-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
A czym był żywiony, kiedy miał takie problemy?
-
Bo dla mnie w ogóle stosowanie jakiejś dziwacznej karmy przy chorobach serca zalatuje paranoją. No ok, mało sodu przy podwyższonym ciśnieniu, słabym krążeniu - no ale co poza tym? Schorzenia przewodu pokarmowego, metaboliczne, alergie pokarmowe - ok, dieta jest tam bardzo ważna, ale choroby serca? No ale jaka kasa dla koncernu :diabloti:
-
[quote name='Iza271089']A co myślicie o książće "Zapomniany język psów"? Zamierzam kupić i nie wiem czy warto ;p[/QUOTE] Strata czasu i pieniędzy. Chyba że szukasz lekkiej beletrystyki pachnącej fantastyką, a gdzieniegdzie wręcz paranoją, ot tak do zaśnięcia do poduszki :evil_lol:
-
[quote name='Ginna']czytam i nie wiem o co wam chodzi. co takiego zlego jest w weganskiej suchej karmie? jak was nie stac na zdrowa karme to mozcie kupowac firmowa z lidla -2kg kosztuje 6pln. :)[/QUOTE] O matulu. Naprawdę czasami ręce mi opadają. W samej karmie nic. Poleciłabym dla psów uczulonych na białko zwierzęce nie reagujących na odczulanie i nic więcej. No, ewentualnie dla wegan gatunku ludzkiego, którzy nie mają czasu gotować sobie obiadów :evil_lol: I skąd argument o pieniądzach? Osobiście kupuję karmy droższe niż te wegańskie wynalazki, podobnie pewnie większość piszących tu osób. Z racji swoich studiów i zainteresowań zapoznawałam się dość dobrze z anatomią przewodu pokarmowego jak i fizjologią u przeżuwaczy, typowych roślinożerców, jak i wszystkożerców, i oczywiście drapieżników, do których zalicza się pies. Jest masa różnic. Twierdzenie że pies i człowiek są wszystkożercami i mogą jeść identycznie (co za tym by szło mają identyczne przewody pokarmowe) jest wierutną bzdurą. Kiedy entuzjaści wegańskiego żywienia psów próbują wmówić mi takie dyrdymały, dla mnie świadczy to tylko o ich braku wiedzy i/albo wypraniu mózgu przez wege-propagandę, i ostatnie co podpowiada mi rozsądek to wiara w słowa takich ludzi, czego by one nie dotyczyły. Mam wrażenie, że wegetarianie powiedzą wszystko, z kłamstwami włącznie - byle tylko wcisnąć komuś swoją ideologię i obrzydzić jedzenie mięsa. Pies może być zdolny do przyswajania pokarmu roślinnego w większym stopniu niż np. niedźwiedź polarny, ale pomiędzy jego anatomią i fizjologią, a anatomią i fizjologią typowych wszystkożerców czyli ludzi, świń, jest przepaść - robota dla ewolucji na jakieś setki tysięcy lat. To, że bardzo zdrowy i odporny genetycznie pies (dodatkowo predysponowany rasą do spożywania większego udziału pokarmów roślinnych w pożywieniu czyli np. owczarek) jakoś przeżywa na wegańskiej karmie, nie znaczy że jest to dla niego najzdrowsze i najodpowiedniejsze wyjście. Odporne dziecko też jakoś przeżyje na samych fast foodach - to znaczy, że mamy stołować dzieci w McDonaldsie i patrzeć, które się dostosują, a którym jednak to nie posłuży? Czy wyobrażacie sobie np. charta (bardzo mała pojemność przewodu pokarmowego, bardzo szybki metabolizm) albo pracującego psa zaprzęgowego (niemożliwe podawanie pokarmu o dużej objętości, ogromne zapotrzebowanie energetyczne) na wege karmie? Znacie takie przykłady? Obstawiam, że nie, bo to tutaj, przy dużym obciążeniu organizmu wychodzi, jaki pokarm jest dla psa biologicznie