-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Czy ten ich układ pokarmowy taki inny... Raczej nie - kwestia raczej taka, że różne gatunki zwierząt są przystosowane fizjologicznie nawet na bardzo już biochemicznym poziomie do tego, na co polują, i ich organizm sam reguluje wchłanianie pewnych pierwiastków z przewodu pokarmowego. Zwierzęta polujące na duże kopytne, czyli jedzące czerwone mięso, są fizjologicznie przystosowane do radzenia sobie z tak dużą ilością niektórych składników w diecie. Psowate nigdy chyba nie żywiły się przede wszystkim tak dużymi zwierzętami - nawet wilki jedzą wszystko co popadnie - czyli myszy, ptactwo, jagody, króliki/zające, a większe zwierzęta to tylko jakiś ułamek ich diety, trochę zresztą sezonowy - a co mówić o pierwszych psach domowych, które zwykle jadły po prostu resztki, tego co jadł człowiek.
-
Bo psu nie chodzi o jedzenie, tylko rozrywkę i zaspokojenie instynktu łowieckiego.
-
[quote name='SKOLMAN_MWS'] Ta karma jest Hipoalergiczna (pozbawiona składników, które mogą wywoływać reakcje alergiczne). Bzdura na kółkach. Zarówno ryż, jak i kukurydza mogą uczulać - i uczulają bardzo często, szczególnie kukurydza. Że producent sobie pisze, że produkt jest "hipoalergiczny" to można sobie wsadzić, bo widziałam już "hypoalergiczne karmy na jagnięcinie" z dodatkiem... tłuszczu z kurczaka, podczas gdy kurczak jest jednym z najczęstszych alergenów w psich alergiach. [quote name='SKOLMAN_MWS']Psy od bardzo dawna nie są drapieżnikami! http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/nauka/psy-kanapowe-ewoluuja-szybciej-niz-drapiezniki,52235,1 I co niby ma z tego wynikać poza tym, że liczne psy fizycznie nie są w stanie polować? To, że pies nie jest w stanie polować samodzielnie nie znaczy, że jego fizjologia zmieniła się do tego stopnia, że jego najodpowiedniejszą dietą będzie weganizm. Gdyby tak było, miałby 4 żołądki i jakieś 5 razy dłuższe jelita niż w tej chwili, plus zupełnie inny typ uzębienia. O ile mi wiadomo, psom ani nie wyrosły jeszcze zęby jak u przeżuwaczy, ani nawet drugi żołądek. Ja do stosowania karm wegańskich przekonam się wtedy, gdy ktoś zaprezentuje mi wyniki badań statystycznych na odpowiednio dużej grupie psów w ciągu minimum 2-3 pokoleń, porównujący stan zdrowia i długość życia psów żywionych w sposób tradycyjny i wegański, z conajmniej równą wartością jednego i drugiego. Takich badań nie ma, cały bełkot o wielkiej zdrowotności wegetarianizmu dla psów jest wielkim teoretycznym założeniem i pobożnym życzeniem gromadki opętańców, bo skutków długofalowych na przestrzeni wielu lat na odpowiednio dużej grupie psów nikt jeszcze nie sprawdził. I nic mnie tak bardzo nie zniechęca do weg(etari)anizmu i samych wegetarian jak właśnie próby zrobienia z psa przeżuwacza, co jest całkowitym brakiem szacunku dla natury i samego zwierzęcia, którym to szacunkiem chyba niesłusznie wegetarianie usiłują się szczycić.
-
[quote name='diabelkowa']Tylko, że ja w rosole poza drobiem mam normalne kości, wiec spokojnie ;) [/QUOTE] Ale nie chodzi o drób i perforację, dużo groźniejsze są zaparcia i czopy kostne po jakichkolwiek gotowanych kościach, szczególnie właśnie nie-drobiowych. Po paru latach podawania takich kości pies może wylądować na stole operacyjnym, zajrzyj na Weterynarię. Jakiekolwiek nie-surowe kości są groźne dla zdrowia psa, szczególnie podawane regularnie. Robiłaś jakieś badania, pod kątem hormonalnym? Czasami po kastracji zdarza się niedoczynność tarczycy, co prawda u samców dużo rzadziej niż u suk, ale może akurat Wam się trafiło? Tylko, że wtedy pies tyje "z powietrza", a u Was z powietrza to raczej nie jest ;) Spróbujcie może karm bezzbożowych? Może ograniczenie wypełniacza coś da? Inna sprawa, że wymagasz czegoś, co zaprzecza prawom fizyki i biologii - takie "jak schudnąć, nadal jedząc za dużo" :evil_lol:
-
Może cię nie pocieszę, ale taki urok życia z psem z lękiem strzału. Moja 12-latka też tak reaguje - co z tego, że po sezonie sylwestrowym, skoro kolejny rzut strzelania mamy w ferie, potem zgroza w wakacje, plus fajerwerki przy weselach i pojedyncze huki - fanaberie idiotów. Co mogę poradzić - spuszczaj psa w jak najdalszej odległości od osiedli czy miejsc, gdzie spodziewasz się strzałów. U nas przynajmniej to działa, przy strzałach z daleka panika jest mniejsza niż przy takich z bardzo bliska, i psa daje się opanować. Pracuj też nad więzią z Tobą, żeby pies miał odruch uciekania do Ciebie, a nie na oślep. Kiedy wystraszy się czegokolwiek, od razu wołaj ją do siebie i sowicie nagradzaj, może wypracujesz nawyk, który w takiej sytuacji uratuje psu życie. W tym roku chyba po raz pierwszy strach na spacerach nie minął po sylwestrze; niby paniki nie ma, ale na każdym spacerze, kiedy już idziemy w stronę domu, pies zaczyna ciągnąć. Nie potwornie, ale wyraźnie - zdecydowanie chce już być w środku, na osiedlu nie czuje się bezpiecznie i to chyba dlatego, że właśnie tam spotkało ją większość huków; w parku czy na łąkach jest dużo spokojniesza. Przykre to, ale chyba lepsze niż np. poważne problemy z agresją.
