Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Martens

    Barf

    Zdarza się, że i suchą karmą się pies udławi ;) moim nic przez kilka lat nie utkwiło. Na całym dogo był chyba jeden przypadek kiedy psu utkwiła gdzieś kość (odkryta po długim czasie przy okazji innej operacji jak dobrze pamiętam i pies wyszedł z całości mniej więcej bez szwanku), ale trudno powiedzieć czy była to barfowa czy jakieś gotowane znalezisko. A barfujących są na dogo setki ;) To normalne nawet i w późniejszym okresie raz na jakiś czas, kiedy pies czegoś dokładnie nie pogryzie. Psowate po to mają taką "łatwość" wymiotowania, żeby bez problemu zwrócić i pogryźć na spokojnie kawałki kości połknięte podczas dzielenia łupu.
  2. Psa się nie budzi głaskaniem tylko wołaniem, słowami. Szczególnie jest to ważne w przypadku terrierów, bo one potrafią bardzo się wyczulić na tym punkcie i szybko uczą się bronić zębami przy przeszkadzaniu im w spaniu. No i pies to nie kuferek, zeby go przestawiać, przenosić. Psychicznie to takie samo stworzenie jak np. owczarek niemiecki. Przestawialibyście non stop owczarka (gdybyście mieli siłę)? Zestawiali z łóżka kiedy śpi, przestawiali do innego pokoju, wystawiali za drzwi? Pewnie nie, bo i wyobrażacie sobie, ze by się wkurzył. York też się wkurza. To też pies, tyle że mały. Małe rozmiary nie czynią z niego maskotki. Nauczcie psa z pomocą nagród schodzić z łóżka na polecenie i będzie po kłopocie. To, że pies potrafi rzucić się i warczeć kiedy dziecko siada obok to niestety wynik waszego postępowania i uczenia psa "kto tu rządzi" za pomocą łapania za kark. Wprowadzanie rozwiązań siłowych do wychowania psa może i nauczy go moresu - szkoda że nauczy go też, że konflikty w "stadzie" rozwiązuje się siłą i tak samo zacznie traktować Was czy dzieci, spodziewając się po Was agresywnego zachowania i reagując zawczasu. Wy macie mieć silniejszy od niego charakter, a nie ręce :roll:
  3. [quote name='owca']wypuszczanie psa tylko na trawnik pod domem to dla mnie właśnie wprowadzenie kwarantanny;) [/QUOTE] Kwarantanna to pies w domu, w sterylnych warunkach, bez dostępu do butów i ubrań wierzchnich domowników plus rodzina myjąca ręce środkiem odkażającym :) Bez tego cała kwarantanna to pic na wodę, bo zarazki nosi się na butach, rękach, ubraniu... A ile osób przestrzega jej tak ściśle? Jednostki, a szczepione szczeniaki jakoś nie umierają masowo na psie choróbska. Spokojnie wysadzaj psa na swój trawnik.
  4. [quote name='AngelsDream'] Pytanie, ile osób ucieszyłoby się, gdyby mój Baaj podlatywał do ich psów i sobie po nich skakał, no przecież to zabawa...[/QUOTE] Ano właśnie, skoro to normalne, że 5 czy 6 psów otacza obcych ludzi z psiakiem na smyczy, to teoretycznie normalna będzie też taka akcja w wykonaniu łagodnych rottweilerów ;) w końcu też psy. Ciekawe tylko jakiemu promilowi (bo nie procentowi) społeczeństwa nie zrobiłoby się co najmniej na chwilę gorąco w takiej sytuacji... [quote name='waldi481'] Jak ktoś sobie nie życzy kontaktu z innym psem-dlaczego nie można tego uszanować? [/QUOTE] Ano nie można, bo to dość trudno wykonalne, kiedy pies reaguje na komendę "do mnie" tylko kiedy woła się go do miski, no a jakoś trzeba go wybiegać, bo dom roznosi - tylko samemu się przy tym nie spocić.
