płotka od ogródka, jeśli akurat zajmuję się roślinkami. Bawią się jak szalone, nawet 2-3 godziny - ale kiedy ja bawię się z nimi. Ewentualnie jeden szaleje na boomerze. Ale generalnie leżą. Czasem szczekną przy bramie na coś niepokojącego, ale głównie wypoczywają. A to nie są mopsy czy pekińczyki, tylko rasa opisywana jako bardzo aktywna. Skąd więc ten mit o psach, które w kółko biegają wszędzie, gdzie tylko mogą? Dla mnie dwie opcje, albo ktoś zwyczajnie fantazjuje, albo ma psy, które nie potrafią się wyciszyć i zająć sobą, tylko ciągle do nich ciućka, przyzwyczaja do nadmiernej aktywności cała dobę, i potem się dziwi, że pies ma problem ze spokojnym spędzeniem kilku godzin w ciągu dnia... Tak jak już ktoś pisał, pies to drapieżnik. Drapieżniki nie biegają bez ładu i składu po lesie, kiedy nie muszą. Jak mają pod dostatkiem pożywienia, to leżą ile mogą. Polowanie jest wyczerpujące - po takiej solidnej dawce ruchu większość doby drapieżnik leży do góry kołami. Nawet słynne husky wymagające takiej wielkiej ilości ruchu, ciężko pracowały tylko zimą. Latem ruchu nie miały prawie wcale, stały na łańcuchach (!) i rodziły młode. Miały skrajną różnicę aktywności w ciągu roku - w zimę zapiernicz do upadłego, latem siedzenie na tyłku - i umiały się do tego przystosować. To czemu u licha dla przeciętnego psa problemem ma być dostosowanie się do rytmu życia,w którym połowę dnia spokojnie wypoczywa, a drugą połowę integruje z rodziną i zażywa intensywnego ruchu? [quote name='WEIMAR']no widać w oczach psa strach przed wyjściem na ten śnieżnobiały dywanik i ubrudzeniem go pańcia będzie bardzo zła i zamknie klatke ....[/QUOTE] No to zapraszam do interpretacji... :evil_lol: [img]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/603112_484508381590869_1469459701_n.jpg[/img] Handzia wyraźnie przerażona "O matko, ONA tu idzie :-( zaraz nas zamknie na 2 tygodnie! :-( Może jeszcze przez łeb da wcześniej, bo pobrudziliśmy panele i kołderkę..." Cyc już w ogóle nie reaguje, tylko chowa oczy, żeby go nie było widać :diabloti: plus ta smutna rezygnacja, już wie, że nic na to nie poradzi, będzie uwięziony jak bandyta za kratami :diabloti:
-
[quote name='mensajero']To juz chyba kwestia podejscia - ja traktuje psa na rowni z czlowiekiem. Zdarzylo mi sie, ze pies pogryzl pamiatki z Paryza za kilkaset euro, tak, ze nadawaly sie one tylko i wylacznie na smietnik. Nie powiem, wkurzylem sie, ale tak czy inaczej pies to zywe stworzenie i nie zasluguje na traktowanie go jak wieznia. Rzeczy to tylko rzeczy, nie ma co sie do nich przywiazywac. Nie zamienilbym zniszczonych figurek muszkieterow, porgyzionych butow, pogryzionego linoleum czy zniszczonej lawy w kuchni na trzymanie psa w klatce.[/QUOTE] Trzymanie psa w klatce jak więźnia, a zamykanie go w razie potrzeby to różnica. Różnica też, czy psu się przydarzy coś zniszczyć, czy robi regularną demolkę za każdym naszym wyjściem do pracy. No ale jak kogoś stać i nie przeszkadza mu, że musi co parę tygodni kupować nowe meble, czy naprawiać szkody to jego sprawa. Pytanie, czy pies wariujący ze stresu po mieszkaniu faktycznie czuje się dobrze, i czy linoleum w żołądku albo kable elektryczne w zębach wyjdą mu na zdrowie :)