najodpowiedniejszy. Psowate mają zdolność (i powinny) zażywać ogromnej ilości ruchu, za czym idzie bardzo duże zapotrzebowanie energetyczne oraz na białko zwierzęce i jego zestaw aminokwasów potrzebny do budowy i regeneracji mięśni. Wsadzicie psa/psowatego biegającego 60 km dziennie na wegańską karmę? Ciekawe jakie byłyby efekty po kilku latach. Reansumując - to że da się wsadzić na wegańską karmę zdrowego kanapowca nie znaczy, że jest to najlepsze wyjście. A jeśli ktoś przedkłada swoją ideologię (której słuszność jest co najmniej dyskusyjna) ponad dobro zwierzęcia, za które odpowiada, to moim zdaniem powinien zrezygnować z jego posiadania. Tak jak już pisano, królik to też miłe zwierzątko i weganizm jest dla niego najodpowiedniejszą dietą pod słońcem. I nieodmiennie przy całym zaangażowaniu wegetarian w ochronę przyrody i cały temat życia na Ziemi nie pojmuję, jak mogą być tak ślepi na potrzeby własnego zwierzęcia. Pies jest potomkiem wilka, mięsożercy, ma niemal identyczny układ pokarmowy, i jak łatwo wywnioskować potrzeby żywieniowe. Nie rozumiem, jak można tyle krzyczeć o szacunku do zwierząt, a tak bardzo nie szanować postulatów samej Matki Natury i natury, pochodzenia własnego zwierzęcia, za które jest się bardziej odpowiedzialnym niż za jakiekolwiek inne zwierzę na świecie. Nie wiem, czy to po prostu galopujący fanatyzm i zapatrzenie w siebie i swoje racje powoduje takie zaślepienie w kwestii szacunku i dbałości o własnego psa. Na Ziemi muszą być zarówno mięsożercy jak i roślinożercy. Wszystko rodzi się i umiera, zjada się nawzajem. Drapieżniki mają prawo polować i jeść mięso, pies jest ich potomkiem - dlaczego ludzie tak zaangażowani w ekologię i humanitaryzm chcą odebrać mu to prawo? Jaki to musi być potworny egocentryzm i brak pokory - dyktowanie zwierzętom, jaki rodzaj pokarmu mają jeść według naszego widzimisię? Spotkałam się już nawet z weganinem, który twierdził, że świat byłby lepszy gdyby nie było drapieżników - lwów, tygrysów, etc. też. Szkoda, że nie pomyślał, że równowaga ekologiczna na Ziemi z hukiem by wówczas padła i moglibyśmy się doczekać końca życia na naszej planecie w ogóle. Jeśli wegetarianie/weganie prezentują taką wiedzę ekologiczną i poglądy, to weganizm powoli urasta do rangi oderwanego od rzeczywistości schorzenia umysłowego czy jakiejś sekty. Tak, tak, rozumiem, nie wszyscy tacy są, ale niestety tak wegetarianie zaczynają być postrzegani - m. in. dlatego, że nie wiedzą gdzie jest umiar. A umiar kończy się w momencie robienia królika ze zwierzęcia typowo drapieżnego. To naprawdę nie pomaga w wizerunku wegetarianizmu w ogóle. Mam wrażenie, że gdyby ogłoszono, że jakieś zoo zrobiło z tygrysa weganina, 90% środowiska wegetarian zamiast pomyśleć, czy zwierzakowi aby na pewno to po latach nie zaszkodzi, popadłoby w zachwyt, że zginęło kilka krówek mniej (które to krówki i tak zginęły, tylko poszły na inne cele lub do utylizacji). Przykre. Dla mnie wegetarianizm powoli staje się antonimem szacunku do praw przyrody i zwierząt w ogóle - a jedynie urządzeniem do pompowanie ego czy leczenia jakichś kompleksów: nie jem biednych krówek, jestem lepszy i fajniejszy, plus taki wyścig szczurów: co jeszcze da się wyrzucić z diety, z jakiego zwierzaka jeszcze zrobimy weganina?