-
[quote name='mistwalker1006']pies z ADHA i z taka energia ze nie idzie go zmeczyc... wyobraz sobie dwie godziny plywania w jeziorze ( pies plynie ciagnac 8 letnie dziecko na materacu ) po wyjsciu z wody 15 minut drzemki i znowu chce sie bawic, przyniesie Ci cos zeby mu rzucac, albo znowu do wody ciagnie[/QUOTE] Typowy przykład psa o dużym zapale do pracy, silnej więzi z przewodnikiem i potrzebie współpracy ze stadem, która jest nieudolnie "zapychana" próbami zmęczenia fizycznego psa (pływanie, aportowanie), co jedynie polepsza jego kondycję i wręcz pogłębia ADHD, podczas gdy pies psychicznie, intelektualnie nadal jest zaniedbany. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że to nie z psem nic się nie da zrobić, tylko opiekunowie mają problem z postawieniem się w sytuacji psa, zrozumieniem jego potrzeb i zaspokojeniem ich. Gdyby pies miał typowy lęk separacyjny, OE nie pomogłaby tak łatwo i bezproblemowo na szczekanie w samotności. Mój pies też wpada w panikę, kiedy w obcym terenie (poza domem) zostaje na smyczy z kimś znajomym, a ja odchodzę, a w domu zostaje sam bez najmniejszych problemów, nigdy niczego nie zniszczył pod moją nieobecność, nie ujada, po prostu śpi. A ADHD też, ma, oj uwierz :diabloti: Po 10 godzinach niemal nieprzerwanego uganiania się po działce i skakania do komarów, zdrzemnął się na 2 godziny po czym przystąpił do kolejnego szaleju... więc zapał do zabawy po 2 h pływania jakoś nie powala mnie na kolana ;) Grunt, żeby wypracować u psa "wyłącznik" - jest pora na zabawę, ruch, pracę, jest pora na spanie, i psy bardzo aktywne, które mają to wypracowane, często zachowują się o niebo lepiej, również same w domu, niż psy o mniejszym temperamencie, których nikt nie nauczył, kiedy mają skończyć szajbę i się wyciszyć. Może jednak wyślij mi historię psa na PW, bo jakoś nie przekonują mnie te wszystkie "nie da się" - nie da się zmęczyć, nie da się nauczyć zostawania... Aż jestem ciekawa, co to za straszny przypadek, że taki niereformowalny :razz:
-
A ja bym zrobiła inaczej - sama podeszła do obiektu strachu, dotknęła, pobawiła się, zawołała swojego strachulca, mówiła wesołym tonem, chwaliła oba psy - oczywiście na bezpiecznym terenie, przy znanym mi drugim psie. Z jednej strony ciućkanie wystraszonego psa i ucieczka z nim na rękach nie jest najlepszym wyjściem; z drugiej stanie jak słup soli i udawanie, że nie znamy naszego psa raczej nie pomoże ani w przełamaniu strachu, ani w zdobyciu zaufania naszego zwierzaka. Kiedy mój pies się czegoś wystraszy i wraca do mnie (czyli ja jestem jego ostoją, ufa że go ochronię, ma ze mną więź) owszem, chwalę go i ciućkam, że szuka pomocy u mnie - a potem razem idziemy do obiektu przerażenia i w miłej atmosferze przekonujemy się, że to nic strasznego. Psa do niczego nie zmuszam, we własnym tempie pozwalam mu nauczyć się przez obserwację, że to straszne coś mnie nie zjadło, to może i on obejrzy z bliska i dotknie.