-
[quote name='Majkowska']A jaka jest różnica zamknąć na 8 h szczeniaka w klatce, a zamknąć szczeniaka w pokoju ? Tak czy siak nie ma możliwośći załatwienia się na zwykłym spacerze. Jedyne co to taki szczeniak nie mając dostępu do pokoju nic dodatkowo nie zepsuje, nie pogryzie. A puszczony luzem woli kombinować, w klatce by zasnął i przeczekał ten czas. Szczenię dużo śpi, więc myślę że odpoczynek w klatce to nie jest dla niego taki dramat. [/QUOTE] Amen, plus klatkę kupuje się zazwyczaj na wymiar wygodny dla dorosłego psa, więc szczeniak ma tam na tyle dużo miejsca, że jak już naprawdę go przyciśnie, to może zlać się w rogu, a w pozostałej części klatki może spać czy się pobawić. Plus nie przesadzałabym z tym, że żaden szczeniak w wieku np. 3 miesięcy nie wytrzyma 8 godzin... Mnie uczono, że pies wytrzymuje wiek w miesiącach plus 1, czyli 3-miesięczny szczeniak teoretycznie powinien wytrzymywać max. 4 godziny. Jakież było moje zdziwienie, kiedy mój 3-miesięczny szczyl wytrzymał w nocy prawie 10 godzin :D spał w łóżku i ani mu w głowie było sikanie czy wyłażenie z betów. Kiedy napisałam o tym na dogo, większość ludzi była pozytywnie zdziwiona. Zabawne, że gdyby taka sama sytuacja miała miejsce, kiedy spał w klatce, niektórzy by mnie zlinczowali, że zamęczam zwieracze biednego pieska...
-
[quote name='WEIMAR']a skąd wiesz że nie podpowiada? pytałaś ją o to? tak jest w tym kraj że dzieci od małego rosną widząc psy na łancuchach i potem nie widzą w tym problemu tak samo jak ty nie widzisz problemu w trzymaniu psów w klatkach - takie wychowanie bez szacunku do zwierząt wydaje mi się że i twojej sasiadce i tobie czaem sumienie podpowiada ze chyba nie do konca ta klatka jest ok ale ignorujecie to bo wlasny interes jest wazniejszy niz to czy pies sie pomeczy czy nie[/QUOTE] Myślisz, że kochając psy i widząc taką sytuację od xx lat za płotem nigdy nie spytałam? :) Sąsiadkę zdziwiło w ogóle, że dla kogoś nie jest oczywiste, że duży pies powinien stać na łańcuchu. Ją dla odmiany zadziwia, jak mogę trzymać psy w mieszkaniu, skoro mogłabym je uwiązać na działce za miastem, i zawieźć żarcie co jakiś czas :) gdybym podążała za tym, jakie podejście do psów było w mojej rodzinie i na co się napatrzyłam, pewnie bym tak robiła; na szczęście mam swój rozum i wyciągam własne wnioski z tego, co widzę. A patrzę na zachowanie i reakcje samego psa, i to czy jakaś sytuacja mu odpowiada, a nie na wydumane skojarzenia typu, że pies 8 h w klatce to znęcanie się; nieważne że śpi jak aniołek, na pewno mu źle jak tym psom w schroniskowych kojcach, leżacym na betonie, bo to przecież KLATKA, brrr. Tak samo jak wiele osób z pokolenia obecnych babć patrzy z przerażeniem na dzieci wsadzane do kojca z zabawkami, kiedy mama gotuje obiad, albo prowadzane na spacerze na lince z szelkami, żeby nie wleciały pod auto czy nie udały się w inne niebezpieczne miejsce... Dziecku krzywdy żadnej takie szelki nie robią, zapewniają bezpieczeństwo, ale jakiż to wywołuje bulwers u wielu osób :-o jak to tak dziecko w kojec czy w szelki, jak PSA :-o właśnie