-
[quote name='Roxy']Czy to czlowiek idzie na zabieg czy pies zawsze istnieje jakies ryzyko. Mojej cioci maltanczyk (czystej rasy )byl okropny, gryzl wszystkich, zalatwial sie w domu i wogole nie dawal sie brac na kolana. ciocia go wysterylizowala i oscar nie jest tym samym psem co wczesniej!!! zmienil sie o 180'!!! ja tez walcze z mezem i chce toffa wykastrowac bo hormony mu uderzaja do glowy i troche w domu swintuszy :razz:[/QUOTE] No i super. Ja też bym wykastrowała psa, gdyby tak się zachowywał, choćby dlatego, że takie zachowanie i problemy męczą też jego samego. Ale nie każdy niekastrowany pies gryzie, sika w domu czy wyżywa się seksualnie na nogach domowników. Ja jestem za sterylizacją - ale nie za jej odgórnym nakazem, bo to pójście na łatwiznę i niestety trafianie tylko tam, gdzie jest to najmniej potrzebne, bo osoby i tak zajmujące się psami i problematyką kynologiczną się zastosują, z róznymi skutkami, a ludność wiejska, mająca w nosie takie wymysły czy ludzie z gruntu nie chcący psa kastrować czy wręcz myślący o rozmnażaniu i tak się od tego nakazu wywiną. Bo to ciężko będzie załatwić fałszywy wpis do książeczki? :roll: W Polsce można kupić dyplom ze stopniem doktora, więc... I nie trafia do mnie twierdzenie, że ten nakaz wyegzekwowano by wszędzie - tak jak pisałam, nie można wyegzekwować głupiego obowiązkowego szczepienia, zastrzyku za 10-20 złotych, co jest działaniem prozdrowotnym dla bezpieczeństwa ludzi - to kto zmusi wszystkich do wykonywania tak kosztownych zabiegów dla widzimisię osób "od psów"? Pomyślcie ilu ludzi wywali psa, zamiast płacić 200 czy 300 zł za taki zabieg - to tak kontra argumentowi, że przy podatku od miotów szczeniaki będą topione. Topione są i tak każdego dnia, i szczerze, w moim odczuciu to często lepszy los niż 15 lat w schronisku albo śmierć na ulicy/12 lat przy budzie na suchym chlebie.
-
Dostaliśmy Heparegen na 7 dni, nie na stałe.
-
Proszę o pomoc! Alergia czy choroba?
Martens replied to raamonaa's topic in West Highland White Terrier
[quote name='Evelynkaa']Mojego Alexa np. uczula skin support a wyleczyliśmy alergię na hipoalergenicu też royalowskim[/QUOTE] U nas było odwrotnie, po Hypoallergenicu psu się pogorszyło, za to Skin Support go nie uczula - więc do każdego psa trzeba podchodzić indywidualnie. Z karm dla alergików bardzo polecam Trovet, ale nie wiem, czy jest u Was dostępny. U nas dobrze jest też na Acanie Pacifice. Macie możliwość zrobienia testów alergicznych? Bez tego to leczenie w ciemno i zaleczanie tylko skutków głównego problemu; psa może uczulać wszystko, od pokarmu, przez pyłki, po dym z papierosów czy kotłowni, czy nawet wykładzina, dywan, domowa chemia. Umiejscowienie zmian jest dość typowe dla alergii na ślinę pcheł, ale to nie musi być to. -
[quote name='xdreadx']Widzę, że josera to jest karma raczej dla większych ras, czyli nie dla mojego. A poza tym wolałbym coś sprawdzonego ;)[/QUOTE] Ale jest mnóstwo rodzajów, Miniwell jest na przykład dla ras maluchów ;) Dla szczeniąt małych ras jest Josera Family.
