-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Też sobie nie wyobrażam wturliwania tekturką jeszcze może suchych barfowych bobków z dawno niestrzyżonego trawnika... Z takich miejsc trudno kupę nawet przez woreczek złapać, a co dopiero się w takie gry zręcznościowe bawić :lol: Wątek zrobił się bardzo... praktyczny :evil_lol:
-
Ja już straciłam wszystkie nerwy 11 lat temu na ucieczkach Baryły ;) Teraz byłam na to wyczulona i z małym robiłam wszystko, żeby się pilnował, słuchał, przychodził, etc. i jeszcze odpukać! nie miałam sytuacji, żeby mi gdzieś wyrwał i nie wrócił po moim ryknięciu max po kilku sekundach - a ma półtora roku, więc "wiek ucieczek" mam nadzieję za nami ;)
-
Ja mam technikę zbierania kupki 'łapię za dno worka - odwijam go na lewą stronę na rękę - łapię kupę przez worek - odwijam worek z powrotem, zakrecam', więc z papierową mi to chyba nie pójdzie ;)
-
[quote name='Merrick']Gdy udało mi się go złapać oberwał raz ale porządnie. Gdyby w końcu sam wrócił to bym tego oczywiście nie zrobiła. Wiadomo że jeśli pies nawet po godzinnym uciekaniu w końcu da się skusić i wróci, nie można go karać bo następnym razem tym bardziej nie będzie chciał wrócić.[/QUOTE] Szczerze? To bez różnicy. Potem się zapomnisz i będziesz chciała podejść do psa, żeby wziąć na smycz, a on ci zwieje. Tudzież generalnie wyrobi sobie odruch, żeby na spacerze trzymać się na bezpieczny dystans, szczególnie jak zawołasz go poirytowanym głosem. Między "jak przyjdę to dostanę w tyłek" a "jak dam się złapać to dostanę w tyłek" naprawdę nie ma dla psa wielkiej różnicy, jedno łatwo przenosi się na drugie, i zamiast wyrabiać odruch trzymania się blisko, uczy, że z właścicielem nigdy nic nie wiadomo i czasem lepiej na niego uważać, bo można po tyłku dostać. Rozumiem nerwy, itp. ale to nie znaczy, że przylanie psu po złapaniu jest ok i nie wpływa potem negatywnie na pracę z nim. A jeśli chodzi o parch, to tak potocznie nazywa się jakąś chorobę skóry u lisów, bodaj świerzb?
-
[quote name='joasin']Martens, a po lesie nie chodzą? Albo sprzątamy wszędzie albo nie. Ja po lasach chodzę i tam bym też może nie chciała psich kup? Kupy jak ktoś stwierdził to odpad bio i w normalnych śmieciach się znaleźć nie powinien (btw, na moim osiedlu do najbliższego kubła na psie odchody jest 15 minut drogi, za to na miejscu jest ich chyba z siedem i skwerek 1x1m do wyprowadzania psów, jest to chyba jedyne osiedle w moim mieście, które w ogóle ma kubły na odchody).[/QUOTE] Jest dla mnie różnica. Jeśli mój pies postawi kloca na środku leśnego traktu, to może nie tyle posprzątam, co wezmę jakiś patyk i przeturlam to na bok. Wchodząc w głąb lasu, w krzaki, złażąc ze ścieżek mam świadomość, że tam może być kupa, i to nie tylko psia czy ludzka. Tam sobie sprzątaniem głowy nie zawracam. Trawnik, a więc zielony teren w mieście to już inna bajka; uczęszczany czy nie, to mniemam, że tam jest cywilizacja i kupa powinna być zebrana, oczywiście teoretycznie, bo praktycznie to można i na chodniku w kloca wejść, niestety. Wedlug prawa owszem, jak nie ma koszy na odchody, ów "odpad bio" ma się znaleźć w zwykłym. Aczkolwiek czy kupa w zwykłej śniadaniówce czy woreczku ze zwykłej folii jest taka "bio" to bym się kłóciła ;)
-
A to nie kazali wam przyjść na pobranie rano, na czczo? Swoją drogą wyniki norma razy 6 to dość przerażająco wygląda :o
-
[quote name='Cezar :D']mialam beagle i przez poltora roku chwalili mnie za jego wychowanie wiec wezcie skonczcie bo sie k***a nie znacie[/QUOTE] Z takimi manierami to na pewno nikogo nie przekonasz - ani do beagli, ani do tego, że Twój pies był lepiej wychowany od Ciebie :p
-
Ja Cię doskonale rozumiem... Widziałam też parę razy jak szczeniak dostał wpierdziel po tyłku, bo zainteresował się moimi psami, czy jakiś większy pies burę od dresa, bo... wystraszył się innego psa :roll: I wiem, że czasami naprawdę strach komentować.