dlatego, że patrzą na stereotypy i skojarzenia, a nie na to, czy dziecku to rzeczywiście przeszkadza, czy nie. Nie wiem jak sumienie sąsiadki, ale moje ma się dobrze, choćby dlatego, że właściwie jedyne okazje, kiedy moje psy siedzą w klatce 8 godzin to wizyta niepsiolubnych gości - zamykam wtedy psy na noc, żeby nie wpakowały się komuś znienacka do łóżka ;) Co nie oznacza, że nie wsadziłabym na 8 godzin dziennie w kennel psa z lękiem separacyjnym, który w przeciwnym wypadku demolowałby dom, srał pod siebie i odchodził od zmysłów. U mnie klatki są okryte tylko od góry - obrusami, a mimo to dają psom poczucie bezpieczeństwa ;) Wczoraj przechodziła u mnie burza - apokalipsa; pytanie za milion, gdzie schowały się psy? Nie w łazience, nie w łóżku, nie pod szafką... W klatce :) Trauma to była jak główna wielka klatka poszła do gruntownego czyszczenia; psy chciały na sjestę i nie wiedziały co ze sobą zrobić :evil_lol: jeden spał nieszczęśliwy pod stołem, a drugi kiwał się w kącie i patrzył na mnie z wyrzutem :evil_lol:
-
[quote name='WEIMAR']ile masz lat? bo wszystko mieszasz bez sensu jak kilkuletnia dziewczynka siedzienie w zamkniętej klatce 8 godzi to według ciebie to samo co kąpiel ? mój nie ma klatki a mieszkanie mam całe i czyste jeśli twój potrzebuje klatke zebys wszystko miala w mieszkaniu na miejscu to gratuluje psa i wychowania[/QUOTE] Klatka i kąpiel to bez wątpienia nie to samo; jest masa psów, które chętnie i spokojnie sypiają w klatce, a kąpiel to dla nich trauma, o której wie cała okolica :evil_lol: więc ponawiam pytanie - nie kąpać? Siedzieć w smrodzie z padliny? Kąpiel panicznie wystraszonego psa to naprawdę hardcore; pies się szarpie, wyrywa, trzęsie, drze wniebogłosy, wygina jak pałąk... Jak spanie w klatce to znęcanie się, to za taki wyczyn powinni z miejsca wsadzać do więzienia :D Nie ma to jak wycieczki osobiste, kiedy kończą się argumenty :evil_lol: Tak, jestem kilkulatką, która dyktuje mamie, co ma pisać na dogo; w tym wieku sama jeszcze kiepsko sobie radzę z trudniejszymi wyrazami :) Jednak mimo tego, że swoje psy mogę spokojnie zostawić luzem bez klatki i mieć 8 godzin później czysty dom w niezmienionym stanie i kształcie, potrafię też ogarnąć swoim "kilkuletnim" umysłem inną sytuację, na przykład psa z lękiem separacyjnym, dla którego te 8 godzin "wolności" na włościach skończy się ogromnym stresem i demolką. Ty najwyraźniej nie; nie rozumiesz też, że nie każdy bierze 8-tygodniowe szczenię pozbawione złych nawyków i urazów, które może sobie od podstaw wychować ;)
-
[quote name='Aleks89'] Poza tym jestem na tyle pusty ,że mam w domu kilka ładnych ,drogich rzeczy i nie chciałbym ,żeby burek mi je zjadł.:diabloti: [/QUOTE] No wiesz? Miłośnik psów i drogie gadżety? Na biedne pieski powinieneś kasę oddać... :-( [quote name='odpmi']Pies ma rano godzine spaceru szybkim krokiem z komendami, po pracy godzine biegu przy rowerze, wieczorem powtorka spaceru rannego. To maly pies ale aktywny, niektorzy pisza, ze to zdecydowanie za malo ruchu dla psa... to ile ruchu dla huskiego czy borderam w takim wypadku? 8 godz? :P aa, w weekendy pies spedza 5-6 godz poza domem.