- 566 replies
-
Ja znam w moim mieście całe trzy sterylizowane suki - jedna zdrowa (acz kwadratowa), drugiej po sterylizacji siadła tarczyca, trzecia nie trzyma moczu. Więc teksty, że problemy posterylkowe to jakaś mitologia jakoś do mnie nie trafiają. Można zobowiązać do sterylizacji psa adoptowanego z fundacji, schroniska (ideałem byłoby niewydawanie psów bez tego zabiegu), objazdowa sterylizacja suk na wsiach, (bo tam nie ma co dyskutować czy gorsze ryzyko sterylkowe czy szczeniaki w wiadrze co pół roku), plus zachęcanie ludzi na rozmaite sposoby. Gdyby wszystkie te trzy punkty realizowano rzetelnie, nakaz nie byłby potrzebny. Strix, cała Twoja wypowiedź i przekonania o tym, że by to pomogło opiera się na tym, że to prawo dałoby się wyegzekwować. Owszem, w bardziej cywilizowanym kraju może i by się dało, ale pomyśl, u nas nie daje się wyegzekwować w pełni głupiego szczepienia przeciw wściekliźnie, które nie jest nawet w połowie tak ryzykowne, nie kosztuje 200 czy 300 tylko 20 złotych, ambaras z nim trwa 10 sekund, a nie dwa tygodnie i jego zaniedbanie zagraża zdrowiu ludzi. I jest obowiązek. I co? Co chwila się słyszy, że pogryzł pies nieszczepiony. I wierzysz, że ktoś wyegzekwuje obowiązek sterylizacji? Jesteśmy w Polsce, a nie w Nibylandii.
-
[B]strix[/B], zanim podyskutujemy o czymkolwiek w temacie sterylizacji, uzupełnij wiedzę na temat możliwych skutków sterylizacji, nie tylko pozytywnych ale i negatywnych, bo nie mają one nic wspólnego z jak to sugerujesz "mitologią". I proszę, ze źródeł naukowych, a nie artykułów propagandowych na stronach schronisk i fundacji. Bo na ten moment żenujący jest taki poziom wiedzy u osoby, która tak zawzięcie propaguje sterylizację jako odgórny nakaz dla 99% właścicieli psów. I "brava" od laika tego faktu nie zmienią. Btw jak myślisz, ile psów poleci na ulicę, kiedy ludzie dowiedzą się, że za brak sterylizacji grozi drakońska grzywna? Myślisz, że osoba gotowa utopić miot w rzece żeby uniknąć podatku zawaha się przed wywaleniem psa na ulicę, żeby nie płacić grzywny ani 3 stów za niepotrzebny jej zdaniem zabieg?