  5. [quote name='ladySwallow']I ta konkretna sytuacja była nieodpowiedzialna ze strony właścicieli sfory.[/QUOTE] I tyle. A mając psa, jest się odpowiedzialnym za jego zachowanie i należy mieć go pod kontrolą. Pies Pustyni, jesteś przekonany, że w razie niemiłego obrotu sprawy właściciele byliby w stanie te 6 psów odwołać? A powinni, skoro puszczają je takim stadem w miejscu, gdzie mogą spotkać ludzi, inne psy i może nie być czasu zareagować na tyle szybko, żeby wziąć psy na smycz. Nie wiem, po jakiemu mam napisać - dla mnie sam fakt dopuszczenia do tego, żeby 6 psów podbiegało i otaczało obcych ludzi z obcym psem jest nieodpowiedzialnością. I zawsze miałam takie przekonanie, zanim jeszcze w ogóle trafiłam na forum. Ja jako 12-letnia gówniara ze szczeniakiem umiałam zapytać kogoś czy pieski mogą się pobawić - a nie potrafią tego zrobić dorośli ludzie ponad 10 lat później, kiedy to cywilizacja społeczeństwa choć trochę powinna się rozwinąć?
  6. [quote name='Greven']Abstrahując od Celara - pies może być chory (padaczka, ślepota, problemy z sercem - chciałbyś mieć takiego psa i konfronotować go z grupą obcych psów, których zachowań nie umiesz przewidzieć?), może być świeżo po jakimś zabiegu, np. po rekonstrukcji więzadła, sterylizacji. Może mieć dyskopatię, czy inne problemy z kręgosłupem, a niektóre psy w ramach zapoznania próbują kopulować. Może być psem po ciężkich przejściach, nad odbudową psychiki którego opiekun akurat pracuje.[/QUOTE] Dodatkowo jeszcze ów prowadzony na smyczy pies może być agresywny i sprowokować atak całego stada z wiadomymi skutkami (tu pies pustyni powie pewnie, że pies był nienormalny przez błędy właściciela i jak nie umiał się zachować, to musiał zginąć) - tylko dla większości ludzi to wszystko jest niepojęte i dziwaczne, dopóki sami nie będą mieli takiego chorego, lękliwego czy agresywnego zwierzaka, bo nasz naród nie grzeszy empatią i kulturą. Myślę i myślę, i nadal nie widzę nic normalnego w sytuacji, kiedy kogoś z psem na smyczy oblega taka puszczona luzem sfora, w tym agresor, choćby i w kagańcu. Jeśli pies jest potencjalnym agresorem wobec napotkanych psów, to i kagańcem może zrobić dużą krzywdę małemu psiakowi, zanim myślący inaczej właściciel podbiegnie go odciągnąć.
  7. [quote name='AngelsDream']Ja zastanawiam się, co kieruje ludźmi, którzy idą sporą grupą na spacer ze sforą psów różnej maści i wielkości, żadne ze zwierząt nie jest odwoływalne, przynajmniej jedno agresywne, po czym, widząc osoby z psem (jednym i niewielkim), nie robią nic, mimo że widzą usilne starania dwojga ludzi, by ich czworonogi nie podeszły... [/QUOTE] Tymi ludźmi kieruje myśl, że to Ty jesteś nienormalna, bo przecież pieski powinny się bratać wszystkie razem, duże i małe, obce i znajome, agresywne i lękliwe. Plus niechęć do ośmieszenia się bezowocnymi próbami odwołania swojego psa - wolą "zachować twarz" i przekonanie, że wcale psa wołać nie muszą, zamiast drzeć się i za nim biegać bez większych efektów - dopiero zagrożenie zdrowia i życia psa powoduje, że chowają dumę do kieszeni - albo i nie, czego dowodzi moje ostatnie bliskie spotkanie III stopnia... Aczkolwiek też gratuluję tym ludziom dobrego samopoczucia - ja czuję ogromną różnicę już mając na spacerze dwa psy luzem, bo one w tym momencie tworzą własne stado, nie oglądają się na mnie aż tak bardzo jak biegając pojedynczo, mają dużo większą skłonność do podejmowania decyzji na własną łapę i mniej obawiają się konfrontacji z obcym psem/człowiekiem, bo czują oparcie w sobie nawzajem; psa który podbiegnie do nich samopas tak jak piszesz otaczają z obu stron, co zwykle momentalnie powoduje u niego co najmniej niepewność i obawę; słowem muszę mieć oczy dookoła głowy i nieźle się napocić, żeby mieć swoją "sforę" pod pełną kontrolą, stąd puszczam oba na raz tylko na działce albo łące z widokiem na minimum 100-200 m dookoła... A idzie taka gromada idiotów, osobno gromada psów - to kiedyś nie skończy się dobrze i tyle... Cieszę się tylko, że u mnie nie ma aż takich zorganizowanych "grup zabawowych" - jak są 2-3 psy, z rzadka ze 4 maluchy to już max.