[/QUOTE] Właściciele husky i borderów pewnie nie śpią, tylko zasuwają z psami ;) [quote name='WEIMAR']najblizej prawdy jest nasz intuicja skoro cos ci podpowiada ze meczysz psa, tak samo mysla twoi bliscy to musi w tym cos byc[/QUOTE] A to dobre... Mojej sąsiadce koło działki jakoś intuicja nie podpowiada, że pies sterczący całe życie na łańcuchu się męczy ;) Jej rodzinie też. Podobnie innym sąsiadom. Coś w tym musi być :D [quote name='WEIMAR']rozumiem kiedy szczeniak zostaje sam w otwartej klatce do ktorej moze sie schowac ale trzymanie w zamknietej to juz znecanie sie[/QUOTE] Bo? Spanie na posłaniu w otwartej klatce jest ok, spanie na tym samym posłaniu przy zamkniętych drzwiczkach już nie - dlaczego? Dlatego, że pies nie może w każdej chwili z niej wyjść? Na tej zasadzie znęcaniem się jest trzymanie psa w domu/na podwórku - bo może piesek chce sobie wyjść w plener... Smycz też jest znęcaniem się, bo litości, kawałek sznurka 1,20 m i prowadzanie tak psa wśród nęcących bodźców? A może pieska interesuje kotek po drugiej stronie ulicy i chciałby sobie przebiec? Napiszesz pewnie, że to co innego, bo to niebezpieczne... Tyle, że pies nie ma tej świadomości; nie wie, że to dla jego dobra. I to przymus, i to przymus, więc gdzie jest dla psa różnica? [quote name='WEIMAR']chca miec psa ale nie godza sie na rzeczy zwiazane z posiadaniem psa i zwierze cierpi bo wzieli psa a zachwouja sie tak jak by go nie bylo pies to ogromna odpowiedzialnosc nie kazdy moze sobie na nia pozwolic[/QUOTE] Ale co się wiąże z posiadaniem psa? Owszem, koszty utrzymania i leczenia w razie potrzeby, czas na wybieganie, sprzątanie kiedy pies się np. porzyga, bo jest chory... To chyba tutaj oczywiste dla każdego. Natomiast czy musi się z tym wiązać mieszkanie w obesranym i zdemolowanym domu - w myśl ideologii, że klatka to zło? Dawanie psu możliwości zniszczenia rzeczy wartych kilka tysięcy zł? To może też nie kąpmy psa, jak się wytarza w padlinie, siedźmy w smrodzie jak na śmietniku, bo piesek się "perfumuje" i to naturalne? :roll: Przecież wiedzieliśmy na co się piszemy biorąc psa :roll:
-
A mnie dziś po 4 rano obudził wściekły jazgot yorka z bloku obok, tuż pod moim oknem (uroki mieszkania na parterze...) - pewnie jakiś facet śmiał jechać na ryby, kiedy pieska wypuścili siusiu :roll: To chyba też podchodzi pod chamstwo, pies drący się wniebogłosy pod czyimiś oknami nad ranem :roll: Ja bym się spaliła ze wstydu, gdyby moje psy takiego rabanu po nocy narobiły...
-
[quote name='mensajero']Ja swojego psa nigdy nie trzymalem w klatce. Fakt, jak byl maly troche demolowal mieszkanie, ale pozniej sie oduczyl. Pies to nie pluszowa zabawka i wiedzialem na co sie pisze przygarniajac go do domu. Moim zdaniem nawet cale mieszkanie do dyspozycji psa to mala przestrzen, a co dopiero zamykac go w klatce, przeciez to jak wiezienie.[/QUOTE] Ja też wiedziałam, na co się piszę, biorąc do domu psy aktywnej rasy, dlatego nie wymagam od nich, by zaspokajały swoje potrzeby ruchowe w mieszkaniu :diabloti: Mieszkanie jest od wypoczynku i jedzenia, klatka od spania... Więzienie to ma pies siedzący 24 na dobę w kojcu na podwórku.