-
[quote name='Roxy']Jesli chodzi o tatuwanie to tez mam sama kilka tatuazy i wiem, ze to nie boli ale my jestesmy ludzmi a to sa male szczenieta, ktore sa bardzo wrazliwe:([/QUOTE] Fakt, na pewno to nie jest przyjemne, ale myślę że nie ma porównania choćby do przycinania uszu i ogonów. No i jakoś szczeniaki trzeba identyfikować, nie wiem, czy 7-tygodniowemu maluchowi można w ogóle wszczepić chip? [B]strix[/B], ja się z Tobą raczej nie zgodzę - zgodzę się w ingerencję w wolność i kieszeń właścicieli, ale nie w zdrowie i ciało milionów psów - z powodu ludzkiej głupoty. Podaj mi proszę konkretny przykład ustawy i kraju, gdzie za rozmnożenie suczki kundelka grożą grzywny i zabranie zwierzęcia, bo szczerze - wierzyć mi się nie chce ;) Jedyne co mi przeszkadza w odgórnym nakazie sterylizacji to kwestie zdrowotne, od zaburzeń hormonalnych, przez powikłania przy samej operacji i zejście w czasie narkozy, po przykładowo nietrzymanie moczu. Nie widzę najmniejszego powodu, żeby ktoś miał siebie i psa, nigdy nie rozmnażanego, narażać na ryzyko takich rzeczy. Nakaz sterylizacji popieram jedynie w przypadku zwierząt schroniskowych, wydawanych do adopcji, czy notorycznie rozmnażanych, utrzymywanych w warunkach uniemożliwiających dopilnowanie suki (łańcuch, etc.) czy w przypadku braku opieki właściciela, kończącym się więcej niż raz odłowieniem psa do schroniska. Uważam, że taki nakaz przyniesie więcej szkody niż pożytku i nie odniesie efektów. W Polsce wypadałoby najpierw uświadomić ludzi z pomocą mediów o problemie nadpopulacji psów (95% ludzi z którymi rozmawiam wie, czym jest sterylizacja, ale nie mają pojęcia jaki jest jej cel społeczny) i wytłumaczyć, czemu rozmnażanie psów jest społecznie szkodliwe, i maksymalnie obrzydzić rozmnażanie psów choćby drakońskimi podatkami od nierasowych miotów - jednocześnie propagując i ułatwiając sterylizację. Jak nakazy i zakazy w Polsce się sprawdzają, można sobie popatrzeć na przykładach nie tylko kynologicznych :roll: więc Twoja wiara w nakaz sterylizacji i gdzieś tam przy okazji edukację jest dla mnie utopijna.
-
[quote name='Balbina12'] Ale w takim razie nie wypisujcie w każdym temacie haseł typu R=R skoro jest tyle argumentów podważających rzekomą gwarancję rodowodu...Bo już mnie trochę irytuje to ślepe zapatrzenie w r=r skoro w Polsce hodowle ...no cóż.Pozostawiają wiele do zyczenia.[/QUOTE] Ale rodowód to podstawa. Prócz tego należy wybrać dobrą hodowlę - oczywiście. Problem polega na tym, że z zakupu psa w Polsce, żeby nie zostać zrobionym w jajo, trzeba chyba dosłownie przejść specjalny kurs zakupu psa - bo sam rodowód wiele nie gwarantuje. A czyja to wina? Po części samego ZKwP. A moim zdaniem przede wszystkim osób, które kupują psy w zarejestrowanych w ZK pseudohodowlach, dostają psy chore, widzą zwierzaki trzymane w złych warunkach, dają się oszukiwać, a potem... nic z tym nie robią. Bo psu to życia nie wróci, bo nic nie zrobią hodowcy, bo bla bla bla. Gdyby wszyscy oszukani przez zarejestrowane hodowle robili dużo szumu, skargi do samego ZKwP i na policję, to byłoby o wiele lepiej niż jest. A niestety lekkomyślni nabywcy po stracie czy rozczarowaniu psem ograniczają się zazwyczaj do bulwersowania się na forach, z czego oczywiście nie wynika dla hodowcy nic - radośnie dalej zarabia kosztem zwierząt i psuje opinię hodowców w ogóle. [quote name='strix']Dziwię się, że to jest jeszcze w Polsce legalne. Przepis nakazujący sterylizację wszystkich psów poza rodowodowymi i zarejestrowanymi w PZK pod groźbą utraty prawa do trzymania zwierząt oraz grzywny załatwiłby sprawę. Pod warunkiem, że kara byłaby nieuchronna. W Holandii tak to działa i jakoś wszyscy psy sterylizują. Co do argumentu, że to kosztuje, to moja odpowiedź brzmi: jeśli kogoś nie stać na taki zabieg, nie powinien w ogóle mieć psa, bo to jest akurat jeden z tańszych zabiegów w porównaniu do tego, co się może psu przydarzyć... Inne argumenty typu 'suka musi mieć szczeniaki' odrzucam, bo to są bajki niepoparte naukowo.