-
Cavalier King Charles Spaniel,domiś
Martens replied to Jarosław Ronowski's topic in Cavalier King Charles Spaniel
[quote name='Marta191991'] Wypraszam sobie, miałam psa 15 letniego nie rodowodowego, z normalnego domu, a nie z "miejsca kaźni" :/ był zawsze zdrowy, wesoły. I to, że kupiłam psa za tyle pieniędzy uważam nie za spryt ale za coś normalnego. Nie każdy pies musi mieć rodowód żeby był zdrowym, kochanym psem. Nie każdy pies który nie ma rodowodu pochodzi z rozmnażalni. Kto tak uważa to naprawdę ma mylne wrażenie.[/QUOTE] No i miałaś sporo szczęścia. Psy rasowe są bardziej narażone na choroby dziedziczne niż mieszańce - kiedy rozmnaża je osoba nie mająca o tym pojęcia, nie umiejąca dobierać skojarzeń, nie robiąca żadnych badań na te schorzenia, nie raz nie mająca zielonego pojęcia o przodkach psa, ryzyko zakupu szczeniaka, który potem zachoruje jest o wiele większe. Tobie się udało - ja znam chyba już setki przypadków, w których koszty leczenia psa przekroczyły kilkakrotnie tą atrakcyjną cenę zakupu, o cierpieniu psa i jego opiekunów nie mówiąc, bo tego nie da się wycenić. Można przecież kupić szczenię niewystawowe z dobrej hodowli, rodowodowe, ale nie rokujące na sukcesy wystawowe - często w cenie psa bez rodowodu, z niepewnego źródła; po co więc polecać zakup psa z przypadkowego rozmnażania, skoro jest to o wiele większe ryzyko plus dodatkowo wspieramy często osobę, która dla kasy eksploatuje sukę czy nawet sama mając dobre warunki, sprzedaje szczeniaki do typowych pseudohodowli? Psów jest już w Polsce tyle, że wyprzedza nas pod względem bezdomności chyba tylko Rosja i Rumunia. W tej sytuacji każde rozmnażanie psów, które nie jest hodowlą mającą wnieść coś do rasy, jest wręcz niemoralne. Tak jak pisałam, rasowego przytulaczka można kupić taniej wybierając w hodowli szczenię niewystawowe, nie każdy też musi mieć rasowca, może przygarnąć łaciatego długowłosego kundelka. W tej sytuacji naprawdę nie rozumiem popierania rozmnażania zwierząt bez papierów i polecania kupowania w takich miejscach... -
[quote name='betty_labrador']Czyli odpadaja skóry z korpusów kurczaka czy tluszcz przyczepiony do serca wołowego(?) a co ze skrzydełkami, łapami kurzymi, czy podrobami wolowymi? w tym watroby? [/QUOTE] Moja Baryła skór z korpusów w ogóle nie chciała jeść, może czuła że to jej nie służy. Tłuszcz z serca wołowego też teraz wywalam piwnicznym kotkom. Reszta powinna być ok, wątroba w umiarkownych ilościach raczej. Kup Esseliv Forte i dawaj w czasie posiłku, 2-3 kapsułki na dobę. Barył miała babeszjozę tylko dwa razy, a ma zwyrodnienie wątroby (choć tu pewnie leki tarczycowe przez kilka lat codziennie zrobiły swoje) i te zmiany w miąższu śledziony, i mamy wskazanie do często kontroli usg, bo to może przejść w nowotwór. Jak mieliście babeszjozę 7 razy to tym bardziej zróbcie profilaktycznie to usg i zobaczcie co tam się dzieje. Jak śledzionę się w porę usunie, pies może w miarę normalnie funkcjonować; zazwyczaj jednak takie problemy diagnozuje się za późno.
