-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Rozklej ogłoszenia po okolicznych wsiach; niekoniecznie musiało stać się coś złego; jeśli jest młoda i ufna, ktoś mógł ją po prostu wziąć i ma ją zamkniętą na posesji. Mógł pomyśleć, że to porzucony pies albo po prostu mu się spodobała, to sobie wziął i tyle... Teoretycznie po potrąceniu ktoś mógł ją zabrać ze sobą, ale to zdarza się raczej rzadko; jeśli nie znalazłaś jej martwej nigdzie przy drodze albo niedaleko, to ryzyko, że została potrącona znacznie spada.
-
Tutaj: [url]http://wetlandia.pl/[/url] Całkowity koszt testów, a robiliśmy najpierw alergeny pokarmowe i masę środowiskowych, potem pyłki, wyszedł ok. 200-250 złotych; nie wiem dokładnie, bo zwykle braliśmy do tego jakieś mazidła, szampon dla alergików, i płaciliśmy za wszystko razem.
-
Szkoda, że większość owczarków niemieckich jakie znam, wypuszczone w nocy na podwórko wcale radośnie nie biega, tylko czeka pod oknem/śpi pod drzwiami domu, żeby być bliżej przewodnika... Proszę, nie mylmy psów typu owczarek niemiecki pracujących z pasterzem na niewidzialnej pępowinie z psami wielkich przestrzeni, które samodzielnie pilnowały ogromnych terenów od setek lat. Nie rozumiem w ogóle filozofii takiego odosabniania psa, dlatego że jest towarzyski :hmmmm: - pies cały dzień w kojcu sam, w nocy cały dzień na posesji sam. To mają być warunki dla psa, który z założenia jest dosłownie przyklejony do przewodnika? Zresztą przed wypowiedzeniem się warto by było przeczytać cały wątek, bo nikt nie pyta, czy pies ma sterczeć w nocy na podwórku, tylko czy na czas pracy lepiej zostawiać go w domu czy w kojcu.
-
[quote name='SKOLMAN-MWS'] Wszystkożerny może jeść mięso i nie musi. Proste i logiczne. [/QUOTE] To nie jest tak proste i logiczne jak Ci się wydaje, bo gatunki zwierząt wszystkożernych nie są zrobione przez kalkę i pies nie równa się człowiek ani świnia nie równa się niedźwiedź, a każde z nich jest wszystkożercą. Mają różne pochodzenie filogenetyczne; z nich wszystkich najbardziej ukierunkowany na pokarm roślinny pod względem anatomii i fizjologii jest człowiek - najmniej pies. Pies mimo swojej rzekomej wszystkożerności posiada anatomię i fizjologię typową dla drapieżników. Zresztą JEST drapieżnikiem i padlinożercą czy Ci to w smak czy nie w smak, pod względem genetycznym jak i wielu ras również zachowania po zdziczeniu (albo i bez niego; jedź na wieś i zobacz czym żywią się wiejskie psy wypuszczane na noc, żeby same się wyżywiły). Występują też ogromne różnice rasowe - są rasy setki lat trzymane w gospodarstwach przy budzie, gdzie żywione były resztkami jedzenia ze śladową ilością mięsa i na przestrzeni lat w procesie selekcji przystosowaly się do przeżycia na takim pokarmie (co wciąż nie oznacza, że jest to pokarm biologicznie dla nich najlepszy i najzdrowszy), a są psy, które z racji swojego pochodzenia tysiące lat żyły na resztkach po ludzkim polowaniu, mięsie i rybach, tłuszczu, a pokarmu roślinnego nie otrzymywały praktycznie wcale. Podobnie z psami, które z racji budowy (mała objętość żołądka) i tempa metabolizmu bardzo źle znoszą inne pokarm niż właśnie mięso z niewielkim dodatkiem warzyw (charty). Mylisz się również, że zwierzę mięsożerne to takie, które je tylko mięso - otóż nie, typowe drapieżniki zjadają również bardzo chętnie treść żołądka upolowanych zwierząt, co chętnie okraszają trawą, korą drzew, owocami jagodowymi, które pełnią rolę ziółka i witaminki, ale to nadal nie znaczy, że można przestawić je na warzywa i owoce bez szkody dla ich zdrowia. Daruj sobie też wklejanie artykułów o soi w kontekście ludzkiego żywienia do dyskusji na temat żywienia psów, bo całkowicie ośmiesza Cię to merytorycznie. Jedyne na czym się znasz to może ów weganizm i wegetarianizm - Twoja wiedza na temat psów, ich anatomii, fizjologii i żywienia jest niemal zerowa i opiera się tylko na wtłoczonej na szybko wegańskiej propagandzie dietetycznej, która do kynologii ma tyle co piernik do wiatraka. Tak więc jak Ty proponowałeś userom dogomanii powrót do rozmowy jak nabiorą rozumku, tak ja proponuję Tobie uzupełnienie podstawowej bezstronnej wiedzy na temat Canis lupus familiaris i dopiero zakładanie kolejnych kont czy próby odblokowania starego, bo przy takim poziomie wiedzy do jakiego pretendujesz, a jaki prezentujesz rzeczywiście, o szacunku do rozmówcy nie mówiąc, nikt nie ma ochoty czytać Twoich postów - chyba że dla śmiechu.