-
[quote name='stepelkaa']a co do tematu o TTB, to owszem wzbudzają strach i owszem też u mnie np. na osiedlu to własnie taki pies już zagryzł 2 małe i owszem wydaje mi się też, że mają skłonności jak już ktoś napisał do nielubienia innych zwierząt. Ale WSZYSTKO zależy od właściciela, Boże. Tylko głównym problemem jest to, że właśnie takie psy trafiają często do nieumiejących ich wychować i chcących "poszpanować" I wydaje mi się, że wtedy pojawiają się problemy .[/QUOTE] Ja się zgodzę, że TTB stosunkowo często nie lubią innych zwierząt (niekoniecznie z powodu złego wychowania zresztą) - ale z tym "nielubieniem" są znacznie bardziej zrównoważone w reakcjach np. na ulicy... Nie ryczą i nie duszą się na smyczy na widok innego psa jak chyba co druga "ozdóbka" na moim osiedlu, nie próbują za wszelką cenę zaatakować innego psa, nie trzęsą płotem opluwając przechodniów... Z mojej dwójki jeden nie lubi innych psów - i tak naprawdę widać to tylko wtedy, kiedy coś samopas do nas podejdzie i nachalnie się do niego pcha; wtedy mój się odsuwa, powarkuje, a z agresją wyskakuje naprawdę sporadycznie. Jak porównuję to do ONka, który ryczy i dusi się z drugiej strony ulicy na widok szczeniaka, to jakoś nie widzę, żeby niechęć TTB do innych psów była jakaś wyjątkowa na tle innych ras. U mnie swoją drogą mało jest TTB w rękach typowych szpanerów - było kilka takich psów na osiedlu w momencie największej mody na rasę, ale żaden nie "utrzymał" się w okolicy dłużej niż kilka miesięcy; chyba okazało się, że pies to zbyt kłopotliwy i kosztowny sposób na respekt na dzielni :p
-
[quote name='kropi124'] Bo klatka mu ogranicza ruch tz. nie bieganie tylko nawet stanie, ty byś lubiała leżeć w jednym miejscu bez mocy położenia się gdzie inndziej?[/QUOTE] Klatka, w której pies nie może normalnie stanąć, jest zwyczajnie za mała. [quote name='gerta']A tak apropos jeszcze lęu separacyjnego - wiecie, że niektóre środki zapachowe i konserwujące dodawane do karm działają na psy pobudzająco? Producenci stosują je, bo pies aktywny jest postrzegany jako zdrowszy i w lepszej kondycji niż pies spokojny. Dlatego przy lęku separacyjnym warto zwrócić uwagę na to, co pies je. Niektóre psy reagują pobudzeniem na kukurydzę, która jest "zapychaczem" w wielu karmach. Ja wyeliminowałam z diety mojego psa kukurydzę i myślę, że to też mu pomogło.[/QUOTE] To ja już wiem co ja mam takie zamulaste staffiki - karmy ani kukurydzy na oczy nie widują ;) I żeby nie było, one na spacerach "ruchowych", wyjazdach, etc. szczególnie jeden, zachowują się jak dzicz, ale nigdy nie było problemów z adhd w domu czy z zostawaniem w samotności, bo wtedy nawet ten wg niektórych wielce nadpobudliwy Cyc nigdy niczego nie zniszczył, zawsze był zaspany kiedy wracałam.
-
[quote name='Amber']Bo TTB jest dużo i są modne (całe szczęście coraz mniej). Podhalana raczej w mieście się nie uświadczy, rottka czy innego molosa już wieki nie widziałam. Same goldeny, laby, yorki, ONki, no i ttb ;)[/QUOTE] U mnie akurat są i rottki, i podhalan, i kilka bernardynów ;) Co ciekawe goldenów nie ma prawie wcale, tylko laby... Najśmieszniejsze, że z ras, które wymieniłaś, u mnie największą agresję wykazują ONki i yorki, potem laby... Ttb na szarym końcu ;) tylko z najgorszą opinią :D Zadziwia mnie to, bo agresja ONków jest często spotykana, często są w moim mieście z nimi problemy, w bloku u mojej matki mieszkał agresywny DON wypuszczany samopas na spacery, który atakował ludzi, i chyba z rok się użerali z właścicielami, policja przyjeżdżała... York z bloku obok gania z jazgotem rowerzystów, wędkarzy, dzieci na hulajnogach... To wszystko się dzieje, to widać - a nikt nie nazywa u mnie tych ras agresywnymi :) Yorki ok, jeszcze rozumiem, że ludzie nie odbierają 3 kilo psa jako zagrożenia, ale już laska chybocząca się na wielkich szpilach i aż zatrzymująca się, żeby ledwo-ledwo utrzymać wielkiego ryczącego na ludzi ONka (obrazek z mojej ulicy) powinna dawać do myślenia. O dziwo daje, ale co najwyżej na temat jej samej i jej psa - ale rasa to przecież najmądrzejsze psy świata, Szariki, Cywile, jeden głupi się trafił... Moje bullowate mogą wychodzić spokojnie na smyczy 3 razy na dzień latami, a i tak są uważane za groźną RASĘ - siła mediów...
-
[quote name='kropi124']Może poprostu niech ma otwartą klatke i niech sobie wchodzi kiedy chce. 8 godzin to jest troche męczarnia psa bo ani się sam nie pobawi ani końci nie rozprostuje. Chociaż lepiej by było go uczyć zosatwania w domu.[/QUOTE] Jak klatka jest dość duża, to przecież swobodnie wstanie, przeciągnie się, obróci, zrobi parę kroków... A to wielkie bawienie się psa samemu jak nie ma właściciela to chyba mit jakiś ;) może z raz na miesiąc widziałam, że mój pies sam się bawi, ale to polegało na tym, że ze 3 razy grzmotnął piłką o podłogę i poszedł spać... Mało tego, u mnie nawet dwa psy się ze sobą nie bawią w ciągu dnia - po porannym spacerze i jedzeniu, niezależnie od tego czy spacer trwał 10 min czy 2 h, śpią do późnego popołudnia. Nawet ze sobą bawią się dopiero pod wieczór, kiedy ja mam dla nich czas, wraca TZ, przyjdą goście i ogólnie coś się dzieje. Wątpię, by nagle zaczęły się ze sobą bawić w dzień, kiedy będę w tym czasie w biurze, a nie w mieszkaniu. Rinuś, ja mam TTB, chyba oczywiste że są dla szpanu na dzielni, a nie żebym je zabawiała jak jakieś borderki :D
-
A ja jestem w stanie uwierzyć, że pies z lękiem separacyjnym lepiej czuje się śpiąc 8 godzin w klatce, niż zostając 8 godzin sam luzem, z czego połowę wariuje biegając po mieszkaniu zestresowany, zanim w końcu się zmęczy i wyciszy. Było kiedyś fajne porównanie - czy lękliwe dziecko pozostawione samo będzie się lepiej czuło siedząc w malutkim przytulnym pokoiku z miękkim łóżkiem i swoimi zabawkami, czy snując się po wielkim pustym zamczysku z tajemniczymi pomieszczeniami, lochami i nieznanymi rzeczami? Wystarczy dostosować skalę do psa z lękiem separacyjnym i do porównania klatka/cały dom... I pomijając szczeniaki i podrostki - czy ktoś z osób spędzających czasem cały dzień w mieszkaniu z psem obserwował kiedyś, co ten pies robi, kiedy się nim nie zajmujemy? Bo moje psy ŚPIĄ. Do tego w klatce! Mimo, że jest otwarta ;) Rano wychodzą na fizjologię albo co drugi dzień ze mną na bieganie do lasu i zabawy w parku, potem dostają szamę i do 16-17 właściwie nie robią nic poza spaniem - a ja zajmuję się swoimi sprawami. W międzyczasie mają tylko wyjście na fizjologię, szczególnie kiedy jest gorąco. Pod wieczór TZ wraca z pracy, jest trochę zamieszania, czasem wpadnie ktoś znajomy, psy bawią się ze sobą w nawalanki - czasem kwadrans, czasem 2 godziny, i wieczorem idą ze mną jeszcze na spacer - dłuższą przechadzkę na smyczy, czasem jakaś zabawa bez. Po przeliczeniu wyszło mi, że nawet w te aktywniejsze dni śpią minimum 15-16 godzin na dobę. W wyjątkowo leniwe dni, szczególnie w największe mrozy i upały, jak akurat nie pójdziemy na długi spacer to śpią chyba z 22 godziny :D A to są staffiki, rasa określana jako wyjątkowo aktywna, z adhd, i w ogóle piekło i szatany :evil_lol: I są w stanie przystosować się do takiego trybu życia - to czemu nie miałoby się to udać mopsowi, buldożkowi czy spokojnemu kundelkowi? :roll: I dlaczego spokojne spanie w zamkniętej klatce 8 h pod nieobecność właściciela miałoby być znęcaniem się, a spanie moich psów 8 godzin w otwartej klatce, kiedy nawet nie ma mnie w tym samym pokoju jest ok? (Albo może nie jest, o czym zaraz się dowiem, bo jak można przez 8 godzin przebywając w domu nie zabawiać pieska i nie klikać z nim :evil_lol:)
-