-
Ogólnie z tłuszczami ostrożnie. My po cyrku wątrobowym też byliśmy chwilę na RC Hepaticu, ale szybciutko zmieniliśmy na Trovet HLD, przynajmniej ma trochę mięsa w składzie :roll: Na kolację pies je karmę, rano zwykle coś chudego z nabiału, chude mięso, raz w tygodniu szyjkę z indyka, jakieś warzywka z zupy, etc. Bardzo pilnuj, żeby nie podawać tłustego, szczególnie tłuszczów zwierzęcych. Tosca chyba sporo razy miała babeszjozę? Robiliście usg jamy brzusznej? Bo po babeszjozie, nawet jednorazowej, często następują uszkodzenia wątroby i co gorsza śledziony, i jest większe ryzyko nowotworu śledziony. Zdiagnozować go można tylko na usg, jak są objawy to pies zwykle nadaje się już tylko do uśpienia. Moja też ma zmiany w śledzionie, ale póki co nie o charakterze guza, tylko zwyrodniały miąższ.
-
[quote name='joasin']po swoim psie nie sprzątam w miejscach,w których po trawnikach się nie chodzi[/QUOTE] Tylko, że psiarze często chodzą po trawnikach, po których teoretycznie się nie chodzi. A oni też nie lubią po spacerze odbytym po ciemku skrobać kupy cudzego psa z bieżnika buta.
-
Ja mam sukę z powiększoną wątrobą, zwyrodnieniem wątroby i kiepskimi wynikami. Wątrobę niestety obciąża jedzenie kości plus ogólnie tłuste mięso. Jeśli macie dobre wyniki, a jedynie powiększenie, wyrzuciłabym wieprzowinę, kości inne niż drobiowe (ewentualnie suplementowała troszkę wapń), tłuste sery i jogurty, a dawała odrobinę więcej olejów roślinnych, rybnych. Jeśli dodatkowo wyniki badań krwi są nienajlepsze, są jakieś zmiany zwyrodnieniowe w wątrobie, to jednak zrezygnowałabym z kości i suplementowała wapń preparatami...
-
[quote name='vege*']ale miny ludzi jak mnie widzieli z psem i takim patykiem z ciastkiem na końcu, bezcenne :evil_lol:[/QUOTE] Aaa, muszę wypróbować, bo spacerowanie na smyczy Buca pozostawia wiele do życzenia :evil_lol: Sąsiedzi na zawały pofikają, bo już się nie raz zapowietrzyli na widok staffika na szelkach sledach :evil_lol: To co dopiero takie dziwo :D
-
No patrzcie jaki zbieg okoliczności, znam osobiście dwa beagle, jednego regularnie muszę pomagać łapać na spacerach; drugiego nie, pewnie dlatego, że na spacery w ogóle nie chodzi :evil_lol:
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Martens replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='Grin']"Szczenięctwo" psów w stosunku do ich wilczych przodków polega też na możliwości tworzenia związków emocjonalnych (po ludzku - zawieraniu przyjaźni) w przypadku tych pierwszych z osobnikami spoza swojego stada także w dorosłym wieku. Wilki tracą tę "umiejętność" gdy ukończą mniej więcej rok.[/QUOTE] U psów też bardzo zależy to od rasy, cech osobniczych, trochę od socjalizacji. Jeden z moich psów, socjalizowany bardzo starannie, w młodości bardzo dużo bawiący się z innymi psami, po osiągnięciu właśnie tego magicznego wieku około roku przestał się bawić z obcymi psami. Obwąchiwał się, witał, okazywał tolerancję lub niechęć - i tyle. Szanował za to bardzo psy znane sobie od szczeniaka, a bawił się jedynie z psami, które na stałe lub tymczasowo zamieszkiwały w naszym domu - a więc należały do "stada". Pies w typie owczarka. Z drugiej strony znam psy, które całe życie myślą tylko o zabawie i każdy napotkany pies to potencjalny kumpel. To z kolei głównie znane mi laby, goldeny, terriery. -
[quote name='Patsi'] Powiedzcie, czy w blenderze - takim standardowym, nie za 1000zł zmielę np.marchew?[/QUOTE] W blenderze takim za około 200-300 zł (nie pamiętam dokładnie) dobrze kręciło mi się miększe warzywa, robiło się dosłownie puree, ale już przykładowo marchewka, buraki, nie wychodziły zmiażdżone tylko w taką mikroskopijną kosteczkę (obroty na maxa i dość długo mielona). Wydawało się, że jest ok, ale po kupach widziałam, że nie trawi się to tak dobrze jak wersja z sokowirówki, zdarzały się biegunki i zrezygnowałam. Blender sobie radził, ale psy nie :p