[/QUOTE] Przy takim poziomie egzekwowania prawa i świadomości społecznej, byłby to kolejny martwy przepis, który w praktyce wiele by nie zmienił. Kraje słynące z najlepszego stosunku do zwierząt i najmniejszej bezdomności wcale tak drastycznych przepisów nie stosują - więc można i bez tego. Poza tym uważam to za zwyczajnie niemoralne - można nakładać obostrzenia, wysokie podatki za rozmnażanie psów na dziko, można premiować np. obniżeniem podatku posiadanie psa z adopcji, sterylizowanego, ale odgórne zmuszanie ludzi do wykonywania tak poważnego zabiegu na swoim zwierzęciu nie jest w porządku. I nie ma tu na myśli kosztów ani bredni o tym,ze suka musi mieć szczeniaki, ale różnorakie konsekwencje zdrowotne sterylizacji, nie zawsze miłe - i to nie są bajki a fakty naukowe ;)
-
[quote name='panbazyl']ćwicz z nim wpychanie własnych rąk do jego miski, odbieranie mu jego jedzenia, żeby ta agresja nie przeniosła się na ludzi.[/QUOTE] Matko boska, takimi metodami to chyba raczej można wypracować agresję do ludzi przy misce... Do miski podchodzi się i dosypuje smakołyków; wkłada tylko część porcji, a potem dokłada w trakcie; prócz tego ćwiczy oddawanie, początkowo np. na kawalku suchego chleba wymienianego na coś pysznego. Wsadzanie rąk do miski i zabieranie żarcia nie uczy psa w żaden sposób pozytywnych reakcji na obecność przy misce - za to wspaniale uczy, że człowiek zabiera jedzenie i trzeba go przed nim bronić :roll:
-
[quote name='vege*']Jeśli pies nie ma rodowodu to nie można o nim pisać, że jest takiej i takiej rasy. Wg mnie pies ze zdjęcia jest mixem w typie doga niemieckiego[/QUOTE] Tylko, że nikt nie napisał, że pies nie jest rodowodowy; może ma tatuaż. Co prawda jak na doga uszy ma dość nietypowe, ale nie takie wady u rasowych psów się zdarzają. Btw co w takim razie z ogłoszeniami na allegro psów do adopcji mocno w typie jako rasowych?
-
Tatuowanie to mały pikuś w porównaniu z innymi starszymi metodami znakowania zwierząt w ogóle. I tatuowania też bym tak nie demonizowała, bo sama mam tatuaż, nie robiono mi go chwilę jak kilka numerków szczeniakom, tylko kilka godzin, i jakoś nie uważam tego za straszny ból. Pozostawiając kwestię rasowości - skoro pani została usunięta z ZKwP to po co dalej rozmnażała psy, mimo że już nie mogła legalnie prowadzić hodowli? Niby po co, jak nie dla kasy...? Swoją drogą za sfałszowanie rodowodu i takie oszukanie Cię, masz podstawy do pozwania tej kobiety do sądu, a conajmniej zgłoszenia takiego faktu policji.
-
[quote name='Max09'] A jesli ucieknie i przyjdzie to poprostu nic mu nie robie powiem glupi pies zaloze mu obroze i koniec [/QUOTE] Jak ucieknie i przyjdzie, powinieneś go nagrodzić - za przyjście do Ciebie. I nagradzać mocno za każdym razem, gdy pies przychodzi na polecenie, czy to na posesji, czy na lince. Skoro pies na wolności dostaje głupawki i zwiewa - pozostaje Wam zabawa na podwórku i spacery na lince. Sam widzisz, że pozwalanie na ucieczki jest niebezpieczne - i dla psa, i otoczenia. Wielu psów nie daje się po prostu spuszczac ze smyczy na nieogrodzonym terenie, czy to z racji zapędów łowieckich, czy błędów wychowawczych, czy innych przyczyn. Swoją drogą ile czasu tak rzetelnie ćwiczyłeś przywołanie na lince, potem z linką puszczoną po ziemi, i potem luzem, zawsze psa nagradzając, że tak kategorycznie się wypowiadasz, że to się nie uda? ;)
-
To chyba nawet jest dog, albo mix z bardzo dużą domieszką doga - jest to umaszczenie merle, które zdarza się u dogów, ale jest niedopuszczalne u psów wystawowych.
-
[quote name='xxxx52']Do klatek nigdy nie wsadzalam psy i nie bede tego czynila,ale milam np.fokstereiera co podczas mojej 4 godzinnej nieobecnosi zgryzal w ogrodzie zimowym meble,mam pinczerke co pod mojej obecnosci bawi sie w tapetowanie czyli chce na sile wymienic tapete ,mam suczke 9-letnia co (teraz czyni mniej)zgryza podczas nieobecnosci drewniane ramy drzwi ,okna .[/QUOTE] Rzeczywiście, bardzo chwalebne, klatka jest be, ale zostawianie psa niszczyciela samego, żeby pod naszą nieobecność pogryzł kable pod napięciem, pokaleczył szybą z potłuczonego okna/drzwi, wbił drzazgę/zaklinował kawał drewna między zębami i się poranił, tudzież najadł/udławił tapetą, to po prostu wzór humanitaryzmu i odpowiedzialności :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Sterylizacja yorkusi, pomozcie, poradźcie-prosze:)
Martens replied to mandarynka86's topic in Chirurgia
Też bym sunię wysterylizowała; pomijając aspekt zdrowotny takich ciąż urojonych przez całe życie, sunia przy nich zwyczajnie się męczy, źle się czuje. Skoro i tak będzie narkoza, nie ma co się zastanawiać. Co do pilnowania - cóż, w takim razie żeby być dobrym, odpowiedzialnym właścicielem, najlepiej w ogóle nie wychodzić z psem z domu i nie zostawiać go samego, bo sterylizacja przed wypadkiem, kradzieżą czy ucieczką jednak nie chroni :roll: -
A no to niestety, trzeba przeczekać ;) Jak zaczepia w nieodpowiednich momentach - ignorować, bo jej chodzi o to, żebyście zwrócili na nią uwagę i w takiej sytuacji nawet fuknięcie na nią jest nagrodą. Ot, uroki obcowania z młodym pieskiem ;)
- 566 replies
-
[quote name='ewtos'][B]Nie ma też możliwości , by inne tkanki niż jajnik czy łożysko podjęły produkcję estrogenów. Nie ma więc możliwości , by nadnercza przejęły funkcję jajników tak jak to się słucha wyjaśnień na pytanie, czemu suka po sterylizacji ma cieczkę lub nawet ciążę urojoną ?[/QUOTE] Przecież nadnercza nawet fizjologicznie produkują niewielkie ilości m. in. estrogenu - u samic mających jajniki na swoim miejscu. U kobiet to one przejmują w mniej lub bardziej udany sposób produkcję pewnych niewielkich, niezbędnych ilości estrogenu po okresie pokwitania; nieco podobna sytuacja może zajść u sterylizowanych suk, tylko nie zawsze i na różną skalę; cyrk robi się jeszcze większy, jak dojdzie do tego zwiększone wydzielanie hormonów przysadkowych, które jeszcze bardziej mieszają w równowadze hormonalnej organizmu.. A pozostawienie fragmentu tkanki czy pojedynczych komórek jajnika to osobna historia.
-
[quote name='xxxx52']Nie zgodze sie z Toba[/QUOTE] A ja zgodzę się po części. Bardzo aktywny, pracujący pies nie przystosuje się do roli kanapowca wychodzącego na siku, to proste. ALE. Z psami tak jak z ludźmi. Z tym samym psem można chodzić codziennie na godzinę średnio aktywnego spaceru, a można trenować sporty i urządzać 4-godzinne wyczerpujące treningi. Im więcej z psem ćwiczymy, spacerujemy, trenujemy, tym bardziej rośnie jego kondycja i będzie on potrzebował po kilku latach więcej ruchu niż w tej pierwszej wersji - bo będzie dostosowany do takiej a nie innej aktywności i fizycznie, i psychicznie. I oczywiste, że jak aktywny nie był by pies, tak musi znać granicę i nie biegać po ścianach ujadając tylko dlatego, że długi spacer będzie za 3 h, a nie natychmiast. Tak więc w przypadku tego collie, o którym pisałaś, to był chyba bardziej problem wychowawczy niż jakieś typowe zachowanie tej rasy. Mój pies też jest chodzącym ADHD, potrafi biegać i skakać przez... 8 godzin bez najmniejszej przerwy choć na odsapnięcie, ale jakoś na polecenie pójścia do siebie, dania mi spokoju, zamknięcia paszczy reaguje. Jak stanowczo każę się uspokoić, to idzie spać, choćby od 2 dni nie miał długiego spaceru z ćwiczeniami.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Max09'] Lecz gdy tylko zobaczy ze np: bramka na dwor jest otwarta czy tez spuszcze go z smyczy chocby w wsi czy tez w lesie niewazne gdzie odrazu nic sie nie slucha i ucieka gdzie popadnie gdy chce go dogonic wiadomo ucieka jeszcze dalej lecz za kazdym razem gdy sie wybiega wraca do domu nieraz po paru godzinach nieraz i caly dzien nie wiadomo gdzie biega wiec jak psa nauczyc aby nie uciekal kiedy go sie spuszcza z smyczy ? moze to wina ze wiekszosc swojego zycia spedza na lancuchu przy budzie oczywiscie lancuch ma cos kolo 6-7m. wiec ma troche przestrzeni czy tez juz nic sie nie da z nim zrobic w tym wieku ?[/QUOTE] Ucz przywołania nagradzając najlepiej smakołykami - na początku na zamkniętym terenie, potem na długiej, kilkunastometrowej lince dla asekuracji. To tygodnie, albo miesiące pracy. Nie krzycz nigdy na psa, kiedy go złapiesz albo przyjdzie za późno. Co do ucieczek z podwórka. No niestety, jak nie ma ogrodzenia albo furtka jest otwierana a pies luzem, to niestety, ale mało jest psów, które po czasie nie nauczą się korzystać z wolności. Jeśli nawyk wyrabia się przez lata, to naprawdę trudno to z psa wykorzenić. W jakimś stopniu może pomóc kastracja, ale jeśli pies ma tyle lat i całe życie zwiewał, to musi to już po prostu lubić. Na to chyba nie ma innej rady niż po prostu pilnowanie psa, domykanie furtek, nie spuszczanie poza posesją - czyli odpowiedzialność. Bawić możecie się na długiej lince albo na podwórku. Co do łańcucha - nawet nie chodzi o ucieczki. To bardzo złe rozwiązanie dla psychiki psa w ogóle, a także zdrowia - obciążenie kręgosłupa, problemy z kręgami szyjnymi od ciągania obroży. Lepszy byłby kojec-zagroda, gdzie można zamykać psa na czas, kiedy nie może być luzem na posesji albo w domu.
-
[quote name='Magda & Zicko']pseudo nie pojedzie z suką do weta, tylko ją wyrzuci..[/QUOTE] Haha, na ozdóbki jest taki popyt i tylu naiwnych chętnych, że jeszcze opchnie na allegro i zarobi :D All pęka od aukcji w stylu "sprzedam 2-letnią sukę po 2 miotach, może rodzić", a pod spodem zdjęcia kupki nieszczęścia, w kondycji szaty/skóry pozostawiającej wieeele do życzenia...