[quote name='Amber']Ja bym z TTB też aniolków nie robiła, bo są to psy potrzebujące wzmorzonej kontroli...Oczywiście wiele zależy od osobnika, bo mogą być ciapy, ale ogólnie TTB mają skłonności do nielubienia innych psów i trzeba na nie zwracać większą uwagę niż na np. pudelka. Z tego co zaobserwowałam to inne rasy po prostu wykazują jakiś strach przed zaatakowaniem innego, dużego psa. U nas "ataki" ONków kończyły się zatrzymaniem w miejscu i darciem ryja ale żaden nie odważył się zaatakować. AST tego problemu nie miał ;)[/QUOTE] Bo TTB nie są aniołkami - tak samo jak dobki, rottki, ONki i masa innych ras ;) Zgodzę się z tym, że ONki na ogół dość łatwo odgonić (o ile ktoś nie boi się psów, bo wtedy z każdym niestety kaplica) - ale one mają respekt bardziej przed człowiekiem niż jakimkolwiek psem... Psa z czlowiekiem często obawiają się zaatakować; samego psa już nie. Natomiast w razie bezpośredniego starcia bałabym się łapać rękami i odciągać obcego ONka - TTB znacznie mniej. W sytuacji którą opisałam wcześniej, ONek przy rozdzielaniu z bójki z astem pogryzł poza astem jeszcze swojego właściciela :evil_lol: ast nie zrobił krzywdy nikomu... Dodam, że ON z sytuacji nie był jakimś rozszczutym histerykiem, to był normalny, domowy pies, podobno bardzo mądry i przyjazny ;) Są też inne rasy poza ttb, które totalnie nie mają respektu ani przed dużym psem, ani człowiekiem - miałam taką sytuację z podhalanem, który wylazł sobie z bramy - na szczęście właściciel dobiegł zanim doszło do spięcia; ogólnie ma tak chyba większość molosów, niewiele sobie robią z krzyków i prób odstraszenia. Skąd więc u licha to ciągłe demonizowanie jedynie ttb? Chyba kwestia tylko i wyłącznie mody - jak miałam kilkanaście lat, to taka sama nagonka dotyczyła rottweilerów... Co to się o nich nie słyszało :D Asty i bulle też już wtedy w Polsce były, i co? Cisza... Przecież to były te same TTB co teraz - a teraz o rottkach nie słyszę ani słowa, tylko wszystkiemu winne bullowate :)
-
[quote name='isabelle301']To chyba ty się z choinki urwałaś...widziałas goldena w takiej akcji? Widziałas laba w takiej akcji? A może ONa widziałaś w takiej akcji? Ile widziałas w takiej akcji psów nie nalezących to biało przezroczystych świniowatych (te beżowe tez zaliczam do biało przezroczysto świniowatych paskud) - takich których za chińskiego pana nie można było oderwać od ofiary bez paralizatora, noża w żebra albo łomu w mordzie? Ile sie pytam??? Odnośnie jorecka który uchapał w nogę? Tak - nalezało go odkopać w kosmos...bo niestety byc może to byłaby jedyna metoda na to aby następną uchapana noga nie była noga małego dziecka[/QUOTE] Jeden z moich TTB został 2 lata temu zatakowany przez sukę labradora tak, że musiałam użyć gazu - co śmieszniejsze wcale nie próbował się z nią gryźć tylko się odsuwał, a suka atakowała; z uwagi na masę ciała rzędu mlecznej krowy była od niego z 3 razy większa i nie mogłam jej inaczej odgonić, bo nie bała się niczego. Ilości ataków owczarków niemieckich nawet nie policzę. Mój ojciec był przy sytuacji, kiedy amstaff pogryzł się z owczarkiem niemieckim. Oczywiście owczarek zaczął i poszarpał asta mocno do krwi; ast tylko złapał za skórę i trzymał, owczarek miał minimalne obrażenia. Z osób rzygających nienawiścią do bullowatych płynie milion razy większa agresja i zajadłość niż z jakiegokolwiek znanego mi ttb. Dodam, że mam psy od prawie 14 lat i NIGDY nie przeżyłam sytuacji, w której zostałyby zaatakowane przez puszczonego luz pas psa bullowatej rasy. Wszystkie, które spotkałam, były spokojne albo trzymane na smyczy. Szkoda, że nie mogę tego powiedzieć o szalejących z wściekłości ONkach, labradorach taranach, rzucających się z jazgotem pieskach wszelkich małych ras, i niezliczonej rzeszy agresywnych kundli. Największą nienawiścią darzą TTB osoby, które mają o nich gówniane pojęcie, gównianą z nimi styczność i zerowe bliższe doświadczenia. Ludzka psychika, szczególnie bardziej prymitywnych osobników, tak już jest skonstruowana, że musi mieć gdzieś w świadomości wielkiego złego wilka z lasu, na którego przelewa frustracje i obwinia o zło na świecie. Kiedyś wieśniaki w tym celu tworzyli bajdy o wilkołakach, teraz ich współczesna wersja robi z wybranych ras psów potwory, na które trzeba iść z pochodniami i przykładnie spalić. Tyle w temacie.