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Martens replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='Cockermaniaczka']Nikt nie mowi o laniu po mordzie-sory za dostadnosc ale o millanowskie szturchniecie majace na celu przekaz-odejdz odemnie,nie zycze sobie byc mnie dotykal.[/QUOTE] Ekhm? [quote name='Weaver'] Nie ośmiela się na mnie wskakiwać , a kiedy mu się zdarzy , to [B]po jednym strzale w kufę przestaje[/B] (...) [B]daję mu po mordzie[/B] i równocześnie jednym ruchem spycham jego łapy z fotela [/QUOTE] To jak to inaczej zinterpretować? Bo po polsku "strzał w mordę" to raczej nie jest zwracające uwagę szturchnięcie :razz: Jak ja napiszę, że zaj**ałam psu kopa, to też będzie miało znaczenie "zwróciłam uwagę psa Millanowskim szturchnięciem"? Na to wychodzi :diabloti: I ja już się gubię w wywodach drugiej strony - najpierw z jednej strony udowadnia się kilometrami postów, że przecież dominacja nie znaczy przemoc, z drugiej za chwilę otrzymujemy opis zastosowania owej "dominacji" w praktyce :cool3: "ignoruję psa, a jak się za mocno przymila to daję mu w ryj". No i ważne tylko to, że działa; kogo obchodzi, że pies w ten sposób karcony może na przykład odpowiedzieć na gwałtowne machnięcie przy nim ręką przez dziecko agresją - bo pokazano mu, że ręce są od prania po pysku, a przypadkowy dzieciak nie będzie miał takiego "rispektu" co Weaver... Płycizna merytoryczna i tyle. Idąc tym torem, nie ma nic złego w oduczaniu psa gonienia kur waleniem go kijem po nogach - pewnie zadziała, pies kur nie tknie, gorzej z dalszymi efektami. -
Objawy są dość typowo alergiczne, problem może być w karmie. Mój pies ma alergię między innymi pokarmową i właśnie ów Royal wywołał u niego potworną reakcję alergiczną, która została zresztą potwierdzona testami. To jedna z gorszych karm dla alergików, za to chyba jedna z najdroższych :razz: więc radziłąbym jak najszybciej ją zmienić. Spróbujcie któregoś Troveta z tych dla alergików, albo Acany Lamb&Apple - mój pies jest uczulony na kurczaka, wołowinę, nabiał, jajka, cytrusy, a żadna z tych karm go nie uczula i spokojnie może je jeść. Jak macie alergię na kurczaka (jedna z najpopularniejszych u psów), to Royal Hypoallergenic będzie na 90% uczulał.
-
Ebola & Luśka -czyli staffikowo kundelkowa ferajna
Martens replied to Sylwia K's topic in Foto Blogi
Ja pocieszę, że staffiki podobno tacy niszczyciele, a mój przez całe swoje dorastanie tylko podrapał w jednym miejscu tapicerkę kanapy (szukał potwora), wydrapał trochę zaprawy w rogu na balkonie (potwór ponoć przeniósł się tam), podpiłował nogi od starego taboretu plus wymemlał kilka skarpetek, rolek papieru toaletowego i chusteczek - zostawionych przez moje bałaganiarstwo bardzo nisko, w strefie psiej ;) Z zostawaniem też nie było nigdy problemu, spał jak suseł. Więc mieszkanie wcale nie musi przeżyć jakiejś strasznej demolki ;) Nakierujecie małą na zabawki, na zajęcia z Wami i będzie dobrze :) -
[quote name='xxxx52']Radzilabym wpierw szukac pomocy u dobrego szkoleniowca,psiego psychologa .Pies jest agresywny ,bo ktos sie przyczynil do tego jest pies taki ,a nie inny.To TYLKO czlowiek jest winny ,ze psy tak ,a nie inaczej sie zachowuja. na poczatek jak najszabciej nalezy udac sie z "pacjentem" po porade!!!!!!!!!!!!!!,jezeli Tobie na psie zalezy.[/QUOTE] To oczywiste, swoją drogą. Z drugiej strony, do tego psychologa też trzeba dojść :evil_lol: i żadna praca z psem nie da z dnia na dzień takiego efektu, żeby pies nagle chodził luzem łagodny jak baranek. Ja bym radziła szelki i obrożę, do każdego oddzielna smycz, dla asekuracji. Same akcesoria mocne, solidnie wykonane, dobrej firmy. Można przetestować różne modele kagańców; często trudniej psy ściągnąć taki, który ma dodatkowo pasek idący środkiem czoła. Do wybiegania psa (bo pies musi mieć ruch, inaczej agresja będzie się nasilać) - analogicznie, obroża i szelki, plus mocna linka, do kupienia np. w sklepach budowlanych. Do tego dobrze mieć skórzane rękawiczki, żeby łatwiej tą linkę utrzymać - na niej można powiązać supły, żeby bylo jeszcze wygodniej.