  8. I tak wszystko wychodzi z czasem i albo ktoś się do zwierząt przekonuje, albo zaczynają się problemy czy kończy się rozstaniem... Bo "no ale ja/go ją przecież kocham" zakleja dziury tylko dopóki poziom hormonów zakochania jest na wysokim poziomie :diabloti:
  9. Domek podsunęła mi pani, która opiekuje się kotami i dokarmia bezdomne psy na moim osiedlu ;) Moja dawna sąsiadka która mieszka teraz we własnym domu niedawno straciła psiaka, 9-letniego pudelka. Kiedy usłyszała o piesku zgodziła się dać mu tymczas, bo mówiła, że nie jest jeszcze gotowa na nowego psa; ona i jej córka bardzo opłakiwały Oskarka [*], no ale postanowiły pomóc psiakowi w potrzebie, teoretycznie tylko tymczasowo, ale już jak go tam zostawiałam, to byłam gotowa założyć się o własną prawą rękę, że on tam zostanie :evil_lol: tylko nie chciałam zapeszać, stąd nic nie pisałam ;)
  10. To wytłumacz mu może, że jesteś taka, a nie inna, lubisz koty i jest Ci przykro, że on nie szanuje Twoich uczuć, i że kiedy określa tak Twoje ulubione zwierzęta, to tak, jakby krytykował to, jaka jesteś Ty (ja zawsze tak się czułam, kiedy moja matka jeździła po moich psach - jakby próbowała mi przekazać, że nie jestem taka jaka powinnam, skoro je lubię, bo jak można lubic coś takiego)... Jeśli taka rozmowa na spokojnie nie pomoże, to już nie wiem co Ci poradzić poza wiadomym drastycznym rozwiązaniem, albo tkwieniem w tym tak jak jest i zapisaniem się na zajęcia zen :p Ja rozumiem, że są ludzie, którzy są po prostu zrzędliwi i mają niewyparzoną gębę, ale serce mają na swoim miejscu i zawsze pomogą, i nieraz nawet ukrywają to, że coś ich rozczuliło, bo uważają to za głupie (taki jest mój dziadek), ale we wszystkim są pewne granice, i jeśli facet nie potrafi ugryźć się w język w tej jednej kwestii tylko za wszelką cenę musi Ci sprawiać przykrość takimi tekstami, to coś jest bardzo nie tak - ale nie tylko z jego lubieniem zwierząt, tylko z nim, z Waszą relacją... I z przykrością zauważyłam, że często stosunek partnera do zwierząt drugiej osoby i zgrzyty w tych kwestiach bardzo ładnie odzwierciedlają przyszłe problemy w innych dziedzinach życia...
  11. [quote name='sabusia']pójdę z nimi dziś po południu a te galarety z kurzych łap dawać? z łapkami czy bez?[/QUOTE] Gotowanych kości nie podajemy. Podawanie galarety z łapek czy nożek suni chorej na trzustkę koniecznie skonsultuj z lekarzem weterynarii! Na pewno będzie trzeba podawać ją bez tego tłuszczu który zbiera się na wierzchu - a nie wiem nawet czy przy chorej trzustce w ogóle można. [quote name='sabusia']takie sąceny arthroflexu czy lepiej go kupić czy te karmę z enkanuby? sorry że post pod postem ale edytowanie mi nie wychodzi[/QUOTE] Moim zdaniem lepiej kupić Arthroflex niż karmę stawową z Eukanuby, zdecydowanie.
  12. W pierwszej kolejności złap mocz do badania - koszt badania kilka-kilkanaście złotych, a będzie wiadomo, że trudności nie są spowodowane bakteriami i zapaleniem pęcherza - to nie jest rzadkość u suk. Jeśli suczka ma stan zapalny pęcherza, na całą sprawę wystarczy pewnie antybiotyk - jak ominiesz badanie a coś tam jest nie tak, to tylko namęczysz się z niżej opisanymi metodami, a efekt będzie zerowy. Schowaj matę. Jak nie będzie miała na co lać, może będzie trzymać. Ale jeśli nie pomoże, to masz dwie opcje. Albo kupujesz i wprowadzasz stopniowo jako legowisko suczki kennel klatkę, w której zamykasz sunię na noc (na początku nie na dłuższy okres niż tyle, ile wynoszą odstępy między spacerami w dzień), albo nastawiasz sobie budzik w środku nocy i wychodzisz z sunią raz w ciągu nocy zanim zdąży nasikać, a potem stopniowo, o 10-15 min dziennie przesuwasz ten spacer aż dojdziesz do rana. Oczywiście przy każdym wyjściu nagradzasz sunię, jeśli załatwi się na zewnątrz.