-
[quote name='auron']Zastanówmy się nad tym co my jemy,i czy to co jemy jest tak zdrowe?????[/QUOTE] Ja odżywiam się różnie. Mam dłuższe fazy odżywiania mega zdrowego poprzeplatane krótszymi i dłuższymi okresami jedzenia paskudztwa. Mój żołądek, moje ciało, za błędy zapłacę ja. Z psem sytuacja jest zgoła inna. Jego zdrowie pod względem tego czym skutkuje odżywianie jest w 100% uzależnione od tego co ja mu daję. On nie ma innej alternatywy, wyboru w tej kwestii, nie może się ze mną nie zgodzić. Za moje błędy i wygodnictwo zapłaci on... Więc dla mnie to żaden argument ;) [quote name='olga7']Sklad wędlin /szynki,kielbasy,parowki,itd./ i zawarte w nich środki smakowe,zapachowe,barwiące oraz utrwalające kolor oraz świeżość wędlin szkodzą żolądkom i zdrowiu psów oraz kotów.[/QUOTE] Dodajmy do tego uczulenia na saletrę. [quote name='evel'] Sucha karma ma niewiele wspólnego ze "ściąganiem kamienia nazębnego" - przykładem może być moja suka, ale także na pewno wiele, wiele innych psów z tego forum. Do tego stosuje się gryzaki albo... BARFa ;-)[/QUOTE] Z moich obserwacji na przestrzeni lat wynika, że na to działa tylko BARF ;) [quote name='Felka z Bagien']W tej kwestii nie będę polemizoważ, zgadzam się z tobą.Jest jednak typ suchej karmy(Hill's i Rc)który ma zapobiegać osadzaniu się kamienia nazebnego,są to bardzo duże kawałki, których nie można rozmaczać.[/QUOTE] A tak, tak, mieliśmy, pies jadł prawie rok. W tym czasie osad nadal się osadzał, może minimalnie wolniej, kamień też się robił, a wet ostrzegał o nieuchronnej konieczności usuwania kamienia w narkozie, bo osad można by i samemu zdrapać, ale mój pies ma już i kamień który bez tego zabiegu nijak nie pójdzie. Przestawiłam psa na BARF, zęby dosłownie po kilku tygodniach zrobiły się idealnie białe i czyste, i to u bodaj 8-letniego psa. Były ładniejsze, niż kiedy miał 3 czy 5 lat. Wet nie chciał uwierzyć, że pies nie miał usuwanego kamienia. [quote name='Felka z Bagien']No właśnie, zgadzam się z tobą w 100%.A jeśli chodzi o BARF- tylko trochę o tym czytałam,czy widziałaś zęby psów po kilku latach karmienia samymi kośćmi?Są starte, bardzo starte.[/QUOTE] O mamo :evil_lol: Jak aparat pozwoli, wstawię zdjęcie uzębienia mojego 12-letniego psa po 3 latach niemal codziennego jedzenia kości. Lekko nadszczerbiony jeden kieł i brak jednego siekacza na dole, ale to było jeszcze przed barfem, pewnie po brutalniejszej zabawie kijem. Poza tym zęby w komplecie, czyste, jak u psa o połowę młodszego. A ryzyko jest przy każdym rodzaju karmienia. Na setki psów karmionych barfem, z których właścicielami miałam kontakt, nie znam ŻADNEGO przypadku zadławienia czy przebicia przewodu pokarmowego, przy zachowaniu zasad żywienia psa kośćmi surowymi, bo tylko to jest barf. Ile za to możnaby wymienić przypadków śmiertelnego skrętu żołądka po suchej karmie u psów dużych ras? Pewnie setki, tysiące. Ryzyko jest zawsze, każdy rodzaj karmienia ma jakieś wady. [quote name='Felka z Bagien']No i na mój rozum, nie każda rasa nadaje się na dietę Barf.Porównaj Amstaff i York.[/QUOTE]''' Polecam wątek BARF in (e)motion, boskie foty yorków z większymi od nich wieprzowymi ogonami i innych ozdóbek, które nagle jak się okazało mają ząbki i instynkt drapieżnika ;) Nawet chińskie grzywacze z brakami w uzębieniu nadzwyczaj dobrze sobie radzą. Oczywiście amstaff i york to nie to samo, ale tu trzeba po prostu dobrać odpowiednio kości do diety. Nikt nie oczekuje, że york sam rozdrobni i zje wołową kość udową; rodzaj kości mięsnych dobiera się do rozmiarów psa i w związku z tym rozmiarów (a zarazem twardości kości) zwierząt, które byłby w stanie sam "upolować" i zjeść.
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Martens replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
Nie mogłam się od piątku bodaj doczekać, kiedy wejdę na ten wątek ;) Ktoś proponował sensowne zmiany w Ustawie. To ja zaproponuję - takie które podziałają i na dobro psów, i na dobro ludzi i ich bezpieczeństwo: - całkowity zakaz hodowli wybranych ras tzw. agresywnych poza zarejestrowanymi hodowlami przeprowadzającymi obowiązkowe testy psychiczne - czyli chcesz rozmnażać rasy "niebezpieczne", musisz mieć papiery organizacji kynologicznej, wystawiać psy (czego nie da się zrobić z psami bardzo agresywnymi), być pod kontrolą; - obowiązkowe testy psychiczne właścicieli i podstawowe wyszkolenie z egzaminem dla wszystkich psów ras obronnych, stróżujących, potencjalnie agresywnych, a jeszcze lepiej wszystkich powyżej określonych rozmiarów, które realnie są w stanie zrobić człowiekowi większą krzywdę, niezależnie od tego czy to miły amstaff czy agresywny labrador z pseudo; - znaczne podniesienie kar, najlepiej pieniężnych, przy wypadkach z udziałem psów, pogryzieniach, niedopilnowaniu - przy "recydywie" nakaz kastracji psa tudzież odebranie go. I sądziłam, że Ustawa przygotowywana przez miłośników zwierząt będzie dążyła w tym kierunku, a nie bawiła się w nieskuteczne i przestarzałe pomysły zakazywania hodowli psów za ich rasę :roll: Widzę jednak, że Ciemnogród mamy w społeczeństwie, Ciemnogród w Sejmie, i moja największa zgroza i rozczarowanie, Ciemnogród wśród świadomych zdawałoby się miłośników psów. Ustawa nie przejdzie, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, ale jestem bardzo rozczarowana postawą "miłośników zwierząt", którzy nagle zaprezentowali poziom moich niektórych sąsiadek - namiętnych czytelniczek Faktu i SE. Wypowiedź pana Lindeberga mogę skomentować tylko tak - hodowcy "ras agresywnych" na pewno zadowoleni nie będą, za to rozmnażacze produkujący psy ras "agresywnych" bez papierów powinni temu panu wysłać list pochwalny za usunięcie im z drogi konkurencji w postaci legalnych hodowli. Po wprowadzeniu zakazu pseudohodowle będą rosły w piórka, ceny "ras agresywnych" z podziemia osiągną niebotyczne ceny i coraz więcej marginesu się tym zainteresuje skuszonych łatwym zarobkiem, i w skrócie będzie jak z marihuaną - niby nie wolno, a kto chce, to w najmniejszej wiosce kupi, masa ludzi się na tym dorabia, etc. tylko z psami będzie gorzej, bo że marycha to marycha, widać, słychać i czuć, a kto udowodni rozmnażaczowi, że jego psy to zakazana rasa, a nie miksy doga z labradorem? Będą wysyłać wszystkie psy na testy DNA? Nie wiem, w jakim świecie żyje pan Lindeberg, ale chyba nogi to już dawno oderwały mu się od ziemi, jeśli wierzy, że taki zakaz poprawiłby sytuację zwierząt (i ludzi) w Polsce. -
Też się obawiam, że i kastracja tu nie pomoże, bo pierwszy lepszy dudek nie będzie tego sprawdzał, a jak się dopiero potem okaże, jak już psa zakoszą, to wiadomo co z nim zrobią, żeby się kradzież nie wydała :(
-
Pies wyje w niebogłosy zostając sam w domu. Co robić???
Martens replied to BUB's topic in Szczekanie
Też mam wrażenie, że głową muru nie przebiję, ale piszę i dla potomności, która pewnie tu kiedyś wejdzie - żeby znalazła i inny pogląd na temat lęku separacyjnego niż walenie psa obrożą elektryczną za jego objawy. -
U mnie odwrotnie, psy bardziej "śmierdzą" właśnie na karmie ;) Szczególnie wyziew z pyska zrobił się powalający...
-
Pies wyje w niebogłosy zostając sam w domu. Co robić???
Martens replied to BUB's topic in Szczekanie
[quote name='mistwalker1006']dlaczego farmaceutyczne bylo by lepsze?? pies ma chodzic otlumaniony nacpany caly czas? to lepsze? z tym sie osobiscie nie zgodze. Pies nie jest zastraszony OE ,pies jest zestresowany zostawaniem sam w domu...[/QUOTE] To wyobraź sobie, jak musi go stresować obroża elektryczna, jak musi się jej bać, skoro powstrzymuje go ona przed szczekaniem mimo lęku separacyjnego, który jest jednym z najsilniejszych lęków spotykanych u psów. Pies może i nie szczeka, ale jak bał się zostawać sam, tak boi się nadal. Dodatkowo boi się, że dostanie prądem, jak zacznie wołać stado. Wiesz co to jest? Czyste znęcanie się nad zwierzęciem. Jeśli tego nie pojmujesz, to chyba nie masz za grosz empatii albo nie wiesz czym jest lęk separacyjny. Środki farmakologiczne, przeciwlękowe niekoniecznie powodują otumanienie i naćpanie. Działają podobnie jak środki stosowane przy nerwicach lękowych czy depresji u ludzi. Poprawiają nastrój, zmniejszają lęki. Zmniejszyłyby cierpienie, lęk, stres tego psa. No ale właścicielka woli się nad nim znęcać, bo przecież podanie psu tabletki przed wyjściem jest niemoralne - bardziej niż zostawianie go na x godzin w potwornym stresie i strachu, i poprawianie tego jeszcze kopaniem prądem. -
Pies wyje w niebogłosy zostając sam w domu. Co robić???
Martens replied to BUB's topic in Szczekanie
[quote name='mistwalker1006']dlaczego nie dziala?? jezeli pies nie szczeka, nie ma problemow z sasiadami , nikt nie przychodzi i donosi do zarzadu budynku na psa wiec chyba dziala[/QUOTE] A co można napisać o sytuacji, kiedy pies jak sam stwierdziłeś ma lęk separacyjny i co jest z nim robione? Objawy lęku są tłamszone przez silny bodziec awersyjny z obroży elektrycznej... Jeśli dla Ciebie całe rozwiązanie problemu z psem z chorobą sierocą to zmuszenie go przez bolesne karcenie do siedzenia cicho, żeby sąsiedzi nie fikali, to po prostu brak mi słów. Równie dobrze można w ten sposób rozwiązywać inne problemy - jak pies się boi odkurzacza to z kopa mu ze 3 razy, i będzie się bał buta, a nie odkurzaczy. Też metoda, też skuteczna, nie? :razz: I jak masz problem z tym, że ktoś komentuje sytuacje, których rzekomo nie zna, to po jakiego grzyba zamieszczasz je na forum - które notabene jest właśnie po to, żeby komentować. -
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Martens replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='mondralala'] [FONT=Arial]Nie wierzę, że jakikolwiek przepis zmieni mentalność społeczną, która jaka jest – każdy widzi, nie będę się o niej rozpisywać.[/FONT] [SIZE=2][FONT=Arial]Zakaz hodowli takich ras już istnieje w wielu krajach (Holandia, Anglia, kraje skandynawskie) – zwłaszcza pit bulli. [/FONT][/SIZE] [/QUOTE] To po co to wszystko? Po co w ogóle silić się na kolejne martwe przepisy, skoro mentalność i tak się nie zmieni, a co za tym idzie los zwierząt? Kraje które wymieniłaś mają też liczne przepisy, którymi chwalić się nie ma co. Popierasz ich przepisy mówiące o usypianiu zdrowego psa na życzenie? Albo usypianiu psów po które właściciel nie zgłosił się w ciągu 10 czy 14 dni? Jak u nas będą chcieli coś takiego wprowadzić, to przytakniesz, jak ktoś Ci powie "bo w skandynawii tak jest"? [quote name='mondralala'][FONT=Arial]Nie chcę walczyć z degeneratami kupującymi bojowe psy. Skąd to wziąłeś/aś? Taki cel, to utopia.[/FONT][/QUOTE] Więc chcesz walczyć z ludźmi, którzy degeneratami nie są i mają te psy jako towarzyszy i członków rodziny? Bo że polskie przepisy nie są w stanie dotknąć degeneratów ani wszystkich właścicieli psów w ogóle to już sama stwierdziłaś tutaj: [quote name='mondralala'][FONT=Arial]Prawo już ograniczyło możliwości hodowli i utrzymywania takich psów: (cytat z obowiązującej ustawy)[/FONT] [FONT=Arial]„[/FONT][FONT=Times New Roman]Art. 10.[/FONT] [FONT=TimesNewRomanPSMT][FONT=Arial][FONT=Times New Roman]1. Prowadzenie hodowli lub utrzymywanie psa rasy uznawanej za agresywną wymaga zezwolenia wydanego przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na planowane miejsce prowadzenia hodowli lub utrzymywania psa na wniosek osoby zamierzającej prowadzić taką hodowlę lub utrzymywać takiego psa[/FONT].[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman]2. Zezwolenia, o którym mowa w ust. 1, nie wydaje się, a wydane cofa się, jeżeli pies będzie lub jest utrzymywany w warunkach i w sposób, które stanowią zagrożenie dla ludzi lub zwierząt[/FONT][FONT=Arial][SIZE=3].”[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]I co? I pstro. Kto tych zapisów przestrzega? No, i nie dotyczy mieszańców. Sądzisz, że zmiana przepisów zmieni praktykę? Dziecko wie, że nie. Dla niewielkiej grupy wypieszczonych bojowców nie postawiłabym na drugiej szali bólu, strachu i cierpień tych pozostałych.[/SIZE][/FONT] [/QUOTE] Może więc po prostu trzeba udoskonalić i zaostrzyć ten przepis który już jest i przede wszystkim [U]zacząć go egzekwować.[/U] W tej chwili jest to martwe prawo, dotyczące promila społeczeństwa - a psy gryzą codziennie: kundle, owczarki, jamniki, nie tylko "tak zwane" rasy agresywne. Skoro nie wierzysz w egzekwowanie nawet takich prostych ograniczeń, to czemu z zakazem hodowli danej rasy miałoby być inaczej? I jak to pomoże zwierzętom, skoro zlikwidowane zostaną legalne zarejestrowane hodowle, a z psami bez papierów, trzymanymi przez nieodpowiedzialnych ludzi nikt nic nie zrobi? Kto będzie chciał, ten będzie miał, rozmnażał i sprzedawał na lewo. Tak samo jak z trawką. Niby nielegalna, a jest wszędzie, w każdej najmniejszej miejscowości. Więc dlaczego krzywdzić ludzi którzy tego nie robią, za to chcą mieć tego amstaffa czy inną rasę, którą uważają za najwspanialszą na świecie? Żeby tacy ludzie jak Ty mieli czyste sumienie, że "cośtam zrobili, bo tak robią na zachodzie", za to główny problem pozostanie nietknięty, bo sami nie wierzycie w jego rozwiązanie? -
[quote name='Martens']A my chyba na razie rezygnujemy z barfu :( Barył musi być na diecie wątrobowej i jest meksyk kiedy ona dostaje bobki, a mały świeże; za to mały aż się trzęsie do suchego... Widać dla niektórych psów smaczniejsze nie świeże, a po prostu to czego się nie je na co dzień :p Ale na wątku będziemy ;)[/QUOTE] A my wracamy chyba do barfu, przynajmniej częściowo. Od grudnia Barył była na Trovecie dla wątrobowców i mimo, że karma weterynaryjna, w cholerę droga, widzę zmiany na gorsze. Zaczęła się częściej drapać. Na zębach zaczął odkładać się osad. Pogorszyła się sierść - może nie dramatycznie, ale widocznie. Dramat za to jest ze śmieciami na spacerach - meksyk dosłownie... Z powodu problemów wątrobowych nie możemy wrócić do barfu w czystej postaci - wszelkie kości nie są wskazane jako podstawa pożywienia przy chorobach wątroby - pewnie będziemy podawać tylko szyjkę z indyka 1-2 razy w tygodniu do czyszczenia zębów. Poza tym - miękkie mięso + warzywa i owoce, i dodatki wapniowe w małych ilościach (pewnie Can Vit, chyba że znajdziemy coś ciekawszego), trochę odchudzony nabiał, który zawsze uwielbiała i jej służył. Raz na jakiś czas jakieś chude czerwone mięso. Może uda się obyć w ogóle bez karmy. Z młodym sprawa jest bardziej skomplikowana... Od stycznia jest na karmach dla alergików - na testach wyszła alergia na kurczaka, wołowinę, jajka, wszelki nabiał i owoce cytrusowe. Totalny brak jajek i nabiału trochę komplikuje nam sprawę z układaniem jadłospisu. U niego pewnie pozostanie system kombinowany, rano trochę karmy na przegryzkę, wieczorem na zmianę, mięsne kości z indyka, czasem wieprzowe, albo podroby z warzywami, plus dodatki wapniowe. U niego też widzę zmiany na minus, mimo że karmy dostawał przez te 2 miesiące z najwyższej półki - powyżej 200 zł za 12-13 kg. Mimo że ma dopiero półtora roku, nagle zaczął mu się odkładać kamień na zębach :razz: Sierść przestała błyszczeć, pojawił się łupież... Najgorzej z umięśnieniem - na barfie był szczuplutki ale wyżyłowany, czyste mięśnie, piękna rzeźba. Teraz zrobił się taki matowy nabity kloc. Pewnie za parę lat zacząłby przypominać bardziej buldoga niż ttb. Tak więc po 2 miesiącach testów z suchymi karmami, wracamy przynajmniej częściowo do świeżego ;)
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Martens replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
Ręce, uszy, cycki, liście opadają. Zastanawiam się czy w ogóle jestem na dogomanii, czy wśród moich niektórych sąsiadek plotkar, które wiedzę kynologiczną opierają na artykułach w Fakcie. Żenujące. Cóż, niech zakarzą. "Ras agresywnych" :evil_lol: Ciekawe jakie kolejne rasy pójdą wtedy na tapetę bandziorów, bo proceder posiadania groźnych psów nie jest wynikiem istnienia jakiejś rasy tylko oczekiwań pewnych grup społecznych. Nie będzie amstaffów, do pseudo pójdą bullmastiffy. Zabronią bullmastiffów, pójdą jakieś owczarki. Eksterminacja ras likwiduje tylko na krótki czas skutki ludzkiej głupoty i sadystycznych skłonności - przyczyny zostają nietknięte i sytuacja będzie powracać w coraz wymyślniejszych odsłonach. Jak zabraknie agresywnych ras, margines zacznie sobie "hodować" labradory selekcjonowane pod kątem agresji. Bo dopóki będzie zabraniać się ras, a nie kontrolować samych właścicieli psów, problem nie zniknie. Ucierpią tylko poszczególne rasy i... odpowiedzialni miłośnicy. Naprawdę jestem w szoku, że takie światłe, obeznane w psich tematach osoby tego nie rozumieją :shake: -
Ten pies jest kompletnie zafiksowany na punkcie tego, że jego otoczenie jest dla niego zagrożeniem. Nie widzę w jego zachowaniu niczego, co byłoby efektem jakichś wielce buzujących hormonów, tylko wyłącznie błędy wychowawcze i maksymalny stres. I tak jak karjo2 uważam, że z zabiegiem należy poczekać do momentu, kiedy pies minimalnie odzyska zaufanie do otoczenia i nabierze z nim jakichś pozytywnych kontaktów. W tej chwili jakikolwiek przykry zabieg i rekonwalescencja mogą jeszcze pogorszyć sprawę. Agresję psa WYWOŁANO. Niekonsekwentnym postępowaniem domowników, celowym drażnieniem, klapsami, czy potem o zgrozo łapaniem za pysk i przyciskaniem do ziemi (bo skoro nie działa to ktoś to sprawdzał...). Dopóki takie zachowania będą trwać, jakakolwiek praca z psem i liczenie na poprawę nie ma sensu - nastąpi co najwyżej eskalacja agresji. Z Waszej winy. Poczytaj inne wątki w tym dziale, tam jest sporo wskazówek, jak pracować z psem, żeby odzyskał do nas zaufanie, pozytywnymi metodami - jednocześnie nie wchodząc w konfrontacje przy agresji i będąc konsekwentnym. Co do propozycji sprzedaży agresywnego, rozpuszczonego kundelka za 700 złotych... Nie uśmiałam się tak od dobrego miesiąca :evil_lol: Na dogomanii i w Polsce w ogóle jest multum problematycznych agresywnych psów, pięknych, rasowych, które czekają na dom i opiekę profesjonalisty za darmo, a nie za śmieszne ceny wydumane chyba z kosmosu - i chętnych jakoś nie ma, bo profesjonalna praca z psem i tak kosztuje, a owi szkoleniowcy własnych psów mają dość i zwykle są to rasowe zwierzęta przygotowywane do zawodów, a nie rozpuszczone przez czyjąś głupotę kundelki kupione za cenę rasowego szczeniaka.
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Martens replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='mondralala'][FONT=Arial][SIZE=2]Zakaz hodowli ras i ich mieszanek psów uznanych za agresywne uważam za sensowny i konieczny i to nie dla dobra ludzi, a dla dobra tych zwierząt.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Mało widuję takich psów z opiekunami odpowiedzialnymi. Najczęściej ciągnie takiego niewysoki, zakompleksiony koleś, któremu pies, uznawany powszechnie za agresywnego, ma dodać pewności siebie i wartości w grupie kumpli. To, że do prowadzenia takiego psa zupełnie się nie nadaje, nie umie (i nie chce mu się) poprawnie z nim pracować lub nawet stawia go do nielegalnych (bo legalnych nie ma, przecież) walk nie jest przeszkodą w nabyciu psa.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Pit bulle, amstafy i ich mieszańce robią furorę wśród takich poparańców. Niestety, traktowane są przez nich okrutnie, bo to pies nie trzymany dla towarzystwa ale do podniesienia ego. W Polsce (ale i w wielu innych krajach, np USA) pit bulle, amstafy i mieszańce z tymi rasami są psami, które dotknęła swoista moda, a które spotyka najwięcej okrucieństwa ze strony „opiekunów”. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Okrucieństwa wobec zwierząt jest w naszym kraju ogrom, ale to właśnie te biedaki padają jego ofiarami w domowych zaciszach najczęściej, bowiem „opiekunowie” sami przeświadczeni o ich agresji, na wszelki wypadek pokazują im kto rządzi, uciekając się do wyszukanych metod wymuszania posłuchu. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Prawdziwi miłośnicy tych ras powinni sami orędować za takim zakazem, właśnie kierując się miłością i współczuciem dla tych psów.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Co z tego, że będą koncesjonowane hodowle, jeśli kupić psa może każdy, nawet psychol?[/SIZE][/FONT][/QUOTE] No to proszę bardzo, niech prawo ograniczy możliwości nabywania takich psów poprzez wydawanie zezwoleń - ale nie fikcyjnych, tylko poprzedzonych odpowiednimi testami psychologicznymi i z wiedzy na temat kynologii. Popularność pewnych ras momentalnie spadnie, tak samo zresztą ich populacja i pozostaną one w rękach pasjonatów, dla których wychowywanie zwierząt na agresorów i podnoszenie sobie ego nie jest priorytetem. Współczuję towarzystwa tudzież kręgów w jakich się obracasz, bo wszyscy poza jednym wyjątkiem znani mi osobiście właściciele rodowodowych TTB to ludzie na poziomie, dla których te zwierzaki są członkami rodziny i ostatni cel w jakim by je trzymali to straszenie sąsiadów. A degeneraci kupujący psy bez papierów to inna bajka i nie rozumiem, dlaczego do walki z nimi za konieczne uważasz wyniszczenie całej rasy i skrzywdzenie normalnych ludzi, którzy ją kochają i hodują. Widziałaś na pewno w jakich warunkach trzymane są w pseudohodowlach yorki czy podobne pieski pokojowe. Kupowane są z powodu mody przez bezmyślne lale-tipsiary czy jako maskotka dla dziecka, i ich los bywa niewiele lepszy niż pseudoamstaffów w blokowiskach. Postuluję więc zakazać hodowli yorków, dla dobra tych biednych piesków traktowanych jak świnki morskie, a nie jak psy. Skoro część ludzi je nabywających to idioci, to jazda, zniszczmy całą rasę, pokrzywdźmy ich normalnych właścicieli... Czemu nie :roll: Mondra Lalo :razz: robisz dokładnie to samo co ludzie krzyczący że wszyscy psiarze to brudasy i won z takimi z miasta - wrzucasz wszystkich do jednego wora. -
[quote name='karjo2'] Swoja droga szczenie wie, co wybiera...[/QUOTE] Ano właśnie. A przecież w dietetyce nie tylko zwierzęcej oczywistością jest, że zalecane jest spożywanie produktów jak najmniej przetworzonych, bo przetwarzanie, pomijając już denaturację białek, przede wszystkim niszczy witaminy i mniej trwałe składniki pokarmowe. Karmy są witaminizowane sztucznie, a to już niestety nie to samo co witaminy naturalnego pochodzenia, bo syntetyki są pozbawione kompleksów ułatwiających ich wchłanianie, które towarzyszą naturalnym witaminom w świeżych produktach. Pomijając konserwowanie - owszem, w kurczaku jest chemia, ale w karmie mamy nie tylko chemię z kurczaka, ale i tą, która pozwala na przechowywanie produktu z duża zawartością mięsa w temperaturze pokojowej, bez szczelnego opakowania, przez długie miesiące, czy wręcz lata... Już samo to daje do myślenia, co musi być w środku, skoro taka karma, pozostawiana na miesiące nawet w wilgotnym miejscu potrafi nawet nie spleśnieć :razz: Podpowiem - tak szeroko polecany Royal zawiera konserwanty BHA i BHT, których Unia Europejska zakazała do stosowania w pokarmach dla ludzi, bo są rakotwórcze. Pieskom życzymy smacznego... :roll: Szkoda, że ludziom świadomość pewnych rzeczy wchodzi tak opornie - mam wrażenie, że powoduje to między innymi wygoda. Niestety uświadomienie pewnych rzeczy będzie się wiązało z wyrzutami sumienia i być może końcem ery, w której cały wysiłek żywienia psa to 10 sekund poświęcone na wsypanie miarki bobków do miski - a to się wielu ludziom nie uśmiecha :p Żeby jako tako zbilansować psu posiłek nie trzeba mieć doktoratu z dietetyki, a żadna, nawet najdroższa karma, nigdy nie dorówna jakością i wartością odżywczą posiłkowi ze świeżych produktów. Gdyby było inaczej, można by było zbić miliardy na idealnej, odżywczej, zdrowej suchej karmie dla ludzi - a jakoś nikt nawet nie wpadł na taki pomysł poza sytuacjami typu podróże w kosmos...
-
[quote name='Marta191991']Myślę że weterynarze w tej kwestii wiedzą lepiej, poza tym nie karmię psa żadną karmą typu Pedigree czy Chappi - która dla psa nie jest zdrowa. Z mojego doświadczenia i porównywania psów które jadły karmę suchą a psów które jadły gotowane jedzenie, zdecydowanie psy którym podawana jest/była karma sucha, mają zdrowsze zęby. P.S SKOLMAN_coś tam jeśli nie jesteś weterynarzem, to te uwagi są raczej nie na miejscu. Ale niestety na tym forum jest mnóstwo użytkowników którzy zamiast pomóc, wolą kogoś obrażać i odrazu krytykować, a Ty jesteś jednym z nich. Jeżeli nie chcesz pomóc a tylko krytykować nie odpowiadaj na moje posty.[/QUOTE] Weterynarze wiedzą oczywiście lepiej, bo ich wiedza na studiach w zakresie żywienia zwierząt ogranicza się na ogół do prelekcji organizowanych przez... producentów karm :evil_lol: Poza nielicznymi pasjonatami, mają zazwyczaj niewiele naprawdę rzetelnych informacji w tym temacie. I co ciekawe polecają oni karmy, które sami dystrybuują i mają z tego zarobek. Osobiście polecałabym w tej kwestii opierać się bardziej na opinii doświadczonych hodowców i zootechników zajmujących się między innymi analizami składu owych karm czy ustalaniem norm - bo nie są od tego lekarze weterynarii, wbrew pozorom. Co do czystości zębów. Najzdrowsze, najczystsze zęby (z moich obserwacji na przestrzeni lat) mają psy żywione BARFem lub otrzymujące regularnie surowe kości. Specjalistyczna karma Royal Canin Vet Size Mature z polifosforanem sodu rzekomo mającym ograniczać odkładanie kamienia, nie dała nawet w połowie tak dobrych efektów jak sposób wymyślony przez naturę - nie mówiąc już o zwykłych karmach, pozbawionych "bajerów" w tym kierunku. A myślenie, że tylko suche przetworzone bobki robione, nie oszukujmy się, z odpadków, to jakaś cudowna witaminka i idealne zbilansowanie (swoją drogą wynalazek ostatnich kilkudziesięciu lat, dziw ze psy wcześniej dożywały 18 lat bez tego zbilansowania co do grama) pożywienie świadczy niestety o bardzo małej wiedzy na temat zarówno potrzeb żywieniowych psów, jak i składu samych karm. P.S. Żeby nie było, że jestem jakimś Filipem z konopii w temacie - studiuję zootechnikę i przygotowuję się do pracy inżynierskiej z dziedziny żywienia psów, i ten temat jest jednym z najbardziej interesujących mnie w dziedzinie kynologii.
-
U mnie tak nie było. A nie ma podwyższonej temperatury? Picie dużych ilości wody może być też objawem bólu.
-
Ja też od x czasu mam lęki, że ktoś mi psa ukradnie do "rozpłodu", bo niestety za bardzo się podoba różnym typom z marginesu...
-
Pies wyje w niebogłosy zostając sam w domu. Co robić???
Martens replied to BUB's topic in Szczekanie
Działa? Pies jest zastraszony, przyczyna wycia nie została "wyleczona", pies prawdopodobnie nadal odczuwa potworny stres i lęk; pytanie kiedy i na co zostanie on przekierowany i kto lub co na tym ucierpi. Milion razy bardziej humanitarne byłoby wyciszenie go farmakologicznie, no ale różni ludzie różne mają pojęcie humanitaryzmu. Smutne. -
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Martens replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='xxxx52']ja tych przepisow nie ustalalam ,te przepisy obowiazuja juz okolo 10 lat.zaostrzenia zaczely sie w Holandi.Niestety ludzie tam mieszkajacy czesto omijali przepisy wiec podjeli holendrzy bardzo radykalne ciecie ,usypiajac wszystkie psy z pierwszej lisyt i ich mieszance.Osoby ktore zarzadzily usypianie musialy odpowiadc przed sadem. W NRW ostatnio to rotek pogryzl i 2 dobermyny (to wyczytalam) Tak dla informacji moj brat mial 3 biale bullterriery .jeden z nich podkopal sie pod plotem i pogryzl dziewczynce twarz.dziewczynce wracajacej ze szkoly. Pozniej sasiad rzucil trutke i jeden zmarl w cierpieniach.Tak zal mnie tych psow ,ciagle przesladowanych ,meczonych ,katowanych ,zakowanych lancuchami do bud ,siedzacych w malutkich kojcach . Jest to rasa najbardziej znienawidzona przez ludzi.Dlatego uwazam ,ze lepiej ,zeby ta rasa smiercia naturalna wymarla dla ich dobra, bez mordowania ,usypiana,podczas walk,bita ,poniewierana ,w schroniskach psy siedzoce w pojedynke w klatkch do konca swej psiej smierci. Martens-poniwaz tych psow jest jak na lekarstwo ,przepisy sa takie jak powyzej dlatego jest taka statystyka ,a nie inna. Poprostu tych psow nikt nie chce,jeszcze w bylych DDR sa ,ale u nas prawie nie widac na ulicach tak samo nikt nie chce rotkow,dobermanow jest bardzo malo ,kaukazow tak samo.[/QUOTE] Nie ustalałaś, ale popierasz i mnie to przeraża. Czemu w ogóle mają służyć argumenty w Twoim poście? Rottweiler pogryzł, bullterrier pogryzł. U mnie masa owczarków pogryzła, pogryzł jamnik, po małym kundelku mój znajomy ma blizny po kilkunastu latach. Wyeliminować owczarki, kundelki, jamniki? Skoro nikt tych psów nie chce, to skąd protesty? Bo nie wierzę, że protestują tylko bandyci i mafiozi. U mnie na osiedlu pewnie połowa mieszkańców nie chce żadnych psów w blokach - i co, zarządzić, żeby psy w ogóle wyginęły? xxxx52, przy Twojej wręcz obsesyjnej trosce o dobro psów w ogóle, taka postawa i brak wiedzy są po prostu... smutne.