-
Zacznij uczyć psa w domu. Bierz go na smycz, skupiaj uwagę na zabawce czy czymś dobrym (nie sucharku dla psów ze sklepu tylko np. kawałeczku gotowanego mięsa), przechodź kilka kroków, wołaj psa za sobą, i nagradzaj. Dopiero po czasie możesz próbować ćwiczyć w rozproszeniach - a dla takiego malucha dużym rozproszeniem jest już nawet wyjście na trawnik. No i nie oczekuj cudów, bo wymaganie od takiego malucha, żeby chodził idealnie przy nodze i nigdy nie pociągnął nawet na widok np. psa to jak wymagac od 3-latka jazdy figurowej na łyżwach :p
-
[quote name='Nikki']no ja miałam nieprzyjemność slyszeć pare negatywnych komentarzy na temat sprzątania w dodatku od właścicieli psów sami nie sprzątają, innemu nie dadzą skoro już tak nawiązujemy do przysłów i powiedzeń xD a co, jak idziecie do lasu np.? też sprzątacie?[/QUOTE] Nie sprzątam w lesie, nie sprzątam na polach i łąkach, nie sprzątam kiedy pies załatwia się w krzakach czy rowie hen za osiedlem, bo to nie ma sensu. Ale w mieście i na osiedlowych trawnikach jak najbardziej - zresztą nawet kiedy idziemy do lasu czy gdzieś dalej, musimy przejść osiedle albo i kawałek miasta, więc zanim jesteśmy w ustronniejszym miejscu, pies i tak załatwia się zwykle po drodze. I ponawiam pytanie, bo ja naprawdę wierzę, że ktoś potrafi niewybrednie skomentować sprzątanie po psie - czy jak ktoś złośliwie komentuje ubieranie psa zimą czy zabawę z nim to też przestajecie to robić? Czy jak ktoś mówi, że macie włochatego szczura albo psa mordercę to rezygnujecie na przyszłość z tej rasy, żeby nikt nic przykrego już nie mówił? Nie wiem, ja mam podejście, że jak coś mi się podoba, uważam to za słuszne, robię to - i nie oglądam się na innych. Mam psa takiej rasy jak lubię, szkolę go, trenuję z nim na szelkach zaprzęgowych (to akurat dzieci nie raz niewybrednie skomentowały - ale jakoś nie przyszło mi do głowy przestać trenować z psem), sprzątam po nim bo uważam, że tak należy robić, i komentarze mam w nosie ;)
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Martens replied to Weaver's topic in Wychowanie
No cóż, powiem tylko, że gdybyś wchodząc do mojego domu uczyła moje psy dobrych manier piorąc je po pyskach, to chyba ja sama bym Cię w ten sposób przyprowadziła do porządku... I prosiłabym Cię jednak o jakiś zrównoważony przykład, bo podawanie znanego z chęci do stawiania na swoim samca rottka, w dodatku będącego w posiadaniu ludzi traktujących go jak maskotkę jako dowodu na to istnienie owej "dominacji" jest trochę niemiarodajne biorąc pod uwagę różnorodność psich charakterów i skłonności. Rottek to przykład z jednego bieguna, na drugim postawmy spanielka tybetańskiego z agresją lękową wobec gości. Jego też będziesz dominować? -
[quote name='xxxx52']jak moze haski siedziec w bloku np,.8 godzin,jak moze byc zwierzatkiem dogoterapetycznym ,jak moze pies polarny chodzic w kolo bloku na spacery ,jak moze chodzic do psiej szkoly ????????To wedlug mnie nalezy do znecania nad zwierzetami i swiadczy o duzym egoizmie ludzkim.[/QUOTE] W kwestii tej psiej szkoły to chyba żartujesz? Z jakiego to powodu szkolenie husky jest znęcaniem się nad nim? :crazyeye: To może najlepiej od razu wypuścić je do lasu, niech robią co chcą - wszak zagroda, podwórko to też uwięzienie biednego, wolnego polarnego pieska.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: