-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='Gosia9712P']Przeczytałam połowę tematu, historie strasznie mi się podobają, chociaż muszę przyznać, że się boję :evil_lol: W każdym razie jedno mnie zastanawia - duchy to duchy, nie mają ciała, więc jak można słyszeć ich kroki, jak mogą naciskać klamkę? :crazyeye:[/QUOTE] Pewnie w podobny sposób, co żywi ludzie bez dotykania zginają łyżeczki albo suwają przedmioty ;) -
[quote name='Diana S']Polecam przecierać wodą utl. ładnie wybiela....[/QUOTE] Tylko mój pies nie jest biały... A woda utleniona odbarwia włos; jak ma i tak mieć zacieki innego koloru niż reszta to nie widzę sensu go tym nacierać. Trafiłam na trop, że takie przebarwienia może powodować grzyb Malassezia, mój pies miał to między palcami; popróbuję przecierać szamponem przeciwgrzybiczym.
-
Ja z kolei nie widzę problemu w tym, że pies wchodzi do sklepu - problem jest w zachowaniu tych psów o którym pisze autor wątku - no bo wybaczcie, ale pies zwalający rzeczy z półek, podnoszący nogę czy o zgrozo warczący na innych klientów jest po prostu nie do przyjęcia, i nie widzę w tym nic dziwnego, że komuś to przeszkadza.
-
[quote name='Paulix']Ale ludzie w Polsce mają inną mentalność. Dla nich jest to nie tyle co okaleczenie, ale odebranie pewnych praw, które rzekomo posiadają psy rasowe. Wielokrotnie pada stwierdzenie, "to, że mój pies nie jest rasowy, nie znaczy, że muszę go kastrować". Dla ludzi, to zabranie im pewnej dumy i usilnie się przed tym bronią... :roll:[/QUOTE] To, że mój niewystawowy rasowy pies nie jest wykastrowany to tylko i wyłącznie kwestia jego zdrowia, a nie żadnej dumy czy innych mglistych argumentów. Sterylizacja i kastracja mają udowodnione naukowo zarówno skutki pozytywne i negatywne, i jeżeli ktoś nie rozmnaża psa niepotrzebnie, uważam, że ma prawo decydować o tym, czy podda psa temu zabiegowi czy nie, bez wytykania później palcami jako nieodpowiedzialnego właściciela czy dorabiania do tego jakiejś dziwnej ideologii o dumie i "męskości".
-
[quote name='sugarr']Który to odcinek?[/QUOTE] Nie wiem, leciał 21 na National Geographic. [quote name='Pies Pustyni'] Ale jeszcze jedna sprawa mnie ciekawi - dlaczego wszyscy tak sie czepiaja tych biezni?[/QUOTE] Bo bieżnia nie zastąpi psu ruchu na świeżym powietrzu, ze zmieniającymi się bodźcami z otoczenia - a często jest traktowana jako namiastka spacerów. [quote name='understandme']ja jakoś nie zauważyłam żeby ta sunia się trzęsła"jak galareta" gdy chodziła na bieżni.[/QUOTE] Chcesz powiedzieć, że podobało Ci się, co on robił z tym psem? :crazyeye: Widziałam dużo skrajnie przerażonych psów, w tym z lękiem strzału, i ta sunia na bieżni wyglądała dużo gorzej niż moja w czasie sylwestrowej strzelaniny. Objawy silnego stresu u psa bywają bardzo subtelne, i jest nimi m. in. szybki płytki oddech, dyszenie, wytrzeszczone oczy, nerwowe ruchy - ta sunia była bardzo wystraszona.
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
Za tydzień albo dwa jedziemy na kontrolę. Jest lepiej o tyle, że pies nie drapie się już po bokach, przestał wygryzać kolanka, nie wychodzą mu różowe placki na "podwoziu". Z pyskiem i skórą wokół oczu problem jak był tak jest. Tylne łapy i głowa łysieją coraz bardziej, trze o wszystko głową jak opętany, więc obawiam się, że na alergii się nie skończy... -
2 tygodnie? Luzik ;) Ja czekałam w KV po 2 miesiące, aż rezygnowałam, bo wyglądało na to, że będę czekać na część rzeczy do końca świata... Kupuję teraz z w abckarma.pl - jest super, ceny minimalnie wyższe, ale wysyłka jest błyskawiczna, nie ma sytuacji, że czegoś nagle nie ma, dodają dużo gratisów.
-
Ja wczoraj sobie popatrzyłam na kawałek odcinka. Suka wsadzona na bieżnię, przerażona jak wszyscy diabli, dysząca, ze śliną kapiącą z pyska, a nad nią tumany balonów przekłuwanych z hukiem, hałas niesamowity, łomotanie garnkami, sypanie sztućców na metalową tacę. Na koniec Cesar siedzący obok bieżni i mądrzący się z wyższością, że przy stopniowym odzwyczajaniu strach psa by się pogłębił (!) - a obok niego siedziała suczka, z oczami wytrzeszczonymi z przerażenia jak żaba i dysząca jak pekińczyk po biegu na 200 m w 35-stopniowym upale. Aż cała się trzęsła jak galareta. Zrelaksowana była jak wszyscy diabli normalnie i na pewno jej to pomogło. A już prawie zaczęłam się do niego przekonywać. Praca z psami z czerwonej strefy ok, wierzę, że jeśli pies ma jako alternatywę uśpienie, to inaczej się nie da, ale to co zobaczyłam było dla mnie niczym innym jak popisem pod publiczkę. Kto by chciał oglądać miesiące żmudnej pracy z włączoną w domu cicho i coraz głośniej kasetą ze strasznymi odgłosami, pracę na smakołykach i z ziołowymi czy nawet mocniejszymi uspokajaczami, skoro można wsadzić psa na bieżnię i zrobić dookoła niego przedstawienie przyprawiające go o niemal zawał z przerażenia, a na koniec z wszechwiedzącą miną, siedząc obok tej kupki nieszczęścia, twierdzić, że się mu pomogło. Po tym popisie zaczynam wierzyć, że całe tabuny szkoleniowców i behawiorystów muszą naprawiać niektóre efekty działalności Millana. Niech sobie pracuje z psami z czerwonej strefy, a nie robi popis pod publiczkę na przerażonym psie, To co zrobił w tym odcinku powinno być uznane za zwykłe znęcanie się...
-
Spróbuj "spalać miskę" - nie karm psa w tradycyjny sposób, tylko całą porcję podawaj jako nagrody na spacerze. 1 czy 2 dni postu na pewno nie zaszkodzą zdrowemu domowemu psu. Na spacerze w lesie pies nie musi tylko biegać - to najlepszy moment, żeby poćwiczyć z nim na zewnątrz. Wszak wysiłek umysłowy męczy psa bardziej niż samo bieganie. W lesie też nie chce smakołyków? Możesz spróbować też nakręcić psa na zabawkę, np. piłkę, bawiąc się nią z psem krótko i chowając ją, a potem używając jako nagrody na spacerze. W mieście spróbuj popracować w bezpiecznych miejscach na długiej kilkunastometrowej lince. Ile w ogóle on ma ruchu, jak często może się wybiegać? Bo jeśli pies jest "niewyżyty" to i ze skupianiem na spacerach jest dużo gorzej.
-
[quote name='Balbina12'] Żal,naprawdę żal tych wszystkich kurczaków i świnek które całe życie siedzą w ciasnych boxach,są pojone antybiotykami,hormonami itp.Czy musimy być tak egoistyczni?Ja rozumiem,nie wszyscy teraz przejdą na wegetarianizm ale kupujmy chociaż mięso ze sprawdzonych źródeł,ze wsi czy coś takiego-poza tym ilość.[/QUOTE] Żeby móc jeść mięsko z ekologicznego chowu trzeba mieć albo rodzinę na wsi, która zechce nam dostarczyć takowe, albo mieć dużo kasy, żeby je kupić. Wydaję w tej chwili ok. 600-700 zł miesięcznie na żywienie, badania i leczenie swoich psów i ostatnie na co mnie w tej chwili stać to kupowanie sobie etycznych kurczaków na obiad. Swoją drogą co za hipokryzja, kupować sobie mięsko ze szczęśliwych kur, a psu karmę robioną z dręczonych w chowie przemysłowym zwierząt :evil_lol: Warzywa w warzywniakach pochodzą z masowych upraw zasypywanych potwornymi ilościami sztucznych nawozów i środków biobójczych. To niszczenie środowiska naturalnego wielką skalę, i na życie na Ziemi ma na dłuższą metę o wiele większy wpływ niż cierpiące świnie... A ciekawe ilu wegetarian je tylko marchewkę z własnego ogródka czy robaczywe jabłka z własnej niepryskanej jabłonki. Tylko wyzywać innych od egoistów łatwo; gorzej i trudniej walczyć o wege ideologię nie robiąc z siebie hipokryty.
-
amstaffka z drożdżycą-kto dorzuci PLN na hotel i leczenie
Martens replied to ab-agnieszka's topic in Już w nowym domu
U mnie też sunia przytyła po sterylce i okazało się, że to tarczyca ;) i miała właśnie takie przebarwienia skóry na brzuszku, pod pachami, jak brudne, identyczne jak na zdjęciach u Candy; btw moja też jest biszkoptowa. Jeśli nie miała tych badań, dorzucę się trochę do kosztów, bo u mnie to było w granicach 100 zł za cały profil tarczycowy. -
Ja i tak nie rozumiem, bo oburzyłaś się, jak można wypuszczać psa o 7.00 rano. Teraz z Twojego postu wynika, ze jak można wypuszczać psa, kiedy TY tamtędy przechodzisz :razz:
-
amstaffka z drożdżycą-kto dorzuci PLN na hotel i leczenie
Martens replied to ab-agnieszka's topic in Już w nowym domu
nie przeczytałam całego wątku, ale przejrzałam na szybko ogłoszenia - czy ona miała robione badania krwi pod kątem niedoczynności tarczycy? Bo te przebarwienia na skórze i nadwaga to bardzo charakterystyczne objawy, moja suczka miała identyczne, a po sterylce niedoczynność zdarza się kilkakrotnie częściej, zwłaszcza u suń. Trzeba suplementować wtedy hormon tarczycy, ale to nie jest kosztowne i warto, bo powikłania to m. in. problemy z sercem. -
U mnie po skrzydłach z indyka nigdy problemów nie było, a mam psy mniejsze nawet niż Twój. Btw chyba niepotrzebnie dzielisz to na kawałki; wg mnie bezpieczniej podać cale, bo pies dokładniej pogryzie i mniejsze ryzyko, że skusi go połknąć cały kawałek. Ja mam siekierę i marzy mi się maszynka do mielenia kości :lol:
-
Dla mnie to niestety jest chamstwo. Są różni ludzie, bojący się panicznie psów również, i naprawdę totalnym nieposzanowaniem innych ludzi (czyli chamstwem) jest puszczanie samopas bez opieki wielkiego psa. Skoro ja, na ogół nie bojąca się psów, miałabym ciarki idąc z psem i widząc maszerującego w naszą stronę obcego kaukaza, to co ma w takiej sytuacji powiedzieć np. moja 70-letnia babcia, która boi się nawet psów wielkości jamnika i nawet do moich znanych od x lat ma dystans? Tu nie chodzi tylko o to, czy ten pies zrobi komuś krzywdę, tylko o to, że ktoś może się go cholernie wystraszyć, a właściciel ma to w nosie, jest pępkiem świata i całe osiedle uważa za prywatny wybieg dla swojego czworonoga.
-
[quote name='Nat - Mare']Witajcie, postanowiłam napisać sprawę na forum, gdyż mimo że napisałam do behawiorysty, nie raczył udzielić odpowiedzi. Jasne, gdybym się umówiła na prywatną wizytę, nie byłoby problemu, ale mieszkam w takim kraju ... [/QUOTE] Nie żyjesz w takim kraju, tylko trafiłaś na odpowiedzialnego człowieka, który nie doradzi przez internet dziecku, jak rozwiazać problem agresji psa wobec drugiego dziecka, i nie zaproponuje tak "genialnych" metod jak ta: [quote name='NanookAM']To zachowanie nazwę "robieniem się dużym", czyli np. gdy pies nie chciał zejść z łóżka to ja wchodziłam na łóżko, stawałam na nim (łóżku, nie psie), prostowałam się, wypinałam pierś i łapałam się rękami pod boki - wtedy dla psa stawałam się "wielka" (mój pies waży aktualnie prawie 40kg i cały czas rośnie), i tak stałam koło niego (nie patrząc mu w oczy), jeśli nic to nie dawało, przybliżałam się, moje stopy były ok. 5cm od niego i czekałam, max. 2 minuty i pies schodził sam. [/QUOTE] która może się skończyć pogryzieniem dziecka czy w ogóle nasileniem agresji :wallbash: bo jest to nic innego jak wchodzenie w otwartą konfrontację z psem - ze strony dziecka bezkrwawą, ale skąd pewność, że pies w ten sposób straszony przez dziecko nie zareaguje jeszcze silniejszą agresją? Jest to jeszcze bardziej prawdopodobne, jeżeli dziecko kiedykolwiek psu dokuczało lub przeszkadzało, kiedy nie widzieliście; do głosu często dochodzi wtedy jeszcze agresja obronna, lękowa i takimi demonstracjami siły można pogorszyć sytuację... Przede wszystkim kundelek ze schroniska to nie pierwotny, silnie hierarchiczny malamut to raz, a po drugie w żadnym normalnym stadzie szczenięta nie rozkazują dorosłym osobnikom, więc teoria Omegi jest delikatnie mówiąc nietrafiona. Po prostu - dziecko jest słabsze, nie pracowało pewnie nigdy z psem, co najwyżej się bawiło, to i pies nie ma podstaw, by uważać je za autorytet - i trzeba nad tym popracować, a nie doszukiwać się jakichś hierarchicznych kwestii. Wszystko co robi 8-latka z psem powinno się odbywać w Twojej czy domowników asyście. Dziewczynka powinna brać udział w pracy z psem, uczeniu go. Ona powinna wydawać polecenia, Ty stojąc obok, egzekwować jeśli pies nie posłucha, ale to ona chwali i daje nagrodę. Najpierw możecie ćwiczyć to na neutralnym terenie, potem w domu, a wreszcie w zapalnych sytuacjach, np. przy schodzeniu z łóżka. Nauczcie dziecko, żeby nie próbowało, przynajmniej na razie, kazać psu czegoś wypluwać czy podnosić tego z ziemi, ani podchodzić do psa kiedy odpoczywa na swoim posłaniu, bo w takich sytuacjach bardzo szybko warczenie może przejść do trzepnięcia zębami. Dobrze też, jeżeli to ona będzie podawać psu miskę z jedzeniem, wcześniej wydając polecenie i dając jeść w nagrodę - [U]wszystko zawsze w asyście kogoś starszego[/U]. Milion razy było to pisane, ale dodam jeszcze raz - nigdy nie wolno otwarcie i ostro karcić psa za warczenie na dziecko w takich sytuacjach - bo wychowacie psa bezpiecznego jak bomba zegarowa, któremu nadal nie pasuje to co robi dziecko, ale już nie warczy, nie ostrzega, tylko od razu ugryzie.
-
[quote name='letaa']Takie ejst moje myslenie i tlumaczesie sobie skad te biegunki. Rozwazam przejscie na Barf, ale troche zmodyfikowany. Obawiam sie podawania tak malym psom kosci drobiowych. Mysle, ze moge podawac psom kosci wolowe, ale czy to psu wystarczy ?? [/QUOTE] Tak małe psy jak yorki, kości ze zwierząt większych niż drób, króliki, powinny dostawać sporadycznie. [quote name='letaa']Czy nie sadzicie, ze podawanie takim problematycznym psow w ciagu jednego dnia surowego miesa, a w innym dniu papki warzywnej nie spowoduje biegunek ?? [/QUOTE] Moja suka na monotonnym odżywianiu karmą, a później gotowanym, miała biegunki kilka razy w miesiącu. Na barfie widziałam biegunkę kilka razy w roku, a jadłopisy miała bardzo różnorodne. Problemy Twoich psów wcale nie muszą być spowodowane ich szczególną wrażliwością, tylko wyjałowieniem przewodu pokarmowego po żywieniu suchą karmą. Florę bakteryjną uzupełnią im jogurty naturalne, surowe żwacze wołowe i podobne produkty. Niektórzy zalecają przed przejściem na barf codziennie podawanie przez kilka tygodni niewielkich ilości właśnie żwaczy, żeby uzupełnić florę bakteryjną. [quote name='letaa']alez rozumiem, ze w przypadku duzych psow, ktore rozgrywaja kosci wolowe czy wieprzowe jest to ryzyko polkniecia wiekszego kawalka. Moje male pieski duze kosci raczej scieraja (jak pilnikiem).[/QUOTE] Ale problem z dużymi kośćmi absolutnie nie wiąże się z zadławieniem niepogryzionym kawałkiem. Kości dużych zwierząt są znacznie twardsze i podawane zbyt często nawet w zmielonej postaci mogą powodować zaparcia, a na dłuższą metę nawet czopy kostne w jelitach, które trzeba operować, o ile nie dojdą gorsze powikłania. Kości drobiowe, nawet te wstrętne długie, są o niebo bezpieczniejsze, bo są miększe i dużo lżej strawne. Przy podawaniu kości wołowych i wieprzowych raz w tygodniu moja 25-kilogramowa suka potrafiła mieć zaparcie - a co mówić o 2-3 kg piesku. Co do jadłospisu: 1. Za dużo wołowiny - może być problem m. in. z nadmiarem żelaza. Daj więcej drobiu, szczególnie indyka (rzadziej kurczaka). 2. Za dużo kości wołowych - psy Ci się zatkają, tak jak pisałam. Dla takich maluchów wołowy ogon nawet raz w tygodniu to może być za dużo. 3. Trzeba będzie na pewno podawać jakiś dodatek wapniowy; przy tak urozmaiconej diecie najlepiej sam fosforan wapnia, max. 1/2 zalecanej dawki, nawet mniej, jeśli zastąpisz ogony wołowe mniejszymi kośćmi z drobiu i królika, a nie miękkim mięsem. 4. Jakieś oleje, i ew. algi morskie (Algolith) I tak w jadłospisie wychodzi trochę dziura, bo kości z drobiu są lekkostrawne - szczególnie szyjki z kurczaka (ale i nie należy przesadzać z ilością kurczaka, ze względu na hormony i antybiotyki w nim zawarte, chyba że masz swojskie kury) i nie ma co wsadzić za te wołowe ogony. Zapewniam, że skrzydełko z kurczaka jest o wiele bezpieczniejsze niż np. szyja z indyka - pies może się zadławić drobniejszym kręgiem, kość długą zawsze musi rozgryźć, a przez kilka lat siedzenia w barfie i pisania z dziesiątkami jak nie setkami ludzi karmiących tak psy nieraz od lat, nigdy nie spotkałam się z przypadkiem przebicia czegoś przez długą drobiową surową kość - za to z zaczopowaniem jelit od kości gotowanych czy zbyt dużej ilości wołowych/wieprzowych przynajmniej kilkakrotnie. York to terrier, drapieżnik, kiedyś polował na szczury, również je zjadał. Małe drapieżniki w przyrodzie żywią się właśnie gryzoniami, ptakami, pisklętami. Ich zęby i przewód pokarmowy są przystosowane do jedzenia kości i mięsa małych zwierzątek; czerwone mięso jedzą sporadycznie kiedy znajdą padlinę i wtedy też raczej nie piłują kości - stąd podawanie im takich ilości wołowiny i kości wołowych może im tylko zaszkodzić zarówno na przewód pokarmowy, jak i zniszczyć Twoim psom zęby, a yorki i tak już mają je delikatne i na pewno nie przystosowane do piłowania przez x lat wołowych kręgów ogonowych.
-
[quote name='greatmadwomen']Brrr... W sumie masz racje, krowy to nie takie małe zwierzęta użytkowe ;p A co chcesz w przyszłości robić że taki kierunek wybrałaś?[/QUOTE] Nie wiem, czy koniecznie będę robić coś z psami zawodowo, bo mam inny pomysł nie związany ani z psami ani z tym kierunkiem; poszłam głównie dla zdobycia wiedzy o hodowli i bardziej ogólnych kwestiach tyczących się psa, np. fizjologii. Chciałam od dziecka hodować psy, ale po zapoznaniu się atmosferą tego świata mam mieszane uczucia - tylko teraz nie rzucę studiów rok przed dyplomem.
-
Nie (powinnam?), ale mam bujną wyobraźnię. On i tak zachowuje się przez połowę doby jak po dobrych kilku mocnych kawach :p
-
Btw od kiedy york ma "gęste futro"? On w ogóle futra nie ma. Ja trochę inaczej zrozumiałam tekst o pchłach; widać raczej czy czyjś pies jest zadbany, czy nie, i to niezależnie od rasy i gdyby mój pies po zabawie z jakimś dostał pcheł to też bym później unikała takiego towarzystwa, niezależnie od tego czy byłby to zwykły kundelek, czy rodowodowy rasowiec.
-
Żeby posiadać wiedzę o hodowli zwierząt godną inżyniera zootechnika i ew. móc tam pracować. Specjalność brzmi "hodowla małych zwierząt użytkowych i amatorskich", psy są amatorskie, ale do małych użytkowych zalicza się m. in. właśnie lisy. I to jeszcze rozumiem; za to nie wiem po co u licha na takiej specjalności uczę się o koniach, krowach i świniach, ba, mam większość praktyk właśnie z nimi. Ogólnie studiowanie zootechniki to niezbyt fajne przeżycie dla miłośników zwierząt, wbrew pozorom - a już tym bardziej dla wegetarian; uczy się przede wszystkim tego jak wycisnąć ze zwierzaka najwięcej kasy. Na przedmiotach o hodowli amatorskiej czy na specjalności od dzikich zwierząt wygląda to trochę lepiej, ale przez te typowo rolnicze wątki też trzeba przejść. Za tydzień zresztą mam wyjazd w teren na fermę do kur i krów; do lisów w przyszłym roku też mnie czeka.
-
[quote name='nattis'] "Wiele psów przepada za kawą. Podajemy ją oczywiście jako lekki napar [...]" :lol: [/QUOTE] Tym kwiatkiem strzeliła pani wykładająca hodowlę psów na SGGW w Warszawie; stwierdziła, że to zdrowe i wskazane. O innych jej kwiatkach nie mówiąc. Kurde, może jeszcze dajmy psu czasem dobrą lufę, niech się odstresuje dla zdrowia :razz: Chyba, że to ja jestem ciemna i kawa jako witaminka rzeczywiście jest zdrowa dla psa :roll: Chryste, nie wyobrażam sobie mojego staffika po kawie :placz:
-
Niestety na specjalności hodowli małych zwierząt, w tym psów, oprócz przyrodniczych przedmiotów ogólnych czy o rasowych pieskach, kotkach i świnkach morskich trzeba przebrnąć i przez pasjonujące zajęcia o przemysłowym chowie niosek, hodowli lisów na fermach, czy nawet dzieleniu krowiej tuszy na części. Wierz mi, że nie sprawia mi to radochy.