  13. To powiedz mu kiedyś, że masz po dziurki w nosie tego, ze twój facet wygląda jak twój własny dziadek i że spalisz mu te jego łachy, bo to obciachowe poprawiacze niedorobionego ego :evil_lol: - jak zrobi się bordowy z wściekłości, powiedz że tak tylko sobie mówisz :diabloti: i że podobnie czujesz się, kiedy on mówi, że zwiąże Twojego kota. Reakcja dużo Ci powie na temat jego samego i Waszego związku, a jak przeraża cię w ogóle myśl o powiedzeniu mu tego co napisałam, to powiem tylko: ratuj się póki możesz :roll: bo sobie zmarnujesz z kimś takim życie... Sorry, że bezczelnie piszę coś takiego na temat Twojej bliskiej osoby, ale poznałam ten gatunek i po jakimś czasie bardzo współczułam kobiecie, która na taki trafiła i tłumaczyła "ale on poza tym jest taki dobry... :roll:
  14. Jeśli pies ma chorą trzustkę i stawy, dawaj tylko karmę na trzustkę i podawaj suplementy chroniące i regenerujace stawy np. Arthroflex. Jesli pies ma chora trzustkę to po karmie na stawy może mieć poważne problemy zdrowotne, bo nie będzie jej dobrze trawił i przyswajał. Karma na stawy to nie jest żaden cudowny środek, i tak chyba żadna nie zawiera takiej ilości składników która dawałaby efekt terapeutyczny - w przeciwieństwie do suplementacji - nie ma więc w Waszym przypadku sensu zawracać sobie głowy taką karmą.
  15. Ja podziwiam cierpliwość niektórych osób, bo ja nie umiałabym ignorować takich tekstów ze strony faceta... Matka co innego, bo w momencie kiedy mieszkałam w jej mieszkaniu czy nawet nie byłam pełnoletnia, mogłam się co najwyżej obrazić i pokłócić, ale nie wyobrażam sobie, żeby mój facet sadził takimi tekstami, mimo że mówię mu wiele razy, że to sprawia mi przykrość. Dla mnie to już nie jest wtedy kwestia lubienia psa/kota tylko szacunku do mnie :roll: bo skoro ja szanuję mniej i bardziej upierdliwe hobby i pasje swojego faceta to żądam tego samego w stosunku do mnie - a jeśli ktoś tak nie lubi zwierząt, że nie potrafi powstrzymać się od głupich tekstów, to nie mógłby wybrać gorszej partnerki niż mnie :evil_lol: Szczerze mówiąc nie miałam jeszcze faceta, który źle się odnosił do moich zwierzaków - za to było paru, którzy próbowali zdobyć moje względy hołubiąc Baryłę i dostarczając jej rozrywki na spacerach :lol:
  16. Jestem z bardzo dobrymi wieściami :loveu: Miś ma domek :multi: Właściwie miał to być nowy dom tymczasowy, ale po 2 dniach dostałam telefon, żeby zdjąć ogłoszenia, bo piesek zostaje :) Ma do dyspozycji wielki dom i dużą posesję, dwie kocie przyjaciółki, które w pełni zaakceptował i troskliwą opiekę. Jest jednak bardzo zalękniony, załatwia się w domu, czasem boi się nawet wyjść na dwór i trzeba go wynosić... Ale jest w rękach bardzo kochających ludzi, którym nie przeszkadzają kupki i kałuże na podłodze; dużo bardziej troszczą się o to, żeby piesek i zaufał i poczuł się lepiej ;) Kiedy pojadę go odwiedzić, porobię trochę zdjęć :)
  17. [quote name='kasia_owczarzak'] Martens, prawdopodobnie masz rację z tym, że hodowcy nie chciało się rejestrować miotu. Moi znajomi też od nich kupowali szczeniaka (tylko ze wcześniejszego miotu) i dostali metrykę. Mnie powiedziano, że szczeniak papierów nie dostanie właśnie ze względu na wadę zgryzu i dlatego zapłaciłam za nią mniej niż moi znajomi rok wcześniej, ale muszę sprawdzić jeszcze jedną sprawę. W tym samym dniu razem ze mną inni ludzie kupowali od nich też sunię. Spotkaliśmy się jak już odjeżdżali. Wymieniliśmy ze sobą kilka zdań i numery telefonów. Muszę do nich zadzwonić i spytać się, czy oni dostali metrykę. Jeśli okaże się, że nie, to sprawa będzie jasna - nie zarejestrowali miotu. Dam Wam znać. [/QUOTE] Może rozmnażają sukę dwa razy w roku (co jest sprzeczne z regulaminem hodowli ze względu na dobro suki) - i dlatego jedne mioty rejestrują, inne nie... Kolejny sposób pseudohodowców na maksymalny dochód przy zerowej dbałości o zdrowie i dobro hodowanych zwierząt, a wszystko pod sztandarem ZKwP... :shake:
  18. Sadzi się do psów wkraczających do naszego mieszkania (i to ostro), i do fikających za siatką, ale minimum wielkości owczarka niemieckiego :lol: Poza tym tylko zabawa mu w głowie ;)
  19. Martens

    Zaklinacz psów

    [quote name='ogrych']Czy uważacie przewrócenie psa na bok lub pociagniecie psa za smycz dyrastycznymi metodami ?[/QUOTE] Dla wrażliwego psa bardzo, szczególnie owo przewrócenie. Jest też ryzykowne, jeśli ktoś chce na przyszłość zachować twarze swoją i rodziny w całości... Dla każdego psa jest to forma agresji ze strony człowieka i wprowadzanie do wzajemnych relacji rozwiązań siłowych, co może mieć bardzo przykre konsekwencje, szczególnie gdy wśród domowników są dzieci i osoby starsze, którym w razie konfrontacji pies może zrobić poważną krzywdę. [quote name='ogrych']Metody jakie stosuje Cesar niewiele różnią się od metod jakie zwierzęta stosują miedzy sobą żyjąc na wolności. Każdy wybiera metody odpowiednie dla swoich czworonogów, ale uważam że wieczne przekupstwo psa smakołykami to też nie jest za rewelacyjna metoda w koncu pies zacznie byc posłuszny tylko dlatego ze coś dostaje w zamian, na forum był już opisywany problem gdy pies nauczył się przez taka metodę wielu złych rzeczy.[/QUOTE] Psy nie żyją na wolności i ich psychika różni się od wilków czy w ogóle dzikich psowatych. Team pies-człowiek to "trochę" inna bajka niż stado likaonów w Afryce. Przekupić można tylko człowieka - zwierzę jest zwierzęciem i każde robi to co mu się opłaca, szczególnie na motywacji zdobycia pokarmu, który jest podstawą przeżycia - inaczej gatunek dawno by wyginął. To, że pies jest posłuszny tylko za smakołyki to kwestia w błędów w stosowaniu takiej metody i brak umiejętności nawiązania więzi z psem i stopniowego ograniczania nagradzania smakołykami, a nie tego, że sama metoda jest zła. Jako kontrargument mogę stwierdzić, że ucząc czy oduczając psa czegoś szarpaniem za smycz i przewracaniem na bok zyskamy posłusznego psa - dopóki jest w domu i na smyczy i nie ma jak nas koncertowo olać - co nie ma wiele wspólnego z więzią i posłuszeństwem. Z owczarkiem może i to jakoś zadziała - z Akitą - powodzenia, bo się przyda i to sporo :p Przypisywanie psu ludzkich uczuć i oczekiwanie od niego szlachetności, posłuszeństwa z miłości i innych rycerskich zachowań to uczłowieczanie zwierzęcia. Jest multum publikacji o wiele lepszych niż wypociny Millana - choćby wspomniana Victoria, czy książki naszego świetnego szkoleniowca Zofii Mrzewińskiej.
  20. [quote name='kasia_owczarzak']A jeśli nie to co??? Oboje jej rodziców ma, a Czina ze względu na to, że urodziła się z wadą (wtyłozgrys), nie dostała jej. Czy w takim przypadku mam uważać, że mam psa "typu"??? [/QUOTE] No niestety to typowe kłamstwo pseudohodowców :roll: Mój pies też ma wadę zgryzu - ale metrykę ma, jak najbardziej. Wszystkie szczenięta, choćby z nie wiem jakimi wadami, jeśli są z zarejestrowanego miotu po rodzicach z uprawnieniami hodowlanymi, otrzymują metryki - tylko same nie mają szans na zrobienie uprawnień i posiadanie potomstwa z metryczką. Morał z tego taki, że albo rodzice Twojej suni mieli wady, które nie pozwoliły na zrobienie im uprawnień do hodowli i żadne szczenię po nich metryki nie ma, albo komuś się w ogóle nie chciało robić uprawnień i/lub rejestrować miotu, a o hodowli nie ma pojęcia, i wychodzą właśnie takie kwiatki jak tyłozgryz, który w każdej rasie jest wadą, i to poważną, bo świadczy o niedostatecznym rozwoju żuchwy i w dalszych pokoleniach może pogłębiać się i prowadzić do wad poważnie zagrażających zdrowiu i życiu psa. Nie ma w ogóle możliwości, żeby w zarejestrowanym miocie któreś szczenię nie dostało metryki, bo jest siódme, bo ma wadę, bo cośtam. Jedyna sytuacja to taka, gdy sukę oprócz wpisanego w papierach reproduktora pokrył inny pies; wówczas szczeniaki (te po rasowym ojcu) mogą otrzymać metryki tylko po zrobieniu badań genetycznych.
  21. Można i petardami rzucać... :roll: Tylko warto pomyśleć i porządnie się rozejrzeć zanim się strzeli z takiego wynalazku, bo są psy które boją się wystrzałów - moja suka kiedy dzieci strzelają z takich zabawek, siedzi pod biurkiem i dyszy. Czyjś pies będący akurat niedaleko bez smyczy może się nieźle spłoszyć i nieszczęście gotowe. A jak pies jest naprawdę agresywny i zdeterminowany na atak albo psy się porządnie złapią, to można sobie strzelać do usranej śmierci. Dla mnie nie ma nic lepszego niż kolczata do rzucania pod nogi, gaz na bardziej opornych agresorów, i dobre buty na psa, który ani po jednym, ani po drugim nie odpuszcza, a może zrobić mojemu poważną krzywdę.
  22. Chyba zabrała już dziś sprzątaczka albo któryś z lokatorów... Swoją drogą nie sądziłam, że na moim osiedlu ludzie aż tak nie znoszą psów i zaczynam się bać, że ktoś w końcu np. rozrzuci trutkę :roll:
  23. ul. Związku Walki Młodych 1 Bardzo blisko SGGW. Wysiadasz na Stokłosach i idziesz aleją KEN w stronę Ciszewskiego i Lecznica jest na dole w bloku na ich rogu, blisko świateł; od strony SGGW. Przyjmuje od poniedziałku do piątku od 11.00 do 20.00, ale polecam udać się wcześnie, max. do 17.00 jeśli macie możliwość, bo potem jest tam tłum. [quote name='Diegula'] Przypomniało mi się jak miesiąc temu byliśmy u znanego ortopedy z naszym psiakiem bo po spadnięciu z murka ( ok 1m) zaczął bardziej kuleć na już wcześniej i tak chorą łapę no i lekarz obejrzał / poruszał łapkę i zalecił żeby przez 2 tyg go nie spuszczać ze smyczy i za to zapłaciłam 100zł :( co było lekkim szokiem dla mojego Tż .[/QUOTE] Podobnie zwykle wyglądają wizyty u ludzkich ortopedów :evil_lol:
  24. A ja dzisiaj po prostu padłam. Idę z małym, mijam druga klatkę mojego bloku, a tam ktoś najwyraźniej zawłaszczył sobie otoczony żywopłotem trawnik pod oknami, bo zakrył największy prześwit w żywopłocie obrzynkiem zielonej plastikowej siatki, a w żywopłocie ucudował tabliczkę "ZAKAZ PROWADZENIA PSÓW" zrobioną z... pudełka od pizzy. Zastanawiam się do kogo skierowana jest owa tabliczka, bo ludzie z psami na smyczy nie wchodzą na ten trawnik, bo musieliby się siłą przeciskać przez gęsty żywopłot drapiąc się i paskudząc o gałęzie wyżej niż do pasa, a mini pieski puszczane samopas na sranie i szczanie i tak czytać nie umieją.
  25. Dziwny komentarz, choć nieszczególnie miły... Podpity facet przed garażem do mnie: "To jest picbul?" Ja: "Nie, staffik." Facet: "Aaaa, to jakaś krzyżówka picbula, to dlatego taki mały. Ale jaki marny, jaką ma mordę, mój szwagier to by go od razu pod prąd!" Po prostu mnie zatkało. Zazwyczaj nie pozostawiam chamskich zachowań bez komentarza, ale po tym tekście po prostu zaniemówiłam... Nie mogę się doczekać, kiedy wyprowadzę się z bloku i nie będę na spacerach co krok spotykać takiego bydła...
×
×
  • Create New...