-
Pomocy dla początkującego wlascicela Ratlera Praskiego !!!
Martens replied to prazsky krysarik's topic in Grupa 00
[quote name='prazsky krysarik']Przed wizyta - przechodni facet powiedział ze by sprawdzić uszy temu piesku-bo strasznie telepie głową. Wiec sprawdziłam - zaczyna się znowu grzybica gdzieś głęboko w uszku. :( Drapie strasznie te uszka:( Dostaliśmy maść Panolog. Przed tym jak byl problem - stosowałam surolan. Moje pytanie - czy tego dziadostwa nie da się wyleczyć tak całkowicie?[/QUOTE] Wyleczyć drożdżaków się nie da, bo one naturalnie bytują na psie. Stan chorobowy powstaje, kiedy robi się ich za dużo - a dzieje się to przy spadkach odporności albo z okazji innych problemów skórnych, np. na tle alergicznym. Jeśli piesek miał takie przełysienia jak widać było na zdjęciach, to możliwe, że pokazała się do tego nużyca młodzieńcza - też objaw spadku odporności. Dobrze, że dostaliście coś na jej poprawę; dobre są też tabletki Echinacea. Odporność powinna się poprawić jak piesek w pełni dojrzeje. [quote name='prazsky krysarik']Druga niepokojąca mnie sprawa - to ropne krop[elki z siusiaka - dostaliśmy RIVANOLUM do przemywania. Na razie nic nie pomaga. [/QUOTE] To może mieć związek z drożdżakami i/albo alergią. Jeśli pies sika z przerwami, dałabym mocz do badania. Jak ma ogólnie obniżoną odporność, to mogło się wdać zapalenie pęcherza. Zapobiegać mu można podając np. Żuravit czy inne preparaty na bazie żurawiny, w aptece bez recepty. [quote name='prazsky krysarik']Może to wina wypadajacych mleczakow - bo w akurat gubi ? :( Ehhh, czy to wszystkie ratlerki sa tak delikatne?[/QUOTE] No to ja bym się zastanawiała mocno, czy naprawdę sprzedano Ci psa urodzonego 15 grudnia :roll: On ma już pół roku - powinien mieć w tym momencie wszystkie stałe zęby... Kły mleczne wypadają w wieku ok. 4 miesięcy.... Możliwe, że faktycznie hodowca sprzedał za młodego szczeniaka, byle szybciej się go pozbyć :roll: i stąd wynikła część problemów, np. tych z trawieniem czy odpornością... Dobra hodowla nie sprzedaje szczeniaka komuś, kto z dnia na dzień pisze tylko zdanie, że chce pieska i już, kasa w rękę i do widzenia - robi dokładny wywiad na temat warunków, itd. Nie sprzedaje też psów bez rodowodu... Pośpiech przy wyborze hodowli i oszczędność na papierach często szybciutko nadrabia się na wizytach u weterynarza, jeszcze z nadwyżką. I tak jak napisała ulvhedinn - problemy skórne mogą się wiązać z umaszczeniem, sama mam psa blue i od czwartego miesiąca życia coś się ciągle dzieje ze skórą, a to przerzedzenia na głowie, a to drożdżaki, ale u niego większość jest bardziej na tle alergicznym. -
Jak pies je na co dzień karmę, bałabym się chyba dać skrzydło z indyka. Owszem, drzazgi z niego są dość ostre i o ile pies na barfie sobie z nimi poradzi, tak pies żywiony karmą z wypełniaczem ma słabszy kwas żołądkowy i jakiś ostry element może się nie do końca rozpuścić zanim przejdzie do jelit.