-
To wygląda jak niewydolność serca w dość zaawansowanym stadium... Co orzekł wet?
-
Pomocy to może tu udzielić tylko lekarz weterynarii. Picie wody może być objawem bólu, problemów z nerkami, cukrzycy, u suk też ropomacicza. Trzeba iść do weterynarza i zrobić badania krwi. Tego przez internet nikt nie jest w stanie zrobić.
-
Ja gratuluję pomyślunku szczególnie weterynarzowi... W takich zmianach może być przykładowo gronkowiec. Jak utnie się ucho i bakterie wejdą w ranę (w której btw będą przecięte spore naczynia krwionośne, które raz dwa rozniosą zakażenie po organizmie), pies może szybko albo za dłuższy czas nadawać się tylko do uśpienia. Chyba najgłupsza rzecz jaką można zrobić przy nieznanej przyczyny zmianach skórnych, to zrobić przy nich otwartą ranę.
-
Jeśli chodzi o sam problem nadmiaru wylewności w tej miłości do obcych, to jedyną radą jest chyba maksimum pracy przy układaniu psa, odwoływaniu, skupianiu uwagi na nas... I refleks, żeby wydać polecenie, zanim pies dobiegnie do obiektu miłości tudzież nas do niego zawlecze :) Natomiast przyjazne nastawienie do obcych u przyszłego psa obronnego, szczególnie młodego, to wręcz zaleta, bo świadczy o odwadze, pewności siebie i stabilnym charakterze. W końcu pies obronny ma reagować w sytuacji realnego zagrożenia, a nie być wrogo nastawiony do Bogu ducha winnych przechodniów na ulicy.
-
Pies wyje w niebogłosy zostając sam w domu. Co robić???
Martens replied to BUB's topic in Szczekanie
Jeśli pies jest u Ciebie dopiero półtora miesiąca i już są takie postępy jak piszesz, to według mnie jest super ;) Doprowadzenie psa ze stanu lęku separacyjnego i darcia dzioba non stop do 100% ciszy i spokoju trwa zwykle miesiącami - u Was już są postępy. Powinnaś odliczyć dobre kilka tygodni na samą aklimatyzację psa, na to żeby nauczył się, że to jego dom i jego pani, zanim w ogóle będzie można powiedzieć, czy jakaś metoda działa czy nie. -
Dziewczyny, dajcie spokój, nie karmcie trolla ;) Wejdźcie sobie lepiej na wątek o magicznych wege-chlebkach, którymi powinno się żywić wszystkie ssaki - ludzi, konie, psy... Wegańska karma to przy tym pikuś :evil_lol:
-
Chleb typu kr-irl. Racjonalna dieta dla ssaków, to tak. ♥♥♥♥♥
Martens replied to OlgaTRACZ's topic in Domowe jedzenie
Matko Boska, dogo chyba przeżywa jakiś nalot oszołomów... Tak tak, oczywiście, koń, człowiek i pies mają identyczny przewód pokarmowy i trzeba je żywić tak samo - magicznymi chlebkami. Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać :shake: -
Zgadzam się z Weaverem i corridą ;) Wśród samych TTB zróżnicowanie też jest ogromne, bo nie ma co porównywać pitów przez niektórych idiotów hodowanych wciąż pod kątem agresji wobec innych psów, a przykładowo staffika, który od x lat nie jest praktycznie w ogóle hodowany jako pies do walk czy nawet typowo sportu, tylko bardziej jako mięśniata maskotka. Mój TTB z krwi i kości jest uparty, ale nie ma problemów z puszczeniem na komendę kija czy zabawki w którą się "wczepił"; nie poluje na inne psy, ba zaatakowany ignoruje przeciwnika czy tylko odwarknie i idzie w swoją stronę, podczas gdy według różnych znaffcóff typu xxxx52 powinien pewnie przegryźć mu tętnicę, a potem zabić przechodzącą staruszkę, a do odczepienia go od niej powinna być potrzebna ekipa strażaków ;) TTB naprawdę rzadko gryzą ludzi, co wynika zresztą z amerykańskich statystyk - ale jeśli już gryzą, obrażenia są zwykle poważne ze względu na ich siłę - ale równie poważne obrażenia zadawałyby duże psy innych ras, gdyby były tak popularne jak TTB i równie często trafiały w nieodpowiedzialne ręce.. Jak Weaver słusznie zauważyła, biorąc pod uwagę skalę znęcania się nad psami, w tym TTB, powinniśmy mieć codziennie z 5 ofiar śmiertelnych w ludziach, a jakoś tak nie jest. W rozsądnej hodowli nikt nie robi z tych psów obrońców, psów stróżujących, bo ich agresja nigdy nie powinna być kierowana na człowieka - problemem jest pseudohodowla, w której rozmnażanie psów niezrównoważonych, a potem rozszczuwanie samych psów jest wręcz normą. Ja jestem za wprowadzeniem zakazu rozmnażania psów w typie TTB poza zarejestrowanymi hodowlami, oraz testami i egzaminami dla właścicieli. Gdyby zrobić to rzetelnie, problem by zniknął. Jeśli natomiast mamy bawić się w zakazy hodowli, to zacznijmy od wszystkich kundelków oraz owczarków niemieckich, bo te są na samym szczycie listy jeśli chodzi o ilość przypadków pogryzień, wszystkie TTB zostawiając daleko w tyle ;)
-
Jak suk daje radę z szyjami z indyka, to próbuj grzbietów z gęsi i kaczki ;) Tak, wiem, my potwory, trupy trzymamy w zamrażarce i uczty krwiożerczym bestiom urządzamy :p Niektórym od weganizmu naprawdę się gorzej w łeb robi.
-
Skoro dla kogoś fakty z dziedziny anatomii i fizjologii to bełkot, bo zaprzeczają jego wykutej w kamieniu pseudo-ekologicznej filozofii, to chyba dziękuję za polemikę, bo to nie ma najmniejszego sensu. I chyba pora na przycisk "Ignoruj" :) Ostatnie czym się kieruję w żywieniu psa to moja wygoda - podobnie zresztą moje przekonania filozoficzne. Jak mój pies pewnego ranka stwierdzi, że będąc w pełni władz umysłowych i świadomy ewentualnych konsekwencji chce zostać weganinem i żywić się AmiDogiem - nie ma problemu, nie będę mu zabraniać.
-
Lysiejacy pies, swiad i skora twardniejaca na pancerz
Martens replied to karjo2's topic in Dermatologia
Kurczę, objawy to wręcz klasyka świerzbu, teraz się wczytałam i widzę, że z zeskrobiny niby nic nie wyszło - ale ona byla wysylana do laboratorium? Bo ja spotkalam się z opinią weta dermatologa, że zeskrobina powinna być badana natychmiast po pobraniu, inaczej wynik może być przekłamany... -
Acana L&F jest zbożowa, z owsem i ryżem bodaj.
-
Ja również byłam nastawiona sceptycznie do owego biorezonansu, a gabinet i lekarkę poleciła mi studentka weterynarii która tak robiła testy i odczulała swoją sunię. Sprawdziłam na naszym psie i u nas też zadziałało, poprawa jest ogromna zarówno po eliminacji pokarmów które wyszły nam na testach, jak i po odczulaniu na pyłki. Gdybym nie sprawdziła osobiście, to bym nie polecała ;) Według mnie warto spróbować, bo jest to kilkakrotnie mniejszy koszt niż testy tradycyjne i mniej przykrości dla psa, a wielu psom pomogło, w tym nam. Testy z krwi i skórne też nie mają 100% pewności w wynikach; czasem testy sobie, a pies sobie.
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Martens replied to Weaver's topic in Wychowanie
Po pierwsze, należałoby zauważyć, że psom większości ras do hierarchiczności i tworzenia struktury stada takiej jak u wilków jest już bardzo daleko. To zresztą właśnie to udomowienie, selekcja naturalna i hodowlana, w której uwstecznieniu uległo wiele zachowań hierarchicznych typowych dla wilków, jedne uległy spłyceniu, inne zanikły, inne są już tylko formą bez treści. Same psy nie tworzą ze sobą takiej drabinki hierarchicznej jak wilki, nawet w stadzie - to jak mają ją jakoś szczególnie tworzyć wobec człowieka? U psów hierarchia jest bardzo płynna i krótkotrwała, psy spotykając się na zewnątrz ustalają hierarchię przy przypadkowym spotkaniu, a przy kolejnym nierzadko robią to od nowa, bo spotykają multum obcych psów, i co, z wszystkimi mają tworzyć stado? Żeby była hierarchia, to musi być i stado. W domu też - w jednych sytuacjach jeden pies wykazuje cechy dominanta, w innych inny, i typową drabinkę można zaobserwować tylko przy psa o bardzo różnej sile charakteru, zwykle w rasach bardziej hierarchicznych, jak psy Północy. Pies to nie wilk, ale pies to i nie człowiek. W odniesieniu do niego należy więc stosować zasady psychologii psiej, a nie wilczej czy ludzkiej. Gdyby pies miał wszystkie instynkty w takim kształcie i ekspresji jak wilk, to nie dałoby się go w ogóle trzymać w domu. Co do drugiego zagadnienia? Przepraszam najmocniej, od kiedy to w stadzie jakichkolwiek psowatych, ba jakichkolwiek drapieżników, przywódca ingeruje w wewnętrzną hierarchię pomiędzy podległymi mu osobnikami :crazyeye: Jak dwa podległe wilki się gryzą to co, przychodzi alfa i każe się uspokoić? Od kiedy to? Alfa ma takie rzeczy w nosie, i nie miesza się w spory, które go nie dotyczą. Jak część osobników w stadzie jakiegoś wilka nie akceptuje, to i cały alfa guzik ma do gadania, bo co zrobi? Schowa go sobie pod brzuchem? Nienaturalne to jest ludzkie oczekiwanie, że dorosłe osobniki gatunku należącego do drapieżników będą tworzyły zgodne stado, które jest utworzone sztucznie według widzimisię człowieka, a nie jest w rzeczywistości grupą rodzinną, jak normalnie u psowatych. Jakby tego było mało, ludzie oczekują często, że dwa samce o silnym charakterze będą funkcjonować w jednym domu jak w zegarku... W naturze taka sytuacja jest nie do pomyślenia; jak w stadzie trafiają się dwa silnie dominujące osobniki, to zwykle kończy się to albo krwawą walką, albo odejściem jednego z nich na samotną tułaczkę i próbami znalezienia partnerki i założenia własnego stada. Jak można więc powiedzieć, że gdyby właściciel był ich przewodnikiem to by się nie gryzły? Bzdura na kółkach. Przewodnik może być w stanie w danej chwili nakazać psom spokój, ale nie jest w stanie samym swoim istnieniem zapobiec spięciom i walkom w ogóle, jeśli do takowych dochodzi. Żeby psy się polubiły i zaakceptowały, nierzadko trzeba użyć sprytu, odpowiednio dawkowanego wzmocnienia pozytywnego, a zarazem i dyscypliny, żeby zapobiec atakom - niemniej jednak jeśli psy raz się znienawidzą, to moim zdaniem igraniem z ogniem jest zostawianie ich samych bez dozoru - razem. Jeśli nie ma możliwości izolowania psa, to oddanie jednego uważam za o wiele lepsze i bardziej naturalne rozwiązanie niż próby zmuszenia ich do zaakceptowania się siłą. -
[quote name='advancex'] Kolejna ciekawa teza zaslyszana dzisiaj u sasiadki: pies siedzac w domu 8 godzin zdziczeje i mi go odradzala.[/QUOTE] A w kojcu to nie zdziczeje? :evil_lol: Ja przychylam się do wersji domowej, bo jednak zimą te zmiany temperatury mogą być za duże. Pies przyzwyczaja się do określonej temperatury i o ile wychodząc z domu na 2 godziny, bawiąc się, on tak tego spadku już nie odczuwa, tak już stercząc na zewnątrz 8 godzin, mało się ruszając, po długim pobycie w ciepłym domu, na pewno będzie czuł się gorzej, niż gdyby czekał w domu. Dla psa już nagła zmiana temperatury na dłuższy czas o 10 stopni jest dość niemiło odczuwalna - a co kiedy zimą ta róznica między domem a kojcem może dochodzić do 50 stopni?
-
A co robisz z psami, ile czasu dziennie i jak z nimi spędzasz, bawicie się, szkolisz je? Często zostają same na posesji? Popęd popędem, ale psy które zasmakowały w ucieczkach często po prostu to lubią. Uciekają, bo nudzą się same w ogrodzie, bo lubią sobie pozwiedzać, bo nauczyły się polować na kury, a to też niezła zabawa... Jeśli z psami codziennie się bawisz i pracujesz, nie są całymi dniami pozostawione samym sobie, a mimo to Ci zwiewają, to ja nie liczyłabym na cud, że ucieczek da się ot tak oduczyć i nie wyjdą nawet jeśli będą miały możliwość. Teren trzeba po prostu zabezpieczyć - albo solidnie naprawić/wymienić ogrodzenie, albo nie wypuszczać psów na posesję bez opieki, albo pomyśleć o elektrycznym pastuchu dla psów, trochę analogicznym do tego stosowanego dla zwierząt gospodarskich. W przypadku takich specjalnych dla psów najczęściej jest to po prostu obroża elektryczna, która emituje sygnał ostrzegawczy a potem bodźce elektryczne, najpierw słabsze, odbierane jako mrowienie, potem silniejsze, już nieprzyjemne - kiedy pies wychodzi poza wyznaczony nadajnikiem teren (który można sobie wyznaczyć dowolnie). Koszt na pewno mniejszy niż wymiana całego ogrodzenia, i bezpieczniejszy dla psów niż pozwalanie na ucieczki, bo te mogą skończyć się bardzo źle - pod samochodem, zastrzeleniem przez myśliwego czy zrobieniem psu krzywdy przez jakiegoś gospodarza, któremu psy podkradają kury.
-
[quote name='ABCtresury']Mam ten sam problem. Do każdej osoby sie garnie. Każdego uważa za swojego pana...a miał być psem obronnym. Jak z tym postępować?[/QUOTE] A w jakim wieku jest pies, jakiej rasy?
-
Staffik - to rasa ;) Na imię zwierz ma Buc :) Na pyłki i dym zrobiliśmy odczulanie, natomiast to co było w jedzeniu, wyeliminowaliśmy. A trochę tego było, bo kurczak, wołowina, jajka, nabiał, i owoce cytrusowe. Jest w miarę dobrze, pies drapie się teraz 2-3 razy dziennie; wcześniej potrafił drapać się pół dnia; do tego od dymu i pyłków łzawiły i swędziały oczy. Dla psa z alergią bardzo niewskazane są wszelkie karmy czy "kiełbasy" na których nie można sprawdzić składu, z jakiego konkretnie zwierzaka pochodzi mięso. Do tego w "kiełbasach" bardzo często są resztki wędlin, z których uczulać może saletra stosowana w ich produkcji, do tego konserwanty, jednym słowem trudno powiedzieć co psu się daje i co tam może spowodować alergię; no i nie są to jakościowo za dobre rzeczy, często robione z nieświeżych resztek - lepiej poprosić w mięsnym o świeże okrawki z mięsa (nie wędlin), grzbiety z indyka czy gęsi, wieprzowe przełyki (te tylko gotowane), wołowe serce... To wszystko kosztuje 1-3 złote za kilo, a jest o niebo zdrowsze od "kiełbas" czy jakiejkolwiek gotowej karmy, szczególnie tej tańszej. Dla alergika jeśli już suche czy w ogóle jakiekolwiek gotowe pokarmy, to tylko takie typowo dla alergików, które mają w sobie mięsa i zboża stosunkowo rzadko powodujące alergie - no ale to są karmy drogie. Równie dobrze można psa karmić tylko świeżym jedzeniem, tym co wspomniałam z mięsnego, plus ryż, warzywa, witaminki, jest bardzo zdrowo i tanio, i jeśli pies jest na coś uczulony, łatwo to wyeliminować. U Was winowajcą może być właśnie kurczak, on często psy uczula, ale tak jak pisałam, to może nie być tylko on... Spróbujcie przestawić psa na kilka tygodni tylko na indyka (najtaniej wychodzi z grzbietami i szyjami - nie wolno dawać gotowanych kości, tylko surowe), ryż i jarzyny; nie podawajcie nic poza tym, żadnych smakołyków, i patrzcie, czy będzie poprawa. Jeśli tak, próbujcie potem powoli wprowadzać raz w tygodniu po jednym produkcie i sprawdzajcie czy będzie się po czymś drapać. Jeśli taka dieta eliminacyjna jednak nie zadziała i pies mimo żywienia tylko tym indykiem z ryżem i warzywami będzie się drapał nadal, to pomyślałabym jednak o tych testach, bo dalsze eksperymenty to będzie czysta zgadywanka. My testy robiliśmy w Warszawie; skąd jesteście? Popytam, bo niewiele osób na razie robi testy biorezonansem, ale te które są, raczej się znają, więc może moja wetka będzie mogła Wam kogoś polecić.
-
Idźcie na testy alergiczne, osobiście polecam te biorezonansem- tańsze i bez przykrości dla psa. Odczulać też można. Też mieliśmy problem ze świądem (u staffika), od podobnego wieku co u Twojej suni - pies ma alergię na kilka pokarmów, niektóre pyłki drzew i traw, i dym. Eksperymentowanie z dietą na ślepo to dużo zachodu i może nie dać żadnych efektów, jeżeli pies jest dodatkowo uczulony na coś ze środowiska. Uważajcie ze sterydami i antybiotykami, jeśli psa tylko swędzi a nie ma zmian skórnych - antybiotyk nie pomoże, a steryd tylko na krótko zamaskuje objawy, nie likwidując przyczyny, za to bardzo obciąża organizm psa, szczególnie na dłuższą metę. Czym w ogóle karmicie psa? Jeśli pies drapał się przez pchły, doba to za mało, żeby coś zadziałało, szczególnie jeśli pies jest dodatkowo na ślinę pcheł uczulony.
-
Musicie zwalczyć pchły w otoczeniu, odpchlanie samego zwierzaka nie pomoże... Są w sprzedaży spraye do stosowania w pomieszczeniach (nie na zwierzę), tylko trzeba uważać i czytać etykietki, bo przy wielu małe dzieci i zwierzaki nie powinny znajdować się w pomieszczeniu przez określony czas po oprysku. Co jeszcze - dokładnie odkurzać wszystkie zakamarki, najlepiej codziennie. Do worka odkurzacza można wsadzić obrożę przeciwpchelną (nie ziołową - chemiczną); zabije pchły, które wciągniecie. Pozostaje kwestia strychu - jeśli tam jest główna wylęgarnia pcheł, to możecie w nieskończoność odpchlać mieszkanie, bo jak tylko przestaniecie, one wrócą. Nie zajmie się tym np. administracja budynku, jeśli zgłosicie problem? Ewentualnie nie macie możliwości sami zrobić "oprysku" na strychu, kilka razy oczywiście, co ok. 2 tygodnie, żeby wytępić kolejne tury pcheł? Dodatkowo, czy tam nie ma myszy, szczurów? Bo na czymś te pchły żerują, skoro są ich takie ilości; przydałaby się równoczesna deratyzacja. Z jednej strony cała ta chemia do odpchlania nie jest całkowicie obojętna dla zdrowia, szczególnie stosowana długo i non stop przy małym dziecku - z drugiej problem z pchłami to nie tylko ugryzienia, od pcheł można zarazić się np. tasiemcem, pomijając przenoszenie bakterii przykładowo z myszy i szczurów na Was. Ja bym uderzała gdzieś do góry, żeby zrobiono z tym porządek, bo problem nie leży w Waszym mieszkaniu czy kocie...
-
To już inna bajka ;) Jeśli pies tak reaguje, możesz do drugiego psa po prostu podejść, ukucnąć obok, nawet usiąść, żeby pies widział, że się odprężasz - jednocześnie nie zwracając za bardzo uwagi na tamtego.